Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#linux

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

Potrzebuję odpalić maszynki wirtualne pod linux. Bieda home lab. Żadna produkcja.

Cel: zabawa w11 i testy linuxów.

Co polecacie?

Poczytałem i widzę że KVM + Virt-Manager jest sensowne.

Jakieś opinie?

GUI wymagane.

Gruba ryba1piorunów

proxmox

Tytan2piorunów

KVM + Virt-manager śmiga super. Na początku musiałem coś ustawić albo doinstalować, ale potem już jest super. Mam dwie maszynki z win10 do testowania open source na Windowsie, jest super

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Technologia

22piorunów

Około dwa tygodnie temu przesiadłem się z windowsa 10 na linuxa i do teraz nie mam potrzeby powrotu. Pierwszy raz używam hyprlanda i poruszanie sie klawiatura oraz łatwość modowania, robią różnice. Jednak nie jest to opcja dla początkujących, bo po uruchomieniu nawet paska startu nie ma ; )

Gruba ryba10piorunów

To ja też dam swoje zdjęcie z Linuxa - licząc na lajeczki

Elementary OS - Jupiter

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Hydepark

34piorunów

Windows to ciekawy stwór,

Usuwanie plików z kosza mocno obciąża CPU, RAM, ale też robi upload w sumie nie wiadomo czego i nie wiadomo gdzie ¯\\_(ツ)_/¯

GURU7piorunów

@Marchew wtedy twój agent FBI dostaje wszystkie te pliki do przejrzenia 😉 Weź bądź miły, zrób mu niespodziankę i do usunięcia dodaj też plik tekstowy z pozdrowieniami :smiley:

Fanatyk14piorunów

Nic ciekawego. Ot klasyczne prawo amerykańskie. Nie możesz zbierać dowodów w mieszkaniu podejrzanego bez nakazu ale już grzebać w wyrzuconych śmieciach możesz 😉

Pokaż więcej komentarzy (17)

Fanatyk

w Hydepark

147piorunów

W 1991 roku pewien 21-latek napisał na forum internetowym: „to tylko hobby, nic wielkiego z tego nie będzie”. Dziś jego „hobby” napędza większość serwerów internetowych na świecie oraz 3 miliardy telefonów. Korzystałeś z niego dziś… i nawet o tym nie wiedziałeś.

25 sierpnia 1991 roku. Helsinki, Finlandia.

Student informatyki Linus Torvalds był sfrustrowany.

Właśnie wydał swoje letnie oszczędności na nowy komputer 386 — jak na tamte czasy potężny sprzęt, ale mało przydatny bez systemu operacyjnego, który naprawdę mógłby dostosować do własnej pracy.

Używał wcześniej MINIX-a, systemu edukacyjnego stworzonego przez profesora do nauki. Działał, ale celowo miał ograniczenia. Profesor chciał, by był prosty dla studentów. Linus chciał czegoś, z czego dałoby się korzystać naprawdę.

Zrobił więc coś, co brzmiało jak szaleństwo: postanowił napisać własny system operacyjny.

Od zera. W małym mieszkaniu w Helsinkach. Jako hobby.

25 sierpnia opublikował wiadomość na mało znanym forum comp.os.minix:

„Tworzę system operacyjny — darmowy — to tylko hobby, nie będzie duży i profesjonalny jak GNU — dla klonów 386(486) AT”.

Był skromny. Niewiarygodnie, historycznie skromny.

To „hobby” miało stać się Linuksem — systemem operacyjnym, który z czasem zaczął obsługiwać większość komputerowej infrastruktury świata, choć prawie nikt spoza branży nie znał jego nazwy.

We wrześniu 1991 roku Linus miał coś ledwie działającego: 10 239 linii kodu. Wystarczająco, by uruchomić system, odpalić powłokę i wykonać podstawowe operacje.

Wtedy podjął decyzję, która z pozoru wyglądała niepozornie, ale okazała się rewolucyjna:

opublikował projekt w internecie. Za darmo. Z całym kodem źródłowym widocznym i możliwym do modyfikacji.

