Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#czytajzhejto

Gruba ryba

w Książki

11piorunów

Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?

Tradycyjnie cały tekst wrzucam na Hejto, ale gdyby ktoś ~chciał nabić mi wyświetlenia~ przeczytać na blogasku, to można tutaj: https://cyberpunkowyneuromantyk.blogspot.com/2026/03/czy-androidy-marza-o-elektrycznych.html

A tu mój tag:

Zapraszam do czytania!

Można się spierać, czy zaliczyć powieść K. Dicka do cyberpunku, czy może to zbyt wczesny utwór, który nie zawiera wszystkich elementów typowych dla gatunku. Nie można jednak odebrać autorowi ogromnego wpływu na powstanie/rozwój tego podgatunku fantastyki naukowej. W końcu na podstawie wymyślonej przez niego historii powstał scenariusz filmu, który określił stylistykę wielu przyszłych utworów.

Dick sporo miejsca poświęcił androidom – sztucznie stworzonym istotom, kształtem przypominającym ludzkie ciała. W powieści androidy mogą z powodzeniem udawać ludzi, pracować, być gwiazdami operowymi, a nawet przewyższać ich intelektem.

Myśl o tym, że humanoidalne roboty mogłyby chodzić pomiędzy nami, dla wielu jest przerażająca. Przynajmniej tak mnie się wydaje – ilu z nas wsiadłoby do taksówki kierowanej nie przez człowieka, a przez sztuczną inteligencję? Ja pewnie tak. Patrząc na to, co dzieje się na drogach – czy AI mogłoby być gorsze od polskich kierowców? No, ale mogę być wyjątkiem, ponieważ ogólna narracja jest taka, że ludzi straszy się sztuczną inteligencją ‒ tym, że zabierze nam pracę, hobby (wystarczy spojrzeć na generowane obrazy czy zdjęcia), a nawet życie, jak chociażby w „Terminatorze”.

Dlatego wymyślono test opierający się na empatii, dzięki któremu można rozpoznać androidy. Te może i potrafią być przebiegłe i bardziej inteligentne od ludzi, jednakże brakuje im wspomnianej empatii. Można udawać, ale w naturalnych reakcjach/odruchach człowiek wciąż przewyższa sztuczną istotę. Czy aby jednak na pewno?

Dick nie zapomniał o ludziach upośledzonych, z osobowością schizoidalną i im podobnych. No i są przecież osoby niby zdrowe, ale o bardzo niskim poziomie empatii i inteligencji emocjonalnej. Sam niestety takie spotkałem. Potrafiły, w obliczu problemów zdrowotnych psa, przedłożyć własną przyjemność (pójście na wesele) nad operację tylnych łap, skazując zwierzę na cierpienie. Uspokajam, że nie stałem wtedy biernie i psina otrzymała potrzebną pomoc.

Podobnie było w sytuacji stłuczki, w której udział wzięła ich córka. Pierwsze pytanie matki było o to, czy samochód jest cały, a nie, czy z córką jest wszystko w porządku. Następnie niechęć do zabrania dziewczyny na SOR, mimo że skarżyła się na ból w odcinku szyjnym, tłumaczona jest tym, że długo się czeka na przyjęcie.

Czy w obliczu takich ludzi, test opierający się na empatii ma w ogóle sens, skoro łatwo byłoby pomylić takiego człowieka z androidem? Chyba lepszy byłby test DNA czy coś, co nie pozostawiłoby żadnych wątpliwości, z kim bądź czym mamy do czynienia.

Ciekawe jest to, że empatia stała się dla ludzi na tyle ważna, że powstał merceryzm – religia koncentrująca się na empatii właśnie. Ludzie poprzez skrzynki empatyczne mogli dzielić się z innymi swoimi emocjami, a także współodczuwać ból Mercera, obrywającego kamieniami podczas wędrówki. Rany mu zadane przechodziły na uczestników, którzy w realnym świecie również przez nie cierpieli.

Dodatkowo, ludziom tak bardzo zależy na pokazaniu swojej empatii, że pragną mieć żywe zwierzęta. I zależy im do tego stopnia, że posiadanie tytułowej elektrycznej owcy uważane jest przez głównego bohatera za coś wstydliwego. Niestety, w postapokaliptycznym świecie żywe egzemplarze są bardzo rzadkie, a przez to bardzo drogie.

