Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Gry

Kategoria: Gry

Społeczność dla graczy. W niej: -Informacje na temat gier -wspominki klasycznych tytułów -pogawędki

  • 1195 członków
  • 7005 wpisów

Gruba ryba

w Gry

7piorunów

120 + 1 = 121

Tytuł: Dead Island 2
Developer: Deep Silver Dambuster Studios
Wydawca: Deep Silver Vienna
Rok wydania: 2023
Gatunek: RPG akcji, akcja
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 89% - 35 godzin
Ocena: 8.5/10

pełną gębą. Pierwszy trailer „Dead Island 2”, trzeba zaznaczyć, że świetny, został opublikowany w 2014 roku. Premiera gry nastąpiła w 2023 roku, a ja zagrałem w nią dwanaście lat po zapowiedzi. Czy warto było tyle czekać?

Jak najbardziej tak i to z wielu powodów.


Przede wszystkim zombie pokonuje się bardzo przyjemnie. Można im odcinać bądź łamać nogi i ręce, dekapitacja także się zdarzy, podobnie jak wybita szczęka. Mimo że dość szybko przeszedłem nad tym do porządku dziennego, to na początku obserwowanie, jak zombie stają się coraz bardziej pokiereszowani, dawało sporą satysfakcję. Arsenał jest całkiem urozmaicony, bo można zombie bić grabiami czy kijem bilardowym albo dwuręcznymi młotami, maczetami i tym podobnymi. Z czasem bohater lub bohaterka, bo można wybrać jedną z kilku gotowych postaci, otrzymuje broń palną – pistolety, rewolwery, strzelby, karabiny wyborowe czy automatyczne.


Zombie także są urozmaicone, bo oprócz powłóczących nogami szwendaczy za bohaterem gonią biegacze, siłacze i inne dziwy. Bardzo spodobała mi się ta różnorodność wyglądu niemilców. Nie zabrakło chociażby grubasów (w końcu to USA), siłaczy, którym połączenie wirusa i sterydów dało ogromne mięśnie, strażaków, policjantów, żołnierzy, starszych pań w dresach i wielu, wielu innych.


Skoro już o wyglądzie wspominam, to odwiedzane lokacje są kolejnym ogromnym plusem „Dead Island 2”. Osadzenie historii w Los Angeles może nie było oczywistym wyborem po tropikalnej wyspie z jedynki, ale okazało się strzałem w dziesiątkę. Odwiedzamy najbardziej charakterystyczne dzielnice i miejscówki tego miasta. Moją ulubioną lokacją jest Monarch Studios z planami filmowymi różnych gatunków. I plaża z zasiekami, i plan typowego sitcomu, i azteckie klimaty, i miasto wyjęte rodem z jakiegoś filmu noir. Szczególnie tym ostatnim byłem zachwycony. Przez tę różnorodność gra nie nudzi się, ponieważ co jakiś czas trafiamy do zupełnie nowego otoczenia.


Co do fabuły… zdaję sobie sprawę, że mogę wzbudzać wrażenie, jakby fabuła nie interesowała mnie w grach, jednakże to nieprawda. Po prostu są gatunki, w których opowiadana historia ma mniejsze znaczenie niż w innych. I tak też jest w przypadku „Dead Island 2”, w którym opowieść do pewnego momentu jest dosyć sztampowa. Ot, bohater został ugryziony, okazuje się, że jest odporny na wirusa i nie przemienia się w zombie, wierzy, że musi dotrzeć do przedstawicieli rządu, żeby pomóc w wynalezieniu szczepionki. Potem następuje twist fabularny, który akurat nie przypadł mi do gustu, jednakże historia była na tyle znośna, że nie przeszkadzała mi w cieszeniu się z rozwalania głów zombiaków.


