Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#revoltagainstmodernworld

Autorytet

w Hydepark

5piorunów

Nie zamierzam już nigdy więcej głosować na jakąkolwiek partie. Dystansuje się od polityki świata bieżącego i jej wartości oraz ciągłych sporów które jedynie polaryzują społeczeństwo. Jeśli demokracja ma polegać na wiecznym wybieraniu mniejszego zła to lepiej jest nie wybierać wcale.

Zostaje Anarchą jakby to ujął Ernst Jünger.

Fanatyk0piorunów
Jeśli demokracja ma polegać na wiecznym wybieraniu mniejszego zła to lepiej jest nie wybierać wcale.

Wspaniała parafraza, pewnie będzie miała lepsze konsekwencje niż oryginał ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (12)

Autorytet

w Hydepark

3piorunów

Termin powstania zapowiadanego wpisu na temat Spinozy trochę się opóźnia ze względu na lekturę Kępińskiego o schizofrenii i nadrabianiu dialogów Platona, planowanego przeczytania Halwbchasa i ponownym czytaniu Procesu Kafki. To może być mój najdłuższy wpis bo chciałbym w nim zamieścić bardziej dogłębny zarys własnych poglądów. Nie wiem czy nie podzielę go na dwie części.

Mam też plan na następny wpis już krótszy w którym krytykowałbym nauki ścisłe, ale to już plan na dalszą przyszłość.

Autorytet

w Hydepark

0piorunów

https://www.youtube.com/watch?v=_X9ZW324v_8

Czasami chciałbym po prostu mieć uroczą dziewczynę która interesuje się Nick Landem, okultyzmem, Lovecraftem, Lain, filozofią Evoli, ale takie nie istnieją.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Hydepark

0piorunów

What is fascism?

Ironia sytuacji jest taka, że choć faszyzm tu zostaje przedstawiony jako bezkompromisowa, nieoszlifowana, bezforemna ideologia której nie da się opisać za pomocą jakichkolwiek schematów i definicji przez co bardziej przypomina siłę natury niż konkretną doktrynę to sam Mussolini końcowo poszedł na kompromis burżuazją, kościołem, królem czyli z podmiotami które początkowo aktywnie zwalczał. Z rewolucjonisty przeistoczył się w polityka. Faszyzm u podstaw był wręcz skrajnie modernistyczny i był zresztą związany z włoskich ruchem futurystycznym. Wyrażał witalność, moc, stal, siłę woli i jak to sam Mussolini wskazał konflikt nowego ze starym. Nie poprowadził jednak swojej wizji do końca. Dogadał się z elementami reakcyjnymi i świat nigdy nie ujrzał faszyzmu w swojej czystej formie. Dlatego nikt tak naprawdę na czym faszyzm konkretnie polegał i stał się po prostu tożsamy z nieokreślonym złem po drugiej wojnie światowej. Z tego też względu każdemu można przypisać dziś łatkę faszysty. Swoją drogą ponoć dobry serial. Chciałbym sobie go obejrzeć, ale nie wiem gdzie xD

Zawodowiec1piorunów

@Al-3_x faszyzmem opisujemy ciało ruchów politycznych zapoczątkowany przez ruch faszystowski. Opisuje się go używając ogólnych cech wspólnych z powodów praktycznych. Tak to słowo jest używane wszędzie. Przychodzi Alex i mówi że faszyzm to nie całe ciało społeczne które ten termin używa, tylko pierwsze lub jedno z pierwszych ujęcie faszyzmu w umyśle osoby która ten faszyzm sobie pomyślała. Jest to oczywiście kolejny przykład impotencji intelektualnej żeby zmierzyć się z jakimkolwiek zagadnieniem. W języku, w którym chce się przekazać jakąś myśl, dodajemy słowa precyzujące, żeby właśnie określić przypadek manifestacji ciągu znaczeniowego. Faszyzm-jakim-go-pierwotnie-ujęto albo jakaś inna wariacja o podobnym sensie. Natomiast ty nie rozumiesz jak słowa działają, zastępując ciekawe słowo, skrajnie nieprzydatną jego interpretacja jako interpretacja jedyną i poprawną. Walka ma miejsce pod twoim czerepem, zapraszam nie wprowadzać w błąd wszystkich, bo myślisz że to co sobie uroiłeś jest ogólną zasadą świata.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Autorytet

w Creepy

2piorunów

APPALACHY: Te góry mają swoje zasady. Złam je, a znikniesz.

