Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#fizyka

Gwiazdor

w Ciekawostki

0piorunów

  ej hejtery i hejterowki podrzućcie jakieś ciekawe polskojęzyczne kanały na YT tzw "popularnonaukowe", ewentualnie jakieś ripy z Discovery itp też chętnie obejrzę

Mocarz1piorunów

@Tofik123 pisałam niedawno posta z polskimi kanałami o kosmosie (https://www.hejto.pl/wpis/hej-to-na-inauguracje-rakietowej-spolecznosci-na-hejto-leci-nitka-z-linkami-do-f), dodatkowo z nauki niewymienione wcześniej które mi przychodzą na myśl:
https://www.youtube.com/@naukowy.belkot
https://www.youtube.com/@KasiaGandor
https://www.youtube.com/@naukatolubie
https://www.youtube.com/@emcekwadrat
i odkryłam niedawno całkiem fany kanał młodego majsterkowicza/konstruktora: https://www.youtube.com/@kamilkonstruktor

Hej(to)! Na inaugurację rakietowej społeczności na #hejto - rakieciara - Hejto.plHej(to)! Na inaugurację rakietowej społeczności na #hejto leci nitka z linkami do fajnych polskich kanałów na YouTube w temacie kosmosu i rakiet. Podglądamy sobie do serniczka! Ode mnie: Popularnonaukowe: To jakiś kosmos! - długie filmy z animacjami, renderami 3d pokazującymiHejto.pl
Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Nauka

6piorunów

Andrzej Dragan.

Co wiemy o fizyce kwantowej i dlaczego tak niewiele?

SCIENCE CAFE 2022-2024

https://youtu.be/y1iD-YwelBc

Zawodowiec1piorunów

Prowadzących bym wymienił 😛 Jeden z nich ewidentnie oglądał inne wywiady Dragana i zadaje pytania sugerujące.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Twórca

w Luźne Rozmowy

2piorunów

Nowe wydanie książki i już Dragan ciągany po różnych wywiadach, w których większość to to samo + kilka anegdot z książki. Moje odczucie jest takie, że już ma tego dość, ale chodzi bo musi. :cat:

Książkę czytałem, fajna opcja, polecam.

Autorytet

w Astronomia

34piorunów

Swobodne czarne dziury - Astronarium 150.

Jak zobaczyć niewidzialne? To dylemat naukowców zajmujących się poszukiwaniem czarnych dziur.

W tym programie pokażemy nowe odkrycie, które pozwala dostrzec te niewidoczne obiekty i zastanowimy się, jakie może być jego znaczenie dla naszej wiedzy o Wszechświecie.

https://youtu.be/gAFtqnnp-N4

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Ciekawostki

8piorunów

Tajemnice światła na podstawie dualizmu korpuskularno-falowego.

Filmik o tym, że światło wie kiedy je obserwujemy :slightly_smiling_face:

https://youtu.be/ioCSXqcp2lc

Fenomen3piorunów

@electric_miss "Dragan to tłumaczył",ale jak każdy fizyk ma kompletnie błędne założenia:
Foton i szkło - Ten typ koncentruje się na fotonie. Tymczasem 3:05 - zaraz, o zaraza - a czym jest SZKŁO ? XD Tak,oczywiście,że się zgadzam z @Dalmierz_Ploza ... : CO TO JEST POMIAR. CO TO JEST ODBICIE. itd.
Nawet jakby użyć "pól" to dalej jest to niemal ta sama historia.

A tak przy okazji to jest to zabawne i idiotyczne,że fizycy upierają się przy tej nonsensownej lokalności i upraszczaniu wzorów ze względu na "zaniedbywalne" rzeczy jak matematycy przy twierdzeniu,że zero jest liczbą jak każda inna...
Przy okazji prawie na pewno Feynman miał rację co do antymaterii a i wielu współczesnych fizyków kwestionuje intuicyjne pojmowanie czasu (a więc i przestrzeni zapewne). Czyżby fala ulegała "kolapsowi funkcji falowej" ze względu na "przyszłość" w rzeczywistości w której oddziałuje ?

PS: korpuskularno - falowa ? Szczególny rodzaj fali. "Próżnia" nie jest taka pusta.Zła terminologia nawet tu.Ale nic,niech dalej cośtam liczą i badają - choc nie wiedzą co.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Specjalista

w Nauka

26piorunów

Wczoraj wieczorem ukazał się bardzo ciekawy artykuł w Nature o eksperymentalnej, choć specyficznej, demonstracji przesłania informacji przez coś co "przypomina" tunel czasoprzestrzenny.

O co generalnie chodzi?

Po pierwsze zapraszam do popularnonaukowego artykułu Natalie Wolchover pt.

**Fizycy tworzą tunel czasoprzestrzenny za pomocą komputera kwantowego.**

Poniżej zaś krótkie objaśnienie całej sprawy.

Po raz pierwszy fizykom z Caltechu z zespołu kierowanego przez Marię Spiropulu udało się eksperymentalnie zademonstrować na kwantowym komputerze Google'a, a dokładniej na 53 kubitowym procesorze Sycamore, "przejezdną" dwuwymiarową wersję tunelu czasoprzestrzennego na podstawie teoretycznego modelu SYK (Sachdev-Ye-Kitaev). Udało się im, manipulując kubitami, przesłać informacje przez utworzony przez nich tunel czasoprzestrzenny, a przynajmniej tak twierdzą. Niemniej, sprawa wzbudziła dyskusje wśród fizyków. Generalnie kwestia rozbija się o nie tylko o samą korespondencję AdS/CFT - czyli relację między splątaniem kwantowym, a geometrią czasoprzestrzeni - i związaną z nią hipotezę ER=EPR , na których bazuje model SYK, a które jak twierdzą ich kontestatorzy nie dotyczą realnej przestrzeni, w której żyjemy lecz przestrzeni anty DeSittera z negatywną stałą kosmologiczną. Sprawa się też rozbija o sposób interpretacji wyników tego eksperymentu, z którym nie wszyscy się zgadzają. Poniżej, jeden z przykładów wczorajszej dyskusji na twitterze:

