Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#elektryka

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

Pytanie do hejtowych i - co może być problemem: światło mi gaśnie w losowych momentach w jednym z pomieszczeń. Z reguły wygląda to tak - włączam światło przełącznikiem, mija jakiś czas (czasem 15 sekund, czasem 2 minuty, czasem 15 minut) i światło gaśnie. Jak się wyłączy wtedy przełącznikiem i od razu załączy to się nie zaświeci - trzeba odczekać jakieś 10 sekund na wyłączonym i wtedy dopiero po włączeniu się zaświeci.

Czy szukać problemu w lampie, przełączniku czy kablu?

Fanatyk1piorunów

Obstawiam źródło światła lub jakieś połączenie.
Ale jeśli jest to LED to prądy są na tyle małe że ciężko wywołać grzanie się styków.

Fanatyk0piorunów

Zawołaj gdy rozwiążesz problem

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w DIY - Zrób To Sam

89piorunów

Śniło mi się że grzebałem coś przy kabelkach. No bo co innego mogło mi się śnić.
No i jak się tak grzebie w tych kabelkach to raz na jakiś czas zdarzy się że prąd popłynie nie przez kabelki tylko przez rękę. Tak też się zdarzyło we śnie. A jak prąd kopnie to naturalnym odruchem jest skurcz mięśni ręki. Więc się skurczyły, szarpnęło ręką, i się obudziłem. Bo przyjebałem sobie z piąchy w ryj. Widocznie była to faza snu lekkiego i mięśnie robiły to co mózg przeżywał.

A dlaczego śniły mi się kabelki? Bo wczoraj cały dzień robiłem jakieś przeróbki w rozdzielnicach i szafach sterowniczych.
Ale chronologicznie.
W piątek koło południa dzwonią z tartaku żeby podjechać bo heblarka nie działa i próba uruchomienia powoduje wyrzucenie zabezpieczenia.
Ok, podjadę, nawet jestem blisko na mieście, ale nie mam żadnych narzędzi przy sobie bo przyjechałem po materiały na budowę. Będę jutro z rana.
Sobota rano, podjeżdżam na zakład. Cześć, część, gdzie pacjent? A tam za rogiem.
Prosta maszyna, dwa silniki, dwa włączniki. Niewiele może się zepsuć.
Skoro wali zabezpieczenia to szukamy zwarcia, albo doziemnego albo międzyfazowego.
Mierzę rezystancję między fazami na wtyce i wychodzi ok 2Ω, nie jest to problem bo taką rezystancję ma kawałek drutu w silniku. Dla prądu przemiennego dochodzi jeszcze reaktancja indukcyjna czyli wypadkowo impedancja, która ma wartości w dziesiątkach omów i nie pozwala na przepływ zbyt dużego prądu.
No to jak nie zwarcie międzyfazowe to sprawdzam rezystancję izolacji. Tutaj bez skrupułów, 1000VDC na próbę i patrzymy.
Hmmm, no i nic. W każdy możliwy sposób wychodzi ponad 5GΩ. No to zostaje jeszcze jedna opcja, zwarcie między zwojowe w silniku. Pomiar rezystancji uzwojenia tego nie wykaże, no chyba że ktoś ma Mostek Thomsona (mostek Kelvina). Otwieram puszkę przyłączeniową, a nie było łatwo bo nie dość że w słabo dostępnym miejscu to jeszcze nawalone kupa wiórów.
Silnik połączony w trójkąt, ściągam blaszki żeby każde z uzwojeń miało wolne oba końce.
Mierzę w każdej kombinacji, między zwojami, między zwojami a obudową. Wszędzie totalna przerwa. No to może w drugim silniku? Tam już dostęp znacznie łatwiejszy, silnik w gwiazdę, też trzeba zdjąć mostki. Pomiary takie same, wszędzie totalna przerwa.
No to jak wszystkie pomiary są ok to trzeba sprawdzić czy maszyna ruszy.
Pospinałem wszystko jak było, wtyka do gniazda, włącznik na pozycję 1. Iiiiiii? Nic, nawet wałek się nie zakręcił. Wywaliło zabezpieczenia. RCD i C25.
Czyli coś jest nie tak ale pomiary tego nie pokazują. Dziwne. Spróbujmy jeszcze raz. To samo. Wywaliło zabezpieczenia, a wałek jedynie drgnął o 2cm.
Nie no, coś musi być nie tak, ponowne pomiary.
Rezystancja uzwojenia? Ok, 2Ω, Riso? No i teraz jest ledwie 400kΩ, dużo za mało.
Okazało się że silnik jak sobie postał przez dzień to w jakiś sposób zwarcie zniknęło, nawet 1000V z miernika nie przebijało tego miejsca. Ale po podłączeniu do sieci, napięcie znacznie mniejsze bo szczytowo ledwie ok 560V, z tym że wydajność prądowa takiego źródła jest znacznie większa więc łatwiej miało wywołać łuk pełzający i zwarcie do PE. Dlatego waliło RCD i C25. Przy okazji mieli rozpadające się gniazdo i wtykę 4 pinową. Żeby było bezpieczniej zmieniłem na 5 pinowe, 3 fazy, N i PE. A żeby nie poraził mnie prąd jak we śnie to założyłem LOTO na bezpiecznik. Tak mi się spodobało to rozwiązanie że kupiłem sobie jeszcze 2 zestawy.

