Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika QvintvsCornelivsCapriolvs w Modelarstwo

Kosmonauta

w Modelarstwo

26piorunów

Wracam po raz ostatni do tematu armii kartagińskiej doby II wojny punickiej. Dziś wisienka na torcie- kartagiński słoń bojowy!

Formacje słoni bojowych były jedną z tych które obrosły wieloma mitami. Fascynowały już starożytnych, zwłaszcza jeśli stykali się z nimi pierwszy raz. Do dziś zresztą nie przestają zachwycać, o czym świadczą liczne publikacje naukowe, przedstawienie w kinie i grach bitewnych, zarówno komputerowych jak i tych rozgrywanych na stole.
W większości przypadków słoń bojowy (czy też cała ich formacja) przedstawiany jest jako straszliwy potwór, prawie, że czołg, ostateczny boss. Wystarczy wspomnieć przedstawienie słoni w filmie "300" Zacka Snydera, tolkienowskie Mumakile, zarówno literackie jak i filmowe, słonie-bossów z AC:Origins czy te pojawiające się w wojsku Kuszanów w mandze Berserk. Po drugiej stronie mamy przedstawienia bardziej wyważone, a tym samym bliższe prawdzie historycznej- walkę ze słoniami indyjskimi w "Aleksandrze" czy świetny opis w... biblijnej Księdze Machabejskiej. Tak, tak, w Biblii pojawia się walka ze słoniami bojowymi Seleukidów.

Kartagińczycy nie stanowili tu wyjątku. To właśnie na słoniu miał przekroczyć Alpy Hannibal. Był to ostatni ze słoni który przetrwał tę ciężką drogę. Reszta padła po drodze, z wycieńczenia bądź w wypadkach w górach. Uważam osobiście, że prywatny słoń Hannibala przeżył ponieważ raz, że z pewnością na niego chuchano i dmuchano jako na pieszczoszka wodza, a dwa był to słoń syryjski (tak zresztą się niezbyt oryginalnie wabił "Surus" czyli Syryjczyk właśnie) czyli zwierzę większe i silniejsze od słoni używanych powszechnie przez Kartagińczyków.

Punijczycy używali bowiem słoni północnoafrykańskich, wymarłych krewniaków do dziś zamieszkujących sawanny i lasy Afryki środkowej zwierząt. Słonie te były niewielkich rozmiarów, o krótkich kłach i zdecydowanie nie tak silne jak ich południowi krewniacy. Źródła starożytne donoszą, że również słonie indyjskie były od nich większe. Wzrostem zapewne więc zbliżały się do żyjącego w Kongu słonia leśnego, mającego niewiele ponad dwa metry w kłębie.

Z racji rozmiarów odpadały więc one jako platforma do przewożenia łuczników czy oszczepników, co często widać na przedstawieniach słoni indyjskich, niosących na grzbietach wieżyczki, często opancerzonych czy z okutymi kłami. Wszystkie przedstawienia słoni kartagińskich pokazują je jedynie z poganiaczem na grzbiecie.

Dalej jednak były to potężne zwierzęta, będące niejako bronią samą w sobie. Masa ciała, kły oraz zręczna trąba mogły siać spustoszenie w szeregach wroga. Ich pojawienie się miało duży impakt psychologiczny, zwłaszcza dla żołnierzy niezaznajomionych z tymi zwierzętami. Ich zapach płoszył konie. Jak widać więc, słonie punickie mogły być przydatną bronią. Ich kontyngent stanowił zawsze ważne wsparcie dla sił Kartaginy; aż do straszliwego w skutkach rozejmu z Rzymem po II wojnie punickiej, kiedy to Rzymianie zmusili Kartaginę do oddania wszystkich swoich słoni, a także zabronili ujeżdżania nowych. Tak skończyła się historia punickich słoni bojowych.

W Basic Impetusie armia punicka może wystawić podstawkę słoni. Swojego przedstawiłem w malowaniu inspirowanym freskami z fenickiej Marissy, gdzie widać słonia z narzutką i co ciekawe pomalowanymi uszami. Być może punijczycy znaczyli w ten sposób te zwierzęta, lecz co miałoby to znaczyć- ginie w pomroce dziejów. Hat-owski słoń źle się malował i kleił, jestem absolutnie niezadowolony z efektu. Było nie było- armia Kartaginy z II wojny punickiej została dokończona. Ja jednak porzucę skalę 1/72, zdecydowanie nie na me oczy i szyję i przeproszę się z 1/56 czyli dominującą w wargamingu historycznym 28 mm. Dajcie znać czy chcielibyście dalej śledzić moje poczynania.

I niech błogosławieństwo Tanit będzie z Wami!!!

