Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bezalkoholizm

Gruba ryba

w Hydepark

20piorunów

W aktualizacji do mojego wpisu z czerwca:
https://www.hejto.pl/wpis/musze-sie-wam-czyms-pochwalic-bo-jest-to-cos-dla-mnie-waznego-w-dzien-dziecka-mi?commentId=b785c2dd-6e61-4221-a5da-e0bb2a21e41c

Minął już rok od abstynecji i było to coś innego a za razem dziwnego. Pierwszy raz od 9 lat nie wypiłem na sylwestra alkoholu.
Wstałem bez szumu w głowie, bez problemów i czegokolwiek. Zwykle zawsze było doprawienie się albo czekanie aż wytrzeźwieje. Miła odskocznia.

No to lecimy dalej, po co psuć tak piękną passe jaką jest trzeźwość?

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

8piorunów

To można się bawić bez alkoholu?
Przy kawie??????
Bez kaca ?????

Brak porannego kaca, nocnego powrotu do domu i pieniędzy, zostawionych w klubie na alkohol. Czy da się tak imprezować? Otóż tak! Dla tych, którzy sobotnie lub niedzielne poranki lubią zaczynać bez bólu głowy i z perspektywą produktywnego dnia przed sobą powstała nowa inicjatywa. Coffee Party oferuje DJ sety, tańce oraz zabawę z bliskimi – wszystko jeszcze przed południem. Nowy trend podbija Warszawę

_Coffee Party_, czyli impreza przy kawie zamiast procentów, oraz w godzinach porannych, zamiast tych wieczornych lub nocnych. To bezalkoholowa alternatywa dla abstynentów oraz osób _sober curious_, która oferuje dobrą muzykę, tańce i wspólne śpiewanie ulubionych kawałków klubowych – wszystko jeszcze przed południem i z kubkiem porannej kawy w dłoni.
W Warszawie _coffee party_ popularne są między innymi za sprawą Damiana Ziółkowskiego i Mikiego Kudełka, czyli inicjatorów Niedzielni. Chłopaki regularnie organizują (tłumnie uczęszczane) kawowe imprezy w popularnych stołecznych miejscówkach, takich jak Charlotte, The Cool Cat czy Resort oraz nowootwartej Tekli na Muranowie. Jak sami mówią:

> _„Nadal szukamy rozrywki, chcemy się bawić, ale nie chcemy mieć kaca następnego dnia, chcemy normalnie funkcjonować._ _Do tego ważne jest życie w postpandemicznym świecie_ _– wiele osób pracuje zdalnie, brakuje nam znajomych, bycia w towarzystwie._ _To wszystko się połączyło i_ _stąd trend, który obecnie rośnie w siłę, czyli poranne imprezy w kawiarniach”._
>
>
>
Info:
https://miumag.eu/lifestyle/tance-przy-kawie-zamiast-procentow-coffee-parties-to-nowy-sposob-imprezowania-ktory-podbija-stolice/

Gruba ryba3piorunów

Pojadę klasykiem…

Kosmonauta1piorunów

@Gumaturbo można się bawić bez kaca. Wystarczy wypić dwa piwa/drinki, a nie napierdolić się jak szpadel. Piwo i drinki teraz też oferują w wersji bezalkoholowej (Aperitify przeróżne).
Kawę to jednak najwygodniej pije się na kanapie.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Hydepark

258piorunów

Muszę się wam czymś pochwalić, bo jest to coś dla mnie ważnego.
W dzień dziecka mineło mi pół roku abstynencji.
Bez żadnych dodatkowych środków (wszywek itp.), na początku było ciężko, bo a to zapraszali a to napij się itp.
Po kilku latach tankowania, które można porównać do tankowania dziurawego baku w autobusie.

Dlaczego? W którymś momencie stało się to mało ekonomiczne oraz granica zacierała się co raz dalej. Byłem niczym Ferdynand Kiepski przy butelce, wszyscy nawaleni i ledwo żywi, a ja siedziałem i patrzyłem jak ich alkohol niesie.
W którymś momencie zakrawało to o alkoholizm. Raz wyszedłem z ciągu i nie chciałem do tego wracać.

Jeśli będę dla kogoś inspiracją, to mnie ucieszy. Jeśli kogoś to obchodzi jak zeszłroczny śnieg to też zrozumiem.
Zostało tylko trzymać tą passę i może na 18-ke przyszłych dzieci się napić.

Fanatyk6piorunów

@Tomoe Oby tak dalej. Trzymaj fason. Bez alko jest super. Ja nie liczę jak długo już nie piję, ale na pewno w lata by to poszło. Jedna z lepszych decyzji.
Dla mnie dużą motywacją w utrzymaniu abstynencji jest myśl, że przez alkohol dzieje się codziennie masa syfu. Do wielu takich, że tak to ładnie nazwę, codziennych okrucieństw dochodzi pod wpływem alko - pobicia, gwałty, kradzieże, przemoc psychiczna, głupie decyzje, które potrafią wpłynąć na całe życie.