W innym zakładzie, ale też można nazwać go tartakiem bo tną drewno i produkują drewniane drzwi. Dokładałem dwie czasówki do sterowania styczników. Jest sobie silnik który co ok 1h zmienia kierunek obrotów. Tzn pracuje impulsowo, np 10 s na 1,5 minuty, i po godzinie zmienia kierunek. Sterowanie przychodzi z zewnątrz, a zmiana kierunku jest zrealizowana za pomocą zwykłej czasówki ze stykami przełącznymi, i w zależności który styk jest zwarty to załącza się stycznik w lewo albo w prawo. Oczywiście są wykorzystane styki NC styczników żeby nie można było załączyć obu na raz.
Ale tak czy siak zdarzało się że wywalało główne zabezpieczenie C25, a silnik teoretycznie bierze ok 12A. Jak byłem obejrzeć ten problem to akurat fart chciał że zobaczyłem łuk na stykach stycznika i w tym momencie wywaliło zabezpieczenia. Pomyślałem że styczniki wypalone, bo były do silnika 4kW a zainstalowany jest 7,5kW. Więc wymieniłem styczniki. Nie pomogło. Po dogłębnej analizie doszedłem do wniosku że może się zdarzyć sytuacja taka: układ dostaje sygnał z zewnątrz do pracy silnika, pracuje sobie np w lewo, i w czasie pracy czasówka stwierdzi że jednak nie i teraz czas na pracę w prawo. Styczniki się przełączą i silnik dostanie zasilanie do pracy w prawo gdy sam jeszcze kręci się w lewo. To wymusi przepływ ogromnych prądów i wyzwolenie zabezpieczenia.
Dlatego dołożyłem czasówki które opóźniają załączenie styczników. Teraz przy zmianie kierunku wirowania będzie 2s przerwa. Wystarczająca na zatrzymanie się silnika.
Ktoś pomyśli teraz że silnik będzie kręcił się o 2s krócej na każdy impuls. Otóż nie, bo sygnał i tak przechodził przez kolejną czasówkę wydłużającą czas pracy. Z zewnątrz przychodził np 3s sygnał, a czasówka wydłużała go zawsze o 6s. Więc przestawiłem pokrętło na 8s i czasy zostają jak są. Ogólnie czas pracy nie jest to jakiś krytyczny, bo to tylko miesza trociny w silosie.

Pewien człowiek buduje sobie kampera na bazie busa blaszaka. Normalnie ful wypas, stolik, prysznic, zlewozmywak, zbiornik na wodę, dwa akumulatory, panel PV na dachu. Przetwornica 12>230V i to z sinusem na wyjściu. Jedyne czego tam brakuje to miejsce.
Dzwoni do mnie że podłączył to wszystko ale ma problem z automatycznym przełącznikiem źródeł zasilania między przetwornicą a zewnętrznym źródłem. Nie działa tak jak trzeba, priorytetowym źródłem jest przetwornica, co jest głupie, bo jak masz prąd z zewnątrz to lepiej korzystać z niego.
I nie działa dioda informująca o tym że zasilanie idzie z przetwornicy. Urządzenie za 200zł a wygląda na szmelc.
Powierzyłem co mogłem i mówię do kolesia, że albo wysyłka na gwarancję albo rozbieramy i zobaczymy co siedzi w środku i czy da się coś z tego zrobić.
A w środku prosty układ a dwóch przekaźnikach relpola. Styki przełączne i cewka podpięta pod jedne z zacisków. Jak tam pojawi się zasilanie to prąd płynie z tego wejścia, a jak zniknie to z drugiego. Nie wiem kto projektował układ albo opisy bo były zamienione. Wystarczyło zamienić kabelki miejscami, zasilanie z zewnątrz i z przetwornicy żeby uzyskać oczekiwany efekt.
Ale został jeszcze problem, dlaczego dioda nie świeci? A bo na produkcji mieli wywalone na jakość i odwrotnie ją wlutowali, wystarczyło przelutować dwa kabelki miejscami i już działa.
Tylko po zamianie miejscami kabelków od przetwornicy i zewnętrznego zasilania, nie zgadzały się opisy. Więc pociąłem naklejkę, przekleiłem jak ma być i już działa.
Kupujesz coś co ma być dobre, a okazuje się że nie działa, kosztowało kupę pieniędzy i maksymalny przekrój jaki wchodzi w zaciski to 1,5mm². Przecież to śmiech na sali.

Autorytet0piorunów

Ten silnik lewo-prawo wcześniej chodził normalnie i z czasem zaczął wybijać zabezpieczenia?

Pokaż więcej komentarzy (19)

Osobistość

w Hydepark

15piorunów

Ten mały czerwony ziom to najlepsze co przydarzyło się elektrykom od czasu wynalezienia wago albo nawet od narodzin Tesli.
Mały, tyra na jednym ładowaniu cały dzień. dwustronny bit i można sobie ręcznie luzować bądź dokręcać.