Myślę, że największą porażką projektu oświecenia jest fakt kilkaset lat później ludzie dalej masowo są gotowi wierzyć w to co osobliwe, tajemnicze, przerażające, paranormalne. Dawny człowiek odczuwał trwogę w spotkaniu z naturą i to spowodowało narodziny religii. To poczucie trwogi nie przeminęło. Ciągle powstają nowe mity pomimo rzekomego zwycięstwa nauki nad religią i będą najprawdopodobniej powstawać dalej. No i kto wie? Może idea sacrum faktycznie ujawnia prawdę wykraczającą poza to co materialne.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

10piorunów

Kwestia elit i wojny

W pewnym sensie rozumiem narracje ludzi którzy nie chcą walczyć nawet w obronie ojczyzny bo czują, że broniliby tym samym skorumpowanych elit które mają ich gdzieś. Jednak kiedyś elity nie były wcale oderwane od wojny. Władcy w starożytności, średniowieczu czy nawet wczesnej nowożytności aktywnie brali udział w wojnach. Dowodzili armiami, tworzyli strategie, motywowali żołnierzy przed bitwą, a nawet sami czasami brali w nich udział. Aleksander Wielki miał dowodzić armiami z pierwszej linii frontu. Juliusz Cezar motywował i aktywnie dowodził swoim wojskiem. Napoleon wciąż nadzorował bitwy. George Washington brał udział w wojnie o niepodległość. To byli liderzy którzy nie chowali się w bunkrach jak współcześnie Putin.

Mógłbym podać więcej przykładów, ale raczej nie trzeba. Problem w tym, że władców zastąpiono politykami których oderwano od spraw wojskowych. Nawet jednak później taki prezydent Harry Truman był wcześniej weteranem podczas 1 wojny światowej zanim zrobił karierę polityczną. Franklin Delano Roosevelt nie brał udziału w 2 wojnie światowej osobiście, ale jego synowie już tak. Podobnie brał udział w wojnie syn Stalina. Dzisiejsi synowie oligarchów w rosji i Ukrainie odpoczywa za to za granicą nie angażując się w wojnę. Jestem wstanie zrozumieć demoralizacje i poczucie rezygnacji u wielu osób gdy czytają o takich sytuacjach. Mimo wszystko należy pamiętać, że narodu i ojczyzny nie tworzą elity, a i te da się wymienić. Naród tworzą zwykli ludzie i to ich wspólna wola potwierdza jego dalsze istnienie.

Autorytet7piorunów

@Al-3_x nie da się porównywać współczesnych systemów politycznych do tych ze średniowiecza czy starożytności. Mentalności ludzi nawet nie jesteśmy w stanie do końca odtworzyć. I robienie analogii jest zawsze śliskie. Koncepcja ojczyzny jaką znamy dzisiaj powstała w XIX w. I pod względem jakości elit jest z grubsza najlepiej w historii. Tak samo jak z chęcią walki - to zawsze było działanie oportunistyczne. Zebranie masowej armii w średniowieczu byłoby niemożliwe, a wystarczyło nie zapłacić żołdu, żeby skończyć zabawę buntem.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Autorytet

w Hydepark

17piorunów

Koniec pewnej ery, a przyszłość Europy.

Jeśli Trumpowi coś się udało to prawdopodobnie pozbawienie USA pozycji światowego policjanta. Jego interwencje militarne nie mają już moralnego mandatu w postaci chęci obrony demokracji i wolnego świata. To otwarty imperializm i sam Trump tego nie ukrywa. Już nawet Putin postarał się choć trochę lepiej uzasadnić swoją interwencje na Ukrainie odwołując się do problemu nazizmu, historycznie rdzennych rosyjskich terenów i koniecznością obrony przed zagrożeniem z zachodu. To była oczywiście propaganda, ale w przypadku Wenezueli otwarcie przyznano, że chodziło po prostu o ropę, a w przypadku Iranu o pomoc Izraelowi w zniszczeniu geopolitycznego rywala. Jest to więc zwykły pokaz siły i tym samym światowy policjant stał się światowym bandytą i szczerze mówiąc cieszy mnie to bo daje to Europie szanse na odzyskanie niezależności.

W 19 wieku kraje Europejskie były militarnymi potęgami. Trwało to aż do drugiej wojny światowej po której zachodnia Europa oddała dbanie o kwestie ich bezpieczeństwa ameryce, a wschodnia Europa weszła pod sowiecką strefę wpływów. Gdy zimna wojna się skończyła to kraje Europy już kompletnie zaniedbały temat i jeszcze bardziej zmniejszyły wydatki na wojsko. Dziś gdy z jednej strony istnieje zagrożenie ze wschodu, a USA przestały być wiarygodnym partnerem to Europejscy politycy obudzili się z ręką w nocniku. Zresztą nie chodzi tylko o kwestie słabej armii, ale też zwyczajnego braku morali wśród społeczeństwa. Można się śmiać z zacofanego rosyjskiego wojska, ale jest ono gotowe na długoletnie prowadzenie wojny i związane z tym poświęcenie. Na całe szczęście dla nas podobnie jest w przypadku Ukrainy.