A better summary: Physicists created an entangled system of qubits in a quantum computer in a way that is well understood in conventional quantum mechanics, and some physicists have speculated that entangled particles are connected by wormholes.

https://twitter.com/WKCosmo/status/1598018899509137408

Jeśli chodzi o samą dualność Maldaceny (AdS/CFT) to chyba najbardziej znanym jej "wrogiem" jest Sabine Hossenfelder, znana popularyzatorka nauki i fizyki, ale też osoba kontrowersyjna w samym środowisku fizyków. Jej słowa odnośnie wczorajszych doniesień:

No they didn't create a wormhole. It's a bullshit headline that deliberately misinforms the reader and I think you should unfollow and unsubscribe from every outlet that promotes this nonsense.

https://twitter.com/skdh/status/1598175023067717632

Natomiast autorka artykułu w Quanta Magazine Natalie Wolchover w taki oto sposób odniosła się do niektórych zarzutów:

Curious to see so many people approve of the article but bristle at the headline. Can someone (who has actually read our article or the Nature paper) articulate why they don’t think it’s valid to say the experiment created a wormhole?
The SYK model they programmed is holographically dual to an AdS2 traversable wormhole. Thus the evolving system of qubits has an equally valid description as a particle traversing a wormhole — “a filament of real space-time,” as Daniel Jafferis described it to me.
Indeed, the description of the experiment as particles traversing a wormhole is causal — simpler than the description in terms of qubits. Aspects of the dynamics arguably provided “a kind of evidence that this gravitational picture is the correct one” (Jafferis again).
To be sure, it's a 2D wormhole that they programmed and it’s not part of the same space-time fabric we live in. Moreover, it’s AdS space-time and ours is dS. All very important caveats, but do they render the headline inaccurate? Please spell out your critique.

https://twitter.com/nattyover/status/1598062171732447232

Podsumowując, fizycy stworzyli eksperyment z fascynującymi wynikami i bazujący na pięknej idei mogącej przyczynić się kiedyś do rozwiązania zagadki grawitacji kwantowej. Czy można jednak pokusić się o stwierdzenie "stworzenia", nawet jeśli w pewien sposób "zabawkowego", realnego modelu tunelu czasoprzestrzennego, który się nie zapada i przez który da się przesyłać informację? No cóż, jak widać po dyskusji, zależy jak na to wszystko spojrzeć.

Gdyby ktoś chciał się zagłębić w tematykę korespondencji AdS/CFT, ER=EPR to polecam np. Tunele czasoprzestrzenne rozplątują paradoks czarnej dziury.

# fizycznenowinkifakera -> nowinki fizyczne i nie tylko - do obserwowania lub czarnolistowania.( ͡° ͜ʖ ͡°)

Chcesz zerknąć do archiwalnych tłumaczeń bądź nowinek fizycznych? Wejdź na: https://www.fizyczne-nowinki-fakera.pl/

Specjalista5piorunów

Jeszcze poniżej parę komentarzy odnośnie artykułu.

"BREAKING: no, physicists have not built a wormhole.

Journalists have built a new form of clickbait and successfully sent misinformation around the world faster than the speed of truth."

https://twitter.com/johncarlosbaez/status/1598246338583744512

“If this experiment has brought a wormhole into actual physical existence, then a strong case could be made that you, too, bring a wormhole into actual physical existence every time you sketch one with pen and paper.”

https://twitter.com/johncarlosbaez/status/1598247666005463040

"From much of the press, you'd think they actually created a wormhole. What they've really done is simulated a system that might have a mathematical correspondence to a wormhole. Any summary that doesn't lead with this point is misleading."

https://twitter.com/MBKplus/status/1598012403178172416

"Many of us have been outraging at @QuantaMagazine for the misleading headline, but scientists themselves have to be more careful about how they communicate their work to journalists."

https://twitter.com/Kaju_Nut/status/1598230378015526912

"Its a 7 qubit system, modelling SYK which is dual to a 2d gravity. Interesting - but totally disproportionate to the PR machine operating.

They have the CEO of Google posting about it, articles in the New York Times, a huge puff-piece and video in Quanta."

https://twitter.com/JosephPConlon/status/1598223730647666688

John Carlos Baez on TwitterBREAKING: no, physicists have not built a wormhole. Journalists have built a new form of clickbait and successfu… https://t.co/suPJEfQ3T8Twitter
Pokaż więcej komentarzy (4)

Inspirator

w Nauka

14piorunów

Jedne z moich ulubionych kanałów popularnonaukowych na Youtube:

Steve Mould

https://www.youtube.com/c/SteveMould

Koleś w przystępny sposób tłumaczy zagadnienia związane z fizyką, chemią czy po prostu jak działają rzeczy które nas otaczają.

Ma przyjemny tembr głosu przez co przyjemnie się ogląda jego filmy.

Specjalista1piorunów

@stoopido a wyobraź sobie taki odlany z metalu, to by było dopiero kozackie. Ale boje się zobaczyć za ile chociażby taki jak jest 🙂

Specjalista1piorunów

@JamesOwens no nie wiem, narazie na tagu naukowych kanałów na YouTube pojawił się chyba jeden polskojęzyczny. To samo w nitkach o książkach, dużo ludzi czyta w oryginale co jest w ogóle kolejnym poziomem rozumienia języka i aż zazdroszczę

Pokaż więcej komentarzy (7)

Specjalista

w Nauka

32piorunów

Kolejny dzień, kolejny kanał z listy 

Jadąc alfabetycznie następny mam kanał Andrzeja Dragana.

