DeykunLider
12piorunów
@Deykun "pa tera"
Tam chyba nikt nie chce wygrać tych MŚ xD
DeykunLider
12piorunów
@Deykun "pa tera"
Tam chyba nikt nie chce wygrać tych MŚ xD
4pietrowydrapaczchmurGruba ryba
33piorunówPamiętacie?
#szkola #gimbynieznajo #pilkanozna #nostalgia #hejto40plus #gry

@4pietrowydrapaczchmur proste, ktoś tu nie umie murów robić 😁
@4pietrowydrapaczchmur podstawowa gra na nudnych lekcjach w szkole.
@WatluszPierwszy lepsze kropki albo gomoku
bojowonastawionaowcaMistrz
15piorunówMundial 1954 – „Nazwijcie mnie szaleńcem"
Lękliwy jedenastoletni narrator powieści Friedricha Christiana Deliusa „Der Sonntag, an dem ich Weltmeister wurde" boi się ojca, Boga i właściwie wszystkiego innego. W niedzielę 4 lipca 1954 roku przesiedział nabożeństwo prowadzone przez ojca-pastora w gorączkowym napięciu, czekając na moment, gdy będzie mógł włączyć radio i usłyszeć transmisję z finału mistrzostw świata. Gdy RFN wyrównuje po przegrywaniu 0:2, chłopca ogarnia ekstaza – nawet jego jąkanie ustaje na moment. Ten obraz stał się literacką metaforą całych Niemiec Zachodnich: kraju chorego, spętanego winą, niezdolnego się wypowiedzieć, który w niespodziewanym triumfie odnajduje odrobinę poczucia własnej wartości. „Pokazaliśmy światu, ile jesteśmy warci, wróciliśmy, nie jesteśmy już przegranymi," pisał Günter Grass. Popularne powiedzenie ujmowało to krócej: „Wir sind wieder wer!" – Jesteśmy znowu kimś!
Mit „cudu Berna" stał się jednak od początku ambiwalentny. Nawet wtedy „Süddeutsche Zeitung" ostrzegała przed nacjonalistyczną euforią: „Świętujmy zawodników. Ale otrzeźwiejmy: gra się skończyła, to było tylko gra."
Piłka węgierska w okresie międzywojennym była najbardziej wpływową siłą futbolu na świecie. Ten dorobek zniszczyły dwa ciosy: faszyzujący reżim Miklósa Horthyego, który rozwiązał siłą MTK, klub zasymilowanej żydowskiej klasy średniej, oraz powojenna nacjonalizacja klubów przez komunistów, którzy zdegradowali Ferencváros za jego nacjonalistycznych kibiców.
Mimo to nacjonalizacja przyniosła krótkoterminowy zysk. Selekcjoner Gusztáv Sebes – zaangażowany komunista, dawny działacz związkowy w fabryce Renault w Paryżu – razem z taktycznym mózgiem Gyulą Mándim (Żydem, który przetrwał Holokaust dzięki sprytowi szwagra) zbudowali Aranycsapat, Złotą Jedenastkę. Drużyna z Ferencem Puskásem i Józsefem Bozsikiem zdobyła złoto olimpijskie w 1952 roku, a w listopadzie 1953 roku rozbiła Anglię 6:3 na Wembley – pierwsza wygrana zagranicznej drużyny na tym stadionie w historii. Przed mundialem Węgrzy byli niepokonani od ponad czterech lat, w ostatnim sparingu rozbijając Anglię 7:1 w Budapeszcie.
RFN dopiero w 1950 roku została przyjęta do FIFA. Selekcjoner Sepp Herberger, sklasyfikowany po wojnie jako Mitläufer – bierny człowiek reżimu, nie ideologiczny nazista – spędził pierwsze miesiące po wojnie, pisząc setki listów w poszukiwaniu swoich graczy. Przed mundialem RFN przegrała eliminacyjny mecz z Saarlandem, co „Kicker" nazwał „przeraźliwym SOS". Trzy tygodnie przed turniejem kibice szyderczo skandowali nazwisko Herbergera po porażce Kaiserslautern 1:5.