Jest takie powiedzenie, że cywilizacja upada gdy kobiety nie chcą mieć dzieci, a mężczyźni nie chcą za nią walczyć. W państwach zachodu według statystyk gotowych do walki za ojczyznę mężczyzn jest z może kilkanaście procent. W Polsce trochę więcej. Jak widać sam dobrobyt nie daje aż tak dobrej motywacji by go bronić. Europa długo nie przejmowała się tym problemem bo wierzyła w moc międzynarodowych traktatów. Niestety mam smutną wiadomość. Przemoc można powstrzymać tylko większą przemocą. Jedyna gwarancja pokoju to sytuacja gdzie potęga należy do ludzi cnotliwych, a obecnie tak nie jest. Kocham Europę i to bardzo i chciałbym by się ona zjednoczyła, ale nie pod szyldem pozbawionych charakteru unijnych biurokratów. Potrzebni są silni liderzy, ale nie tacy jak obecni prawicowi populiści. Albo pojawi się nowa siłą polityczna która ogarnie europejskie kraje i dokona głębszych reform nie tylko w sferze ekonomii czy armii, ale i kultury, albo sytuacja nie będzie ciekawa.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Autorytet

w Hydepark

7piorunów

My Little Pony, a społeczeństwo tradycyjne.

My Little Pony to dość ciekawa bajka pomimo faktu, że przyciągnęła sporo dziwaków do fandomu. Przyznam, że sam byłem przez krótki okres czasu fanem tej kreskówki gdy byłem nastolatkiem i kucyki były dosłownie wszędzie. Miałem jednak okazje zapoznać się trzema pierwszymi sezonami zanim porzuciłem to uniwersum. Teraz osobiście trochę się tego wstydzę no ale było minęło. Przeczytałem kilka lat później dość ciekawy artykuł o tym, że MLP promuje tradycyjną wizje świata i prawdę mówiąc coś w tym jest. Dla niezaznajomionych z fabułą tej bajki szybko wyjaśnię czemu ten pogląd wydaje mi się słuszny.

Po pierwsze w świecie kucyków panuje monarchia. Rządzą dwie siostry władczynie które są Alikornami (połączenie pegaza i jednorożca) i jedna z nich ma moc wznoszenia słońca, a druga ma moc wznoszenia księżyca. Obie panują więc nad dniem i nocą co już samo w sobie czyni z nich postacie archetypiczne i boskie. Bogowie solarni i lunarni występują bowiem w niemal wszystkich religiach. Pierwiastek solarny i lunarny oczywiście stanowią swego rodzaju przeciwieństwa, ale też się uzupełniają niczym Yin i yang tworząc razem koncept absolutu. Omówię to kiedyś szerzej jak stworzę artykuł o anime Full Metal Alchemist.

Kucyki w społeczeństwie stanowym. Mieszkają w nim kucyki ziemskie (chłopi), jednorożce (arystokracja/uczeni/kasta kapłańska) i pegazy (kontrola pogody/siła militarna). Co prawda gdzieś tam rozwija się burżuazja, ale mniejsza z tym. Najsilniejszą siłą magiczną tego uniwersum są tak zwane klejnoty harmonii. Każdy poszczególny klejnot reprezentuje poszczególną cnotę jak lojalność czy uczciwość, a połączone wyzwalają magie zdolną pokonać wielkie zło które od czasu do czasu zagraża krainie kucyków. Dla przykładu głównym antagonistą sezonu drugiego był tak zwany Discord. Był uosobieniem chaosu, schizofrenikiem, maszyną pragnącą która wszystko mieszała, łączyła i pozbawiała rzeczy ich stałeś tożsamości. Na szczęście z pomocą klejnotów harmonii został pokonany.

Dzięki temu naturalny porządek powrócił, zapanował spokój i wszyscy byli szczęśliwi poza samym Discordem oczywiście. Myślę, że Julius Evola sam by polecił oglądanie tej bajki wszystkim dzieciom.

Autorytet

w Hydepark

5piorunów

Religie abrahamowe i jej świeckie dzieci (liberalizm, komunizm, wokeizm) muszą zostać przezwycienżone, a cywilizacja zachodnia musi zostać od nich uwolniona.

Gruba ryba0piorunów

Też mam dosyć katolickiego czyraka, ale z tymi świeckimi dziećmi to grubo coś popierdoliłeś.

Autorytet0piorunów

@jiim Absolutnie nie. Każda z tych ideologii ma zakorzeniony uniwersalizm który jest zaczerpnięty od chrześcijaństwa tak naprawdę. Marksizm wręcz oferuje materialistyczną eschonologie dziejów i obietnice raju na ziemi. Nietzsche wprost uważał socjalistów za świeckich kontynuatorów chrześcijańskiej moralności bazującej na resentymencie słabych. Komunistyczny filozof Slavoj Žižek dosłownie zaczął się określać chrześcijańskim ateistą bo też popiera uniwersalizm.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Hydepark

3piorunów

Pod koniec miesiąca powinien się pojawić dość długi artykuł który będzie chyba moim najbardziej ambitnym tekstem filozoficznym. Miał się już ukazać w Lutym, ale kilka rzeczy mi w tym przeszkodziło. Będzie poświęcony filozofii Spinozy i Deleuzego, ale nie tylko. Będzie też trochę o grozie, schizofrenii, trwodze, o tym gdzie Deleuze się moim zdaniem mylił i dlaczego Lovecraft miał racje i to strach jest najbardziej pierwotną emocją w ludzkim życiu.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

