ShivaaFanatyk
38piorunów278 082 + 31 = 278 113
Dawno mnie tu nie było... i to nie tylko z tego powodu, że wciąż nie mogę mentalnie wyjść z sezonu zimowego. Po ostatniej jeździe, chyba z ponad miesiąc temu, obudziłam się w nocy z paskudnym bólem kolana :/ trochę wtedy polatalam i poskakalam na górkach i złapałam kontuzję, która ujawniła się dopiero w nocy. Podleczyłam się traumonem i ból dość szybko ustąpił. Dziś poleciałam na tą samą trasę ale z zamiarem mniejszego szaleństwa, niestety w trakcie jazdy kolano znów się odezwało 😭 co prawda nie boli mocno, ale i tak trochę mnie to martwi, nie chciałabym przeżyć tego samego co @onpanopticon bo nie wyobrażam sobie życia bez roweru.
A tak poza tym to traska była piękna, musiałam się powstrzymywać aby co chwila nie przystawać na robienie zdjęć 😅
Tak więc dziś witaj traumon mój stary przyjacielu i mam nadzieję że będzie git i będę już jeździć częściej 😊
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

@Shivaa miałaś kiedyś jakąś kontuzję kolana ? mówi się, że kolano "pamięta" wcześniejsze urazy
@Gilgamesh nie, miałam na tej samej nodze kontuzję łydki po bieganiu ale z kolanem nigdy się nic nie działo
@Shivaa trochę dziwnie, że tak po czasie u Ciebie wyszło, zazwyczaj jak coś walnie to czuć od razu, że źle się stanęło czy uderzyło w kolano.
Ogólnie to polecam jeździć cały rok, u mnie się sprawdza. Ostatni raz problem z kolanami miałem 8 lat temu
@Gilgamesh właśnie ta poprzednia jazda była mocno wariacka i parę razy nie zauważyłam korzenia czy innego kamienia bo było sporo liści i mnie mocno podbijało do góry na zjazdach
Jakoś trudno mi się zmusić do kręcenia zimą, ale chyba ogarnę sobie rowerek stacjonarny aby nie wychodzić z wprawy
Z przykrością informuję, że te statystyki nie mają sensu. Nie martw się, większość rzeczy w życiu też nie ma.
⚠️ Wartość początkowa (277 880) jest inna niż końcowa (278 082) z poprzedniego wpisu
⚠️ Prawdopodobnie nieprawidłowa wartość końcowa
To jest automatyczny komentarz z hejtostats.pl .
Przepraszamy za niewygodę — Marvin nie miał wyjścia.
