Gospodarzem turnieju wybrano Szwajcarię na tym samym kongresie FIFA z 1946 roku, który przyznał mundial 1950 Brazylii – neutralność wojenna dawała jej infrastrukturę, jakiej nie miał żaden inny europejski kraj. Format okazał się wadliwy: począwszy od kwalifikacji, gdzie niektóre drużyny walczyły w grupach złożonych z 4 ekip, zaś na przykład Węgry awansowały do Mistrzostw Świata bez gry, jako że ich jedyny oponent czyli Polska wycofała się tuż po rozlosowaniu grup. Z kolei Hiszpania niespodziewanie wypadła z eliminacji po kontrowersyjnym barażu w Rzymie, gdzie rzekomy pracownik FIFA oznajmił, że Lászlo Kubala jest niezdolny do gry dla Hiszpanii - następnego dnia okazało się, że FIFA nie wysłała żadnego wysłannika do Rzymu, a tożsamość mężczyzny została tajemnicą. Z kolei w grupach już podczas samych mistrzostw drużyny rozstawione grały tylko z nierozstawionymi, ale w ćwierćfinałach nie obowiązywało już rozstawienie. RFN miało szczęście - cała czwórka zwycięzców grup trafiła do górnej części drabinki co oznaczało, że z najtrudniejszymi rywalami mogło się spotkać dopiero w finale.
Świadomie godząc się z rolą faworyta turnieju w drugim meczu grupowym, Herberger dał odpocząć ośmiu kluczowych zawodnikom na mecz z Węgrami – przegrany 3:8 – wiedząc, że i tak czeka go baraż z Turcją. Niemiecka prasa nie wybaczyła mu tej decyzji: „Der Spiegel" pisał, że nadszedł czas, by „zdradzieckiego trenera Herbergera powiesić na jabłoni". W tym meczu Puskás doznał urazu kostki za sprawą Wernera Liebricha – do dziś nie wiadomo, czy aby nie celowo.
Ćwierćfinał Węgry–Brazylia, starcie dwóch zespołów na czele rozwoju taktycznego, przeszedł do historii jako „Bitwa w Bernie" – seria bójek, czerwonych kartek, rzuconej butelki i walk w tunelu prowadzącym do szatni, gdzie selekcjoner Sebes doznał rozcięcia wymagającego czterech szwów. Brazylijska federacja oficjalnie złożyła do FIFA absurdalną skargę, że sędzia Arthur Ellis był agentem Kremla.
Półfinał Węgry–Urugwaj uznawany jest za jeden z najwspanialszych meczów w historii mundiali aż do finału 1982 roku. Mimo nieobecności kontuzjowanego Puskása Węgrzy prowadzili 2:0, ale obrońcy tytułu wyrównali w ostatnich minutach regulaminowego czasu. W dogrywce Sándor Kocsis strzelił dwie głowy, w tym decydującą cztery minuty przed końcem – swój trzynasty gol turnieju.
Poranek 4 lipca był mokry i z każdą godziną robił się mokrzejszy – mecz finałowy rozpoczął się po trzydziestu sześciu godzinach deszczu. Dla Węgrów to był problem, dla Fritza Waltera – który od czasu malarii cierpiał w upale, ale ożywał w deszczu – idealna pogoda. Puskás i Czibor dali Węgrom prowadzenie 2:0 po ośmiu minutach. Po dwóch minutach Max Morlock zdobył kontaktowego gola czubkiem buta. Niemcy zdominowali kolejne minuty i Helmut Rahn wyrównał na 2:2 jeszcze przed osiemnastą minutą.
