Czytałem kiedyś pewną książkę żydowki której rodzina posiadała bank we Wrocławiu w latach przedwojennych, posiadali też dużo ziemi nieruchomości etc.
Moją uwagę przykuł fragment jak opowiadała o swoim "papcio" jako to on był dobroduszny i dobroczynny, dodatkowo była wzmianka że mieli jakichś "pracowników" wywnioskowałem że bardziej niewolników którzy im spierdolili ale że czasy były jakie były to ich ktoś powinął i oddał temu papciowi i że ogólnie to opisywała że dziwne że chcieli uciekać skoro byli wolni i sobie mogli iść kiedy chcą. Dziwnie to było opisane.
Potem w trakcie wojny zawijali się i papcio wagon wynajął czy kupił by spakować rodzinkę bo się niemców przestraszyli.
Było jeszcze kilka innych smaczków podanych chyba nie do końca przemyślanie.
Np izolowali swoje dzieci od dzieci lokalnych jeździli na wycieczki do stanów finansowali budowle kościołów, połączeni byli tunelami z kościołami etc