Mój ma jak widać bit nie od kompletu ale zrobiłem podcięcia i działa tak samo.

Serdecznie polecam.



Gx

Osobistość2piorunów

Napisz kolego coś więcej co to za sprzęt i do czego służy

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w ELEKTRONIKA

16piorunów

Ciekawy projekcik mi się dzisiaj wyświetlił na yt.
Ktoś chętny wykonać? Może na większą skalę? XD
https://m.youtube.com/watch?v=lix-vr_AF38&pp=0gcJCVEJAYcqIYzv

Fanatyk7piorunów

@LaMo.zord sam to wrzuciłem w swoim wpisie rano.

Efektowne ale nie efektywne.
Lepiej by było zjonizować powietrze laserem i dwoma kanałami plazmy puścić wysokie napięcie.

GURU6piorunów

@LaMo.zord Efektowne, ale nie efektywne. Taka większa maszynka do robienia hałasu. 😉

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w DIY - Zrób To Sam

56piorunów


Czasami w chwili słabości wezmę do roboty instalację domową.
I zazwyczaj już pierwszego dnia przypominam sobie
>Aha, to dlatego tego nie robię.
Kupa wiercenia, ustalania gdzie co ma by, a potem i tak są zmiany.
Kurz, pył, gruz, czasami woda. To ja już wolę garbarnię i ten specyficzny zapach.
A jak sobie pomyślę że czeka mnie biały montaż to już mi się nie chce.
No ale cóż, słowo się rzekło, to trzeba działać.
Przewiert pod WLZ i inne kabelki porobione.
https://youtube.com/v/99KvG77pAuU
Do tego stopnia chcę skrócić czas tej roboty że poprosiłem znajomego o pomoc. Na szczęście się zgodził, i dzisiaj szarpniemy robotą. Na rok będę miał dość takiej roboty.

Ooo, i na YT pojawił się kolejny film z bezużytecznym działem Plazmowym Lorentza.
Wygląda efektownie ale nie jest efektywne.
https://youtu.be/lix-vr_AF38

Autorytet0piorunów

@myoniwy Ale bajerancki statyw do młota :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fanatyk

w Hydepark

16piorunów

Wrzucam uzupełnione, łącznie 29 pozycji do wydania, głównie w temacie elektryki i studiów technicznych, lata 50 i 60.

Jak ktoś byłby chętny to proszę pisać, resztę odnoszę do antykwariatu czy gdzieś.

@myoniwy @6502 @rogi_szatana

Gruba ryba4piorunów

@emdet Kolega z pracy pyta czy są obrazki ;).

Fanatyk3piorunów

@emdet zaklepuje wyłączniki wysokiego napięcia

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Hydepark

8piorunów

Byłby ktoś zainteresowany taką oldschoolową lekturą branżową? @myoniwy ?
Mam tego ponad 20 pozycji, roczniki głównie ok 1950-1960.

Inspirator1piorunów

@emdet daj jakiś spis albo fotę co tam masz ciekawego. Mam parę pozycji z lat 50-60 i w większości są ta wartościowe pozycje. Przynajmniej zawierają jakąś wiedzę. Dzisiejsze publikacje to bardziej albumy i połączone z katalogami producentów sprzętu

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w DIY - Zrób To Sam

16piorunów


Ohhh yeaah, w końcu wysłali paczkę z
A cóż jest w tej paczce?
Kolejny element rozwoju firmy, i niewyczerpane (mam nadzieję) źródło ciekawych wpisów.
Jak przyjdzie to się pochwalę, czyli pewnie za grubo ponad tydzień.
A teraz możecie zgadywać co to może być i jakiego jest koloru.

Gruba ryba1piorunów

@myoniwy jak niewyczerpane to pewnie perpetumpostile, czerwone :grinning:

Fenomen0piorunów

Żółte oczywiście

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Hydepark

50piorunów

Transformatorrek się był spalił :smiley:

https://streamable.com/e3n5vk

Kosmonauta3piorunów

Nie, trafo się nie spalił.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w DIY - Zrób To Sam

113piorunów


Jest niedziela, rano, więc czas na kolejne wydane tygodnika z cyklu
Cóż nas czeka w tym wydaniu?
Awaria na sieci średniego napięcia 15kV.
Zagadka z prądami błądzącymi.
Pomiary elementów do budowy dopalarki do kabli.

