jarezzGruba ryba
9piorunówNie wiem, który to już zamach stanu w moim życiu ale tym, którzy tak chętnie używają tego określenia, to c⁎⁎j w d⁎⁎ę i krzyż na drogę.
Gdyby doszło do zamachu stanu, to mogliby sobie pogadać o wydarzeniach we współczesnej Berezie Kartuskiej. To jak napluc ofiarom prawdziwych zamachow stanu.
@jarezz jeśli przykładalibyśmy pisowską miarę do "zamachów stanu" do ich własnych działań, to zamachy stanu mieliśmy przez te ostatnie 8 lat ich rządu, jakieś 2x tygodniowo.
To nie są zamachy stanu, to kwik świń odrywanych od koryta.
W zasadzie to samo robili ze wszystkimi instytucjami - zablokować je swoimi. A jak nie da się, to zmieniać prawo i unieruchomić działanie czegokolwiek (albo z pozostawionymi swoimi ludźmi) do kolejnych wyborów.
Na szczęście nie udało się tego domknąć. A nie udało się dlaczego? Bo jesteśmy w Unii. I o ile Jaruś mógł przeboleć jakieś tam pieniądze z KPO i inne wstrzymywane transze, tak nie mógł sobie pozwolić, aby Unia zaczęła jawnie karać i separować. Antyunijności nigdy pisowcy nie wyrobili, bo straciliby nadwyżkę wyborców pozwalających im wówczas rządzić.
Zamachów stanu żadnych nie ma. Jeśli coś zostało zrobione łamiąc prawo, to najczęściej nie da się tego przywrócić, bez łamania prawa. I tak jest z każdym przypadkiem w którym pisowcy krzyczą. Sami je złamali, tworząc sytuację, w której bez ponownego złamania - temat jest nie do ruszenia, albo zblokowany na długie lata.
Więc nie, nie ma żadnych zamachów stanu obecnie. Zamach stanu był jeden wielki i trwał 8 lat rządów pis.
@jarezz wszystkich co tam stoją pod płotem Trybunału, wyłapać i w skrzyni do Wladywostaku wysłać




