Czy androidy żyjące pośród nas to rzeczywiście taki problem? Jasne, w powieści android mógł zyskać wolność jedynie w wyniku śmierci swojego właściciela, więc wolno żyjący egzemplarz z góry był podejrzewany o morderstwo. Ale czy w sytuacji, gdyby mogły żyć ot tak, byłoby to złym rozwiązaniem? Żyjemy w cieniu wizji o zapaści demograficznej, więc androidy powinny pomóc zapełnić lukę, tak jak poniekąd oczekujemy tego teraz od imigrantów.

Jednakże, czy bylibyśmy w stanie zaufać komuś, kto nie wykazuje oznak empatii? Androidy z jednej strony chcą być wolne, z drugiej nie są lojalne wobec innych androidów, z którymi dzielą los, i w obliczu porażki godzą się na nią, zamiast do końca walczyć o swoje „życie”. Czy w takim razie pomogłyby umierającemu człowiekowi? Albo poświęciłyby się, żeby uratować kogoś innego?

Dodatkowo stworzyłoby to inny problem: brak pewności, czy mamy do czynienia z żywą osobą. Dickowi udało się sprawić, że każdą nową postać podejrzewałem o bycie androidem. W większości przypadków miałem rację, ale dało mi to do myślenia. Jeśli chodzi o codzienne kontakty, jak zakupy spożywcze czy obsługa w banku, nie miałoby to dla mnie znaczenia, gdyby taki android był „wystarczająco ludzki”. Jednakże nie wiem, czy przez pomyłkę chciałbym się zakochać w androidce.

Jako ludzie nie mamy problemu, by obdarzyć uczuciami androida czy robota. Nie mam na myśli od razu poważnych uczuć jak miłość (chociaż wiele utworów pokazuje, że to możliwe), ale zwyczajną sympatię czy współczucie. Kto nie nazwał ludzkim imieniem swojego robota sprzątającego? W powieści żona Deckarda żałuje androidów, które według niej mąż zabija, a według niego tylko usuwa. Za to sam łowca w pewnym momencie zapałał uczuciami do jednej z androidek, co skończyło się stosunkiem seksualnym – czymś niedopuszczalnym w jego zawodzie, a mimo to jakże częstym wśród innych łowców.

Z pewnością dostosowanie się do nowej rzeczywistości byłoby dla wielu osób bardzo trudne, ale nie uważam, że niemożliwe. Z własnej ciekawości i chęci obserwacji, jak mogłoby to wpłynąć na społeczeństwo, chciałbym doczekać momentu, w którym istniałyby androidy dorównujące nam inteligencją.

Pytanie na koniec: czy empatii da się nauczyć? Trudno powiedzieć, ale na pewno warto próbować. W próbach tych mogłaby pomóc technologia VR, rozwinięta o możliwość pełnej immersji z wygenerowanym światem. Wyobraźcie sobie szkolne lekcje, podczas których uczniowie zanurzają się w różne scenariusze i odczuwają określone emocje. Mogliby poznać, jak się czuje osoba niepełnosprawna, chora na przewlekłą chorobę czy ‒ bliżej dorosłości ‒ poniżana, bita lub nawet gwałcona. Dosłownie wejść w czyjąś skórę.

Tekst zredagowała Kinga Brzozowska.

Gruba ryba

w Książki

30piorunów

457 + 1 = 458

Tytuł: Problem trzech ciał

Autor: Cixin Liu

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: REBIS

Format: audiobook

Ocena: 4/10

Czas trwania: 14h 57m

Czytał: Wojciech Stagenalski

Początek opisuje losy młodej kobiety podczas chińskiej rewolucji kulturalnej i ciąg zdarzeń, wskutek których została wplątana w tajny wojskowy projekt. Zapewne nie byłoby źle, gdyby nie suchy styl i absurdalność niektórych scen. Na szczęście w momencie gdy docieramy do Wanga i gry “Trzy ciała” fabuła zaczyna się powoli rozwijać ujawniając stopniowo małe skrawki większej układanki.

Ciekawie splecione wątki skonstruowane zostały wokół oryginalnych pomysłów, ale ich prezentację dla czytelnika oceniam na mierną. Opowieść sprawia wrażenie niepotrzebnie rozwleczonej, momentami fabuła kompletnie staje w miejscu, a autor snuje prymitywne polityczne dywagacje albo po raz enty wyjaśnia jedną z naukowych hipotez. Styl opowieści przez cały czas jest równie drętwy: opisy oszczędne lub niemal formalne jak z wikipedii, dialogi sztuczne i suche, postaci drugoplanowe powycinane niezdarnie z najbardziej oklepanych szablonów. Widząc liczne pozytywne opinie i nagrodę Hugo miałem wysokie oczekiwania, a ledwie tego audiobooka zmęczyłem i wcale nie mam ochoty kontynuować serii.

