Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#antykapitalizm

Autorytet

w Antykapitalizm

2piorunów

Mimo wszystko irytuje mnie ciągłe wykorzystywanie ruskich trolli jako wyjaśnienia każdego kryzysu na zachodzie. Oczywiście rosjanie prowadzą wojnę informacyjną przeciwko zachodowi i finansują różnego rodzaju skrajne ugrupowania by siać destabilizacje. Natomiast żeby skutecznie zasiać ziarno niezgody, potrzebny jest wcześniej odpowiedni grunt. Ludzie mogą być realnie zmęczeni tym jak obecny świat funkcjonuje i to wywołuje w nich realną frustracje. W tym przypadku, hasło "ruskie trolle" staje się wygodnym narzędziem w rękach polityków, by odsuwać od siebie wszelką krytykę niezależnie czy uzasadnioną czy też nie.

   

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Antykapitalizm

2piorunów

Wzywam użytkownika @maximilianan (Polaka mieszkającego w Szwecjii) do wyczerpującego i szczegółowego opisu jak jest w Szwecji. Interesują mnie wszystkie pikantne szczegóły, takie jak to jakie odgłosy wydają Szwedki w trakcie seksu, czy w Szwecji są kuce na forach, stosunek Szwedów do takiej Polski i dosłownie wszystko inne. W imieniu społeczności antykapitalizm i innych ciekawskich żądam krótkiego elaboratu - nie więcej niż 300 stron. Nie musi być udokumentowane zdjęciami dowodami. Wierzymy ci na słowo :smiley:

    

Pokaż więcej komentarzy (8)

Koneser

w Antykapitalizm

7piorunów

Czemu skrajnie prawicowe partie mają takie poparcie wśród młodych mężczyzn? Moja analiza, jako skrajnego lewicowca, marksisty, głównie w kontekście Polski:

gospodarka* - bogaty = mądry, biedny = głupi, "sami sobie zarobicie, państwo was okrada" jest prościej wyjaśnić i zaakceptować niż jakiekolwiek odejście od realizmu kapitalistycznego. Po prostu wiara w to, że bogaci chcą dobrze i teoria skapywania roznosi się w eterze lepiej wśród meżczyzn, którzy nie są ustatkowani i sami chcą zostać bogatą elitą (Andrew Tate i kryptozjeby mają popularność głównie dzięki temu)
memy, pop-kultura* - nie zdziwiłbym się jakby znaczna większość była przeciwko lewicy tylko dlatego, bo lewica kojarzy im się z byciem głupiom babom, gejem, czarnymi elfami, idpolem, patriarchatem i poprawnością polityczną, gdzie wyzwolony chad mięśniak to człowiek skrajnie reakcyjny, piękny, dumny w swojej ignorancji i nie skłonny do mądrego argumentowania (to ostatnie dot. większości posłów Konfederacji czy redpillowców)
problemy społeczne* - lewicowe osoby głównie kierują swój przekaz do liberalnego elektoratu i dają zdecydowanie reakcyjnemu społeczeństwo liberalne rozwiązania. Redukowanie wszystkiego do "idź na terapie", "my chcemy dofinansować psychologię" i "patriarchat niszczy was" nie zawiera ani analizy problemu, ani jego rozwiązania. Świat się zmienia szybko, a ludzie wolniej. Co mi z tego, że pójdę na terapię (200 zł za wizytę), jak współcześnie jakość życia, stosunków społecznych jest okropna. Baby na Tinderze chcą chadów o wzroscie minimum 180 cm, jestem represjonowany jako biały hetero chłop itp. itd. Tutaj wygrywają Konfederaci, którzy mówią, że za wszystko odpowiedzialni są lewicowi neomarksiści, którzy zniszczyli rodzinę, a Netflix to dzieło żydów. Jeżeli podawane rozwiązania przez lewicę będą wymagały gimnastyki i oczytania, to nikt nie będzie ich słuchał, a sami będą traktowani jako oślepione głupotą dzieci. Lewica nie posiada żadnego filaru na którym mogłaby radykalizować młodych mężczyzn (ani kogokolwiek innego oprócz pro-queer liberałów, albo już uświadomionych lewicowców). Po prostu.
coraz większa alienacja* - można żyć by mieć wyjebane na innych. Empatia nie jest potrzebna. Non-stop okno Overtona przesuwa się w kierunku akceptowania darwinizmu społecznego, który jest konieczny dla skrajnego systemu kapitalistycznego. A Konfederacja czy KO taki pogląd lubi i akceptuje. Redukowanie cudzego nieszczęścia do tego, że jest leniwy i nieudacznik po prostu jest wygodna. Kapitalizm jest dla silnych nie dla słabych. A młodzi mężczyźni chcą być... słabi? W wieku kiedy najbardziej liczą się zasoby i siła?

