Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ciekawostinwestycyjne

Osobistość

w Dyskusje

92piorunów

Czy wiesz, że...

... dla niektórych, zwrot z inwestycji na poziomie 15 000% początkowego kapitału, nie jest wystarczający?

GameStop to znana sieć sklepów zlokalizowana w Stanach Zjednoczonych, specjalizująca się w sprzedaży gier wideo i powiązanych z nimi produktów. Z powodu przeniesienia się znaczącej części sektora gier do świata cyfrowego, GameStop wpadł w problemy finansowe, które zdawały się nieuchronnie prowadzić do jego bankructwa. Wielu profesjonalnych inwestorów, często zarządzających potężnymi funduszami hedgingowymi, dostrzegło ten trend i postanowiło skorzystać na bankructwie firmy, wymuskując z niej każdy możliwy grosz za sprawą krótkiej pozycji.

Historia prawdopodobnie zakończyłaby się w tym miejscu, gdyby nie… WallStreetBets, czyli część społeczności popularnego Reddita. Logika profesjonalnych inwestorów była prosta – jeżeli firma co roku notuje straty i jej fundusze stopniowo się wyczerpują, to w końcu musi ona zbankrutować. Logika użytkowników Reddita okazała się jednak jeszcze prostsza: jeżeli wszyscy na subreddicie zaczniemy skupować akcje GameStopu, to ich cena wzrośnie, co spowoduje straty u funduszy hedgingowych!

Choć zabrzmi to nieprawdopodobnie, logika osób, które same siebie określają mianem „autystycznych szympansów”, okazała się skuteczniejsza od logiki profesjonalnych inwestorów, prowadząc do wystąpienia zjawiska „short squeeze” na akcjach GameStopu.

Jednym z użytkowników, którzy przyczynili się do tego zjawiska, był Rhollow1, który zainwestował w akcje firmy 35 tysięcy dolarów. W momencie szczytowym, jego inwestycja wyceniana była na ponad 15 tysięcy procent początkowego kapitału, zamieniając początkowe 35 tysięcy dolarów w aż 5 milionów i 300 tysięcy dolarów. Czy było to dla niego wystarczające? Nie. Mężczyzna wówczas nie sprzedał swoich akcji i w rezultacie stracił lwią część swojego „wirtualnego” zysku. Ostatecznie zamknął on swoją pozycję, gdy akcje, które posiadał warte były 360 tysięcy dolarów. Wciąż dziesięć razy więcej niż kwota zainwestowana, ale chyba sami przyznacie… Niesmak pozostał, prawda?

Pokaż więcej komentarzy (18)

Osobistość

w Dyskusje

153piorunów

Czy wiesz, że...

… można celowo doprowadzić do katastrofalnego zatrucia środowiska, a później zachowywać się tak, jak gdyby nic się nie wydarzyło?

Firma Trafigura jest międzynarodowym gigantem handlu surowcami. Jest ona największą prywatną firmą handlującą metalami i minerałami oraz drugą największą spółką na świecie handlującą ropą naftową. Jej roczne dochody sięgają dziesiątek miliardów dolarów. W jaki sposób Trafigura zdobyła pozycję lidera w swojej branży?

Wszystko wskazuje na to, że w sposób bynajmniej etyczny. W 2006 roku firma była odpowiedzialna za celowe zanieczyszczenie olbrzymiego obszaru Wybrzeża Kości Słoniowej. Wydarzenie to nazwano „incydentem Probo Koala” po nazwie statku, który był odpowiedzialny za zanieczyszczenie. Na skutek tego katastrofalnego zatrucia środowiska setki tysięcy ludzi zgłosiło się do szpitali z objawami zatrucia, takimi jak wymioty, biegunka, krwawienia, duszności i nieprawidłowości skórne. Wiele z nich straciło życie, jednak dokładna liczba zgonów nie jest znana.

Najbardziej szokujące są jednak działania firmy już po wykryciu zanieczyszczenia. Otóż Trafigura do samego końca zaprzeczała, jakoby była czemukolwiek winna, i odmawiała jakiejkolwiek pomocy w radzeniu sobie z kryzysem wynikłym z powodu zanieczyszczenia. Pierwszy przełom w sprawie miał miejsce po incydencie, w którym dwóch przedstawicieli firmy przebywających na terenie Wybrzeża Kości Słoniowej zostało aresztowanych, a następnie pobitych w areszcie. Firma zgodziła się wówczas na przeznaczenie około 200 milionów dolarów na walkę z zanieczyszczeniem, pod warunkiem wypuszczenia ich pracowników z aresztu.

Wciąż jednak firma nie poczuwała się do bycia źródłem tego zanieczyszczenia i pozywała media, które twierdziły inaczej. Aż do 2009 roku, kiedy dziennikarze The Guardian dotarli do wewnętrznych e-maili firmy, z których jasno wynikało, że firma Trafigura była świadoma, iż to jej statek był źródłem skażenia stolicy Wybrzeża Kości Słoniowej. Firma zgodziła się wówczas wypłacić odszkodowanie 30 tysiącom poszkodowanych ludzi. Odszkodowanie w wysokości około tysiąca pięciuset dolarów dla każdego poszkodowanego…

Mocarz7piorunów

@CiekaowstkInwestycyjne my się pierdolimy w rasizmy i inne gówno, a korporacje na wyjebce dalej mają podejście, chociażby do murzynów ale i ogólnie wszystkich ludzi, dalej jak za czasów kolonialnych.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Dyskusje

42piorunów

Czy wiesz, że...

...w dzisiejszej ciekawostce zdradzę sekret na to, jak _(clickbait alert!)_ w szybki sposób zarobić 10 tysięcy złotych? A to wszystko nie wychodząc z domu i przy małym nakładzie pracy!!!

Pewnie nie raz spotkaliście w swoim życiu kogoś, kto całego laptopa miał obklejonego nalepkami. W końcu nie tak dawno temu przeżywały one swoją drugą młodość spowodowaną narodzinami subkultury hipsterów, którzy pokochali nalepki jako narzędzie służące do odróżnienia się od reszty: im więcej nalepek i im bardziej niszowych zespołów muzycznych – tym lepiej!

Pozwólcie, że oddam głos pewnemu hipsterowi z jeszcze oryginalniejszym podejściem do tematu:

Cześć,
jestem Stefan i jestem programistą. Wielu moich przyjaciół to hipsterzy. Przylepiają do swoich notebooków te same naklejki związane ze startupami czy zespołami muzycznymi. Dla mnie to zbyt nudne, oczekuję czegoś bardziej szalonego na moim Macbooku!
Z tego powodu wymyśliłem… kiełbasiane nalepki!
Obecnie nalepki dostępne są w wersjach: salami, mortadela, bekon i stek. Inne rodzaje kiełbas są już w trakcie tworzenia i pojawią się w najbliższej przyszłości.
Pozdrawiam!

Stefan, w ciągu jednego dnia założył sklep internetowy na platformie Shopify, po czym zaczął zbierać zamówienia na nalepki o wyglądzie kiełbasy. To, co przeczytaliście wyżej, to był mail mężczyżny, adresowany do wielu popularnych niemieckich blogerów. Oczywiście większość z nich zignorowała wiadomość Stefana, ale kilku z nich zdecydowało się napisać o pomyśle mężczyzny. To wystarczyło, aby Stefan w ciągu zaledwie kilkunastu dni od momentu, gdy wpadł na pomysł kiełbasianych nalepek – zarobił około 10 tysięcy złotych!

Ciężko powiedzieć, czy mężczyzna zrobił to celowo, czy zupełnym przypadkiem, lecz poprowadził on biznes kiełbasianych nalepek w wręcz wzorowy sposób, którego nie powstydziłby się żaden doświadczony biznesmen. Mężczyzna nie dość, że najpierw wytworzył popyt na produkt, zanim właściwie wspominany produkt powstał, to do tego największy nakład pracy poświęcił nie tyle, co na sam produkt, co na jego reklamę!

Osobistość

w Dyskusje

54piorunów

Czy wiesz, że...

... etyka w biznesie to nie wszystko, a wręcz za mało?

Marka American Apparel, chociaż niektórym dziś może być nieznana, to niegdyś wręcz zrewolucjonizowała rynek odzieżowy w Stanach Zjednoczonych. Firma, założona w 1989 roku przez Dova Charneya, błyskawicznie zdobyła popularność dzięki unikalnemu podejściu do produkcji i promocji odzieży. W pewnym momencie, ubrania American Apparel stały się symbolem młodości i trendu „coolness”. W okresie swojej największej świetności, firma posiadała ponad 250 sklepów na terenie USA i zatrudniała około 8000 osób.

Sukces American Apparel był efektem kilku czynników. Przede wszystkim, firma była pionierem w zakresie produkcji „sweatshop-free”, co oznaczało, że wszystkie jej wyroby były produkowane w Stanach Zjednoczonych, z gwarancją godziwych zarobków i odpowiednich warunków pracy dla zatrudnionych. Główna fabryka firmy zlokalizowana była w sercu Los Angeles, a jej pracownicy – głównie imigranci – otrzymywali wynagrodzenie w postaci dwukrotności minimalnej pensji, niskokosztową opiekę medyczną dla całej rodziny oraz możliwość bezpłatnych rozmów międzynarodowych podczas godzin pracy!

Jednak pomimo spektakularnego początkowego sukcesu, American Apparel zaczęło zmagać się z problemami. Na początku pojawiły się plamy na reputacji Dova Charneya, założyciela firmy, który był twarzą i siłą napędową marki. Mężczyzna, który w 2009 roku znalazł się na liście „100 najbardziej wpływowych osób na świecie” według magazynu Time, został uwikłany w kilka skandali seksualnych, które negatywnie odbiły się na wizerunku firmy. W końcu w 2014 roku został on usunięty ze swojej własnej firmy...