No to lecimy z tematami.
Kilka dni temu w pewnym zakładzie, zabrakło zasilania, w całym zakładzie.
Jednocześnie gdy zasilanie zniknęło to pojawiła się inna atrakcja, czyli alarm przeciwpożarowy. A polityka firmy jest taka że przy takim alarmie każdy pracownik ma obowiązek udać się do miejsca zbiórki i odbić swoją kartę zakładową, żeby było wiadomo że wszyscy się ewakuowali. A tych ludzi było parę setek.
Pytanie jaka jest koincydencja tych dwóch wydarzeń?
Po ogarnięciu zamieszania z alarmem, po sprawdzeniu zakładu przez straż pożarną. A tak, tak, pojawili się na miejscu w kilka minut. Można było przywrócić zasilanie.
A że zasilanie zostało wyłączone po stronie średniego napięcia to tam udali się pracownicy. W historii wydarzeń był zapis o zadziałaniu zabezpieczenia ziemnozwarciowego. Sieci dystrybucyjne średniego napięcia są budowane jako IT czyli z izolowanym punktem neutralnym, a w praktyce wygląda to tak że pełnej izolacji nie ma, bo jest dławik bądź rezystor doziemiający ale nie pozwalający na duże prądy zwarciowe do ziemi. Wtedy dużą rolę odgrywa pojemność sieci względem ziemi, czyli tworzy się kondensator sieć-ziemia. I pojemność tego kondensatora jest ogranicznikiem prądów zwarciowych, zazwyczaj są to bardzo małe wartości rzędu kilku lub kilkunastu amperów. W przypadku bardzo rozległych sieci będą to dziesiątki amperów. No i po to jest zabezpieczenie ziemnozwarciowe że jeśli pojawi się taka usterka to zabezpieczenie odetnie uszkodzony fragment sieci. W tym przypadku cały zakład.
A w jaki sposób realizuje się takie zabezpieczenie?
Sieć jest trójfazowa, bez przewodu N, i jeszcze izolowana od ziemi.
Jak brzmi pierwsze prawo Kirchhoffa? Algebraiczna suma prądów w danym węźle równa się zero. Czyli ile prądu wpływa, tyle musi wypłynąć. A jak nazywa się urządzenie które potrafi wykryć że coś jest nie tak? Prawdopodobnie większość z nas ma takie w swojej instalacji domowej. A zwie się RCD, którego sercem jest przekładnik Ferrantiego. Jest to po prostu przekładnik prądowy który swoim protektoratem obejmuje wszystkie żyły prądowe. No i jak będzie sytuacja że suma prądów nie równa się zero bo część popłynęła sobie do ziemi zamiast wrócić innym kablem to wyzwalacz otworzy rozłącznik i przepływ prądu ustanie.
Szybkość reakcji takich zabezpieczeń pokazuje kolaż trzech zdjęć. Wypalona jest dziurka w izolacji zewnętrznej w rozmiarze 5x2mm, a w izolacji roboczej dziura jakieś 5mm średnicy. Czas reakcji liczony w milisekundach. Bo sekunda zwarcia doziemnego to z tej głowicy by tylko popiół został, jak z sapera.
Chociaż wydzieliło się na tyle dużo ciepła i pyłu że czujka ppoż wykryła to jako pożar i aktywowała system, dlatego przyjechała straż pożarna.
A teraz przyczyna dlaczego w ogóle doszło do tego do czego doszło.
Kiedyś pokazywałem jak wygląda budowa kabla XRUHAKXS 1x70/25, jak nie pamiętacie to proszę poszukać na tagu lub w guglu, na szybko jest to żyła robocza, izolacja, żyła powrotna i znów izolacja zewnętrzna.
Jedną z warstw budujących kabel jest warstwa elektroprzewodząca nałożona na warstwę izolacji roboczej. Po co to? Żeby doprowadzić do równomiernego rozkładu pola elektrycznego i zwiększyć wytrzymałość na przebicie, bo w całej izolacji jest jednakowe natężenie w kV/mm. Tyle że w czasie zarabiania głowicy trzeba tej warstwy się pozbyć, służą do tego specjalne temperówki. Nie wiem czym skrobał wcześniejszy wykonawca 15 lat temu ale nie było to zbyt estetyczne. Po oskrobaniu warstwy przewodzącej na jej krawędź nawija się taśmę sterującą, ma w składzie coś co minimalnie przewodzi prąd niwelując lokalną koncentrację pola elektrycznego. Niestaranne wykonanie tego etapu może doprowadzić do tego co na zdjęciu.

Głowice mamy ogarnięte to teraz coś o zagubionych prądach które szukają swojej drogi. Jak naprawiałem głowice to musiałem odkręcić od bednarki zaciski żył powrotnych. Odkręcam jedną, drugą potem trzecią (bo były trzy) ale dzieje się coś dziwnego. Iskrzy. A to bardzo dziwne. Zwłaszcza że kable z drugiej strony są uziemione. To jak do cholery może iskrzyć?
Biorę miernik, pomiar napięcia i ledwie 0,9V. Bida, napięcie bezpieczne. Ale po dotknięciu do PE iskrzy. No to sprawdźmy prąd, zakładam miernik cęgowy i potrafi szarpnąć do 30A. Uuuuu, grubo, 30A, przy ledwie 0,9V to bardzo mała rezystancja musi być.
Powtórzyłem oba pomiary, tym razem z telefonem w ręku, żeby to uwiecznić dla potomnych i dla głodnych wiedzy tutaj. I wiecie co? Jak chciałem wrzucić wczoraj film na YT to przypomniał mi się tekst z
>- A którym włącza się nagrywanie?
Tak, nie nagrało się. Więc macie tylko stenogram.
No ale jakie jest rozwiązanie zagadki? Trzeba spojrzeć na schemat.
Normalnie zasilanie odbiorów było z Tr1 i z Tr2. Ale jak w Tr2 wywaliło głowice to zasilanie odbiorów z RNN2 0,42kV zostało zrealizowane za pomocą sprzęgła w RNN3 0,42kV. Czyli zasilanie idzie z Tr1 do RNN1 0,42kV, potem do RNN3, wraca do RNN2 i stąd dopiero do odbiorów.
Droga już z opisu wydaje się długa, a jak przewodnik jest długi to jest na nim spadek napięcia.
Prąd płynący między Tr1 a RNN2 wywołuje spadek napięcia na szynie PEN. A prawdopodobnie uziemienie stacji RNN1 i RNN2 nie są metalicznie połączone bednarką. Dopiero gdy są podpięte żyły powrotne kabli średniego napięcia to PE stacji RNN1 jest metalicznie połączone z PE RNN2, a to powoduje zrównoleglenie szyny PEN czyli i przepływ prądu. Dla mnie jest to bardzo nieeleganckie rozwiązanie, a brakuje tylko kilku metrów bednarki żeby wyrównać potencjały.