0piorunów

Chciałem się odnieść do oskarżeń użytkowniczki @gwf-hegel-fangirl, że rzekomo nie błędnie wyjaśniałem myśl francuskiego filozofa Foucaulta. Powtórzyła ona jego tezę, że władza wytwarza wiedze jako narzędzie do panowania i tą symbiozę Foucault określił mianem „władza-wiedza”. Jej odczytanie jego filozofii jest poprawne, jednak późny Foucault w swoich wykładach zastąpił ten zwrot pojęciem Aleturgii. Aleturgia oznaczała nie tyle wytwarzanie wiedzy co stosowanie przez władze określonych rytuałów/procedur manifestowania się prawdy w świecie takich jak wyrocznie, rytuał spowiedzi czy procesy sądowe. Ten proces w swym założeniu ma wywoływać realną zmianę w podmiocie który dokonuje wyznania lub w świecie. Nadal jest to oczywiście narzędzie które umożliwiła władzy panowanie choć na przykładzie Edypa Foucault pokazał, że czasami prowadzi to też do obalenia władcy.

Później jednak inspirowany filozofiami starożytnymi zaczął stosować jeszcze jeden termin, a mianowicie Parezja oznaczająca odwagę mówienia szczerej prawdy nawet w sytuacji niebezpieczeństwa. Za przykład jednostek stosujących Parezje podawał Sokratesa czy właśnie Platona chcącego pouczać tyrana z Syrakuzy. Łatwo jednak dostrzec podobną sytuacje w przypadku chińskiego filozofa Mencjusza i dlatego go również przytoczyłem. W tym sensie objawianie prawdy staje się narzędziem oporu przeciwko tyrani i obrony własnej niezależności, a nie narzędziem panowania władcy. Jeśli chodzi o kwestie postmodernizmu to termin ten może oznaczać zarówno nurt filozoficzny, artystyczny czy architektoniczny lub jak ja stosuje ten termin pewną epokę. Filozof Bauman mówił w tym kontekście o tak zwanej płynnej nowoczesności gdzie nie ma już jasno zdefiniowanej prawdy jak kiedyś.

Postmodernistyczna dyktatura to z kolei pojęcie zapożyczone jak pisałem brytyjskiego reportera Petera Pomerantseva. Myślę jednak, że dość dobrze oddaje on dzisiejszą sytuację. Współczesne dyktatury coraz mniej koncentrują się na wytwarzaniu czy też objawianiu prawdy. Zamiast tego takiego Trumpa należy postrzegać jako agenta chaosu, a nawet Kali Purusha. W tym sensie to właśnie koncept Parezji jest kluczowy dla przeciwstawieniu się tyrani osób takich jak on. Będę jeszcze omawiał ten temat bardziej dogłębnie w przyszłych wpisach.

Zawodowiec0piorunów

@Al-3_x Ty jesteś zwyczajnie bezczelny. Zamiast odpowiedzieć na zarzut, że redukujesz złożony proces do jednego czynnika by go rozciągnąć ponad miarę, próbujesz wykoleić rozmowę na jakieś dyskusje o pseudosemantycznych anegdotach, która notabene jest bezpośrednim wynikiem tego co dalej pisałam we wpisie o "podmiocie przed prawem"(przed-historycznym) i jego rozwoju.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Zawodowiec

w Dyskusje

7piorunów

Za każdym razem gdy @Al-3_x wypowiada się na jakiś temat, dopada mnie potworny ból głowy. Filozofii, na którą się powołuje, nie zna - wymyśla jej zawartość w oparciu o Wikipedię albo, co gorsza, ChatGPT.

Zacznijmy od sprostowania bredni o Foucaulcie i postmodernizmie.

Teorie naukowe to pragmatyczne modele służące do ujmowania i przewidywania rzeczywistości. Mój świętej pamięci wykładowca mawiał: „każdy model jest fałszywy, ale niektóre bywają użyteczne". To instrumentalizm naukowy, podstawa praktycznie całej nauki.

Foucault twierdził, że wiedzy nie odkrywamy, lecz ją tworzymy. Jego pionierska analiza filozoficznych konceptów jako ludzkich narzędzi, a nie boskich objawień, to między innymi badanie źródeł - genealogii wiedzy - co z kolei pozwala nad nimi panować. Promują pewną samoświadomość, a nie bezkrytyczność wobec narzędzi.

Weźmy choćby pojęcia homo- czy heteroseksualności. Męska czy żeńska fizyczność nie wpisuje się w proste ramy, aparycja gładkiego 20 latka czy nawet femboja, jest zupełnie inna niż brodatego 40 latka, a to co pociąga nas w różnym wieku też się zmienia. Osoba opisująca się jako lesbijka, ma preferencję, niewątpliwie wobec osób o kobiecej fizyczności, więc mogłaby za młodu nawet jakoś się odnajdywać w związkach “hetero” tak z wiekiem, ta romantyczna dynamika mogłaby przestać funkcjonować.  Stąd popularność fembojów wśród rzekomo heteroseksualnych mężczyzn.