Kanał Andrzej Dragan

Kategoria: Fizyka

Język: Angielski (z irytującym na początku mocnym akcentem, ale można się przyzwyczaić) :slightly_smiling_face:

Opis: Anrzej Dragan to chyba najbardziej znany popularyzator nauki w obrębie fizyki kwantowej w Polsce. Profesor wykładający na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego i na Narodowym Uniwersytecie Singapuru. W swoich filmikach stara się w prosty sposób wyjaśnić różne relatywistyczne zjawiska w przystępny sposób w filmikach po 10-20min. Poziom jest bardzo podstawowy więc dobry dla ludzi chcących zainteresować się tematem, albo spojrzeć na niego z innej perspektywy.

Od dłuższego czasu nic nie wrzuca, jednak myślę że warto go tutaj umieścić dla samej treści która jest na kanale do tej pory i liczyć że pojawią się też nowe :slightly_smiling_face:

link do kanałuhttps://www.youtube.com/channel/UC-1m_qnw1jrhwScX5uGfe_A

Przykładowy filmikhttps://youtu.be/7YGp7-0bejI

Fenomen

w Ciekawostki

22piorunów

Tarcza niewidka :slightly_smiling_face:

https://streamable.com/no5w8e

Fenomen6piorunów

@walus002 a tak jak na załączonym obrazku, czysta optyka :slightly_smiling_face:.

Tak po prawdzie ciekawam, jak by się to sprawdziło w wojnie na Ukrainie.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Kosmonauta

w Ciekawostki

31piorunów

Ciekawostka z dziedziny  

W gniazdkach jednofazowych odbiorca końcowy ma napięcie skuteczne 230V, w trójfazowych to napięcie jest większe o wartość iloczynu pierwiastka z 3. Czy zastanawiałeś się kiedyś dlaczego to jest wartosc właśnie pierwiastka kwadratowego z 3?

Chcialem Wam pokazać dwa sposoby na proste, matematyczne wytłumaczenie skąd się to bierze.

Po pierwsze można za pomocą trygonometrii i zdjęcia załączonego - z sinusa 60 stopni ((AB)/2)/(sin(60)) =(AB/2)/(pierw(3)/2)=(AB/2)*(2/pierw(3))=AB/pierw(3), lub też z wyprowadzenia z załączonego zdjęcia.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Tytan

w Ciekawostki

14piorunów

Wieniec dla Zeusa

Gdy minęła już połowa uczty i goście nasycili się wykwintnymi potrawami, sędziwy król Syrakuz, Hieron, wzniósł ozdobioną pierścieniami rękę, dając tym znak, że chce przemówić. Uciszyli się wszyscy, a fletniści usiedli na podłodze w głębi sali. Król zaś rzekł:

-- Przyjaciele, cieszymy się ze zwycięstwa nad naszymi wrogami, których pokonaliśmy w trudnej wojnie. Aby je uczcić i podziękować bogom za opiekę nad nami -- postanowiłem, złożyć Zeusowi wieniec ze szczerego złota wagi trzech min. (mina: ok. 0,5kg)

Sala zaszemrała z podziwu i uznania. Wieniec szczerozłoty o wadze trzech min -- tak, to był dar godny króla Hierona.

On zaś mówił dalej:

-- Wezwałem najdzielniejszego złotnika w Syrakuzach, Nikandra. Mój skarbnik odważy mu trzy miny złota, on zaś ma w ciągu tygodnia wykonać wieniec o takiej właśnie wadze. Nie może w nim brakować ani jednej uncji złota -- inaczej biada Nikandrowi, albowiem co przeznaczone jest dla bogów, musi być dla ludzi święte i nietykalne. A teraz bawmy się, przyjaciele, i posłuchajmy słodkiej muzyki fletów.

===

Złotnik Nikander pracował wraz ze swym niewolnikiem nad wykonaniem wieńca przez równy tydzień, ale też klejnot prezentował się okazale. Składał się on z dwóch złotych gałęzi dębowych związanych złotą wstęga z tyłu i szczepionych z przodu. Złote listki układały się malowniczo, a w ich rozchyleniu bogato połyskiwały złote jak wszystko żołędzie.

Wnet też wieniec został zaniesiony przez Nikandra do pałacu Hierona. Król ocenił klejnot życzliwie, uznając, że godzien jest on ozdabiać głowę Zeusa, wynagrodził złotnika i nakazał przygotowanie na jutro uroczystości w świątyni, w czasie której miał złożyć na ołtarzu swój dar.

Aliści wieczorem przybiegł do pałacu władcy jakiś przerażony, zapłakany niewolnik i z osobliwą mieszanina odwagi, zuchwałości i nieprzytomnego strachu błagał, aby go zaprowadzono przed oblicze skarbnika królewskiego. Gdy to się stało, niewolnik zażądał rozmowy w cztery oczy. O czym mówili -- nie wiadomo, ale po tej rozmowie skarbnik natychmiast udał się do króla.

Złocisty wieniec ustawiony na trójnogu rzucał blask na cala królewską komnatę. Przejęty usłyszaną tajemnica skarbnik zwiastował ją królowi.

-- Co takiego? Nikander ukradł część złota przeznaczonego na wieniec? Nie wierzę. Wieniec został zważony i okazało się. że. waży trzy miny, tak jak być powinno.

--- Ale niewolnik twierdzi, że część złota została zastąpiona dużo tańszym srebrem.

-- Srebro jest nie tylko tańsze, ale i lżejsze. Wieniec musiałby więc wyjść większy.

-- Tak. ale czy wiemy, jakiej powinien on być wtedy wielkości?-- szepnął skarbnik.

Król zastanowił się i spojrzał na wieniec. Wydała mu się nagle, że jego listki straciły jakoś wiele ze swego blasku.

-- Przyprowadźcie mi niewolnika — rozkazał.

l wnet drżący i blady niewolnik rzucił się do stóp władcy. Hieron przyglądał mu się w milczeniu.

--- Wstań --rozkazał wreszcie -- Dlaczego oskarżasz swego pana o świętokradztwo? Czy był dla ciebie okrutny? Chcesz się zemścić?