Nie wiem, może coś by się jeszcze znalazło, póki co idę spać. Dawno nie było nic na  więc taki post na rozruszanie.

   

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Hydepark

3piorunów

Prawdę mówiąc mam osobiste wrażenie, że żyjemy obecnie w epoce przełomu i to nie ze względu na niedawną pandemie czy wojnę, a bardziej właśnie z powodu rozwoju sztucznej inteligencji. Być może niedługo czeka nas coś na skale rewolucji przemysłowej, albo powstania internetu. W każdym razie coś na pewno się zmienia choć niekoniecznie na lepsze.

   

Pokaż więcej komentarzy (11)

Osobistość

w Antykapitalizm

4piorunów

Kuba Midel "przedsiębiorca" myślał nad jakąś gospodarczą innowacją i wymyślał: mieszkanie o powierzchni 13 metrów kwadratowych. Chociaż wolałbym żeby testował ten wynalazek najpierw na sobie... i na końcu też.

https://vibez.pl/kultura/patodeweloperka-na-tiktoku-chwala-klitke-o-wielkosci-13-m2-6876681291328288a

      

Pokaż więcej komentarzy (37)

Kompan

w Nauka

19piorunów

Fragment książki „Sapiens, od zwierząt do bogów” oraz ciekawe i trafne spojrzenie autora na panujący dziś system gospodarczy.

Aby przeżyć, współczesna kapitalistyczna gospodarka musi stale podnosić poziom produkcji. Niczym rekin, który do życia potrzebuje wody, ludzkość musi produkować, inaczej bowiem czeka ją upadek. Nie wystarczy jednak tylko produkować. Ktoś musi kupować towary, w przeciwnym razie przemysłowcy i inwestorzy pójdą z torbami. Zapobieganiu tej katastrofie i gwarantowaniu, że ludzie zawsze będą kupować wszystkie nowe wytwory przemysłu, służy nowa postać etyki: konsumpcjonizm.

Na przestrzeni dziejów większość ludzi żyła w niedostatku. W cenie była zatem oszczędność, czego głośny przykład znajdujemy w surowej etyce purytanów i Spartan. Kto chciał uchodzić za prawego człowieka, wystrzegał się zbytku, nigdy nie wyrzucał jedzenia i łatał podarte spodnie zamiast kupić nową parę. Na publiczne lekceważenie tych wzorców postępowania i ostentacyjne obnoszenie się z bogactwem mogli sobie pozwolić jedynie królowie i arystokraci.

Kiedy rewolucja przemysłowa rozwiązała problem niedostatku i stworzyła problem konsumpcji (kto będzie to wszystko kupował?), ukształtowała się rewolucyjna etyka konsumpcjonizmu. Konsumpcjonizm poczytuje konsumowanie coraz większej liczby towarów i usług za rzecz pozytywną. Zachęca ludzi do dogadzania sobie i folgowania swoim zachciankom, a nawet powolnego zabijania się nadmierną konsumpcją. Oszczędność jest chorobą, z której należy się leczyć.

Konsumpcjonizm ciężko się napracował, ręka w rękę z popularną psychologią („Rób na co masz ochotę!), by przekonać ludzi, że folgowanie przyjemnościom dobrze im robi, podczas gdy oszczędność jest samoumartwianiem.

I dopiął swego. Wszyscy jesteśmy porządnymi konsumentami. Kupujemy nieprzeliczone mnóstwo produktów, których tak naprawdę nie potrzebujemy i o których do niedawna nie wiedzieliśmy, że w ogóle istnieją. Producenci celowo wprowadzają na rynek produkty o krótkim cyklu życia i wymyślają coraz to nowsze i całkowicie niepotrzebne modele zastępujące zupełnie zadowalające nas produkty, które musimy kupować, żeby nie „zostać w tyle”. Chodzenie na zakupy stało się popularnym sposobem spędzania wolnego czasu, a dobra konsumpcyjne przejęły rolę głównych mediatorów w relacjach między członkami rodziny, małżonkami i przyjaciółmi. Święta religijne, jak Boże Narodzenie, to festiwale zakupów. W Stanach Zjednoczonych nawet Memorial Day - pierwotnie pełne powagi święto upamiętniające poległych żołnierzy - jest dziś pretekstem do wielkich wyprzedaży. Większość ludzi obchodzi ten dzień, polując na sklepowe okazje, być może chcąc udowodnić, że obrońcy wolności nie zginęli nadaremnie.