Pożądanie to splot fizyczności i charakteru, który zmienia się z wiekiem i kontekstem. Bez prawnych ram i społecznych sankcji ludzie nie wpisują się w binarne kategorie. Terminy, język, są niezbędny do samorozumienia, ale jednocześnie wiąże się to ze wciskaniem pożądania we wąskie ramy. Foucault pokazywał, że instytucje, sankcje społeczne, kościół, państwo, rynek, kształtują owe koncepty, a zatem sposób w jaki jesteśmy zdolni myśleć o sobie i innych. Bez moralizowania: sam mechanizm jest przedmiotem analizy.

Postmodernizm tymczasem jest pojęciem niesprawiedliwie obrośniętym mitami. Modernizm to trend intelektualny i nie tylko, wywodzący się z renesansu, wiara w nieomylność rozumu, emancypacja od boga itd. Postmodernizm, jak sama nazwa wskazuje, te założenia przekracza i podważa. Naturalna reakcja na wady ślepych założeń modernistycznego myślenia. To nie jest spójny zbiór poglądów, tylko filozofowie którzy prą do przodu i badają stare. Ponieważ tworzenie konceptów tworzy cykl, w którym te koncepty są umacniane, utrwalane, a potem zdają się one być naturalne, poprzedzające instytucje które je tworzą, bardzo ciężko jest dookreślić wiedzę socjologiczną. To dynamiczny system opisywane przez, do pewnego stopnia, dynamiczne obiekty - terminy. To że teraz mamy język żeby ująć tą złożoność nie oznacza że świat sto lat temu był jakiś prostszy, a raczej my byliśmy nieświadomi procesów które nimi rządzą. Przecież sabotażu wewnętrznego, żeby mieć casus belli nie wynaleźliśmy ostatnimi laty, ludzie kochani. Kto wierzy że arystokracja to było coś więcej niż zachlane mordy które się bogato urodziły? Hipokryzja i kłamanie władzy było zawsze, no ludzie co się obecnie zmieniło?

Ludzie nie funkcjonują jak maszyny, którym wgrywa się ideologię.exe. Weźmy więźniów PRL-u i więźniów obecnie. Ci pierwsi to głównie nasi bohaterowie, a ci drudzy to kryminaliści, mimo wysiłków władzy, te mity jakoś nie przeważyły. Ideologia to jest bajka która może działać do pewnego stopnia, ale ludzie nie definiują swojego życia przez przypowieści, tylko o całkiem złożony kompleks doświadczeń, bazy konceptualnej, oczekiwań społecznych. Przepraszam dla wszystkich nieoczytanych, nie ma czegoś takiego jak ideologia. Ludzie nie mają hierarchicznego myślenia. To umarło w filozofii kilkadziesiąt lat temu.

Autorytet0piorunów

No hej Tyraxor. Miło cie znowu widzieć xD

Foucault twierdził, że wiedzy nie odkrywamy, lecz ją tworzymy.

Nie my tylko głównie władza i nie tyle wytwarza wiedze co metody aleturgii, ale to szczegół.

Foucault pokazywał, że instytucje, sankcje społeczne, kościół, państwo, rynek, kształtują owe koncepty, a zatem sposób w jaki jesteśmy zdolni myśleć o sobie i innych. Bez moralizowania: sam mechanizm jest przedmiotem analizy.

No o tym napisałem.

Badał te mechanizmy dyscyplinowania zauważając je nie tylko w więzieniach, ale też wojsku czy szkołach co pokazuje jak współczesna władza w przeciwieństwie do starej bazującej na groźbie tortur i publicznych egzekucji kontroluje jednostki poprzez nowoczesne instytucje.
Kto wierzy że arystokracja to było coś więcej niż zachlane mordy które się bogato urodziły?

Ja.

Ludzie nie funkcjonują jak maszyny, którym wgrywa się ideologię.exe.

To fajnie, ale w jaki sposób to niby odnosi się do mojego ostatniego wpisu? Nic nie pisałem o ideologii, a wręcz przeciwnie. Napisałem, że współczesna władza zamiast wytwarzać pewną spójną, wielką narracje (czyli coś co ja nazywam ideologią) wytwarza kilka mniejszych, sprzecznych narracji by wprawić potencjalnego odbiorce w poczucie dysocjacji i zagubienia, a końcowo apatii.

Autorytet0piorunów

@gwf-hegel-fangirl

mimo wysiłków władzy, te mity jakoś nie przeważyły. Ideologia to jest bajka która może działać do pewnego stopnia, ale ludzie nie definiują swojego życia przez przypowieści,

Częściowo uważam, że masz racje. Czytałem sobie nieco Margaret Archer która krytykowała takie podejście absolutyzujące panowanie określonego mitu w społeczeństwie i odbierające autonomie funkcjonujących w niej jednostek. W przypadku jednak PRL'u to opozycja wytwarzała własne mity i kontr-symbole (Ballady o Janku Wiśniewskim) więc walka dalej odbywała się na polu narracyjnym.

Zawodowiec0piorunów
odbierające autonomie funkcjonujących w niej jednostek

@Al-3_x odkryłeś błąd żeby popaść w winny, niesamowite.

więc walka dalej odbywała się na polu narracyjnym

Była MIĘDZY INNYMI na polu narracyjnym, ale nie odbywała się tam. Zrozumiałeś choć jedną myśl z mojego wpisu?

