Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gamesmeter

Tytan

w Gry

13piorunów

122 + 1 = 123
Tytuł: The Last Campfire
Developer: Hello Games
Wydawca: Hello Games
Rok wydania: 2020
Gatunek: Logiczna
Użyta platforma: Switch
Ocena: 7/10

Gierka co rusz jest na promocji za kilka ziko i tak mi się jakoś kliknęło. Ale fortunnie.

W grze gramy takim ziomeczkiem i ratujemy innych ziomeczków, którzy stracili nadzieję (bo oni wtedy zamieniają się w kamień, o czym pewnie wie każdy, kto kiedyś stracił nadzieję). Oprócz tytułowego ogniska są jeszcze trzy inne, każde wymaga 4 ziomeczków (dla ambitnych 7) do przejścia dalej. Łącznie z "final bossem" musimy wyratować 13 ludzików rozwiązując bardzo proste (może oprócz kilku) łamigłówki. Czyli gra jest krótka? No, jest krótka, ale nie aż tak, bo w międzyczasie dzieje się jeszcze sporo innych rzeczy. Samo dostanie się do niektórych skamieniałych ludzików potrafi być dość czasochłonne. Poza tym od czasu do czasu dzieje się coś niespodziewanego. Co jest fajne, bo mamy poczucie, że faktycznie odbywamy jakąś podróż, a nie tylko odhaczamy poszczególne zagadki.

Fabuły jest tyle, żeby to wszystko miało jakiś sens i nawet się smutno robi momentami. Klimat jest fajny, grafika też i głos narratorki również. Poziom trudności jest bardzo niski, ale też nie aż tak, żeby się nudzić. Gra nie ma polskiej wersji językowej, więc dzieci mogą mieć pewne problemy jak nie rozumieją. Ogólnie za tę cenę to szkoda nie zagrać.

Tytan

w Gry

20piorunów

121 + 1 = 122
Tytuł: Kentucky Route Zero
Developer: Cardboard Computer
Wydawca: Annapurna Interactive
Rok wydania: 2013-2020
Gatunek: Przygodowa
Użyta platforma: Switch
Ocena: 5/10

Gra tak alternatywna, że nawet miała recenzję w Dwutygodniku. A ja aby podkreślić swą pretensjonalność piszę tego posta w modnych okularach zerówkach.

Wikipedia twierdzi, że ta gra to point-and-click, ale tak naprawdę spełnia może minimalne kryteria gatunku jednak efektywnie gra się jak w VNkę, wybieramy kwestie, możemy się trochę ruszać, czasem możemy coś podnieść, jest nawet kilka prostych zagadek w całej grze, ale realnie mamy mały wpływ na przebieg akcji. Nie ma nawet alternatywnych zakończeń, chociaż możemy wpłynąć na pewne jego aspekty.

W grze na początku poznajemy Conwaya i jego psa (imię do ustalenia). Gościu jest dostawcą i musi się dostać na ulicę, o której nikt nie słyszał. Niedługo dowiadujemy się, że można się tam dostać przez tytułową route zero, ale do tej — dla odmiany — nikt nie wie jak dojechać. I tak się to kręci, w miarę postępu gry poznajemy nowe postacie, poznajemy historie ich życia i podziwiamy te wszystkie dziwne rzeczy dziejące się dookoła.

Na początku jest nawet fajnie, szczególnie jak poszczególne wątki się ze sobą zazębiają, jak powoli dowiadujemy się o działalności tajemniczej gorzelni albo jak gra się bawi narracją. Potem ta dziwność zaczyna nudzić, a poszczególne lokacje są coraz mniej interesujące. Być może jest to spowodowane tym, że gra powstawała przez wiele lat — w formule epizodycznej — i od początku miała mieć 5 aktów, więc twórcy starali się je czymś wypełnić. Szczególnie w aktach III i IV ma się poczucie, że wiele miejscówek zostało dodanych na siłę. Końcówka jest nawet ok, ale jakoś nie porusza.

Ogólnie można pograć jak będzie na jakiejś sporej promocji i nie będziecie mieli mocy na nic z gameplayem. No chyba, że nosicie śmieszne okulary i chodzicie do opery to wtedy trzeba zagrać koniecznie!

https://streamable.com/57il0t

Fanatyk

w Gry

43piorunów

120 + 1 = 121
Wiedźmin II
Developer: CD Projekt Red 
Wydawca: CD Projekt
Rok wydania: 2011
Gatunek: RPG
Użyta platforma: PC
Ocena: 9/10

Znów będzie niepopularna opinia o Wiedźminie, ale pamiętajcie że nie jestem krytykiem i to tylko moje zdanie. Tak wysoka ocena bierze się z mojej specyfiki grania. Lubię maksować gry. Nie do końca lubię otwarty świat, bo za dużo się tam dzieje i ciężko wszystko sprawdzić. M.in. z tych powodów Wiedźmin II trafił w me gusta. Nie miejsce mi też mocno za złe, jak opisałem jedynkę - może faktycznie za mało jej zalet wymieniłem, ale to wciąż fajna gra.

Ale wracając do tematu. Przede wszystkim tempo gry jest dużo szybsze, a przygoda jakby bardziej epicka. No i fabuła zaczyna w końcu zmierzać do wyjaśniania co się w ogóle stało, że Geralt wrócił i jaki los spotkał Yennefer. Powraca dużo z ciekawych postaci z jedynki i książek. Dostajemy też nowe, bardzo udane, jak Ves, Vernon Roche (patriota chociaż c⁎⁎j), Iorweth, Saskia (choć fatalnie zdubbingowana), Letho czy kompanię krasnoludów (z czego część jest nowa). Gra przeszła sporo zmian graficznych pod spodem, bo nie wiem czy wiecie ale przepisano cały silnik i moim zdaniem do dziś jest grywalna. No może poza dialogami czy walkami na pięści. Na uwagę zasługują też lokacje - unikalne i piękne. Las Flotsam, bitwa demonów czy Vergen. No i tajemnicze Loc Muine i jego górskie okolice. W jedynce (poza wsią Odmęty) wszystko było jakby na jedno kopyto. Tutaj mamy duży przekrój unikalnej architektury i otoczenia. Ehh, Vergen by night czy Dwarven Stone Upon Dwarven Stone. Poezja. Zadania poboczne też stoją tutaj co najmniej poziom wyżej od średniej z jedynki. Natomiast watek Seltkirka i Vandergrifta to jest moje ulubione zadanie w całej trylogii. Stawiam je na równo z Panem Lusterko z trójki.

Gra posuwa też fabułę świata. Zmienia się sporo. Magowie popadają w niełaskę, a granice zaczynają się zmieniać, co jest wstępem do kolejnej części. Koronowane głowy spadają. Foltesta to nawet mi było szkoda. Jedynka nic w tej kwestii w zasadzie nie zmieniała, bo miała małą skalę.

Zabieram -1 realizacja dialogów. Nadal sztywno, choć lepiej.

P.S. fani zrobili fajny dodatek - Pożegnanie Białego Wilka na silniku II i nawet obiecują go udźwiękowić, tylko mają obsuwę. Grałem i widać, że to od fanów dla fanów. Fabularnie i graficznie perfekt.



