Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#piechurwedruje

Gruba ryba

w Góry

54piorunów

Siema,

Kontynuacja nieudanego wypadu na Baníkov w :hiking_boot: Tl;dr: oby było więcej takich nieudanych wypadów.

---------

Miejsca: Jaskinia Mroźna, Jaskinia Raptawicka, Jaskinia Mylna, Wąwóz Kraków (Tatry)

Data: 21 września 2025 (niedziela)

Staty: 11km, 4h, 550m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

W poprzednim wpisie opowiadałem o nieudanym wejściu na Baníkov, które przez silny wiatr zakończyło się na Rakoniu. Tak więc schodząc ze szczytu czułem jeszcze niedosyt łażenia, a że była wczesna godzina, to rzuciłem pomysł, żeby jechać do Doliny Kościeliskiej, który koleżanka przyjęła z entuzjazmem - w ten sposób kilka godzin później byliśmy już w Kirach.

Informacje praktyczne:

* W Kirach, poza parkingiem TPN, na który należy kupić bilet przez internet, funkcjonuje jeszcze masa prywatnych parkingów z cenami w okolicach 40 zł na dzień. W sezonie i tak może być ciężko z miejscem, zwłaszcza przy wejściu do doliny, a im później się przyjedzie, tym większa loteria.

* Do zwiedzania jaskiń konieczna będzie latarka czołowa. W Mylnej krążyłem kiedyś z bratem używając latarek z telefonów, bo zapomnieliśmy czołówek z auta, ale odradzam ten sposób eksploracji, zwłaszcza w tej jaskini. Kask pewnie też byłby na miejscu - ja przywaliłem głową w strop, bolało. Poza tym należy pamiętać, że będzie w nich chłodno.

* W jaskiniach Mroźnej i Mylnej, a zwłaszcza w tej drugiej, jest ciasno - nie dla osób z klaustrofobią. Małych dzieci również bym tam nie brał.

* Wejście do jaskini Mroźnej jest płatne i w momencie, w którym tam byliśmy, kosztowało 11 zł.

* Po wejściu do jaskiń Mroźnej i Mylnej szlak staje się jednokierunkowy - warto mieć to na uwadze i mierzyć siły na zamiary.

Co było fajne:

* Jaskinia Mroźna: Fajna jaskinia na start, chociaż było też tam najwięcej ludzi, w większości niezbyt przygotowanych (adidaski, brak latarek poza tymi w telefonach). Dużo sztucznych ułatwień w postaci łańcuchów i schodków, a także podestów rzuconych tam, gdzie było więcej wody. W kilku miejscach trzeba było iść w kuckach. Do samego wejścia trzeba pokonać 120 m wzniosu po dużych głazach, co kilka osób zaskoczyło, bo myśleli, że jaskinia jest zaraz za winklem. Po wyjściu drewniane schody z bardzo ładnym widokiem.

* Jaskinia Raptawicka: Podejście w tym samym miejscu co do Mylnej. Jest już stromiej, po drodze trochę łańcuchów, w tym do samego wejścia. Do jaskini schodzi się po drabinie, w środku jest dużo przestrzeni i można sobie eksplorować jej zakamarki, jednak należy zachować ostrożność, bo jest ślisko. Zejście tą samą drogą co wejście.

* Jaskinia Mylna: Do dwóch okien Pawlikowskiego można spotkać dużo turystów robiących sobie zdjęcia, ale samo wejście do korytarzy weryfikuje chęci tych, co tam przyszli. Jest ciasno, ciaśniej niż pamiętałem, ja musiałem tam wpełznąć. Później nie jest lepiej - w kilku miejscach można stanąć, ale sporą część trasy idzie się w kuckach w wodzie (ktoś tam porozstawiał kamienie, po których można próbować przejść, żeby nie zamoczyć butów). Klimat jest fenomenalny, przejście daje dużo radochy.

* Wąwóz Kraków: Tu z jakiegoś powodu było najmniej osób (minęliśmy po drodze tylko cztery). Wąwóz wygląda po prostu pięknie, bardzo mi przypadł do gustu. Część jego trasy można pokonać przechodząc przez jaskinię Smocza Jama, lub przechodząc obok niej - do obydwu miejsc wchodzi się po drabinie, przejście ułatwiają łańcuchy.

Co było mniej fajne:

* Głównym, zielonym szlakiem, szło na prawdę dużo osób, ale ich liczba zmniejszała się bardzo, gdy odbijało się do jaskiń. Poza tym było w pytę.

Bardzo polecam tę trasę - oferuje coś zupełnie innego niż to, czego zwykle ludzie spodziewają się po wyjeździe w Tatry. Myślę, że będzie idealna jako przerywnik w zdobywaniu szczytów dla kogoś, kto planuje kilkudniowy pobyt w okolicy. Więcej zdjęć wrzucam w komentarzach.

Gruba ryba16piorunów

Jaskinia Mylna

Gruba ryba6piorunów

Tu wrzucam jeszcze mapkę od @Marchew z opcją wydłużenia sobie trasy w Mylnej

Na załączonym obrazku:

na niebiesko - ślepe uliczki,

na pomarańczowo - część "turystyczna" (w odróżnieniu od części wymagającej latarek),

różowa przerywana - dojście do trzeciego okna
Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Góry

77piorunów

Siema,

Nieudany wypad na Baníkov, ale dalej udany wypad w Tatry. Zapraszam na :hiking_boot:

---------

Szczyty: Grześ, Rakoń (Tatry)

Data: 21 września 2025 (niedziela)

Staty: 19km, 6h50, 1.200m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Polowaliśmy z koleżanką na ten zasrany Baníkov od maja, ale albo lało, albo padało, albo było deszczowo, a jak w któryś dzień nie było, to oczywiście nie mogliśmy jechać z przyczyn rodzinno-zawodowych. No i nareszcie miała trafić się dobra pogoda, bezchmurne niebo, już witaliśmy się z gąską, ale plany przeminęły z wiatrem. Spoiler: i tak było fajnie.

Informacje praktyczne:

* Samochód można zaparkować przy chacie Zverovka - przyjechaliśmy ok. 3:30 w niedzielę, a aut już było sporo.

* Rykowisko jeleni trwa od połowy września do połowy października i to informacja, którą warto sobie zapamiętać, żeby nie dzwonić potem na TOPR, że niedźwiedzie gonią. Jelenie są szczególnie aktywne wieczorem i wczesnym rankiem.

* Jak się już trafi na rykowisko, to lepiej zachowywać się cicho, próbować przemknąć, nie prowokować zwierząt, bo naładowany hormonami byk może być agresywny i zamiast uciekać weźmie turystę na rogi. Fun fact: wszystko, co zaleca się robić, żeby nie spotkać niedźwiedzia, odradza się w trakcie rykowiska. Niestety, my na rykowisku odstraszaliśmy niedźwiedzie.

* Z wiatrem w górach nie ma żartów i w przypadku silnych podmuchów lepiej zrezygnować z zaplanowanej trasy, niż znaleźć się w statystykach dotyczących akcji ratunkowych.