Jak to kiedyś mówiono, jeśli czegoś nie ma na allegro tzn że to nie istnieje.
Jakiś czas temu przeglądałem oferty używanych części elektrycznych.
Rzuciły mi się w oczy spore gabarytowo dławiki. Jak zacząłem budowę dopalarki do kabli to sobie o nich przypomniałem że mogę ich użyć jako dławiki do układu PFC czyli poprawy współczynnika cosFi przy jednoczesnym podniesieniu napięcia zasilającego przetwornicę. Pieniądze nie duże, przesyłka smart czyli prawie free.
Dotarły do mnie, zmierzyłem indukcyjność, 614uH, ale są połączone równolegle, co po użyciu wzoru na cewki łączone równolegle daje 1,2mH na każdą. Według kalkulatora do PFC jest to całkiem spoko wartość. Tylko trzeba sprawdzić czy rdzeń cewki będzie wstanie przepuścić jakieś 1,5kW nie gotując się. Pierwsze pomiary jakie zrobiłem to rozładowanie kondensatora 6800uF przez 8zw na dławiku, wraz z bocznikiem prądowym 60mV/150A, czyli 2,5A/mV. Czerwony wykres to prąd a żółty to napięcie na drugim uzwojeniu. Jak widać prąd osiąga wartości ok 200A. O wartości napięcia nie ma co pisać, ważny jest kształt tego napięcia, niestety jest to krzywa opadająca. Więc albo cała energia rozproszyła się w rdzeniu, albo była za mała pojemność kondensatora i nie był wstanie utrzymać odpowiedniego zasilania. Ogólnie żółty wykres powinien być w pewnym zakresie poziomy i potem dopiero powinien zacząć opadać, gdy rdzeń się nasyci i straci możliwość magazynowania energii. Dalsze pomiary będą prowadzone. Bo muszę zbudować PFC tak by dawało ok 360-380V przy prądzie 10A. A potem to wszystko muszę przepchać przez przetwornicę.
Tak że w kontakcie, jak będzie się działo coś ciekawego to zapewne dam znać.

Lider5piorunów

@myoniwy 15kV?! A uprawnienia to skąd ma!?
Świetny wpis

Osobistość2piorunów

Wciąż mało rozumiem, ale fajnie to poczytać.

Pokaż więcej komentarzy (32)

Lider

w ELEKTRONIKA

7piorunów

Ej mam pytanie może mądre może głupie. Będę za granicą i kupuję sobie adapter UK-PL do gniazdka, powinienem się bardziej bać jak wetknę adapter i do adaptera złodziejkę dzielącą na 3 PL gniazdka? Bo kilka adapterów do UK mi się nie przyda, a złodziejkę w sumie mógłbym jeszcze użyć gdzieś. :thinking_face:

Lider3piorunów

@Deykun to zalezy od jakości adapterów, ale polecałbym jednak przedłużacz niż kradziejke żeby to nie wisiało na gniazdku

Mistrz2piorunów

@Deykun nie trzeba adapterów żeby wsadzić nasza wtyczkę do UK gniazdka :) tylko trzeba kluczyk do drzwi żeby wsadzić w to zabezpieczenie xD

Rok tam żyłem i żadnej przejściówki nie miałem xD

Pokaż więcej komentarzy (6)

Kosmonauta

w Hydepark

4piorunów

eksperci kochani, czy istnieją jakieś programatory czasowe które pozwalają na odcięcie energi elektrycznej za gniazdkiem 230V na określony czas(np.40min po czym wznowią prace) ale odliczanie ma się rozpocząć po tym jak zostanie wciśnięty jakiś przycisk.

Gruba ryba2piorunów

@kkEE Gniazdko tuya za 30zł. Możesz dowolnie je programować.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w DIY - Zrób To Sam

99piorunów

Pamiętacie wpis sprzed 9 dni o szukaniu zwarcia w starym kablu papierowo olejowym?
Kto nie to niech sobie przeczyta, a kto tak to jedziemy dalej.