„Jeśli chcesz tego używać — proszę bardzo. Jeśli potrafisz to ulepszyć — zrób to”.

To było radykalne.

Rok 1991 należał do oprogramowania własnościowego. Microsoft, Apple, IBM — wszyscy strzegli swojego kodu jak tajemnicy państwowej, sprzedawali drogie licencje i trzymali pełną kontrolę.

Linus zrobił coś odwrotnego. Oddał swój kod innym.

I stało się coś nieoczekiwanego.

Programiści z całego świata zaczęli pobierać jego jądro systemu. Znajdowali błędy i je poprawiali. Dodawali funkcje. Odsyłali swoje ulepszenia z powrotem.

Powstawała społeczność.

W 1992 roku Linus podjął kolejną kluczową decyzję: udostępnił Linuksa na licencji GNU GPL. Oznaczało to, że każdy może go używać, modyfikować i rozpowszechniać, ale wszelkie ulepszenia również muszą pozostać wolne i otwarte.

Żadna firma nie mogła przejąć Linuksa i zamknąć go dla siebie. Miał pozostać otwarty na zawsze.

To przyspieszyło wszystko.

W połowie lat 90. Linux przestał być studenckim projektem, a stał się poważnym systemem operacyjnym. Firmy tworzące strony internetowe potrzebowały tanich i niezawodnych serwerów. Linux oferował dokładnie to: był darmowy, stabilny i bezpieczny.

Internetowe firmy z czasów bańki dot-com działały na Linuksie.

Potem nadszedł rok 2008: Google uruchomiło Androida, zbudowanego na jądrze Linuksa.

Nagle Linux nie był już tylko systemem dla serwerów. Trafił do miliardów kieszeni na całym świecie.

Dziś skala jego wpływu jest ogromna:

ponad 96% najważniejszych serwerów internetowych świata działa na Linuksie;
wszystkie 500 najszybszych superkomputerów na świecie używa Linuksa;
ponad 3 miliardy urządzeń z Androidem działa na Linuksie;
Amazon AWS, Google Cloud i Microsoft Azure opierają się w dużej mierze na Linuksie;
łaziki marsjańskie NASA, SpaceX i Międzynarodowa Stacja Kosmiczna również korzystają z Linuksa.

A mimo to większość ludzi nigdy o nim nie słyszała.

Korzystałeś dziś z Linuksa — prawdopodobnie wiele razy — i nawet o tym nie wiedziałeś.

Szukałeś czegoś w Google? Serwery Linuksa.
Używałeś telefonu z Androidem? Jądro Linuksa.
Oglądałeś Netflixa? Serwery Linuksa.
Korzystałeś z bankowości internetowej? Linux.

Współczesne jądro Linuksa zawiera ponad 27 milionów linii kodu — zaczynając od tamtych pierwotnych 10 239. W jego rozwój zaangażowało się ponad 19 000 programistów z przeszło 1 400 firm.

To największy projekt współpracy w historii ludzkości.

Ale Linux był rewolucyjny nie tylko z powodu technologii. Rewolucyjna była jego filozofia.

Przed Linuksem wszyscy „wiedzieli”, że złożone oprogramowanie wymaga kontroli korporacji, zamkniętego rozwoju i nastawienia na zysk. Jak niby jakość miała powstać dzięki rozproszonym po świecie ochotnikom, którzy pracują po godzinach i często bez wynagrodzenia?

Linux odpowiedział: zaskakująco dobrze.

Współpraca open source pokonała korporacyjną kontrolę. Tysiące ekspertów analizujących kod oznaczało szybsze naprawianie błędów. Różnorodność perspektyw dawała lepsze innowacje. Wspólna korzyść stała się silniejszą motywacją do działania niż sam zysk.

Linux zainspirował niezliczone projekty: Apache, Firefox, Python, Wikipedię — cały ekosystem darmowych, społecznościowo rozwijanych narzędzi, które napędzają współczesną informatykę.

Jego wpływ kulturowy wyszedł daleko poza oprogramowanie. Idea, że wartościowe rzeczy można tworzyć wspólnie, bez korporacyjnej struktury i bez nastawienia na zysk, wpłynęła na naukę, treści cyfrowe, a nawet sprzęt.