- pierwszy tom serii

Osobistość2piorunów

Skoro ta książka jest taka dobra to czemu każdy mówi, że słaba? :D

A jeśli chodzi o nagrody Hugo to jest taki hit or miss.

Gruba ryba1piorunów

@szatkus-4 polecał ją nawet amerykański prezydent, POTUS nie może się mylić, prawda?

Gruba ryba3piorunów

@Santa_Clown to akurat polecał Obama, Trump to nie wiem czy w ogóle potrafi czytać

Fenomen2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fenomen0piorunów

@szatkus-4 jest na poziomie polskiej fantastyki z lat 80. Dla jednych to fajny, świeży styl, dla innych jednak średniak, treść jednak przeciętna

Osobistość1piorunów

@saradonin_redux Epstein w którymś mailu pisał, że Trump to jeden z niewielu ludzi, którzy napisali więcej książek niż sami przeczytali. Z drugiej strony kiedyś powiedział, że jest jak Howard Roark, ale może ktoś mu opowiedział :grinning:

Autorytet0piorunów

@saradonin_redux
Trump nie czyta niczego powyzej jednej strony

Fenomen0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba2piorunów

No murdwa mi ktos polecal i myslalem ze to jakis hit, dziekuje za potwierdzenie że jednak slusznie cos mi nie gralo do konca xDd

Gruba ryba0piorunów

@Dzban3Waza to zależy czego oczekujesz, bo w zasadzie pomysł jest spoko, tylko strona literacka leży

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Książki

21piorunów

448 + 1 = 449

Tytuł: Kiedy będziesz gotowy, idź

Autor: Wojciech Gunia

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Wydawnictwo IX

Format: e-book

Liczba stron: 370

Ocena: 7/10

Chcąc wesprzeć Wydawnictwo IX, kupiłem coś z ich stajni. Jest to zbiór ośmiu opowiadań, które są mroczne i tajemnicze. Wszystkie są dobre, a nawet bardzo dobre. Autor zdecydowanie umie pisać, budować klimat, ciekawie prowadzić narrację. Trochę zabrakło mi jakiejś opowieści, która wybiłaby się na tle reszty, zaskoczyła czymś, bo tak to mamy same historie, które zostawiają nas z niedopowiedzeniami i otwartymi wątkami, które trochę usilnie mają nas skłonić do refleksji.

Fanatyk

w Książki

15piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Dom Wydawniczy REBIS wyda nową książkę Lloyda Llewellyn-Jonesa. "Kleopatry. Zapomniane królowe Egiptu" rozpoczną panowanie 7 kwietnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą ma 384 strony. Poniżej okładka i krótko o treści.

Kleopatra: kochanka, uwodzicielka i największa królowa Egiptu. Bardziej mityczna niż historyczna, unieśmiertelniona przez historię zauroczenia Juliusza Cezara i Marka Antoniusza. Zmarła ze żmiją przyciśniętą do piersi – przynajmniej tak głosi legenda.

Jednak prawdziwa historia życia Kleopatry jest jeszcze bardziej fascynująca. Była ostatnią z siedmiu Kleopatr, które rządziły Egiptem, zanim kraj został włączony do Cesarstwa Rzymskiego. Owe siedem Kleopatr napędzało dynastię Ptolemeuszy, macedoński ród, który władał Egiptem po śmierci Aleksandra Wielkiego. Naśladując praktyki bogów, Kleopatry poślubiały swoich rodzonych braci i dominowały w zwyczajowo patriarchalnym świecie polityki i wojny.


Każda z siedmiu Kleopatr sprawowała absolutną władzę w najbogatszym państwie starożytnego świata. Ich bezwzględne skupienie na dominacji skutkowało nadzwyczajnymi aktami zdrady, przemocy i morderstw w najbardziej dysfunkcyjnej dynastii w historii świata.

