Kaligula_MinusFanatyk
81piorunówPamiętam, jak raz nie było terapeutki do której zwykle chodziłam i dostałam jednorazowe zastępstwo - taką młodą babkę. Musiałam jej od początku wszystko opowiadać, co i jak i w ogóle, a ona siedziała i ziewała. Tłumaczyłam sobie, że 9.00 rano, a kobieta może noc miała ciężką. Niestety jakiś taki niesmak pozostał. Pomyślałam sobie wtedy, że w sumie to ja już nie mam ochoty opowiadać obcym ludziom o moich sprawach i gdy moja stara terapeutka oznajmiła, że odchodzi z poradni bo wysyłają ją na inną placówkę, zarzucilam terapię i stwierdziłam, że spróbuję sama się ogarnąć.
Ja wiem, że jest tu wielu zwolenników terapii i wielu osobom pomogła. Jednak ja kolejny raz nie za bardzo mam ochotę opowiadać ludziom, którzy sprawiają wrażenie znudzonych, o swoich doświadczeniach. Ziewająca psycholożka na zawsze odcisnęła piętno w moim zrytym umyśle i zwyczajnie "odstreczylam" się od terapeutów.
A mem mnie rozśmieszył, choć nie koresponduje z moimi przeżyciami

@Kaligula_Minus Głęboki wdech i wydech i tak pięć razy, wiesz ile to paczek fajek?
@Kaligula_Minus ja jestem ogólnie za terapią bardzo mocno ale nie za wszelką cenę. Uważam że dobrze zrobiłaś, jeśli nie planujesz sobie radzić bimbrem i narkotykami.
Polecam zrobić sobie sesję w stylu spaceru i położenia się na trawie bez rozpraszaczy. Mózg potrafi wejść w specyficzny stan w taki sposób w stylu transu (podobne ale nie do końca). Medytacja też działa podobnie jeśli nie tak samo ale to Pan Pająk stoik wie xd mi to często pomaga w analizie przyczynowo-skutkowej. No ale to zależy od osoby i natury problemu oczywiście.


