Sam Linus nigdy nie próbował uczynić z Linuksa prywatnego imperium. Pracuje dla Linux Foundation, koordynując rozwój projektu. Zarabia dobrze, ale nie jest miliarderem z Doliny Krzemowej.

Słynie z bezpośredniości, technicznej błyskotliwości i niewielkiego zainteresowania polityką korporacyjną. Nadal przegląda kod i podejmuje ostateczne decyzje — pełni tę samą rolę od 1991 roku, tylko na nieporównywalnie większą skalę.

Jego model przywództwa analizują eksperci od zarządzania: zdecentralizowana koordynacja, techniczna merytokracja i pozwalanie, by wygrywały najlepsze pomysły. Przywództwo przez umożliwianie, a nie przez kontrolowanie.

Linux udowodnił kilka rewolucyjnych zasad:

nie trzeba korporacyjnej własności, by stworzyć coś, co zmienia świat;
nie trzeba nastawienia na zysk, by inspirować doskonałość;
nie trzeba zamkniętego rozwoju, by zapewnić jakość.

Potrzebni są utalentowani ludzie, wspólny cel i wolność współpracy.

Linux pokazał, że 10 239 linii kodu, udostępnionych za darmo przez studenta, który powtarzał, że to „tylko hobby”, może stać się fundamentem globalnej infrastruktury.

Pokazał, że dzielenie się czyni rzeczy silniejszymi, a nie słabszymi.

Każde wyszukiwanie w Google, każda interakcja z Androidem, każda wizyta na stronie internetowej — istnieje duża szansa, że gdzieś w tle po cichu pracuje Linux.

Wszystko dlatego, że fiński student uznał, iż jego hobby może przydać się innym, i podzielił się nim bez ograniczeń.

Najbardziej udany system operacyjny świata jest zarazem najbardziej hojny: zbudowany przez tysiące ludzi, bez jednego właściciela, dostępny dla wszystkich.

Od „nic wielkiego z tego nie będzie” do kręgosłupa współczesnej informatyki.
Od 10 239 linii do 27 milionów.
Od studenckiego hobby do 3 miliardów urządzeń.

Linux nie tylko zmienił oprogramowanie. Zmienił nasze wyobrażenie o tym, co jest możliwe, gdy ludzie pracują razem w wolności.

A wszystko zaczęło się od skromnej wiadomości na forum, niewielkiego pliku do pobrania i programisty, który pomyślał, że jego kod może komuś się przydać.

I rzeczywiście się przydał. Miliardom ludzi.



źródło: facebook. com /photo.php?fbid=968194786128858

Fanatyk2piorunów

@radek-piotr-krasny jak już pisałem wielokrotnie. Linuksiarze nie rozumieją to o czym tutaj jest we wpisie. Do ich maniakalnych łbów nie dociera, że 99% świata komputerów lata na linux, bsd czy innym unix. Dominującym miejscem gdzie monopol ma microsoft są komputery biurkowe, ale patrząc po popularności macbook neo, apple za chwile ich zacznie mocno podgryzie. Czy rok linuksa będzie na desktop? Nie. Winne jest 2137 dystrybucji, które niczym się właściwie nie różnią. Jakby było parę tych głównych to jeszcze by było. A tak mamy w top 10 na distrowatch tylko 2 głównie a reszta jest bazująca na debianie lub archu.

Inspirator0piorunów

Warto wspomnieć że Linus napisał też GITa, który też jest szeroko wykorzystywany

Pokaż więcej komentarzy (37)

Gruba ryba

w Hydepark

17piorunów

D⁎⁎a ze mnie, a nie informatyk xd

Zrobiłem pierwszego pendrive'a, system chodził znośnie, dało go się używać, ale był bez miejsca na dane trwałe. Przeoczenie xd

No to zrobiłem drugiego, cytując klasyka: formatowałem 10 godzin, nic z tego nie wyszło, a finał jest taki, że po formacie pendrive pokazuje, że ma wolne 6gb zamiast 16, czy ile tam miał.