Okazało się również, że szczytne idee nie gwarantują sukcesu finansowego. American Apparel była firmą bardzo hojną dla swoich pracowników, na tyle hojną, że po osłabnięciu początkowego hype’u, zaczęła doświadczać problemów finansowych. W końcu jej pracownicy zarabiali kilkukrotnie więcej, niż u konkurencji! Konkurencji, która pomimo tego i tak nieustannie poszukiwała coraz to bardziej opłacalnych ekonomicznie miejsc do rozbudowy swoich możliwości produkcyjnych, tak żeby jeszcze bardziej zminimalizować środki przeznaczane na wypłaty dla pracowników. W końcu w 2017 roku firma złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości, zamykając wszystkie swoje placówki. Dziś markę American Apparel można spotkać jedynie w internecie, a oferowana przez nią odzież produkowana jest głównie w Hondurasie i Nikaragui...

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Dyskusje

29piorunów

Czy wiesz, że...

... istnieje organizacja, która już w 2003 roku ubezpieczyła się na wypadek pandemii?

Wimbledon to najstarszy i najbardziej prestiżowy turniej tenisowy na świecie. Należy do rodziny turniejów wielkoszlemowych, w której jako jedyny rozgrywany jest na trawiastym korcie. Odbywa się na przedmieściach Londynu, w miejscowości Wimbledon. Organizatorem turnieju jest All England Lawn Tennis and Croquet Club.

Historia turnieju sięga aż 1877 roku; od tego czasu, z wyjątkiem przerw na czas obu Wojen Światowych, turniej organizowany był co roku. Jednakże w 2003 roku pojawiło się nowe wyzwanie - epidemia SARS. Zagroziła ona planom organizacji turnieju, co wywołało zaniepokojenie wśród organizatorów, świadomych potencjalnych ogromnych strat finansowych. Pomimo epidemii turniej w 2003 roku udało się rozegrać, jednakże organizacja All England Lawn Tennis and Croquet Club uznała, że ryzyko odwołania turnieju było na tyle realne, że podjęła decyzje o zabezpieczeniu się na wypadek wybuchu globalnej pandemii w przyszłości.

Cena rocznej polisy ubezpieczeniowej na wypadek odwołania turnieju ze względu na glonbalną pandemię wyniosła około 1,5 miliona funtów brytyjskich. Organizatorzy Wimbledonu systematycznie przedłużali tę polisę każdego roku, co z perspektywy czasu okazało się bardzo mądrą decyzją. Wszakże nadszedł rok 2020, w którym świat został ogarnięty przez pandemię COVID-19. Epidemia ta uniemożliwiła organizację turnieju Wimbledon - co miało miejsce po raz pierwszy od czasu zakończenia się Drugiej Wojny Światowej. W ramach ubezpieczenia na wypadek pandemii, organizacja All England Lawn Tennis and Croquet Club otrzymała 114 milionów funtów, czyli sumę, która przewyższała koszty ubezpieczenia o niemal 90 milionów funtów.

Osobistość

w Dyskusje

78piorunów

Czy wiesz, że...

... system ubezpieczeń społecznych narodził się niejako przez przypadek?

Przed erą Bismarcka, starość lub niepełnosprawność często były synonimem ekstremalnego ubóstwa i społecznego wykluczenia. W erze przemysłowej, warunki życia i pracy wielu osób były wyjątkowo trudne, a dostęp do opieki medycznej był praktycznie niemożliwy. Brak państwowych systemów wsparcia skazywał wiele osób w podeszłym wieku na życie w ubóstwie.

Sytuacja ta uległa zmianie za sprawą kanclerza Otto von Bismarcka, który wprowadził w Niemczech w 1883 roku pierwszy na świecie system ubezpieczeń społecznych. System ten obejmował ubezpieczenia zdrowotne, emerytalne i inwalidzkie, które miały za zadanie zapewnić minimalny poziom bezpieczeństwa finansowego dla pracowników i ich rodzin w przypadku choroby, starości lub niezdolności do pracy. System ten opierał się na zasadzie solidarności społecznej, zgodnie z którą wszyscy pracownicy wpłacali składki, które następnie były redystrybuowane w formie świadczeń dla tych, którzy ich potrzebowali.

Niemniej jednak, każdy, kto uważałby Bismarcka za altruistycznego ojca narodu, byłby w błędzie. Kanclerz miał swoje, polityczne powody do wprowadzenia systemu ubezpieczeń społecznych, wśród których nie było troski o dobro robotników. Pamiętajmy, że były to czasy, gdy ideologia komunistyczna zaczęła zdobywać rozgłos w Europie. Otto von Bismarck obawiał się, że niemieccy robotnicy, niezadowoleni ze swojej sytuacji, mogliby zwrócić się w stronę radykalnych idei. Z tego powodu użył systemu ubezpieczeń społecznych jako strategicznego narzędzia politycznego. Kanclerz wprowadził ten system nie tyle z troski o cierpienie zwykłych obywateli, co w populistycznym celu: zdobycia poparcia rosnącej klasy robotniczej, przy jednoczesnym zahamowaniu wpływów ruchów komunistycznych w Niemczech. Chciał w ten sposób przekonać pracowników, że państwo jest w stanie zapewnić im lepsze warunki życia i bezpieczeństwo niż radykalne ideologie. Jak mu to wyszło? Zapraszam do kulturalnej dyskusji 😊

Gwiazdor13piorunów

@CiekaowstkInwestycyjne
>Kanclerz miał swoje, polityczne powody do wprowadzenia systemu ubezpieczeń społecznych, wśród których nie było troski o dobro robotników

No któż by się spodziewał takich motywacji po polityku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

a na pytanie jak wyszło nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Cesarstwo Niemieckie zachowało polityczną stabilność do czasu wybuchu I wojny światowej, mimo że ruch komunistyczny należał tam to największych i najprężniej działających w całej Europie, więc polityczny cel został osiągnięty. Dokładne określenie w jakim stopniu wpłynęło to na poprawę nastrojów społecznych i ograniczyło ryzyko wybuchu rewolucji wymagałoby dużo głębszego wgryzienia się w temat. Jest to zadanie dla kogoś, kto bardziej szczegółowo zajmuje się historią XIX - wiecznych Niemiec.

Co do samego systemu to podobne rozwiązania były kopiowane przez inne kraje, więc widziano w tym jakiś potencjał, i to niezależnie jakie pobudki kierowały politykami. Trzeba też brać po uwagę czasy w jakich to wprowadzano. Na pewno ówczesne systemy świadczeń społecznych bilansowały się lepiej niż obecne, ze względu na dużo krótszą średnią długość życia, boom demograficzny, oraz zupełnie inne stosunki społeczne.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Dyskusje

59piorunów

Czy wiesz, że...

… można zbudować dobrze prosperujący biznes polegający na rysowaniu kotków?

Dowodem na to jest firma Steviego Gadlina, programisty z Chicago, który w 2011 roku stworzył stronę internetową „I Want To Draw a Cat For You!”. Strona początkowo składała się wyłącznie z filmiku, na którym Gadlin rysował kota, oraz przycisku PayPal umożliwiającego zamówienie dzieła. Mężczyzna rysował kota na kartce papieru, a następnie wysyłał go pocztą. Koszt jednego rysunku wynosił 10 dolarów.

Jak wielu klientów okazało się zainteresowanych usługą Steviego? Początkowo niewielu, ale wówczas Gadlin wpadł na genialny pomysł, aby zareklamować swoje usługi za pośrednictwem popularnej w Stanach Zjednoczonych aplikacji Groupon. „Wysłałem propozycję do Groupona. Trochę dla żartu, ale… kilka dni później otrzymałem odpowiedź. Może dlatego, że mają dużą maskotkę kota?”. Ostatecznie minęły dwa miesiące, nim Groupon umieścił ofertę Gadlina w swojej aplikacji i wówczas... zadziałała magia internetu. „I Want To Draw a Cat For You!” stało się viralem.

Gadlin postanowił wykorzystać swoje pięć minut i zgłosił się do programu „Shark Tank” (znanego w Polsce jako „Dragons’ Den”). W swoim zgłoszeniu napisał: „Rysuję obrazki kotów w stylu kreskówek i sprzedaję je za dziesięć dolarów za sztukę... dajcie mi szansę”. Ku jego zaskoczeniu, nie tylko został zaproszony do programu, ale również pozyskał jednego z miliarderów jako inwestora w biznes rysowania kotów. Mężczyzna otrzymał 25 000 dolarów za 33% udziałów w firmie.

Chociaż strona „I Want To Draw a Cat For You” została zawieszona pomiędzy 2015 a 2021 rokiem ze względu na zaangażowanie Gadlina w jego inny projekt, tj. autorskie show telewizyjne, to do czasu zawieszenia działalności, udało mu się sprzedać ponad 21 000 rysunków kotów, co przekłada się na przychód przekraczający 200 000 dolarów.

Firma została reaktywowana w 2021 roku i do dziś funkcjonuje, więc jeżeli tylko macie ochotę, to możecie zamówić rysunek kota, choć od razu uprzedzam... będziecie musieli uzbroić się w anielską cierpliwość w oczekiwaniu na rysunek! W momencie pisania tej ciekawostki pierwszy wolny termin, w którym Steve mógłby Wam narysować kotka, wypada 31 marca 2024 roku!

Osobistość

w Dyskusje

14piorunów

Czy wiesz, że...

... da się wycenić wartość ludzkiego życia?

