Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika festiwal_otwartego_parasola w Hydepark

Lider

w Hydepark

288piorunów

Warszawa, lata 30. w kolorze

  

z insta: powarszawsku

Komentarze (23)

Gruba ryba0piorunów

Te retuszowane foty są tak nierealistyczne jak obecnie strzelane foty na insta z tuzinem filtrów, w tym głównie rozmycia (´・‸・ ` )

Sum2piorunów

Ech, gdyby wtedy obkupić się okazyjnymi nieruchomościami w centrum Warszawy ;)

Fenomen0piorunów

@shogoMAD bardzo głupi pomysł, wtedy trzeba było realne pieniądze za to płacić. Teraz się kupuje na Allegro trzy papierowe akcje przedwojennej fabryki za 100 zł, "reaktywuje firmę" i domaga reprywatyzacji kilku ha po dawnych zakładach. Tzn teraz to może nie, ale kilka lat temu takie rzeczy się robiło ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Osobistość1piorunów

Niezła stylówa.
A biedy jakiejś specjalnej nie widzę. Ot realia życia 90 lat temu.

Osobistość0piorunów

@AureliaNova dzieci szybko się brudzą. Buty były drogie, a dzieci szynko wyrastały, więc nikt nie interesował.

Kibel jeden na kamienicę jest logiczny. Wtedy duża część Warszawy nie miała kanalizacji, więc logiczne, że kibel był na paterze i jeden, a nie 10.

Tynk obdarty to standard i dziś w biedniejszych dzielnicach. Nie wpływa jakoś negatywnie na standard życia, żeby mówić, że to jakaś turbobieda.

Na pewno żyło się skeomniej niż dziś, ale nie przesadzajmy z tą biedą. Takie były wtedy standardy i w USA, Niemczech czy Francji wielu żyło tak samo, albo gorzej.

Autorytet0piorunów

@Topia 2 pierwsze zdjęcia: brudne ubrania, buty bez sznurówek, otłuczony tynk ze ścian, stłuczona szyba, "ustęp" - prawdopodobnie jeden na kamienicę.

Gruba ryba42piorunów

https://warszawa.ap.gov.pl/wp-content/uploads/2021/07/Kronika131.pdf
Negatywy zdjęć znalazł fotograf Michćl Geins w 1993 r. Leżały na strychu kamienicy w Passau w kartonie po butach. Wartość fotografii docenili Państwo Diekmannowie – właściciele wydawnictwa Verlagsgruppe Passau i odkupili je od znalazcy. Nie znamy imienia i nazwiska autora zdjęć. Wszystko wskazuje, że był żołnierzem Wehrmachtu. Nie wiemy dokładanie, jaki szlak bojowy przeszedł on i jego jednostka. Ze stanu poszczególnych obiektów – budynków i ulic – oraz zdarzeń i sytuacji przedstawionych na fotografiach wiemy, że w Warszawie pojawił się jesienią 1939 r., prawdopodobnie w październiku lub listopadzie. Nie udało się wyjaśnić, w jaki sposób zdjęcia znalazły się w Passau. Być może, jak przypuszcza Stefan Rammer, dziennikarz Passauer Neue Presse, żołnierz oddał je do wywołania podczas urlopu (w okresie Świąt Bożego Narodzenia 1939 r. lub nieco później). Dlaczego nie odebrał zdjęć? Wiele miesięcy trwała praca polegająca na prostowaniu i czyszczeniu negatywów. W 1995 r. w Niemczech ukazał się album Warszawa, jesień 1939 r., zawierający część odnalezionej kolekcji. Fotografie zostały także zaprezentowane podczas wystaw w Niemczech i Austrii, cieszących się dużym zainteresowaniem. Wielość udokumentowanych miejsc i sytuacji pokazuje, że autor mógł przemieszczać się po Warszawie swobodnie. Czy zdjęcia robił z własnej inicjatywy, czy też leżało to w zakresie jego obowiązków? Raczej to pierwsze. Fotografie mają charakter osobisty i pamiątkowy. Autor wydaje się najnormalniej w świecie ciekawy nowego otoczenia. Przede wszystkim jednak towarzyszy mu poczucie misji, sposób myślenia żołnierza kraju zwycięskiego – upamiętnia szlak bojowy, następnie już w Warszawie kieruje obiektyw na zniszczone pierwszymi bombardowaniami i walkami budynki i ulice, groby, okopy, sprzęt wojskowy, jeńców. Na ścianach warszawskich domów wciąż wiszą plakaty wzywające do walki z najeźdźcą, na których żołnierz polski bagnetem przebija dłoñ wroga sięgającą po ziemię ojczystą. Jednocześnie widać już ogłoszenia okupacyjne – przepisy porządkowe i zawiadomienia o wykonaniu wyroków śmierci. Czytający je warszawiacy dopiero zaczynają odczuwać nadchodzącą grozę. Szczególne zainteresowanie fotografa wzbudza ludność żydowska. Dzieci, dorośli, starcy, jeszcze bez opasek z gwiazdą Dawida na rękawach. Na zdjęciach nieco zaciekawieni, lekko uśmiechnięci, nieświadomi swojej tragicznej przyszłości. Obiektyw wychwytuje kolejki stojących po żywność, uchodźców z tobołami, żebrzącego na ulicy mężczyznę z dwójką dzieci. Starsza kobieta ciągnie kawał drewna – prawdopodobnie na opał. Mężczyzna niesie trumnę na plecach. Karawan przemierzający ulice Warszawy zwiastuje nadchodzące lata nieszczęść.

Tytan11piorunów

ta bieda była straszna, w Stanach w tym czasie to było jak z innej planety:<

Mocarz42piorunów

@konrad1 nie do końca. W dużych miastach tak samo jak w Warszawie były biedne i bogate ulice. A na wsiach w USA było jak u nas "za Bugiem".
W latach 30 W stolicy tez byly kluby jazzowe, mieliśmy giełdę, wyścigi koni, ładne samochody na ulicach.