Rozkwit etyki konsumpcjonistycznej jest najlepiej widoczny na rynku żywności. Tradycyjne społeczeństwa rolnicze były ustawicznie zagrożone straszliwym widmem głodu. W dzisiejszym świecie dostatku jednym z największym problemów zdrowotnych jest otyłość, która znacznie mocniej uderza w biednych (objadających się hamburgerami i pizzami) niż w bogatych (którzy stawiają na ekologiczne sałatki i koktajle owocowe). Każdego roku mieszkańcy Stanów Zjednoczonych wydają na diety więcej pieniędzy niż potrzeba do wyżywienia wszystkich głodujących świata. Otyłość jest dla konsumpcjonizmu korzystna w dwójnasób: zamiast jeść mniej, ludzie jedzą za dużo, a potem kupują produkty dietetyczne - podwójnie przyczyniając się do wzrostu gospodarczego.

Jak pogodzić etykę konsumpcjonizmu z kapitalistyczną etyką przedsiębiorcy, w myśl której zysków nie powinno się przejadać, tylko

reinwestować w produkcję? W prosty sposób. Podobnie jak w minionych epokach, tak i dziś istnieje podział pracy na elitę i masy. W średniowiecznej Europie arystokraci beztrosko wydawali pieniądze na kosztowne dobra luksusowe, podczas gdy chłopi żyli oszczędnie i liczyli się z każdym groszem. Dziś role się odwróciły. Bogaci wkładają wiele troski w zarządzanie swoim majątkiem i inwestycjami, podczas gdy ludzie gorzej sytuowani zadłużają się, kupując samochody i telewizory, których tak naprawdę nie potrzebują.

Etyka kapitalistyczna i etyka konsumpcjonizmu to dwie strony medalu, a etyka kapitalistyczno-konsumpcjonistyczna stanowi połączenie dwóch nakazów. Najwyższym nakazem bogatych jest „inwestuj”. Najwyższym nakazem całej reszty jest „kupuj”.

Etyka kapitalistyczno-konsumpcjonistyczna jest rewolucyjna także pod innym względem. Większość wcześniejszych systemów etycznych stawiała ludziom wysokie wymagania. Obiecywała im raj, ale pod warunkiem że będą okazywać współczucie i tolerancję, przezwyciężać pragnienia i złość oraz powściągać egoistyczne dążenia. Dla większości ludzi poprzeczka była zawieszona zbyt wysoko. Historia etyki jest niezbyt pokrzepiającą opowieścią o wzniosłych ideałach, którym nikt nie był w stanie sprostać. Większość chrześcijan nie potrafiła naśladować Chrystusa, większość buddystów nie umiała wcielać w życie nauki Buddy, większość konfucjanistów przyprawiłaby Konfucjusza o palpitacje.

Tymczasem olbrzymia część współczesnych z powodzeniem urzeczywistnia ideał kapitalistyczno-konsumpcjonistyczny. Ta nowa etyka obiecuje raj, pod warunkiem że bogaci w dalszym ciągu będą kierować się chciwością i oddawać się wydawaniu pieniędzy, a masy będą folgować swoim pragnieniom i namiętnościom podczas nieustających zakupów. To pierwsza w dziejach religią, której wyznawcy naprawdę czynią to, czego się od nich wymaga. Lecz skąd mamy wiedzieć, że w nagrodę rzeczywiście dostąpimy nieba? Z telewizji.

  

Pokaż więcej komentarzy (16)

Koneser

w Antykapitalizm

132piorunów

Mam teorię, że Mentzen ma wyjebane w politykę i używa jej tylko, żeby zbić jak największą kasę na całym środowisku "przedsiębiorców", kryptobrosów, szurów, prawicowych młodych mężczyznach i dawnych fanach Korwina.

Ostatni przykład: Konferencja biznesowa, wstęp 2000 zł.

https://everest23.pl/

Sama konferencja i sposób jej prezentowania wygląda jak żart, który po prostu ma wycisnąć kasę z desperatów. Jeżeli ktoś oglądał filmiki debunkujące "kursowiczów" z USA, którzy sprzedają gówno kursy za 500$, które mają nauczyć podrywać kobiety czy zarabiać z domu 20k$ rocznie to wie o czym mówię.

W skrócie: według mnie Mentzen to taki Rydzyk dla kuców.