W końcu dostałem w swoje łapska fanty z tej roboty, czyli mufę która była uszkodzona i głowicę ze słupa. Kawałek kabla z głowicy obrałem warstwa po warstwie jak cebulę, tak żeby było widać z czego jest zbudowany.
Najpierw symbol, HAKFtA, wygląda jak przypadkowy ciąg znaków jak nazwa folderu tworzonego na szybko albo po przejściu kota po klawiaturze.
Ale każda literka a nawet czasami jej brak ma znaczenie. Już tłumaczę o co chodzi.
Pierwszy symbol, a w sumie jego brak oznacza że mamy powłokę z ołowiu, logiczne nie?
H, oznacza że powłoka ogarnia wszystkie żyły na raz.
A, oznacza że żyły są zrobione z aluminium
K, informacja że to kabel. Bo z kablem i przewodem jest jak z kwadratem i prostokątem.
Brak kolejnego symbolu, to też jest informacja, tutaj że żyły są izolowane papierem nasączonym syciwem, często nazywanym olejem.
Ft, pancerz ze stalowych taśm, mamy to, zgadza się.
A, tak, drugi raz literka A, ale na końcu oznaczenia, osłona z przesyconego syciwem materiału włóknistego. W domyśle juta, pomiędzy ołowiem a taśmami. Jak widać po latach narażenia na warunki atmosferyczne materiał poszedł sobie na zasłużoną emeryturę.
No HAKFtA jak w mordę strzelił. Co ciekawe drugi odcinek do mufy to był prawdopodobnie HAKnFtA, czym to się różni? A tylko tym że syciwo ma formę nieściekającą, formę miodu.
Jest jeszcze jedna ciekawostka z tym kablem, dosyć nietypowe przekroje, bo trzy żyły fazowe mają 35mm² a jedna PEN/N ma 25mm2.
Ogólnie w krajach anglosaskich takie kable noszą nazwę PILC, Paper Insulated, Lead Coated.

Dobra, mamy za sobą to przydługie wprowadzenie. Ale do rzeczy, do rzeczy, gdzie ta ciekawa część wpisu?
Niejednokrotnie wspominałem że badaniem TDR mogę poznać tylko czas propagacji sygnału do uszkodzenia. Pół biedy jak uszkodzona jest jedna albo dwie żyły, wtedy z proporcji można policzyć odległość do uszkodzenia, ale wtedy tak czy siak trzeba znać długość kabla.
Najgorszy przypadek to uszkodzenie totalne, bez znajomości długość kabla, bo wtedy znam czas, i to tyle. Niby mając współczynniki propagacji fali można policzyć długość do uszkodzenia, ale to wciąż będzie tylko długość po kablu, a jak kabel ma zakopane zapasy na przyszłość jak wiewiórki? Policzysz że będzie to 213m a się okaże że gdzieś po drodze było 7m zapasu i kop rów 7m bez pewności że znajdziesz uszkodzenie. Albo inna sytuacja. Parametr VF będzie nieodpowiedni, np na oczyszczalni było to ledwie 0.296 jeden z niższych z jakimi się spotkałem. Machniesz się we współczynniku o parę setnych i już kopiesz nie w tym miejscu.
Więc co możemy z tym zrobić? Zapytacie.
A ja wam odpowiem: Rico, Kabooom!
Co? Kiedy? Jak? Czym i po co chcesz coś wysadzać?
Odpowiedz jest prosta. Jeśli kabel jest uszkodzony to i tak wymaga naprawy, więc jak coś wybuchnie to wielkiej różnicy nie zrobi. Logiczne, nie? Też tak myślę.
Więc jak wysadzić kabel w miejscu uszkodzenia którego lokalizacji nie znamy?
Z pomocą przychodzi Zeus, Jowisz czy tam inny Thor. Czyli będziemy napierdalać piorunami. (Raz! Raz! Raz! Pioruny!) Ale nie takimi zwykłymi.
Urządzenie do takiej zabawy nazywa się dopalarką albo czasami lokalizator akustyczny, bo powoduje przerwę w żyle, albo zwarcie z sąsiednimi żyłami z emisją fal dźwiękowych. Ma to sens w momencie gdy uszkodzenie jest małe, pokroju kilku kΩ doziemienia to RCD już zareaguje. Jednocześnie takie uszkodzenie będzie nie do wykrycia na TDR. Co trzeba zrobić? Zmniejszyć tą rezystancję. Jak? Dopalając kabel.
W urządzeniu siedzi bateria kondensatorów, ładowana do setek lub tysięcy woltów, i potem jest rozładowywana przez badany kabel. Przy odpowiednio dobranym napięciu dojdzie do zapalenia się łuku elektrycznego w miejscu uszkodzenia. A że łuk elektryczny to plazma, a plazma ma ujemną rezystancję dynamiczną, czyli im więcej prądu przepływa tym jest niższa rezystancja i może przepłynąć jeszcze więcej prądu zmniejszając rezystancję. To powoduje że taki zapalony łuk elektryczny traktujemy jak totalne zwarcie. Większość energii zgromadzonej w kondensatorach wydzieli się w miejscu uszkodzenia. Jednocześnie takie zwarcie w postaci łuku elektrycznego jest idealnym miejscem do odbicia się fali elektrycznej, więc można jednocześnie zrobić badanie TDR.
Poczyniłem już pierwsze zakupy za pieniądze w tym celu. Kupiłem 9 używanych kondensatorów foliowych do kompensacji mocy biernej. Każdy na 460VAC i ok 155uF.
Niestety po testach okazało się że 3 są nie do użycia, więc zostaje 6szt. Czyli już tracę ⅓ zakładanej pojemności, ale dam radę i z tym.
Ktoś pomyśli że 460V to mało, dla jednego tak, dla drugie nie. Bo trzeba wziąć pod uwagę że to jest napięcie znamionowe dla AC. A ile może wytrzymać taki kondensator dla DC? Wzór jest prosty VDC=VAC*2√2 czyli moje kondki mogę na spokojnie ładować do 1,2kV każdy. Skoro mowa o napięciu i kondensatorach. Jaki jest wzór na zgromadzoną energię? E=CU²/2. 6szt szeregowo po 145uF (bo tyle mają) to 24uF, jednocześnie daje to trochę ponad 7kV napięcia, podstawiając to do wzoru mamy około 600J.
Zakładając rozładowanie 600J w kilka ms na małej rezystancji zwarcia daje to moce chwilowe idące w setkach kW. Do tego stopnia że ziemia się trzęsie, czuć to pod stopami, w pewnym artykule znalazłem że 300-400J jest wystarczające żeby zlokalizować miejsce bez dodatkowego sprzętu, tylko na słuch. A dla mniejszych energii i lepszej dokładności lokalizacji używa się się takich geofonów.
https://youtube.com/shorts/ATa\\_hW--dNw
Pewnie będę musiał zbudować sobie takie coś, GPT podpowiada że ESP32 spokojnie ogarnie pomiar różnicy czasu dotarcia impulsu i triangulacji na tej podstawie. Taki kompas z własną północą.

