fonfiFanatyk
17piorunówDzień dobry wieczór się z Państwem,
Jak zwykle przybiegam do Państwa z wytworem na ostatnią chwilę. Nie dość, że ostatnio zabiegany jestem, a edycja miała miejsce w tygodniu przed moim urlopem, to jeszcze organizator dobrał jakieś takie niewdzięczne rymy... A nie, moment - to chyba ja! W takim razie, wspaniałe to były rymy, do których wspaniale układało się poniższy sonet.
Zima w (wielkim) mieście
_Budzi się miasto spod śnieżnej pokrywy,_
_Zdumione chodników i ulic białością,_
_Jak mrozem zdumieni są uporczywym,_
_Mieszkańcy zmarźnięci do szpiku kości._
_I ja na przystanku stoję zdumiony,_
_Że skoro na mróz już wyszedłem z domu,_
_To zamiast na sobie mieć kalesony,_
_One w szufladzie nie wadzą nikomu._
_Bo stopy zmarznięte się zaraz rozchodzą,_
_Na twarzy szalik zacisnę pętelką,_
_Dłonie w kieszeniach się nie wychłodzą,_
_A warstw - mam na sobie ze trzy! Z kamizelką._
_Lecz na autobus to w nerwach już liczę,_
_Bo w jajka mi zimno, że ja pierniczę!_
Piękne! :grinning:
Pozwolę sobie się odnieść:
Z wiekiem przychodzi na chłopa wiek taki,
że się na starość czuje dość staro
i w szatni nie będą się śmiać już chłopaki,
a stać przyjemniej z ciepłą fujarą.