Co było fajne:

* Poza wiatrem, który odczuwalny zrobił się dopiero od Grzesia, warunki do chodzenia były perfekcyjne.

* Podejście zielonym szlakiem bardzo ładne, od przełęczy pod Osobitą trasa prowadziła wśród pordzewiałych już krzaków borówek.

* Zejście żółtym szlakiem z Rakonia również przyjemne i wizualnie zadowalające, choć ostatnie 3 km prowadziły już asfaltem.

Co było mniej fajne:

* Wiatr, który pokrzyżował nam szyki. Do tej pory najgorszych podmuchów doświadczyłem na Gorcu i na Babiej, ale to przebiło obydwa wyjścia - wydaje mi się, że mogło być do 90 km/h. Zwiało mi okulary poza szlak, tak że ledwo je znalazłem, koleżankę zdmuchiwało ze ścieżki. Ogólnie było zabawnie, ale łańcuchy już w takich warunkach odpadały.

* Po wszystkim sytuacja nas już bawiła, ale mimowolne uczestnictwo w rykowisku było jedną z bardziej nerwowych sytuacji, jaką miałem w górach. Ryki zdawały się dochodzić zza zakrętu, w tyle głowy cały czas plątała się opcja, że może to jednak miś, świeże odchody na szlaku podsycały paranoję. Nie przygotowaliśmy się na to.

* Decyzja o rezygnacji z dalszej wycieczki, mimo że słuszna, jednak trochę zabolała.

Myślę, że trasa, którą wrzuciłem, jest fajną alternatywą dla zdobywania Grzesia, Rakonia i Wołowca od strony polskiej, przez przeklętą dolinę Chochołowską. Czasowo dojazd dłuższy, ale myślę, że warto, bo i ludzi mniej, i klimat przyjemniejszy.

GURU6piorunów
Grześ, Rakoń, Babia

"ale gupie nazwy"

- pomyślał Opornik czytając wpis leżąc w łóżku pod ciepłą kołderką.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Góry

59piorunów

Siema,

Nocne gorcowanie w :hiking_boot:

---------

Szczyty: Suchora, Groniki (Gorce)

Data: 12/13 września 2025 (piątek/sobota)

Staty: 14.8km, 4h15, 560m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Trasa zrobiona z tatą z okazji jego urodzin - bez spiny, z długimi przerwami, żeby nacieszyć się atmosferą.

Informacje praktyczne:

* Samochód zostawiliśmy przy przystanku autobusowym, na żwirku. Nie wiem, czy można tam parkować, ale na mapach widziałem jakieś stojące auto - miejsca jest na może 4-5 samochodów.

* Na Suchorze, na małej polance, znajduje się obserwatorium astronomiczne - wyglądało na zamknięte dla turystów.

* W drodze między polanami Suchora i Pudziska, na trasie zielonej ścieżki dydaktycznej, jest źródełko.

* Schronisko PTTK na Starych Wierchach jest otwarte dla strudzonych turystów również w nocy - można sobie zrobić herbatę lub skorzystać z toalety.

Co było fajne:

* Na tym odcinku zobaczyliśmy aż 12 salamander! Warunki były idealne: świeżo po deszczu, chłodno, noc, czyli ich pora żerowania.

* Przy schronisku zrobiliśmy z tatą dłuższą przerwę na kawę, której parzenie należy do rytuałów taty. Zrobiłem tacie niespodziankę, bo wziąłem ze sobą napoleony, które obydwoje uwielbiamy, także mieliśmy sporo radochy z tego wspólnie spędzonego czasu.

* Tęskniłem już za nocnym łażeniem - warunki były idealne, cisza, spokój, delikatny wietrzyk, klimat pierwsza klasa.

Co było mniej fajne:

* Pod koniec dorwała nas lekka mżawka - poza tym było świetnie.

Trasa do polecenia - wysokość zdobywa się spokojnie czerwonym szlakiem spacerowym. Jest miło i przyjemnie. Po drodze schronisko, przy którym można odpocząć. W drodze na dół kilka polanek z ładnymi widokami. Ech, kocham Gorce.

Fanatyk3piorunów

Ale za⁎⁎⁎⁎ście. Najlepszego dla Taty i gratulacje dla Ciebie - taki prezent to jest coś.
I ten tort...
Szacun Stary.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Góry

52piorunów

Siema,

Dzisiej :hiking_boot: - edycja bombelkowa :baby:

---------

Szczyt: Chełm (Beskid Makowski)

Data: 24 sierpnia 2025 (niedziela)

Staty: 8.5km, 4h30, 340m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Zielony szlak z Myślenic na Chełm jest bardzo popularną trasą wycieczkową rodzin z dziećmi. Po jednej z nocnych eskapad, postanowiłem wziąć tu swoje dziewczynki i zobaczyć, jak prezentuje się w świetle dnia.

Informacje praktyczne:

* Sporych rozmiarów bezpłatny parking znajduje się tutaj.

* Na górze znajduje się karczma (kiepskie jedzenie, ale mają pieczątkę) oraz wieża widokowa (płatna).

* Pierwsza część trasy prowadzi raczej stromo pod górę, ale dzieciaki powinny dać radę.

* W pobliżu szczytu drogę dla pieszych przecinają trasy rowerowe do MTB, więc trzeba uważać.

Co było fajne:

* Dziewczyny miały dobry humor i szło się nam fantastyczne, bez narzekania i dramatów.

* Odcinek leśny był bardzo przyjemny.

Co było mniej fajne:

* Kiepskie jedzenie w karczmie na szczycie.

Ogólnie trasa do polecenia na szybki wypad za miasto. Myślę, że może być dobrą opcją na pierwszą wycieczkę w góry z dzieciakami.

GURU6piorunów

@Piechur dawno myszy nie było. :smiley:

Wczoraj kolega mi raportował krótki wypad z gór, w czwartek pojechali. Wzdychał ze szczęścia, w 3 dni zrobili z córką 80km. No ale córka już pełnoletnia.

Gruba ryba1piorunów

@Opornik Piękna sprawa, nic tylko koledze gratulować :grinning: Mogę tylko mieć nadzieję, że moje też będą chciały ze swoim starym tak chodzić w tym wieku :smiling_face_with_tear:

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Góry

71piorunów

Siema,
Zapraszam do :hiking_boot: na - prawdopodobnie - mój jedyny wypad w Tatry w tym roku :white_frowning_face:
---------
Szczyty: Mięguszowiecki Szczyt Czarny, Wrota Chałubińskiego, Szpiglasowy Wierch (Tatry)
Data: 9 sierpnia 2025 (sobota)
Staty: 40km, 14h, 3.140m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Trasa zrobiona, żeby odhaczyć ostatnie nieprzebyte szlaki w drodze na Morskie Oko, dzięki czemu nie będę już musiał się tam tłuc tym zasranym asfaltem.