Autorytet0piorunów

@gwf-hegel-fangirl

Była MIĘDZY INNYMI na polu narracyjnym, ale nie odbywała się tam. Zrozumiałeś choć jedną myśl z mojego wpisu?

No zrozumiałem i częściowo się zgodziłem z twoim zarzutem, ale tylko częściowo. Czy człowiek istnieje poza polem narracyjnym? Może na jakimś poziomie biologicznym, ale człowiek raczej woli uciekać od tego stanu niż do niego wracać.

kompleks doświadczeń, bazy konceptualnej, oczekiwań społecznych

Wszystko to człowiek ujmuje tak naprawdę w formie narracji moim zdaniem.

Zawodowiec0piorunów

@Al-3_x A inna sprawa, jak opisujesz wszystko jako "narracje", to w zdaniu słowo "narracja" pełni rolę słowa "myśl". Niewątpliwie myśli mają wpływ na działania człowieka, ale jak pisałam, nie są one hierarchiczne, nie kontrolują one jednostronnie woli, i tym bardziej redukowanie ich do nadrzędnej myśli to bzdura. Skąd ty to wziąłeś? Brzmi jakbyś połączył kilka filozofów w jedno, nie do końca pamiętając co który miał na, nomen omen, myśli.

Pokaż więcej komentarzy (41)

Autorytet

w Hydepark

9piorunów

Postmodernistyczna dyktatura czyli tyrania w świecie post-prawdy

Filozof Foucault uważał, że istnieje ścisły związek między władzą, a wiedzą. Nie chodziło tylko o kwestie, że władza wypowiada się na różne tematy z pozycji autorytetu, albo kontroluję dostęp do wiedzy co wręcz wytwarza powszechną prawdę która jest z kolei narzucana społeczeństwu. Dotyczy to zarówno władzy faszystowskiej/komunistycznej/liberalnej. Daje się wspólnocie określony paradygmat według którego ludzie są dyscyplinowani i funkcjonują. Badał te mechanizmy dyscyplinowania zauważając je nie tylko w więzieniach, ale też wojsku czy szkołach co pokazuje jak współczesna władza w przeciwieństwie do starej bazującej na groźbie tortur i publicznych egzekucji kontroluje jednostki poprzez nowoczesne instytucje.

Dziś sytuacja wydaje się jednak odwrotna i prym paradoksalnie bierze tutaj rosja. Putin choć lubi przedstawiać się jako obrońca tradycyjnego społeczeństwa w praktyce stworzył chyba najbardziej postmodernistyczny kraj świata gdzie jego obywatele od czasów nawet Jelcyna chorują na zbiorową schizofrenie. Rosyjska telewizja regularnie bombarduje bowiem widza sprzecznymi wiadomościami. Władza bardzo często zmienia narracje (jak u Orwella) i dla przykładu za epoki Miedwiediewa rosja liberalizowała się. Dopiero po Krymie wytworzono mit konserwatywnej rosji który stosunkowo łatwo można podważyć zwykłymi statystykami. Uwierzyli w to jednak nie tylko sami rosjanie, ale i zachodnia prawica.

Putin bardzo często kłamie i łatwo jest to wykazać. Zresztą nie tylko on i każdy kto posłucha nieco rosyjskiej propagandy łatwo się o tym przekona. Rzecz w tym, że te kłamstwa są często po prostu bezczelne i wzajemnie sobie przeczą. Dla przykładu w kontekście Ukrainy raz była mowa, że to nie wojna tylko zwykła spec operacja by potem gadać o konflikcie z całym NATO. Samą Ukrainą raz mają rządzić naziści, sataniści, żydzi, homoseksualni globaliści. Ogólnie nie ma w tym żadnej logiki. Większą koncentracje przykłada się do wpływania na emocje.

Autorem tego rodzaju propagandy jak już kiedyś tu chyba pisałem jest rosyjski polityk Władisław Surkow określany też mianem szarej eminencji Putina. Napisałem wtedy też, że inspirował się Science Fiction i teatrem awangardowym przy jej kreowaniu. Brytyjski reporter rosyjskiego pochodzenia Peter Pomerantsev wprost nazwał przez to rządy Putina postmodernistyczną dyktaturą. Wspomniałem wtedy, że Trump stosuje podobne techniki i dziś jest to bardzo widoczne w jego podejściu do kwestii Iranu. Z jednej strony twierdził, że wojna w Iranie jest już praktycznie skończona, a później przyznał, że konflikt może potrwać jeszcze długo by następnie znowu stwierdzić, że obie te wypowiedzi są w pewnym sensie prawdziwe.