Osobistość1piorunów

W przeciwieństwie do pozostałych 2 gier, tutaj wątek główny mamy wagi ciężkiej, a gra (o ile dobrze pamiętam) jest mocno na nim skupiona, przez co ma zawsze dobre tempo. Nie licząc modnych wtedy QTE, gra mechanicznie jest zupełnie współczesna i wygląda nadal ładnie. Wolę ją dużo bardziej od W1, mimo iż silnik Aurora w NWN lubiłem, ale w tamtej grze mi przeszkadzał.

Gruba ryba1piorunów

Spojrzalem sobie na jakis gameplay. Czemu to sie wszystko świeci jak psu jajka xD

Pokaż więcej komentarzy (14)

GURU

w Gry

41piorunów

119 + 1 = 120

Tytuł: Sid Meier's Civilization VI
Developer: Firaxis Games
Wydawca: 2K Games
Rok wydania: 2016
Gatunek: Strategiczne, turowe
Użyta platforma: PC / Steam
Ocena: 8/10

To gra strategiczna turowa, wybierasz sobie cywilizację (np. Egipt, Japonię, Polskę) i prowadzisz ją od starożytności aż do współczesności. Rozbudowujesz miasta, odkrywasz nowe technologie, tworzysz armię, rozwijasz kulturę i religię, dogadujesz się (albo kłócisz) z innymi władcami.
Wygrywasz, jeśli Twoja cywilizacja okaże się najlepsza – możesz to zrobić na różne sposoby: podbijając innych militarnie, wysyłając ludzi w kosmos, szerząc swoją kulturę albo religię, czy też zdobywając przewagę dyplomatyczną.

Mam tu duży syndrom "jeszcze jedna tura". Tak raz na pół roku wracam i klikam sobie tygodniami w kilka savewów. Aktualnie przegrałam 177 godzin w ten tytuł. I przyznam że dalej mam wrażenie, jakbym ogarniała zaledwie połowę co tam się dzieje. Mam dodatki, ale uważam że i podstawka daje baardzo dużo kontentu.
Imo samouczek jest okropny, odbiłam się od niego dwa razy. Najlepiej jest się uczyć grając z kimś :grinning:

Moim guilty pleasure jest zakładanie religii papajowej i szerzenie jej na reszte świata.

Autorytet2piorunów

Dużo ogrywałem jedynkę na Amidze, przez co jakoś nie mogłem się później przestawić na nowsze części. Ale chyba spróbuję jeszcze raz

Gruba ryba6piorunów

@Trypsyna
> Mam tu duży syndrom "jeszcze jedna tura".
Pierwszy raz to zainstalowałem. W niedzielę wieczorem, kolo 22. "Sprawdzę tylko jak to wyglada". Wyłączyłem o 4 nad ranem. Zombie cały dzien w robocie :neutral_face::neutral_face::neutral_face:

Pokaż więcej komentarzy (9)

Tytan

w Gry

15piorunów

118 + 1 = 119

Tytuł: Little Nightmares II
Developer: Tarsier Studios
Wydawca: Bandai Namco Entertainment
Rok wydania: 2021
Gatunek: platformówka, logiczna
Użyta platforma: Switch
Ocena: 6/10

W kategorii gier limbopodobnych wypada dość blado. A na pewno najbardziej frustrująco. Myślę, że głównym problemem jest to, że twórcy zdecydowali się na poruszanie w czterech kierunkach. Przez to pamperek co po chwila nie chwyta się jak ma się chwytać albo nie dolatuje jak ma dolecieć, bo jest odrobinę nie pod tym kątem, co trzeba. Do tego gra słabo tłumaczy sterowanie (np. pokazuje, że Y jest do biegania, ale tak naprawdę to jest przycisk pośpiechu, bo działa też, gdy kucamy) i ma sporo zagadek, gdzie po prostu trzeba zginąć kilka razy, żeby się nauczyć, gdzie jest niebezpieczeństwo (no chyba że ktoś ma nadludzki refleks).

Mimo to gra całkiem nieźle klimaci (chociaż Bramble jakby mroczniejsze), więc muszę przyznać, że była warta swojej ceny (12zł) i zachęciła do jedynki, bo podobno jest łatwiejsza.

Fanatyk0piorunów

Jedynka mi się podobała

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Gry

22piorunów

117 + 1 = 118

Tytuł: Metro Exodus ENhanced Edition
Developer: 4A Games
Wydawca: Deep Silver
Rok wydania: 2019
Gatunek: post-apo, FPS, single, otwarty świat
Użyta platforma: PC / Steam
Ocena: 9/10

Bedo spoilery, ale minimalne - nie psujące rozgrywki.
Wkurwiony kierunkiem w jakim idzie gra o czołgach, w którą prawie na wyłączność pogrywałem kilka ostatnich lat, postanowiłem zacząć ogrywać moją kolekcję gier, które kupiłem na zaj€bistych promocjach, lub mam za darmochę.
Metro cała kolekcja była ostatnio na GOGu za circa €11. Zacząłem od Exodusa, zachęcony przez znajomego strimera. Zaskoczyło mnie, jak przystępnie i ładnie wygląda wciąż gra z 2019 roku, wiec zachciało mi się.
Wsiąkłem.
Misje są ciekawe - łatwiejsze i trudne. Np. ta w bunkrze z szukaniem map satelitarnych jest trudna. AI przeciwników typowe dla tamtego okresu, ale mnie nie razi. Zostawieni sami sobie nie czekają, tylko przyszturmują i zrobią kuku.
Ja gram tak, że muszę obleźć wszystko i wymaksować zasoby, żeby przystąpić do wypełniania zasadniczych celów. Trochę to pułapka, bo np. w misji likwidacji snajpera na żurawiu, musiałem wleźć do jego trupa, by wziąć te kilak pestek i plecak (rasowa cebula), a wtedy utknąłem na ładną chwilę, zanim wyczaiłem jak z niego wrócić (jest tam taka blacha, która blokuje normalne przejście, nie podaję jak to zrobić). Wtedy nadjechali wrogowie na dole, którym musiałem się odstrzeliwać, tracąc prawie wszystkie ammo (za duża odległość), i przy okazji tracąc okazję by zlootować ich ścierwa, bo część z nich zniknęła zanim zlazłem. Jakbym olał ścierwo snajpera, zszedł na dół i zlikwidował ich tam, to byłbym wymaksowany. Nie, że to jakoś blokuje wykonanie misji, ale mała ilość zasobów utrudnia konfrontacje (te potrafią zaskoczyć) z wałęsaczami, które pochłaniają sporo zasobów. Czy żałuję? Nie, ma być po mojemu, nawet jak się nie kalkuluje xD
Ogólnie, kończę już (wczoraj do 4tej się zasiedziałem, jak za najlepszych gówniarskich lat xD) i zaskoczony jestem tym, że mogłem zapomnieć ile przyjemności potrafi wciąż dostarczyć dobry single-player.
Zostanie mi DLC, a potem robię pozostałe części.
Edit:
Właśnie, @ErwinoRommelo poruszył ważny aspekt. Oskryptowane fragmenty (intra i outra misji) potrafią być przydługawe i trochę męczyć, za to obniżyłem ten jeden punkcik z ogólnej oceny. Ale nie jest to męczące na tyle, żeby psuć rozgrywkę.