   

Pokaż więcej komentarzy (17)

Autorytet

w Klub antymodernistyczny

3piorunów

Ernst Jünger to pisarz i filozof który miał na mnie zdecydowanie największy wpływ obok innych postaci takich jak Marks, Heidegger, Jung czy Dugin. Przede wszystkim jednak jest to moim zdaniem niezwykle interesująca postać. Podczas pierwszej wojny służył w wojsku do którego sam się zaciągnął i został nawet odznaczony orderem Pour le Mérite oraz zdobył stopień porucznika_._ Opublikował też słynne już dzienniki z jego przeżyć wojennych o tytule W stalowych burzach. Był postrzegany jako nacjonalista i konserwatysta, a jednocześnie lubował się w zażywaniu narkotyków (znał się z twórcą LSD) i w innej książce pisał o swoich przeżyciach z nimi związanych. W Robotniku natomiast rozwijał teorie Marska. Miał wpływ na nazistów jednak sam odmówił dołączenia do ich partii. Podczas drugiej wojny został jednak jako oficer Wehrmachtu skierowany do Paryża gdzie miał zajmować się cenzurowaniem listów. Tam miał okazje spotkać się chociażby z Jean-Paulem Sartre czy Picassem. Po wojnie wydawał kolejne dzieła. W książce Eumeswil, prowadził rozważania nad postacią Anarchy, która miała być swego rodzaju ucieleśnieniem filozofii Stirnera. Przez wielu był nazywany esencjalistycznym postmodernistą. Jego wpływu można się doszukiwać w dziełach chociażby Deleuzego. Zdecydowanie jest to według mnie ktoś kto zasługuje na uwagę.

   

Osobistość

w Antykapitalizm

0piorunów

Te powiedzenia nie pasują do realiów, ale często są powtarzane przez mainstrimowych polityków pro-kapitalistycznych żeby jakoś forsować rzekomą sprawiedliwość albo sens obecnego systemu, jakkolwiek by go nie nazywać.

 

Najbardziej pro-burżuazyjne ("liberalne") Polskie powiedzenie to:

  • Każdy jest kowalem własnego losu37%
  • Pieniądze szczęścia nie dają34%
  • Grosz do grosza a będzie kokosza8%
  • Trudne czasy tworzą silnych ludzi, silni ludzie tworzą dobre czasy21%
  • Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz0%

38 głosów

Osobistość2piorunów

@Matkojebca_Jones akurat te o trudnych czasach jest prawdziwe. porównaj sobie pokolenie powstańców z 2ws a obecnych snowflaków którzy płaczą bo w knajpie nie ma sojowego late.

Specjalista1piorunów

To czwarte nie jest polskim powiedzeniem, to jest z książki "Those Who Remain: A Postapocalyptic Novel" G. Michael Hopfa i w oryginale szło to tak: “Hard times create strong men. Strong men create good times. Good times create weak men. And, weak men create hard times.”

Pokaż więcej komentarzy (10)

Mocarz

w Wiadomości Polska

24piorunów

Nie warto ciężko pracować w Polsce. Większość i tak niczego się nie dorobi.

Rozwarstwienie społeczne w Polsce jest ogromne. 10% najbogatszych posiada znacznie większe zasoby niż połowa Polaków. Polacy chociaż ciężko pracują to nie są w stanie dziś niczego się dorobić. Ceny nieruchomości są już kosmicznie wysokie, a inflacja pożera ostatnie oszczędności.

Specjalista

w Antykapitalizm

2piorunów

Brawo kapitalizm! Nie spodziewałem się, że kryzys 2008 roku będziemy teraz przeżywać raz na 6 miesięcy...

Fenomen0piorunów

@0nc0l oczywiście. W swojej jaskinii masz już zapas paprykarza Szczecińskiego zrobiony?

Koneser0piorunów

@Sam_w_domu "kapitalizm jest wtedy jak nie ma socjalu, socjalizm jak jest troche socjalu a jak masz bardzo dużo socjalu to wtedy masz komunizm"
- Garol Margs

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Antykapitalizm

8piorunów

Bogaci nie pracują.

Czy gdybyś wygrał na loterii tak ze 30 milionów to byś pracował nadal tam gdzie pracujesz? No nie, pierwsze co byś zrobił to byś rzucił pracę. Wiesz skąd to wiem? Bo KAŻDY by tak zrobił. Po to jest się bogaczem żeby żyć w luksusie, a luksusem jest możliwość zwalenia pracy na innych i samemu nie pracowanie i to byś właśnie zrobi. Być może byś nawet nie sprzątał i nie gotował sobie samemu, a co dopiero mówić o zapierdolu w januszexie za parę bezsensownych już dla ciebie groszy.

Może byś się podjął innej "pracy" w postaci życia jako inwestor... Ale czemu wcześniej tego nie robiłeś? Czyżby twoje kwalifikacje się zmieniły? Otóż nie zmieniły. Nie zaczniesz pracować jako inwestor ect bo to nie jest praca.