Profesor Lloyd Llewellyn-Jones przedstawia świeże i przekonujące spojrzenie na prawdziwą historię Kleopatr oraz na urzekającą i tragiczną legendę ostatniej królowej Egiptu.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

   

Fanatyk7piorunów

Cena detaliczna wynosi 85 zł

Wołam grzmocących newsa:
@Flyagaric @bori @WujekAlien @HerrJacuch @l_p @Shagot @fonfi @bojowonastawionaowca @cyberpunkowy_neuromantyk @Astro @Kaligula_Minus @Endrevoir @GEKONIK

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Książki

70piorunów

447 + 1 = 448

Tytuł: Hyperion

Autor: Dan Simmons

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 518

Ocena: 10/10

W obliczu zbliżającej się galaktycznej wojny siedmiu pielgrzymów udaje się na planetę Hyperion w celu spotkania z tajemniczą istotą rzekomo panującą nad czasem. Nikt z nich nie jest pewien dlaczego został wybrany do tej misji, a po drodze każdy opowiada pozostałym swoją historię.

Przyznam, że początkowo nie było łatwo wejść w świat stworzony przez Simmonsa, gdyż wrzuca on czytelnika od razu na głęboką wodę swojej wyobraźni i niczego nie wyjaśnia. Mamy więc próg wejścia na poziomie Neuromancera, tylko jeszcze bardziej rozbudowany i w innej epoce, w której normą są m.in. drzewostatki, pola antyentropijne, wiązki tachionowe i transportale. Technologia to jednak tylko wierzchołek góry lodowej, gdyż mamy też nieznane ustroje, frakcje, planety, faunę i florę. Ma to sens, bo jakby się nad tym zastanowić, to przecież nikt z nas pisząc wspomnienia nie podawałby definicji telefonu czy psa.

Próba wyobrażenia sobie oraz zrozumienia tego wszystkiego okazała się jednak przytłaczająca, więc dość szybko doszedłem do wniosku, że lepiej będzie po prostu pozwolić ponieść się narracji, a część pojęć rozjaśni się po drodze.

Narracja zaś jest przednia. Opowieści każdego z pielgrzymów są zróżnicowane, różniące się nie tylko tematyką, ale i stylem odpowiadającym osobowości każdego z bohaterów - znalazło się więc miejsce zarówno na lovecraftowski horror jak i gorzką ironię, zaś ich wspólnym mianownikiem była planeta Hyperion oraz zjawiska i przeżycia jakich na niej doświadczyli. Simmons operuje wspaniale plastycznym językiem i starannym układem poszczególnych scen. Wykazał się przy tym niesamowitym talentem do snucia angażujących opowieści, każda jest inna, ale każda wciąga. Jako dodatkową ciekawostkę wspomnę tylko, że książka zawiera też całkiem sporo odniesień do innych dzieł literackich, nie tylko oczywistych inspiracji poezją Keatsa, czy Szekspira ale też np. Gibsona.

Znakomita lektura i wydaje mi się, że to może być książka, która czytana drugi raz pozwoli odkryć nowe detale.

Bez wahania zamówiłem pozostałe tomy.

- książka z elementem grozy

Pokaż więcej komentarzy (26)

GURU

w Muzyka

16piorunów

powolutku zaczynam, ale najpierw muszę ogarnąć Pana Lodowego Ogrodu :smiley:

Fanatyk3piorunów

@skorpion

najpierw muszę ogarnąć Pana Lodowego Ogrodu

Oszczędź sobie. Straszne dziadostwo

Gruba ryba3piorunów

@Whoresbane pierwszy tom był fajny.

GURU6piorunów

@Whoresbane Jestem w połowie czwartego, i to drugi raz :smiley:

Fanatyk4piorunów

@Whoresbane 3:1 mi też się podobało, zwłaszcza tom 1.

Fanatyk3piorunów

@Whoresbane Nawzajem. (Notatka o userze: wybredny jakiś 😉 )

GURU4piorunów

@Ravm maruda, jeden nie lubi rodzynek w serniku, a inny tej książki :smiley:

Fanatyk2piorunów

@skorpion ruszę gniazdo os: trzeciemu smakuje tfu! Kielecki)

GURU3piorunów

@Ravm mi smakuje, ale żona woli te bardziej mdłe, więc rzadko jem.

Fanatyk1piorunów

@skorpion trudno, nie każdy jest idealny.

