MahjongFenomen
15piorunów974 + 1 = 975
Tytuł: Supergirl
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Sci-Fi
Reżyseria: Craig Gillespie
Czas trwania: 1h 50m
Ocena: 6+/10
Bardzo czekałam na ten seans, zajawkowa Kara z końcówki Supermana wyglądała zachęcająco. Sama historia Kary bardzo fajnie przedstawiona - to chyba te elementy, które zasługują na wyższą ocenę - czasem oglądało to się ciekawiej niż aktualną fabułę. Co jeszcze na plus? Mily Alckock - ona ciągnie ten film na swoich barkach. Jest bardzo charyzmatyczna, wierzymy w jej postać, jej lęki, jej dołki i jej emocje. Podobała mi się też jej przemiana, gdy wychodzi z depresji by stać się lepszą osobą - choć dla mnie jest taka od początku, tylko jeszcze się z tym kryje.
Podobał mi się też motyw z dziewczyną, której pomaga Kara - gdy ta dziewczyna najpierw patrzy na Karę sceptycznie, prawie, że z krytyką, by zacząć ją doceniać, a w apogeum zobaczyć kogoś naprawdę wartościowego - superbohaterkę.
Wkurzał mnie trochę ten pies, ale w Supermanie o dziwo wkurzał mnie bardziej, tutaj jednak prawie cały środek filmu leży sobie gdzieś u weterynaryjnej szamanki.
Nie dołączam do klubu Jason Mamoa tym razem. Tak bardzo zapomniałam, że on gra tiu Lobo, że gdy zobaczyłam jego nazwisko na początku filmu to myślałam, że będzie grał Aquamana XD
Co prawda jego Lobo jest poprawny, ale mnie nie zachwycił.
Parę walk jest naprawdę fajnych, chociaż mnie wkurza te prawie bajkowe tańczenie kończynami, jak w grach komputerowych. Jam w tym względzie konserwatystka (w końcu przez wiele lat byłam fanką walk MMA), bardziej wolę rozwiązania takie jak np. to stosowanie w najnowszym Mortal Kombat.
Ogólnie zabrakło mi trochę ducha w tej opowieści. Niby wszystko jest na swoim miejscu - powstanie z upadku emocjonalnego, przyjaźń, wspólny cel, i przemiana w superbohaterkę, ale ostatecznie coś tam fałszowało - może to te minusy, które wymieniłam, a może zabrakło iskry bożej przy ogólnej realizacji - wypuszczono to jaki gotowy produkt, zamiast właśnie "wypieścić"?
Ale mimo to mam nadzieję, że powstanie jeszcze jakiś film z Milly Alcock w roli Supergirl. To głównie jej ogromna zasługa, że ten film jest nawet dobrze oglądalny.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

powstanie z upadku emocjonalnego, przyjaźń, wspólny cel
O madko ale babski film.
Ale obejrzę dla Lobo, swego czasu jarałem się komiksami Bisleya.
O madko ale babski film.
No bez przesady, typowy schemat superbohaterski :smiley: no ale jak jest superbaba to wiadomo "babskie", a jak facet to już normalne.
@Opornik Lobo i "kontrakt na Bouga" se zarzuć, a nie jakieś miałkie 😛
"kontrakt na Bouga"
Jak gdzieś znajdę. Batman/Judge Dredd: Judgment on Gotham miałem, dzieło sztuki, ręczna robota... Gdzieś przepadło z resztą komiksów....
@Mahjong Ale ja też miałem takie wrażenie. Za dużo w nim było uczuciowości, takiej właśnie "babskiej". Ciężko dosłownie to opisać, ale jakoś wciąż z tyłu głowy mi to siedziało i czasem wychodziło na pierwszy plan.
Fajna aktorka, ale nie wiem czy do tej roli akurat.
Co do Momoa'y pełna zgoda.
Jeden ze słabszych filmów z DC - do tej pory widziałem tylko jeden slabszy, nawet już tytułu nie pamiętam, ale to było zupełne dno, tu nie jest aż tak źle.
Ja dałbym o oczko niżej: 5,5
Ja dałbym o oczko niżej: 5,5
też bym tyle dała, ale dla mnie Mily ciągnęła potężnie mi zainteresowanie tym filmem, w sumie punkt więcej tylko dzięki niej.
Nie oglądam dużo DC, batmany i supermeny wyłącznie, te zbiorówki typu awengersi mnie nie ruszają niestety
@Mahjong Ja nie przepadam za Marvelem, ale właśnie te batmany i supermeny mi siadły.
@Opornik Bardzo mi siadł ten Dredd z Karlem Urbanem, choć mało komiksowy był.
Starcia Dredda z Lobo chyba bym nie przetrawił w filmie.
zajawkowa Kara z końcówki Supermana wyglądała zachęcająco
Nie, tyle to nie :face_with_diagonal_mouth:

























