Mam też złą wiadomość. Jest jesteś uzależniony, to bez terapii nie pojedziesz dalej niż do pierwszego skrzyżowania czyli np. pierwszego kryzysu, trudnego momentu, wesołej chwili. Czegoś co wyzwoli chęć sięgnięcia po flaszkę/piwo. Poza tym istnieje ryzyko, że będziesz na tzw. dupościsku. Sam sobie obiecałeś, że nie pijesz, ale nic z tym nie robisz. Nie pracujesz nad sobą. Dupościsk wyzwala od cholery złych emocji i trudnych sytuacji. Mówię z doświadczenia, bo sam nie jestem uzależniony, ale mam niepijących uzależnionych wśród bliskich osób.

Inspirator2piorunów

Brawo, tak trzymaj!

Pokaż więcej komentarzy (36)

Fenomen

w Hydepark

25piorunów

Zdjęcia filiżanki nie wrzucę - bo nie jestem influencerem więc nie wzbudzi zachwytu. AI mi coś wygenerowało i ma rację - lubię patrzeć na przyrodę.

Ale - minął rok odkąd zmieniłem alkohol na zieloną herbatę :partying_face: Pijcie ze mną! :tea:

Jak już na pisałem - nikt i nic mnie nie zmusiło. Ale artykuł w Lancet i dwóch wykładowców przekonało.
Czy żałuję - na pewno nie, i mam zamiar ciągnąć to dalej.

Początki były trudne, pierwsze tygodnie to sporo czekolady - choć nigdy specjalnie za nią nie przepadałem. Ale, potem już z górki jak odliczałem sobie kolejne miesiące.

Z plusów - nie wiem czy lepiej się wysypiam (bo to sporo innych zmiennych) ale lepiej zasypiam. Nigdy nie zasnąłem już zmulony piwem w fotelu, albo nie położyłem się zmęczony w ubraniu 😊 Ani jednego dnia nie miałem kaca po spotkaniach ze znajomymi czy nie odsypiałem marnując weekend. Problem powrotów/transportu się rozwiązał - zawsze mogę wracać samochodem. No i mam wrażenie że pamięć mi się poprawiła. A kolano teraz, po roku w końcu się regeneruje.

Z kolei to czego nie potrafię opisać ktoś ujął w słowa w komentarzu który sobie zanotowałem (może być z hejto/YouTube):

>Jest mi dobrze, jak jestem czysty. Zupełnie inaczej postrzegam świat i ludzi, a problemy i sposób ich postrzegania zmienił się bardzo mocno.
>Każdemu, kto ma jakiś trudniejszy okres w życiu, polecam sobie radzenie z problemami na trzeźwo: jest to lepsze niż zażywanie czegokolwiek.
Z kolei z minusów - zgadzam się z p. Rutkowskim że żyjemy pod okupacją alkoholową. Śmiesznie ale i smutno wygląda to z boku. Jeden kolega zaczął pić ze mną zerówki, wyłamał się ale czasem do nich wraca. Żona mocno ograniczyła % za co też jestem z niej dumny. Ale nie poznałem przez ten rok nikogo kto nie piłby alkoholu ze względu na jego udowodnioną szkodliwość.

Tytan4piorunów

Dobrze dla Ciebie, można żyć beż alko u uzywwk, ale po co.

Fenomen3piorunów

@Zapster nawet z tego powodu żeby się nad tym na trzeźwo zastanawiać :grinning: Tyle rozkmin życiowych miałem przez ten rok było że nawet ich nie zliczę, ale tak jak pisałem cytując kogoś - wszystkie są jakieś takie inne. Podejście do świata, problemów też się zmieniło.

Lider1piorunów

@jedzczarnekoty też umarły u ciebie znajomości oparte na alkoholu? Dla mnie poza snem (mam teraz po godzinę, półtorej głębokiego snu kontra 10-15 minut kiedyś) to największa i najlepsza zmiana.

Fenomen2piorunów

@AdelbertVonBimberstein o dziwo nie. Jedna umarła/przymiera, ale to trochę zbieg okoliczności bo kolega się zakochał 🙂 Nie mogę powiedzieć, jak kiedyś miałem z powodu leków roczną abstynencje i anemię to on ze mną soczki solidarnie pił.
W dwóch przypadkach, znajomi z doktoratu/znajomi z obecnej pracy trudniej mi z nimi wysiedzieć, zwłaszcza na dłuższym spotkaniu. Ale, gdyby nie żona (to nasi wspólni znajomi) to jest szansa że by to padło.