Informacje praktyczne:

* Parking w Palenicy Białczańskiej - jak wszystkie parkingi TPN - wymaga rezerwacji i opłaty przez internet. Najwygodniej zrobić to przez oficjalną stronę . Tak samo można opłacić bilet wstępu do parku, który jest obowiązkowy.
* Wybierając się na szlak biegnący przy granicy dobrze kupić sobie ubezpieczenie obejmujące wspinaczkę górską w Europie do 3500m n.p.m., żeby nie płacić za ewentualną akcję ratowniczą słowackiego TANAPu.
* Mięguszowiecki Szczyt Czarnym leży poza znakowanymi szlakami. Dochodzi się do niego z Przełęczy pod Chłopkiem i jest traktowana jako wyjście taternickie. Najprostsza droga prowadzi szlakiem "kopczykowym" od południowej strony Chłopka - na właściwej ścieżce często usypane są kamienne kopczyki, które ciężko przeoczyć (ale oczywiście można, jak w moim przypadku). Trasa ta ma 0+ w skali tatrzańskiej, omija grań Chłopka, ale wymaga dużej uwagi. Wyjścia taternickie można zgłaszać przez stronę internetową , lub wpisywać je do książki wyjść, która znajduje się w starym schronisku przy Morskim Oku.
* Jak zwykle przy wyjściach w Tatry - im wcześniej, tym lepiej, żeby uniknąć tłumów, kolejek i zatorów. Wyjścia przed świtem są niedozwolone, ale często praktykowane. Robiąc to trzeba się liczyć z tym, że w przypadku złapania straż parku może nałożyć karę i cofnąć ze szlaku do najbliższego schroniska.

Co było fajne:

* Mimo pochmurnej pogody ostatecznie nie padało, a od 13 zaczęło się w ogóle rozpogadzać. Szczyty, które obszedłem, nie były zachmurzone, pozwalając cieszyć się widokami.
* Na Mięguszu Czarnym byłem sam, a po drodze da szczyt widziałem kilka kozic, jedną dosłownie kilka metrów ode mnie - takie spotkania zawsze sprawiają mi dużo radości.
* Zimne piwo 0% przy schronisku w D5S.
* Widoki, widoki, widoki.

Co było mniej fajne:

* Tłumy na ceprostradzie i niebieskim szlaku łączącym D5S z Morskim Okiem - ciężko było się wymijać, a na łańcuchach zrobił się duży zator, gdy jedną ze schodzących turystek dopadł atak paniki.
* Końcowy fragment szlaku prowadzącego do Wrót Chałubińskiego już mocno sfatygowany - sypki, luźne kamienie, słaba przyczepność.
* Przeklęty asfalt w drodze na i z Morskiego Oka.

Co było ciężkie:

* Droga na Mięguszowiecki Szczyt Czarny - w pewnym momencie wydawało mi się, że widzę kopczyk, i zacząłem wchodzić rynną z dużą ilością luźnego materiału skalnego. Przejście dość krótkiego odcinka granią też była mało przyjemna - jednak nie czuję się komfortowo w takich warunkach i dużą część szedłem w przykuckach, szorując d⁎⁎ą o skały.
* Dystans i przewyższenia raczej dla zaprawionych w bojach. To było moje pierwsze wyjście w Tatry w tym roku, w zeszłym nie byłem, i jednak dostało się trochę nogom, mimo że regularnie biegam i chodzę po Beskidach - pracowały inne partie mięśni, przez co zakwasy dokuczały mi jeszcze kilka dni po wycieczce.

Polecam trasę tym, którzy zastanawiają się nad pierwszym spotkaniem z taternictwem - Mięgusz Czarny na duży plus. Wrota Chałubińskiego raczej rozczarowujące, chociaż prowadząca do nich dolina za Mnichem była całkiem fajna. Szpiglasowy Wierch zapchany turystami, ale widoki ładne. D5S bajkowa, niebieski szlak do Morskiego Oka bardzo przyjemny. Ogólnie fajna trasa.

Gruba ryba1piorunów

Ładnie, dystans i przewyższenia robią wrażenie, ale:
1 Ubezpieczenie nie działa poza szlakiem, zapłacisz za Słowackie śmigło,
2 Księga wyjść to niezły fikołek, bez papierów po Słowackiej stronie to i tak nielegal,

> zacząłem wchodzić rynną z dużą ilością luźnego materiału skalnego
I zacząłeś wchodzić o jeden żleb za wcześnie, jak większość :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Bieganie

59piorunów

Siema,
Dziś w :hiking_boot: niebieski szlak z Krakowa do Myślenic.
---------
Miejsca: Swoszowice, Kraków (Podgórze Krakowskie), Świątniki Górne (Pogórze Wielickie), Myślenice (Beskid Makowski)
Data: 5 sierpnia 2025 (wtorek)
Staty: 26.4km, 3h, 600m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Szlak niebieski prowadzący z Krakowa do Myślenic rozpoczyna się w parku zdrojowym w Swoszowicach. Większość trasy prowadzi asfaltowymi lub utwardzonymi drogami, ale były momenty, w których dreptałem między drzewami, po łąkach i w błocie.

Informacje praktyczne:

* Na początek trasy można dostać się jednym z wielu autobusów MPK (przystanek "Park Zdrojowy"), lub skorzystać z parkingu np. przy kościele.
* Ponieważ znaczna część trasy prowadzi asfaltem, w dużej mierze poboczami, to najlepiej przebyć ją na rowerze lub biegiem.

Co było fajne:

* Od Świątników Górnych już więcej fragmentów prowadzących lasem i ładniejsze widoki.
* Trasa była skazana na byle jakość, jednak postarano się w miarę poprowadzić ją jakimiś bocznymi drogami kiedy się dało.

Co było mniej fajne:

* Kilka fragmentów pobocza przy ruchliwej drodze.
* Po odcinku w Duninewskim lesie szlak prowadzi przy zakładzie utylizacji odpadów - śmierdziało okrutnie.
* Poranna klasyka, czyli błoto i przemoczone buty po odcinkach prowadzących przez łąki i chaszcze.

Podobnie jak ze szlakiem żółtym prowadzącym z Wieliczki do Dobczyc, nie wiem za bardzo po co ktoś miałby chcieć iść z Krakowa do Myślenic - nie ma na tej trasie niczego szałowego. Jeśli ktoś jednak chce się uprzeć, to polecam zrobić to biegiem lub na rowerze, żeby stracić jak najmniej czasu na mało interesujący szlak.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Bieganie

52piorunów

Siema,
Wakacyjne bieganie w :hiking_boot:
---------
Miejsce: Jezioro Gardno (Wybrzeże Słowińskie)
Data: 22 lipca 2025 (wtorek)
Staty: 24.7km, 2h30, 60m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Pętla wokół Jeziora Gardna z Rowów po szlakach czerwonym/zielonym, czarnym i drodze św. Jakuba.