To samo tyczy się zadań pobocznych, spośród których trudno wymienić mi jakieś szczególnie zapadające w pamięć. Nasuwają mi się zadania dla streamerki, która chce nabić wyświetlenia na epidemii i pokazać światu, jak zombie giną w efektywny sposób. Na przykład podpalając je i zrzucając z dachu. Oczywiście zrobić to musi gracz, ale nie sprawia to, że ta misja jest niewiadomo jak fajna. Większość zadań pobocznych sprowadza się do znalezienia lub pokonania czegoś.


W trakcie ich wykonywania bohater natrafia na masę specyficznych postaci, często przerysowanych, jak wspomniana streamera czy podstarzała gwiazda rocka, która cały czas czeka na dostawę pizzy. Albo weteran, który ukrywa się w bunkrze zbudowanym w kanałach. Czasem absurd goni absurd i nie będę ukrywał, że nie do końca trafia to w mój gust, ale hej, pasuje to do klimatu. Kto w końcu zachowywałby się normalnie w obliczu apokalipsy zombie? A co dopiero w przypadku mniej lub bardziej odklejonych celebrytów różnego sortu?


Dlaczego więc wykonywałem te zadania, skoro były takie nieciekawe? Oczywiście dla korzyści majątkowych, czyli mniej lub bardziej wypasionych broni, które najczęściej są nagrodami za poświęcenie swojego cennego czasu. Miałem z tym osobisty problem, ponieważ narzędzia destrukcji mają swoje poziomy i zdarzało się tak, że mniej rzadki przedmiot wyższego poziomu był lepszy od bardziej rzadkiego niższego poziomu. A że początkowo z gotówką, wykorzystywaną do podnoszenia poziomów, bywa krucho, to często wymieniałem sprzęt na lepszy. Co śmieszniejsze, mimo że miałem potężniejsze zabawki, to najczęściej i tak biegałem z najgorszą bronią, ponieważ… było mi szkoda tych lepszych. A potem stawały się zbyt słabe. xD


Bronie można ulepszać aspektami i modyfikatorami, przez co przykładowy miecz może razić prądem albo podpalać przeciwników, młot ma większą siłę obalającą et cetera. Warto zadbać o różnorodność, ponieważ niektóre zombie potrafią być odporne na dany aspekt. Na przykład nie da się podpalić zombie w stroju strażaka. Co fajne, płonącego zombie można ugasić, rzucając w niego „wodną bombą” albo po prostu oblewając wodą z kanistra. Podobnie można też rozlać paliwo, a potem je podpalić, albo rzucić elektrycznym shurikenem w wodę, żeby porazić wszystkich zombie. Dużo z tym zabawy.


Ponarzekam też na rozwój postaci. W trakcie rozgrywki zdobywa się karty z umiejętnościami, spośród których można aktywować określoną liczbę. Ciekawy system, którego wadą jest to, że niektóre karty można znaleźć, więc nie obędzie się bez dokładnego przeczesywania lokacji. I mimo że uwielbiam eksplorację w grach, to zawsze zdarzy mi się coś pominąć. xD


Gra nie tylko wynagradza rozglądanie się różnymi fantami, ale także notatkami, smartfonami z smsami i podobnymi. Twórcy potrafią w narrację środowiskową i często uśmiechałem się albo doceniałem pomysłowość. Na przykład jedna notatka została zapisana przez przypadkowo uruchomioną transkrypcję głosową, przez co przypomniał mi się mem o wysłaniu smsa podczas uczenia starszego pana głosowej obsługi smartfona. xD Albo grupka sporządziła listę charakterystycznych zombie, na którą polowała w ramach rozrywki.


Wracając jeszcze do rozwoju postaci: główną fabułę zakończyłem na 29 poziomie z 30 możliwych do wbicia. Po finale na gracza czeka jeszcze trochę zadań pobocznych oraz dwa dodatki i przyznam szczerze, że robiłem je bardzo na odpierdziel. Ani nie czułem potrzeby zdobywania kolejnych legendarnych, unikatowych broni, ani nie chciało mi się już walczyć z zombie, ponieważ po wbiciu maksymalnego poziomu nie otrzymywałem już punktów doświadczenia. Poza tym gra nie jest na tyle trudna, żeby nie wiadomo jak dopracowywać swój build. Bardziej to kwestia czerpania przyjemności z rozgrywki, a dosyć szybko udało mi się odkryć, co lubię i dążyłem do tego.