GURU2piorunów

Tez mi sie podobalo, wole takie fake open wolrdy dobrze oskryptowane bo moge sobie wkrecic imersje

Fanatyk1piorunów

Ja siem bojem. A mam ze dwie części tego

Pokaż więcej komentarzy (8)

Tytan

w Dyskusje

14piorunów

 115 + 1 = 116
Parasite Eve
Producent: Squaresoft
Wydawca: Squaresoft
Rok wydania: 1998
Gatunek: jrpg
Użyta platforma: Psx
Ocena: 10/10

To chyba miała być odpowiedź squaresoftu na residenta, ale wyszło raczej scifi-akcji niż survival.
Fabuła toczy się przez 7 dni gdy w Nowym Jorku w czasie operowego spektaklu dochodzi do samozapłonu wszystkich obecnych w teatrze.
Wszystkich po za główną aktorką przedstawienia i poczatkującą policjantką Ayą, która przyszła jako widz na randkę.

Rozgrywka odbywa się na statycznych planszach 2D z postaciami w 3D. Czyli standardowo na tamte czasy jak we wspomnianym RE 1, 2 i 3 oraz FF 7, 8 i 9.
Na szczęście sterowanie jest bardziej przystępne niż w produkcjach Capcomu.
Fajny soundtrack i jak to od square piękne renderowane przerywniki filmowe.

Fabuła opiera się na czytanych dialogach w formie chmurek. Sama historia jest oparta na powieści Hideaki Seny.
Walki rozgrywają się w czsdie rzeczywistym w systemie Active Time Bar. Do dyspozycji mamy różne rodzaje broni i specjalne umiejętności glownej bohaterki.

Opowieść wciąga i zakakuje. Bardzo dobrze napisane postaci drugoplanowe jak i motywacja czarnego charakteru.

Fajnie odwzorowane lokacje z NY.

Gra wymaga grindowania, bo końcowe etapy są dość dużym wyzwaniem. Jest też new game plus z dodatkową wymagającą lokacją.
Dla mnie jedna z gier życia. Dziś pewnie już trochę archaiczna.

https://youtu.be/gNpxADQW9L0?si=ZDjvofQwG7k-9AEi

Fanatyk3piorunów

@FodiJoster - bardzo dobra gra ale dla mnie nie na 10 a co najwyżej na 9.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Specjalista

w Gry

17piorunów

 114 + 1 = 115
Alpha Polaris
Producent: Turmoil Games
Wydawca: Just a Game
Rok wydania: 2011
Gatunek: Point-and-click
Użyta platforma: PC
Ocena: 6/10

Grałem w to i miałem napisać o tym rok temu ale trudno.

Bardzo dobrze zapisało mi się wspomnienie jak mój ojciec grał swego czasu w jedno z dem z CD-Action które przedstawiało przygodówkę dziejącą się na kole podbiegunowym i samo miejsce akcji mnie mocno zaintrygowało, jak i pobudziło wyobraźnię co do pełnej wersji. Po latach gdy udało mi się znaleźć co to za tytuł, zaskoczyło mnie to że gra jest dostępna za darmo na Steamie. Drugim zaskoczeniem był fakt że w zamierzeniach jest to horror.

Alpha Polaris to jedyny twór fińskiego Turmoil Games. Jest to autentycznie arktyczna gra: nie dość że akcja ma miejsce w polarnych krajobrazach, to na dodatek sami twórcy pochodzą z północy kraju Nokii i św. Mikołaja, co czuć w panującej atmosferze, ambiencie czy samym menu głównym.

Historię śledzimy z perspektywy młodego norweskiego biologa Rune'a znajdującego się na tytułowej stacji badawczej w Grenlandii wraz z kilkoma stałymi członkami załogi. Z czasem przyjemna atmosfera którą kojarzę z dema zaczyna znikać gdy stopniowo mają miejsce niepokojące zjawiska o charakterze paranormalnym, zaś momenty grozy są przerywane próbami wyjaśnienia fenomenu oraz wątkiem romantycznym z Innuitką o imieniu Nova.

Gra jest dość... przeciętna. Wygląd postaci jak i przerywniki filmowe są pokraczne, co nieintencjonalnie dodaje atmosfery horroru. Sama gra nie jest jakaś straszna ale ma kilka momentów które są niepokojące, główną robotę w tym aspekcie robi soundtrack, cutscenki oraz klimat. Fabularnie jest w porządku choć końcówka trochę rozczarowuje zmianą tempa i twistem na końcu. Ale najbardziej narzekać mogę na poziom niektórych zagadek, jak to w tym gatunku bywa. Obok łatwizny takiej jak zajęcie się niedźwiedziem czy zmuszające do większego ruszenia głową oraz kreatywności zadanie w zgadywanie znaków, mamy perfidię pod postacią prawidłowego spiłowania klucza do drzwi z abstrakcyjną podpowiedzią. Na szczęście można się wspomóc Internetem.

Ale paradoksalnie, pomimo oceny na górze oraz powyższej opinii, muszę szczerze przyznać że gra mi się nawet spodobała! Z plusów chciałbym zaznaczyć przede wszystkim piękny klimat gry, świetnie oddający uczucie samotności i izolacji na grenlandzkim lodowym pustkowiu oraz atmosferę zaszczucia, niepokoju i napięcia w nocy, czemu dobrze wtóruje wspomniana już kilka razy przeze mnie muzyka. Inspiracja filmem "Coś" Carpentera jest tutaj oczywista. Podoba mi się kontrast między spokojnym i leniwym dniem a koszmarną i tworzącą poczucie zagrożenia nocą. Postacie są jednowymiarowe ale nie miałem z tym problem, a nawet je polubiłem (bądź znienawidziłem). Na uwagę zasługują szczególnie pojawiające się i odgrywające istotną rolę w fabule wierzenia innuickie, które choć pojawiają się od czasu do czasu nawet w grach wideo, to wciąż są egzotyczne i odświeżające. Część zagadek jest bardzo intuicyjna i przyjemna, z uśpieniem miśka polarnego na czele. Wisienką na torcie jest obecność polskich napisów. To że jest za darmo już wspomniałem na początku.

Alpha Polaris to gra mało znana, trochę leciwa i amatorska, w końcu zrobiona przez małe studio z północy. Dodatkowo jest krótka i da się ją przejść przy dobrym zarządzaniu czasem i sprawnym rozwiązywaniu zagadek w jeden wieczór. Pomimo swej przeciętności zdołała przykuć moją uwagę ciekawym miejscem akcji oraz onirycznym polarnym klimatem. Ogólnie mogę powiedzieć że było to mimo wszystko pozytywne doświadczenie i podobało mi się obcowanie z tym tytułem. Jest jedną z nielicznych gier w których próbowałem zdobyć jak najwięcej osiągnięć, z czego część taka jak próba strzelenia do kompana z nienaładowanej broni czy nieudolne gotowanie na randce dodają lekkie elementy komedii. Obok "Alone in the Dark" z 2008 jest to moje personalne guilty pleasure.

PS. Załączam jedyny screen jaki zrobiłem. Coś się zbugowało i Nova tak się przeraziła że ją wybieliło. Może ją zmroziło od tego zimna i chłodu.


Fanatyk

w Gry

29piorunów

113 + 1 = 114
Wiedźmin
Developer: CD Projekt Red 
Wydawca: Atari
Rok wydania: 2007
Gatunek: RPG
Użyta platforma: PC
Ocena: 7/10

Na mojej liście nie mogło zabraknąć serii gier Wiedźmin, bo jestem fanem prozy ASa od długiego czasu. Pamiętam jak siadałem z wypiekami na twarzy do tej gierki i była dla mnie absolutnie przezajebista. Tyle nawiązań do książki - postaci, lokacje, wątki. A więc jednak Geralt przeżył!

