Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#poradniki

Fanatyk

w Dyskusje

11piorunów

Może się komuś przyda.
https://streamable.com/8tf1ku

No dobra

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Nieruchomości

59piorunów

GURU4piorunów

@Deykun przy aktualnej medianie dla pary to daje zakup nieruchomości za 260k

Autorytet1piorunów

@radziol Moi rodzice kupili pół bliźniaka za 12k na początku lat 00, na raty bo nie mieli tyle kasy ale to zawsze coś własnego. Oczywiście gówno totalne i ten dom jest właściwie w remontach jest zbudowany drugi raz ale teraz w gminie goła działka to ponad 100 tysięcy. Za domy gdzie hest dahc do remontu i aluminiowa instalacja chcą chore pieniądze.

Jak słyszę starszych co narzekają jak to mieli ciężko to mnie krew zalewa bo dzisiaj takie domy za bezcen to rudera na którą żaden agent nie chce patrzeć bo wie że nie ma takich głupich ludzi.

Fanatyk0piorunów

To bez sensu. Rozumiem że ten advice jest z rynku amerykańskiego. Tam się jednak trochę inaczej buduje.

Poza tym u nas ludzie nie chcą kupować na zadupiu jak kiedyś bo to dla nich za daleko.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Lider

w Lotnictwo

6piorunów

. źródło

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

7piorunów

[OPINIA] Przegląd edytorów Markdown na macOS

Każdy z nas ma swoją metodę tworzenia materiałów — jedni piszą w LibreOffice, inni w edytorze WordPressa. Ja od lat korzystam z Markdowna i postanowiłem porównać cztery edytory, z których miałem okazję korzystać na macOS: bezpłatny klasyk, który przestał być rozwijany, minimalistyczne narzędzie premium, jego darmowa alternatywa i aplikacja, która jest czymś więcej niż edytorem tekstu.

https://kontrabanda.net/r/opinia-przeglad-edytorow-markdown-na-macos/

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mocarz

w Hydepark

24piorunów

Najmocniej eksploatowana biżuteria, czyli obrączki ślubne (kompendium na co zwrócić uwagę)

W związku z często powtarzającą się serią pytań przedstawiam Wam kilka moich wskazówek odnośnie wyboru obrączek, biżuterii która domyślnie ma być na naszych dłoniach przez dekady, praktycznie cały czas noszona.

1. Wzornictwo

Jeśli chodzi o klasyczne obrączki to mówimy o obrączkach o profilu szyny: półokrągłym, płaskim lub fazowanych (tak de facto wariacja obrączki płaskiej).

Poza tym można wybrać dowolny personalizowany wzór obrączek. Obrączki mogą być wielokolorowe, z kamieniami albo z grawerowaną powierzchnią (choć równie dobrze możecie poprzestać na klasyce, tutaj ile ludzi tyle opinii, najważniejsze żeby to Wam się podobały)

Nie ma też konieczności, żeby obie obrączki były identyczne. Mogą różnić się szerokością, kolorem złota, a nawet całym stylem. Każde z Was wybiera to, co z przyjemnością będzie nosić każdego dnia.

2. Materiał, z jakiego są wykonane (najczęściej złoto)

W przypadku złota ja sugeruję próbę 585 (czyli, że w 1g stopu złota jest 0.585 g czystego złota, reszta to domieszki innych metali, w zależności od pożądanego koloru) . Wiąże się to z optymalną twardością złota tej próby, a co za tym idzie i z trwałością biżuterii.

Należy pamiętać, że w przypadku wyższej próby 750, wyrób staje się „miększy”, no ale faktem jest, że zawartość złota w stopie jest wyższa. To dobry wybór, ale musisz pamiętać, że taka obrączka szybciej łapie rysy i wymaga większej dbałości.

Dostępne są obrączki niskopróbne 375 i 333, na pewno tańsze ale… rodzi się pytanie czy taki stop można jeszcze nazwać złotem. Dodatkowo przez ogromną domieszkę miedzi w żółtym i różowym złocie stopy te mają tendencję do większego utleniania się. U niektórych osób mogą ciemnieć, a nawet barwić skórę palca pod obrączką na sino.

3. Wymiary obrączek i soczewka, potrzebne do oszacowania ilości złota

Wymiary, czyli szerokość oraz wysokość, i wspomniana soczewka. Szerokość to kwestia gustu, ale na trwałość i wygodę wpływają mocno dwa ostatnie parametry (tymczasem w niektórych miejscach są one jakoś pomijane).