Wydawanie pieniędzy to nie jest praca.

Jeśli idziesz na zakupy, to wymaga wysiłku, musisz zrobić listę zakupów, ubrać się, pojechać itd. poświęcić swój czas i wysiłek żeby wydać pieniądze i napełnić lodówkę. Czy to jest praca? Nie. Chociaż w pewnym sensie tak, ale należy być konsekwentnym i trzymać się jednej definicji. Jeśli bogacze pracują, poprzez inwestowanie to my jesteśmy w pracy dbając o swój samochód, kupując go, ubezpieczając, myjąc itd. po to żeby nim dojeżdżać do pracy, czy na zakupy przez co ładujemy paliwo w nasz organizm który służy nam do zarabiania pieniędzy. Jest to inwestycja. Pracownik fizyczny musi przykładowo zjeść tysiąc kalorii więcej od informatyka... Więc jeśli je deser no to pracuje i inwestuje ładując potrzebne baterie.

Przedsiębiorcy kupują samochody "na firmę" przez co są one inwestycją wrzuconą w koszta i takim samochodem jeżdżą potem np. na dziwki.

Więc można uznać że albo wszyscy pracujemy znacznie więcej niż ten czas jaki spędzamy w pracy, albo jeśli uznamy że pracujemy tyle ile jesteśmy u pracodawcy, no to bogacze nie pracują.

To że bogaci pracują to tylko przeforsowana w kapitalizmie pro-burżujska propaganda. Nie ważne który burżuj jest twoim ulubionym, czy Matczak opowiadający jak to pracował po 16 godzin, czy Grażyna Kulczyk która to pracowała rzekomo po 20 godzin, czy Menzten który to pracował do nocy, czy któryś z kołczów biznesu... To wszystko kit.

Oni do "pracy" zaliczają sobie co chcą oraz zwyczajnie kłamią.

Owszem, zdarza się (ekstremalnie RZADKO) że jakiś burżuj podejmie się pracy typowej dla pracownika, gdzie robi to bardzo KRÓTKO, tylko z kaprysu, z czegoś w rodzaju nudów. To tak jakby ktoś z nas podjął się surviwalu dla przygody. No zdarza się, dla kogoś może to być zabawa przez jakiś czas. Ale to tylko zabawa, czasem podejmowana, nie mająca nic wspólnego z prawdziwym przymusowym długookresowym surviwalem w przypadku wojny czy kataklizmu, służącemu rzeczywistemu przetrwaniu. Donald Trump dla beki przed chwilę obsługiwał klientów jako kelner w swojej restauracji. W kopalni dla turystów można się podjąć pracy górnika w ramach przygody i jeszcze za to zapłacić... Ale czy to praca? Hmm.... Sami oceńcie. Ktoś bogaty może sobie sam gotować, bo tak woli. Czy on pracuje? Można samemu ocenić, ale wtedy konsekwentnie należy ocenić że wszyscy którzy sami sobie gotują to pracują.

No a piłkarze, piosenkarze.... Oni uprawiają hobby. Śpiewamy i gramy w piłkę dla zabawy, a część z nas za tę zabawę dostaje pieniądze gdyż robią to dobrze. To że dostają za to pieniądze nie znaczy że to z automatu staje się pracą. To nadal pozostaje zabawą i hobby, tylko taką za którą się dostaje pieniądze. Czy gdyby nagle byli zmuszeni zaprzestać gry w piłkę i dajmy na to nawet te same miliony zarabiali przez bardziej pożyteczną pracę na budowie albo roli to też by to robili? Nie. Wtedy by przestali gdyż by to było dla nich zbyt ciężkie. Mogą za miliony nam co najwyżej pośpiewać.

Praca nie jest zero-jedynkowa. Coś jest pracą bardziej lub mniej. "Praca" polegająca na harataniu w gałę albo masturbacji się do kamerki w przypadku sex-workeret internetowych to taka co najwyżej trochę praca. Kwestia subiektywna - dla mnie to nie praca. Jeśli dla kogoś to jest w 100% legit praca to ma nie po kolei w głowie, albo sam dłużej nigdy nie pracował.

