mnchk676Tytan
89piorunówNo i dotarłem.
Tym samym moja pielgrzymka dobiegła końca, a ja oficjalnie tego dokonałem. Pieszo z Sundsvall do Trondheim. Jestem z siebie na maksa dumny, momentami było bardzo ciężko, a ja dałem radę.
Zajęło mi to 26 dni z czego 1 dzień był na odpoczynek.
Mnóstwo przemyśleń, jeszcze więcej wspomnień. Wyprawa zostanie ze mną do końca.
W biurze pielgrzyma dostałem certyfikat, „List Olafa” - „Olavsbrev”, który w Polsce sobie oprawię razem z paszportem i kilkoma zdjęciami i powieszę na ścianie. Uwielbiam takie pamiątki.
Katedra w Trondheim zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Wróciły wspomnienia z licznych walk z pontiffem Sulyvahnem w Dark Souls 3.
Mam nadzieję, że wszystkim, którzy śledzili moją ekspedycję podobały się dodawane zdjęcia/video i treści postów.
Jakby ktoś miał jakieś pytania o kwestie, których nie poruszałem, piszcie śmiało.

@mnchk676 Co Cię zaskoczyło w trakcie podróży (np. w kulturze społeczeństwa, architekturze, rozwiązaniach systemowych/infrastrukturalnych, napotkanych zwierzętach)?
@fisti Szwedzi są aż nieziemsko mili. Zawsze uśmiechnięci, skorzy do pomocy. Słyszałem o tym wcześniej, ale skala i tak mnie zaskoczyła. Wszyscy świetnie mówią po angielsku. Nawet na głębokiej wsi, oderwani od rąbania drewna.
Zarówno w Szwecji jak i Norwegii ekspednienci w sklepach zakładają, że płacisz kartą, to był trochę szok kulturowy dla mnie. W sensie zawsze jak mówiłem, że chce płacić kartą, to patrzyli się na mnie ze zdziwieniem i pokazywali, że kwota jest już nabita na terminal.
Architektura była dość monotonna. Wszystkie domki jak na wioskach jak od jednego szablonu. Kościoły prostestanckie są bardzo skromne i moim zdaniem estetycznie to wygląda. Niemniej było ich bardzo mało i większość była zamknięta.
Myślałem, że będzie więcej gotyckich klimatów.
Dużo budynków pochodzi jeszcze z XIX w. i wcześniej. To widać i ma to swój klimat.
W miastach za to ładnie ale nie powiedziałbym, że coś mnie totalnie zachwyciło.
Co do infrastruktury, to kolejny raz uprwnilem się, że w Polsce jesteśmy rozpuszczeni, jeśli chodzi o ilość sklepów/stacji benzynowych. Tutaj bardzo często musiałem robić w jednym sklepie zapasy na kilka dni. I to pomimo tego, że szedłem często nieopodal autostrady E14.
Co do zwierząt to:
przed wyprawą bałem się wilków i niedźwiedzi. Po wyprawie już wiem, że najniebezpieczniejsze są tutaj komary. Jest ich dużo i są ogromne. Do tego małe muszki, które atakują oczy, nos i uszy.
Bydło pasie się tutaj swobodnie. Możesz w środku lasu na trasie spotkać owce albo krowę.
Renifery są bardzo płochliwe. Owce też
Krowy mają na wszystko wywalone,
Pisałeś, że chwilami było bardzo ciężko.
Jakie rodzaje przeszkód/utrudnień napotkałes?
Co moznaby/czy możnaby zrobić, by się na nie przygotować?
Piękna robota!
@Dzemik_Skrytozerca największe wyzwanie to pogoda. Ciągnące się dniami opady (ofc z oknami pogodowymi) zmieniają charakter wyprawy. Problemem jest przygotowanie ciepłego posiłku na kuchence. Ubrania nie schną w nocy, więc pomimo tego, że masz odzież merino i tak trzeba co kilka dni meldować się w jakimś hostelu i zrobić pranie. Ciężko jest wysuszyć śpiwór rano, po nocy w namiocie. Tutaj szczerze mówiąc nie mam narazie pomysłu jak sobie z tym radzić w przyszłości. W każdym razie rozpalanie ognia w chatach (niektóre są kryte) i suszenie przy ognisku to takie pośrednie rozwiązanie. Niby trochę to schnie, ale z drugiej strony nie za dobrze, no i czuć dym.
Może w sumie warto by mieć jakiś tarp i robić sobie roboczo daszek pod drzewami, ale nie jestem jeszcze przekonany.
Do tego dochodzi masa błota na trasie, plus korzenie i deski w lasach robią się śliskie. To zwalnia tempo podróży i wpływa negatywnie na możliwość planowania danego dnia/etapu.
Mokra wysoka trawa zwilża nogawki spodni i spływa to do buta. Tutaj powinienem był zainwestować w stuptupy, tak jak rozmawiałem z jednym z użytkowników pod innym postem.


