Informacje praktyczne:

* Większość trasy prowadzi przez lub granicą Słowińskiego Parku Narodowego.
* Po drodze można się natknąć na trzy platformy widokowe: pierwsza to punkt widokowy przy czerwonym szlaku, druga to wieża widokowa "Gardnieńskie Lęgi" (widok na mokradła), trzecia to wieża widokowa przy jeziorze Gardno (na zdjęciach Google jeszcze drewniana konstrukcja, teraz wieża ma szkielet z metalu, ładny widok na Gardno).
* Z czarnego szlaku można skręcić w zieloną ścieżkę edukacyjną - przejechałem ten odcinek w nocy na rowerze i jakkolwiek początek był w miarę ok, to później nie można było znaleźć ścieżki, wszystko było zarośnięte po kolana i jechało się beznadziejnie.

Co było fajne:

* Fragmenty prowadzące lasem klimatyczne i bardzo ładne.
* Wspomniane punkty widokowe.

Co było mniej fajne:

* Część trasy prowadząca południowym brzegiem, drogą św. Jakuba, była raczej mało interesująca - trochę asfaltu, dużo ażurowych płyt betonowych.
* Warunki pogodowe mnie zaskoczyły, bo mimo wczesnej pory było strasznie duszno, co negatywnie wpłynęło na komfort biegu, który ukończyłem jedynie dzięki silnej woli.

Ogólnie trasa do polecenia. Przewyższeń praktycznie brak. Raczej nie chciałoby mi się jej przejść na nogach, ale na rower jak najbardziej się nadaje - z tym, że sugerowałbym jej "odwrócenie" tak, żeby najfajniejszy odcinek leśny zostawić na koniec.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Góry

38piorunów

Siema,
Tegoroczne namioty z Myszą w :hiking_boot: Zapraszam!
---------
Szczyt: Gorc (Gorce)
Data: 1/2 lipca 2025 (wtorek/środa)
Staty: Dzień 1. 10.8km, 6h15, 780m przewyższeń
Dzień 2. 7.4km, 2h15, 10m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych. (W jedną i drugą stronę.)

Wyprawa pod namioty z Myszorkiem i znajomymi. Trasa z Ochotnicy Dolnej zielonym szlakiem, nocleg w Studenckiej Bazie Namiotowej Gorc.

Informacje praktyczne:

* Z parkingiem trochę niejasna sprawa. My zostawiliśmy samochody na stacji paliw, ale tylko dlatego, że obsługa się na to zgodziła. Tutaj też były jakiś parking, ale należący do pobliskiej restauracji, na kartkach napisane "Wyłącznie dla gości XXX na czas wesela" czy coś w ten deseń.
* Cały ten odcinek to asfaltowa droga. Jako że szliśmy z dzieciakami, to podwiozłem ekipę pod wejście do lasu, a sam odwiozłem samochód na stację i potem ich dogoniłem. Podobnie zrobiliśmy w drodze powrotnej - nie było sensu katować dzieci, zwłaszcza że upał był konkretny.
* Baza namiotowa pod Gorcem jest świetna - namioty do wynajęcia, także nie trzeba nieść swojego (ja akurat wziąłem), kuchnia, miejsce na ognisko i metalowe kijki na kiełbaski, wygódka, prysznic, niedaleko źródełka z wodą do picia i mycia się. Do tego piękne widoki na Lubań i Tatry. Zasady rezerwacji i koszt na ich stronie internetowej, ale to jakieś groszowe sprawy. Z własnym namiotem oczywiście nie trzeba rezerwować miejsca.

Co było fajne:

* Patrząc wcześniej na zdjęcia z tej trasy i drogę spodziewałem się czegoś byle jakiego, ale zostałem pozytywnie zaskoczony - droga była wygodna, las bardzo ładny, a widoki przepiękne (całkiem spora część szlaku biegła krawędzią lasu).
* Wieża widokowa na Gorcu jak zwykle nie zawiodła, a ścieżka, która prowadziła do niej z bazy namiotowej, była bardzo klimatyczna.
* Dzieciaki spisały się na medal i były zachwycone: namioty i śpiwory, wieża, latanie z czołówkami po zmroku, duże ognisko, do którego dorzucały co chwila suchej trawy... Atrakcji było tyle, że moja Mysza jeszcze tydzień temu mówiła swojemu dziadkowi, że najbardziej chce jechać znowu na Gorc.

Co było mniej fajne:

* Akurat w tym terminie robiono jakieś poszerzanie drogi mniej więcej na tym odcinku - szło się niezbyt wygodnie, bo ziemia była miękka i wystawało z niej dużo kamieni.

Podsumowując: było po prostu idealnie. Wiem, że jest tu część rodziców zastanawiających się, czy i kiedy wziąć swoje pociechy pod namioty. Ze swojej strony mogę polecić bazę pod Gorcem i tę trasę, z uwzględnieniem ewentualnej podwózki, żeby ominąć początkowy asfaltowy fragment. Dla tych ceniących wygodę polecam rezerwację namiotu - w takim przypadku należy wziąć jedynie swój śpiwór, ewentualnie karimatę, ale w wynajmowanych namiotach materace są ustawione na paletach, co daje fajną izolację od gruntu. Tak czy siak, dorosły i tak się nie wyśpi ¯\\(ツ)/¯

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Bieganie

27piorunów

Siema,
Dziś w :hiking_boot: żółty szlak z Wieliczki do Dobczyc.
---------
Miejsca: Wieliczka (Podgórze Krakowskie), Hucisko (Pogórze Wielickie), Dobczyce (Pogórze Wiśnickie)
Data: 28 czerwca 2025 (sobota)
Staty: 23km, 2h30, 660m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Zrobione biegiem, bo wydawało mi się, że na zwykłe chodzenie będzie bez sensu (spoiler: miałem rację).

Informacje praktyczne:

* Parkingów w Wieliczce jest kilka, ale takie bezpłatne miejsce, położone najbliżej początku szlaku, to ta zatoczka (ciasno i często zapchana). Najlepiej jednak podjechać komunikacją miejską (np. 304 lub SKA1, przystanek Wieliczka Park), czy też w ogóle na rowerze, żeby na nim przejechać trasę (prawdopodobnie najlepsza opcja).
* Szlak prowadzi głównie asfaltowymi drogami, ale ma też momenty, gdy przebiega przez las (głównie przy folwarku Zalesie i Hucisku), czy pola (za Huciskiem i już bliżej Dobczyc). Ktoś jadący na rowerze musiałby czasami z niego zejść.
* Absolutnie odradzam pchanie się tym odcinkiem - zarośnięty, ścieżka niewidoczna, pokrzywy i chaszcze. Co prawda krótki, ale napsuł mi krwi. Lepiej pójść/pobiec/pojechać tędy.
* W Hucisku znajduje się rzeźba przedstawiająca ogromne krzesło autorstwa Tadeusza Kantora, a obok muzeum - obydwie atrakcje za zamkniętą bramą, muzeum nieczynne. Szkoda. Poza tym, kawałek dalej, można natknąć się na grobowiec Lipskich - niszczejący, zaniedbany, bez drzwi, obok jedynie tabliczka z informacją, co to właściwie jest.

Co było fajne:

* Krótkie odcinki leśne, którymi zaskakująco dobrze się biegło i były całkiem ładne, choć momentami błotniste.
* Dotarcie na zamek w Dobczycach nagrodziło trudy biegu - ładny widoczek z Góry Zamkowej.