GURU0piorunów

Umm ale prawda taka ze artystycznie to frusciante sie wypalil, po powrocie jednak juz nie to samo, jakby bez magi to jego brzmienie

Pokaż więcej komentarzy (13)

Mistrz

w Książki

24piorunów

445 + 1 = 446

Tytuł: Serce na temblaku

Autor: Katarzyna Grochola

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: e-book

Liczba stron: 304

Ocena: 6/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/40277/serce-na-temblaku

Kolejny tom przygód Judyty. Tym razem powieść skupia się na w zasadzie dwóch motywach: inwestycji Judyty, którą ta próbuje ukryć przed Adamem, oraz nieustannego dążenia do schudnięcia wszelkimi możliwymi sposobami.

Ten tom jest wyraźnie gorszy. Czuć tu mniej świeżości; główne motywy przytłaczają historię, przez co nie odczuwamy tej różnorodności świata i życia głównej bohaterki, co dawał nam tom pierwszy. Judyta jest też wyraźnie mniej zabawna, nie ma aż tylu celnych odzywek.

Dalej czyta się to dobrze i szybko, choć ewidentnie książka była pisana, by zdążyć popłynąć na fali popularności "Nigdy w życiu!".

Pokończyły mi się pasujące pola w bingo, więc wrócę do nich po tej serii.

Prywatny licznik: 15/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk

w Książki

18piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Znak zapowiada jeszcze jedną historyczną nowość. "Władcy rzek. Nowa historia wikingów" Cat Jarman ukaże się 22 kwietnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 368 stron, w cenie detalicznej 89,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Kim naprawdę byli wikingowie? Jak daleko sięgały ich wyprawy?

Gdy w wikińskim grobowcu w Anglii natrafiono na niewielki karneolowy paciorek, nikt nie przypuszczał, że to właśnie on stanie się kluczem do zupełnie nowej opowieści.

Cat Jarman, bioarcheolożka wyposażona w ciekawość i nowoczesne metody badawcze,  podąża śladami odnalezionego koralika. Droga prowadzi przez Bagdad aż do Indii i odsłania sieć powiązań, która na zawsze zmieni nasze myślenie o średniowieczu. Okazuje się bowiem, że relacje między kontynentami musiały być znacznie bogatsze i bardziej zróżnicowane, niż dotąd przypuszczano.

Władcy rzek to opowieść rozciągająca się poza granice północnych mórz. Wikingowie przemierzali rzeki Europy Wschodniej, docierali na Bliski Wschód, handlowali na Jedwabnym Szlaku i stykali się z kulturami oddalonymi o tysiące kilometrów od Skandynawii. Ich wyprawy sięgały nowych kontynentów, ludzi i idei.

To książka o podróżach, władzy, pieniądzach i przemocy, a wreszcie – o świecie połączonym rzekami na długo przed globalizacją.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

    

Fanatyk0piorunów

Widzę, że temat Wikingów ciągle "żre"

GURU

w Książki

34piorunów

444 + 1 = 445

Tytuł: Adept

Autor: Adam Przechrzta

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Snów

Format: audiobook

Liczba stron: 460

Ocena: 6/10

Pierwszy tom serii polecanej tu na Hejto. Jakiejś tragedii nie ma, ale niewiarygodnych wodotrysków również. Ot historia magiczna z bohaterem od 0 do mistrza magii. Trochę dziwny sposób opowiadania historii, powiedzmy że rwany, bo między rozdziałami sporo rzeczy się działo, które były dosłownie w 2 zdaniach skracane. Zobaczymy co przyniosą następne tomy.

Lider1piorunów

Pierwszy tom najsłabszy, później jest już lepiej, ale za to Materii Secundy nie polecam ;)

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Książki

18piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Państwowy Instytut Wydawniczy zapowiada wznowienie w serii Biografie Sławnych Ludzi. "Jan Luksemburski" Wojciecha Iwańczaka wyląduje na sklepowych półkach 17 kwietnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie zawiera 400 stron, w cenie detalicznej 75 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Jan Luksemburski, od 1310 roku król Czech, wysuwający też pretensje do tronu polskiego, to postać niezwykle barwna. Przez jednych uważany był za wzór rycerza, przez innych za niespokojnego awanturnika, który próbował podporządkować sobie kolejne ziemie. Zginął w bitwie pod Crecy, gdy mimo ślepoty kazał się prowadzić do walki. Książka Wojciecha Iwańczaka jest pierwszą polską monografią tej postaci, dokonującą ważnego przewartościowania poglądów na temat stosunku Luksemburczyka do Polski. Autor porusza zarówno tematy wielkiej polityki europejskiej tego okresu, jak i zagadnienia związane z gospodarką, społeczeństwem, kulturą oraz szeroko rozumianą obyczajowością doby średniowiecza.