Ja sugeruję wysokość (czyli grubość profilu) 1.5 mm jako optymalną. Przy wysokości 1.5 mm konstrukcja obrączki jest na tyle trwała, że obrączka nie ulega łatwo odkształceniom przy codziennych obowiązkach, a równocześnie jeszcze wysokość nie jest na tyle duża, żeby przeszkadzała w użytkowaniu. Osobiście poniżej 1.3 mm odradzam schodzić. Cienkie obrączki (1.2 mm lub 1.0 mm) stają się popularne w sieciówkach ze względu na wysokie ceny złota, a nie Wasz komfort ich noszenia.

Jeśli chodzi o soczewkę wewnętrzną to delikatne zaokrąglenie obrączki od środka, które działa jak... łyżka do butów. Sprawia, że obrączka gładko przechodzi przez staw, a sama obrączka nieco inaczej układa się na palcu. Warta rozważenia w przypadku szerszych obrączek od ok. 4 mm wzwyż. W przypadku osób, które mają szersze stawy też będzie bardzo ułatwiać życie. W przypadku obrączek o mniejszej szerokości jak np. 3 mm nie jest ona niezbędna, ale zawsze warto przymierzyć obie wersje i poczuć różnicę na własnej skórze.

4. Wykończenie powierzchni

W grę wchodzi zarówno polerowanie powierzchni, jak wszelkiego rodzaju matowienia i pokrywanie obrączki warstwami galwanicznymi (śnieżnobiała lub czarna).

Odnośnie matowień wyglądają pięknie w dniu ślubu, ale musicie pamiętać, że matowienie będzie się ścierać i z czasem zacznie błyszczeć. W zależności od tego, jak dbasz o biżuterię, efekt zniknie po kilku miesiącach, a czasem… tygodniach. Tutaj taka uwaga, że czymś innym jest matowienie, a czymś innym młotkowanie obrączki (to drugie będzie trwałe). Matowienie można odświeżać, ale trzeba pamiętać, że wiąże się to z fizycznym ścieraniem materiału, co za tym idzie za każdym razem będą drobne ubytki materiał (obrączka za każdym razem będzie „chudsza”).

No i na koniec warstwy galwaniczne (czyli „czarne złoto” lub złote obrączki w śnieżnobiałym kolorze).

Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak „czarne złoto”. Kolor stopu złota ze względu na domieszki będzie żółty, biały lub różowy. Pojęcie „czarnego złota” to chwyt marketingowy. Biżuterię ze złoto pokrywa się galwanicznie cienką warstwą rutenu lub czarnego rodu. Ta warstwa zawsze się będzie ścierała, a naturalny kolor złoto zacznie z upływem czasu prześwitywać spod czarnego koloru (obrączka robi się „łaciata”).

Podobnie ma się to w przypadku tej śnieżnobiałej warstwy. Metalami wykorzystywanymi w tym procesie jest platyna, rod lub pallad. Choć w tym przypadku nie będzie to wyglądało, aż tak mało estetycznie (bo przecierać się będzie do białego złoto o delikatnie słomkowym zabarwieniu).

Warstwy galwaniczne można odświeżać, ale nie jest to usługa bezpłatna.

O ile w przypadku pierścionków warstwy galwaniczne mają sens (ze względu na wymuszone położenie pierścionka w jednej pozycji), o tyle w przypadku obrączek zachęcam do bardzo mocnego przemyślenia tematu. Obrączka stale obraca się na palcu i zużywa znacznie szybciej. Jeśli jesteście świadomi, że powłoka z czasem zejdzie, nie ma problemu. Najgorzej jednak, gdy Klient nie zostanie o tym uprzedzony i ma później uzasadnione pretensje.

Podsumowując. Jeśli wysyłasz do pytanie: „Ile kosztują obrączki?”, a w odpowiedzi nie dostajesz od razu konkretnej kwoty, to nie jest czyjaś zła wola. To trochę jak pytanie „ile kosztuje samochód albo komputer?” – wszystko zależy.

W przypadku obrączek zależy przede wszystkim od wzoru, rodzaju kruszcu i Waszych rozmiarów.

Po więcej i do kontaktu zapraszam na :

- IG: https://www.instagram.com/totemy.annaruminska/

- FB: https://www.facebook.com/totemy.bizuteria

- mail: totemy.bizuteria@gmail.com

Tytan

w Hydepark

71piorunów

Idzie lato, gorąco, słońce, podróże, plaże... Trzeba więc stosować kremy do opalania. A czy wiecie, że większość kremów do opalania... szkodzi rafom koralowym, a często trochę i nam samym?