DLC kontynuują historię z kampanii i na tym momencie była już dla mnie na tyle odjechana, że ukończyłem je z czystego poczucia obowiązku. W ich trakcie również otrzymuje się nowe karty i zabawki, jednakże, jak wspomniałem, na tym etapie już i tak ich nie potrzebowałem. Tym bardziej, że nie planowałem przejścia drugi raz gry w trybie New Game +.


Mimo to ponownie warto pochwalić twórców za świetne lokacje w obu dodatkach. W szczególności spodobał mi się festiwal muzyczny, choć może zbyt duży.


Gra oferuje także dedykowany tryb kooperacyjny oraz możliwość przejścia kampanii z innymi ludźmi, ale nie wypróbowałem tych możliwości z braku kolegów. xD


Podsumowując, bardzo polecam „Dead Island 2”, jeśli macie ochotę na coś w klimacie radosnego rozwalania zombie. Tym bardziej, że na promocji można ją kupić za około trzydzieści złotych. No i gra jest też bardzo dobrze zoptymalizowana.

Moja specyfikacja:
Windows 11

AMD Ryzen 5 5600X 6-Core Processor - RAM: 32 GB

NVIDIA GeForce RTX 3060 Ti - VRAM: 8 GB

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Gry

19piorunów

Nie sądziłem, że to się kiedyś stanie, ale będziemy mieć POE po :flag-pl: polsku:flag-pl: . Sam niespecjalnie tego potrzebuję, ale mimo wszystko fajnie, że polska społeczność przestaje być ignorowana.

Z tego co piszą zarówno poe1 i poe2, ciekawe jak to wyjdzie. Ja to zarówno w diablo jak i last epochu wolałem po angielsku, bo określenia były bardziej zrozumiałe.

Nie mogę się doczekać walki z kształtownikiem i zbudzicielem.

https://www.pathofexile.com/forum/view-thread/3994083

Gwiazdor0piorunów

Ciekawe jak przetłumaczą nazwy unikatów/skille. Przecież większość to będzie straszny cringe xD

Tytan0piorunów

Ciekawe, ale co to zmieni. Akurat w tej grze język nie ma większego znaczenia. Swoją drogą w POE do poziomi 90+ dociągnąłem pewnie z kilkadziesiąt postaci a dalej za bardzo nie wiem jaka jest fabuła tej gry oprócz tego, że trzeba zabić bossa na końcu każdego aktu 😛

Pokaż więcej komentarzy (14)

Kompan

w Gry

5piorunów

Pamiętacie grę o nazwie Dispel? Taką drewnianą, lecz bardzo klimatyczną grę RPG, gdzie naszym celem jest zmierzenie się złym papieżem Piachem [1]?

Pewien dżentelmen zadał sobie sporo trudu by rozpoznać jakie były tej losy tej gry, Nawet wybrał się do Korei, skąd pochodzi ten tytuł. Jestem pod zdumieniem ile wysiłku włożył by opowiedzieć o tym zapomnianym tytule.

Myślę, że znajdzie się tam parę ciekawostek, o których o w TV nic nie leciało: o masowym podrabianiu gier z Japonii (nie przestrzegano praw autorskich), czy w jak bardzo gospodarka Korei była w rozsypce w latach 90 ubiegłego wieku. Skąd twórcy mieli na ten tytuł pieniążki (pewnie ukradli - no nie, jednak dostali). Również o tym jak wyglądał rys kulturowy i religijny w tym państwie. No i najważniejsze - dlaczego akurat papież jest złolem numero uno xD

https://www.youtube.com/watch?v=LbalL_GL4S0

[1]: Psst! W oryginale nazywa się on "Piachi".