Niejednokrotnie w poprzednich ciekawostkach informowałem o nadużyciach międzynarodowych korporacji w krajach rozwijających się. Wszystkie te historie łączyła jedna rzecz - wyłącznie kara finansowa (i to najczęściej symboliczna). Co wydarzyłoby się jednak gdyby przenieść akcję skandalu z kraju trzeciego świata do najpotężniejszego państwa na świecie? O tym w dzisiejszej ciekawostce.

Peanut Corporation of America, znana jako PCA, była jednym z czołowych producentów i dostawców orzeszków ziemnych w Stanach Zjednoczonych. Firma została założona w 1977 roku i szybko z lokalnego, rodzinnego przedsiębiorstwa urosła do rangi korporacji, która eksportowała swoje produkty na cały świat.

Jednak w 2009 roku PCA stała się głównym aktorem skandalu spożywczego, który położył kres jej działalności. Otóż firma została oskarżona o świadomą dystrybucję produktów zanieczyszczonych salmonellą, co doprowadziło do wybuchu epidemii. Epidemia ta spowodowała śmierć 9 osób. Skandal wywołał jedno z największych wycofań produktów spożywczych w historii USA, obejmujące tysiące produktów różnych firm, które korzystały z orzeszków PCA.

Czy i w tym przypadku, firmie udało się przejść przez kryzys suchą stopą? Otóż… nie. Świadome wprowadzanie na rynek Stanów Zjednoczonych produktów zanieczyszczonych salmonellą doprowadziło do szybkiego bankructwa PCA i skazania prezesa firmy, Stewarta Parnella, na 28 lat więzienia. Ważne podkreślenie jest, że nie był to jedyny wyrok w tej sprawie i sprawiedliwość dosięgła również innych pracowników firmy, zaangażowanych w wprowadzanie na rynek wadliwych produktów (m. in. brata prezesa, który odsiaduje wyrok 20 lat pozbawienia wolności).

W mediach często możecie usłyszeć, że „życie ludzkie jest bezcenne". Jednak ciekawostki takie jak ta zdają się uświadamiać nam, że i owszem, życie ludzkie ma wartość i ta wartość zależna jest od miejsca pochodzenia danego życia…

Gruba ryba3piorunów

@CiekaowstkInwestycyjne nie bardzo rozumiem ten artykuł i jego podsumowanie. Tu nigdzie nie ma ani zdania o tym, jaka wartosc mialo zycie tych 9 osob, czy firma wyplacila rodzinom jakies odszkodowania, a tym samym nie rozumiem tezy "życie ludzkie ma wartość i ta wartość zależna jest od miejsca pochodzenia danego życia…" - dodatkowo nie zostalo to porownane z zadnym innym przypadkiem, z innego kraju.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Dyskusje

186piorunów

Czy wiesz, że...

… prędzej „piekło zamarznie” niż korporacja przyzna się do błędu?

Texaco to założona w 1901 roku amerykańska korporacja naftowa, która swoją działalność opierała na wydobyciu, rafinacji i dystrybucji paliwa na stacjach benzynowych na całym świecie. Firma ta była zamieszana w celowe zanieczyszczenie środowiska naturalnego w Ekwadorze, o czym będzie dzisiejsza ciekawostka. W 2001 roku Texaco została przejęta przez Chevron Corporation, które od tego momentu stało się stroną w postępowaniu w ekwadorskim sądzie. Ale po kolei…

W latach 1964 – 1990, Texaco prowadziło wydobycie ropy naftowej w Ekwadorze. Podczas tego okresu, firma, według szacunków, celowo wylała do ekwadorskich lasów amazońskich około 60 miliardów litrów wody zanieczyszczonej ropą naftową. Była to celowa taktyka kosztooszczędności firmy, która pozwalała na zaoszczędzenie około 3$ na produkcji pojedynczej baryłki ropy. Niestety, skutkiem tej strategii było zanieczyszczenie gleby i wód powierzchniowych, co w efekcie doprowadziło do zwiększonej liczby zachorowań na między innymi nowotwory jamy ustnej, żołądka i macicy wśród lokalnej społeczności.

W 1993 roku, Texaco, które później zostało przejęte przez Chevron, stanęło w obliczu zbiorowego pozwu wytoczonego przez poszkodowanych Ekwadorczyków. Pozew został wniesiony w Nowym Jorku, gdzie siedzibę główną miała firma Texaco. Korporacja jednak przez lata wstrzymywała pracę sądu, torpedując go wnioskami o przeniesienie sprawy do Ekwadoru. W 2002 roku, po wielu apelacjach, wniosek firmy został w końcu uwzględniony, i sprawa została przeniesiona pod jurysdykcję ekwadorskiego sądu.

Dlaczego korporacji aż tak zależało na przeniesieniu przewodu sądowego do Ekwadoru? Otóż okazało się, że Chevron zawarł tajne porozumienie z ekwadorskim rządem, zwalniające je z odpowiedzialności za swoją działalność na terenie Ekwadoru. Na szczęście, porozumienie to nie obejmowało roszczeń prywatnych, co zaowocowało rozpoczęciem się batalii sądowej pomiędzy Chevronem a 30 tysiącami lokalnych rolników. Nie uwierzycie od czego korporacja rozpoczęła przewód sądowy, otóż od… wniosku o przeniesienie sprawy poza Ekwador. Na szczęście nie udało się jej ta sztuka i w 2011 roku zapadł wyrok przed ekwadorskim sądem: firma Chevron zostało uznana za winną i zobowiązana do zapłaty 9 miliardów dolarów na rekultywację zniszczonego środowiska oraz opiekę zdrowotną dla lokalnej populacji.

Myliłby się jednak ten, który pomyślałby, że to zakończyło sprawę. Nic bardziej mylnego. Korporacja Chevron (która notabene jest publiczną spółką notowana na amerykańskiej giełdzie), w odpowiedzi na wyrok ekwadorskiego sądu, nie tylko odmówiła pokrycia kosztów oczyszczenia zanieczyszczonej ziemi, ale także złożyła przysięgę, że nigdy nie zapłaci grzywny i obiecała lokalnej społeczności „całe życie procesów" oraz walkę „aż piekło zamarznie”, wieszcząc, że gdyby tak się rzeczywiście stało, to „potem walczyć będziemy na lodzie”. Szacuje się, że do dnia dzisiejszego Chevron zatrudniło prawie 60 różnych firm prawniczych i korzystało z usług ponad 2000 prawników w tej sprawie…

Wartym dodania jest fakt, że korporacja Chevron aktywnie bierze udział w różnych akcjach społecznych, typu miesiąc dumy osób LGBT. Pytanie: kto uwierzy w szczere intencje firmy, która za nic ma życie i zdrowie obywateli Ekwadoru?

Gwiazdor24piorunów

A nam k⁎⁎wy będą wyliczac ile zuzywamy papieru toaletowego. W korpo szczegolnie w produktach premium malutkie czesci przychodza w tonie plastikow, folii, kartonu, pianki zwby klient nie dostał przypadkiem z ryską. A idzie tego w setkach milionow to c⁎⁎j kogos obchodzi. Ale to my mamy dbac o srodowisko. Nadmienie tez, ze oczywiscie nie jest to sortowane tylko wpierdalane do jednego kosza, nie jest to poddawane recyklingowi tylko tworzy sie nowe opakowania z nowych surowcow.

Sum9piorunów

Koncerny naftowe dorobiły się olbrzymich majątków na krzywdzie lokalnych społeczności. Za łapówki dla władz robili co chcieli i z niczym i nikim się nie liczyli.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Osobistość

w Dyskusje

26piorunów

Czy wiesz, że...

... ogłoszenie bankructwa może podnieść wycenę twojej firmy o niemal tysiąc procent?

„Meme stock” to stosunkowo nowe określenie, które powstało w reakcji na gwałtowne i ciężkie do wytłumaczenia wzrosty wycen niektórych spółek. Zjawisko „meme stocku” wymagało kilku czynników by zaistnieć. Po pierwsze platformy, na której inwestorzy mogliby się zmówić na kupno konkretnych akcji o podobnym czasie. A po drugie – wystarczającej ilości inwestorów zaangażowanych w ten proceder.

Media społecznościowe okazały się świetną platformą do tworzenia się społeczności internetowych zainteresowanych konkretnym tematem. Minęło jednak kilka dobrych lat od momentu powstania platform społecznościowych a powstaniem „meme stocków”. Dlaczego? Czynnikiem, który zdaje się, że dał początek „meme stockom” była pandemia COVID-19. Ludzie zostali nagle zamknięci w domach, gdzie szybko zaczęli się nudzić. Duża część z nich zainteresowała się wtedy daytradingiem. W ten sposób zaistniał drugi z koniecznych czynników, czyli masa nowych inwestorów, gotowych zainwestować oszczędności swojego w życia w to, co aktualnie popularne jest na Facebooku czy Reddicie.

Heitz Global Holdings, to amerykańska firma zajmująca się wynajmem samochodów i sprzedażą pojazdów używanych. Przez wielu, jest ona uważana ze pierwszy „meme stock”. Heitz znacząco ucierpiało przez lockdown i w lato 2020 roku zgłosiło wniosek o bankructwo ze względu na niewypłacalność. Nikt nie mógł przewidzieć tego, co stało się później. Otóż w ciągu tygodnia od złożenia wniosku o upadłość, akcje firmy gwałtownie poszybowały w górę o 825%. Wszystko za sprawą użytkowników forum Reddit, którzy z nieznanych powód stwierdzili, że dobrze będzie zainwestować w spółkę, która właśnie ogłosiła że jest niewypłacalna. Nikt nie potrafił wytłumaczyć tego zjawiska, nawet zarządzający spółką, którzy chwilę później wprowadzili na rynek nową partię akcji, jednakże ostrzegając inwestorów, że akcję te mogą okazać się nic nie warte. Chętnych na akcje jednak nie brakowało.