Węgrzy uderzali w słupek, niemiecki bramkarz Toni Turek bronił kapitalnie, a sześć minut przed końcem Rahn przechwycił piłkę od Mihály'ego Lantosa, przełożył piłkę na lewą nogę i strzelił w dolny róg bramki. Komentator Herbert Zimmermann wykrzyczał słowa, które stały się częścią niemieckiej tożsamości narodowej: „Rahn strzela... Gol! Gol! Gol! Gol! Bramka dla Niemiec! Trzy do dwóch prowadzą Niemcy! Nazwijcie mnie szaleńcem, nazwijcie mnie wariatem!" Cztery minuty przed końcem Puskás trafił do siatki, lecz walijski sędzia liniowy Mervyn Griffiths po długim wahaniu ostatecznie uznał, że strzelec był na spalonym. RFN triumfowała 3:2.
Pytania o przyczyny klęski Węgrów mnożyły się od razu: deszcz i błoto, zmęczenie po brutalnych meczach z Brazylią i Urugwajem, hałas orkiestry dętej zakłócający sen przed finałem, kontuzja Puskása. Gdy dwa miesiące po finale Rahn, bracia Walter, Morlock i Mai zachorowali na żółtaczkę, na Węgrzech odczytano to jako dowód dopingu – badanie opublikowane w 2013 roku przez Humboldt University wskazuje na poszlaki dotyczące pervitiny, metamfetaminy stosowanej przez wojska niemieckie w czasie wojny.
Reakcja w Budapeszcie na porażkę w finale była gwałtowna: setki tysięcy ludzi wylały się na ulice w gniewie, drużynę trzeba było skierować na objazd do górniczego miasteczka Tata, a mieszkania niektórych zawodników zaatakowano. Bramkarz Gyula Grosics nazwał te wydarzenia zarodkiem powstania węgierskiego z 1956 roku. Gdy ono nadeszło, Puskás, Kocsis, Czibor i cała młodzieżowa kadra wyemigrowali na Zachód – złota era węgierskiej piłki dogorywała.
W Niemczech Zachodnich radość pozostała niejednoznaczna. Część kibiców na stadionie, wbrew oficjalnym wytycznym, odśpiewała pierwszą, nacjonalistyczną zwrotkę hymnu – szwajcarskie i wschodnioniemieckie radio natychmiast przerwały transmisję. Prezes DFB Peco Bauwens na bankiecie wygłosił przemówienie przywołujące Wotana (najwyższe germańskie bóstwo) i Führerprinzip (zasadzie wodzostwa w III Rzeszy), co zmusiło bawarskie radio do zaprzestania nadawania. Mimo to dla powojennej Republiki Federalnej, dopiero co powstałej w 1949 roku, futbol pozostawał jedynym obszarem, w którym wypadało otwarcie cieszyć się z bycia Niemcem.
Tekst został skompilowany przy użyciu AI oraz książki "Potęga i chwała. Nieznana historia mistrzostw świata" Jonathana Wilsona. Zdjęcia zaczerpnięte z _tej_ strony.

ostrynacienkimGruba ryba
50piorunówBo ja juz wiem czemu Hiszpania tak zamulała wczoraj. Oni po prostu szukają wyzwań i osiągnięć na innych polach! #heheszki #mundial #pilkanozna

@ostrynacienkim Platynę robią w fifie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@ostrynacienkim jak sie ma w składzie pomocników, którzy wymaksowali skilla podawania do najbliższego, to tak można.
EberFenomen
4piorunówArabia robi swoje :thinking_face:
#worldcup2026 #fifa2026 #mistrzostwaswiata2026 #pilkanozna #sport #usa #meksyk #kanada #mundial26 #arabia
Kurde, miałem tylko zerknąć i iść spać, a tu masz. Musi się Urugwaj ruszyć i może być dobra połowa. Trzeba oglądać.
EberFenomen
2piorunówCo oni na TVP Sport z tymi Faraonami? :thinking_face:
#worldcup2026 #fifa2026 #mistrzostwaswiata2026 #pilkanozna #sport #usa #meksyk #kanada #mundial26 #egipt #historia #mundial #mundial2026
@Eber dopadla ich zemsta faraona? 😉
HoszinGruba ryba
13piorunówBelgia-Egipt !:1 i mało brakowało żeby Egipt był lepszy.