Fanatyk

w Gry

17piorunów

119+ 1 = 120

Tytuł: Tomb Raider: Anniversary
Developer: Crystal Dynamics
Wydawca: Crystal Dynamics
Rok wydania: 2007
Gatunek: Przygodowa, Akcja
Użyta platforma: Steam Deck

Czas do ukończenia: 15h
Ocena: 8/10

Lekko nie było, stara szkoła, skoki, unikanie pułapek.

Momentami frustrowała - poprzez sterowanie, walka z przeciwnikami na jakiś platformach - dziesiątki zgonów bo postać spadła . Pod koniec było ciężko.

Mało wstawek fabularnych - ogólnie olałem fabułę dla samej eksploracji.

Pierwszy Stary TR zaliczony

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Gry

41piorunów

Ależ to było złoto :D

Sven Bømwøllen - 2002

Pokaż więcej komentarzy (9)

Autorytet

w Gry

13piorunów

118+ 1 = 119

Tytuł: Stasis
Developer: THE BROTHERHOOD
Wydawca: THE BROTHERHOOD
Rok wydania: 2015
Gatunek: Horror, Adventure
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 9h
Ocena: 6/10

Ktoś ostatnio na tagu przypomniał mi o tym indyczku wrzucajać pochlebny wpis o sequelu tego point'n'clicka a że miałem tę grę na wishliscie już od lat i cena spadła do śmiesznych 2 dolców z groszami no to w końcu się za nią zabrałem.

Gra jest przedstawicielem wymierającego gatunku przygodówek i podlana mocnym horrorowym sosem. Akcja osadzona jest na ogromnym górniczym statku kosmicznym który został przerobiony na placówkę badawczą. Nasz protagonista budzi się z tytułowej hmm śpiączki (?) i no cóż, jak to w takich settingach bywa, statek jest opuszczony i ostro pokiereszowany, załoga jest rozsmarowana na ścianach a John, bo tak na imię ma bohater nie bardzo kuma co się właściwie odjebało, jedyne co ogarnia to że razem z nim powinna podróżować jego żona i córka, przydałoby się więc ich poszukać.

Fabuła jak widać nie jest zbyt odkrywcza i dalej jest niewiele lepiej. Tajemnicze eksperymenty, nawiedzony doktorek i powabna pomagierka, wszystko jest. Gra prowadzi jak po sznurku do dość przewidywalnego zakończenia, nawet plot twist na końcu jest dość oczywisty więc no historia nie porywa.

Point'n'clicki nie są mi obce, i chociaż już dawno w żadnego nie grałem, to udało mi się ukończyć grę bez siegania do internetu. Zagadki są dość logiczne, a lokacje nie są zbyt wielkie i dość dobrze posegmentowane, zaciąłem się na dłużej może w 2-3 miejscach. W kilku lokacjach da się też zginąć, czego nie jestem zbyt wielkim fanem w przygodówkach, zwłaszcza ze nie wiąże się to z żadnymi konsekwencjami i gra cofa nas może o jeden ekran.

Największą zaletą gry jest bez wątpienia jej klimat i naprawdę mocne momentami sceny. Statek jest odpowiednio mroczny, lokacje są brudne, pełne trupów ludzi i mutantów i niepokojących dźwięków. Gra może nie straszy tak jak klasyczne survival horrory ale zwiedzanie statku i obczajanie na jakie okropieństwa natkniemy sie w następnym pokoju daje radę. Do tego jest też dobrze udźwiękowiona, kroki odbijają się od ścian a wypowiadanym kwestiom towarzyszy spore echo. Voice acting niestety wypada przy tym blado a konwersacje prowadzone przez kilku ocalałych są strasznie płytkie.