Czy szaleni inwestorzy, którzy zainwestowali w bankruta, stracili swoje pieniądze? Otóż… nie w tym przypadku. Firma Hertz pozyskała nowe fundusze za sprawą wydania nowej partii akcji. Fundusze te umożliwiły firmie przetrwanie kryzysu i przeprowadzenie reorganizacji biznesu. Reorganizacja ta okazała się spektakularnym sukcesem. Co najważniejsze, reorganizacja firmy obejmowała również wynagrodzenie dla posiadaczy akcji, którzy uratowali firmę przed bankructwem, na cel ten poszedł niemal miliard dolarów. Spółka Hertz do dziś z sukcesami prosperuje na amerykańskim rynku.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Dyskusje

57piorunów

Czy wiesz, że...

... „efekt Streisand” dotyczy również świata finansów?

Internet otworzył przed nami możliwość dzielenia się informacjami na skalę wcześniej nieosiągalną. Przykładem tego może być WikiLeaks - platforma internetowa założona w 2006 roku przez Juliana Assange'a, której głównym celem jest umożliwienie anonimowego udostępniania poufnych dokumentów i materiałów wyjawiających globalne nadużycia, korupcję czy inne nieprawidłowości. Mimo swojej ważnej misji, na początku istnienia WikiLeaks operowało raczej w cieniu, nie przyciągając większego zainteresowania. Paradoksalnie, to właśnie działania na rzecz zamknięcia strony przysporzyły jej największej reklamy.

Julius Baer, prywatny szwajcarski bank specjalizujący się w zarządzaniu majątkiem zamożnych klientów z zagranicy, znalazł się w centrum uwagi w 2008 roku, gdy na stronie WikiLeaks opublikowano wewnętrzną korespondencję banku. Warto zaznaczyć, że ujawnione dokumenty nie zawierały dowodów na nielegalne praktyki banku. Pokazywały jedynie, jak Julius Baer pomagał swoim klientom przechowywać kapitał na Kajmanach w ramach legalnych strategii unikania opodatkowania. Niezadowolony z ujawnienia informacji o swoich klientach, bank podjął decyzję o złożeniu pozwu przeciwko WikiLeaks. Pozew ten okazał się skuteczny i w jego następstwie sąd nakazał wyłączenie strony internetowej WikiLeaks.

Julius Baer mógł wygrać bitwę, ale zdecydowanie nie wojnę. Próba cenzurowania internetu doprowadziła do oburzenia internautów i wywołała efekt Streisand. Otóż, po zamknięciu strony WikiLeaks przez sąd, jak grzyby po deszczu, zaczęły pojawiać się jej kolejne kopie. Nagle WikiLeaks, z niszowej strony o znikomym zasięgu, awansowała na główny temat dyskusji w internecie. Sprawa stała się na tyle głośna, że zainteresowały się nią również media. CBS News opublikowało nawet newsa z tytułem: „Wolność słowa ma numer: 88.80.13.160” (który był numerem IP WikiLeaks).

To zabawne, że bank Julius Baer, troszcząc się o anonimowość swoich klientów, posunął się do działań, które w efekcie doprowadziły spotęgowania zasięgów ujawnionej dokumentacji. Całkiem możliwe, że gdyby nie dział prawny szwajcarskiego banku, nigdy na świecie nie zrobiłoby się głośno o WikiLeaks, a co za tym idzie, wiele afer nigdy nie ujrzałoby światła dziennego. Chapeau bas, Julius Baer, chapeau bas!

Osobistość

w Dyskusje

19piorunów

Czy wiesz, że...

... Wikipedia to nie do końca „darmowa” encyklopedia?

Wikipedia to największa cyfrowa encyklopedia na świecie. Choć początkowo nikt nie wierzył w jej sukces, to dziś dostępna jest ona w 300 językach i zawiera miliony artykułów na przeróżne tematy, od artykułów na temat wzgórz wyglądających jak kobiecie piersi do artykułów o śmiertelnej epidemii tańca . A wszystko to przy założeniu, że jej treść tworzona i modyfikowana jest głównie przez wolontariuszy z całego globu. Wikipedia to idealny przykład na użycie technologii w celu demokratyzacji dostępu do informacji i wiedzy, ale dziś nie o tym…

W 2020 roku bowiem, Wikipedia, pierwszy raz w swojej historii, poprosiła czytelników z Indii o wsparcie finansowe. Zrobiła to za pomocą dramatycznego apelu: „Wikipedia Cię naprawdę potrzebuje. Pomóż nam pozostać online i wciąż się rozwijać”. W czym problem? Otóż jak możemy przeczytać na… Wikipedii, wciąż jeden na pięciu Hindusów żyje poniżej granicy ubóstwa, czyli zarabia mniej niż 2 dolary dziennie. Tym samym w internecie zawrzało, czy etycznie jest prosić o wsparcie finansowe ludzi, których sytuacja finansowa jest znacznie gorsza niż nasza?

Może jednak Wikipedia znajdowała się wówczas w tak tragicznej sytuacji finansowej, że nie miała wyjścia? Otóż… nie, nic bardziej mylnego. Przegląd szczegółowych rocznych raportów finansowych Wikipedii wskazuje, że encyklopedia wcale nie borykała się z problemami finansowymi. Według ich danych, pod koniec 2020 roku (czyli roku, w którym Wikipedia prosiła o wsparcie w Indiach) jej majątek wynosił ponad 191 milionów dolarów. I w samym tylko 2020 roku powiększył się o kolejne 17 milionów, głównie za sprawą donacji od czytelników, które przekroczyły 120 milionów dolarów, z których ponad 55 przeznaczono na pensje dla pracowników Wikipedii…

Pytanie, czy w takiej sytuacji Wikipedia powinna była prosić o wsparcie finansowe swoich hinduskich czytelników, pozostawię bez odpowiedzi.

Fenomen6piorunów

Ogólnie jakby komuś przez myśl przeszło dotowanie wikipedii swoimi własnymi pieniędzmi to polecam wczytanie się w ich raporty i na co poszła kasa nawet z 1.5% podatku dochodowego dla garstki ludzi z polskiego oddziału 😏

Pokaż więcej komentarzy (19)

Osobistość

w Dyskusje

35piorunów

Czy wiesz, że...

... brak wiedzy finansowej zabija?

Historia Alexa Kearnsa stanowi smutne przypomnienie o potencjalnych niebezpieczeństwach związanych z stosowaniem skomplikowanych instrumentów finansowych, szczególnie dla młodych i niedoświadczonych inwestorów. Alex, 20-letni student z Nebraski, zainteresował się giełdą i inwestowaniem podczas lockdownu związanego z pandemią COVID-19. Pobrał on wówczas aplikację „Robinhood”, znaną z łatwego w obsłudze interfejsu, który niestety zachęca do ryzykownego i aktywnego handlu. Na tamten moment aplikacja ta przypominała bardziej maszynę do hazardu, z efektami dźwiękowymi i wystrzeliwującym konfetti, niż typową aplikację do inwestowania. W późniejszym okresie czasu aplikacja ta została nawet ukarana grzywną 70 milionów dolarów za podawanie błędnych informacji na temat metod ograniczania ryzyka w inwestowaniu.

Alex szybko wciągnął się w daytrading i zaczął eksperymentować z coraz bardziej skomplikowanymi strategiami inwestycyjnymi. Jego przygoda inwestycyjna trwała aż do tragicznego dnia 12 czerwca 2020 roku, kiedy zostawił on na swoim komputerze list z pytaniem: „Jak to możliwe, że 20-latek bez dochodów mógł dostać prawie milion dolarów za sprawą dźwigni finansowej?”. Chwilę później odebrał sobie życie. Bezpośrednim powodem samobójstwa Alexa była kwota minus 730 tysięcy dolarów na jego aplikacji.

Tego dnia Alex korzystał z skomplikowanej strategii inwestycyjnej, w której kupuje się dwa sprzeczne ze sobą rodzaje opcji na to samo aktywo. Teoretycznie taka strategia uważana jest za względnie bezpieczną, ponieważ przy prawidłowym skonfigurowaniu transakcji straty są ograniczone do założonej kwoty, a zyski mogą wielokrotnie przekroczyć maksymalną stratę.

Co więc poszło nie tak? Wbrew pozorom, wydaje się, że Alex ustawił wszystko poprawnie. Problemem prawdopodobnie był błąd systemu, który uwzględnił zakończenie się tylko jednego rodzaju opcji. Transakcje miały miejsce w piątek, więc saldo 20-latka odświeżyłoby się do prawidłowej wartości dopiero w poniedziałek. Niestety, wcześniej Alex odebrał sobie życie.

Ta tragiczna historia pokazuje, jak ważne jest, aby inwestować świadomie i korzystać tylko z tych instrumentów finansowych, które rozumiemy. Niewątpliwie Alex do końca nie rozumiał strategii, z której korzystał, świadczy o tym chociażby treść pożegnalnego listu, w który napisał między innymi: „opcje, które kupiłem/sprzedałem powinny się były zbilansować, ale teraz, patrząc wstecz, tak naprawdę nie mam pojęcia, co robiłem”.

Fenomen4piorunów

@CiekaowstkInwestycyjne smutna historia, ale fakt że inwestycje to nie jest zabawa i powinno być to mocno podkreślane na każdym kroku. Szkoda że chłopak nie ogarnął, że to ułomność systemu spowodowała takie a nie inne saldo. Ale jak zawsze dobra ciekawostka.
Jedna uwaga; "w późniejszym okresie czasu", ajjj 😉 rozumiem że bierze się to przede wszystkim z tłumaczenia wprost angielskiego "time period", no ale trochę boli.