Ale z drugiej strony z przykrością obserwuję śmierć większości znajomości, chyba od czasów covidowych się to zaczęło. Bardzo mi brakuje kontaktów z ludźmi. Nikt "nie ma czasu" ale wystarczy spytać o jakiś serial na Netflixie...

Lider1piorunów

@jedzczarnekoty no mi szkolne znajomości zdechły, kolega z którym znamy się od pierwszej klasy podstawówki nawet na kawę się nie chce umówić odkąd się dowiedział, że nie piję. Mam jeszcze trzech z którymi staram się pielęgnować znajomość ale czasowo z dziećmi to wychodzi jak wychodzi. W sumie planuje ustawić jakieś wyjście na bushcraft do lasu z nimi, może wiosną się uda.

Fenomen1piorunów

@AdelbertVonBimberstein to takich radykałów chyba nie mam w gronie znajomych. Papierosy rzuciłem 14 lat temu, potem jakoś rzadziej spotykałem się z palącymi znajomymi, więc takie imprezowe znajomości się pokończyły. A najlepsi kumple albo przepracowani albo... dni wolne nam się nie spinają. Więc może jak kredyty się pospłaca to się coś zmieni. Dzisiaj koleżanka z pracy tak mówiła, że ludzie w pewnym wieku żyją własnym życiem, ale później, jakoś po 50-tce wracają do częstszych spotkań towarzyskich. Mnie tylko boli że częściej chcą się spotykać Ci którzy mają dzieci, niż Ci od psiecka, kociecka i serwisów streamingowych.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fenomen

w Hydepark

33piorunów

Ponieważ  troszkę się do tego przyczyniło to 

Nie pamiętam kiedyś ostatni raz piłem jakieś procenty ale był to początek lutego, więc niech 6maja będzie rocznicą 😊 Dzisiaj już trzy miesiące!

Zadziałał splot kilku czynników.

Raz, publikacja w Lancet która "odwołała" bezpieczną dawkę alkoholu.
Dwa,  z Robertem Rutkowskim. To, co najbardziej mi się spodobało, to twierdzenie że od chwili odstawienia alkoholu nie jest się alkoholikiem. Proste. Żadne AA i inne grupki wedle których żyje się wciąż z takim piętnem. Chcesz zacząć nowe życie - proszę, możesz.
Trzy - jak zobaczyłem w sklepie jak świeci się pięknie półka z alkoholem i jak pod przykrywką czegoś przyjemnego sprzedaje się trutkę na ludzi. Tak podpisałem parę lat temu w laboratorium butelkę z nieskażonym etanolem.
Cztery - miewałem od paru lat dość częste zjazdy nastroju. Chyba padło to w wywiadzie z Rutkowskim/ktoś pisał o tym na hejto, ale spróbowałem wyeliminować depresant i po odstawieniu %% czułem się lepiej. No a przede wszystkim lepiej się wysypiam.
No i chyba pięć - relacja znajomych z wczasów "all inclusive" gdzie czuli się lepsi upijając whisky i prosseco.
Albo jeszcze jedno - popsute kolano, które chyba w wieku 35lat wyłączyło mi stan nieśmiertelności a włączyły emeryturę. Uznałem że a nuż spadnę na wadze parę kilogramów a kolano może szybciej się wygoi.

To chyba tyle. Fajnie świat obserwować na trzeźwo i z dobrą herbatką (to też sobie uświadomiłem na hejto, że w końcu nie będzie mi na nią żal) :tea:

A co jest najlepsze - nigdy nie czułem żebym miał problem z alkoholem. Ot był czymś od święta, czasem parę razy w tygodniu, czy w okresach większego stresu w pracy.

 

Fanatyk0piorunów

@jedzczarnekoty ech, zawsze to samo

>ale spróbowałem wyeliminować depresant 
To nie znaczy, że alkohol powoduje depresję, tylko, że ma depresyjny (opóźniający) wpływ na układ nerwowy

Fenomen0piorunów

@Zielczan a ja gdzieś pisałem o depresji? Może słowo depresant faktycznie użyte niewłaściwie, fachowcem nie jestem. Połączyłem kropki - czyli spożywanie alkoholu z gorszym stanem jakiś czas później, takim psychofizycznym. No i udało się wyeliminować to drugie i czuje się spokojniejszy i z większą chęcią do działania.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Kompan

w Warszawa

4piorunów

Czy ktoś zna i poleca w  lub okolicy jakieś bary/restauracje, gdzie można napić się ciekawych bezalkoholowych drinków? Ale coś więcej niż sok z lodem czy tam piwo 0%. Chodzi mi o kartę drinków opartą o 0% gin, whiskey, likiery itd

       

Kompan0piorunów

@papiezowa_julka A mają w swojej ofercie drinki na bazie tego, co napisałam? Stronę mają nieczytelną i nie znalazłam menu:(

Pokaż więcej komentarzy (7)