-- Nie, królu. nie chodzi mi o zemstę -- wyjąkał niewolnik. -- Nie był dla mnie dobry, ale któż jest dobry dla niewolnika? Owszem, cenił mnie, bo zapłacił za mnie pięć min złota i znam rzemiosło jubilerskie.

-- Więc dlaczego przyszedłeś go oskarżyć?

Niewolnik rzucił się znów do stóp króla.

-- Panie. przecież wszyscy wiedzą, że ten wieniec szczerozłoty jest przeznaczony dla Zeusa. Jeśli ojciec bogów i ludzi otrzyma klejnot sfałszowany, ześle z gniewu i obrazy wszystkie klęski na Syrakuzy. Lękam się gniewu Zeusa. panie.

Król spuścił głowę rozważając coś w swoim umyśle.

-- Niech tu przyjdzie mój krewniak i przyjaciel. Archimedes -- rzekł wreszcie podnosząc głowę. — On nam dopomoże w rozeznaniu, z czego jest zrobiony ten wieniec. Bo nie ma większego mędrca w świecie.

Wkrótce potem do komnaty wszedł Archimedes. Był o wiele młodszy od sędziwego króla, ale też miał skronie już pobielone przez czas.

-- Bądź pozdrowiony, Hieronie -- rzekł wesoło. -- Co to za historia z tym wieńcem?

Król opowiedział mu wszystko. Archimedes spojrzał bystro na niewolnika, który klęczał z opuszczoną głową.

-- Wstań -- rozkazał. I zadał pytanie, którego nikt jeszcze nie postawił: -- Jak ci na imię?

-- Chares, panie. Pochodzę z Kos.

-- l mówisz, że Nikander zastąpił część złota srebrem?

-- Tak, panie.

Archimedes zaczął oglądać wieniec, ważąc go w rękach.

-- Proszę cię. Archimedesie, powiedz nam, z czego on jest -- poprosił z całą ufnością król.

-- Nie wiem, czy potrafię to określić -- mruknął z zakłopotaniem Archimedes, pocierając czoło. -- Za mało mam danych. Złoto jest cięższe od srebra, to prawda. ale co z tego?

Po chwili pomyślał o czymś innym:

-- A co zrobimy z Charesem?

-- Z Charesem? -- zdziwił się król. -- A cóż mamy z nim robić?

-- Jeśli wróci do Nikandra, jego pan może go zabić i w wypadku, gdy Chares skłamał, i w wypadku, gdy powiedział prawdę. A chciałbym, aby ten niewolnik dożył przynajmniej chwili, gdy się przekonamy, czy oskarżenie było słuszne, czy też nie. Wiesz co, Hieronie, na razie daj go mnie. U mnie on będzie bezpieczny.

I tak Chares powędrował do domu Archimedesa, położonego na skraju Syrakuz wśród gajów oliwnych.

===

Od tej chwili, w której Hieron postawił przed Archimedesem trudne pytanie, upłynęły dwa dni. Przez cały ten czas mędrzec nie przestawał rozmyślać nad problemem. Rozpatrywał go rana, zaledwie się obudził, w czasie posiłków, w czasie spacerów, nawet przy kąpieli. Wciąż nie wiedział, jak wykryć, czy istotnie chciwy Nikander sprzeniewierzył część złota.

Chares nie odstępował Archimedesa, jakby tylko przy nim czuł się bezpieczny. Wiedział zresztą, co go czeka, jeśli uczonemu nie uda się dowieść prawdy jego słów -- ale nikt, nawet król Hieron, nie miał takiej wiary w mędrca jak niewolnik. Patrzył swojemu opiekunowi w oczy z najwyższą ufnością, gotów był zmiatać pył sprzed jego stóp, w każdej chwili chętny do usług. On też przygotował tego dnia kąpiel dla Archimedesa.

-- Och -- rzekł zmieszany -- jakiż ja jestem nieuważny. Nalałem pełną wannę, aż po wrąb. Pozwól, panie, ujmę.

-- Nie potrzeba -- roześmiał się uczony -- Wejdę do wanny i woda sama ustąpi mi miejsca.

To mówiąc zanurzył się w wodzie, której nadmiar zaczął się wylewać przez brzegi na kamienną posadzkę.

-- Wyleje się akurat tyle, ile objętości ma moje ciało -- zaczął z uśmiechem uczony i nagle zmrużył oczy, uderzony pewną myślą.

Wody wyleje się tyle, ile objętości ma jego ciało. Gdyby do pełnego naczynia włożyć trzy miny złota, wody wyleje się tyle, ile objętości ma ta bryła kruszcu. Jeśliby zanurzyć w niej trzy miny srebra, wody wyleje się tyle, ile objętości miałoby srebro.

Ale złoto jest cięższe od srebra. Inaczej mówiąc -- trzy miny złota mają mniejszą objętość niż trzy miny srebra...

-- Heureka! -- wrzasnął nagle Archimedes, stojąc w wannie. -- Heureka! Znalazłem rozwiązanie, Charesie! Heureka! Heureka!

I

tak jak stał, nogi i mokry, wyskoczył z łazienki, wybiegł z domu i popędził jak młodzieniaszek ulicami Syrakuz do pałacu Hierona.

Nagość w miejscach publicznych nie była u Greków niczym osobliwym, przecież uczestnicy igrzysk sportowych występowali nago. Tym razem jednak Syrakuzanie stawali na ulicach i patrzyli z rozbawieniem: oto pięćdziesięcioletni mąż, krewny króla i wielki uczony, pędzi ulicą zupełnie goły, aż rozwiewa mu się szpakowata broda -- za nim zaś goni niewolnik z, rozpostartym prześcieradłem powiewającym niczym chorągiew.

===

-- Sprawa jest jasna, Hieronie, zaraz ci to wytłumaczę -- mówił Archimedes w komnacie króla, siedząc przybrany w prześcieradło.