Problemem jest też stan techniczny tej pozycji. Gra ma już ponad 10 lat i korzysta z nieco zapomnianej techniki używania prerenderowanych teł znanej choćby ze starych Residen Evilów przez co nie da się zmienić natywnej rozdzielczości. Sprawia to że wszystko jest mocno rozmyte i nieczytelne. Do tego gra kilka razy mi się wywaliła do pulpitu co zmusiło mnie do powtarzania sporych części aktywności bo automatycznego zapisu tutaj niet. Nie był to aż taki problem, bo jak już wiadomo co zrobić to w kilka minut można nadrobić godzinę rozkminiania gdzie użyć mokrego brudnego ręcznika a gdzie odciętej ręki.

Generalnie trochę się zawiodłem, bo po kilku polecajkach spodziewałem się czegoś lepszego. Może w 2015 gra robiła lepsze wrażenie ale obecnie to już tak średnio, no ale za 2 dolary może być :P



Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Gry

25piorunów

Ojciec przez lata ukrywał kolekcję Pokémon TCG przed żoną, bo wyrzuciła karty dzieci - syn skompletował zestaw po jego śmierci

Właśnie taką historią podzielił się jeden z kolekcjonerów kart Pokemon na Reddicie, który napisał, że po śmierci jego ojca w 2019, wraz z innymi członkami rodziny, odnalazł album z kartami Pokemon, które cudem nie zostały wyrzucone lata temu. Okazuje się bowiem, że zarówno autor

GURU

w Gry

13piorunów

25 lat od premiery Operation Flashpoint a dalej słodko się strzela do kacapów :melting_face:

Zara bede jechał czołgiem xd

Gruba ryba4piorunów

Ustawianie ładunków wybuchowych z matematyczną precyzją, gdy zaraz przyjedzie konwój... nie zapomniane przeżycie.

GURU1piorunów

@Spider W podstawce jest minowanie drogi jak czołgi jado a w Resistance jakiś konwój żeby zdobyć broń dla partyzantów. W Resistance jest to ważne, bo co zdobędziesz tym będziesz mógł uzbroić swoich jak w innej z kolei misji gdy wujek sam przysyła dostawę i dobrze mieć dwie ciężarówki żeby ten cały złom załadować :upside_down_face:

Pokaż więcej komentarzy (7)

Kompan

w Gry

11piorunów

Zorin OS - factorio działa, uruchamiam je z lanczera Lutris, ze Steama uruchomiłem pierwszego HalfLife.

Jutro będę walczył z Fallout 4 z Goga.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Autorytet

w Gry

22piorunów

117+ 1 = 118

Tytuł: Cronos: The New Dawn
Developer: Bloober Team
Wydawca: Bloober Team
Rok wydania: 2025
Gatunek: Horror
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 18h
Ocena: 9/10

Moja pierwsza styczność z grami od polskiej ekipy Bloober team (no, próbowałem jeszcze kiedyś grać w Medium, ale stary komp nie dał rady tego dźwignąć...) i kurde no siadła mi ta gra jak mało co. Zaznaczę że jestem mocnym fanem Dead Space od którego gra czerpie całymi garściami więc moja ocena może być nieco skrzywiona, ale postaram się uzasadnić co mi się podobało.

Po pierwsze historia. Niezbyt jasna, pełna przeskoków w czasie, tajemniczej zarazy której nasza bohaterka nazywana podróżniczką próbuje się pozbyć w imię tajemniczego Kolektywu. Nawet po ukończeniu gry nie do końca jestem pewien co tam się odjebało. Główna misja bohaterki zostaje w pewnym momencie trochę zepchnięta na boczny tor i jak to bywa z historiami o podróżach w czasie chyba byłem świadkiem jakiegoś paradoksu, ale nie wiem xD

Po drugie i chyba najważniejsze - klimat. Akcja umiejscowiona jest w Polsce w czasach PRL a także w nieokreślonej ale raczej też niezbyt odległej przyszłości. Zwiedzimy Hutę Nowy Świt, Szpital, Zajezdnię tramwajów, Opactwo na obrzeżach miasta, a także kilka osiedli. Nie ma co ukrywać że na staruchów z Hejto takie coś pewnie działa lepiej niż opuszczone stacje kosmiczne, bo niektóre meblościanki i meble jeszcze można pamiętać z kaszojadowych lat 😛 Wszystkie te miejscówy są odpowiednio mroczne, opuszczone i brudne, organiczna materia pokrywająca ściany jest odpowiednio ohydna a mrugająca latarka daje zdecydowanie za mało światła, czyli idealnie :D