Co było mniej fajne:

* W lesie obok folwarku Zalesie płynęło coś tak niesamowicie śmierdzącego i brudnego, że ciężko mi to w ogóle nazwać strumykiem, bo bliżej temu było do ścieku.
* Wspomniany wcześniej zarośnięty odcinek szlaku, niech będzie przeklęty.
* Asfalt, asfalt, asfalt.

Podsumowując, wydaje mi się, że szlak żółty z Wieliczki do Dobczyc najlepiej zrobić na rowerze, a jak ktoś bardzo chce na nogach to biegiem. Do pieszej wędrówki bym tego nie polecił.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Góry

35piorunów

Siema,
Wracamy z nadawaniem w :hiking_boot:
---------
Szczyty: Chełm (Beskid Makowski), Żar (Pogórze Wielickie)
Data: 20 czerwca 2025 (piątek)
Staty: 17.7km, 2h05, 680m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Trasa zrobiona biegiem. W dużej części prowadzi asfaltem, ale także ścieżkami przez pola. Odcinków leśnych jest w ilości homeopatycznej.

Informacje praktyczne:

* Samochód można zostawić na parkingu naprzeciw szkoły podstawowej w Stroniu.
* Trasa prowadzi przez ośrodek wczasowo-rekolekcyjny - za krzyżem jest polana, której prawą krawędzią biegnie szlak, jednak nie widziałem jakiejś szczególnie wydeptanej ścieżki.
* Przy Chełmie, poza kapliczką świętego Onufrego, znajdują się brzozowe krzyże AK.
* Schodząc z Chełmu warto pilnować szlaku, bo w pewnym momencie ostro skręca z asfaltowej drogi (w tym miejscu).
* Zaraz pod górą Żar znajdują się ruiny zamku Skrzyńskich zburzonego w 1477 roku - są to małe, ledwo widoczne, zniszczone fragmenty murów obok ścieżki.

Co było fajne:

* Wszystkie fragmenty leśne, bo lubię ten klimat. W końcu zobaczyłem też lisa poza miastem.
* Biegłem z samego rana, więc temperatura była w sam raz i czułem się komfortowo.

Co było mniej fajne:

* Długie asfaltowe odcinki - na bieganie ok, ale do chodzenia ta trasa nie jest zbyt ciekawa. Poza tym większość drogi jest odsłonięta i nie ma ochrony przed słońcem.
* Kilka krótkich odcinków biegnących przez pola, po których chlupało mi w butach.

Ogólnie trasa bez większych fajerwerków. Do biegania się nadaje, do chodzenia bez sensu.

Gruba ryba

w Bieganie

41piorunów

Siema,
Dziś w :hiking_boot: ponownie bieganie, ale nie po górach.
---------
Miejsce: Puszcza Niepołomicka (Podgórze Bocheńskie/Nizina Nadwiślańska)
Data: 1. 26 kwietnia 2025 (sobota)
2. 14 czerwca 2025 (sobota)
Staty: 1. 13.4km, 1h05, 45m przewyższeń
2. 30.9km, 2h40, 75m przewyższeń

1. Trasa dla zainteresowanych.
2. Trasa dla zainteresowanych.

Tym razem wyjątkowo dwie trasy, bo szkoda to rozbijać na osobne wpisy.

Informacje praktyczne:

* Trasy pokrywają dostępne w Puszczy Niepołomickiej szlaki: zielony (Niepołomice - Stanisławice) oraz czarny (prowadzący przez polanę Wielkie Błoto).
* Samochód można zostawić w Niepołomicach (są płatne parkingi przy rynku lub bezpłatne w niedalekiej odległości), a także na dużym parkingu w Puszczy.
* Obydwa szlaki nadają się na rower i na bieganie, z tym, że po deszczach czarny może sprawić problem (nazwa Wielkie Błoto nie wzięła się znikąd).
* Kilka miejsc, które znajdują się po drodze: cmentarz z I Wojny Światowej (link), Dąb Króla Augusta II (link; bidnie wygląda, orginalny został powalony przez burzę), Edukacyjna pasieka (link).

Co było fajne:

* Fragmenty w Puszczy po prostu świetne: ptaszki śpiewają, drzewa chronią przed upałem, jest bardzo przyjemnie (gdy nie ma komarów). Nogi same niosą.

Co było mniej fajne:

* Jak zwykle odcinki asfaltowe, a zwłaszcza te poza Puszczą, gdzie słońce potrafi uprzykrzyć życie. Niektóre fragmenty (np. ten w puszczy) nie mają chodnika, więc biegnie się ulicą/poboczem, a niektóre jadące zbyt szybko auta potrafią podnieść bicie serca.
* Powrotny fragment drugiej trasy poprowadzony poza szlakiem był taki sobie - albo bieg przez wieś głównie w słońcu, albo przez chaszcze w lesie.

Jeśli ktoś jest z okolic i szuka fajnego miejsca do biegania albo na rower, to gorąco polecam podjechać - jest fajnie. Na samą pieszą wycieczkę te trasy są raczej mało interesujące, co nie znaczy oczywiście, że chodzenie po dróżkach dostępnych w Puszczy nie jest przyjemne.

Fenomen8piorunów

@Piechur 30.9km w 2:40h? to ladnie po tej puszczy popylales :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Góry

59piorunów

Siema,
Relacja z mojego pierwszego - nieudanego - podejścia do Małego Szlaku Beskidzkiego :hiking_boot:
---------
Szczyty: Gaiki, Żar, Potrójna, Łamana Skała, Leskowiec (Beskid Mały), Chełm, Babica (Beskid Makowski)
Data: 6/7 czerwca 2025 (piątek/sobota)
Staty: 93.5km, 23h45, 3.250m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Zainspirowany górskimi wycieczkami taty trwającymi po 40 godzin ciągłego marszu postanowiłem spróbować sił w przejściu MSB. Warunki pogodowe były niepewne, ale nocleg już został opłacony, a wsparcie przy opiece nad dziewczynkami załatwione, więc co było robić - pojechałem do Bielska-Białej.

Informacje praktyczne:

* Mały Szlak Beskidzki ma ok. 137 km, a jego punkty końcowe to Bielsko-Biała (Straconka) i Luboń Wielki (szczyt między Mszaną Dolną a Rabką Zdrój). Łączna ilość przewyższeń na trasie to ok. 5770 metrów. Przebiega przez kilka szczytów Beskidu Małego, Makowskiego i Wyspowego.
* W Bielsku funkcjonuje dom turysty PTTK, w którym można przenocować. Dla pojedynczego turysty wychodzi drogo (140 zł za pokój), ale za to warunki rodem z PRL. Trzeba rezerwować odpowiednio wcześniej.
* Na trasie jest kilka bacówek i schronisk, schodzi się także do różnych miejscowości, także jest gdzie się posilić i uzupełnić prowiant (jeśli trafi się na godziny otwarcia).
* Planując tę trasę na raz sugeruję zabrać dodatkowo kuchenkę i jakieś zupki, czy też inne potrawy do podgrzewania - od samych bułek i słodkich batonów energetycznych idzie oszaleć. Herbata w termosie obowiązkowo.
* Trzeba pamiętać o częstym piciu i posilaniu się. U mnie co 2h30 wjeżdżała buła, w międzyczasie mieszanka studencka i batony energetyczne.

