Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#opowiescidziwnejtresci

GURU

w Hydepark

126piorunów

Wychodzi facet na ulicę i macha rękę by zawołać taryfę. W tym samym momencie taryfa zatrzymuje się obok jego, otwierają się drzwi, a kierowca mówi:

-Perfekcyjnie trafiona chwila! Identycznie jak Mirek.

Pasażer:

-Kto???

-Mirosław Woźniak... Jest to facet, który wszystko robił zawsze w samą porę. Podobnie jak jak pan - pan podniósł rękę dokładnie w momencie, gdy ja jechałem. Dokładnie tak wszystko wychodziło w życiu Mirkowi -jednym słowem idealnie.

-Nikt nie jest idealny.

-Ale w przypadku Mirka właśnie tak jest. Był wspaniałej atletycznej budowy. Mógł wygrać Wielkiego Szlema w tenisie. Mógł grać w golfa z profesjonalistami. Śpiewał jak słowik, tańczył jak gwiazda z Broadwayu, a gdyby pan mógł usłyszeć jak grał na fortepianie! Był niesamowitym facetem.

-Wychodzi na to, że rzeczywiście był wspaniałym człowiekiem.

-Ale to jeszcze nic! Miał pamięć jak komputer. Pamiętał urodziny wszystkich których znał. Znał się na winach, zawsze wiedział do którego dania które ma zamówić oraz jakim widelcem jeść każdą potrawę. Umiał naprawić wszystko. Nie tak jak ja. Kiedy wymieniam bezpiecznik, pół ulicy zostaje bez prądu... Ale Mirosław Woźniak robił wszystko idealnie.

-No niesamowity facet!

-Zawsze wybierał najszybszą drogę przez miasto. Nie tak jak ja. Ja zawsze utknę gdzieś w korkach... Ale Mirek nigdy się nie mylił. Również doskonale umiał się obchodzić z kobietami. Nigdy im się nie przeciwstawiał - nawet kiedy nie miały racji... Zawsze był idealnie ubrany, a buty miał zawsze idealnie wyglancowane. Był doskonałym człowiekiem! Nikt się nie może porównać z Mirosławem Woźniakiem.

-Wyjątkowo ciekawa osoba. Jak go pan poznał?

-Niestety nigdy go nie poznałem. Umarł, a ja ożeniłem się z wdową po nim.

Fenomen28piorunów

Aż sam zacząłem tęsknić za Mirkiem...

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Dyskusje

53piorunów

Dobra mamy czwartek, to że piszę dzisiaj nie oznacza że nic się nie działo. Ale faktem jest to że jeszcze nie oszalałem. Podkreślam i jeszcze.
Dzisiaj .
Podzieliliśmy się na dwie ekipy aby nadgonić trochę roboty. Ekipa umer 1 w postaci Pitera oraz Pana Tomasza. Pojechała do dużego klienta aby skosić około 5000 metrów kwadratowych trawy. Robota prosta jak konstrukcja cepa którą robili nieraz, nie można tego zjebać.
Ale.... Peter o tym nie wiedział.
Pojechali zameldowali się i zaczęli robotę.
Ekipa numer 2 z liczbą osób 1 czyli mnie. Miałem ogarnąć kilka drobnych rzeczy u klientów które, nie dają mi spokoju. Bo nie jest tak że ja tylko siedzę i liczę kasę.
Ale wracając do tych dwóch.
Po niespełna godzinie dzwoni prezes tej firmy i mówi
- Ty, bo ten twój jeden pracownik co na wykaszarce chodzi to co on tak dzisiaj, jak krab chodzi, mało co ta wykaszarka go nie obróci dookoła.
Ja sobie myślę Peter tak czasem chodzi.
- Panie prezesie ten pracownik tak czasem ma że on tam miał coś z kręgosłupem i tak go buja czasem.
- Ja go już widziałem nie raz i wiem że go buja Ale teraz buja go jakoś bardziej, zaraz wyjdę do niego a Ty zadzwoń.
Myślę sobie cholera niedobrze ale dzwonię do tego. I się pytam, - ty Peter! Piłeś coś dzisiaj rano?
- rano nie piłem... Chwilę ciszy w słuchawce... Ale teraz tylko jedno piwo.
- przecież po jednym piwie by cię tak nie sponiewierało - mówię
- Nie tylko jedno - odpowiedział
Więc zacząłem się zastanawiać czy był tam jakikolwiek znak interpunkcyjny.
No nic biorę d⁎⁎ę w troki i jadę.
Na miejscu pierwsze kroki kieruję do samochodu gdzie prezes Jak już przyszedł kazał mu w nim spać. Krótki opierdol.
W odpowiedzi głupie tłumaczenie że ja nic nie zrobiłem tylko jedno piwo.
- Czekaj tu na mnie nigdzie się nie rusza
Poszedłem do prezesa zamieniłem kilka słów przeprosiłem za sytuację. Na szczęście To zrozumiał.