 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

    

Osobistość

w Książki

20piorunów

442 + 1 = 443

Tytuł: Pudełko w kształcie serca

Autor: Joe Hill

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Albatros

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382154382

Liczba stron: 384

Ocena: 4/10

Kontynuując trend sięgania po pierwsze książki poszczególnych autorów (choć tutaj trochę naginam rzeczywistość, bo mamy do czynienia nie ze stricte pierwszą książką - bo tą był zbiór opowiadań - a pierwszą powieścią), spotkała mnie dziwna sytuacja. Przeczytałem już w życiu kilka książek; zdarzały się pozycje obiektywnie słabe, gorzej napisane, chaotyczne i poszatkowane lub po prostu obrzydliwe. A jednak dopiero w przypadku tej konkretnej bodaj pierwszy raz - i to od samego początku - towarzyszyło mi tak intensywne uczucie obcowania z czymś zupełnie bezcelowym, czego istnienia nie potrafiłem ani pojąć, ani uzasadnić.

Głównym bohaterem tej historii jest niejaki Judas Coyne - rokendrolowiec z trzydziestoletnim stażem, miłośnik psów, kolekcjoner przedziwnych przedmiotów i amator grzmocenia dwudziestolatek, które określa nazwą stanu ich pochodzenia. Bardzo amerykańskie. Fabułę wprawia w ruch niepozorne zdarzenie związane z gromadzeniem dziwactw, w wyniku którego dziadek wchodzi w posiadanie starego garnituru z "przywiązanym" doń duchem. W tym wypadku nie był to tylko chwyt marketingowy i widmo nieboszczyka zaczyna coraz bardziej uprzykrzać się zarówno protagoniście, jak i jego lasce. Z czasem na jaw wychodzą pewne kwestie, a sytuacja zaczyna się rozjaśniać, zarówno nam - czytelnikom, jak i postaciom. Akcja się zagęszcza, zagrożenie z każdą chwilą staje się bardziej namacalne, więc i działania wchodzą na dosyć desperackie tory.

Przechodząc do bardzo krótkiego i niepełnego omówienia obsady (gdyż kwestia postaci i ich relacji oraz zależności stanowi klucz tej historii). Spośród osób, które pojawiają się na więcej niż dwóch stronach, może dwie lub trzy nie są nienormalnymi przypadkami tj. nie potrzebują pomocy psychologa ani wiecznej odsiadki. W zwyczajnych książkach pojawia się jedna osoba tego typu, od święta dwie - tutaj niemal wszystkie. Bohatera krótko podsumowałem już na początku, choć z biegiem wydarzeń zachodzi u niego widoczna przemiana - myślę, że zasłużona. Natomiast jeżeli chodzi o jego partnerki: te, które poznajemy, są zniszczone już od wieku nastoletniego i nikomu nie życzyłbym ich losu. Więcej szczegółów ich dotyczących to już wchodzenie na obszary spojlerowe; podobnie ma się sprawa z innymi postaciami.

Wracając do tej "dziwnej sytuacji" wspomnianej na początku. Nie jestem w stanie dokładnie jej wyjaśnić. Na samym starcie książki nie wiadomo ani do czego ta historia dąży, ani po co, a nawet, gdy mniej więcej orientowałem się już w kwestii "do czego", to "po co" cały czas stanowiło dla mnie zagadkę. Że cała historia to jakaś analogia do pokonania/pogodzenia się z duchami przeszłości - dosłownie i w przenośni? Zapewne, choć nie rajcuje mnie ta perspektywa zupełnie, bo miałkie to było.

A teraz słów kilka o stylu. Hill od razu przechodzi do rzeczy, nie opisuje obszernie życia, zawodu i rodziny bohatera, jego chałupy i ostatnich osiągnięć. Choć mógł. Nie, najzwyczajniej w świecie zaczyna od zawiązania fabuły, bez większych ozdobników. Podobnie rzecz wygląda dalej, grafoman wyższej próby samymi opisami i przymiotnikami dopisałby z 50 stron. Czuć tu też ten "amerykański" sznyt, w którego pretensjonalnym operowaniu Gaiman osiągnął mistrzostwo, a za którym ja z kolei nie przepadam; chodzi o nawiązywanie po imieniu do nazw samochodów, papierosów, zespołów i ich utworów, serwisów wszelkiej maści itd. z lekko nadętym znawstwem.

