Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ferrari

Autorytet

w Hydepark

11piorunów

 teslarossa

  

Fanatyk2piorunów

@SUQ-MADIQ nie mam nic przeciwko elektrykom, ale imo szkoda niszczyć ferrari żeby bateryjki włożyć ( ͠° ͟ʖ ͡°)

Fanatyk0piorunów

@festiwal_otwartego_parasola

1. Nie napisałem, że wkładanie silników do tesli je git bo jest równie głupie i dziecinne (hehe weźmy 6l diesla v12 do tesli niech robi dym, ale się greta wkurwi, ahhaha), nie insynuuj mi tutaj.
2. Nawet jeśli byłoby git to porównaj skalę produkcji modelu s i testarossa. W jednym kwartale tego roku Tesla sprzedała więcej TMS niż Ferrari wyprodukowało Testarossy przez wszystkie lata produkcji.

Lider0piorunów

@Stashqo 
no tak, skala produkcji jest nieporównywalna, tylko co z tego? to tylko samochód, jak każdy inny, z tą różnicą, że jest go mało i ludzie wymyślili sobie, że przez to jest bardzo super xD mało tego, nagle ludzie zaczynają wymyślać, że multipla jest super, cyrk na kółkach. Dążę do tego, że samochód jako klasyk jest tylko czystym wymysłem i kreacją rynku i nie ma co zbytnio się nad tym rozczulać.

po drugie, sam napisałeś, że "wkładanie bateryjek" jest niszczeniem tego samochodu, więc na pierwszy rzut oka Twoje podejście było ewidentnie bardziej takie jak opisałeś, czyli
>hehe weźmy 6l diesla v12 do tesli niech robi dym, ale się greta wkurwi, ahhaha

a nie, że takie podejście wyśmiewasz

Fanatyk0piorunów

@festiwal_otwartego_parasola wyśmiewam głupoty (bo konwersje bev <-> ice to zawsze głupota ze względu na różnice konstrukcyjne)i tyle, sam mam już drugie auto z bateryjkami więc wiesz ^^

a rzeczy mają taką wartość jaką im nadamy, dla mnie taki klasyk jest wartościowy, dla masy ludzi też. Oczywiście, ktoś sobie kupił, jego prawo własności zrobić z tym co chce, chwali się tym jednak w necie, więc nasze prawo pochwalić/skrytykować.

Jeśli doprowadzić taką dyskusję do ekstremum to zasadnym jest pytanie czy mogę sobie kupić obraz Muncha, podrzeć na kawałeczki i podcierać nim dupę? W końcu to tylko kawałek farby na tkaninie i moja własność.

Lider1piorunów

@Stashqo 
nie do końca jest to zasadne pytanie, tak samo jak nie do końca zasadne jest zestawienie obrazu stanowiącego pewnie jakieś tam dziedzictwo kulturowe, obok kawałka blachy na czterech kołach służącego jednak pierwotnie do zwykłego użytku (uprzedzając odpowiedź, tak, zdaje sobie sprawę, że dla niektórych klasyczne ferrari to dzieło sztuki xD)

jednakże jakbym się głębiej zastanowił - gdyby Munch namalował 10000 takich samych słoneczników, to jak najbardziej miałbyś prawo je kupić, nasrać na to, a potem wrzucić na gnój za domem i nie miałbym z tym żadnego problemu

Fanatyk0piorunów

@festiwal_otwartego_parasola mimo wszystko testarossa to jest dzieło designerów (czyli artystów) i swojego czasu stanowił małe inżynieryjne cudeńko. Ma też swoje miejsce w popkulturze a na pewno kulturze motoryzacyjnej. Tak więc w aspekcie kulturowym broni się imo.

Sprowadzenie tego do "kawalka blachy na 4 kołach" to jak sprowadzanie akweduktów czy koloseum, które również były inżynieryjnymi cudeńkami do "sterty kamieni i zaprawy". Bo jaką wartość niesie dzisiaj akwedukt skoro każda wieś ma pompę i parę km rur a stadion 100x większy niż koloseum to sobie szejk z Kataru w 2lata stawia.

Lider0piorunów

@Stashqo masz racje, ale i tak nie zgadzam się ze stwierdzeniem że przeróbka (w sumie jakakolwiek) to "niszczenie". chociaż być może doczekamy jeszcze czasów że nad samochodami będą czuwać konserwatorzy zabytków XD

Lider0piorunów

@Stashqo tak, ale póki co ani nie ma obowiązku rejestracji na żółte blachy ani później utrzymywania takiego auta w określonym stanie, a już sam fakt że te auta nie wymagają przeglądu technicznego jest dla mnie sprzeczny z ideą

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Formuła 1

4piorunów

 

Ciekawe, czy Charles pogadał z inżynierami po wyścigu o poleceniu przepuszczenia Sainza, czy jednak zamknął mordę, widząc, że w 2 okrążenia stracił do niego 4s? Swoją drogą - właśnie po takich rzeczach widać, że nie ma zadatków na mistrza - nie wyobrażam sobie, żeby Max wykonał takie polecenie, choćby jechał tylko na 3 kołach.

