Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#wiersz

Praktykant

w Hydepark

0piorunów

_W dzień zakochanych miłość ginie,_

_a szczęście przepadło już dawno temu._

_Każdy kupuje coś dla drugiego,_

_by pokazać, że jest wartościowy._

_Wszyscy starają się być idealni,_

_by nie zostać samemu na drodze do celu._

_Kwiaty, czekoladki, drogie prezenty,_

_wszystko po to, by zatuszować braki._

_Nie ma czasu na prawdziwe uczucia,_

_bo trzeba zdążyć zrobić jeszcze więcej._

_Walentynki to tylko iluzja,_

_w świecie, gdzie miłość została sprzedana._

_Ludzie chodzą w kółko, samotni i zniechęceni,_

_szukając miłości w fałszywym blasku święta._



Specjalista

w Poezja/Cytaty/Proza

3piorunów

Wiatr i róża

W ogrodzie rosła róża.

Zakochał się w niej wiatr.

Byli zupełnie różni,

on – lekki i jasny,

ona – nieruchoma i ciężka jak krew.

Przyszedł człowiek w drewnianych sabotach

i gołymi rękami zerwał różę.

Wiatr skoczył za nim,

ale tamten zatrzasnął przed nim drzwi.

– Obym skamieniał – zapłakał nieszczęśliwy.

– Mogłem obejść cały świat,

mogłem nie wracać wiele lat,

ale wiedziałem, ze na zawsze czeka.

Wiatr rozumiał,

że aby naprawdę cierpieć,

trzeba być wiernym.



Specjalista

w Poezja/Cytaty/Proza

7piorunów

  

Nic dwa razy

Nic dwa razy się nie zda­rza

i nie zda­rzy. Z tej przy­czy­ny

zro­dzi­li­śmy się bez wpra­wy

i po­mrze­my bez ru­ty­ny.

Choć­by­śmy ucznia­mi byli

naj­tęp­szy­mi w szko­le świa­ta,

nie bę­dzie­my re­pe­to­wać

żad­nej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie po­wtó­rzy,

nie ma dwóch po­dob­nych nocy,

dwóch tych sa­mych po­ca­łun­ków,

dwóch jed­na­kich spoj­rzeń w oczy.

Wczo­raj, kie­dy two­je imię

ktoś wy­mó­wił przy mnie gło­śno,

tak mi było, jak­by róża

przez otwar­te wpa­dła okno.

Dziś, kie­dy je­ste­śmy ra­zem,

od­wró­ci­łam twarz ku ścia­nie.

Róża? Jak wy­glą­da róża?

Czy to kwiat? A może ka­mień?

Cze­mu ty się, zła go­dzi­no,

z nie­po­trzeb­nym mie­szasz lę­kiem?

Je­steś - a więc mu­sisz mi­nąć.

Mi­niesz - a więc to jest pięk­ne.

Uśmiech­nię­ci, współ­o­bję­ci

spró­bu­je­my szu­kać zgo­dy,

choć róż­ni­my się od sie­bie

jak dwie kro­ple czy­stej wody.

Kompan3piorunów

@Armo11 Oryginał tutaj
https://youtu.be/d4O0Y0czkIQ

Koneser4piorunów

@Negative takie heheszki robiłem, nie przejmuj się.

Ładnie piszesz, przeczytałem cały Twój komentarz w parę sekund.

Ja swego czasu uczyłem się pisać, szybko pisać, refleksu na mirkowaniu - komentowaniem wszstkiego, ale z jakimiś zasadami (wiadomo, różne).

Pokaż więcej komentarzy (10)

Specjalista

w Poezja/Cytaty/Proza

4piorunów

Muzeum

Są talerze, ale nie ma apetytu.

Są obrączki, ale nie m wzajemności

od co najmniej trzystu lat.

Jest wachlarz - gdzie rumieńce?

Są miecze - gdzie gniew?

I lutnia ani brzęknie o szarej godzinie.

Z braku wieczności zgromadzono

dziesięć tysięcy starych rzeczy.

Omszały woźny drzemie słodko

zwiesiwszy wąsy nad gablotką.

Metale, glina, piórko ptasie

cichutko tryumfują w czasie.

Chichocze tylko szpilka po śmieszce z Egiptu.

Korona przeczekała głowę.

Przegrała dłoń do rękawicy.

Zwyciężył prawy but nad nogą.

Co do mnie, żyję, proszę wierzyć.

Mój wyścig z suknią nadal trwa.

A jaki ona upór ma!

A jak by ona chciała przeżyć!

 

Lider

w Heheszki

18piorunów

Z okazji osiągnięcia nowej rangi wrzucę coś tematycznego xD

Sum

_Jan Brzechwa_

Mieszkał w Wiśle sum wąsaty,

Znakomity matematyk.

Krzyczał więc na całe skrzele:

„Do mnie, młodzi przyjaciele!

W dni powszednie i w niedziele

Na życzenie mnożę, dzielę,

Odejmuję i dodaję

I pomyłek nie uznaję!”

Każdy mógł więc przyjść do suma

I zapytać: jaka suma?

A sum jeden w całej Wiśle

Odpowiadał na to ściśle.

Znała suma cała rzeka,

Więc raz przybył lin z daleka

I powiada: „Drogi panie,

Ja dla pana mam zadanie,

Jeśli pan tak liczyć umie,

Niech pan powie, panie sumie,

Czy pan zdoła w swym pojęciu,

Odjąć zero od dziesięciu?”

Sum uśmiechnął się z przekąsem,

Liczy, liczy coś pod wąsem,

Wąs sumiasty jak u suma,

A sum duma, duma, duma.