"Wojna z Iranem praktycznie dobiegła końca". Kilka godzin później Trump mówił już coś innego

W poniedziałek wieczorem Donald Trump zapowiedział szybkie zakończenie konfliktu z Iranem, co wystarczyło, by cena ropy znacznie spadła. Prezydent USA oświadczył w telefonicznej rozmowie ze stacją CBS: "Myślę, że wojna jest w zasadzie skończona". W przemówieniu wygłoszonym przed republikańskimi kongresmanami w Doral na Florydzie dodał: "To się dość szybko skończy".
Jeśli chodzi o czas trwania wojny, Trump już kilka godzin po wywiadzie dla CBS częściowo wycofał się ze swoich słów. Zapytany, czy wojna zakończy się w tym tygodniu, odpowiedział "nie". Dodał jednak, że nastąpi to "bardzo szybko". Nie podał jednak konkretnej daty. Dodał również, że największe zagrożenie związane z wojną minęło trzy dni temu, nie wyjaśniając jednak, co miał na myśli.

Trump kilka razy zaprzeczył samemu sobie w ledwie kilka dni. Jest on dosłownie symbolem epoki która bywa określana mianem ery post-prawdy. Nie chodzi już tylko, że władza dezinformuje czy kłamie tylko właśnie zalewa ludzi sprzecznymi informacjami. Odbiorca sam przestaje wiedzieć co jest prawdą, a co nie i to paraliżuje jego zdolność decyzyjną. To jedna z odpowiedzi dlaczego rosyjskie społeczeństwo pozostaje obecnie takie bierne i trochę przerażające jest jak te same techniki próbuje się stosować na zachodzie. To pokazuje Trumpa nie jako dziadka z demencją, ale kogoś kto świadomie buduję sprzeczną narracje na użytek nowoczesnej propagandy.

W tym sensie to właśnie brak prawdy i relatywizm poznawczy stają się narzędziami poprzez które władza utrwala swoje panowanie. Jak się temu przeciwstawić? Foucault w swoich wykładach przytacza przykład Platona który udał się na Sycylię z nadzieją, że dzięki filozofii uda się wychować mądrego władcę, który przekształci tyranię w sprawiedliwe rządy. Choć próba zakończyła się porażką to pokazała jak filozofia (gr.philosophia – umiłowanie mądrości/wiedzy) staje się narzędziem które przeciwstawia lub ogranicza tyranie. W Chinach konfucjański filozof Mencjusz również pouczał władców którym doradzał jak sprawować sprawiedliwe rządy zamiast tyrani.

Wniosek końcowy jest więc taki, że postmodernistyczny relatywizm nie przyniósł wyzwolenia, a wręcz przeciwnie. Być może więc w czasach rodzących się postmodernistycznych dyktatur to właśnie święta prawda jest usilnie potrzebna by obronić cywilizacje zachodnią przed tyranią. Być może czas wrócić do korzeni bo alternatywa wydaje się być niespecjalnie miła. W końcu nikt nie chce żyć w świecie gdzie rząd wedle kaprysu będzie wpajał ludziom, że 2+2=5.

Zakończenie

Będę pewnie jeszcze chciał wracać do tego tematu w przyszłości więc pewnie jeszcze powstanie podobny wpis, ale koncentrujący się bardziej na kwestiach wpływu mediów i sieci społecznościowych.

Autorytet

w Hydepark

9piorunów

Prawica czy lewica?

Krytykuje prawicę od kilku dobrych lat i na wykopie i tutaj tylko po to by zostać uznanym za radykalnego konserwatystę bo od jakiegoś czasu krytykuje też lewicę. W praktyce natomiast reprezentuje zwykły oświecony centryzm który czasami przechyla się w stronę umiarkowanego konserwatyzmu, a czasami w kierunku umiarkowanego progresywizmu. Jeszcze z rok temu moje stanowisko było bardziej lewicowe, ale końcowo na lewicy zawiodłem się tak samo jak na prawicy. Myślę, że śmierć Charliego Kirka, a raczej reakcja lewicowców na to wydarzenie była punktem zwrotnym gdzie zacząłem się autentycznie lewicy bać.

Pomocny też był filozof Slavoj Žižek który od jakiegoś czasu krytykuje ten słynny wokeizm pomimo opinii bycia komunistą. Nie znaczy to, że nagle stałem się sympatykiem Trumpa, Konfederacji i prawaków. Miesiąc temu w swoim długim wpisie porównałem zwolenników MAGA do bolszewików. Nie muszę sympatyzować z żadną ze stron. Nie chce jednak też bawić się w symetryzm. W moim poprzednim wpisie chciałem podkreślić, że zarówno prawica jak i lewica stanowią zagrożenie dla cywilizacji zachodniej na różne sposoby. Prawica jest współcześnie skrajnie cyniczna, prymitywna, postmodernistyczna, albo wręcz nihilistyczna i ma zapędy autorytarne. Współczesna lewica z kolei jest hipermoralistyczna, neopurytańska i totalizująca. Nawet brak opinii jest już traktowany jak grzech.

W tym sensie obie strony są złe, ale na różne sposoby. To dwie różne choroby, ale obie wyniszczają zachodnią cywilizacje poprzez wzmacnianie polaryzacji społecznej. Lekarstwem jest odrzucenie tej fałszywej dychotomii która jest narzucana przez polityczny dyskurs i podjęcie próby znalezienia trzeciej drogi!