Fanatyk1piorunów

@Odczuwam_Dysonans Okres czasu jest jak najbardziej poprawne, kiedy mówimy o jakimś przedziale czasowym.
OP faktycznie popełnił błąd, bo pisał o karze, którą twórcy apki dostali podczas rozprawy, a więc konkretnego dnia i godziny.

Fenomen2piorunów

@Gepard_z_Libii nie zgadzam się. Dla mnie jest to lapsus językowy na poziomie masła maślanego, czy faktów autentycznych. Powiedzmy, że mówimy o całym procesie, coś wtedy miało miejsce, i tak napiszemy "w okresie, kiedy trwał proces". Niby jakie uzasadnienie miałoby napisanie "w okresie czasu, kiedy trwał proces". Albo jeszcze gorzej "w okresie czasu trwania procesu". Przecież pojęcie okresu implikuje że odnosi się to do czasu, dodatkowe precyzowanie nie ma sensu i jest błędem. Nagminnym, bo, jak wspomniałem, ładnie przekłada się angielski "time period", jednak u nas "okres czasu" brzmi kuriozalnie i dalej będzie mnie delikatnie wzdrygać, kiedy widzę takiego potworka. Nie jestem nawet pewien, na ile poprawne jest to w angielskim.

Osobistość1piorunów

@Odczuwam_Dysonans nie wiem czy "okres czasu" jest poprawny czy nie, ale sam osobiscie staram się go nie używać. Nie wiem co tu się wydarzyło, że nie dość, że tak napisałem, to jeszcze gdy sprawdzałem tekst przed publikacją to nie wychwyciłem tego. Mea culpa

Fenomen0piorunów

@Gepard_z_Libii no i? Przeczytaj co wysłałeś. Już 20 lat temu, kiedy to sformułowanie było dużo rzadszym zjawiskiem, odradzano jego używania i, jak określono, "Sytuacje, gdy okres czasu jest uzasadniony, są rzadkie". W jaki sposób to potwierdza twoją tezę, że jest to poprawnym kiedy odnosimy się do jakiegoś przedziału czasowego? To nie jest koncert życzeń, żebyś dopisywał sobie takie zastosowanie. To wciąż jest językowy potworek.
Tutaj masz co ma do powiedzenia na ten temat prof. Miodek:
https://raciborz.com.pl/2010/03/25/prof-jan-miodek-o-okresie-czasu-xlvii.html

Prof. Jan Miodek o okresie czasu - XLVII - Raciborski Portal Internetowy - raciborz.com.plDlaczego tak często pojawia się zestawienie wyrazów: okres czasu? Czy jest ono poprawne? – pytała Czytelniczka Portalu raciborz.com.pl. Zobacz, co mówi Prof. Jan Miodek. Obserwuj nas w Google NewsRaciborski Portal Internetowy - raciborz.com.pl
Fanatyk0piorunów

@Odczuwam_Dysonans Jest tam napisane to samo co napisałem w pierwszym komencie do Ciebie, a ty najwidoczniej tego nie rozumiesz.
Sjp odradza używać tego zwrotu ze względu na pękające dupy takich świrów jak Ty.
I tak okres czasu to np. termin od dzisiaj do końca tygodnia, ale Ty tego nie zniesiesz, bo ktoś Cię kiedyś zjechał za to i teraz odbijasz sobie na innych.

Fenomen0piorunów

@Gepard_z_Libii że niby w tym co wysłałeś pisze, że powinniśmy odstępować od używania takiego zwrotu, bo ludziom się nie podoba? Kiedy konkluzją jest że okres czasu rzadko kiedy jest uzasadnioną formą.
20 lat temu już tak twierdzili.
> I tak okres czasu to np. termin od dzisiaj do końca tygodnia, ale Ty tego nie zniesiesz, bo ktoś Cię kiedyś zjechał za to i teraz odbijasz sobie na innych.
Pytam zatem jeszcze raz; jaką przewagę ma określenie "okres czasu" nad "okres"? Po co to doprecyzować, przecież masło jest maślane z założenia. Mnie nikt nigdy nie zjechał za coś takiego bo... Jak coś brzmi kretyńsko, to tego nie używam xDD z resztą za dzieciaka chłonąłem masę książek, i skoro nie weszło mi to w manierę, to najwidoczniej nikt z pisarzy nie używał takich potworków językowych.
No chyba że jesteś jednym z tych dinozaurów co uważa że jeśli niektórzy, gdzieś, parędziesiąt lat temu, używali takiego określenia to teraz też powinniśmy, nie podałeś żadnego uzasadnienia poza luźnym wpisem sprzed dwóch dekad. Każdy copywriter powie ci że nie stosuje się pleonazmów.
To ja zamiast być dziadem wolę posłuchać pana Miodka. I pisać ładnie, bez dziwnych określeń pokroju kamiennego kamienia, i będę to polecał każdemu. Nie przekonałeś mnie ani trochę.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Dyskusje

21piorunów

Czy wiesz, że...

... „śmierć jest prawdopodobnie najwspanialszym wynalazkiem życia”?

Steve Jobs, współzałożyciel i długotrwały dyrektor generalny Apple, był jednym z najbardziej wpływowych innowatorów technologicznych naszych czasów. Jego niezwykłe zdolności do postrzegania przyszłości technologii i nieugięta determinacja w dążeniu do perfekcji przyczyniły się do stworzenia niektórych z najpopularniejszych produktów w historii technologii, takich jak Macintosh, iPhone, iPad czy iPod. Steve Jobs wyróżniał się niezależnym myśleniem, które kierowało go przez całe życie.

Sukces Steve'a Jobsa nierozerwalnie wiązał się z jego walką ze śmiercią, zarówno tą metaforyczną, jak i rzeczywistą. Bowiem w 2004 roku u Jobsa zdiagnozowano rzadki rodzaj raka trzustki. Mimo śmiertelnej diagnozy, Jobs kontynuował pracę, wprowadzając na rynek niektóre z najbardziej przełomowych produktów Apple. Ostatecznie jednak, na skutek postępującej choroby, Steve Jobs zmarł w 2011 roku. Śmierć zakończyła jego ziemskie życie, ale nie odebrała mu wpływu na technologię i społeczeństwo - wpływu, który nadal jest odczuwalny na całym świecie.

Jeżeli chodzi o jego metaforyczną walkę ze śmiercią, pozwólcie, że zacytuję wam inspirujący fragment przemowy Steve’a Jobsa z 2005 roku, czyli rok po otrzymaniu diagnozy:

„Kiedy miałem 17 lat, przeczytałem cytat, który brzmiał mniej więcej tak: „Jeśli żyjesz każdy dzień tak, jakby to był twój ostatni, pewnego dnia na pewno będziesz miał rację”. To zrobiło na mnie wrażenie i od tamtej pory, przez ostatnie 33 lata, każdego ranka patrzyłem w lustro i pytałem siebie: "Czy gdyby dzisiaj było ostatnim dniem mojego życia, to czy chciałbym robić to, co mam zamiar zrobić?" I za każdym razem, gdy odpowiedź brzmiała „nie” przez zbyt wiele dni z rzędu, wiedziałem, że muszę coś zmienić. Przypominanie sobie, że wkrótce umrę, to najważniejsze narzędzie, jakie kiedykolwiek pomogło mi podejmować ważne decyzje w życiu. Ponieważ prawie wszystko - wszystkie zewnętrzne oczekiwania, cała duma, cały strach przed kompromitacją czy porażką - te rzeczy po prostu odpadają w obliczu śmierci, pozostawiając tylko to, co naprawdę ważne. Przypominanie sobie, że kiedyś umrzemy, to najlepszy sposób, jaki znam, aby uniknąć pułapki myślenia, że masz coś do stracenia. Jesteś już nagi. Nie ma powodu, aby nie podążać za swoim sercem (...)

Nikt nie chce umierać. Nawet ludzie, którzy chcą trafić do nieba, nie chcą umierać, aby tam dotrzeć. A jednak śmierć jest celem, który wszyscy współdzielimy. Nikt jej jeszcze nie uniknął. I tak powinno być, bo śmierć jest prawdopodobnie najwspanialszym wynalazkiem życia. Jest agentem zmiany życia. Usuwa stare, aby zrobić miejsce dla nowego. Teraz tym nowym jesteś ty, ale pewnego dnia, za niedługo, to ty stopniowo staniesz się starym i zostaniesz usunięty. Przykro mi, że mówię to tak dramatycznie, ale to jest całkiem prawdziwe. Twój czas jest ograniczony, więc nie marnuj go, żyjąc życiem kogoś innego. Nie daj się uwięzić dogmatom - co oznacza żyć z rezultatami myślenia innych ludzi. Nie pozwól, aby hałas opinii innych zagłuszał twój własny wewnętrzny głos. I co najważniejsze, miej odwagę podążać za swoim sercem i intuicją. One jakoś już wiedzą, kim naprawdę chcesz się stać. Wszystko inne jest drugorzędne”.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Wiadomości Świat

3piorunów

Pisałem tu niedawno o inwestycji Intela pod Wrocławiem wartej 4.6 mld baksów.

No ale patrz Polsko i się ucz jak to powinno się robić...

Amerykański producent chipów Intel Corp wyda 25 miliardów dolarów na nową fabrykę w Izraelu - poinformował premier Benjamin Netanjahu, nazywając ją największą w historii międzynarodową inwestycją w tym kraju.