Ale to było kiedyś, gdy miałem na oczach różowe okulary. Gra nie zestarzała się zbyt dobrze, a prawdę mówiąc to już momencie premiery była przestarzała. Zresztą polecam materiał arhn.eu o powstaniu Wiedźmina 1. Są tutaj ładne elementy jak cały akt IV dziejący się na wsi w iście sielskiej oprawie, czy bagna ze Strzygą, ale bieganie w kółko przez Wyzimę, podgrodzie i bagna bywało nużące..

Gra na pewno wprowadza fajne postaci jak Talara, detektywa Raymonda czy Magistra. Powracające też dają radę. Problemem są nagrane sztywno dialogi, które często brzmią jak recytowane bez kontekstu (pewnie tak dokładnie było). Sam wątek główny skupiony dość mocno na kradzieży i zemście za jakiegoś randomowego wiedźmina, którego wprowadzono tylko po to, żeby za chwilę go zabić jest mocno naciągany. W ogóle to gry używają prostej zagrywki fabularnej pod tytułem "można sobie przyjść do Kaer Morhen". Z tego co pamiętam z książek to było ta bardzo trudne, prawie niemożliwe. Tak samo tworzenie mutantów tylko po to żeby byli przeciwnicy w grze. Nieco ciekawszy i bardziej tajemniczy jest wątek Jakuba de Aldersberga oraz powstania w Wyzimie, ale też urwany z d⁎⁎y i bez odniesień w kolejnych częściach. Cała ta gra jest prologiem, ale kompletnie odczepionym od pozostałych dwóch. Nie brak mu ciekawych zdań - to fakt, ale jest mocno hermetyczny i niewiele jest nawiązań w kolejnych częściach, która przywracają fabułę na tor Yennefer i Ciri. System walki bardziej zręcznościowy i dość nużący po pewnym czasie.

-1 dialogi, -1 walka, -1 historia



Autorytet2piorunów

O ile rozumiem minus za walkę i ewentualnie jeszcze jeden za grafikę/technikalia to za historię i dialogi to absolutnie się nie zgadzam. Pamiętam jak dziś że dialogi to był powiew świeżości na tle patetycznego tonu jaki zazwyczaj występował w grach fantasy. A sama fabuła może i traci trochę tempo pod koniec gry ale ogólnie trzeba zaliczyć na plus.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Tytan

w Gry

36piorunów

112 + 1 = 113
Test Drive Unlimited
Developer: Eden Games
Wydawca: Atari/Infogrames
Rok wydania: 2006
Gatunek: Wyścigi samochodowe
Użyta platforma: PC
Ocena: 9/10

15 część serii Test Drive, której początki sięgają drugiej połowy lat 80.
Jedna z pierwszych gier z całkowicie otwartym światem. Tworcy przenieśli do gry hawajską wyspę O'ahu.
Ponad 120 licencjonowanych aut i motocykli.
Gragika swego czasu robiła bardzo duże wrażenie, ale i dziś nie wygląda źle.
Już na poczatku gra zaskakiwala koniecznością stworzenia postaci.
W trakcie rozgrywki kupujemy pojazdy, dony czy ubrania.
Trby gry standardowe dla wyscigowek, ktorych akcja dzieje się w mieście. Do tego dochodzą wyzwania jak podwózkana czas modelek, przewiezienie paczki czy dostarczenie samochodu.
Był też tryb online na który gra podobno była nastawiona, ale ja osobiście mało korzystałem.

Największą potęgą jak i pewną ciekawostką jest fakt, że gra w jakiś sposób powodowała, iż z przyjemnością jeździło się po ulicach przestrzegając przepisów drogowych. Ku mojemu zdziwieni jest to powszechna przypadłość graczy, o czym świadczą opinie w Internecie.

Bardzo dobrze wspominam setki godzin za kierownicą.
Niestety żadna kolejna część nawet nie zbliżyła się geniuszem do tej.

Kosmonauta7piorunów

Ajjjj było to ćwiczenie cierpliwości przy dostawach aut gdzie nie można było nawet zjechać z asfaltu...

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Gry

48piorunów

111 + 1 = 112
Transport Tycoon
Developer: Chris Sawyer
Wydawca: MicroProse
Rok wydania: 1994
Gatunek: RTS
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10

Chyba każdy szanujący się gracz zna mniej lub bardziej ten tytuł. Kultowa strategia transportowa z gatunku Tycoon. Opis zrobiłem tutaj do pierwszej wersji, ale tak na prawdę grałem dopiero od wersji Deluxe, która podciągała nieco grafikę, dodawała nowe klimaty. Dla tych o nie wiedzą w grze celem jest stworzenie imperium transportowego, a do dyspozycji (przynajmniej we wspomnianych wersjach) są samochody, pociągi, statki i samoloty. Gierkę pierwszy raz mi pokazał na laptopie kuzyn, Długi czas jej potem szukałem zanim znalazłem. Ogólnie tworzenie zależności transportowych w tej grze sprawia bardzo dużo satysfakcji. Pewne mapy z tej wersji pamiętam do dziś, bo spędziłem w nich grube godziny.

Gra była do tego stopnia popularna, że zaczęto ją modować. Jednym z popularniejszych był TTDPatch - wprowadzał mnóstwo usprawnień, bez których gra byłaby niegrywalna. M.in. obsługę nowych grafik, nowe bardziej zaawansowane semafory, ścieżki/rezerwacje torów dla pociągów, nowe rozkazy, większe stacje, pociągi złożone z więcej niż jednaj lokomotywy, realistyczne model przyspieszania, itp. Lista tego jest na prawdę długa. Ostatnia wersja 2.0 rev 1 ukazała się 19.04.2007 roku. Strona działa do dziś https://www.ttdpatch.net/ Dodatek wymagał do działania oryginalnej gry i modyfikował jej binarki. Tzn ten.. Jakoś mocno nie sprawdzał 😛

Kolejnym modem, który jest rozwijany do dziś to OpenTTD https://www.openttd.org/. W zasadzie to nie jest mod, tylko napisana od postaw gra kompatybilna z grafikami i mapami oryginalnego Transport Tycoon. Projekt powstał w 2003 roku, wiec przez pewien czas rozwijał się równolegle z TTDPatch, ale ostatecznie użytkownicy wybrali właśnie to. Widać mocną inspirację poprzednikiem. Zmian jest tutaj tak dużo, że sam nie wiem dokładnie. Przede wszystkim działa on na wszystkim z dowolną rozdzielczością. Ma tryb multiplayer i wbudowany "sklep" z grafikami, mapami i inną zawartością społeczności. Jest nawet wsparcie i wybór grafik 32 bitowych.

Zdarza mi się sesyjka do dziś :smiley:


Gruba ryba2piorunów

Ostatnio pograłem trochę w różne tycoony i dzisiaj rano mi się przypomniało o TTD i przeglądałem na YT filmiki - wygląda na to, że nie tylko Google śledzi moje ruchy, ale i Hejto ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (10)

Tytan

w Gry

54piorunów

110 + 1 = 111
Stunt GP
Developer: Team17
Wydawca: EON Digital Entertainment
Rok wydania: 2001
Gatunek: Wyścigi samochodowe
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10

Samochodówka od twórców Wormsów.
W tej wariacji zamiast prawdziwych samochodów producent daje nam do dyspozycji zdalnie sterowane samochody RC.

