Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#heheszki

GURU

w Heheszki polityczne

0piorunów

_They can’t lick our Dick_

Takie przypinki przez wiele lat były dość popularne i noszone przez zwolenników nixona.

_„To lick someone”_ w dawnym potocznym angielskim znaczyło przede wszystkim _pokonać kogoś, spuścić mu lanie, rozgromić go_.

Kiedy się pojawiła?

Najstarszy mocny ślad pochodzi już z kampanii Nixon–Kennedy w 1960 roku. Ówczesne satyryczne pismo The Realist wspominało sklep z politycznymi gadżetami sprzedający przypinki z tym napisem. To ważne, bo pokazuje, że hasło nie zostało wymyślone dopiero po Watergate ani przez współczesnych producentów reprodukcji.



Później wróciło podczas kampanii 1968 i 1972 roku. Jedna kolekcja muzealna datuje swój egzemplarz na lata 1968–1972 i opisuje hasło jako początkowo nieoficjalny, prowokacyjny slogan, który następnie znalazł się również w obiegu związanym z kampanią reelekcyjną Nixona.

GURU

w Hydepark

11piorunów

Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) wysłało do swoich podwładnych nietypową wiadomość e-mail z prośbą o burzę mózgów i nadsyłanie „kreatywnych i niekonwencjonalnych” pomysłów na ukaranie i wywarcie presji na Iranie.

W internecie wywiązały się dyskusje.

Padły propozycje.

Niektóre dość kontrowersyjne - zaproponowano użycie broni N

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Hydepark

35piorunów

Autorytet0piorunów

@30ohm
>Włącz wzmacniacz do wygrzania, na 10 godzin przed planowanym odsłuchem
>Upewnij się, że wszystkie 6 kwantowych switchów ethernet jest połączonych szeregowo w odpowiedniej kolejności
>Odłącz lodówkę z prądu i poczekaj aż sąsiedzi pójdą spać
>Wyciągjnij szklaną płytę CD za 15 000 zł z zamrażarki, włóż ją do transportu polskiej manufaktury z Kozic Wielkich i wciśnij plej
>KOMAR TO JEST ZWIERZE (10h loop)

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

11piorunów

Znalezione w sieci:

Znalezione w sieci:

Nie zaczepiaj ludzi po pięćdziesiątce. To nie jest grupa wiekowa. To stan skupienia materii.

To ostatnie pokolenie, które wychowało się bez psychologów dziecięcych, coachów emocji, aplikacji do medytacji i instrukcji obsługi życia.

Mieli pięć lat i już po odgłosie klucza przekręcanego przez matkę w zamku wiedzieli, czy dziś będzie spokój, czy lepiej zniknąć z pola widzenia.

W wieku siedmiu lat dostawali klucz na sznurku, garnek z zupą i krótką instrukcję: Obiad odgrzej. Gaz zakręć. Domu nie spal.

Nikt nie pytał, czy są gotowi na taką odpowiedzialność. Byli. Bo nie mieli wyboru.

Ich placem zabaw było wszystko, czego współczesny sanepid natychmiast by zakazał. Place budowy, rzeki, tory kolejowe, trzepaki i drzewa wyższe niż zdrowy rozsądek.

Przeżyli.

Kolana zszywał czas, a nie prywatna klinika. Na każde skaleczenie obowiązywała jedna procedura medyczna: Nie umarłeś? To biegnij dalej.

Jedli chleb z cukrem, pili wodę z ogrodowego węża lub ulicznego saturatora i lody kupowane od człowieka, którego nikt nigdy nie kontrolował. Ich mikrobiom wygląda dziś jak jednostka specjalna.

Alergie? Pewnie były. Po prostu nikt nie organizował z ich powodu konferencji prasowych.

Potrafią usunąć plamę z trawy, smaru, błota, atramentu i krwi. Nie dlatego, że oglądali poradniki w internecie. Dlatego, że alternatywą było spotkanie z rodzicami, którego wspomnienia zostają na całe życie.

Dorastali z radiem tranzystorowym, czarno białym telewizorem, gramofonem, magnetofonem szpulowym, kasetami przewijanymi ołówkiem i telefonem, którego nie dało się zabrać do łóżka.

Dzisiaj słyszą, że młode pokolenie przeżywa dramat, bo przez dwadzieścia minut nie działało WiFi.

Poważnie.

