JendrekMocarz
14piorunów403 961 + 57 = 404 018
Meble i kamienne nogi.
1. Meble.
Zamówiliśmy meble i dostawa pierwszej części miała być w środę, drugiej w piątek.
Całość przyszła we wtorek, przy czym to co miało być w piątek przyszło bez zapowiedzi. Dobrze, że byliśmy w domu.
Trzeba było (samemu) wytargać cały szpej na trzecie piętro i to bez windy. Bolało!
Potem składania.
Żona - logistyka, ja - brutalna siła.
Daliśmy radę z regałem.
Na ostatnich nogach toaleta i spanie.
Na drugi dzień ZAKWASY! Składamy stolik RTV i biblioteczka. To też trwało, ale poszło dosyć zgrabnie.
Wieczorem przyszedł kumpel, który idealnie wyregulował zawiasy. Nie wiem, jak on to robi, ale ma do tego smykałkę. Po prostu magik. Zrobił to z marszu. Zero problemów. Niektórzy tak mają.
Toaleta i lulu.
Nastał dzień trzeci.
Rano zakwasy nie bardzo chciały sobie dać spokój. Ja i tak miałem lepiej, ale żona to cała połamana chodziła.
Ale nie było miękkiej gry. Trzeba było zrobić porządek. To trwało, ale znowu sukces.
2. Rower.
Tak sobie wymarzyłem, że po meblowych męczarniach to w piątek trochę pokręcę.
Pogoda ładna, temperatura przyjemna. Nic tylko sprawdzić ciśnienie w oponach i w Polskę.
Sprawdziłem, ruszyłem...
Kamienne nogi!
Myślałem, że banalny podjazd, który robię nawet nie wiem kiedy, mnie zabije. Normalny horror.
Uparłem się i walcząc z oporną materią brnąłem z wiatrem i pod wiatr, z góry i po górę (zawsze boleśnie). W końcu kamienie jakby się rozpuściły i jazda zaczęła sprawiać przyjemność. I wiatr jakby mniejszy...
W każdym razie mamy piękną jesień koło Tarnowa.
*
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin


