Gra zawiera trzy tryby:
Mistrzostwa - gdzie przechodzimy (przejeżdżamy) karierę dokupując ulepszania pojazdów.
Arcade - w którym ściągamy się z komputerem na co raz to trudniejszych trasach
Zawody kaskaderskie - wykonujemy tricki na torach specjalnych, by zdobyć jak najwyższy wynik.
Do tego standardowy pojedynczy wyscig.

Gra ma napisany bardzo dobry model jazdy, intuicyjny, ale również wymagajacy.
Jak to w samochodówkach na zamknietych torach, tych najlepiej nauczyć się na pamięć.

Nie wiem czy był tryb online, bo Internet, dostępny w tamtym okresie nie pozwalał mi nawet myśleć o takich niesamowitościach.

Do dziś, moim zdaniem, zżadna gra, w której pozwala nam się kierować zdalnymi autkami nie zbliżyła się nawet trochę jakościowodo tego dzieła. Nie mówimy oczywiście o grafice, która na tamte lata była conajmniej dobra.
Grę można ulepszyć modami by wyglądała dostępniej na współczesnych ekranach.
Można też znaleźć wersję na telefon.

Czy dziś warto wracać? Jeśli już to tylko do trybu dzielonego ekranu.

https://youtu.be/cCaVtC_GJDI?si=WTR9IZ1RSVg6c799

Specjalista1piorunów

Tyle godzin przy tym mi zeszło że nawet nie próbuję zliczyć, zawsze sobie LP puszczałem w tle, chociaż ogólnie soundtrack też był niczego sobie

Osobistość1piorunów

Ale chciałbym remake tego. Unikat. Też dałbym 8/10

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Gry

83piorunów

109 + 1 = 110
Airfix Dogfighter
Developer: Unique Development Studios, Paradox Entertainment
Wydawca: EON Digital Entertainment
Rok wydania: 2000
Gatunek: symulator lotu bojowego 
Użyta platforma: PC
Ocena: 9/10

Niepozorna gierka o lataniu zdalnie sterowanym samolotem zrobionym z kleju i plastiku, po domu i jego najbliższej okolicy. Ale kurde, ile zabawy. Prześmieszne, niby poważne, a jednak przerysowane kampanie z planszami stylu "Terror w toalecie" czy "Bombardowanie w ogródku" :grinning: Bardzo dużą frajdę sprawiał lot na pełnej prędkości bez otarć czy zwalniania. A szczególnie dużo celne bombardowanie. W wannie czy zalanej piwnicy możemy spotkać okręty (w tym podwodne). Na basenie możemy nurkować po znajdźki i strącić sterowiec. Spróbują nas dopaść wczesne samoloty odrzutowe lub sami nimi zagramy. Bajka. Gra bardzo grywalna. Klimat jest utrzymany w realiach II wojny światowej ponieważ możemy rozegrać kampanie po stronie Aliantów i Państw Osi. Misje są naprawdę bardzo zróżnicowane, od zatopienia lotniskowca, po eskortę bombowców. Pełno jest smaczków takich jak np. uwolnienie naszego skrzydłowego ze słoika na półce :grinning: Możemy ulepszać nasz samolot, a co misję dostajemy nową, coraz lepszą bazowo maszynę. Zbieranie gwiazdek może zrobić z nas naprawdę mocnego killera. Gra do dziś jest bardzo grywalna i szczerze polecam tym, którzy nie mieli okazji.

Niestety z tego co wiem gra niedostępna jest na żadnej z legalnych platform, ze względu na niejasności licencyjne, bo była licencjonowana przez firmę Airfix - markę plastikowych modeli samolotów.

-1 bo za krótkie te kampanie 😛


Osobistość6piorunów

@PanNiepoprawny Przyniosłem tą grę na kółko informatyczne i graliśmy wszyscy po lanie. Jezu jakie to było cudowne... Do dziś pamiętam jak chłop startował a ja prosto na niego zrzuciłem atomówkę.

Fenomen3piorunów

@PanNiepoprawny również do niej wróciłem z rok temu i potwierdzam - dalej jest bardzo grywalna! To ciekawe że lata mijają, a ona dalej jest unikatowa w swoich założeniach.

Pokaż więcej komentarzy (33)

Tytan

w Dyskusje

18piorunów

108 + 1 = 109

Wreckfest
Developer: Bugbear Entertainment
Wydawca: THQ Nordic/Nordic Games
Rok wydania: 2018
Gatunek: Wyścigi
Użyta platforma: PS4/PS5/PC
Czas: 18h
Ocena: 9/10

Samochodowka od twórców Flatout 1 i 2.
Wyscigi na zamkniętych torach, od szutru przez asfalt po tory ze skoczniami i spiralami. Pod tym wzgledem twórcy mieli naprawdę dużo zaskakujących pomysłów.
Do tego starcia typu destruction derby.
Masa samochodów (niestety nielicencjonowanych), a nawet kosiarki, autobusy, tiry, kombajny czy jeżdżące kanapy.
Sama kariera jest tylko wstępem do zabawy online. Dużo trybów i wciąż pelno ludzi chętnych do scigania.
Bardzo realistyczny model zniszczeń wpływający na zachowanie pojazdów. Fizyka jazdy zręcznościowa, ale czuć ciężar i moc pojazdów. Woele ulepszeń do kupienia, modyfikacje wygladu i ustawienia podstawowych podzespołów, które realnie wpływają na sukces w danym rodzaju wyscigu.
Grafika bardzo przyjemna dla oka.
Nie ma drugiej takiej scigałki.
Bardzo polecam zwłaszcza wspominającym z nostalgią wspominane już flatouty.

Dwójka w early acces na steam. Premiera w przyszłym roku.

https://youtu.be/RClQiUwfZ7g?si=DNmsVVS_YyDj99Ia

Autorytet1piorunów

@FodiJoster dodam jeszcze super tryb imprezowy gdzie trzeba kierowcę… wykorzystywać na różne sposoby

Wyniki skutecznego użycia kierowcy rozpisywane są pośród graczy w formie tabeli

Lider1piorunów

@FodiJoster online to mi się nie chce, ale tryb wyzwań codziennych/tygodniowych/sezonowych sprawia, że odpalam czasem mimo przejścia 2x na 100%

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Gry

21piorunów

106 + 1 = 107
Ignition
Developer: Unique Development Studios
Wydawca: Virgin Interactive
Rok wydania: 1997
Gatunek: wyścigowa, zręcznościowa 
Użyta platforma: PC
Ocena: 9/10

Gra, którą pokazał mi kiedyś kolega, który jako pierwszy miał PC. Świetna i bardzo grywalna do dziś, bo dzięki nglide da się nadal w to zagrać. Sporo śmiechu i zabawy - idealna na odmóżdżenie. Jest sporo skrótów, przepaści, losowości jak np śmieszne miażdżenie aut na krótką chwilą, lawiny, wyrzuty lawy itp. Gra ma kartonową grafikę 3D, tematyczne trasy oraz fajne, unikalne auta. Szkoda tylko, że tras jest tak mało, ale w ramach małej rekompensaty można grać w trybie odwróconym. Do tej pory pamiętam kody na wszystkie trasy i auta, czyli surmule i slasktratt.