O pomyślnym zakończeniu długich negocjacji między Intelem a profesjonalistami w dziale budżetowym izraelskiego Ministerstwa Finansów poinformowano premiera Benjamina Netanjahu i ministra gospodarki Nira Barkata. Osiągnięto główne porozumienia, które określają zamiar firmy zainwestowania miliardów w budowę najnowocześniejszego obiektu w Kiryat Gat.

Zgodnie z umową Intel ma otrzymać dotację w wysokości 12,8% całkowitej kwoty inwestycji zgodnie z prawem mającym na celu zachęcanie do inwestycji kapitałowych.

Wiecej:

https://www.jpost.com/breaking-news/article-746696

  

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Dyskusje

32piorunów

Czy wiesz, że...

... często globalne korporacje w ogóle nie patrzą na nic innego jak zysk?

Royal Dutch Shell jest globalnym graczem w sektorze energetycznym i petrochemicznym. Firma jest jednym z największych przedsiębiorstw naftowych na świecie i należy do tzw. „supermajors” w przemyśle naftowym. Shell jest zaangażowane we wszystkie etapy przemysłu naftowego, włączając w to poszukiwania, wydobycie, rafinację, dystrybucję i sprzedaż ropy naftowej oraz gazu ziemnego. Dodatkowo, firma produkuje szeroki zakres produktów petrochemicznych, które są stosowane w wielu różnych sektorach, począwszy od motoryzacji a skończywszy na chemii gospodarczej.

Royal Dutch Shell jest również obecna w Nigerii, co jest tematem dzisiejszej ciekawostki. Shell jest jednym z największych podmiotów w przemyśle naftowym w Nigerii i prowadzi tam istotną działalność od lat 50. XX wieku. Nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie materiały ujawnione przez WikiLeaks w 2010 roku. Międzynarodowa organizacja opublikowała serię poufnych dokumentów dotyczących działalności Shell w Nigerii. Dokumenty te, znane jako „NaijaLeaks”, ujawniły, że Shell umieściła swoich szpiegów we wszystkich kluczowych ministerstwach rządu Nigerii, co pozwalało jej na śledzenie każdego kroku polityków w tym bogatym w ropę kraju. Co więcej, upublicznione dokumenty wykazały, że Shell nie tylko infiltrowała rząd Nigerii, ale także dzieliła się swoimi informacjami z rządem Stanów Zjednoczonych.

Pozwolę sobie zakończyć suchym faktem: pomimo olbrzymich zasobów ropy naftowej, 40% Nigeryjczyków żyje poniżej progu ubóstwa.

Fenomen12piorunów

@CiekaowstkInwestycyjne

... często globalne korporacje w ogóle nie patrzą na nic innego jak zysk?

zero zdziwienia, bo wiedziałem to od zawsze. Koporacji jakby w tabelkach w execlu wyszło że opłaci się zbudowanie obozów pracy dla ludzi to by to zrobili.

Lider6piorunów

@Legitymacja-Szkolna to już przerabiali za czasów kolonialnych, a teraz w Chinach na przykład, ale poza tym odpowiedzialność społeczna i zrównoważone uprawy ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Gruba ryba6piorunów

@Legitymacja-Szkolna Nestle to świetny przykład. A jak komuś mówie że to archetyp Evil Corp to mówią "cooo ty gadasz przecież oni dobre mleczko małym dzieciom robią, jak mieliby być źli?"

Fenomen5piorunów

@CiekaowstkInwestycyjne

wciąż jednak znajdziesz wielu idealistów, którzy uważają że na pełnym wolnym rynku konsument wynusi na korporacji etyczne postępowanie

ja ogólnie jestem wolnorynkowcem jeśli chodzi o moje poglądy ale uważam że właśnie korpo powinno być jebane podatkami i pilnowane regulacjami, bo jak się rozbestwią to koniec z nami.

Gruba ryba1piorunów
"cooo ty gadasz przecież oni dobre mleczko małym dzieciom robią, jak mieliby być źli?"

@Barcol najlepsze te z dodatkiem szkła albo substancji rakotwóczych (wysokie stężenie glifosatu) (☞ ゚ ∀ ゚)☞

Gruba ryba3piorunów

@Barcol o, toś mnie zaskoczył! :grinning:
Zerknąłem i faktycznie ue przeprowadziło badania.

Jednak po kilku artykułach mam mieszane uczucia. Jedne podają że nie jest toksyczny, jedne że jest.
Z drugiej strony mocno zachowawczo podchodzę do takich badań.
Najchętniej przeczytałbym o niezależnych badaniach przeprowadzonych przez placówkę nie mającą w tym interesu.
Bo jak wiadomo w kieszeni monsanto niejeden się skąpał :<

ot jakby ktoś chciał na szybciocha
https://www.chemiaibiznes.com.pl/artykuly/glifosat-szkodliwy-ale-nie-rakotworczy

Glifosat szkodliwy, ale nie rakotwórczyChemia i Biznes
Wirtuoz0piorunów
na pewno nie jesteś za pełnym wolnym rynkiem, bo ten wiąże się z legalnymi monopolami czy pracą dzieci...

@CiekaowstkInwestycyjne uważam, że mylisz pojęcia. To, o czym mówisz to się nazywa anarchokapitalizm i nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem rozumianym przez typowy gospodarczy liberalizm.
Wolny rynek to taka dosyć delikatna konstrukcja, przechylisz w którąś stronę i się przewróci. Korporacyjne monopole są dla wolnego rynku takim samym (o ile nie większym) zagrożeniem, jak państwowy interwencjonizm, drakońskie podatki albo nieuczciwy system dotacyjny.
Podobnie jest z rynkiem pracy, jeżeli w jakimś regionie wygląda on tak, że ludzie w większości funkcjonują w niewoli ekonomicznej, to też nie ma to nic wspólnego z wolnym rynkiem, bo rynek pracy też jest częścią rynku jako całości.
Tak to już jest z wolnym rynkiem, musi być chroniony przez prawo, aby pozostał wolny.

To trochę tak jakbyś powiedział "no na pewno nie jesteś za całkowitą wolnością osobistą, bo ta wiąże się z nieskrępowanym popełnianiem przestępstw takich jak handel ludźmi, porwania czy morderstwa". Prawo może chronić jakiś system, czy to społeczny, czy ekonomiczny, nie stanowiąc jednocześnie zagrożenia dla swobody jego funkcjonowania.

Osobistość0piorunów

@PanPaweuDrugi no nie wiem, wedlug mnie albo coś jest wolnym rynkiem, albo nim nie jest. Jak zaczniesz stawiać sztuczną granice o ile można okroić wolny rynek, to czym będzie się różnił libertarianin od socjalisty? Obydwoje będą mówić że są za wolnym rynkiem, tylko rozumianym w inny sposób

Wirtuoz0piorunów

@CiekaowstkInwestycyjne ale nikt nie mówi o okrajaniu wolnego rynku, tylko właśnie o jego ochronie. Rynek zmonopolizowany nie jest wolnym rynkiem. Rynek, który jest sterowany przez korporacje jest tak samo sztucznie kontrolowany, jak wtedy, gdy taką kontrolę sprawuje państwo. Niezależnie od obszaru, czy to zmowy cenowe, czy agresywny wykup, czy sztuczne zaniżanie płac - to się nie odbywa zgodnie z mechanizmami rynkowymi tylko wszystkie te rzeczy są wynikiem sztucznego sterowania, czy to poprzez lobbying, czy poprzez zamykanie dostępu drobnym przedsiębiorstwom, czy przez trolling patentowy, rozmowy za zamkniętymi drzwiami, czy na tysiąc innych sposobów.

A sztucznej granicy stawiać nie trzeba. Tak jak prawo cywilizowanych krajów z reguły nie jest zagrożeniem wolności jednostki, tak prawo ekonomiczne też może być skonstruowane tak, żeby nie było zagrożeniem dla wolności gospodarczej. Trzeba tylko te mechanizmy projektować z myślą o tym, że w rządach też zasiadają ludzie, którzy popełniają błędy, są podatni na manipulację i korupcję, i z tego powodu nie powinno się dawać im do ręki narzędzi, które pozwalają tym rynkiem sterować.

Jeżeli korporacja zasadza wtyki w strukturach rządu, to to nie ma nic wspólnego z wolnością gospodarczą, to jest zwyczajne szpiegostwo i powinno być ścigane prawnie. Lobbying to często mechanizm korupcyjny i tak samo powinien być tępiony prawnie. Monopole są często wynikiem skupowania patentów, które to są oparte często o przestarzałe i źle funkcjonujące prawo.

Kapitalizm jest systemem, który, jak każdy system, posiada swoje wady i jest podatny na wypaczenia i patologie. Oparty o pieniądz tworzy dla ludzi pokusę łamania zasad i przeciwdziałania zdrowej konkurencji. I ci ludzie niestety to robią i właśnie to uważam za źródło większości patologii i problemów tego systemu.

Można by o tym gadać godzinami, ale ja patrzę na to w taki sposób i kompletnie nie rozumiem tych zarzutów, że wolność gospodarcza prowadzi do nadużyć, uważam to za kompletną pomyłkę w postrzeganiu rzeczywistości, w dodatku niezwykle groźną, bo wolność jest wartością leżącą u podstaw kultury europejskiej i jest też niestety dobrem, które w ostatnich czasach w coraz większym stopniu tracimy.

Osobistość0piorunów

@PanPaweuDrugi a czy ustanowianie prawa, że firma nie może być większa niż cała konkurencja razem wzięta? To nienjest okrajanie wolnego rynku? Ustawa zakazująca pracy dzieci, to nie jest okrajanie wolnego rynku?