Hawaje, Palau, Wyspy Dziewicze USA, Bonaire, Aruba, Key West (Floryda), niektóre rezerwaty w Meksyku, część plaż Tajlandii i parków morskich w Australii zabrania używania specyfików zawierających:

* Oxybenzone (Benzophenone-3) - zakazany praktycznie wszędzie z powyższych

* Octinoxate (Ethylhexyl Methoxycinnamate) - drugi najgorszy

* Octocrylene - najbardziej "na świeczniku" obecnie na całym świecie

* Octisalate (Ethylhexyl Salicylate) - tylko w Palau

* 4-Methylbenzylidene Camphor (4-MBC) / Parabeny / Mikroplastiki / niektóre silikony

Palau jest najbardziej restrykcyjne i ich zbanowana lista jest dużo dłuższa niż to.

Czyli nad Bałtykiem i w zasadzie w całej Europie hulaj dusza, choć regulacje trwają już od lat, i obniża się stopniowo stężenie niektórych składników. Do tego Oxybenzone jest posądzany o szkodliwy wpływ na gospodarkę hormonalną u ludzi, wykrywany jest w moczu i mleku matek. Podobnie ma Octinoxate (na którego nie ma większych regulacji w UE obecnie) czy Homosalate. Homosalate już się chyba nie spotyka w UE, podobnie jak Oxybenzone (bo ich maksymalne stężenie jest nieskuteczne do osiągnięcia ochrony). Octocrylene o którym jest obecnie najgłośniej w ciągu najbliższych ~3 lat ma być zbanowany w UE, a Francja chce go zbanować wcześniej. Jest też najbardziej popularny (30% kosmetyków ogółem go ma, a rozkłada się na jakiś rakotwórczy benzofenon). Jest jeszcze Octisalate, uznawany za bezpieczny i w miarę ok dla środowiska, ale na Palau jest zabroniony.

Lista nie jest kompletna, szczególnie z perspektywy Palau, ale uznajcie ten wpis za analizę zdroworozsądkową.

Przy okazji - w większości tych miejsc zakaz polega na zakazie sprzedaży. Ale na Palau sprawdzą Was po przybiciu na wyspę i zabiorą to, czego stosować nie można. W paru innych miejscach też mogą sprawdzać na wejściu. Jak to szkodzi rafom? Zależnie od składnika, ale m.in: bielenie koralowców, deformacje larw, uszkodzenia DNA, zaburzenia płci u ryb, zaburzenia rozwoju, fototoksyczność.

Ogólnie brzmi groźnie, a stwierdziłem, że musi być jakaś eko alternatywa, skoro niedługo pójdą bany. Przeanalizowałem więc (prawie) wszystkie SPF50 jakie znalazłem w Biedronce.

Jeszcze jedno ważne - skuteczność olejku/kremu/whatever określa właśnie poziom SPF. Jeżeli jest napisane SPF50, to nie będzie "gorszy" (w sensie skuteczności ochrony przed UV) od innego SPF50. Więc to nie tak, że wersja eko będzie gorsza. Albo tańszy produkt będzie gorszy.

Na tapet poszły (załączam zdjęcia do wizualnej identyfikacji):

* Dax Sun (jeden z tych na zdjęciu, nie pamiętam który, raczej ten po lewej)

* Lirene

* Nivea Kids (ten SPF50, SPF20 ma nawet wzmiankę o byciu eko)

* Be Beauty (marka Biedronki, będę nazywał je od lewej "spray", "aerozol" i "kids")

Były chyba jeszcze jakieś inne, ale albo nie miały opcji w sprayu (choć Nivea jest kremem, ale też sprawdziłem) albo nie było SPF50. A niższych nie kupuję.

Oto wnioski, opisujące zarówno zawartość "złych" składników, jak i parę innych informacji, które mogą być istotne przy wyborze (a nie wpływają na "punkty"). Punktacja za skład, wg osobistych preferencji (za brak uznawanego za bezpieczny Octisalate daję +1, ale nie odbieram za obecność). Nie wymieniam jakie składniki zastępują "te złe".