Niby fajne, ale dzięki temu, że można grac na podzielonym ekranie ta gierka tak utkwiła na długie lata w moim sercu. Opanowaliśmy ją z siorką do perfekcji grając na jednej klawiaturze. Właściwie to ja częściej dostawałem :grinning: Oczywiście graliśmy najszybszym, ukrytym w grze autem o nazwie identycznej jak jej nazwa. Wielka szkoda, że nie udało mi się jej nigdy uruchomić po sieci. Mimo tego do tej pory zdarzają się sesyjki. Żadna podobna ścigałka tego typu nigdy już nie zagościła w naszych sercach.

-1 bo jednak mało tras.

P.S. gra jest nadal dostępna na gog czy steam w cenie ~35zł.


Gruba ryba5piorunów

Ile myśmy w to z rodzeństwem przegrali godzin. Mimo tylu lat pamiętam wszystkie trasy i skróty, muzykę i dźwięki po włączeniu turbo. Autobus szkolny to był mój ulubiony pojazd :grinning: Dzięki OPie za tę piękną przypominajkę :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Gry

31piorunów

106 + 1 = 107
Warcraft III (+dodatek +reforged)
Developer: Blizzard Entertainment
Wydawca: Blizzard Entertainment
Rok wydania: 2002
Gatunek: RTS
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10

Nigdy nie popełniłem wcześniejszych części. Zacząłem i skończyłem na III. Dopiero remake II na silnik Reforged pokazał mi rozgrywkę poprzednich części. Ale po kolei. Gra trafiła w moje ręce ponad 20 lat temu, gdzie ciągnęła ją jeszcze Riva Tnt 2 32MB :smiley: Ogrywałem ją bardzo długo, ale nie jestem w stanie podać czasu, bo nie było wtedy żadnych programów uruchamiających typu steam, a i gra była rzecz jasna piracka. Zakochałem się w wykreowanym świecie i historii za nim stojącej, jednak nigdy nie zagrałem w World of Warcraft. MMORPG nie jest moim gatunkiem i raczej nie zostanie. Nie mniej bardzo dużo doczytałem o tym w sieci. Miałem nawet w planach zrobić dodatek, co rzecz jasna nie wyszło nawet ze sfery planów :grinning: Wersję Reforged kupiłem późno w jakiejś promocji, o które u Blizzarda ciężko. Była już wtedy porządnie spatchowana, więc ominęła mnie cała afera o jej jakość. Dla mnie jest ok. Kupiłem ją też, żeby móc zagrać w fanowskiego moda przenoszącego Warcraft II na ten silnik (kampania Orków, w pełni udźwiękowiona jest już dawno dostępna - pracują nad ludźmi oraz Warcraftem I).

Co do samej gry, to stoi ona przede wszystkim historią. Nawet grając w samą III czuć, że coś więcej się tu działo wcześniej. Bardzo odpowiadał mi storytelling i przedstawianie kolejnych jednostek w miarę rozgrywki, bo rzecz jasna grałem głównie w kampanie. Choć raz wybrałem się na drugi koniec Lublina z kompem do kumpla z klasy na lan party. Monitor 17" CRT + PC :grinning: W grze zagramy 4 głównymi frakcjami (Ludzie, Orkowie, Nieumarli, Nocne Elfy), z czego każda ma po dwie kampanie - z gry podstawowej Reign of Chaos oraz dodatku The Frozen Throne. Ma specyficzny styl graficzny z przerysowanymi atrybutami postaci i budynków, który mi akurat bardzo siedzi. Każda z frakcji ma swoje unikalne jednostki oraz bohaterów - jednostki specjalne mające jakąś tam tożsamość (a w kampaniach nawet nie jakąś tam), atrybuty (w tym wiodący dla klasy) oraz zaklęcia/umiejętności natywne. Regularne jednostki również maja podobne atrybuty i umiejętności ale znacznie ograniczone. No i w sumie chodzi o pranie się po psykach :grinning:

Zabieram dwa punkty, bo z ceną remaku popłynęli. A i bardzo dobry polski dubbing przepadł :confused:

P.S. fajnie się oglądało film znając trochę lore.


Wirtuoz2piorunów

@PanNiepoprawny była teraz(albo jeszcze jest) promka żeby kupić reforged za 65 zł. Ogrywamy i cieszy tak samo jak X lat temu :d mam nadzieję, że starczy też zapału żeby ograć fanowską wersję W2.

Fenomen2piorunów

@PanNiepoprawny kurde, jak z reguły dzisiaj gram po angielsku, tak tutaj wielka szkoda że nie ma polskiego. Pamiętam jak wychodził Frozen Throne i z kumplem zostaliśmy w Empiku do zamknięcia, młócąc na wystawowym komputerze obudowanym tekturami z logiem gry, oczywiście dwumetrowy ork też był :grinning:
Później jego starzy się trochę na nas wkurwili, bo kawałek był do przejścia na pętle, z której jechaliśmy do niego więc to była mała wycieczka - było już ciemno zanim tam doszliśmy a jeszcze trzeba czekać na autobus - no i się martwili. Zadzwonili do moich rodziców, żeby dali im numer do mnie, na komórkę, żeby zadzwonić, bo ich syn jeszcze nie miał swojego telefonu. Heh, świat którego dzisiaj już nie ma. Podobnie jak Empika Megastore. Ale W3 super gierka, no i spolszczenie też było mega dobre.

Fanatyk2piorunów

@Odczuwam_Dysonans polski dubbing chyba jest, ale nie jest to ten z oryginalnej wersji. Tamten był doskonały a ten jest zaledwie okej

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Gry

31piorunów

105 + 1 = 106
Age of Empires 2: Definitive Edition
Developer: World's Edge, Forgotten Empires
Wydawca: Xbox Game Studios
Rok wydania: 2019
Gatunek: RTS
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10
Łączny czas gry: +1460,5h (HD + DE podliczone przez Steam)

Jeśli przy poprzednich wpisach mówiłem, że spędziłem w nich dużo czasu to jest to nic w stosunku do AoE 2. Uważam, że gra jest perfekcyjnie odświeżona. Zachowano duch oryginału dodając sporo, ale nie psując odbioru. Nigdy nie spotkałem innego takiego RTS osadzonego w czasach średniowiecza/starożytnych. Powiem więcej - bardzo dużo potem sam doczytywałem, chcąc się dowiedzieć o czym właściwie jest kampania. Bo muszę dodać, że gram tylko w nie i dla nich. Mam też taki zwyczaj, ze maksuję gry - jeśli są jakieś osiągnięcia, muszę je wbić, dlatego AoE mam wbite wszystko do dodatku The Mountain Royals włącznie, na najwyższym poziomie trudności. Niektóre misje były na prawdę upierdliwe i wymagające jak na przykład ocalenie jednej wioski przed hiszpańskimi galeonami grając Aztekami czy zdybcie Rzymu w określonym czasie, ale satysfakcja z tego płynąca jest spora.