Egipt BYŁ lepszy, mało brakło żeby wygrał.
EberFenomen
7piorunówPo takim meczu w wykonaniu Hiszpanii z Republiką Zielonego Przylądka, to niektórym zmieniła się perspektywa dotycząca braku reprezentacji Polski na Mundialu. Niby nie ma reprezentacji, ale w pewnym sensie jest, bo pojawiają się porównania. Poza tym Hiszpania nie przegrała, ale Republika Zielonego Przylądka też nie przegrała, nie straciła bramki i co więcej ma jeden punkt oraz odebrała Hiszpanii trzy. Wniosków jest więcej. Zostawiłem resztę dla was 😉 Dajcie upust swoim 🔥🎉🙂
#worldcup2026 #fifa2026 #mistrzostwaswiata2026 #pilkanozna #sport #usa #meksyk #kanada #mundial26 #hiszpania #reprezentacja #republikazielonegoprzyladka #capoverde

Wcale się nie zdziwię jak hiszpanie szczyt formy zaplanowali na lipiec, także ten...
@Eber odebrali 2 pkt 😛
@bojowonastawionaowca no dobra, niech będzie 👍 😉
radziolGURU
17piorunówDzisiaj Hiszpania przegrała 0:0 z Republiką Zielonego Przylądka

To był zwycięski remis
ostrynacienkimGruba ryba
4piorunówTej a jak sie uzywa tego hejtotyper? #hejtotyper #pilkanozna
@ostrynacienkim dołaczasz do naszgo typera z linka wyżej i obstawiasz w apce/na stronce www
@Vakarian @bojowonastawionaowca dzieki
JarasznikosOsobistość
12piorunówSame gówniane mecze przyszło mi oglądać. Odpaliłem mecz otwarcia, to RPA kopało sie po głowach a Meksyk uznał, że zrobią sobie spacerek, po co nastrzelać przed własną publiką bramek z wyraźnie słabszą drużyną. Obejrzałem pierwszą połowę Japonia-Holandia, to tam też japończycy na autobus i kontry a Holendrzy bezradni jak dzieci we mgle. Teraz obejrzałem Hiszpania-Wyspy Zielonego przylądka, bo przecież grają mistrzowie Europy to na pewno będzie się działo. H⁎⁎a tam, nic się nie działo.
#mecz #mundial #mundial2026 #pilkanozna
Ja jeszcze widziałem pazdzierz w wykonaniu Szwajcarów
VakarianGruba ryba
34piorunówAktualni mistrzowie Europy w piłce nożnej remisują 0:0 z Wyspami Zielonego Przylądka
Co się dzieje na tym mundialu? :grinning:

@Vakarian wincej pomocników na boisku którzy nie grają na swoich pozycjach i jedynie sobie podają piłkę, bez żadnych innych prób zdobywania przestrzeni, boisko i kibice wytrzymają
tak, oczywiście że obstawiałem 5:0 xD
@bojowonastawionaowca 4:0 here xD
ostrynacienkimGruba ryba
6piorunówPrasa w Hiszpani jutro XD #mundial #pilkanozna

alaMAkotaGURU
22piorunówPrzyznać się, kto się spodziewał, że Hiszpania zremisuje bez bramek z Wyspami Zielonego Przylądka.
@alaMAkota po fakcie to wszyscy 😛
@alaMAkota I mojej żony w pracy ktoś wytypował prawidłowo 😁 Ale to jedna osoba na kilkadziesiąt.
RagnarokkGURU
11piorunówLa fujarocha
Przypominało to jakby ktoś grał w FIFE ale zepsuł sie przycisk do biegania zawodników. Anemiczny mecz.