Dax Sun (był najtańszy z "markowych"):

* [-1] zawiera Octocrylene

* [0] zawiera ten uznawany za bezpieczny Octisalate (ale listuję, bo nie wszystkie produkty go mają) -

* [0] jest też Butyl Methoxydibenzoylmethane (Avobenzon), nie jest zakazany nigdzie, ale skrajnym ekologom się nie podoba

* [+1] zero składników uznawanych za alergeny

* [0] najlepsze witaminy i składniki regenerujące skórę

* podsumowanie: 0 punktów

Lirene:

* [-1] zawiera Octinoxate

* [+1] nie zawiera uznawanego za bezpieczny Octisalate

* [0] jest Butyl Methoxydibenzoylmethane

* [0] jeden składnik uznawany za alergen

* podsumowanie: 0 punktów

Nivea (kids):

* [+2] brak wszystkich niebezpiecznych

* [0] jest Octisalate

* [0] ma Butyl Methoxydibenzoylmethane i dodatkowo Phenylbenzimidazole Sulfonic Acid, z kategorii nielubianych przez skrajnych ekologów

* [+1] zero alergenów

* podsumowanie: +3 punkty

Be Beauty (aerozol):

* [0] 2x tańszy od markowych

* [+2] brak wszystkich niebezpiecznych

* [+1] nie ma nawet Butyl Methoxydibenzoylmethane

* [0] jest Octisalate

* [0] zawiera 4 potencjalne alergeny (robi różnicę tylko alergikom)

* [0] dodatki potencjalnie dające chłodzący efekt (mentol i pochodne)

* podsumowanie: +3 punkty

Be Beauty (spray):

* [0] 2x tańszy od markowych

* [+2] brak wszystkich niebezpiecznych

* [0] jest Octisalate

* [0] jest Butyl Methoxydibenzoylmethane i Phenylbenzimidazole Sulfonic Acid

* [-1] 9 potencjalnych alergenów, prawie pełna lista regulowanych alergenów zapachowych przez UE (ma też typowe trio zapachowe, można się spodziewać, że będzie mocno pachnący)

* [0] dodatek łagodzący (aloes)

* podsumowanie: +1 punkt

Be Beauty (kids):

* [0] trochę droższy, ale to nadal "marka własna", dużo tańsza

* [+2] brak wszystkich niebezpiecznych

* [+1] nie zawiera też uznawanego za bezpieczny Octisalate

[+1] jedyny* produkt, który nie zawiera generalnie niczego, poza nowoczesnymi składnikami, jedyny, który przejdzie na Palau

* [0] zawiera Phenylbenzimidazole Sulfonic Acid (ten, co skrajni ekolodzy marudzą)

* [+1] zero alergenów

* [0] dodatek łagodzący (aloes)

* [0] najlepszy jak chodzi o długotrwałą wodoodporność, ale przez to gorzej się rozprowadza, zostawi bielącą się powłokę na skórze, może "wyglądać tłusto", realnie to nawet na innych produktach (nie pamiętam marki, brałem co było) widziałem problem z rozsmarowaniem tego białego, więc tu pewnie będzie bardzo duży efekt

* podsumowanie: +5 punktów

tl;dr

Be Beauty* (kids) - tani i zdecydowanie najlepszy, będzie zostawiać białe ślady, ale dobry na długie kąpiele

Be Beauty* (areozol) - najtańszy i bardzo dobry, nie dla skrajnych alergików, najlepszy efekt chłodzący

Nivea* (krem) - cena jak za markowy, ogółem jest ok, jak ktoś woli krem, to jest

Be Beauty* (spray) - tani, ogółem ok, bardzo nie dla alergików

Dax Sun & Lirene* - moim zdaniem brak jest powodów, by wybierać akurat te

I na koniec ważna uwaga: najprawdopodobniej stosujesz za mało kremu! Zaleca się aplikację ok. 2 mg/cm², co 2h (czyli ~30 ml na całe ciało dorosłego = 6-7 aplikacji ze 200 ml butelki, aplikacja co 2h). Jedna butelka 200ml wystarcza na mniej więcej dzień plażowania dla dwóch osób!

Przepraszam za wszelkie pomyłki, jeżeli ktoś ma wiedzę, proszę mnie naprostować. Starałem się podejść do problemu rzetelnie, a że wyszła z tego wielka kupa roboty to postanowiłem się podzielić wynikami.

Aha, i jeszcze jedno. Obecnie (dziś ostatni dzień promocji!) można w Biedronce dostać kremy do opalania za 1/4 ceny. Chyba najlepszy moment, żeby kupić ten produkt, który tani nie jest, i jak wspomniałem poprawnie stosowany schodzi bardzo szybko. Jak?