Osoby bogate nie pracują bo nie muszą. Im ktoś bogatszy tym większą stawkę trzeba zaoferować takiemu żeby podjął się pracy, osoby bardzo bogate nie pracują praktycznie wcale. I odwrotnie, im ktoś biedniejszy tym mniejszą stawkę można mu zaoferować a i tak podejmie się pracy, z desperacji. Nazywa się to wyzysk - osoby biedniejsze dostają za pracę mniej pieniędzy właśnie dlatego że są biedniejsze, czyli jest odwrotna sytuacja od pożądanej. Osoby bogatsze dostaję większy kawałek tortu za to że już są bogatsze. I tak rośnie przepaść między bogatymi i biednymi i te klasy się wzajemnie różnią coraz bardziej. Dawno już przekroczyło to granice absurdu i właściwie są tacy bogacze że ich konsumpcja jest absurdalna (to słowo nie oddaje jak to wygląda) a i tak nie są w stanie tego przeżreć. Stają się klasą próżniaczą, gdzie ostentacyjne marnotrastwo jest manifestacją pozycji społecznej (udowodnienia wyższości nad nami, ludźmi muszącymi oszczędzać). Gdzie społeczeństwo całymi swoimi siłami nie tylko pracuje na ich fizyczny komfort, ale również mentalny, przekonując że ci bogacze to sól naszej ziemii i są lepsi od nas, że to my powinniśmy okazywać wdzięczność im a nie odwrotnie. Np. za to że "dają nam pracę".

   

Specjalista0piorunów

@Matkojebca_Jones nie rozumiem tej pozycji negocjacyjnej wynikajacej z pozycji materialnej. jesli ktos ma kwalifikacje na bycie kasjerem w zabce czy sprzataczka to niewazne jak twardo bedzie negocjowal, nie dostanie wiecej pieniedzy niz resza, tylko dlatego, ze ma bogatego partnera albo odziedziczyl wielki palac po dziadkach. porownanie pilkarza do szachisty to jak porownanie nie wiem, np. programisty do nauczyciela informatyki. niby kategoria ta sama no ale jest spory rozstrzal - granie w szachy nie wymaga tylu wyrzeczen i ograniczen co granie w pilke a i prog wiekowy Cie nie ogranicza. mozesz miec 60 lat i wciaz byc mistrzem. a to placenie ladniejszej sekretarce czy komus spokrewnionemu z szefem to jakis margines o ktorym w ogole nie powinno sie mowic bo w skali spoleczenstwa jest nieistotny.

> W przypadku pracodawców takiej obiektywnej lepszości w czymkolwiek właściwie nie ma. Zbyt dużą rolę odgrywa w ich przypadku łód szczęścia znalezienia się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie w kwestii zarabiania przez nich pieniędzy, sytuacja rynkowa, prawodastwo, decyzje milionów innych ludzi, a nawet jebane warunki pogodowe itd.
jesli nie ma to pracownicy zarabiaja tyle samo albo podobnie. ale ze nie ma w ogole to sie grubo mylisz. nawet na glupiej kasie moze byc jeden wydajniejszy i klientow obslugiwac widocznie szybciej niz reszta

Osobistość1piorunów

@ZielonyRozpustnik

"jesli nie ma to pracownicy zarabiaja tyle samo albo podobnie"
Ale co nie ma? Bo nie wiem do czego nawiązujesz z cytatu ze mnie.

"nie rozumiem tej pozycji negocjacyjnej wynikajacej z pozycji materialnej. jesli ktos ma kwalifikacje na bycie kasjerem w zabce czy sprzataczka to niewazne jak twardo bedzie negocjowal, nie dostanie wiecej pieniedzy niz resza"
Taki przypadek wybrałeś, gdyż po pierwsze są przepisy o równej płacy, a po drugie duże firmy nie bawią się tak chętnie w indywidualne negocjacje z pracownikami. Patrzą na rynek i jaką stawkę mają zaoferować żeby przyciągnąć potrzebną ilość pracownikow. I tak w kraju afrykańskim mogą zaoferować mniej niż w Szwacjarii, gdyż afrykańczycy są biedniejsi. Taka jest sytuacja rynkowa na którą niekoniecznie mają wpływ kwalifikacje, ale zwykły stan materialny pracownika. Im jest biedniejszy tym mniej można mu zaoferować żeby podjął pracę. Biedniejsi ludzi to tańsza siła robocza. Tak jak Ukraińcy w sytuacji wolnego rynku mogliby być zagrożeniem dla Polskich pracowników. Ale już Niemcy nie, nawet gdyby Niemcom otworzyć granice na maxa.

W małych firmach zdarza się że właśnie pracownik bogatszy może dostać za tę samą pracę więcej od drugiego (chociaż to niby nielegalne) jeśli sobie wynegocjuje. A jest mu łatwiej wynegocjować gdyż prędzej przyjdzie powiedzieć "podwyżka albo odchodzę". Po prostu pracownik który nie boi się panicznie zwolenienia chętniej stawia się szefowi, pracuje luźniej sobie, a nawet odważniej negocjuje swoją pensję. Pracownik biedny.... tonący brzytwy się chwyta. Jeśli np. ma kredyt mieszkaniowy i dzieci to będzie bardziej potulny wobec pracodawcy, od oskarka który najwyżej osra pracę bo ma dość kapitału żeby sobie żyć trzy lata nigdzie nie pracując i może sobie tak eksperymentować.