RagnarokkGURU
4piorunów@Ragnarokk skrzydła Gavi + Ferran, to musiało pięknie grać :))) Szczególnie jak 2 lata temu Hiszpania wygrywała wszystko właśnie skrzydłami
Wincej pomocnikopodobnych piłkarzy na boisku, widz to zniesie
https://x.com/OptaJoe/status/2066561599272370684
OptaJoe (@OptaJoe) on X0 - Spain's Mikel Oyarzabal is the first player on record since 1966 to play the first 30 minutes of a FIFA World Cup match without touching the ball once. Peripheral. https://t.co/Ym5xi1ufbgTwitterostrynacienkimGruba ryba
4piorunówCo to Hiszpania wyprawia…. #mundial #pilkanozna
W #hejtotyper postawiłem 12:0 dla Hiszpanii. Jako, że jestem antyprzykładem, będzie remis albo porażka Hiszpanii
@Seppuku no nie rob se pan jaj 😅
@Seppuku ładnie xDDD
roadieGruba ryba
28piorunównie wiem czy było ale jest inba na mundialu, sędzia var pokazał muke do kamery, a tu się okazało, że to symbol "white power" i teraz ma przypał

@roadie ożeszty c⁎⁎ju!
@kubex_to_ja MUKA
bojowonastawionaowcaMistrz
20piorunówMundial 1950 – pycha i sprzedawca salami
„Wy, gracze," powiedział burmistrz Rio de Janeiro przed decydującym meczem do brazylijskich piłkarzy, „za kilka godzin zostaniecie okrzyknięci mistrzami przez miliony rodaków… Już teraz was witam jako zwycięzców!" Pycha była wszechobecna. „Świat piłki nożnej ma nowego mistrza," pisał „Diário Carioca". Jeden z dzienników wydrukował rano fotografię drużyny z nagłówkiem: OTO MISTRZOWIE ŚWIATA. Tylko trener Flávio Costa miał wątpliwości: „Boję się, że moi zawodnicy wyjdą na boisko w niedzielę z naszywką mistrzów już przypiętą do koszulki."
Turniej w 1950 roku był dla Brazylii czymś więcej niż zawodami sportowymi – miał być wejściem kraju na salony nowoczesności. Futbol stał się narzędziem budowania tożsamości narodowej, zwanej brasilidade. Wybudowano Maracanã – z oficjalną pojemnością 160 tysięcy widzów, ogłoszony przez prasę „największym i najdoskonalszym stadionem świata". Dziennikarz Mário Filho, który wywalczył jego budowę swoimi tekstami, pisał, że Brazylia zyskuje nową duszę.
Po stronie Urugwaju pojawił się tymczasem człowiek, o którego roli nikt głośno nie mówił: Imre Hirschl, Węgier urodzony w 1900 roku w żydowskiej osadzie na południe od Budapesztu. W wieku szesnastu lat okłamał rekrutów co do swojego wieku i wstąpił do syjonistycznego pułku pod brytyjskim dowództwem w Palestynie – dostał kulę w nadgarstek i odłamki granatu w pierś. Po powrocie do Europy pracował jako handlarz salami. W 1929 roku wyemigrował do Brazylii. Bez grosza, gdy napotkał żydowski klub Hakoah New York, poprosił przyszłą legendę trenerską Bélę Guttmanna o pomoc. W zamian za masaż Guttmann polecił go drużynie, a Hirschl rozpoczął karierę trenerską niemal przypadkowo. Dostał pracę w argentyńskiej Gimnasii y Esgrima, stawiał na młodych i taktyczną nowość. Wygrał. Potem wygrał podwójną koronę z River Plate. Potem trafił na zakaz działalności w Argentynie wskutek afery ustawiania meczów i musiał przenieść się dalej.
W 1949 roku objął Peñarol w Montevideo. Jednym z jego pierwszych posunięć był awans dwudziestodwuletniego Alcidesa Ghiggii do pierwszego składu – ku powszechnemu zdumieniu. Ghiggia stał się kluczowym ogniwem escuadrilla de la muerta, linii ataku, która przyniosła Peñarolowi trzy ligowe tytuły. Gdy selekcjoner reprezentacji Urugwaju podał się do dymisji, federacja chciała Hirschla – ale sympatycy rywala Peñarolu, klubu Nacional, nie mogli zaakceptować kogoś o tak bliskich związkach z wrogiem. Nominację zatwierdzono w tajemnicy, po czym nigdy oficjalnie nie ogłoszono. Pięć tygodni przed mundialem Urugwaj wybrał Jana Lópeza. Hirschl jednak trwał w cieniu: kapitan drużyny Obdulio Varela utrzymywał z nim regularny kontakt i czerpał taktyczne wskazówki przez cały turniej. Sześciu z jedenastki, która zagrała w decydującym meczu – w tym obaj strzelcy – było zawodnikami Peñarolu.