Wirtuoz0piorunów

@CiekaowstkInwestycyjne a dlaczego według Ciebie jest? To jest ustalanie zasad, tak samo jak przepis, że nie można uprawiać seksu z małoletnim poniżej 15 roku życia nie jest postrzegany jako ograniczenie wolności osobistej.
A o jakim przepisie dotyczącym "bycia większym niż konkurencja" mówisz? Bo jeśli masz na myśli komisje antymonopolowe, to nie, nie jest to ograniczenie wolnego rynku tylko właśnie jego ochrona, historia pokazała, że monopole prowadzą do ograniczenia swobody prowadzenia działalności, więc skonstruowano przepisy chroniące rynek przed ich powstawaniem.

Skąd się biorą takie pytania? Dlaczego na przykład nikt nie twierdzi, że przepisy antydopingowe w sporcie są ograniczeniem swobody uprawiania sportu? Albo mechanizmy giełdowe zakazujące insider tradingu są ograniczeniem swobody inwestowania? Nie wydaje Ci się, że tego rodzaju dyskusja wokół wolnego rynku jest trochę infantylna?
Brzmi to trochę jakby lewicująca młodzieżówka próbowała na siłę udowodnić, że wolny rynek musi równać się krwiożerczemu kapitalizmowi rujnującemu planetę i łamiącemu prawa człowieka i tylko komunizm nas przed nim może ocalić.

Osobistość0piorunów

@PanPaweuDrugi bo nikt nie twierdzi, że jest za wolnym sportem albo wolnym inwestowaniem. A definicja wolności osobistej, to "prawo do swobodnego przenoszenia się z miejsca na miejsce i prawo niepodlegania uwięzieniu bez wyroku sądu".

Po prostu wolny rynek nie istnieje. Jedni uważają że należałoby go tylko delikatnie okroić, inni że bardziej. Ot, cała różnica. Ale jak ktoś mówi, że jest za pełnym wolnym rynkiem, to raczej tego na myśli nie ma, bo wątpie żeby był za monopolami czy pracą dzieci.

Wirtuoz0piorunów

@CiekaowstkInwestycyjne no to zgodnie z definicją wolnego rynku, rynek jest wolny wtedy, kiedy kupujący i sprzedający mają prawo podjąć się transakcji na umówioną cenę i nie może ona być sztucznie regulowana. W oparciu o tę zasadę można mieć zastrzeżenia dotyczące regulacji związanych z rynkiem pracy, takich jak choćby płaca minimalna, ale z drugiej strony będę bronił także tej strony regulacji, ponieważ praca za przysłowiową miskę ryżu jest często wynikiem nadużycia tej wolności przez pracodawców, nierzadko na skutek zmowy, która jest mechanizmem sztucznej regulacji, czyli zaprzeczeniem wolnego rynku.

Co do reszty zastrzeżeń, takich jak choćby przepisy antymonopolowe, to nie widzę tu sprzeczności. Monopole wprowadzają własne mechanizmy regulujące, więc są czystym zagrożeniem dla wolnego rynku.
Tak samo praca dzieci - nie widzę tu związku z wolnym rynkiem. Równie dobrze mógłbyś zarzucić, że nie ma wolnego rynku, bo nie mogę się sprzedać na organy. Trochę absurd w mojej opinii.

Mam takie pojęcie wolności, że ona działa dopóty, dopóki wolność jednej osoby kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność oraz nietykalność drugiej osoby.
Z tego powodu każdy liberalny system będzie podatny na patologie i będzie dążył do samozniszczenia i przepisy oraz regulacje powinny być dobierane tak, aby temu zapobiegać, czyli w efekcie dążyć do ochrony tego delikatnego systemu.

Osobistość0piorunów

@PanPaweuDrugi Ja się z tym wszystkim zgadzam i rozumiem, nie akceptuję tylko nazywania takiego systemu wolnorynkowym, w końcu sam zauważasz, jak wiele ograniczeń założonych jest na taki "wolny rynek".

"Mam takie pojęcie wolności, że ona działa dopóty, dopóki wolność jednej osoby kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność oraz nietykalność drugiej osoby"

Oczywiście, że tak nie uważasz. W przeciwnym wypadku musiałbyś całkowicie odciąć się od paliw kopalnych, bo produkując nawet minimalną ilość dwutlenka węgla do atmosfery - naruszasz wolność innych osób, często osób nawet spoza twojego kontynentu, czy półkuli, w którym w żaden sposób nie jesteś w stanie zrekompensować swoich działań, bo po prostu dzieli was zbyt duży dystans.

Wirtuoz0piorunów
Oczywiście, że tak nie uważasz. W przeciwnym wypadku musiałbyś całkowicie odciąć się od paliw kopalnych, bo produkując nawet minimalną ilość dwutlenka węgla do atmosfery - naruszasz wolność innych osób, często osób nawet spoza twojego kontynentu, czy półkuli, w którym w żaden sposób nie jesteś w stanie zrekompensować swoich działań, bo po prostu dzieli was zbyt duży dystans.

@CiekaowstkInwestycyjne zawsze znajdzie się jakiś argument tego rodzaju mówiący, że jakieś Twoje działanie narusza wolność innych ludzi.
Na przykład oglądam czasem filmy na kinie domowym, głośniejsze sceny są na pewno słyszalne przez sąsiadów. Czy oznacza to, że nie uważam tego, co napisałem o wolności? No nie, właśnie tak ją postrzegam, po prostu pozostaję przy nieco bardziej racjonalnej ocenie tego, co narusza wolność innych.
Z emisją gazów cieplarnianych jest tak, że mamy do czynienia z umową społeczną, cały świat korzysta z paliw kopalnych, akurat w Europie całkiem mocno staramy się to rekompensować poprzez podatki i opłaty zawarte w paliwie, opłaty emisyjne zawarte w węglu czy gazie i pewnie sporo innych, ale to moim zdaniem jest rozmywanie tematu.

Ja się z tym wszystkim zgadzam i rozumiem, nie akceptuję tylko nazywania takiego systemu wolnorynkowym, w końcu sam zauważasz, jak wiele ograniczeń założonych jest na taki "wolny rynek".

W takim razie wychodzi na to, że stosujemy po prostu różne definicje. Twoja rzeczywiście przedstawia utopię, która nie ma prawa istnieć, bo rynek pozbawiony jakichkolwiek regulacji bardzo szybko przestanie być wolny, tylko przejmą go korporacje, a nie państwo.

Fenomen1piorunów

@CiekaowstkInwestycyjne ale gdzie tu coś szokującego? Osoby zarządzające mają odpowiedzialność przed radą nadzorczą, by w granicach prawa wypracowywać jak największy zysk, i tyle. Jeśli tego nie robią, zostaną wywalone. To kwestią państwa powinno być takie tworzenie prawa, by korporacje przy okazji nie niszczyły planety / ludzkości.

Osobistość11piorunów

@pszemek korumpowanie polityków, celem obsadzenia kluczowych miejsc w gospodsrce kraju własnymi ludźmi, to nic szokującego?

Nie mówiąc o tym jakich zanieczyszczeń dopuściło sie Shell w Nigerii, ale to temat na kolejną ciekaowstkę.

Fenomen1piorunów

@CiekaowstkInwestycyjne żeby nie było, jebać korporacje, jak najbardziej, ale uważam, że tak, jeśli masz organizację której jedynym i wyłącznym celem jest zarabianie hajsu, to nikt nie powinien być zaskoczony, że idą do tego celu po trupach.

Pokaż więcej komentarzy (33)

Osobistość

w Dyskusje

53piorunów

Aby odsłuchać ciekawostkę -> kliknij tutaj!

Czy wiesz, że...

... pierwotna wersja Konstytucji Stanów Zjednoczonych chroniła obywateli przed podatkiem dochodowym?

Pierwsze na świecie podatki dochodowe były wprowadzane wyłącznie w okresach wojennych, służąc finansowaniu działań militarnych. Niemniej jednak, zaraz po uzyskaniu pokojów, były one zazwyczaj szybko wycofywane, głównie z powodu społecznego niezadowolenia. Również Stany Zjednoczone nie były tu wyjątkiem. W trakcie wojny secesyjnej, amerykański rząd podjął pierwszą próbę wprowadzenia podatku dochodowego. Jednak podatek ten przetrwał jedynie na czas wojny, a po jej zakończeniu został szybko wycofany. Kiedy próbowano wprowadzić go ponownie, w okresie bezwojennym, Sąd Najwyższy uznał taki ruch za niekonstytucyjny.

Ponad 50 lat politycy starali się zmienić konstytucję w sposób, który umożliwiłyby nałożenie takiego podatku. Jednak sztuka ta udała się im dopiero w 1912 roku, kiedy uchwalono 16. poprawkę do konstytucji Stanów Zjednoczonych, która otworzyła drogę do wprowadzenia podatku dochodowego.

Wartym dodania jest fakt, że początkowo podatkiem dochodowym objęty został tylko 1% społeczeństwa Stanów Zjednoczonych. Jednak zaledwie kilka lat później, w okresie I Wojny Światowej, podatek ten obejmował już aż 80% obywateli. Syndrom powoli gotującej żaby?

Osobistość6piorunów

@CiekaowstkInwestycyjne to samo VAT, byl wprowadzony "na chwile" po wojnie, na odbudowe. Niestety zwykly czlowiek nie zdaje sobie sprawy, ze spokojnie 70% budzetu panstwa jest rozkradana lub zwykle marnotrawiona.

Osobistość0piorunów

@e5aar zależy gdzie. Są kraje, w których podatki są prawidłowo dystrybuowane. Myśle, że fakt że w Polskiej polityce nikt nie porusza tematu prawidłowego dystrybuowania środków publicznych, dużo mówi o kondycji polskiej demokracji.