* kupon dedykowany z pluxee (jakaś dziwna platforma do kuponów, wczoraj odkryłem, generuje unikalny kupon na żądanie, wymaga maila i numeru telefonu, nie trzeba appki, można przez www! zacznijcie od domeny `uzytkownik.pluxee.pl`, bo strona główna jakaś dziwna) - robi promocję na produkty do opalania 1+1 gratis, max 2 sztuki gratis

* zwrot 50% za produkty do opalania na kartę Biedronka

Więc jeżeli produkt kosztuje 10zł, to za dwa dajecie 10zł + 50% cashbacku, czyli 5zł zamiast 20zł. Oczywiście niestety kremy do opalania są cholernie drogie - może dlatego ludzie je tak oszczędnie stosują 😒

? i gratis

Praktykant1piorunów

@dzek dzięki za obszerny wpis.

Ja od siebie polecę Holika Holika. Wg AI ma bezpieczny skład. Okropnie drogi, ale jest bardzo wydajny, nie jest tłusty i nie klei się do niego brud, nie brudzi ubrań. Sprawdzony w boju w kilku podróżach.

Tytan1piorunów

@Pribadi Popatrzyłem, na ten konkretne: https://triny.pl/11641-holika-holika-wodoodporny-zel-przeciwsloneczny-spf-50-aloe-waterproof-sun-gel.html

Skład fajny, nowoczesne filtry + składniki pielęgnacyjne. Widać, że robiony pod azjatów z delikatną skórą. Problemem dla mnie jest prawdopodobnie słaba wodoodporność. Czyli do miasta super, na plażę nie

bardzo wydajny

a tu bym uważał, bo możliwe, że klasycznie stosujesz go za mało, bo wydaje Ci się, że się wsmarował, więc taka ilość jest ok. Bez poważnych badań ciężko to ocenić.

Holika Holika SPF 50 Aloe Waterproof Sun Gel | TRINY.plProdukt posiada wysoki, stabilny filtr przeciwsłoneczny SPF50PA++++, dzięki czemu chroni skórę przed promieniami UVA oraz UVB. Po aplikacji cera jest odświeżona i posiada zdrowy blask.TRINY.pl
Praktykant0piorunów

@dzek Trudno mi się odnieść do wodoodporności, bo w takich warunkach go nie testowałem. Może poza godzinką w morzu.

W ogóle cały komentarz to tylko moje subiektywne odczucia.
Tak czy inaczej, przy mojej skórze 30 min w słońcu i już jestem rakiem. Holiką smaruje się maksymalnie 3 razy w ciągu kilkunastu godzin na zewnątrz i daje rade ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Praktykant1piorunów

@dzek Świadomie, tj po jakimś głębszym researchu, nie. Jak dwa lata temu szukałem najlepszego, to polecali Holika i jeszcze jedną (nie pamiętam nazwy). Wybrałem Holikę i tak stosuje do dzisiaj, bo dla mnie jest idealna. No może poza ceną ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (18)

Osobistość

w Dyskusje

30piorunów

555 + 1 = 556

Tytuł: Jak Pisać - pamiętnik rzemieślnika

Autor: Stephen King

Kategoria: Autobiografia, pamiętnik

Wydawnictwo: Prószczyński i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788378397359

Liczba stron: 253

Ocena: 7/10

„Było tam ciemno jak w wagonie murzyńskich dup.”

„Jak pisać” to pierwszy w moim życiu poradnik co do pisania. z którym miałam styczność. Przyznam, że spodziewałam się jakiegoś wykładu i opinii na zasadzie: „jak nie zacząłeś pisać w wieku 3 lat, to już nic z ciebie nie będzie”. Jako dziecko zawsze marzyłam o tym, żeby zostać reżyserem. Czytając książki zawsze wyobrażałam sobie, jakby wyglądał film, który bym zrobiła na jej podstawie. Marzenia oczywiście się nie spełniły, jednak przyjemność z tworzenia sztuki dalej jest dla mnie bardzo ważna. Od jakiegoś czasu próbuję pisać. Sprawia mi to wiele przyjemności, choć wiem, że wiele mi brakuje do tego, by być na jakimkolwiek poziomie, który jest akceptowalny. Z jednej strony sprawia mi to radochę jakich mało, z drugiej jest chęć bycia docenionym - a do tego brakuje mi umiejętności.