Do turnieju zgłosiło się zaledwie trzydzieści jeden z siedemdziesięciu trzech członków FIFA, a i tak fala wycofań przed startem doprowadziła do organizacyjnego chaosu. Japonia była zawieszona za niepłacenie składek, Niemcy wciąż pozostawały poza FIFA po rozwiązaniu tamtejszej federacji po wojnie. Szkocja zakwalifikowała się jako wicemistrz Home Championship – brytyjskie federacje po raz pierwszy zdecydowały się wziąć udział w mundialu – lecz odmówiła przyjazdu, bo nie wygrała tej rywalizacji. Turcja wyeliminowała Syrię, a potem sama się wycofała. Francja przyjęła zaproszenie do obsadzenia wolnego miejsca, by następnie zrezygnować, gdy zorientowała się, jak wiele podróży czeka ją po dotarciu do Brazylii. Indie miały wejść bez gry eliminacyjnej po wycofaniu się Birmy, Indonezji i Filipin, lecz i one w końcu zrezygnowały – rzekomo dlatego, że nie pozwolono im grać boso, choć to mit. Ostatecznie na starcie stanęło trzynaście drużyn.
Format nie przewidywał finału. Trzynaście zespołów podzielono na cztery grupy o nierównej liczbie uczestników: dwie czterozespołowe, jedną trzyzespołową i – po rezygnacji Francji – jedną dwuzespołową. Zwycięzcy grup awansowali do finałowej rundy grupowej, w której cztery drużyny grały systemem każdy z każdym, a mistrz świata wyłaniany był bez żadnego meczu finałowego. Urugwaj, Brazylia, Szwecja i Hiszpania trafiły do tej rundy. Brazylia rozgromiła Szwecję 7:1 i Hiszpanię 6:1 – Urugwaj ledwo utrzymał się w grze, remisując z Hiszpanią i pokonując Szwecję dopiero w końcówce. O wszystkim miał więc rozstrzygnąć ostatnie spotkanie, gdzie Brazylia mierzyła się z Urugwajem.
16 lipca 1950 roku przed ponad 170-tysięczną widownią Brazylii wystarczał remis. Varela mówił do kolegów: patrzcie na przeciwników, nie na trybuny. Do przerwy był remis 0:0. W przerwie Varela uderzył brazylijskiego obrońcę Bigode – ponoć z ostrzeżeniem, że jeśli jeszcze raz sfauluje Ghiggię, będzie żałował. Obaj gracze bagatelizowali incydent, ale w mitologii Maracanazo ten gest urósł do rangi psychologicznego przełomu.
Dwie minuty po przerwie Friaça dał Brazylii prowadzenie. Varela natychmiast zaprotestował, że gol padł z ofsajdu, żądał tłumacza – i zanim wznowiono grę, minęło siedem minut. W 66. minucie Varela obsłużył Ghiggię, ten wyminął Bigode i dał piłkę Juanowi Schiafino, który trafił do siatki. Stadion zamarł. Chwilę później Ghiggia znowu ruszył prawym skrzydłem. Brazylijski bramkarz Barbosa spodziewał się podania – zamiast tego Ghiggia uderzył w bliższy słupek. Brazylijski komentator Luiz Mendes sześć razy powtórzył „gol Urugwaju" w różnych intonacjach – jakby przechodził przez kolejne stadia żałoby. Brazylia miała jedenaście minut. Nie strzeliła.