Gra jest klasycznym RTS z pełną kontrolą jednostek i budowania, ale to pewnie każdy wie. W wersji DE jest mocniej rozbudowana a samej zawartości jest znacznie więcej niż w jej pierwszej wersji sprzed lat. Wciąż niezwykle grywalna i wymagająca myślenia. Są misje, które lubię sobie wyrywkowo powtarzać a złożyło się też, że byłem na świeżo po Trylogii Husyckiej Sapkowskiego, a tam kampania Jana Žižki wyskoczyła :grinning:

Zbieram dwa punkty z oceny za Victors and Vanquished oraz The Three Kingdoms, bo developerzy zaczynają iść mocno na łatwiznę. W pierwszym przypadku wzięli misje, które już istniały jako darmowe od społeczności i zrobili z tego dodatek. W drugim przypadku też niewiele dodali i nawet im się audio dograć nie chciało.


GURU7piorunów

Wolololoo

Fanatyk8piorunów

@ErwinoRommelo jest taka misja, gdzie się zaczyna tylko księdzem i trzeba sobie wieśniaków przejąć i pokonać wroga. Odświeżyli ją też w ramach tej gry.

Fanatyk2piorunów

A tak z innej beczki, co sądzisz o AoE 3 jako z tego co widzę, wielki fan dwójki?

Fanatyk1piorunów

@ZohanTSW no grałem ale tak bez przekonania. Zmienili zbyt dużo. Z kolei czwórki nie kupiłem

Fanatyk2piorunów

@PanNiepoprawny no trójka to szczerze chyba nic nie ma wspólnego z dwójką. Może wieśniaków i centra miast :P po prostu inna gra.
Natomiast czwórka jest bardzo podobna do dwójki, polecam spróbować

Fanatyk1piorunów

@ZohanTSW odpuściłem bo nie chce się dawać kroić na dlc. Czekam na jakieś bundle. Już wystarczy że na dwójce daję

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Gry

28piorunów

104 + 1 = 105
The Elder Scrols: Skyrim
Developer: Bethesda Game Studios
Wydawca: Bethesda Softworks
Rok wydania: 2011
Gatunek: RPG
Użyta platforma: PC
Ocena: 9/10
Łączny czas gry: +200h (wszystkie wersje, podliczone przez Steam)

Gra przy, której spędziłem grube godziny i przechodziłem wielokrotnie. To był mój pierwszy kontakt z tym uniwersum. Pewnie bym się odbił gdyby to były inne części, ale nordyckie klimaty nie dały. Gra rozpoczyna się epicko i w zasadzie nie zwalnia tempa. Piękne lokacje i otwarty świat a także pojawiające się z d⁎⁎y smoki tylko mocniej pchały do odkrywania. Najlepsze były chyba krasnoludzkie (Dwemerskie) ruiny. Ileż ja potem doczytywałem historii o tym.

Ale prawda jest taka, że na serio to wciągnęły mnie dodatki. Pierwszy z nich to Dawnguard o odwiecznej walce frakcji wampirów i Obrońców Świtu z epickimi lokacjami takimi jak zamek Volkihar, twierdza Obrońców Świtu czy zupełnie oderwany Kopiec Dusz(!). Cały ten wątek jest po prostu epicki. Od kapłana Ćmy, przez Ukrytą Dolinę i wyjaśnienie pochodzenia falmerów, po Seranę

Drugi, nie gorszy od poprzednika to Dragonborn - rozwija wątek smoczego dziecięcia i wyprawia nas na wyspę Solstheim za Miraakiem, pierwszym smoczym dzieciem. Z całego tego wątku najbardziej mi się wrył w pamięć Hermaeus Mora, który był wręcz przerażający. Razem z jego wykreowanym światem zakazanej wiedzy.

Może i mechanika tej gry nie powala, ale nadrabia to epickością questów i klimatem. Daję 9 bo jednak trzeba jakąś hierarchię zachować, ale prawda jest taka że mam ogromną ochotę po raz kolejny powtórzyć tę grę. Tylko czas nie pozwala 😒


Kosmonauta1piorunów

Szczerze polecam spróbować Skyrim VR, jest po prostu fajny, jak nie bardzo lubię ogrywać drugi raz tej samej gry to jest naprawdę wciągający. Jeden minus jak na dość wiekową grę to strasznie drogi jest. Na szczęście torrent wiecznie żywy, później i tak kupiłem oryginał ale na jakiejś promocji za grosze.

Fanatyk0piorunów

@Krzysztof_M niestety nie mam googli ani nerwów do VR 😛 M.in. dlatego nie ograłem HL: Alyx

Kosmonauta1piorunów

@PanNiepoprawny HL: Alyx to akurat można podobno bez VR jakoś ograć, ale nie próbowałem.

Fanatyk1piorunów

Cisne w Obliviona, nie robi na mnie takiego wrażenia jak Skyrim, ale i tak jest moc

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Gry

18piorunów

103 + 1 = 104
Songs of Conquest
Developer: Lavapotion
Wydawca: Coffee Stain Publishing
Rok wydania: 2024
Gatunek: Strategia turowa
Użyta platforma: PC
Ocena: 6/10
Czas na ukończenie: 48h (4 kampanie, 1 mapa losowa)

Jedno z moich największych growych rozczarowań ostatnich miesięcy, a nie wiem czy i nie lat... Songs of Conquest dość agresywnie przebijało się z mass mediów do mojej świadomości. A to gdzieś na FB migneła informacja o duchowym następcy HoMM3, a to jakiś filmik na youtubie zachwalający tą produkcję, to gdzieś na jakiejś grupie ktoś rozpływał się z zachwytu nad miodnością gry i że rzucił stare hiroski by grać tylko w SoC. I ja głupi łyknąłem to i na wiosennej wyprzedaży steama kupiłem... I dzisiaj po zakończeniu ostatniej kampanii z czystym sumieniem usuwam to i krzyczę, że Zgredek wreszcie jest wolny!

Gra w swoich założenia, przynajmniej reklamowych, miała być następcą HoMM3 w pixelartowej szacie graficznej z mechanicznym twistem. Moim zdaniem nic nie wyszło.
Zacznijmy od grafiki, bo ta jako kwestia gustu, może być jeszcze do wybronienia - ja sam nie jestem fanem pixel artu, ale powiedzmy, że jest jakiś trend na rynku, nie mi to oceniać. Jednakże sama szata graficzna pomimo jej uproszczenia (w końcu nie musisz dbać o szczegóły, skoro będą pixelami) jest uboga i nierówna moim zdaniem. Są jednostki bardziej dopracowane (szlachta fejów), są mniej (muszkieterzy) i jak stoją koło siebie to to gryzie. Tereny są niezwykle szablonowe, przypominają mi trochę jakieś komórkowe wersje River Raida z lat 00-10 (miałem dwie takie na moim Sagemie w gimnazjum). No i są jeszcze wsie, miasteczka i grody, które dla mnie są nieczytelne, niby każdy budynek wygląda inaczej, ale jednocześnie zmiany między niektórymi są tak małe, że do końca nie wiedziałem w co kliknę.