Natomiast na ostateczną cenę rynkową danej pracy decyduje również ogół siły negocjacyjnej tych wszystkich pracowników.

Już rozumiesz?

W przypadku większych różnic materialnych to jest bardziej widoczne. Jak np. pracodawca i pracownik, gdzie to pracodawca praktycznie zawsze jest znacznie zamożniejszy od pracownika, więc i z tej współpracy z pracownikiem więcej sobie dla siebie wynegocjuje.
Jak pisałem na samym początku - jeśli osoba wygra ze 30 melonów na loterii to nie będzie już pracownikiem. Jest to zbyt ch⁎⁎⁎we. Za to pracodawcą już być może tak. Nie dlatego że wraz z wygraną się mu podniosły kwalifikacje i nagle umie być pracodawcą, tylko dlatego że ma kapitał i może sobie świetnie negocjować - kierować ludźmi. I jeszcze na tym zarobić bez przemęczania się.

"granie w szachy nie wymaga tylu wyrzeczen i ograniczen co granie w pilke a i prog wiekowy Cie nie ogranicza. mozesz miec 60 lat i wciaz byc mistrzem"
Piłkarze zarabiają więcej od szachistów nie dlatego że ktokolwiek docenia ich wyrzyczenia, albo jest mało chętnych na te "mordercze wyrzeczenia" a dlatego że społeczeństwo znacznie chętniej ogląda piłkę (a nawet częściej sami grają) więc można im wcisnąć więcej reklam przy okazji oglądanego meczu.

"to placenie ladniejszej sekretarce czy komus spokrewnionemu z szefem to jakis margines o ktorym w ogole nie powinno sie mowic bo w skali spoleczenstwa jest nieistotny"
A ja twierdzę że powinno się mówić i że jest to istotny problem.
Chociaż to w tym co pisałem robiło tylko jako przykład. Podkreślam: przykład.
Je można mnożyć. Kwalifikacje nie są jedynym czynnikiem decydującym o zarobkach, chociaż bogaci chcą żeby panował taki pogląd, bo wtedy wychodzi na to że oni są najbardziej wykwalifikowani. Przez co takie głupoty promują robiąc ludzi w kuca (fana bogatych, frajera).

Pokaż więcej komentarzy (39)

Autorytet

w Przegryw

7piorunów

Mamy pewien absurd sytuacyjny związany z sytuacją kobiet i mężczyzn we współczesnym świecie. Przez te wszystkie lata bowiem kobiety walczyły o równe prawa i uważam to za coś pozytywnego. Daleko mi bowiem do prymitywnych postulatów, że kobieta nadaje się tylko do kuchni i rodzenia dzieci. Jednak czemu gdy to mężczyźni zaczynają mówić o własnych problemach związanych z tym jak system ich nierówno traktuje, to jako poradę mówi im się by sobie mogli popłakać? Czyli co? Silna kobieta walcząca o swoje prawa ma być stawiana na piedestale, a mężczyzna ma się przekształcić w żałosnego płaczka? Nie zrozumcie mnie źle. To, że mężczyźni zaczynają sobie pozwalać na bardziej szczere okazywanie emocji to pozytywna rzecz. Natomiast bynajmniej to nie wystarczy by poprawić ich sytuacje.

   

Koneser1piorunów

@Al-3_x Mężczyzna mężczyźnie wilkiem.

Co uważasz za największe problemy mężczyzn i jak byś chciał poprawić ich sytuację?

Pokaż więcej komentarzy (12)

Koneser

w Antykapitalizm

5piorunów

Od około stu lat funkcjonuje 8 godzinny dzień pracy. Przy czym: produktywność, wykwalifikowanie, kapitał stały wciąż rośnie, a wypłaty często rosną zbyt powoli względem wzrostu gospodarczego.

Trzeba by się w końcu zastanowić czy nie warto, w społeczeństwie globalnym skrócić/umormować czas pracy do 6 godzin.

 

Osobistość0piorunów

@Ziemniakomat Dla mnie to oczywiste. Mniejsze zanieczyszczenie środowiska, poprawienie rynku pracy (lepsze pozycja negocjacyjna pracownika).
Efektywność pracownika w przeliczeniu na godzinę jest lepsza (ekonomiczniejsze).
Krótszy czas pracy to też mniej mniejsze straty na zdrowiu i mniej kosztów leczenia oraz mniej wypadków.
Mamy bardziej długi czas pracy niż w Europie, do tego Polacy bardziej w pracy zapierdalają i więcej robią sobie samemu w domu.