Co było fajne:

* Mimo burzowych tygodni poprzedzających wypad (padało także w nocy, gdy byłem już w Bielsku) szlak nie był bardzo błotnisty, co było pozytywnym zaskoczeniem.
* Pogoda w dniu marszu była świetna do chodzenia w lesie, przejrzystość idealna, więc widoki dopisywały.
* Pierwsza część trasy bardzo mi się podobała - ładny, urokliwy lasek, sympatyczna ścieżka, kilka punktów widokowych, z których najbardziej przypadł mi do gustu ten przy Hrobaczej Łące.
* Odcinek z Potrójnej na Leskowiec też bardzo ładny. Ścieżka - zwłaszcza w pobliżu Łamanej Skały - momentami składała się z takiej pokruszonej skały, wyglądało to dość specyficznie i nie natknąłem się chyba do tej pory na nic podobnego. Do samej Łamanej Skały trzeba odbić trochę ze szlaku (należy do ).
* W paśmie Żurawnicy znajdował się ciekawie wyglądający fragment wychodni skalnych o nazwie Kozie Skały.
* W Zembrzycach bardzo miła pani pracująca na poczcie poratowała mnie wrzątkiem na herbatę przed nocną częścią trasy. Pozdrawiam i dziękuję za rozmowę!
* Ostatni punkt - kondycyjnie byłem fajnie przygotowany i czułem się pewnie.

Co było mniej fajne:

* Jak to w Beskidach, a zwłaszcza na takim długim odcinku, ciągle zejścia i wejścia.
* Góra Żar to porażka - nie da się schować przed cieniem, poza widokami nic ciekawego tam nie ma.
* W schronisku na Leskowcu zjadłem najgorszego schabowego w życiu, i gdybym nie był w biedzie, to pewnie bym go wyrzucił. Mały, odgrzewany chyba w tej samej fryturze co miękkie frytki, kiepska surówka i niesmaczne ogórki. Liczyłem, że pojem tam konkretnie i naładuję baterie przed dalszą drogą, ale się rozczarowałem.
* Odcinek prowadzący przez Krzeszów mnie zniszczył. Pełne słońce, ja bez czapki (zostawiłem w taxi w Bielsku), potem krótkie, ale bardzo ostre podejście na Kozie Skały - miałem już mroczki przed oczami i zacząłem się zataczać. Nie polecam.
* Na całej trasie stanowczo za dużo długich asfaltowych odcinków, a od Myślenic miało być ich jeszcze więcej - działało to bardzo demotywująco.
* Odcinek od Babicy do Myślenic jest tak niesamowicie gówniany - strasznie rozjeżdżony, pełno bardzo głębokich kolein wypełnionych kałużami, ciężko się to omija, tym bardziej w nocy.
* Buty dały mi w kość, a raczej w stopy, które od 40 kilometra po prostu paliły na śródstopiu. Plecak, który wydawał się być mega komfortowy, również bardzo obtarł mi biodra.

Co było ciężkie:

* Mój plecak. Wziąłem dużo płynów w różnych postaciach i różnych innych rzeczy, z których nie korzystałem.
* Na wyprawę wybrałem czerwiec, żeby iść jak najkrócej po zmroku, ale i tak ciemność sprawiła, że traciłem chęci na kontynuowanie wycieczki.
* Długi dystans jednak dał mi wycisk, a może to ja go sobie dałem narzucając zbyt duże tempo. Zrobiłem łącznie 3 przerwy, z czego jedną 50 minut, a dwie po ok. 15.

W Myślenicach byłem o 3:30 i położyłem się na ławce przy rynku myśląc co dalej. Zostało mi 50 km drogi, w tym dużo asfaltu. Sprawdziłem prognozę - zapowiadano burze w rejonie od 14. Dodatkowo następnego dnia miałem odebrać z rana Mysz od rodziców i przez jego resztę pomagać przy dzieciakach. No nie kleiło mi się to, więc podjąłem decyzję o zakończeniu wyprawy i poszedłem łapać busa. Myślę, że gdybym miał większy komfort psychiczny związany z możliwością odpoczynku kolejnego dnia, to po dłuższej przerwie poszedłbym dalej. Cóż, podejście numer dwa za rok 😉

Gruba ryba5piorunów

@Piechur ta pokruszona skała na odcinku między Łamaną Skałą a Leskowcem to dosłownie piasek - z pokruszonych wychodni piaskowca i zlepieńców 😉 sporadycznie coś takiego się zdarza w innych partiach Beskidów ale raczej nie tak intensywnie jak tam

Autorytet1piorunów

@Piechur Pięknie. Beskid Mały jest uroczy. Na co drugim drzewie wisi święty obrazek. Kiedyś je liczyłem, ale po 17. dałem spokój.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Góry

58piorunów

Siema,
Przeszedłem całą czerwoną ścieżkę dydaktyczną przy Mogielicy, żebyście Wy nie musieli. Zapraszam na :hiking_boot:
---------
Szczyt: Mogielica (Beskid Wyspowy)
Data: 30/31 maja 2025 (piątek/sobota)
Staty: 35.2km, 10h40, 1.545m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Trasa zrobiona z kuzynką i tatą tempem raczej niespiesznym. Pewnie dało się to zrobić mądrzej, ale kto by się przejmował.

Informacje praktyczne:

* Samochód można zostawić przy leśniczówce na małym trawiastym parkingu . Obok jest zadaszona wiata.
* Na samym początku trasy trzeba przejść przez potok Mogielica - kamienie są śliskie i łatwo o zamoczenie buta. Kijki pomagają w przeprawie.

Co było fajne:

* Ścieżki na zboczu Mogielicy i budzący się las wypełniony po brzegi ptasim trelem.
* Dość zarośnięta ścieżka prowadząca przez obóz "Wilka" - było klimatycznie, choć mokro.
* Kilka polanek z ładnymi widokami.

Co było mniej fajne:

* Dużo, dużo asfaltu, zwłaszcza w pierwszej części - na piechotę zupełnie bez sensu, biegiem może, rowerem jak najbardziej.
* Kilka odcinków przechodziliśmy dwa razy, żeby zaliczyć pętlę.

Całą ścieżkę oceniam na 5+/10, głównie przez te pierwsze asfaltowe 10 kilometrów. Bez tego odcinka ocena rośnie do 7+/10. Wygląda na to, że lepszym środkiem lokomocji byłby na niej rower, choć były odcinki, które - przynajmniej w mojej opinii - na rower się nie nadawały.

GURU5piorunów

A mnie obóz "Wilka" rozczarował. Zmyliła mnie tablica myślałem że będzie jakaś rekonstrukcja budynków czy coś. Owszem klimat jest, wilgotny i mroczny, lekko nie mieli ale jakakolwiek makieta zrobiłaby robotę.