Prawo jazdy robili po to, żeby jeździć. Wsiadali do Malucha albo Syrenki i jechali przez pół Polski bez klimatyzacji, bez GPS, bez ABS i bez przekonania, że producent samochodu odpowiada za ich bezpieczeństwo.

Mapa papierowa, termos z herbatą, jajka na twardo i wiara, że jeśli droga się skończy, to ktoś wskaże następną.

I zawsze ktoś wskazywał.

W instrukcji obsługi auta były wskazówki jak regulować luz zaworów, a producent nie ostrzegał, aby nie pić elektrolitu z akumulatora.

To ostatnie pokolenie, które zna świat bez internetu, bez mediów społecznościowych i bez konieczności dokumentowania każdego obiadu.

Wybierają numery telefonów z pamięci. Pamiętają urodziny bez aplikacji. Pamiętają ludzi, którzy przychodzili z wizytą bez wcześniejszego wysłania pięciu wiadomości z pytaniem, czy można.

Do dziś potrafią naprawić niemal wszystko taśmą izolacyjną, drutem, kombinerkami i odrobiną zdrowego rozsądku. A gdy coś naprawdę się zepsuje, najpierw próbują to naprawić, a dopiero potem wpisują pytanie do wyszukiwarki.

To pokolenie nie miało dzieciństwa w jakości 4K.

Miało za to prawdziwe.

Nie potrzebowali bezpiecznych stref, trigger warningów ani certyfikowanych specjalistów od budowania poczucia własnej wartości. Wystarczył jeden tekst ojca: Jak skończysz, to wróć.

I wracali.

Dlatego naprawdę nie warto zaczepiać ludzi po pięćdziesiątce.

To ludzie z czasów, gdy bateria była tylko w latarce, chmura wisiała nad głową, a inteligentny był człowiek, nie telefon.

Całość przeżyli bez aktualizacji systemu.

Gruba ryba7piorunów

Kiedyś to byli ludzie, teraz nie ma ludzi.

Do dziś potrafią naprawić niemal wszystko taśmą izolacyjną, drutem, kombinerkami i odrobiną zdrowego rozsądku.

Bo to w większości partacze.

Fenomen8piorunów

Ponad połowę tekstu mógłbym spokojnie powiedzieć to samo o mnie i moich kolegach z lat 90, a po szkole kontakt z wieloma się urwał właśnie ze względu na ograniczone użycie social mediów, bo jednocześnie porozjeżdżaliśmy się we wszystkie strony. Jak coś naprawić to np. nie było komu mi to pokazać. Sam muszę takich rzeczy uczyć się i chwała że te poradniki w internecie istnieją. Za to na co dzień mam do czynienia z rocznikami z tego łańcuszka i przeraża mnie to co chłoną z tik toka także jeśli to działa w drugą stronę polaryzacji.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

17piorunów

Co mówi amerykańska pszczoła do polskiej?

* jesteś awesome (osom)

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Hydepark

12piorunów

Spotkanie moderacji hejto.
Z dźwiękiem oglądać.

GURU2piorunów

@Taxidriver nie chcę się przypierdalać ale moderacja hejto nie występuje w liczbie mnogiej XD

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Heheszki

161piorunów

Tak w nawiązaniu do wyrzucenia do kosza pomysłu dotyczącego wprowadzenia darmowej wody w restauracjach xD

Fenomen9piorunów

fakt, ze w narodzie jest taka januszerka, ze w ogole ktos wpadl na pomysl, zeby taki problem rozwiazac ustawa, zrzuca mnie z krzesla xd jeszcze zeby ta woda byla w restauracjach za jakas symboliczna kwote, a nie 7 zl za pollitrowa butelke, to jeszcze bym rozumial. az dziw bierze, ze mowi sie "oszwabic" a nie "opolaczyc". moze to jakas wielka, narodowa projekcja.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Hydepark

20piorunów

Pomylił miejską fontannę z jacuzzi i pralką. „Majami Bicz” w centrum miasta

Sobotni wieczór na Placu Gdańskim w Chełmie zakończył się wyjątkowo skandalicznym incydentem. Jeden z przechodniów pomylił miejską fontannę z prywatnym jacuzzi, załatwił w niej potrzebę fizjologiczną i wyprał ubrania. Skutkiem nieodpowiedzialnego zachowania było skażenie wody oraz