W tak zwanym międzyczasie. Urwała się jeszcze rurka na której, opierał się kosz do zbierania trawy w kosiarce. to jeszcze musiałem pójść do mechaników i poprosić aby użyczyli mi spawarki ale o dziwo sami ogarnęli temat. Teraz następnym razem będę musiał im przywieźć jakiś upominek. XD

Wracając do Pitera. Myślałem że jak będzie pijany i będziemy wracać będę miał pół godziny ciszy w samochodzie. Oooo nie.
Zaczął opowiadać że to nie jego wina że go od niedzieli tak trzymaj że jest słaby. Na nic się zdały moje upomnienia aby się zamknął.
Potem, weszły jeszcze jakieś opowieści dziwnej treści. Że on w sumie to już nie musi pracować bo wygrał w totolotka.

Ale jeśli wygrał, to obiecał mi jak wsiadał do samochodu że kupi mi nową kosiarkę XD
Czego potem już się chciał wykręcić.

Jakby tego było jeszcze mało to rano rozlałem litr mleka po biurze. :slightly_smiling_face::arrow_up_down:



Fanatyk8piorunów

@Zielonywewszystkim - że zawsze w takie historie jest zamieszany alkohol :face_exhaling:

GURU6piorunów

@koszotorobur ten wstrętny ancymon alkohol.

przypomina mi się jak fishery opowiadał o dziadku alfa. też niewinny, to nie jego wina, on sobie nie ma nic do zarzucenia, wszyscy inni są winni

GURU0piorunów

@cebulaZrosolu ja miałem epizody bicia sporej ilości alkoholu i nigdy się tak nie zachowywałem, ani tak nie myślałem.

Fenomen4piorunów

@Zielonywewszystkim nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem :smiley:

Osobistość3piorunów

@AliGi nawet ani jedno brzydkie słowo, nie wydobyło się z moich ust 😉

Pokaż więcej komentarzy (16)

GURU

w Hydepark

107piorunów

Fanatyk29piorunów

@Heterodyna nie ma c⁎⁎ja że ktoś widząc dzieciaka pchającego furę po nocy przez miasto zadzwoniłby na policję a filmiku by nie nagrał 😉

GURU7piorunów

@emdet Filmik dopiero wypłynie na tiktokach czy innych jutubach.

Fenomen3piorunów

@emdet z tego co kojarzę, to ten tekst lata po necie jeszcze z czasów, jak telefony miały aparaty doczepiane XD

Fanatyk0piorunów

@Peregrin oh god, to było naprawdę dawno temu

Fanatyk44piorunów

15 lat, pierwsza liceum, dzień wagarowicza, stołeczny Ursynów.

Jakieś piwko, jakieś palenie, ale delikatnie.
Jeden delikwent założył się z drugim, że wypije na raz Martini. Wypił, 30 minut było wszystko ok. Potem odpłyną, a tu godzina 15, pora do domu się zbierać.
Chłopak mi zaczął zasypiać na dworze, a reszta towarzystwo się rozpłynęła.

Przecież go tak nie zostawię. Pobełtał zdrowo, to dwaj go pod ramię i holuje go do metra. Przeszedłem tak z nim z 1.5km, wchodząc na stację spotkaliśmy patrol. Obok stacji był komisariat, alkomat: ja 0, on 2 promile. Telefon do rodziców. Spraw w sądzie rodzinnym, wyrok: demoralizacji, bez wymierzania kary.

Do tej pory nie wiem, czy ja jego, czy on mnie demoralizował?