I teraz sobie wyobraźcie że podpinasz takie urządzenie, klikasz start i w kilka minut wiesz dokładnie gdzie trzeba kopać bo czujesz na stopach jak krecik stuka w taborecik.
Moja bateria 6 kondensatorów będzie miała też kilka zalet.
Pierwsza to możliwość regulacji pojemność.
Co z regulacją napięcia daje spory zakres możliwych energii do uzyskania i stałych czasowych RC zależnych od uszkodzenia. Uszkodzenie 10kΩ przy napięciu 7kV będzie potrzebowało ok 1s na rozładowanie kondensatorów. Tu raczej się nie poczuje stukania ale już kilka strzałów może dopalić kabel.
Układy jakie mam zamiar łączyć to:
6S, 7,2kV, 24uF, 600J
4S, 4,8kV, 36uF 400J
3S, 3,6kV, 48uF, 300J
3S2P, 3,6kV, 96uF, 600J.
Jak te będą niewystarczające to kupie 9szt po 166uF nówki sztuki. Też za nieduże pieniądze.
Wtedy 10kV i 1kJ puka do bram.
Dane o potrzebnych napięciach i energiach wziąłem z dostępnych komercyjnie takich urządzeniach. Są horrendalnie drogie, ale karty katalogowe już dają jakieś informacje.
Największe jakie patrzyłem miały 36kV i 3600J.
Więc kondensator był 5,5uF. A z danych tych mniejszych policzyłem jakie kondensatory powinienem mieć. Lepiej by było bliżej 1kJ ale za takie pieniądze to i 600J dobre.
Jak widać albo i nie (przez kompresję obrazów na hejto) każdy z kondensatorów już oddał strzał, o czym mówi ślad na blaszce. Energie były małe, bo ledwie po 20J, ale efekt robi zacny.
Do sterowania takimi prądami idealnie nadają się tyrystory. A mam kilka takich fajnych na 2kA w impulsie. Tylko mają wadę, są na 1200V. Ale mam ich 3szt, a że są podwójne to łącznie daje to 7,2kV. No idealnie można pomyśleć. Prawie, bo trzeba wysterować wszystkie tyrystory na raz, a że będą połączone szeregowo to bramka każdego będzie na innym potencjale. I tu pojawiają się schody. Prawdopodobnie będę musiał użyć GDT, czyli Gate Driver Transformer. Prosty transformator impulsowy separujący wszystkie obwody. Mam nadzieję że się uda.

A skoro już weszliśmy trochę w to chciałbym wrócić do tematu TDR.
Oscyloskop ma generator prostokąta 5V, mało. Mam generator impulsów oparty o generator lawinowy, ale jest z nim problem bo brak dopasowania impedancyjnego już na początku powoduje spore przepięcia i rezonanse, przez co odbite sygnały też są zniekształcone.
Wertowałem sporo prac naukowych aż w końcu trafiłem na coś genialnego. Generator impulsów który sam dopasowuje swoją impedancję do odbiornika. No normalnie genialne.
A tak na prawdę to nie tyle dopasowuje co fala odbita od zmiany impedancji zostaje pochłonięta przez rezystor na drugim końcu linii koncentrycznej.
Już zamówiłem na alledrogo kabelek RG213, miedziany oplot, miedziany rdzeń, polietylenowy izolator, w sumie nigdzie nie znalazłem jakie napięcie maksymalne ma, ale na razie i tak będę bazował na generatorze lawinowym ale z taką linią. Dzięki takiej zmianie sygnały powinny być klarowne jak woda w górskim strumieniu.