Wychwyciłem też pewną dosyć grubą nieścisłość: wiek Anny nie ma sensu. Trochę ponad rok przed rozpoczęciem książki była laską Judasa, a ten lubi dwudziestoparolatki. Później dowiadujemy się, że jest młodsza od swojej siostry o 3 lata, a ta ma obecnie 40 lat. Tylko że Anka nie skończyła nawet 30. Albo ja zgłupiałem i czegoś nie zrozumiałem, albo autor nie pochylił się wystarczająco nad tym dosyć istotnym aspektem. Tak jak nie lubię czegoś stwierdzać bez zupełnej pewności, tak skłaniam się ku opcji drugiej.

Podsumowując: książki nie polecam. Ani głównego bohatera, ani w sumie innych postaci nie da się lubić, sam zamysł historii jest dosyć dziwaczny, narracja i wydarzenia chaotyczne, twisty bez polotu, a zakończenie - zwyczajne (choć to niekoniecznie wada; przynajmniej każdy dostał to, na co zasłużył). No i pozostaje jeszcze kwestia bezcelowości, ale to już mocna prywata. Wg mnie strata czasu i mam nadzieję, że inne książki autora okażą się lepsze.

Specjalista0piorunów

Dla mnie brzmi jak coś w sam raz. Dzięki za rekomendacje

Osobistość0piorunów

@nusz oby chociaż tobie się spodobało.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

23piorunów

441 + 1 = 442

Tytuł: Instytut

Autor: Stephen King

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

Liczba stron: 672

Ocena: 6/10

"Instytut" opowiada historię Luke’a Ellisa, niezwykle inteligentnego chłopca, który zostaje porwany i trafia do tajemniczej placówki, w której przetrzymywane są dzieci obdarzone zdolnościami paranormalnymi. Tytułowy Instytut działa według własnych, brutalnych zasad - dzieci są tam wykorzystywane do eksperymentów i zmuszane do rozwijania swoich telekinetycznych lub telepatycznych zdolności, oczywiście wbrew sobie. Luke szybko zaczyna rozumieć, że jedyną szansą na przetrwanie jest ucieczka, ale z Instytutu jeszcze nikomu się nie udało uciec.

Punkt wyjścia jest bardzo kingowski: tajemnicza organizacja, grupa dzieci o nadnaturalnych zdolnościach i zamknięta przestrzeń, w której napięcie powinno rosnąć z rozdziału na rozdział. Problem w tym, że w moim odczuciu ta historia nigdy naprawdę się nie rozpędza. King dużo miejsca poświęca na budowanie tła i relacji między bohaterami, ale przez sporą część książki fabuła stoi w miejscu. A Ty (czytelnik) stoisz jak Duduś z Harrego Pottera, obok akwarium z wężem i próbujesz go zmuśić, żeby się choć trochę ruszył, gdy jego zajęciem jest wylegiwanie się. Przez to trudno mi było poczuć prawdziwą stawkę wydarzeń.

To zresztą mój częsty problem z twórczością Kinga - bywa bardzo nierówny. Potrafi stworzyć świetne pomysły i zapadające w pamięć sceny, ale równie często rozciąga historię bardziej, niż to konieczne. Buduje tło i bohaterów, którym później da tylko kilka minut, żeby pokazać te cechy, o którym nam pierdzielił przez pół książki. W Instytucie jest kilka ciekawych momentów i pomysłów, jednak całość nie wciągnęła mnie na tyle, bym czytał ją z prawdziwym zaangażowaniem.

To poprawna, momentami interesująca powieść, ale dla mnie raczej potwierdzenie, że z Kingiem nadal nie do końca mi po drodze - mimo że wciąż mam jeszcze kilka jego książek do nadrobienia.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen1piorunów

ma to coś wspólnego z Podpalaczką? (Firestarter, powstał 41 lat temu)

Lider1piorunów

@Hjuman niestety nie czytałem Podpalaczki, więc nie podpowiem

Osobistość2piorunów

@WujekAlien a weź powiedz mi czy to prawda, że to wydanie Instytutu jest zauważalnie niższe od innych książek Kinga (o ile masz w twardej).