Pokaż więcej komentarzy (29)

Osobistość

w Hydepark

49piorunów

Tak wczoraj z żonką rozmawialiśmy i temat spłynął na dziwnych/absurdalnych ludzi jakich kiedyś spotkaliśmy. Przytoczę 2 postaci:

* żona, kiedy była na praktykach ze studiów, odbywała je w oddziale międzynarodowego korpo. Była pomocą na sekretariacie. W tym biurze zasiadywało w zasadzie tylko kierownictwo i inne "papierkowe" działy. Jedna z kierowniczek zapadła żonce w pamięci: level 100 zadufania w sobie, ego sięgające do sąsiedniej galaktyki i ostentacyjna pogarda do każdego będącego niżej w korpo-hierarchii. Jej cechą szczególną, było przypominanie w każdej wypowiedzi, że ona jest absolwentką i stypendystką HARVARDU. Tak, tego Harvardu - renomowanej uczelni. Potrafiła to przytoczyć nawet kilka razy w trwającej zaledwie minutę rozmowie. I był to fakt. W jej biurze, na ścianie za szanowną kierowniczką, dumnie wisiał dyplom w złotej ramce XD. Dziewczyny z sekretariatu, przez lata pracy, dowiedziały się jak to było w rzeczywistości: pani szanowna ukończyła jakiś gówno-kierunek pokroju "marketing i zarządzanie", a to całe stypendium to było tak naprawdę zasponsorowanie tych studiów (czesne, internat i kieszonkowe) przez jakąś fundację. I wisienka na torcie - pani wielce wykształcona i światowa kierowniczka była zagorzałym antyszczepem 😂 .
* mój kandydat to fachowiec od nawigacji i GPS - płaskoziemca, serio XD. Nie wierzył w satelity, a to co odbierała antena to, według niego, sygnał z naziemnych nadajników odbity od jonoSFERY (udawał, że nie wie o co chodzi jak mu o tym zażartowałem). Do tego serio był przekonany o spiskowej teorii dziejów. Szczególnie mocno lubił temat piramid w Gizie. Jako ciekawostkę próbował mi sprzedać, że odległość od południka 0 do piramid jest proporcjonalna do ich wysokości, czy tam długości podstawy lub jakiegoś tam ich wymiaru. Jak mu zwróciłem uwagę, że południk 0 jest umowny i został przyjęty dopiero w 1884r to na chwile sie obraził, ale szybko odbił, że starożytni Egipcjanie byli tak mądrzy, że przewidzieli, że tam będzie południk 0 - i tu zapodał jakąś kolejną bzdurę. Ogólnie był przemiły i taki trochę pocieszny, wesoło typa wspominam, nieźle się przy nim uśmiałem.

A wy trafiliście kiedyś na kogoś dziwnego?

Osobistość1piorunów

> Jak mu zwróciłem uwagę, że południk 0 jest umowny i został przyjęty dopiero w 1884r

@ivaldir tak od razu z głowy znasz takie fakty, czy to było kiedy indziej jak sprawdziłeś w necie?

Pytam bez cienia żartów, po prostu ciekawam

Osobistość0piorunów

@otoczenie_sieciowe Oczywiście, że nie znałem tego z głowy. Sprawdziłem na wiki kiedy mówił.

Autorytet1piorunów

Z ostatnich to praktykant w poprzedniej firmie. Koleś lat koło 30 i staż z UP to już czerwona lampka. Jeździł hulajnoga którą przypinal łańcuchem. Stojak na rowery i hulajnogi był pod samą cieciówką na zamkniętym parkingu. Wyśmiał laptopa którego dostał bo "hehe strasznie słaby". Laptop zwykły biurowy Dell bo jedyne co miał robić to jakieś excele. Jak okazało się, że nic nie umie to powiedział, że on zna naczelnika urzędu pracy i zgłosi mu, że nie miał odpowiedniego szkolenia. I ogólnie to on powinien mieć osobę która go wszystkiego nauczy.
Wisienką na torcie było jak stwierdził, że on woli niezależność i dlatego wybrał życie singla.
Ogólnie oderwany od rzeczywistości koleś od którego lekko waliło potem i starymi skarpetkami, waga koło 60kg.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Gruba ryba

w Hydepark

4piorunów

Zniosło mnie do pepco w poszukiwaniu jakiejś małej deski do krojenia.
Najlepiej z bambusa, bo tanie a nic wyszukanego nie potrzebuję pokroju deski dębowej po 3 stówy.
Małych dech nie było, dużej nie potrzebuję, ale nie po to łaziłem między półami dusznego sklepu żeby wyjść z niczym.
Toteż zainwestowałem całe 8 ciężko zarobionych w pocie czoła złotych nowych polskich w inny bambus.
W zasadzie to w zestaw 4 bambusów.
Wybredny jestem, toteż przebierałem pośród wszystkich zestawów z półki.
Wszystkie tak samo tragicznie krzywe, zapewne łupane na kolanie przez pijanego kitajca.