-- Każ tylko przynieść tutaj naczynie, w które do pełna nalejemy wody, a także po trzy miny złota i srebra w sztabkach. No i oczywiście ów wieniec, o który nam chodzi. Zaraz będziemy wiedzieli, kto mówi prawdę: Chares czy Nikander.

Wnet na mozaikowej posadzce królewskiej komnaty stanęła mała kadź, którą niewolnicy napełnili wodą. Wtedy Archimedes uwiązał sztabkę złota o wadze trzech min na mocnym sznurku i wpuścił ją do kadzi. Oczywiście z przepełnionego naczynia wylało się trochę wody na posadzkę. Archimedes wyciągnął złoto i rzekł, obracając się do Charesa:

-- Weź sekstariusz i uzupełnij w kadzi— wylaną wodę, ale dobrze licz, ile miarek dolewasz.

Chares wykonał polecenie z dokładnością.

-- Dolałem cztery miarki. panie.

-- Tak, wszyscyśmy to widzieli. Tak więc trzy miny złota mają tyle objętości, ile nasze cztery miarki wody. A teraz wpuśćmy do naszego naczynia trzy miny srebra.

Znów ulała się woda, wszyscy jednak widzieli, że tym razem popłynęło jej więcej. Po wyjęciu kruszcu Chares znów dopełnił wodą naczynie, po czym oznajmił drżącym głosem:

-- Dolałem osiem miarek wody, panie.

-- I słusznie. Srebro jest lżejsze i wobec tego przy tej samej masie posiada większą objętość. A teraz zanurzymy wieniec, który zrobił Nikander.

Z przepełnionego naczynia znów ulała się woda. Chares już był gotów uzupełnić jej ubytek, gdy Archimedes powstrzymał go skinieniem ręki:

-- Chwileczkę, spróbujmy zgadnąć, ile miarek wody doleje tym razem Chares?

Blady Chares zatrzymał się jak automat; niewolnicy, którzy przynieśli wodę. stojąc w głębi komnaty wyciągali szyje, by coś zobaczyć i zrozumieć. Jeden tylko król rzek swobodnie:

-- Rozumiem cię, Archimedesie. Jeśli wieniec jest złoty, uleje on cztery miarki wody, bo przecież waży trzy miny, a nadany złotu kształt nie ma wpływu na jego masę. Ale gdyby był ze srebra utoczyłby osiem miarek wody.

-- Dolewaj wody, Charesie -- rozkazał mędrzec.

Chares zabrał się do roboty; oczy wszystkich zawisły na jego rękach. Cztery miarki -- mało. Pięć miarek. Sześć miarek -— dosyć.

-- Sześć miarek! - wykrzyknął król. -- A więc wieniec nie jest szczerozłoty! Aby go zrobić, użył Nikander zaledwie półtorej miny złota i dołożył półtorej miny srebra! Na Zeusa Gromowładnego, Archimedesie, świat nie ma równych tobie mędrców!

Nikander z rozkazu króla został stracony. Chares w jednej i tej samej godzinie otrzymał wolność, warsztat Nikandra na własność i tytuł złotnika królewskiego. On też wykonał nowy wieniec dla Zeusa. Archimedes zaś powrócił do badania ciał w wodzie i w powietrzu, co doprowadziło go do sformułowania słynnego „prawa Archimedesa".

===

Autor: mgr Hanna Korab

Źródło: Kalejdoskop Techniki. Nr 3 (179), marzec 1972.

Specjalista

w Nauka

50piorunów

**Niewyobrażalnie skomplikowane wnętrze protonu.**

Proton jaki jest każdy widzi.

Oczywiście parafraza słów Benedykta Chmielowskiego jest tu jak najbardziej nie na miejscu, gdyż fizycy zajmujący się jego badaniem, od 50 lat nie mają spójnego jego obrazu.

W 1964 r. wysnuto hipotezę, że proton się musi się składać z bardziej elementarnych cząstek - kwarków, a dokładnie z 3 kwarków (dwóch górnych o cząstkowym dodatnim ładunku 2/3 i jednego dolnego o ujemnym ładunku 1/3) dających łącznie mu dodatni ładunek +1. Fakt ten został wielokrotnie potwierdzony empirycznie, a twórcami tego modelu byli fizycy Murray Gell-Mann i Georga Zweig.

Problemy z protonem w modelu kwarkowym Gell-Manna i Zweiga zaczęły się już w momencie obliczania jego masy. Kwarki bowiem odpowiadają zaledwie za 1% masy protonu. Model ich nie był w stanie przewidzieć właściwej masy protonu oraz spinu. Dopiero kolejna, dużo bardziej złożona teoria oddziaływań silnych tzw. chromodynamika kwantowa pozwoliła odpowiedzieć na pytanie o brakującą część masy protonu. W jej myśl pozostała część masy protonu wynika z energii wiązania gluonów (bozonów pośredniczących w oddziaływaniach silnych), na którą składa się energia kinetyczna kwarków oraz energia pól gluonowych wiążących kwarki ze sobą.

Obecnie fizycy zajmujący się badaniem protonu próbują wyjaśnić mechanizm jego "wyglądu", który w zależności od sposobu przeprowadzenia eksperymentu wydaje się nieco inny, od obrazu złożonego z trzech kwarków, przez kipiące morze kwarków i antykwarków po chmurę gluonów.

Najnowsza analiza zespołu kierowanego przez Juana Rojo skupiająca się na 5000 "obrazach" protonu zrobionych na przestrzeni ostatnich 50 lat, wykazała przy pomocy algorytmów uczenia maszynowego, że podczas "słabszych" kolizji, ledwo zdolnych rozbić proton, znaczna część pędu uwięziona jest w 3 podstawowych kwarkach. Jednakże, analiza pokazała też, że niewielka część pędu może pochodzić od kwarka i antykwarka powabnego, co sugeruje, że proton może stanowić "molekułę" składającą się nawet z 5 kwarków. Oczywiście, "obraz morza kwarków" pozwala na istnienie wewnątrz protonu chwilowej struktury zawierającej kwarki powabne jeśli tylko gluony zawierają wystarczająco dużo energii. Aczkolwiek, zespół Rojo doszedł do wniosku, że wkład kwarka i antykwarka powabnego w strukturę protony może być bardziej trwały niż się wydaje. Niemniej, trzeba czekać na kolejne eksperymenty, żeby to ewentualnie stwierdzić.