King w swoje książce podnosi na duchu. Nie mówi niczego odkrywczego, ale są to słowa, które chce się usłyszeć, jak dobrą radę od serdecznego wujka. Co by nie mówić o oczywistych oczywistościach, książka ta spełnia swoją rolę - zachęca i motywuje do pisania, o ile sprawia ci to przyjemność.
Jest też parę rad, które sobie szczególnie zapisałam w pamięci, m. in.:
- moja ulubiona: „nie ma nic lepszego jak dobre porównywanie" - cytat w tytule wpisu właśnie do tego nawiązuje, gdyż jest to ulubione porównanie autora
- „Pisz najpierw dla siebie, a potem dla odbiorcy” - chodzi w tym o to, żeby pisząc pierwotną wersję, nie przejmować się tym, co inny mogą o tym dziele pomyśleć, a dopiero później, gdy się je poprawia, pisać to z myślą o odbiorcy. King mówił, że pisze dla swojej żony. Wiedział, co jej się podoba, dlatego też wiedział, że to co pisze, spodoba się choć jednej osobie.
- „Nie opisuj każdego dialogu” - przyznam, że nigdy nie zwracam za bardzo uwagi na to czytając książki, ale rzeczywiście jest to zabawne, jak każde wypowiedziane zdanie jest komentowane przez autora, nie dając się domyślić odbiorcy, jaki jest jego wydźwięk.
- „Usuwaj min. 10 procent z tego, co napisałeś pierwotnie” - jest to cenna rada, bo łatwo ulec laniu wody 😃

Poza wskazówkami co do pisania, można też poznać trochę autora. Nie rozwleka się o sobie, ale widać w nim dużo pokory i autorefleksji, co sprawia, że nabiera się do niego sympatii i pewnego wspólnego zrozumienia rzeczywistości.

Gruba ryba8piorunów

@Cori01

Przede wszystkim trzeba sobie uświadomić jedną rzecz: nie istnieje jedna ustalona metoda jak tworzyć. Jasne, trzeba poznać podstawowe zasady, żeby móc je ewentualnie złamać - jak jedna powieść wydana przez ArtRage, w której nie ma znaków interpunkcyjnych. Jednakże cała reszta to już dowolna interpretacja.

King pisze zwięźle, jego opisy często odnoszą się do ludzkiej wyobraźni. Na przykład, chyba nawet w tej książce, użył sformułowania „postać weszła do obskurnego baru”. Nie opisuje go wprost, ino pozwala czytelnikowi samemu go sobie wyobrazić. Mój obskurny bar będzie się różnił od Twojego, jednakże dla nas oboje będzie to obskurny bar.

Z drugiej strony barykady mamy takiego G. R. R. Martina, który lubuje się w dokładnych opisach. Pamiętam, jak mnie zmęczył opis proporców i innych takich podczas bitwy.

Któremu mamy uwierzyć, że tak powinno się pisać, skoro obaj odnieśli sukces? ; )


Dlatego warto wypracować swoją własną metodę i przede wszystkim cieszyć się z samego aktu pisania. Bez martwienia się, czy znajdzie to odbiorców. Jasne, można tworzyć stricte pod nich, ale czy miałoby to wtedy sens?

PS Ładne pióro. ; )

Gruba ryba7piorunów

O! Też to czytałem!

Lata temu co prawda, pamiętam dwie rzeczy: właśnie o tym by finalną wersję pisać dla kogoś (zresztą pan Vonnegut twierdził to samo, więc może coś w tym jest?). Później przeczytałem jeszcze podręcznik Maszyna do pisania pani Bondy, a ostatnio wpadło mi w oko to - polecają, ale czytać już nie zamierzam.

Wydaje mi się, że do mnie najbardziej przemawia manifest pana Andrzeja Stasiuka, który brzmi: pisać, skreślać, myśleć, patrzeć, słuchać, pisać i skreślać, skreślać, skreślać…

Jako niespełniony autor który zupełnie niczego nie osiągnął, acz autor taki, któremu pisanie od czasu do czasu do czasu sprawia jeszcze przyjemność, mogę Ci zaproponować dołączenie do naszej kawiarni (zresztą już tam byłaś, wygrałaś jedną edycję , jeśli dobrze pamiętam). Co prawda mamy tam klub klepania się po siurka... no, po plecach, bo i panie czasami z nami piszą, ale jeśli jasno poprosisz o krytykę, to myślę, że ją dostaniesz. Nawet rzeczową. A krytyka jest ważna, bo samemu się wielu rzeczy nie zauważa. Nie mówiąc już o tym, że, zgodnie z bardzo mądrą metodą learning by doing, sam widzę, jak przez te ponad dwa lata rozwinęły się nasze umiejętności pisania wierszy (bo to głównie piszemy, pewnie dlatego, że szybciej idzie). Widzę to tak po sobie, jak i po innych. A ci, którzy piszą i publikują częściej, moim zdaniem naprawdę piszą coraz lepiej.