Jules Rimet znalazł Varelę na murawie po końcowym gwizdku i wręczył mu trofeum bez ceremonii, wśród paraliżującej ciszy. Urugwajczycy zostali ostrzeżeni, by nie wychodzić wieczorem z hotelu. Wyszli – i nikt ich nie tknął, bo Brazylijczycy byli zbyt oszołomieni, by myśleć o zemście.
Reakcja obnażyła głębsze pęknięcia w brazylijskim społeczeństwie. Za porażkę obwiniono bramkarza Barbosę i obrońcę Bigode – obaj byli czarnoskórzy. Rasistowska narracja głosiła, że czarni zawodnicy nie mają charakteru. Fakt, że sam Varela, bohater Urugwaju, był czarny, nie robił na nikim wrażenia. Barbosa cierpiał przez resztę życia. W sklepie w 1970 roku usłyszał, jak jakaś kobieta mówi synkowi, wskazując na niego: „To ten człowiek, który sprawił, że cała Brazylia płakała." „W Brazylii najwyższy wyrok wynosi trzydzieści lat," powiedział przed śmiercią w 2000 roku. „Ja odsiedziałem pięćdziesiąt."
Jedynym wymiernym owocem klęski był nowy strój. Federacja ogłosiła konkurs na koszulkę w narodowych barwach zamiast pechowej białej. Wygrał dziewiętnastoletni ilustrator Aldyr Garcia Schlee – który sam kibicował Urugwajowi i w dniu feralnego meczu siedział w kinie po drugiej stronie granicy. To on dał Brazylii kultowe żółte koszulki.
Tekst został skompilowany przy użyciu AI oraz książki "Potęga i chwała. Nieznana historia mistrzostw świata" Jonathana Wilsona. Zdjęcia zaczerpnięte z _tej_ strony.

Niesamowita historia, Brazylia to ma w ogóle jakieś takie dziwne "szczęście" do zapisywania się w historii piłki nożnej 😉 Aż mi się przpomniało jak Niemcy ich rozgromili w 2014 roku 7 do 1 - wydaje mi się, że ta piłkarska trauma do dzisaj odbija się czkawką w Brazyli 😉
WatluszPierwszyFanatyk
24piorunów#pilkanozna #nostalgia #mundial #lata90 #hejto40plus
W zeszłym tygodniu wspominałem Mistrzostwa Świata w USA w 1994. Dziś Francja 1998. To kolejny Mundial, który bardzo miło wspominam. Dużo rozmów z kumplami o piłce. Sporo obejrzanych meczów. No i moja urodzona we Francji babcia, która płakała oglądając powtórki goli z finału. No i wspaniała Chorwacja z królem strzelców Sukerem. Był to czas, kiedy z moich ścian znikały już piłkarskie plakaty, ale miłość do piłki nie osłabła. Plakat Sukera i tak sobie powiesiłem. Kolejne mistrzostwa z super maskotką, kogutem Footixem.

@WatluszPierwszy Ja co prawda 98 pamiętam jak przez mgłę, bo miałem dopiero niecałe 5 lat, ale już Korea Japonia 2002 pamiętam całkowicie. O jak ja tym żyłem. Pamiętam też, że rodzice kupili mi jakąś grę mundialową - taka prosta na zasadzie, że były tabele z już rozlosowanymi jak w rzeczywistości drużynami i można było rozgrywać mecze, głównie przez rzut kostką plus jakieś tam karty. Pamiętam, że przez całe wakacje wynosiłem te kartki na podwórko i dzień w dzień po kilka godzin graliśmy z kumplami w piłkę symulując realne mecze mundialu i zapisując wyniki na tych kartkach. Ale to była radocha :grinning:
@WatluszPierwszy miałem po tym mundialu koszulkę Sukera :grinning: moja pierwsza piłkarska. Pamiętam, że zbierałem jakieś naklejki z piłkarzami, które się wyklejało w albumie. Mój pierwszy świadomy mundial, z 94 zapamiętałem tylko niestrzelonego karnego przez Baggio i jego kitka, nawet takiego nosiłem 😉