 -> nowinki fizyczne i nie tylko - do obserwowania lub czarnolistowania.

Chcesz zerknąć do archiwalnych tłumaczeń bądź nowinek fizycznych? Wejdź na: https://www.fizyczne-nowinki-fakera.pl/

Kompan4piorunów

@Fake_R @ZdrowyStolec "Proton, mówisz? "Tyle energii, że ja pi⁎⁎⁎⁎lę." Ja pi⁎⁎⁎⁎lę ten proton razem z elektronami. Mogą sobie wsadzić ten proton w d⁎⁎ę. Nie ma takiego protonu, możemy spać spokojnie." - Profesor nieznany.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Tytan

w Ciekawostki

36piorunów

Promienie X

-- I co teraz będzie? Co dalej? -- biadała matka. --Ty, taki zdolny fizyk! A co profesor Kundt mówi na to?

-- Mamo, i profesor nic nie poradzi. Uniwersytet w Würzburgu ma stare tradycje i nie wyrzeknie się ich. Nikt nie uzyska tam stopnia docenta, nawet gdy posiada tytuł doktora, jeśli -- przypadkiem nie ma matury. A to właśnie mój przypadek.

-- Otóż to! A więc znów musimy wracać do tego smutnego faktu, że nie dopuszczono cię osiem lat temu do matury! -- wybuchnął ojciec.

-- A to wszystko przez tę karykaturę nauczyciela, którą, jak twierdzisz, nawet nie ty narysowałeś!

-- Oczywiście, że nie ja, ojcze. Tyle lat już minęło od tamtej pory, dziś mogę ci powiedzieć: to Spellmann narysował profesora greki jako barana z rogami.

-- Spellmann! Syn najbogatszego bankiera w mieście! Ależ, mój chłopcze, dlaczego od razu wtedy nie powiedziałeś?

-- Jakże mogłem zdradzać kolegę, ojcze?

-- Przecież jemu nic by nie było. Bagatela, syn bankiera Spellmanna! Ko ośmieliłby się mruknąć słowo przeciw niemu? A ty, z twoim uporczywym milczeniem, doprowadziłeś do tego, że profesor postarał się, aby cię nie dopuszczono do matury! Ostatecznie byłeś tylko synem kupca Roentgena.

-- Ojcze, profesor dobrze wiedział, kto go skarykaturował -- ale potrzebny był mu kozioł ofiarny i ja nim zostałem.

-- I pomyśleć, że byliśmy tacy szczęśliwi, gdy udało ci się dostać na politechnikę w Zurichu bez matury! Kto mógł przypuszczać, że lepiej byłoby stawać jeszcze raz do egzaminu dojrzałości? I co teraz będzie -- biadała matka.

-- Co będzie? Jasne, co będzie, mateczko -- zdecydował ojciec. -- W rodzinie Roentgenów nie było dotychczas uczonych, ale byli zdolni rzemieślnicy, kupcy, marynarze. Głową muru nie przebijesz, mój chłopcze. Ofiaruję ci miejsce zastępcy w naszym przedsiębiorstwie.

Oczy pani Roentgen od razu obeschły z łez. Wyprostowała się i spojrzała chłodno na męża.

-- Wybacz Fryderyku, ale zdaje mi się, że pleciesz głupstwa. Wilhelm nie po to skończył z wyróżnieniem politechnikę w Zurychu, otrzymując stopień doktora, a profesor Kundt nie po to robi go swym pierwszym asystentem, aby nasz jedyny syn powrócił do kupieckiego kantorku. Wilhelm chce być uczonym, jest w nim -- wedle słów profesora -- materiał na uczonego i będzie uczonym.

-- Dziękuję ci, mamo -- wzruszył się Wilhelm i pocałował matkę w rękę.

-- Bardzo dobrze, ja nie protestuję, tylko jak to sobie wyobrażacie? Profesor Kundt, który jest tak dobrego mniemania o naszym synu, otrzymuj stanowisko profesora fizyki doświadczalnej w Würzburgu. Zabiera tam Wilhelma jako swego asystenta. Ale władze akademickie od razu zaznaczają, że Wilhelm Roentgen nie posunie się dalej w swojej karierze naukowej z powodu braku matury. A więc do śmierci zostaniesz asystentem?

Wszyscy umilkli przygnębieni. W tej ciszy zadźwięczał dzwonek.

-- Zdaje mi się, że to ktoś do nas przyszedł -- szepnął Wilhelm.

Chwilę słuchali, wreszcie Wilhelm wstał i już chciał wyjrzeć do przedpokoju, gdy weszła pokojówka z tacą, na której leżał list.

-- To do pana doktora -- rzekła, dygając przed Wilhelmem.

Młody Roentgen chwycił list, rozerwał go, przebiegł szybko oczami i wykrzyknął z radością:

-- Co za szczęście! Kochany profesor Kundt. Posłuchajcie, co donosi: "Wyjeżdżam z Würzburga, przyjąłem stanowisko profesora fizyki w Strasburgu, ofiaruję ci stanowisko pierwszego asystenta, przeszkód z docenturą nie będzie, przyjeżdżaj, Kundt."

===

W dwadzieścia pięć lat potem na tym samym uniwersytecie w Würzburgu, który nie chciał zatrudnić asystenta bez matury, Wilhelma Roentgena, tenże sam Wilhelm Roentgen, obecnie profesor, kierownik Instytutu Fizyki i rektor, siedział w swoim obszernym gabinecie i rozmyślał.