No to zrobiłem trzeciego pendrive, też z miejscem, system tnie się jak sk$rwysyn, zaraz mnie szlag trafi xd

Czyli nici z Linuxa xd

Gruba ryba3piorunów

Pyknij Ventoy na pendrive, będziesz miał i miejsce na dane, i miejsce na bootowanie ISO (tak, wrzucasz kilka iso na pendrive i masz wybór systemu).

Fanatyk3piorunów

Ty chcesz zainstalować linuksa czy próbujesz korzystać z live USB jak z normalnego, bo już nie wiem co jest twoim celem xd

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w LINUX

14piorunów

RDP dla linux?

Windows > Windows - banalny wbudowany RDP.

Linux > Windows - Remmina, działa perfekcyjnie.

Linux > Linux? Straciłem 2h klikając różne softy wraz z czatem i niestety, ale to nie działa. Tak dodałem porty w firewallu.

Wszystko ma działać w obrębie LAN'u. Bieda home lab.

Osobistość4piorunów

@Marchew Użyj ssh jak normalny człowiek, a nie jakieś RDP wymyślaj.

Fanatyk3piorunów

@Marchew - czy przypadkiem nie używasz menadżera okien Wayland?

Bo jeśli tak i chcesz zdalnie uzyskać dostęp do całego pulpitu Wayland to jego "zabezpieczenia" Ci to skutecznie utrudnią.

Niemniej możesz spróbować się bawić:

* Przełącz się na X11 (jeśli Twoja dystrybucja to umożliwia) - to najprostsze rozwiązanie

* Użyj GNOME Remote Desktop - który jako tako obsługuje zdalny dostęp na Waylandzie

* KRdp (część Plasma Desktop) - niby też oferuje wsparcie dla Waylanda

* Uruchom VNC w izolowanym serwerze X11 - działa, ale to nie jest dostęp do głównej sesji Wayland

* Użyj programu RustDesk - lepiej obsługuje Wayland niż VNC, ale do pełnego wsparcia (zwłaszcza unattended access) wciąż mu trochę brakuje

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Dyskusje

16piorunów

Przyszedł mi do głowy dziś głupi pomysł jak jechałem autem.

Mam stara drukarkę laserowa, sprawna, drukuje, zero problemów.

I podłączył bym ją do sieci, bo przepinanie się pomiędzy trzema urządzeniami jest lekko upierdliwe.

Uprzedzam, że nie mogę się wpiąć bezpośrednio w router, bo drukarka nie może stać przy routerze, a 20 metrowy kabel USB nie wchodzi w grę.

W związku z tym wymyśliłem, że mogę podłączyć pod wifi. I tu rodzi się drobny problem, bo drukarka nie ma modułu wifi.

Mogę natomiast kupić coś małego, i wpiąć się w to usb żeby udostępnić drukarkę. Myślałem wpierw o jakimś arduino, ale nigdy z tego nie korzystałem. Później do głowy wpadł mi pomysł z raspberry pi zero. Wpiąć się nim w usb z drukarki, i udostępniać ją jako sieciowa. A na rpi wrzucić linuksa z cupsem (czy co tam teraz się używa), i udostępnić ją w sieci.

Nawet jeśli by się udało, to bym zasilał rpi z portu usb drukarki.

GURU2piorunów

Jak koledzy wyżej piszą: print server/serwer wydruku.

1. opcja - jakieś Raspberry Pie (może być stare, tanie, używane)

2. to sprawdź czy twój router nie ma portu USB. Bardzo możliwe, że będzie wtedy obsługiwał właśnie serwer drukowania.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Fanatyk

w LINUX

15piorunów

Jak komuś się zepsuł dźwięk w dektop instalowanym ze Snapa, to nie jesteście sami. Wychodzi na to, że był jakiś durny update, który uciął wyjście audio xD

Na ten moment rozwiązania są następujące:

1. Usunąć spotify snapowe i zainstalować rewizję 90 `snap install spotify --revision=90`. Jak to naprawią za 3 lata, to `snap refresh --unhold spotify` żeby się aktualizowało normalnie

2. Niektórym działa uruchomienie z terminala przez `spotify --audio-api=pulseaudio` (lub inny mixer zamiast pulseaudio który używacie)

3. Użycie wersji spotify np z flatpaka

Tak porównuję plugi snapowe między wersjami i wygląda jakby chcieli zarządzać uprawnieniami audio zgodnie z filozofią snapa, ale coś nie wyszło XD j⁎⁎ać snapa, a jak macie to jesteście z nim zespawani.