Osobiście, moim zdaniem takie 36 godzin tygodniowo byłoby optymalne, z dużą elastycznością, tzn może być np. 6x6 albo 3x12. Ale radyklaniejsze skrócenie też ma moje poparcie.

Kosmonauta0piorunów

@Ziemniakomat Musimy konsumować więcej, na przykład jeśli będziemy kupować nowe tshirty częściej niż raz na sezon to ludzie będą mieli więcej pracy i więcej możliwości optymalizacji produkcji więc i ceny spadn.... co jak to przenieśli produkcję do Bangladeszu zostawiając taką samą cene a CEO dał sobie milionową premię, o borze o kurcze!!!

Pokaż więcej komentarzy (8)

Koneser

w Antykapitalizm

4piorunów

Zwiazek Radziecki upada.

Kuce: socjalizm nie działa.

Silicon Valley Bank upada, kryzysy istnieją, różnice ekonomiczne między ludźmi rosną:

Kuce: to wina socjalizmu, kapitalizm działa.

 

Wirtuoz4piorunów

@Ziemniakomat Czy Ty właśnie porównałeś bankructwo pojedynczego banku do bankructwa ZSRR, w którym mieszkało 300 mln ludzi?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Antykapitalizm

4piorunów

Wydawałoby się, że krytykowanie miliarderów, którzy wymagają od zwykłych ludzi działań na rzecz zmian klimatu, a sami latają prywatnymi odrzutowcami gdzie się tylko da, zostałoby uznane za krytykę kapitalizmu. Oczywistym jest bowiem, że bogaci ludzie starają się w ten sposób przerzucić koszty swoich działań na biedniejszych, tak jak to robili od setek lat. Zaszła jednak zupełnie inna sytuacja, bo krytyki tego zjawiska zajęli się wolnorynkowcy spod znaku Konfederacji. Żeby wiec uniknąć oskarżeń o bycie złymi "lewakami" nie uderzono bezpośrednio w kapitalizm, a zamiast tego skoncentrowano się na bardziej spiskowych aspektach całej sprawy. Zaczęto więc to łączyć z teorią wprowadzenia NWO, wielkim spiskiem, zaprzeczaniem by globalne ocieplenie miało w ogóle miejsce, a nawet oskarżeniami o wprowadzenie komunizmu. Jak absurdalnie by to nie brzmiało to taką logikę przyjęły właśnie kuce. Można by tu nawet uznać, że konfederacja jakąś formą kontrolowanej opozycji, która ma przerzucać niezadowolenie ludzi z wad systemu kapitalizmu na wszystko inne. Bo o tym, że sami ich zwolennicy to w dużej idioci pisałem już wcześniej. W praktyce jedynymi ludźmi zdolnymi powstrzymać tak zwany "Wielki Reset" czy jakkolwiek się to nazywa, są socjaliści. Dojście ich do władzy to gwarancja, że pozbawi się te złe elity bogactwa i wszelkich wpływów, a w skrajnej sytuacji wsadzi do więzienia. Co zabawne jedna postać wymyka się tej krytyce, a mianowicie Elon Musk. Pomimo, że jest on idealnym przykładem bogacza, który rozkręcił cały biznes na rzekomo bardziej ekologicznych samochodach elektrycznych, a sam lata prywatnym odrzutowcem do sklepu to nadal jest wychwalany przez wielu. Miałem okazje czytać komentarze kucy na wykopie, gdzie rozpisywali się, że sami też by tak robili. Można by to uznać za hipokryzje, ale nie ma też co oczekiwać nadmiernej logiki po tych ludziach. To tyle ode mnie.

    

Autorytet0piorunów

@Kubilaj_Khan
>no to chyba nie pamiętasz jak było albo za mało czytałeś na ten temat. I jacy niby robotnicy mieli te fabryki? Nie mieli.

Ale PRL to nie był żaden socjalizm xD To był państwowy kapitalizm i powiem ci więcej. W tym czasie istniała lewicowa opozycja, która się temu sprzeciwiała. Jeśli myślisz, ze stawiam tu ZSRR za wzór to się mylisz.

Osobistość0piorunów

@Al-3_x mówię o Rosji bo tam odbyła się ta ustawiona rewolucja. Lepszego socjalizmu nie będzie. Bo ideały są idealami dopóki ktoś nie próbuje ich wprowadzać w życie.

Pokaż więcej komentarzy (16)