Autorytet3piorunów

@Al-3_x po pierwsze, to ludzie zapomnieli, że to partie polityczne mają im służyć, a nie na odwrót. Często w dyskusjach najważniejszym "argumentem" jest partia osoby przeciwnej. Po drugie, cancel culture (z obu stron!).

Pokaż więcej komentarzy (17)

Autorytet

w Hydepark

5piorunów

To niesamowite jak w pewnym momencie (szczególnie po sytuacji ze śmiercią George Floyda) sporo białych amerykanów publicznie dawało się upokorzyć i odstawiać takie cyrki w ramach sygnalizacji cnoty. Trump może inteligenty nie jest, ale nie dziwie się czemu sporo ludzi w USA nie chcąc czuć presji by wiecznie przepraszać i klękać z powodu przeszłości postanowiło na niego głosować. Europejczycy zachodni niestety dalej pozwalają sobie wchodzić na głowę.

Fanatyk6piorunów

@Al-3_x Przyznam, że jak nie bardzo czuję jakikolwiek związek z ludźmi o poglądach na prawo, tak w pełni rozumiem nastawienie anty BLM. Akcje typu jakieś klękanie co chwilę przed meczem, koncertem, jakąś inną imprezą. Ciągłe bicie się w pierś za niewolnictwo. To wszystko osiągnęło rozmiary kuriozalne.

Poza tym całe to wracanie do niewolnictwa, to tak jakby wszyscy Polacy mieli pałać nienawiścią do Niemców za II WŚ. Rozumiem problem segregacji, który istniał jeszcze w latach 60., ale nic nie zbuduje się na ciągłym wpędzaniu jedne ze stron w poczucie winy.

Autorytet3piorunów

@WatluszPierwszy ja tam nie palam nienawiscia od kiedy doroslem. Miejsce nienawisci zajal podziw, ze pomimo dwoch przegranych wojen po raz kolejny stali sie potega i rzadza w Europie. Nie wyszlo sila to wyszlo po dobroci w postaci Unii Europejskiej. Cel osiagniety.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Hydepark

5piorunów

Problem hipermoralizmu w polityce

Wstęp

Pisałem już o tym temacie kilka razy, ale uważam, że dobrze jest do niego wracać czasami.

Hipermoralizm kontra polityczny pragmatyzm

Istnieje mimo wszystko pewna istotna różnica między byciem dobrym władcą, a byciem dobrym człowiekiem. Rządzenie wymaga bowiem podejmowania często trudnych decyzji. Dlatego nie przepadam za zbytnim moralizowaniem polityki co jednak ma miejsce we współczesnym świecie i jest to propagowane głównie przez progresywistów spod znaku SJW. Dla nich priorytetem jest działanie zgodne z pewnymi abstrakcyjnymi wartościami jak równość czy tolerancja. Efektem tego są właśnie takie koncepty jak poprawność polityczna, DEI, cancel culture i itp. Prawica z kolei chciała stawiać na tak zwane real polityk. Poparcie dla Trumpa było po części podyktowane sprzeciwem wobec dalszego prowadzenia przez USA wojen ideologicznych by szerzyć demokracje co głosili neokonserwatyści, ale i progresywnym tendencjom w kierunku szerzenia hipermoralizatorstwa które określano mianem wokeizmu.

Oczywiście prawicowcy też przejawiali pod tym względem pewną hipokryzje i ze względu na silny wpływ chrześcijańskich fundamentalistów w USA o żadnym faktycznym pragmatyzmie nie mogło być mowy. W Polsce mamy za to przykład wielkiego zwolennika wolności słowa Memcena który broni przepisu o obrazie uczuć religijnych. Do tego idea kierowania się interesami w geopolityce zaskakująco często wiązała się narracyjnie z usprawiedliwianiem dalszej współpracy z rosją. Sam Trump faktycznie przejawiał cechy polityka amoralnego i bezwzględnego, ale nie dążył przy tym do realizacji interesu publicznego z powodu swojego skrajnego narcyzmu. Obchodzili go tylko jego znajomi, rodzina i co najważniejsze on sam.

Mimo wszystko to progresywizm pozostaje głównym problemem w kontekście omawianego tematu. W tym sensie negatywne skutki wpuszczania masy imigrantów tracą na znaczeniu gdy w grę wchodzi posądzenie o ksenofobie. Dochodzi nawet do potępienia własnego narodu czy klasy która jest społecznie uprzywilejowana i poczucia samonienawiści wywołanym grzechami przodków. Interes własny lub interes wspólnoty schodzi na dalszy plan bo ważniejsze jest sygnalizowanie cnoty i moralne potępienie tych którzy próbują się przeciwstawiać temu szaleństwu. W ten właśnie sposób rodzi się zjawisko hipermoralności i dotyczy to paradoksalnie głównie właśnie grup uprzywilejowanych jak nowoczesne mieszczaństwo, klasa intelektualistów czy celebryci którzy są często oderwani życiowo od problemów klas niższych. Te z kolei zachowują mimo wszystko więcej samozachowawczości.

Pokaż więcej komentarzy (2)