Możliwe, że problem dotyczy archaicznych wersji jak np. 22.04 xD

Tytan2piorunów

@ZohanTSW Czekaj, to nie ta firma co to jej programiści używają LLMów do potęgi i "pracują nawet dojeżdżając do pracy" jak się chwalił ich CEO czy coś mieszam xD?

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Hej

Mam prośbę

Robię pendriva z linuxem mint po polsku

No i wszystko niby git, ale mam mały problem.

Po każdym uruchomieniu firefox działa po angielsku

Wiecie może jak zrobić, by dziad włączał się po polsku?

Mi to by nie przeszkadzało, ale to dla znajomego, co trochę nie umie w angielski

Fanatyk2piorunów

Paczkę językową musisz doinstalować

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

15piorunów

Linus Torvalds is fed up with AI usage recently.

The man who created Linux just called out the AI hype machine.

In his latest kernel update, Linus Torvalds revealed that the Linux kernel's private security mailing list has become "almost entirely unmanageable"

Why?

Because it is flooded with duplicate bug reports from people running the same AI tools on the same code.

Same bugs. Same day. No fixes. Just endless "pointless churn" for the volunteers keeping your Linux systems secure.

His blunt message:

“AI tools are great, but only if they actually help, rather than cause unnecessary pain.”

This isn't anti-AI, it's anti-slop. Real open source work still needs humans who understand what they're reporting.

Kosmonauta3piorunów

@radek-piotr-krasny Ktos tu juz dzis pisał, ze to zmasowany atak na open source. Sa tez głosy, ze jest to spowodowane przez korporacje zachęcające do "tworzenia bezpiecznego oprogramowania". Problem jedt taki, ze czasami syatemy sa napisane w taki sposób za załamanie jednego buta otwiera nowy z innej strony, a załamanie tamtego buga ponownie otwiera ten pierwszy.

Bug bounty hunterzy za 2 ojro.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gwiazdor

w Hydepark

16piorunów

Ogólnie jestem fanem FOSS. Może nie maniakalnym, ale jak się gdzieś da wrzucić rozwiązanie wolne, to wrzucam. Myślę, że wiele osób jest zależnych od Messengera, Whatsappa czy innych rozwiązań. Instalujesz potem ten soft, on zżera baterię, jest ciężko. Być może nawet jak jesteś zagrożony Pegasusem czy podobnym softem to się narażasz na ataki.

I znalazłem rozwiązanie, które działa. Chociaż nie wdrożyłem go w pełni, to jest to ciekawostka, która Was może zainteresować. Bridge do Matriksa.

Matrix to protokół komunikacji, domyślnym klientem jest Elements, który przypomina Discorda.

Bridge to taki łącznik między komunikatorami. Dla przykładu Messenger.

Co to daje? Oczywiście to, że możesz komunikować się z różnymi komunikatorami z poziomu jednego. Niestety najczęściej wymaga to własnej usługi (czyli serwera), albo jakiegoś znajomego. Ja poprosiłem kolegę, który tak używa Messengera od dawna i podpiąłem swoje konto. Zero problemów. Facebookowego szpiega już usunąłem

Niech moc FOSS będzie z Wami 😛

https://matrix.org/ecosystem/bridges/

Tytan4piorunów

Ciekawe, jakiś czas temu FB zabił wszystkie aplikacje 3rd party. Fajnie, że powstają działające alternatywy.

Kosmonauta2piorunów

@fervi kiedyś Messenger był zwyczajnym jabberem i wszystko było proste.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w LINUX

9piorunów

Algorytm yt podpowiedział mi ten film:

https://www.youtube.com/watch?v=-yXy5ZEZdzY

Coraz bardziej utwierdzać się w przekonaniu, że większość współczesnych linuksiarzy udzielających się po grupach, discordach czy innych jutubach to żyje pod kamieniem. W ich mentalności cały świat prześladuje ich system.