No i tutaj kolejna wada - w przeciwieństwie do Heroesów tutaj nie mamy ekranów miasta, tylko wszystko się dzieję na mapie, a pomiędzy budynkami można chodzić. Z jednej strony ciekawe rozwiązanie, z drugiej ze względu na nieczytelność, brak dedykowanego interfejsu oraz tego, że niektóre budynki są częścią osady, a inne takie same to już osobne budynki na planszy spędzałem za dużo czasu na mechaniczne rozkminienie co ja chcę teraz zrobić i jakie mam opcje. Niby podczas budowy dostajemy dedykowane menu, natomiast ulepszenia budynków wymagają posiadania konkretnych budowli w grodzie, wiec i tak musiałem sprawdzać co jest już wybudowane i ile mam miejsca na budowę jeszcze, bo ta jest ograniczona w zależności od wielkości miejscowości. Natomiast żeby być sprawiedliwym to chciałbym oddać honor jednemu rozwiązaniu, które bardzo mi się podobało - możliwość posiadania kilku takich samych budynków w obrębie jednego grodu. Pozwalało to skupić się na tworzeniu konkretnych armii albo budowy grodu stricte ekonomicznego.

Myślę, że to najwyższy czas by pogadać o mięsie tej gry, czyli o walce. Być może nawet ktoś doczytał do tego fragmentu. A walka tutaj jest co najwyżej średnia. Powiernicy mogą mieć przy sobie ograniczoną ilość jednostek i to podwójnie ograniczoną. To ile różnego rodzaju jednostek jest w armii definiuje poziom bohatera oraz jego droga rozwoju, bo podczas awansu możemy tutaj rozwinąć jakąś umiejętność albo zwiększyć o 1 ilość oddziałów jakie dany bohater może prowadzić (do max 9). Dodatkowo jednostki same w sobie posiadają limity ile może ich być w danym slocie (np. max 50 saperów) i limity te możemy zwiększać odpowiednimi badaniami, ale nadal górna granica będzie istnieć. Prowadzi to do tego typu sytuacji, że nie możesz się napakować i ruszyć na tytułowy podbój, bo brakuje Ci pierdolnięcia i musisz wracać do osad po posiłki (na szczęście są portale pozwalające rekrutować wojska z innych miast), co spowalnia samą rozgrywkę. Dodatkowo jak podbijesz miasto wrogiej frakcji to po pierwsze możesz je zburzyć i zniszczyć wszystkie istniejące w nim budynki albo możesz je przeciągnąć na swoją stronę i powiernik w nim zostaję na x tur i nic nie robi. Biorąc pod uwagę, że masz ograniczoną ilość powierników wytracasz cały impet rozgrywki, ja sobie w tym czasie robiłem duolingo na telefonie. A i kolejny smaczek - jak podbijesz miasto innej frakcji to i tak ono stanie się miastem typu, który prowadzisz, czyli jak podbijesz zamek nekromantów, a grasz żabami to po miasto będzie po przeciągnięciu/spaleniu żabulcowe xD Tak żebyś przypadkiem nie prowadził armii składających się z różnych jednostek.

Nim przejdę do największej wady to wspomnę jeszcze chwilę o magii, która równocześnie mi się podobała i nie podobała (Magia Schroedingera). Otóż każda jednostka tutaj generuje esencje, która jest niezbędna do rzucania zaklęć. Dodatkowo esencje można zdobywać poprzez kontrolę odpowiednich budynków, ale też poprzez system badań. Dzięki temu systemowi praktycznie nie ma sytuacji, że ktoś rzuci magiczną strzałę i ucieknie. Z drugiej strony jak nagromadzisz esencji to możesz rzucać czarów dopóki jej nie przepalisz, także 2-3 kule ognia pod rząd się zdarzają. ma ten system swoje plusy dodatnie i plusy ujemne, jak mawiał wielki polski prezydent.

No i na sam koniec creme de la creme - kampania. Sama koncepcja świata i historii nie jest zła. Powiem więcej - w rękach sprawnych scenarzystów można by stworzyć naprawdę ciekawy świat. Tylko trzeba byłoby zatrudnić do tego scenarzystów, a nie kazać pisać dialogi naburmuszonemu szóstoklasiście. Poziom dialogów w kampanii to jedno wielkie xD tak złego pisarstwa to ja już dawno nie widziałem, autentycznie. Jest tak sztampowe, sztucznie patetyczne i nienaturalne, a jednocześnie co chwilę wrzucają hasełka przewodnie kampanii xD Co druga wypowiedź kończy się hasłami w stylu "razem dla niej!", "bagniska się rozrastają", itp. Dramat.

Podsumowując - spędziłem wg steama 48h grając w tą grę, cieszę się, że ją usuwam, dlaczego więc 6/10, a nie 2-3? Bo to nie jest tragiczna gra (ale dialogi w kampanii są tragiczne). Po prostu mnie media przehajpowały, oczekiwałem czegoś innego - duchowego następcy HoMM3, a dostałem takie jakieś byle co. Czy polecam? Raczej nie, ale warto sprawdzić samemu, bo mogę być uprzedzony. Czy wrócę do tego tytułu albo dokupie dodatki (zapomniałem wspomnieć, w podstawce mamy tylko 4 frakcje, na dzień dzisiejszy są 2 DLC, które wprowadzają po 1 nowej frakcji, ale każdy osobno płatny)? Oczywiście, że nie.

I powtarzam hasło - Zgredek skończył wszystkie kampanie, Zgredek jest wolny!

Ps. pisałem na gorąco - nie czytałem i nie robiłem korekty, niech esencja rozczarowania płynie przez ten tekst

Autorytet2piorunów

@Loginus07 Ja to dropnąłem chyba po 3 czy czwartej misji w kampanii, bo właśnie wiele mechanik które tu opisujesz sprawiały (a przynajmniej miałem takie wrażenie) że był w sumie tylko jeden "właściwy" sposób na przejście misji. Rozgrywka jak dla mnie sprowadzała się do eksploracji, przytkaniu się w jakimś momencie i restarcie misji żeby wiedząc gdzie co jest być już bardziej efektywnym.
Nie wiem, może później jest lepiej, albo jestem po prostu słaby, ale no mi też nie pykło.

Gruba ryba1piorunów

@hellgihad powiem Ci więcej- dalej jest tylko gorzej ^^

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Gry

37piorunów

No i ukończyłem Clair Obscur. Na pewno jedna z najbardziej kreatywnych produkcji ostatnich lat. Miałem obawy dotyczące fabuły na początku z powodu jednego czy dwóch dialogów typu "jak zapewne wiesz...", ale na szczęście takiej taniej ekspozycji już potem nie było. Jak coś to w dalszej części było więcej pytań niż odpowiedzi. Historia jest pogmatwana jak w Bioshocku Infinite - czy to dobrze czy źle, ciężko ocenić. Estetycznie natomiast nie ma się zbytnio do czegoś przywalić - otoczenie wygląda ślicznie, tak samo efekty, może trochę ziarnistość na zbliżeniach, gdzie widać włosy, ale taki urok współczesnych silników. Wiem, że psioczyłem na to, że wszystkie postacie mają za delikatne rysy, ale to może mieć sens wiedząc, że... dobra, nie będę spojlował. Walka z początku była banalnie prosta, natomiast od pewnego momentu praktycznie wszyscy bossowie zaczęli mieć drugą fazę z kompletnie innym movesetem, ataki po 7 uderzeń, każdy z innym timingiem na blok/unik i paski zdrowia dłuższe niż kolejka do sklepu za PRLu, także lekko nie było. Moja finalna ocena 8/10

Fanatyk2piorunów

@MrGerwant - podwaliny świata zbudowane - a sam świat daje wiele możliwości kontynuacji historii na wielu płaszczyznach - spodziewam się drugiej części za kilka lat rozwijającej wątek konfliktu z pisarzami.