Był listopad 1895 roku, sobota po południu. Sale instytutu opustoszały i doktor Roentgen mógł swobodnie oddać się pewnemu naukowemu zagadnieniu, które ostatnio bardzo go zajmowało.

…Więc najpierw Faraday, genialny Faraday, który przepuszczał prąd elektryczny przez zamkniętą rurkę z rozrzedzonym powietrzem. Pod wpływem silnego napięcia rozrzedzone powietrze zaczynał się jarzyć tym mocniej, im bardziej spadało ciśnienie w rurce.

…Potem Crookes. Jego rurka była już znacznie lepiej opróżniona z powietrza. W dwa końce rurki wtopione były elektrody (Elektroda: tu pręt metalowy, do którego doprowadzony jest lub z którego odpływa prąd. Elektroda połączona z biegunem ujemnym nazywa się katoda; z dodatnim -- anoda. Przyp. autora). W tej rurce elektryczność płynęła w postaci strumienia elektronów od katody do anody. W miarę jak obniżano ciśnienie w rurce, występowały w niej różne zjawiska świetlne; wreszcie, gdy w rurce prawie już nie było powietrza, zanikały zjawiska świetlne, a za to zaczynało świecić szkło rurki naprzeciw katody. Wszyscy uczeni byli zgodni, że świecenie szkła rurki jest spowodowane działaniem promieni wytwarzanych przez katodę, dlatego nazwano je promieniami katodowymi. Były one oczywiście niewidoczne dla oka, widoczny był tylko efekt, jaki wywoływały.

Potrafiły one stopić szkło rurki naprzeciw katody; gdy w tym miejscu część ścianki szklanej zastąpiono ścianką z aluminium, promienie swobodnie przez nią przechodziły, nawet lepiej niż przez ściankę szklaną.

Zbadano te promienie; okazało się, że zasięg ich nie przekraczał kilku centymetrów, bo po wyjściu z rurki były pochłaniane przez powietrze. Dały się też odchylać przez magnes.

Roentgen miał w swojej pracowni rurkę Crookesa podobną do gruszki; w węższej jej części była osadzona katoda. Interesowało go pytanie, czy promienie katodowe, krótkie i łatwo zanikające, to są jedyne promienie powstające w lampie katodowej.

Aby ułatwić sobie badanie i sprawdzić, czy rurka Crookesa nie wytwarza innych promieni poza katodowymi, Roentgen przykrył ją szczelnie czarnym pudłem i wtedy dopiero włączył prąd. Liczył on na to, że jeśli rurka Crookesa wytwarza jeszcze inne promienie poza katodowymi, to może w zupełnej ciemności ujrzy je.

…Nie, nic nie zobaczył ciekawego wokół tego czarnego pudła. A jednak… jednak w pokoju daleko od pudła, pojawiła się jakaś zielonkawa świecąca mgiełka. Czyżby zasłony w oknach przepuszczały jakieś światło z ulicy? Sprawdził. Nie. Więc może czarne pudło było niezbyt szczelne? Nie, też nie. A jednak, gdy przerwał dopływ prądu do rurki Crookesa, rurki całkowicie przecież ukrytej! -- zielona mgiełka znikła. Gdy znów doprowadził prąd do rurki -- zielona mgiełka znów się pojawiła. A więc jest ona wyraźnie spowodowana przez doprowadzenie prądu do rurki Crookesa. I pojawiła się w tym samym miejscu co przedtem -- w odległości jednego metra od rurki.

Zaraz, zaraz. Ale co tam leży, gdzie zjawiła się ta mgiełka. Przy zapalonym świetle okazało się, że owszem, leży tam porzucona niedbale na ławce płytka szklana, pokryta solą platynowo-barową, używana w laboratorium do różnych doświadczeń. I teraz okazało się, że ilekroć rurka Crookesa była pod działaniem prądu, płytka leżąca na ławce świeciła zielonkawym światłem. Na pewno działały tu promienie wytworzone przez rurkę. Czarne pudło nie było dla nich żadną przeszkodą. Ale ta płytka leżała w odległości jednego metra od rurki -- a promienie katodowe tak daleko nie sięgają. A więc były to jeszcze jakieś inne promienie, dotychczas nieznane. "Nazwijmy je na razie promieniami X" -- pomyślał zdumiony Roentgen.

Od tego dnia Roentgen prawie nie wychodził z pracowni. Cóż z tego, że udało mu się wykryć jakieś nowe promienie, skoro jeszcze nic o nich nie wiedział? Z wolna jednak, dzięki niezliczonym doświadczeniom, przeprowadzanym w ciszy pustego gabinetu, Roentgen dowiadywał się o nich coraz więcej. Przede wszystkim stwierdził, że nie są to na pewno promienie katodowe. Promienie katodowe były szybko pochłaniane przez powietrze, zasięg ich był mały, najwyżej kilkunastocentymetrowy -- natomiast promienie X działały na odległość 2 metrów, promienie katodowe dawały się odchylać przez magnes; promienie X -- nie. No i promienie X sprawiają, że płytka, pokryta solą platynowo-barową, zaczyna świecić. Tak, to były zupełnie inne promienie.

"Ale przechodzą przez czarne pudło, Ciekawe czy przejdą np. przez talię kart" -- pomyślał Roentgen.

Przeszły; ale światło płytki stało się jakby słabsze. To samo, gdy między rurką Crookesa -- właściwie między czarnym pudłem -- a świecącą płytką Roentgen umieścił grubą książkę. Potem ustawił w tym miejscu drewniane, podłużne pudełka z ustawionymi kolejno odważnikami -- i drgnął ze zdumienia, gdy na płytce zauważył płaski rysunek odważników w prostokątnym, znacznie mniej zaznaczonym konturze drewnianego pudełka.