Tutaj gość odkrywa jak działają systemy wbudowane od 20 lat, współcześnie jeśli nie jest to jakiś autorski system to wszystko chodzi na linux lub bsd. Jakieś 99% rzeczy z których korzystamy obecnie online chodzi na linux.

Problemem są 2137 dystrybucje desktopowe które różnią się od siebie tapetą i przez nie ma aż takiej popularności na komputerach. Niech microslop robi dalej to co pisałem w innym wpisie to nowe laptopy przejmie apple a te już działające obecnie pod windows będą miały zainstalowany linux.

Fanatyk1piorunów

@30ohm nie. Problemem jest to, że linux nie jest pełnoprawnym produktem zdolnym zastąpić ekosystem microsoftu.

Dla domowych użytkowników może to nie przeszkoda, ale do profesjonalnych i korporacyjnych zastosowań nie ma w ogóle startu.

Gruba ryba1piorunów

@30ohm

> Problemem są 2137 dystrybucje desktopowe które różnią się od siebie tapetą i przez nie ma aż takiej popularności na komputerach.

niektórzy mówią że to siła Linuksa, ale według mnie to wada. ja rozumiem, że za każdym Archem, Debianem, Gentoo i innym Ubuntu stoją ludzie, którzy potrzebują tego distro, ale przez to się robi straszny bajzel. po prostu wybór jest zbyt duży i ludzie się zniechęcają.

sam siedzę w gierkowych distro. Korzystam z CachyOS, ale masa ludzi używa Bazzite, PopOS, jakichś Garud i innych rzeczy i się kłócą między sobą, że to ich dystrybucja daje o +1% avg fps względem innych xD

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fanatyk

w LINUX

12piorunów

5 dni temu pisałem https://www.hejto.pl/wpis/kojarzycie-raspberry-pi-to-dzisiaj-bedzie-opowiesc-jak-tworcy-tego-sbc-zrobili-w o raspberry pi fundation które ma lekkie opóźnienie z wydawaniem poprawek do jądra dla swoich produktów. Wczoraj po 2 tygodniach jak cały świat się łatał poprawka trafiła do repo, według git już we wtorek poprawili https://github.com/RPi-Distro/linux-packaging ale paczki w repo były wczoraj po 15 naszego czasu.

Nie trzeba było im co tydzień przypominać. Dzisiaj jest kolejny błąd na uzyskanie dostępu do root. Ciekawe jak szybko im to zajmie.

Z powodu zmiany gałęzi przez rpi alpine linux na które przerobiłem większość swoich urządzeń też ma opóźnienie z dostarczeniem poprawek.

Fanatyk1piorunów

Mateusz Chorobok wrzucił jakiś czas temu film pod tytułem "czy aktualizacje mają jeszcze sens". Mówi o tym, że gdy znajdzie się jakąś dziurę w sofcie, nie ważne czy open source czy nie, od momentu wydania łatki do momentu kiedy zaktualizujesz swój komputer mija pewnien czas, kiedy jesteś potencjalnie zagrożony. W przypadku open source wprost wiadomo co zostało poprawione i można próbować wykorzystać ten błąd na systemach bez aktualizacji, a w przypadku closed software trzeba posiłkować się reverse engineeringiem wspomagając się bieda changelogiem lub... Binarką. Z użyciem AI ta droga (znalezienie błędu i wykorzystanie go) skraca się do kilku dni i przewiduje się że w najbliższym czasie skróci się do nawet kilku godzin. W perspektywie lat może się okazać, że wydanie łatki to będzie tylko instrukcja dla hakerów który program ma dziurę i w którym obszarze.