Tak że zaplecze sprzętowe rośnie, baza klientów również. Tylko doba wciąż ma 24h i saldo mojego konta jakoś nie chce rosnąć.

Łooo cholera, chyba jeden z dłuższych wpisów.

Lider11piorunów

@myoniwy to chodzi o to słynne audiofilskie wygrzewanie kabli?

Osobistość1piorunów

@myoniwy Weź się człeku ogarnij. Bezczelnie zawyżasz kryteria fachowości i wiedzy branżowej. To znacznie przekracza statystyczne wielkości postarania. Pstrowski, k⁎⁎wa xD
Tradycyjny piorun i wyrazy uznania.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Fanatyk

w DIY - Zrób To Sam

74piorunów


Dzisiaj szybki raport z roboty
W sumie nic zaskakującego, żadnej zagadki nie było.
https://youtube.com/shorts/90I_qae2mtA

Wg norm dla instalacji TNC raz rozdzielony PEN na PE i N nie może być ponownie łączony.
Wg projektu i schematu miały iść 4x1x240 YAKXs.
Ale ktoś sobie wymyślił żeby położyć 5x. Dla mnie to bez sensu, zwłaszcza po tym jak zostało to spięte. Ale co ja tam mogę, ja tylko kabelki łącze, i np podłączałem te kable w RG do osobnych szyn PE i N.

A co do łączenia kabelków.
To takie coś jest montowane na zakładzie.
Są to szynoprzeowdy, czyli płaskownik zamknięte w obudowie z dostępem przez specjalne okienka.
Jak widać na tablicze znamionowej dopuszczalny prąd to 1000A. 1kA! I taki prąd musi popłynąć przez złącza, które są ewidentnie o mniejszym przekroju, ale za to widać że są z miedzi a szyny z aluminium.
Ciekawym rozwiązaniem jest system skręcania złącza. Zazwyczaj każde połączenie śrubowe powinno dokręcać się z odpowiednim momentem obrotowym. A tu nie! System montażu jest idioto odporny. Kręcisz śrubą dopóki możesz. Śruba jest połączona z kwadratową dużą podkładką, pod którą są trzy potężne sprężyny talerzowe.
Z pozoru wyglądają jak podkładki ale są ze stali sprężynowej i są w postaci lekkiego stożka.
W momencie dokręcania śruby sprężyny się ściskają, kwadratowa podkładka zbliża się do obudowy i w pewnym momencie blokuje się o przygrzany kawałek blaszki. To jest znak że siła jest odpowiednia i nie trzeba (nie można) dalej kręcić.
Takie rozwiązanie ma zalety nie tylko przy montażu, ale też przy normalnej eksploatacji. Bo jak tam będzie płynęło 1000A to trochę ciepła się wydzieli, a jak wiadomo śruby się pod wpływem ciepła wydłużają, no i sprężyny kompensują to rozszerzanie.
A co do tych 1000A, to jakoś trzeba te szynoprzewody zasilić z RG. No już są położone kable YAKXS 1x300mm² RMS, po dwa na fazę, i jeśli dobrze pamiętam to po jednym na PE i N. Więc 8 żył, a może i po dwie na każdą funkcje czyli 10 żył. Niewielka różnica. Ale robota będzie ciekawa. Bo wygiąć i dopasować taką 300 to nie jest łatwo. Chociaż już z 400 sobie radziliśmy to i z taki damy radę.
Co ciekawe prąd płynący w dwóch takich kablach na jedną fazę nie ma jednorodnego rozkładu. Rdzeniem płynie mniejszy prąd niż powierzchnią, dodatkowo w miejscu zbliżenia żył jest mniejszy prąd niż po zewnętrznej stronie.
Dlatego widziałem w pewnej pracy naukowej żeby żył nie układać parami tylko zrobić mijankę. Wtedy jest efektywniejsze wykorzystanie przekroju.
Ale czy ktoś tak robi? Nie widziałem.

Jutro z samego rana będzie wpis dedykowany @Opornik, on lubi w niedzielę rano czytać o elektryce, ale będzie i o

Osobistość2piorunów

@myoniwy dla 50Hz efekt rozkładu prądów będzie pomijany (tak jak widać dla 1Hz)

Fanatyk2piorunów

@k0201pl oj nie. Przy takich prądach już będzie widać różnicę w rozkładzie.
Proszę bardzo, to jest artykuł z którego pochodzi grafika.
https://www.e-magnetica.pl/doku.php/Proximity\\_effect
Efekt naskórkowy dla 50Hz ma 9mm. Przewód 300mm2 ma ok 20mm średnicy, więc niby idealnie? Nie? No nie. Bo te 9mm to jest głębokość na której płynie 37% prądu. Więc to już pokazuje że środkiem będzie płynął mniejszy prąd niż, przy powierzchni.

proximity [ Encyclopedia Magnetica™ ]E-magnetica
Pokaż więcej komentarzy (8)