No i po trzecie gameplay. Gra jest dość trudna, co mi bardzo się podobało. Survival horrory nie są dla mnie nowością, ale tutaj jest to podciągnięte o kilka stopni. Nasza podróżniczka nie jest zbyt żwawa, a zarażone mutanty potrafią dobrze przygrzmocić i lubią poruszać się w gromadach, co wymusza bycie cały czas w ruchu. Nie można jednak pozwolić sobie na zbyt długie hasanie dookoła bo osieroceni, jak nazywa ich gra lubią podobnie jak w Dead Space łączyć się z leżącymi dookoła truchłami tworząc swoje mocniejsze wersje które potrafią pluć jadem albo są opancerzeni...do tego amunicji jest mało, naprawdę mało - nie sądzę abym w którymkolwiek momencie miał więcej niż dwa magazynki do dyspozycji a często musiałem się ratować odwinięciem z łapy. Zresztą, i tak nie było by gdzie tej amunicji trzymać bo nasz ekwipunek ma na początku chyba z 6 slotów w których trzeba zmieścić broń, amunicję, apteczki, jakieś znajdźki i przedmioty kluczowe. Kilka razy zdarzało mi się biec przez pół lokacji żeby podnieść jeden nabój do strzelby na którego nie miałem miejsca wcześniej xD Musze też pochwalić walki z bossami które nie polegają tylko na częstowaniu ich śrutem aż padną. Wymuszają ciągłe zmiany pozycji i używanie osłon oraz wybuchających beczek, albo trafiania w konkretne miejsca. W momencie gdy każdy strzał jest na wagę złota i możemy paść bo po prostu skończy się nam amunicja no to potrafi to podnieść ciśnienie. Oprócz tego będziemy się mogli pobawić dość prostymi ale pomysłowymi zagadkami w których będziemy musieli cofać czas "lokalnie" np. żeby odbudować kawałek podłogi albo przywrócić rozwalony mur do swoich naturalnych kształtów. W pewnym momencie dostaniemy też grawitacyjne buty które pozwolą nam skakać pomiędzy przystosowanymi do nich platformami ignorując grawitację, która ogólnie w pobliżu miejsc w których znajdują się wyrwy czasowe zachowuje się dość swobodnie.

Odjąłem oczko za brak polskiego dubbingu bo o ile zazwyczaj wolę angielski, tak tutaj granie po polsku miałoby o wiele więcej sensu, poza tym problemem dałbym śmiało dychę.

A no i jeszcze wymagania sprzętowe są dość konkretne, grałem na RX7600 i Ryzenie 5 i potrafiło chrupać nawet na niskich detalach w 1440p

Gruba ryba4piorunów

@hellgihad

Ocena: 9/10

mógłbyś to akcjonariuszom powiedzieć?

Autorytet1piorunów

@wonsz Czy Ci akcjonariusze są z nami w pokoju? :P
Gra chyba zebrała niezłe noty, ale nie wiem jak się sprzedała. Mnie po prostu siadła bo lubię takie liniowe horrory z dobrą historią.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Gry

18piorunów

Najbardziej mnie rozwala, że prawdopodobnym wytłumaczeniem jest to, że mężczyźni to NPC, a kobiety są częścią otoczenia. XDDDDDDDDD

. źródło

Kosmonauta1piorunów

@Deykun ale gniot z tej gry, gościu zabija załogę, a boty nic sobie z tego nie robią. Albo ta animacja śmierci. Hinduskie produkcje za 1 dolca mają lepsze animacje.

Pokaż więcej komentarzy (4)