Fot.1 Stella nagrobna z wizerunkiem słonia, zwieńczona symbolem bogini Tanit, Kartagina 300-146 pne
Fot.2 Srebrny szekiel z wizerunkiem Baala-Melkarta i słonia, 237-209 pne

Fot.3 Wnętrze grobowca w Marissie, Idumea, II wiek (słoń widoczny nad wnęką po prawej)

Komentarze (19)

Autorytet1piorunów

Wołaj ! Będziesz grał 1/72 czy sprzedajesz i wchodzisz w 28mm?
Jaki system 28mm planujesz? Saga?

Autorytet1piorunów
Kosmonauta0piorunów

@Bjordhallen wręcz przeciwnie, są w 1/56.
https://eu.warlordgames.com/products/ashigaru-spearmen?srsltid=AfmBOooFPLix8kbER0HUS-01yAxGBLWZsKXlvwsUhexCpSZ7-T2xZH9Q

Pobawiłem się w klejenie dziś, w ogóle nie byłem na to gotowy, w 1/72 to jednak monolity były, jakaś tarcza, włócznia, a tu się jednak składa. Ale bardzo fajne, dużo można wyzyskać w indywidualizmie.

Ashigaru SpearmenAshigaru (literally “light foot”) were so named as they had lighter armour than the Samurai. They also formed the bulk of the armies of the day. Each Samurai was expected to provide two armed Ashigaru. Many of these would be armed with the yari (spear). This product contains: 20 plastic Ashigaru with Yari spears Decal sheet with Takeda clan markings Assembly leaflet Plastic bases These are not the pike blocks of contemporary Europe as the Ashigaru were trained to fight in a looser formation, travel quicker and their spear was for slicing and thrusting. Many a battle was won by the Ashigaru, especially if cavalry were foolish enough to attack them from the front. As time went on in the Sengoku (1467-1603) period the proportion of Ashigaru spearmen increased. Their relative ease and speed of training meant they were easier to replace (and cheaper). Marching into battle with drums beating, worn on the backs of troops and beaten by the man behind, and displaying their masters Mon on their sashimono, they would be a formidable sight to behold. Tokugawa Ieyasu, the Shogun that pacified Japan, was himself the son of an Ashigaru. Models supplied unassembled and unpaintedWarlord Games EUROPE
Kosmonauta0piorunów

@Bjordhallen Kosmos różnie plecie drogi - moja luba dorwała na allegro wypraski ashigaru z Warlorda w promocji i mi sprezentowała. Będzie japońsko, przynajmniej przez czas jakiś 😁

Autorytet1piorunów

@QvintvsCornelivsCapriolvs ja przymierzam się do zestawu 10mm wojny 100letniej z regułami Hail Caesar „ war of the roses”

Jedynie co mnie wstrzymuje to fakt, że za kilka dni Wargames Atlantic ma zaprezentować własny system do historycznego bitewniaka, który ma być.. za darmo ;D

Kosmonauta1piorunów

@Bjordhallen z pewnością jest bardziej dynamicznie wtedy. Jakiś skirmisz też bym spróbował z chęcią, swojego czasu był w klimacie feudalnej Japonii, nazwa wyleciała mi z głowy (Ronin?)

Kosmonauta0piorunów

@Bjordhallen brzmi ciekawie

EDIT: "brak naprzemiennej interakcji", ale, że to nie jest turowe? Czy po prostu ją ruszam wszystkie jednostki, Ty ruszasz swoje. Jak to wygląda?

Autorytet1piorunów

@QvintvsCornelivsCapriolvs gralem tylko na targach planszowkowych

Minus ( dla mnie): brak naprzemienne interakcji
Plus: maja takie karty z rozkazami ( takie super umiejętności) które się aktywuje specjalnymi kośćmi ( kładzie na tych kartach)

Np Rzym miał chyba umiejetność „ musztra „ - żołnierze usuwali zmęczenie
Kartaginczycy - umiejetność „podstęp” - zmienia umiejętności zaznaczone przez przeciwnika np. Przekładasz kostkę przeciwnikowi na inna umiejetność

Kosmonauta0piorunów

@Bjordhallen zostawię sobie 1/72, będę domalowywał wypraski i eksperymentował na nich malarsko. Planowałem w 28mm Impetusa dalej ciągnąć, Hail Caesar albo inny historyczny, po prostu zapodstawkuje na trayach. Niestety mój lokalny klub gra z historyków tylko w Bolt Action i Ogniem i Mieczem - to pierwsze czemu by nie, ale OiM trochę za małe jak na mój gust.

O Sadze słyszałem, że gra się nieźle, ale nie próbowałem - przyblizysz?