Kosmonauta1piorunów

@Aksal89 myślę że bardziej chodziło o to, że LEC startujący z PP musiał przepuścić kolegę z zespołu, który startował z 4 miejsca, a wcale nie miał lepszego tempa wyścigowego. Po prostu strategiiaaa ferraaari znów zadziałała.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Codzienna Włoszczyzna

77piorunów

Ferrari F40

  

Gruba ryba7piorunów

Tyle lat a ja dopiero zobaczyłem, że ten model ma chowane światła. W Bburago były zamknięte 🤷🏻‍♂️

Gruba ryba1piorunów

@Olmec jeśli dobrze kojarzę, to te wysuwane lampy powstały częściowo z przymusu - europejskie standardy wymagały świateł na odpowiedniej wysokości. Inaczej, niż przez ich wysunięcie nie szło zamontować lamp, aby jednocześnie nie zaburzyć aerodynamiki.
Chichotem losu jest wycofanie wysuwanych lamp że względu na wymogi bezpieczeństwa :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Codzienna Włoszczyzna

37piorunów

Ferrari 599 GTZ Nibbio Zagato

  

Gruba ryba3piorunów

@radidadi he, na tym lotnisku (chyba w Szwajcarii, znak wodny raczej to potwierdza) pojawiły się aż dwa takie

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Prototyp następcy La Ferrari

ps.
w przyszłym roku Leclerc będzie mistrzem świata

  

Pokaż więcej komentarzy (4)

Kosmonauta

w AutaKrokieta

28piorunów

Włoskie granturismo oraz samodziałowa amfibia

czyli

Ferrari 410 Superamerica

wpis ukazał się wcześniej na Recenzexie

Ferrari, ah Ferrari… Włoska marka aut sportowych mająca tyle samo fanów co i krytyków – wiadomo, włoskie auto… W ciągu kilkudziesięciu lat swojego istnienia marka z Maranello stworzyła i wyprodukowała wiele bardziej lub mniej znanych i pożądanych modeli jak Testarossa czy F40, albo pokazała prototypy pokroju Modulo czy Mythosa. Pośród przeróżnych 288 GTO lub Ferrari Enzo Ferrari, pojawiały się Dino czy inne Mondiale, tańsze albo mniej rozpromowane modele niż te utrwalonew kulturze masowej. Jednym z nich jest Ferrari 410, pojazd mniej rozpoznawalny od chociażby 250 GTB lub 365 GTB/4 Daytony.

Historia modelu 410 Superamerica sięga lat 50. XX wieku. Wówczas Ferrari, działające na własny rachunek, stworzyło serię Superamerica, dwuosobowych coupe/roadsterów Gran Turismo, do szybkiego i wygodnego podróżowania. W założeniach Superamerica była linią topowych modeli z koniem na masce – najszybsze, najdroższe, z najwyższej półki. Jednym z takich był 410 Superamerica, następca modelu 375 Superamerica. Ferrari 410 Superamerica skompletowane jeszcze na podwoziu „375” zaprezentowano w 1955 roku na Paris Motor Show; wtedy też ruszyła produkcja, chociaż bardziej by pasowało „manufaktura”. Rok później pokazano pojazd szerszej publiczności.

Nadwozie 410 Super America wpisywało się w ówczesne trendy stylistyczne z lat pięćdziesiątych – okrągłe światła, duży grill, długa maska, krótka kabina i niska oraz długa sylwetka. Całościowo projekt „410” był przyzwoity, i nie można się tego przyczepić. To, całkiem zgrabne i ładne auto. Za design większość egzemplarzy (33 z 37) odpowiadała Pininfarina, a raczej Pinin Farina wedle ówczesnej pisowni. Studio projektowe zaprojektowało później 365 GTB/4 Daytonę, utrzymaną w podobnym duchu. Większość egzemplarzy wyglądała podobnie do siebie – różnice dotyczyły szczegółów pokroju okrągłych świateł schowanych za pleksi, kształtu atrapy chłodnicy z opcjonalnymi światłami w niej czy zarysowanych skrzydeł tylnych błotników. Niewielkie różnice dotyczyły także wnętrza – zazwyczaj przed kierowcą znajdował się duży i okrągły prędkościomierz oraz obrotomierz, zaś pośrodku – zgrupowane razem – wskaźnik temperatury wody, paliwomierz oraz wskaźnik ciśnienia oleju. Niektóre egzemplarze miały inaczej zgrupowane wskaźniki.

Ewenementem było Ghia Coupe zaprojektowane przez studio Ghia – tych samych od Warszawy Ghia czy prototypu Ghia Centurion. Egzemplarz posiadał dwukolorowe wnętrze z inaczej zgrupowanymi wskaźnikami, a także wyraźnie zaakcentowane tylne płetwy czy przedni grill, przypominający amerykańskie samochody z tego okresu. Oprócz Ghia Coupe były także Boano autorstwa Mario Boano, Scaglietti czy Pinin Farina Superfast. Rozstaw osi wynosił 2800 (seria I) lub 2600 (seria II i III) mm; szerokość osi przedniej i tylnej wynosiła 1450 mm. „410” ważyła około 1100-1200 kg. Zbiornik paliwa mieścił sto litrów.