Osobistość0piorunów

@CiekaowstkInwestycyjne nie wiem jak to wygląda na innych kontynentach , ale zdecydowanie w Europie w kazdym kraju jest podobnie, po prstou moze nie 70%, a zaledwie 50% xD Jezeli sa jakies, ktore tak nie jest to chetnie sie o nim dowiem 😉

Osobistość0piorunów

@CiekaowstkInwestycyjne Szwecja i Dania musialbym poczytac byc jest jak mowisz, Norwegie nie licze, bo to kraj napedzany potezna sprzedaza ropy, jak niektore kraje arabskiego. Plus tez ma ogromne podatki xD Napewno sie zainteresuje, dzieki!

Osobistość2piorunów

@e5aar zobacz ile na świecie jest państw biednych ze względu na posiadane ogromne złoża ropy naftowej.

To w jaki sposób Norwegowie zarządzają pieniędzmi pochodzącymi z ropy to ewenement i wzór do naśladowania.

Mało się mówi o tym, że potęga Rzeczypospolitej w przeszłości brała się w dużej części z bogactwa naturalnego kraju (dobrej ziemi pod plony). Nasi przodkowie jednak nie umieli jednak wykorzystać tej przewagi i pieniądze ze sprzedaży zboża zainwestowali jedynie w hulaszczy tryb życia.

Jestem przekonany, ze i dziś gdyby odkryto w Polsce bogate złoża ropy, to Polska poszła by drogą Wenezueli, a nie Norwegii...

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Dyskusje

26piorunów

Aby odsłuchać ciekawostkę -> kliknij tutaj!

Czy wiesz, że...

... czasami wyroki sądów bywają na tyle kuriozalne, że aż brakuje słów, by jakkolwiek je skomentować?

Jaka kara grozi za zabicie ponad 16 tysięcy osób na skutek skandalicznych zaniedbań w bezpieczeństwie pracy?* Choć to pytanie może zabrzmieć dla was absurdalnie, to z pewnością nie brzmi ono tak dla setek tysięcy ofiar największej katastrofy przemysłowej XX wieku - katastrofy w Bhopalu. Otóż 3 grudnia 1984 roku w Bhopalu, w Indiach, w fabryce należącej do amerykańskiej korporacji Union Carbide Corporation (UCC), doszło do awarii, w skutek której uwolniona została ogromna ilość izocyjanianu metylu - śmiertelnie toksycznego gazu.

Kiedy gęsta, śmiertelna chmura gazu pokryła miasto, mieszkańcy Bhopalu, zaczęli dusić się w swych domach. Oficjalne dane mówią o 16 tysiącach ofiar śmiertelnych, jednak szacunki niezależnych organizacji mówią o nawet 25 tysiącach zmarłych. Ponadto, pół miliona osób zostało narażonych na działanie gazu, co spowodowało trwałe uszkodzenia zdrowia, w tym uszkodzenia płuc, oczu, a także zaburzenia neurologiczne. Przez lata, mieszkańcy Bhopalu zmagali się z chorobami, niepłodnością i deformacjami urodzeniowymi u swoich dzieci. Wstrząsający wpływ katastrofy na życie codzienne mieszkańców Bhopalu był nie do opisania. Wydawałoby się, że tragedia takiej skali, musiała zostać szybko i surowo osądzona. Czy tak się wydarzyło?

Otóż… nie. Na pierwsze wyroki skazujące za tę katastrofę, trzeba było czekać aż 26 lat! Za spowodowanie śmierci 16 tysięcy osób, w czerwcu 2010 roku, siedmiu obywateli Indii zostało skazanych w Bhopalu na karę dwóch lat więzienia i grzywnę w wysokości około 2000 dolarów każdy (kolejnych ośmiu pracowników nie dożyło wyroku skazującego).

Osobistość10piorunów

Gwiazdka* - czym były te skandaliczne zaniedbania? Dla ilustracji wspomnę o jednym z nich. Otóż o 23:45 odkryto pierwszy przeciek gazu, który został zaraportowany do osoby odpowiedzialnej za bezpieczeństwo w fabryce. Jakie kroki podjęła ta osoba w celu zminimalizowania wycieku? Otóż… żadnych. Okazało się, że za pół godziny była zaplanowana przerwa na herbatę, kierownik zadecydował więc, by zająć się problemem po przerwie. Minęła niemal godzina, nim ktokolwiek przyjrzał się wyciekowi gazu…

Fenomen1piorunów

@CiekaowstkInwestycyjne czyli do sami Hindusi doprowadzili do tego? Nie przygladalem sie nigdy tej katastrofie, a jedyne informacje, ktore widzialem to "zla zachodnia korporacja doprowadzila do smierci niewinnych Hindusow".

Osobistość5piorunów

@Kahzad tam była masa zaniedbań. Przez wiele miesięcy przetrzymywali szkodliwy dla ludzi gaz w niesprawnym zbiorniku. Wszyscy o tym wiedzieli, łącznie z firmą-matką, ale nikt nie zareagował...

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Dyskusje

8piorunów

Aby odsłuchać ciekawostkę -> kliknij tutaj!

Czy wiesz, że...

... jest duża szansa, że w Starbucksie w Stanach Zjednoczonych obsługiwać Cię będzie osoba z wyższym wykształceniem?

Wczoraj skoncentrowałem się na negatywnej stronie działalności Starbucksa. Oczywiście świat nie jest tylko czarno-biały, a rzeczy nie są wyłącznie złe czy dobre. Podobnie jest z działalnością wspomnianej sieci kawiarni, która również ma swoje pozytywne strony: warte podziwu i naśladowania przez inne międzynarodowe korporacje. Otóż w 2014 roku Starbucks wprowadził dla swoich pracowników w Stanach Zjednoczonych „Plan Realizacji Studiów” we współpracy z Arizona State University.

Oznacza to, że firma postanowiła pokryć pełne koszty studiów dla swoich pracowników. Inicjatywa ta zdaje się być odpowiedzią na rosnące koszty edukacji wyższej i problem zadłużenia studentów. Program dostępny jest dla wszystkich pracowników firmy, bez względu na ich stanowisko czy liczbę przepracowanych godzin, co stanowi wyjątkowe podejście do edukacji i równości. Studia realizowane są online, co umożliwia pracownikom kontynuowanie pracy i jednoczesne zdobywanie wyższego wykształcenia. Oferta edukacyjna obejmuje ponad 80 programów na poziomie licencjatu, co sprawia, że jest atrakcyjna dla różnorodnych grup pracowników. Do czerwca 2022 roku aż 8500 pracowników Starbucksa uzyskało wyższe wykształcenie dzięki „Planowi Realizacji Studiów”. Firma postawiła sobie za cel wykształcić 25000 absolwentów do końca 2025 roku!

Program Starbucks to dowód na to, że można. Dowód, że korporacje mogą pełnić znaczącą, pozytywną rolę społeczną. Miejmy nadzieję, że w przyszłości korporacja rozciągnie ten program także na pracowników spoza Stanów Zjednoczonych.

Osobistość

w Dyskusje

15piorunów

Aby odsłuchać ciekawostkę -> kliknij tutaj!

Czy wiesz, że...

... płacenie podatków nie jest tylko dla ochotników?

Starbucks to amerykańska międzynarodowa korporacja, która sprzedaje kawę i napoje kawopodobne. Firma ta znana jest z wysokiej jakości kawy, szerokiej gamy produktów i atmosfery w swoich kawiarniach próbującej wytworzyć potrzebę „trzeciego miejsca”, zaraz po domu i pracy, gdzie ludzie mogą się zrelaksować i spotkać z innymi. Założony w 1971 roku w Seattle, Starbucks szybko stał się największą siecią kawiarni na świecie, z tysiącami sklepów rozmieszczonych w różnych krajach, w tym również na Wyspach Brytyjskich, gdzie owa kawiarnia w pewnym momencie stała się bardzo popularna i modna.

Wszystko zmieniło się w 2012 roku, na skutek wielu medialnych publikacji, ukazujących zeznania podatkowe firmy. Okazało się, że Starbucks zapłacił królowej tylko 8,6 miliona funtów podatku dochodowego w ciągu swojej całej 14-letniej działalności na Wyspach Brytyjskich, i nic w 2011 roku, pomimo sprzedaży wynoszącej prawie 400 milionów funtów. Co oznaczało, że Starbucks zgłosił zysk podlegający opodatkowaniu tylko raz w ciągu swojej 15-letniej działalności w Wielkiej Brytanii (do 2012 roku).

Informacja ta oburzyła klientów, wśród których zaczęło krążyć powiedzenie, że „Starbucks po prostu nie wiedział, że płacenie podatków nie jest wyłącznie dla ochotników”. Na platformach społecznościowych zaś zaczęły pojawiać się apele o zbojkotowanie firmy, działającej w tak nieetyczny sposób. Sprawa nabrała takiego rozgłosu, że sieć kawiarni musiała zareagować, więc w odpowiedzi na publiczne oburzenie i naciski, Starbucks zgodził się zapłacić więcej podatku od spółek w Wielkiej Brytanii. Kris Engskov, dyrektor zarządzający Starbucks UK, ogłosił, że firma zapłaci „znaczną kwotę podatku w 2013 roku, niezależnie od tego, czy firma będzie rentowna”. Ten ruch w prasie branżowej został opisany jako „bezprecedensowy”. Starbucks przyznał, że stopień wrogości i emocji wokół kwestii podatkowej „zaskoczył nas nieco” i że ruch ten był próbą odbudowy zaufania ze strony klientów.

„Znaczna kwota podatku w 2013 roku” okazała się kwotą 5 milionów funtów…

Pokaż więcej komentarzy (6)