Także oni sobie to pewnie wzięli mocno do serca. Tylko zapomnieli, że są open source i to inaczej działa niż closed source

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

0piorunów

Od czasu do czasu @Made_In_China wrzuca wpisy z jakimiś promocjami, często tam się pojawia jakiś . Taguje, gatunek póki co zazwyczaj ignoworany. No i tak sobie dziś klikając w obrazek patrzę sobie na cenę dysku HDD 6tb, oczywiście droższy niż kilka miesięcy temu (może jakaś poprawka co do modelu, nie chcę głębiej sprawdzać). I to zastanowiło mnie, czy nie sprawić sobie dysku do mojego .

Opowiem więc, co mi dolega. Na początku lutego kupiłem sobie SSD M.2 za 329 zł w mediaexpert (teraz taki sam chodzi po 379 zł). Włożyłem go do laptopa, wyjąwszy SSD M.2 1TB, i postanowiłem zainstalować sobie (distro hopping, na ubuntu to jeździłem od 2023, w tych zamierzchłych czasach SSD SATA 128GB kosztował 45 zł). Stary dysk z laptopa miał pójść do w celu przechowywania nań kroniki . Na malince postawiłem umożliwiający spełnianie przezeń wielu funkcji naraz. Skręciłem zestaw i okazało się, że malinka nie widzi dysku. Trochę kombinowałem, moduł do odczytu M.2 działał (czytało mi ten świeżo zakupiony dysk z laptopa), okazało się, że ten SSD to jakiś western digital co się nie lubi z malinką. Kupiłem więc obudowę zewnętrzną na ten dysk 1TB na alledrogo za 130 zł, malinka przez tę obudowę już widziała dysk. Mogłem w końcu zsynchronizować węzeł Bitcoina, ale na tym dysku już robiło się ciasno. Gdy chciałem włączyć serwer electrs, to się jednak okazało, że do tego trzeba zindeksować kronikę, co zajmuje miejsce. I tego terabajta było mało. Obudowa na dysk SSD miała jeszcze port na kartę SD, więc kupiłem kartę 256 GB, wsadziłem, przeniosłem tymczasowo kronikę na HDD i zacząłem kombinować z utworzeniem woluminu btrfs obejmującego SSD i SD. Ale przy próbie kopiowania pojawiały się błędy niestworzone, czytnik SSD nie wyrabiał zapewne. Miałem gdzieś w domu pendrive 256 GB, więc zamiast karty SD jest wolumin btrfs obejmujący SSD i pendrive. A do karty SD sobie dokupiłem czytnik i teraz to ona mi robi za ten pendrive. No i tak się patrzę na te ceny dysków SSD, przez te całe ej aj ceny już wyjebało, i się zastanawiam, czy czegoś sobie nie dokupić, w razie gdyby wyjebało jeszcze bardziej. Format może być zarówno SATA (mam pierdołkę SATA-USB3), jak i M.2 (tylko żeby nie gryzło się z malinką). Jeżeli chodzi o pojemność, to 2 TB no to by było fajnie, a jeżeli chodzi o 4 TB, to na teraz to trochę byłby overkill, ale jeżeli ceny mają jeszcze bardziej rosnąć, a potrzeby się zwiększą (może pobieranie dystrybucji linuxa? jakieś media, niby mam ten hdd 6tb, ale myślę, że on to głośny jest i póki co odłączony), to w sumie wolałbym teraz przeboleć zakup tych 4TB, żeby potem znów nie kombinować tak jak teraz z tym btrfs.

No więc tomeczki, oto moje

Osobistość3piorunów

Jeszcze gdy chodziłem do podstawówki, to był tam taki Paweł, i ja jechałem na rowerze, i go spotkałem, i potem jeszcze pojechałem do biedronki na lody, i po drodze do domu wtedy jeszcze, już do domu pojechałem

Fanatyk0piorunów

@209po - to jest jedyne zdanie ze znakiem zapytania:

> Jeżeli chodzi o pojemność, to 2 TB no to by było fajnie, a jeżeli chodzi o 4 TB, to na teraz to trochę byłby overkill, ale jeżeli ceny mają jeszcze bardziej rosnąć, a potrzeby się zwiększą (może pobieranie dystrybucji linuxa?

Odpowiadam - kod znaku * w ASCII.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Tytan

w Bezpieczeństwo

14piorunów

Ktoś się śmiał z Linuksa ostatnio? Źle słyszałem?

https://www.tomshardware.com/tech-industry/cyber-security/microsoft-bitlocker-protected-drives-can-now-be-opened-with-just-some-files-on-a-usb-stick-yellowkey-zero-day-exploit-demonstrates-an-apparent-backdoor

@fadeimageone

Tytan2piorunów

Według opisu brzmi jak backdoor dla różnych agencji niż bug, zapewne nie pierwszy taki i nie ostatni, "security" by obscurity.
Tak samo teraz chcą przepchnąć w UE kontrolę czatów i inne inicjatywy, nie tylko rząd będzie mieć do tego dostęp.

Fanatyk1piorunów

@baklazan W produktach Microsoft zaszyte są luki i proste backdoory przeznaczone do łatwego dostępu dla służb takich jak NSA/CIA/FBI i inne. To nic nowego. Szyfrowanie BitLockerem to pic na wodę. Przy odpowiednim sprzęcie/programach można w łatwy sposób uzyskać dostęp do dysku/usunąć zabezpieczenie.


Miłego dnia i smacznej kawusi.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Heheszki

7piorunów

@Thereforee

Autorytet2piorunów

@fadeimageone OPie ale wiesz, że dosłownie wyszło w tym samym czasie kilka CVE na Windowsa, nie? xD

Fanatyk0piorunów

Microsoft nie udostępnia exploitów na One Day'e na Githubie przed prawidłowym załataniem kodu XD
Także człowieki Linux Developers Team zje%ali sprawę. Ktoś zrobił dekompilację i udostępnił działający exploit podnoszący uprawnienia do poziomu roota XDDDDDD przed wydaniem łatki.
Solucja? Wyłączenie sekcji XDDDDDD via Killswitch.

Fanatyk0piorunów

@fadeimageone - closed source w takim razie to zaleta :slightly_smiling_face:

Fanatyk0piorunów

@Thereforee

"Last week, two critical Linux kernel vulnerabilities were disclosed, prompting significant concern within the community. In response, developers are now reviewing a proposal for an emergency “killswitch” mechanism to reduce exposure following public disclosure of serious vulnerabilities.

Sasha Levin, an NVIDIA engineer and Linux stable kernel co-maintainer, submitted the patch. It allows system administrators to temporarily disable a vulnerable kernel function while awaiting a security update.

The concept is simple: if a dangerous code path is identified, the kernel can be instructed to stop using that function. Instead of executing normally, the function would return an error. While this does not resolve the underlying bug, it can block access to the vulnerable path until a patched kernel is available.

The proposal follows recent Linux kernel vulnerability disclosures, including Copy Fail and Dirty Frag. Copy Fail is particularly relevant, as the patch includes a self-test referencing CVE-2026-31431 to demonstrate how the killswitch could block the affected AF_ALG path.

Dirty Frag is not used as a direct test case, but it is also relevant and illustrates the broader issue: serious kernel bugs may become public before fixes are widely available. During this period, administrators may need a temporary method to reduce risk without waiting for the full update cycle.

Levin’s patch makes the feature available through the kernel’s securityfs interface. A privileged administrator can enable a killswitch for a specific function, causing it to fail immediately. This change takes effect at runtime and remains active until disabled or the system is rebooted.

The proposal targets code paths that most systems do not rely on daily. Levin cites areas such as AF_ALG, ksmbd, nf_tables, vsock, and ax25. In some environments, temporarily disabling these features may be less disruptive than running a kernel with a known vulnerability.

However, the feature carries clear risks. The patch does not include automatic safety checks to determine if a function can be safely disabled. Disabling the wrong function or returning an incorrect value could disrupt system behavior or cause new issues. Therefore, this is not intended as a general-purpose security switch for casual use.

It is also important to make it clear that this mechanism is not live patching. It does not replace vulnerable code with a corrected version, but only blocks a selected function from running. A full kernel update is still required to properly address the vulnerability. It could simply provide an emergency mitigation tool for the period between public disclosure and full patch deployment.

As of now, the killswitch patch is still under review and has not been accepted into the Linux kernel."

Pokaż więcej komentarzy (8)