Gruba ryba4piorunów

@Ravm No niestety nie ma u nas pomysłu albo chęci na to, żeby takie ścieżki urozmaicić, poza tablicą informacyjną, krzyżem, albo kamieniem z inskrypcją.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Góry

51piorunów

Siema,
Krótki spacer w :hiking_boot:
---------
Szczyt: Kotoń (Beskid Makowski)
Data: 3 maja 2025 (sobota)
Staty: 5.9km, 3h, 220m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Pierwszy rodzinny wypad w góry w tym roku, na który wybraliśmy się z sąsiadami posiadającymi potomstwo w podobnym wieku. Miało być ognisko, skończyło się na ucieczce przed burzą ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Informacje praktyczne:

* Samochód zostawiliśmy w Zawadce w tym miejscu. Nie wiem, czy faktycznie można tam parkować, wyglądało to na teren prywatny, ale pan stojący niedaleko powiedział, że spoko. Miejsca jest mało, dosłownie na kilka aut.
* Na Kotoń trzeba odbić z żółtego szlaku - na drzewie jest umieszczona tabliczka, po drodze na szczyt jest ich jeszcze kilka.

Co było fajne:

* Pogoda przez pierwszą część wycieczki dopisała, widoki były ładne.
* Udało się wyrwać z miasta.

Co było mniej fajne:

* Zbyt dużo asfaltu jak na tak krótką drogę. Cały ten odcinek to asfalt.
* Zaraz po dotarciu na szczyt zaczęło grzmieć, więc musieliśmy się ewakuować. Mieliśmy peleryny, ale i tak nas mocno zlało. Według porannych prognoz burza miała być później, no ale wiadomo jak jest w górach.

Raczej nie polecam tej trasy na wycieczkę, głównie ze względu na ten cholerny asfalt. Są ciekawsze miejsca.

Fanatyk1piorunów

czyli do Zawadki da się normalnie autem wjechać. zawsze myślałem że oni tam żyją z własnych upraw, a resztę niezbędnego zaopatrzenia gmina dostarcza im przy pomocy trebusza z Więciórki.

miałem w klasie koleżankę z tamtych okolic, to jak przed zimą nie zdążyła się przebić do Krzczonowa, to dopiero na wiosnę przychodziła do szkoły.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Góry

32piorunów

Siema,
Kolejny bieg w :hiking_boot: - może będzie ich więcej, może nie :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth:
---------
Szczyt: Ciecień (Beskid Wyspowy)
Data: 2 maja 2025 (piątek)
Staty: 15.4km, 2h10, 730m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Kolejny raz na Ciecieniu, znowu z trochę innej strony.

Informacje praktyczne:

* Startowałem ze Szczyrzyc, a auto zostawiłem na tym małym parkingu, jednak ogólnie jest tam bardzo dużo innych miejsc do parkowania z tego co widziałem po mapie.
* Po drodze, przy czarnym szlaku, znajdowała się lokalna atrakcja - Diabli/Diabelski Kamień. Według mnie warto zobaczyć i obejść z każdej strony, ma niebanalną bryłę. Można zaparkować praktycznie obok.

Co było fajne:

* Zbieg z Ciecienia był bardzo przyjemny - specjalnie wybrałem łagodniejszą opcję, żeby nie zajechać kolan.
* Od samego startu o 4:20 towarzyszył mi ptasi świergot, w samym Szczyrzycu wręcz ogłuszający. Miejscowych może wkurzać, mi pasował.

Co było mniej fajne:

* Tradycyjnie - odcinki asfaltowe, które akurat przy bieganiu aż tak mi nie wadziły.
* Ten krótki odcinek prowadzący łąką przez wysoką, zroszoną trawę sprawił, że do końca trasy chlupało mi w butach.

Co było ciężkie:

* Podbieg na Ciecień żółtym szlakiem jest jednak dość wymagający, dwa fragmenty musiałem wchodzić, bo brakło mi pary.

Reasumując, do biegania terenowego trasa chyba spoko. Do chodzenia wybrałbym zejście zielonym szlakiem, albo żółtym spod Księżej Góry, żeby jak najmniej drałować asfaltem.

Gruba ryba

w Góry

32piorunów

Siema,
Mój pierwszy bieg terenowy w :hiking_boot:
---------
Szczyt: Parszywka (Beskid Makowski)
Data: 30 kwietnia 2025 (środa)
Staty: 15.7km, 2h10, 690m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Podwoziłem tatę rano na jego tegoroczną setkę, a niedaleko znajdowała się trasa, którą kiedyś zaplanowałem do odhaczenia, więc postanowiłem spróbować tego całego biegania po górach. Było spoko.

Informacje praktyczne:

* Samochód zaparkowałem w Bogdanówce pod szkołą, ale większy parking jest chyba pod OSP, dosłownie kilkanaście metrów wcześniej.
* Moja trasa uwzględniała zbieg do Bieńkówki niebieskim szlakiem, ale zrobiłem to tylko po to, żeby móc odhaczyć ten fragment. Był fajny, tylko w Bieńkówce nie ma w bliskiej odległości od szlaku dostępnego parkingu, żeby zrobić z niej punkt wypadowy albo na Babicę, albo na Parszywkę czy Koskową Górę. Szkoda.

Co było fajne:

* Fragment żółtego szlaku bardzo ładny, fajny las, super widoki. Wydaje mi się, że cały odcinek od Makowa Podhalańskiego do Pcimia może być świetną opcją na wycieczkę, - dam znać, jak to przejdę.
* Wschód słońca zastał mnie akurat przy punkcie widokowym, kawałek za Parszywką.
* Sam bieg poszedł całkiem nieźle. Część ostrzejszych podbiegów wchodziłem, to samo przy bardzo błotnistych odcinkach niebieskiego szlaku, ale ogólnie nie było źle.

Co było mniej fajne:

* Wspomniane błoto na niebieskim szlaku. Część czarnego szlaku prowadziła też asfaltem i utwardzoną drogą, ale tym razem nie przeszkadzało mi to, bo biegłem.

Podsumowując, zarówno na spacer jak i na bieganie (choć bardziej na krótkie bieganie) mogę polecić tę trasę, a raczej tę jej część, czyli pętelkę z Bogdanówki do Bogdanówki.

Gruba ryba

w Góry

37piorunów

Siema,
Dzisiaj niedzisiejszy wschód słońca na Lubaniu - zapraszam na :hiking_boot:
---------
Szczyt: Lubań (Gorce)
Data: 21 kwietnia 2025 (poniedziałek)
Staty: 16.7km, 5h45, 840m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Pętla z Ochotnicy Dolnej na Lubań.

Informacje praktyczne:

* Samochód można zostawić na dużym bezpłatnym parkingu w Ochotnicy Dolnej, zaraz przy kościele .
* W sezonie letnim na Lubaniu funkcjonuje baza namiotowa. Na samym szczycie jest wieża widokowa, na której dostępna jest pieczątka.
* Od strony zachodniej pod sam szczyt można podejść na dwa sposoby: trasą, którą biegną szlaki czerwony, zielony i niebieski, lub drogą, którą prowadzi żółty szlak. Ta pierwsza jest ostrzejsza i usiana luźnymi kamieniami, więc jak ktoś nie ma ochoty na coś takiego, to polecam wejść drugą (żółtym szlakiem).