No, ale nie zakupem chciałem przyszponcić.
Zastanawia mnie to czy ktoś ma podobną nerwicę, czy może bardziej wtręt lub natręctwo, że wszelkie kupione przybory kuchenne w jakiś sposób dezynfekuje przed użyciem?
Bo ja sobie nie wyobrażam, że miałbym zacząć mieszać w garach czymś, co trzymało w brudnych łapskach nie wiadomo ile osób, a na samą myśl o tym ilu na to nacherlało to aż mnie ciary przechodzą.

Nie ozonuję, bo ni mom takiego wihajstra, szpyrytusu szkoda bo lepiej nim płukać (HE HE) co innego, toteż jako drzewiej narzędzia chirurgiczne tak i teraz najzwyczajniej wyparzam.
No to zalałem wrzątkiem, odstawiłem i wydawałoby się z grzywki.
I już mam przemyć zwykłą wodą, ale zauważyłem, że wrzątek którym zalałem zmienił kolor na żółty.
Co w tym bambusie takiego że aż wodę zakolorowało na żółto?
Toż nie klej (´・‸・ ` )
Awarii wodociągów też niet żeby burbon z kranu nakapał w międzyczasie.

Lider3piorunów

@VonTrupka olej? Być może. One są wszystkie jakoś impregnowane tanim olejem.

Gruba ryba1piorunów

@AdelbertVonBimberstein o, nie pomyślałem o tym
pewnie takim przepracowanym, bo cena adekwatna :thinking_face:

ale nie wyczułem w fakturze żeby było czymś olejowane

Gruba ryba3piorunów

@AdelbertVonBimberstein @Stateczny_Pomidor
poszedłem na łatwiznę, bo mam chyba dosyć szukania prostych odpowiedzi w serpach wyszukiwarek które mi proponują wszystko z bambusa tylko nie informacje jakich szukam

czatgiepete rzecze, że:

bambusowe przybory kuchenne mogą zabarwić wodę na żółto, zwłaszcza jeśli nie są odpowiednio przypalone przed użyciem. Bambusowe przybory kuchenne mogą uwalniać naturalne barwniki lub substancje organiczne do wody, co może zmienić jej kolor. Aby zapobiec temu, zaleca się przypalenie bambusowych przyborów kuchennych przed pierwszym użyciem. Dodatkowo, regularne mycie bambusowych przyborów kuchennych może również pomóc uniknąć zabarwiania wody na żółto.

może zastosuję poradę, choć nigdy bym się nie spodziewał aż tak intensywnych naturalnych barwników
potem pewnie zabarwią wodę na czarno, ale to już będzie politycznie poprawne ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽

Lider2piorunów

@VonTrupka eee tam. Ja tam czatowi nie wierzę odkąd jeden profesjonalny budowlaniec z brodą z hejto udowodniał mi, że raki w betonie to zardzewiałe zbrojenie właśnie z jego użyciem (ai w sensie).

Gruba ryba1piorunów

@AdelbertVonBimberstein to nie tak że od razu i bezwarunkowo wierzę w to co wypluje ai a tym bardziej czynię😉
najpierw źródła wiedzy, potem można działać

natomiast opalać opalałem, ale stricte drewniane przybory, aby tak nie nasiąkały wodą a tym bardziej tłuszczem.
Swoją drogą G to daje.
natomiast bambuch jest naturalnie odporny na wilgoć - stąd moje zdziwienie żeby był czymkolwiek impregnowany. Co innego aby go pociemnić, ale tutaj nie o tym mowa.
Niemniej wolę bambusa, bo tłuste łychy drewniane cięzko się szoruje bez detergentów :\

Pokaż więcej komentarzy (9)