npnptcnOsobistość
7piorunówPowiem wam, że 4 miesiące bez aktywności fizycznej przez wszystkie zdrowotne perypetie i trochę człowiek teraz podziała - dętka jak wuj.
To tym mocniej mobilizuje do zapierdalania, ćwiczenia i łapania kondycji. Bo w tym wieku odczuwam te wysrane leżane i szprycowano-lekowe wycięte łącznie pół roku, jakbym się postarzał o 10 lat.
Jeszcze pół roku temu jednego dnia 8 godzin pracy na pełnej, 80km rowerkiem, posprzątane, ogarnięte, a jeszcze chęć coś planować, pisać, robić.
Teraz jedna czynność z tych styka i siedzę jak w tej chwili. Patrzę jak szpak w p⁎⁎dę w ten monitor i liczę, że siły wrócą, a trzeba iść spać xd
Trzeba zasuwać, bo starzenie postępuje, coraz ciężej wracać do żywych. Nawet aż tak nie narzekam, że mi się kontuzja przytrafiła ponownie, bo pokazała, że to wszystko jest ważniejsze niż mi się wydaje. I że nie traci się tylko nadmiaru kondycji na jakieś rowery, ale traci się kondycję do życia, do korzystania w niego w pełni, a nie zasypiania jak mój ojciec w moim wieku, z pilotem na bębnie o 15.
Z wystarczajaca iloscia dyscupliny mozna sie zmusic do wszystkiego, nawet do tego zeby zapomniec ze sie zmuszasz i nagle staje sie to normalnoscia. Ale to dziala w dwie strony, pizza przed tv i spanko do 11 tez idzie wdrozyc doklanie tym samym sposobem.





