Do napędu Ferrari 410 montowano wzdłużnie dwunastocylindrowy silnik OHC V12 o pojemności 5 litrów i mocy 340 koni mechanicznych. Motor był autorstwa Aurelio Lamprediego – tak, TEGO Lamprediego, kojarzonego w Polsce za sprawą silnika OHV, słynnej „sieczkarni” i Cruel Ochłap Thesis, pochodzącej z Fiata 1300/1500 i napędzającej rodzimego Polskiego Fiata 125p i – po modyfikacjach – Poloneza. Silnik zasilały trzy gaźniki Webera 46DCF - tą firmę też znamy, prawda? ( ͡° ͜ʖ͡°) Skrzynia była manualna, czterobiegowa i przenosiła napęd na tylną oś. Prędkość maksymalna wynosiła 250 kilometrów na godzinę; przyspieszenie wynosiło 5.6 sekund do „setki” – bardzo przyzwoicie jak na lata 50.

Jeśli chodzi o podwozie – z przodu zastosowano niezależne zawieszenie ze sprężynami i amortyzatorami, zaś z tyłu sztywną oś z resorami piórowymi i amortyzatorami. Samochód oparto o ramę rurową. W układzie hamulcowym zastosowano bębny; koła były 16-calowe. Ktoś powie „e, co to za auto sportowe z resorami i bębnami XD” – no cóż, lata 50. rządziły się własnymi prawami; wtedy hamulce tarczowe były niemal niespotykane, a jeśli już to w prototypach pokroju GM Firebird II. Dopiero następca otrzymał hamulce tarczowe.

Ferrari 410 Superamerica produkowano w latach 1955-59; niektóre źródła wspominają o ’58 roku, kiedy zakończono produkcję. Następcą „410” został 400 Superamerica, posiadający silnik V12 autorstwa Colombo, a nie Lamprediego; ten ostatni w międzyczasie przeniósł się do Fiata. Łącznie, w trzech seriach, wytworzono 37 egzemplarzy; zależnie od źródła, ilość oscylowała pomiędzy 35 a 38 sztukami. Ze względu na swoją rzadkość, status marki czy słynnych właścicieli (jeden egzemplarz miał szach Iranu Reza Pahlavi), „410” może osiągać nawet siedmiocyfrowe kwoty; cenę egzemplarza byłego szacha Iranu szacowano na 5 6 milionów dolarów. Dość powiedzieć, że na rynku amerykańskim „410” w momencie produkcji miała kosztować tyle ile Mercedes 300SL Gullwing, to jest około 17 tysięcy dolarów. Sam model, ze względu na – mimo wszystko – swoją nikłą populację, jest znany głównie fanom włoskiej marki. W Polsce…

W Polsce Ferrari 410 jest znane jako amfibia, fikcyjny wehikuł literackiego Pana Samochodzika, z kart powieści Zbigniewa Nienackiego. Wedle książek pojazd, który miał się rozbić pod Zakopanem, został „naprawiony” karoserią przypominającą kształtem łódź, oraz przystosowano go do pływania w wozie. Jednocześnie wehikuł zachowywał wszystkie cechy prawdziwego Ferrari 410, mniej lub bardziej konsekwentnie podtrzymywane przez autora – moc wahała się od 280 do 350 KM, a pojazd mieścił pięć osób i miał pięciobiegową skrzynię. Ze względu na fakt, iż kilka powieści zostało zekranizowanych, to wehikuł pojawił się w tychże dziełach – dwóch, najstarszych, całkiem udanych, i późniejszych, nadających się do serii artykułów lub filmów na jutubie poświęconych kiepskim filmom. W dwóch ekranizacjach wykorzystano prototyp LPT, zaś w jednej, uważanej za najbardziej udaną – Volkswagena Schwimmwagena po kosmetycznych przeróbkach. Co do ostatniej ekranizacji i skrzyżowania Polskiego Fiata 125p z Ursusem to się nie wypowiem – bo nie widziałem najświeższej ekranizacji – chociaż ze zdjęć i fragmentów dostępnych w internetach to mam ochotę skomentować chłodnym uśmieszkiem…

    

! Źródła: „1000 automobili”, rozdział „1940-1960” Ferrari.com; SuperCarNostalgia; Auta5p; Supercars.net; Classic Driver

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Hydepark

10piorunów

Prototyp następcy La Ferrari

  

Gruba ryba2piorunów

Okropny spoiler

GURU0piorunów

I tak ci nie stac
Strasznie brzydkie

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Motoryzacja

31piorunów

Ferrari Pinin

  

Osobistość28piorunów

Wygląda jak jakiś koncept Opla Senatora.

Pokaż więcej komentarzy (10)