Pudełko zostało prześwietlone! Drewno nie powstrzymało promieni X, a metalowe odważniki powstrzymały! Dr Roentgen zaczął teraz gwałtownie badać, przez co promienie X przejdą a na czym się zatrzymają. Chwytał po kolei wszystko, co miał w pobliżu: stary klucz; przycisk metalowy w kształcie orła; dużą ołowianą kulę…

Kulę, aby się nie potoczyła, trzeba było trzymać ręką przed szklaną płytką. Roentgen spojrzał i omal nie zemdlał. Na tle świecącej płytki zobaczył szkielet kostny swej ręki, trzymający kulę, z luźno siedzącą obrączką na kościach czwartego palca.

===

Gdy 28 grudnia 1895 roku dr Roentgen przesłał Fizyko-Lekarskiemu Towarzystwu w Würzburgu doniesienie o odkrytych przez siebie promieniach X i ich właściwościach, wieść o tym rozeszła się po całym cywilizowanym świecie lotem błyskawicy. Z największą radością przyjęli tę wieść lekarze.

-- Pomyśl pan, co za udogodnienie, gdy np.. Kula utkwiła w ciele a my musimy ją wyjąć! -- unosił się jeden z nich. -- Dotychczas, aby stwierdzić jej położenie, trzeba było przeprowadzać bolesne sondowanie.

-- Ależ kolego, mnie się zdaje, że większą usługę oddadzą te promienie przy złamaniach kości! Łatwiej będzie stwierdzić złamanie, łatwiej zestawić kość -- zapewniał drugi.

-- A wykrywanie wrzodów żołądka! -- z góry już cieszył się trzeci.

Nikt nie przypuszczał jeszcze, że promienie X posłużą znakomicie do wykrywania nowotworów i do ich leczenia.

Inaczej na promienie X patrzono w wielkiej odlewni żelaza.

-- No, nareszcie mamy przyrząd, który pokaże nam naocznie, czy odlew nie ma jakichś uszkodzeń wewnętrznych, pęknięcia czy zanieczyszczeń -- zacierał ręce dyrektor fabryki.

Historycy sztuki żywo zabiegali o zakupienie lamp Roentgena do pracowni konserwatorskich przy muzeach.

-- Panie, wszyscy myśleliśmy, że to jest obraz Rembrandta, tylko nie mogliśmy się nadziwić, że Rembrandt tak nieudolnie namalował tę rękę i fałdy szaty. Aż tu spróbowaliśmy prześwietlić obraz promieniami Roentgena -- i co się okazało? Jakiś partacz w dwieście lat po Rembrandcie przemalował jego dzieła, nakładając swoje farby na jego malowidło i tylko niektórych części obrazu nie tknął. Promienie X pokazały nam, co się znajduje pod tą pacykatą. Specjaliści zmyli ją ostrożnie -- i teraz dopiero ukazał się światu prawdziwy Rembrandt!

Najszybciej do pracy zaprzęgli nową lampę fizycy; dzięki niej nauka posunęła się olbrzymim krokiem naprzód. Promienie X pozwalały na bardziej szczegółowe badania w dziedzinie budowy materii. Ale to jest cały osobny wielki temat.

Promienie X niedługo zachowały swą nazwę. Już w parę miesięcy po odkryciu Roentgena padł wniosek na posiedzeniu Fizyko-Lekarskiego Towarzystwa w Würzburgu, aby nowe odkryte promienie nazwać promieniami Roentgena. Wniosek nie został przyjęty jednogłośnie: przeciwko niemu wystąpił jeden uczestnik zebrania, był nim dr Roentgen.

Gdy w roku 1901 po raz pierwszy rozdzielano nagrody Nobla, nagrodę w zakresie fizyki otrzymał Roentgen. Całą otrzymaną sumę w wysokości 50 000 koron szwedzkich przekazał on uniwersytetowi w Würzburgu.

Przemyślni ludzie doradzali mu, aby opatentował swą lampę, gdyż wtedy będzie mógł czerpać z niej olbrzymie korzyści materialne. Roentgen zdumiał się, że ktoś mógł wpaść na taki pomysł.

-- Przecież opatentowanie lampy wpłynie ujemnie na jej upowszechnienie, a ona jest naprawdę przydatna. No i udoskonalanie jej odbywałoby się wolniej. Nie, zdobycze nauki muszą być dostępne dla wszystkich.

Był przez całe życie wzorem skromności, bezinteresowności i umiłowania wiedzy.

Umarł w roku 1923.

===

Autor: mgr Hanna Korab

Źródło: Horyzonty Techniki dla dzieci. Nr 11 (127), listopad 1967.

Tytan8piorunów

@ellisha_231
>skąd masz tyle tego?

Po ojcu mi zostały. Ojciec przez 22 lata regularnie kupował co miesiąc.
Najstarszy numer mam ze stycznia 1962 roku, najnowszy ze stycznia 1984. I niemal wszystkie pomiędzy.

Heh, pierwszy numer pewnie kupił za gówniaka, ostatni jak już byłem na tym świecie. :open_mouth:

Pamiętam, że jeszcze jakoś w 1990 zauważyłem jakiś numer w kiosku ruchu, ale nie kupiłem, bo nie miałem gotówki, do dziś żałuję.

Wychowałem się na tym i czerpałem kupę wiedzy o historii, chemii, fizyce, mechanice, matematyce, majsterkowaniu.

Kupa wartościowego kontentu, szkoda się nie podzielić.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kalejdoskop_Techniki

Kalejdoskop Techniki – Wikipedia, wolna encyklopediaKalejdoskop Techniki Częstotliwość miesięcznik Państwo  Polska Adres Warszawa Wydawca Wydawnictwo SIGMA-NOT Pierwszy numer 1957 Ostatni numer 1990 Redaktor naczelny Włodzimierz Wajnert Średni nakład 120.000 egz. Format B5 Liczba stron 24 ISSN 0137-8856 OCLC 749216618 Kalejdoskop Techniki – (pierwotnie wydawany pod tytułem...pl.wikipedia.org
Pokaż więcej komentarzy (7)