Lider0piorunów

@Cerber108 czytałem w ebooku tą wersję okładkową, ale na półce mam wydanie z kolorowymi grzbietmi i jest tej samej wysokości, co Bastion i inne ksiązki Kinga z Albatrosa z białymi grzbietami.

Sprawdziłem na ZNAKu, który ma oba wydania i różni je około 5mm. Co by potwierdzało, że wersja serialowa, jest niższa.

Osobistość1piorunów

@WujekAlien kuźwa, ślepy jestem i nie widzę, żeś ebooka czytał... To już drugi raz.

Lider1piorunów

@UncleFester ale tu pytanie było chyba o wydanie zintegrowane z barwionymi brzegami ;)

Lider0piorunów

@Cerber108 wymiary są dziwne tych książek z Albatrosa. Twarde ze zwykłym tytułem i z tytułem inną czcionka, mają różne wysokości, a najnowsza oprawa zintegrowana jest jeszcze lekko wyższa 3-5mm

Osobistość1piorunów

@WujekAlien @UncleFester chodziło mi o wydanie w twardej z okładką z tego wpisu. Ta wersja, którą masz Fester to wcześniejsze, a gdzieś na FB widziałem wzmiankę, że to najnowsze jest mniejsze, ale nie mogę tego znaleźć (ani zweryfikować).

W ogóle z tymi wydaniami Kinga od Albatrosa jest niezły pierdolnik. Zamiast zrobić coś takiego jak Prószyński z oprawą w stylu retro, to klepią te białe grzbiety od kilkunastu lat i czasem zmienią okładkę. Te z tytułami zwykłą czcionką są starsze, a bardziej wymyślne zaczęli robić bodaj od 2021. Teraz lepiej niech nie wprowadzają takiej nowej szaty na rynek, bo już 10 książek mam w tym wydaniu.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Lider

w Książki

20piorunów

440 + 1 = 441

Tytuł: Markiz

Autor: Przemysław Piotrowski

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Czarna Owca

Format: e-book

Liczba stron: 344

Ocena: 7/10

W "Markizie" Przemysław Piotrowski wraca do świata Igora Brudnego, ale robi to w sposób trochę inny niż wcześniej. Brudny nie jest już tylko bezkompromisowym, brutalnym gliną znanym z pierwszych tomów - w tej książce widzimy raczej jego dawną wersję, bardziej dziką i nieokiełznaną. Sama historia koncentruje się wokół tytułowego Markiza, przeciwnika o dość specyficznej filozofii działania, który wciąga bohaterów w brutalną grę opartą na własnych zasadach. To typowa dla Piotrowskiego mieszanka mocnego thrillera, brutalnych zbrodni i moralnych szarości.

Największą zaletą książki jest właśnie powrót do "starego" Brudnego. Ten bohater w swojej pierwotnej formie był zawsze najbardziej magnetyczny - niejednoznaczny, brutalny, momentami wręcz balansujący na granicy prawa. W Markizie znów czuć tę energię i surowość, które sprawiały, że seria była tak wciągająca na początku. Tu, choć w teorii jest już starszy i ustatkowany, to dalej wyrywa się z utartych schematów działania.

Niestety gorzej wypadają postacie drugoplanowe. Za każdym razem, gdy historia odchodzi od Brudnego i oddaje "czas antenowy" innym bohaterom, miałem wrażenie, że można było napisać ich ciekawiej. Najbardziej irytująca jest pod tym względem Julia Zawadzka - jej wątki nie tylko spowalniają tempo historii, ale też wydają się mniej przekonujące niż główna oś fabularna. Szczególnie boli to, biorąc pod uwagę, że to za jej sprawą (i jej operacji), znaleźliśmy się na Helu.

Na plus zaskakuje natomiast sam antagonista. Markiz nie jest jedynie kolejnym psychopatycznym złoczyńcą - jego motywacja do zapisania się na katach historii, tak jak jego pierwowzór/idol, daje się całkiem sensownie wytłumaczyć i w pewien sposób dobrze kontrastuje z Brudnym. Ten konflikt działa właśnie dlatego, że obaj bohaterowie funkcjonują w podobnie mrocznym moralnym świecie.

Solidny tom serii, który broni się powrotem do surowej wersji Brudnego, choć mógłby być jeszcze lepszy, gdyby postacie poboczne zostały napisane z większą starannością. Czy jednak byl to potrzebny tom? Tego jeszcze nie wiem.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz