Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#masujzhejto

Lider

w Hydepark

92piorunów

Przypominam o prawdzie objawionej:

1. To czy tyjesz czy chudniesz zalezy bezposrednio od tego czy jestes na surplusie czy deficycie kalorycznym. Innymi slowy czy twoj organizm spala wiecej energii niz mu dostarczasz.

2. Mozna tyc jedzac najwspanialsze “organiczne”, zdrowie czy jakkolwiek nazywane jedzenie. Wystarczy ich jesc wiecej niz przerobisz.

3. Mozna chudnac jedzac najgorszy syf - https://www.nationalreview.com/the-feed/science-twinkie-diet-helps-nutrition-professor-lose-27-pounds-greg-pollowitz/amp/

Oczywiscie punkt 3 nie jest zalecany, z szeregu innych wzgledow, bo zdrowie to nie tylko BMI i kilka wskaznikow.

Gruba ryba5piorunów

@bartek555 4. Wódka też ma kalorie, które organizm utylizuje w 1 kolejności jako toksynę pozostawiając te 2000 kcal z diety w bebzunie:)

Osobistość5piorunów

@bartek555 A ile powinno się obcinać kalorii na tydzień/miesiąc, żeby było widać efekty? Mam wyliczone 2300kcal, jadłem 2000kcal i nie było efektów, potem 1800kcal i dopiero coś się ruszało, ale po pierwsze powoli, a po drugie chodziłem głodny. Najlepiej było na koniec xD Jadłem po 2500kcal, byłem najedzony po korek, ale też ćwiczyłem co drugi dzień (w lato). Teraz znowu pogoda do d⁎⁎y, szybko ciemno więc znowu wejdę w taktykę obcinania, ale już sam nie wiem ile mam jeść...

Lider3piorunów

@Peter_Mountain dziennie wystarczy zazwyczaj obciac 300 kcal, zeby leciala waga. Mozna bardziej ekstremalnie, ale to juz trzeba wiedziec co sie robi i znac swoj organizm bardziej.

Jak ci nie lecialo to mozliwe ze albo miales mniejsze zapotrzebowanie, albo zjadalas wiecej. Tu nie ma sie co trzymac sztywny jakis liczb. Jesli ci przez 2 tygodni nie rusza na danej kaloryce to ucinasz znowu 300 i tak w kolko

Zebys nie byl glodny to musisz jesc wiecej zapychajacego jedzenia, rzadszego kaloryczni, wiecej blonnika

GURU3piorunów

@Peter_Mountain @bartek555 Przede wszystkim białko - jajka, ryby, produkty mleczne (twaróg, ser), mięso, białko roślinne - nasiona, orzeszki, pestki, soja itp. Dużo błonnika - tutaj też warzywa, orzeszki, nasiona, pestki. Zdrowe tłuszcze, ale nasyconych też się nie bój, jak jesteś w deficycie. Twój własny tłuszcz z bebzona to też tłuszcz nasycony. Organizm umie go przepalić.

Ja bym ci radziła co najmniej rozważyć minimalizację łatwo przyswajalnych węglowodanów - o wysokim indeksie glikemicznym - czyli minimalizację pieczywa, produktów mącznych, ziemniaków, białego ryżu. Do tego redukcja do 2-3 posiłków dziennie. Moim zdaniem lepiej dwa razy się najeść do syta, niż przez cały dzień co 3 h podjadać i nigdy się nie najeść. Każdy posiłek z węglowodanami podnosi poziom insuliny, hamując spalanie tłuszczu.

(Taka anegdota - ja na przykład nie jestem w stanie zjeść na raz więcej niż dwa jajka, czyli jakieś 200 kcal, niech będzie do tego jeszcze nawet majonez, 300, 350 kcal. Jestem full. Za to dwa moje wczoraj pieczone rogale (2 x 800 kcal = 1600 kcal) czyli całe moje dzienne zapotrzebowanie, byłabym w stanie opierdolić od ręki. Kaloria to kaloria, ale zupełnie inaczej zaspokajają głód. I to nawet nie musi być kwestia objętości tego jedzenia.)

Możesz - jak najwyraźniej ja - mieć coś nie tak z wytwarzaniem/reakcją na leptynę (hormon sytości wydzielany pod wpływem węglowodanów i insuliny w komórkach tłuszczowym), ale jest jeszcze drugi hormon sytości cholecystokinina (CCK) to hormon wydzielany przez dwunastnicę i jelito cienkie w odpowiedzi na tłuszcze i białka w posiłku, oraz trzeci hormon sytości, serotonina, powstający w jelicie grubym, wytwarzany przez bakterie karmiące się błonnikiem (stąd dobrze dostarczać błonnik). Z tym że ten ostatni powstaje ze sporym opóźnieniem, czyli zmniejszy apetyt przy następnym posiłku.

A co do aktywności fizycznej jak jest ciemno i zimno, jak nie masz innej możliwości, to polecam codzienne spacery. Ciepła kurtka, dobre buty i można się przejść nawet o 22.00, jak w dzień nie masz czasu. 30 minut dziennie to niewiele ale sumarycznie dużo daje.

Osobistość1piorunów

@bartek555 Czyli może być sytuacja, że chłop 100kg ma dzienne zapotrzebowanie 1500kcal przez brak ruchu?

Osobistość1piorunów

@GazelkaFarelka Dzięki za porady, ale już od pół roku jestem na Low Carb/Keto, zmieniłem dużo w nawykach :smiley:

Lider1piorunów

@Peter_Mountain imo niemozliwe przy takiej masie

Osobistość1piorunów

@bartek555 To albo catering leciał w chuja albo już sam nie wiem xD

Lider1piorunów

@Peter_Mountain ooo catering - ksiazki by mozna pisac. Nie polecam, jesli nie musisz, bo wiekszosc leci w kulki

Osobistość2piorunów

@bartek555 No niestety, ale właśnie zrezygnowałem z diety Vikinga po tym, jak mój kumpel z pracy, który miał dietę 3000kcal (ja 2000kcal) dostawał takie same porcje jedzenia ( ͠° ͟ʖ ͡°)

Lider1piorunów

@Peter_Mountain czytalem o dokladnie tej diecie i dokladnie takiej samej sytuacji. Mnostwo osob zglaszalo to samo. Imo, lepiej nauczyc sie robic kilka latwych potraw, ktore ci smakuja i robic samemu w domu. To wbrew pozorom jest bardzo latwe

GURU2piorunów

@Peter_Mountain Też moim zdaniem niemożliwe. Muszą być coś grubo kalorie przez ten catering niedoliczone. (Tak, wejście w deficyt oprócz tego co napisałam jest konieczne - to co napisałam ułatwia jego utrzymanie, redukcję apetytu, ilości jedzenia i chęć podjadania).

Osobistość0piorunów

@GazelkaFarelka Nawet raz była sytuacja, że mój deser ważył 220g, a jego 180g...

Pokaż więcej komentarzy (61)