To tyle. Powodzenia! - głównie w znajdywaniu przyjemności, bo jakbyś nie była dobra, na wiele więcej bym nie liczył. Choć życzę Ci, żebym się w tym ostatnim mylił. :smiley:

Uratuj kotka! Ostatnia książka o pisaniu, jaką przeczytasz | Blake SnyderJedyna książka o pisaniu, jakiej potrzebujesz! Blake Snyder napisał bestsellerową książkę, po którą od lat sięgają nie tylko scenarzyści z całego świata, ale również pisarze i storytellerzy. To...Lubimyczytać.pl
Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Książki

32piorunów

329 + 1 = 330

Tytuł: Lowizmu czyli na szlaku po ulgę

Autor: Filip Cembala

Kategoria: Coś jak poradnik, ale jednak nie

Wydawnictwo: Luna

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368226362

Liczba stron: 312

Ocena: 6,5/10

Od kilku lat próbuję zmienić swoje żyćko i być dla siebie bardziej przyjazna. Dlatego sięgnęłam po tę książkę. Autora książki kojarzę z rolek z śp. Joanną Kołaczkowską i kilku wywiadów u podcasterów. Uznałam, że warto dać mu szansę.

Co ma do zaoferowania ta publikacja? Nic odkrywczego. Bo ona nie odkrywa, raczej przypomina, że bycie dobrym dla siebie rzutuje na jakość życia.

Mamy tu autobiograficzne historyjki autora, jego zabawy ze słowem, przemyślenia egzystencjalne, odrobinę narcyzmu i szczyptę "złotych myśli"...

Można się pokusić o stwierdzenie, że autor bierze czytelnika w ramiona i niesie do leża wymoszczonego samoakceptacją i automiłością. Sugeruje, że w tym wygodnym i bezpiecznym gniazdku odbiorca może dokonywać aktów psychologicznego onanizmu i nie czuć wyrzutów sumienia.

Podobało mi się, że ta książka jest łagodna. Ona nie narzuca, nie każe. Pozwala korzystać z osobistych doświadczeń autora, a ten stara się przekazać, że tylko my jesteśmy ważni, to siebie mamy słuchać i z sobą żyć w zgodzie. Ale oczywiście na terapię trzeba iść, jeśli jest taka potrzeba, bo dobry terapeuta to skarb.

Jednak są też minusy. Zdecydowanie nadużywanie pewnych fraz przez Cembalę było denerwujące, np. "mieć paszport do..." (naszych granic, oceniania, itp.), "osobna osobo". Ten paszport w którymś momencie powodował u mnie przewrót gał o 180°.

Zauważyliście blond osobnika na tle różowej okładki. To autor. Fotki w środku prezentują go w różnych odsłonach, w większości korespondujących z jego aktualnym stanem tożsamości (?). Czy mamy zatem doczynienia z narcyzem? Cembala tłumaczy, że być może to będzie jedyna książka, jaką wydał, więc chciał, by zdobiły ją jego zdjęcia, tak by książka była niejako pamiątką. Mi to nie przeszkadzało.

Czy polecam? Nie wiem. Z jednej strony każdy z nas powinien "nie brać się w garść, lecz wziąć się w ramiona", jak pisze autor, ale z drugiej strony czasem trzeba też kopnąć siebie samego w zad, zamiast roztkliwiać się nad sobą.

Powiem tak, jeśli czujecie, że potrzebujecie się teraz przytulić, to Filip pomoże wepchnąć was w wasze własne ramiona. Jednak musicie mieć świadomość, że zrobi to na swoich zasadach.

Na koniec cytat, który najbardziej utkwił mi w głowie:

ODPIERDOL SIĘ OD SIEBIE

Fenomen3piorunów

Lubię czasem posłuchać Filipa i lubię jego zabawę słowem. A już treści z Kołaczkowska były super ❤️:sparkles:

A polecam książkę Natalii de babarro ,,czuła przewodniczka " chwilami przyjmowałam słowa że spoconymi oczami, ajevta książka wraca do mnie w pojedynczych momentach.

