@bojowonastawionaowca u mnie to tak jak w tym sonecie co go kiedyś wrzucałem:
Sielanka
Kiedy już za oknem świt się jaśni blady,
Budzą się do życia ptaki i owady,
Jak soczewka - okno słońca promyk skupia,
Żeby mógł na twarzy śpiącej się wygłupiać.
Ale o pobudce być nie może mowy,
Zatem unik robisz lekkim ruchem głowy,
I znów się owijasz ciasnym snu oplotem,
Ciepłem utulony i ptaków świergotem.
Szepczesz czule żonie z ręką pod piżamą -
Śpij, śpij sobie jeszcze, wciąż jest wcześnie rano,
A budzika dźwięki to jest pieśń odległa.
Lecz sielanki scena nagle w gruzach legła,
Kiedy głośnym darciem kot przypomniał sobie:
Już jest dwie po piątej! Weź mi żreć daj, człowiek!