Co było fajne:

* Widoki ze szczytu: Pieniny, Tatry, Gorce, Beskidy - widać wszystko.
* Niebieski szlak do Ochotnicy Dolnej bardzo ładny, po wyjściu z lasu do parkingu mało asfaltu.
* Pierwszy raz widziałem na żywo samicę głuszca (taka duża kura ze śmieszną miną).

Co było mniej fajne:

* Zielony szlak z Ochotnicy Dolnej trochę rozczarował - stanowczo za dużo asfaltu. Cały ten odcinek to asfaltowa droga (ok. 4 km; wliczam też część, którą musieliśmy przejść z parkingu, aby dołączyć do trasy).
* Trochę źle przewidziałem czas przejścia i na wschód przyszło nam czekać ponad godzinę, a było nieco zimno.

Gdyby ktoś chciał wchodzić na Lubań z Ochotnicy Dolnej, to raczej namawiam na wybór szlaku niebieskiego. Sam szczyt bardzo ładny, lubię na niego wracać.

Gruba ryba

w Góry

22piorunów

Siema,
Spóźniony :hiking_boot:
---------
Szczyty: Kudłoń (Gorce), Jasień (Beskid Wyspowy)
Data: 22 marca 2025 (sobota)
Staty: 25.4km, 7h, 1.280m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Dłuższa pętla zahaczająca o Gorce i Beskid Wyspowy. Wybraliśmy się na nią z tatą, żeby zobaczyć wschód słońca na Jasieniu - i zdążyliśmy dosłownie na styk.

Informacje praktyczne:

* Auto można zostawić na przykład na tym bezpłatnym parkingu w Lubomierzu.
* W tym miejscu, idąc na Kudłoń czarnym szlakiem z Lubomierza, trzeba przejść przez dość szeroki potok - kładki brak, a jego rozmiar zależy pewnie od pory roku. Da się jakoś brzegiem pokombinować.
* Nieco ponad ostatni kilometr podejścia na Kudłoń może sprawić kłopot w zimie, lepiej mieć raki i kijki.

Co było fajne:

* Czarny szlak na Kudłoń z Lubomierza całkiem mi się spodobał. Na ostatnich odcinkach były przygotowane drewniane stopnie, trochę już sfatygowane.
* Skala Kudłoński Baca (drugie zdjęcie) - znajduje się niedaleko szczytu, jest oznaczona, trzeba do niej zejść trochę ze szlaku. Była dużo większa niż się spodziewałem. Podobnych, ale nieco mniejszych ostańców, było po drodze jeszcze kilka.
* Ładna, rozległa polana pod Łopieniem, z której rozpościerał się piękny widok na Beskid Wyspowy, Gorce i chyba nawet Pieniny i Tatry.
* Ogólnie: warunki. Było mroźno, ale niebo było praktycznie cały czas bezchmurne, podeptaliśmy ostatni śnieg, wszystko siadło jak złoto.

Co było mniej fajne:

* Nasza głupota - mimo, że wzięliśmy ze sobą raczki, to stwierdziliśmy, że zostawimy je w aucie, a kijki powinny wystarczyć. Przy schodzeniu z Kudłonia tata wywinął orła trzy razy, z czego ostatni już wyglądał groźnie i skończył się rozwaloną wargą i obitym biodrem. Mogło być znacznie gorzej. Raczki ważą ok. 400-500g, więc to żaden ciężar.

Podsumowując, polecam wejście z Lubomierza na Kudłoń. Ogólnie, polecam Gorce, jakoś mi to pasmo bardzo przypadło do gustu.

Gruba ryba

w Góry

24piorunów

Siema,
Ostatnie podsumowanie :hiking_boot: w ramach :closed_book: - będę wrzucać już tylko posty z trasami.

---------
115. Wpis: Schronisko PTTK na Kudłaczach
Wnioski:

* Zawsze sprawdzać jaki procent trasy to asfalt, żeby się nieprzyjemnie nie zaskoczyć.

116. Wpis: Lubomir
Wnioski:

* Zawsze sprawdzać jaki procent trasy to asfalt, żeby się nieprzyjemnie nie zaskoczyć.

117. Wpis: Babica Zachodnia, Krowia Góra
Wnioski:

* ZAWSZE SPRAWDZAĆ... No, taki jest już urok Beskidu Makowskiego.
* Bywa, że na szczytach leżących niedaleko szlaku znajduje się coś ciekawego (tu np. Krowia Góra z fajnie zagospodarowanym miejscem na ognisko, altaną itd.).

118. Wpis: Kamionna
Wnioski:

* Wieże widokowe są ekstra.

119. Wpis: Stare Wierchy, Maciejowa
Wnioski:

* Warto popróbować chodzenie nieoznakowanymi drogami (jeśli ma się mapy, GPS itd.), zwłaszcza zimą - taka trasa może się okazać ciekawsza niż ta prowadząca szlakiem.
* Dobry warun trzeba wykorzystać - wolne na żądanie i jazda w góry.

120. Wpis: Bukowiec/Lisia Góra
Wnioski:

* Meh.

-------

Gruba ryba1piorunów

@Piechur na Kudłacze też kiedyś szedłem, chyba z Myślenic, i też było bardzo asfaltowo ;/ ale za to pyszna zupka z czosnku niedźwiedziego w schronisku

Gruba ryba1piorunów

@roadie To pewnie szedłeś przez Chełm zielonym szlakiem. Czerwony przechodzący obok Uklejnej jest lepszy. Dzięki za polecajkę zupy, spróbuję jak mi się tam w końcu uda zajść w dzień 😛

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Góry

26piorunów

Siema,
Szybki wypad z młodą i tatą na jeden z pobliskich pagórków. Zapraszam na :hiking_boot:
---------
Szczyt: Bukowiec/Lisia Góra (Pogórze Wielickie)
Data: 8 marca 2025 (sobota)
Staty: 8.5km, 2h35, 240m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Spokojna i krótka trasa, na którą zabrałem Robalka celem przygotowania do sezonu nosidełkowego.

Informacje praktyczne:

* Samochód można zostawić na parkingu w Krzywaczce naprzeciw kościoła.

Co było fajne:

* Przede wszystkim pogoda i okazja do wyrwania się. Od pewnego momentu trasa była całkiem ładna, choć trochę ascetyczna ze względu na porę roku (zeschłe i zgniłe liście, nagie drzewa).

Co było mniej fajne:

* Błoto w dużych ilościach na początku i na końcu trasy. Poza tym było po prostu trochę byle jak.
* Na Lisiej Górze nie było ani jednego lisa.

Trasa raczej bez szału, może teraz, gdy zrobiło się zielono, jest tam fajniej. W każdym razie do celu, do którego jej potrzebowałem, nadała się w sam raz.