Fenomen1piorunów

@Kaligula_Minus uuuu Nosowska to moje guru. Kocham babkę już z 15 lat. Aje podcastu nie słuchałam jeszcze. Może dlatego że ja podcasty słucham rzadko. Ja akurat mam zdalną która wymaga 100,% skupienia i większość dnia to Calle i ciężko jakiś znaleźć czas. Ale mam ja gdzieś na liście. O może jutro w drodze na miasto posłucham

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Dyskusje

10piorunów

Może się komuś przyda.
https://streamable.com/4wt0eb

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Random

36piorunów

>Obieranie banana

&źródło

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

Mam i ja.

Specjalista0piorunów

@Spider Ciekawe czy coś się święci czy tylko tak proaktywnie wysyłają te ostrzeżenia niewolnikom, musiałbym sobie przetłumaczyć moje zaświadczenie o niepełnosprawności z Włoch ale nie chce mi się bo jakoś nie wierzę w wojnę w Polsce.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Książki

44piorunów

1732 + 1 = 1733

Tytuł: Zachowaj spokój. Stoicyzm w praktyce na dzisiejsze czasy.

Autor: Brigid Delaney

Kategoria: Poradnik

Wydawnictwo: Wielka Litera

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-8360-250-9

Liczba stron: 352

Ocena: 5/10

Książka którą najprościej opisać jako wprowadzenie i zarys filozofii stoickiej. Opowiada o podstawach tego wywodzącego się ze starożytności systemu filozoficznego, w oparciu o trzech najważniejszych filozofów: Epikteta, Marka Aureliusza i Seneki. Narracja jest prowadzona głównie z perspektywy autorki, jako osoby która sama stosuje stoicyzm w praktyce od wielu już lat.

Książkę przeczytałem zachęcony dobrymi recenzjami kolegów @splash545 i @Harpersy. Niestety moje wrażenia nie są aż tak pozytywne. W moim odczuciu jest ona lekko przeciągnięta, jakby autorce zależało na zwiększeniu jej objętości bez dodawania treści. Czytało się momentami ciężko, nie wiem na ile to kwestia języka, na ile tłumaczenia, a na ile samego tematu. Nie czuję się też jakoś bardziej po niej ubogacony, ale zapewne to kwestia tego że większość omawianych tematów była mi już mniej lub bardziej znana.

Lider10piorunów

@splash545 No i co gorsza wcale nie schudłem jak obiecywałeś :stuck_out_tongue_winking_eye:

Lider7piorunów

@bori możesz schudnąć jak będziesz robić codzienny przegląd siebie. ¯\\(ツ)/¯ podcast 'Ze stoickim spokojem' - odcinek 5. Do tego polecam "Sztukę życia według stoików " Stankiewicza. Ja tak zaczynałem i @Harpersy też pisał, że po niej trochę bardziej mu się rozjaśniło w kwestii stoicyzmu.

W każdym razie jeśli chcesz efektów to praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka, a teoria to tylko na dokładkę. 😉 A żeby praktykować to wystarczy wysłuchać 1 lub 2 odcinki podcastu, nawet nic nie trzeba czytać.

Fenomen4piorunów

@splash545 sztuka życia Stankiewicza to do tej pory jedna z lepszych pozycji jakie kiedykolwiek miałem w ręce (pomijając kilka cringowych fragmentów o których już dyskutowaliśmy w mojej recenzji 😜)

Fenomen5piorunów

W moim przypadku była to pierwsza książka poświęcona stoicyzmowi. Wcześniej moja wiedza na ten temat była praktycznie zerowa, dlatego po jej lekturze oceniłem ją dość pozytywnie. Moja opinia o niej uległa jednak zmianie na mniej korzystną po zapoznaniu się z dodatkowymi książkamii i podcastami. Obecnie oceniłbym ją podobnie jak ty, choć nie żałuję jej przeczytania, bo to właśnie ta książka pozostawiła mnie z pytaniami bez odpowiedzi i "zmusiła" do sięgnięcia po więcej 😉

Lider3piorunów

@Harpersy a mnie się podobała, ale ja ją czytałem wiedząc już bardzo wiele. Podobało mi się to, że autorka skupiała się na innych elementach stoicyzmu niż ja i dzięki temu mogłem ubogacić swoją praktykę. No ale widocznie ja już jestem mało obiektywny czytając rzeczy dla początkujących, więc będę musiał polecać wciąż tę Sztukę życia, którą czytałem gdy sam byłem początkujący i zadziałała w moim przypadku.

Pokaż więcej komentarzy (14)