„To dopiero mam z tym biedę -

Może dziesięć? Może jeden?”

Upłynęły dwie godziny,

Sum z wysiłku jest już siny.

Myśli, myśli: „To dopiero!

Od dziesięciu odjąć zero?

Żebym miał przynajmniej kredę!

Zaraz, zaraz… Wiem już… Jeden!

Nie! Nie jeden. Dziesięć chyba…

Ach, ten lin! To wstrętna ryba!”

A lin szydzi: „Panie sumie,

W sumie pan niewiele umie!”

Sum ze wstydu schnie i chudnie,

Już mu liczyć coraz trudniej,

A tu minął wieczór cały,

Wszystkie ryby się pospały

I nastało znów południe,

A sum chudnie, chudnie, chudnie…

I nim dni minęło kilka,

Stał się chudy niczym kilka.

Więc opuścił wody słodkie

I za żonę pojął szprotkę.

  

Osobistość

w Poezja/Cytaty/Proza

5piorunów

bardzo mnie dziwi, ze przy ostatniej fali antypoborowej na wykopie nie zrobiła jeszcze kariery ta piosenka i wiersz:

https://www.youtube.com/watch?v=7wChlvZbXjY

>Gdy znów do murów klajstrem świeżym

Przylepiać zaczną obwieszczenia,

Gdy „do ludności”, „do żołnierzy”

Na alarm czarny druk uderzy

I byle drab, i byle szczeniak

W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,

Że trzeba iść i z armat walić,

Mordować, grabić, truć i palić;

Gdy zaczną na tysięczną modłę

Ojczyznę szarpać deklinacją

I łudzić kolorowym godłem,

I judzić „historyczną racją”,

O piędzi, chwale i rubieży,

O ojcach, dziadach i sztandarach,

O bohaterach i ofiarach;

Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin

Pobłogosławić twój karabin,

Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,

Że za ojczyznę – bić się trzeba;

Kiedy rozścierwi się, rozchami

Wrzask liter pierwszych stron dzienników,

A stado dzikich bab – kwiatami

Obrzucać zacznie „żołnierzyków”.

– O, przyjacielu nieuczony,

Mój bliźni z tej czy innej ziemi!

Wiedz, że na trwogę biją w dzwony

Króle z panami brzuchatemi;

Wiedz, że to bujda, granda zwykła,

Gdy ci wołają: „Broń na ramię!”,

Że im gdzieś nafta z ziemi sikła

I obrodziła dolarami;

Że coś im w bankach nie sztymuje,

Że gdzieś zwęszyli kasy pełne

Lub upatrzyły tłuste szuje

Cło jakieś grubsze na bawełnę.

Rżnij karabinem w bruk ulicy!

Twoja jest krew, a ich jest nafta!

I od stolicy do stolicy

Zawołaj broniąc swej krwawicy:

„Bujać – to my, panowie szlachta!”

   

Osobistość0piorunów

@naziduP ani razu nie widzialem

Pokaż więcej komentarzy (2)

Sum

w Poezja/Cytaty/Proza

4piorunów

> Padlina

> Charles Baudelaire

Przypomnij sobie, cośmy widzieli, jedyna,

W ten letni tak piękny poranek:

U zakrętu leżała plugawa padlina

Na ścieżce żwirem zasianej.

Z nogami zadartymi lubieżnej kobiety,

Parując i siejąc trucizny,

Niedbała i cyniczna otwarła sekrety

Brzucha pełnego zgnilizny.

Słońce prażąc to ścierwo jarzyło się w górze,

Jakby rozłożyć pragnęło

I oddać wielokrotnie potężnej Naturze

Złączone z nią niegdyś dzieło.

Błękit oglądał szkielet przepysznej budowy,

Co w kwiat rozkwitał jaskrawy,

Smród zgnilizny tak mocno uderzał do głowy,

Żeś omal nie padła na trawy.

Brzęczała na tym zgniłym brzuchu much orkiestra

I z wnętrza larw czarne zastępy

Wypełzały ściekając z wolna jak ciecz gęsta

Na te rojące się strzępy.

Wszystko się zapadało, jarzyło, wzbijało,

Jak fala się wznosiło,

Rzekłbyś, wzdęte niepewnym odetchnieniem ciało

Samo się w sobie mnożyło.

Czerwie biegły za obcym im brzmieniem muzycznym

Jak wiatr i woda bieżąca

Lub ziarno, które wiejacz swym ruchem rytmicznym

W opałce obraca i wstrząsa.

Forma świata stawała się nierzeczywista

Jak szkic, co przestał nęcić

Na płótnie zapomnianym i który artysta

Kończy już tylko z pamięci.

A za skałami niespokojnie i z ostrożna

Pies śledził nas z błyskiem w oku

Czatując na tę chwilę, kiedy będzie można

Wyszarpać ochłap z zewłoku.

A jednak upodobnisz się do tego błota,

Co tchem zaraźliwym zieje,

Gwiazdo mych oczu, słońce mojego żywota,

Pasjo moja i mój aniele!

Tak! Taka będziesz kiedyś, o wdzięków królowo,

Po sakramentch ostatnich,

Gdy zejdziesz pod ziół żyznych urodę kwietniową,

By gnić wśród kości bratnich.

Wtedy czerwiowi, który cię będzie beztrosko

Toczył w mogilnej ciemności,

Powiedz, żem ja zachował formę i treść boską

Mojej zetlałej miłości.

  

Kosmonauta1piorunów

@..... kocham ten wiersz. Przypomniałeś mi jak opracowywaliśmy go w technikum na języku polskim. Mocny kawałek poezji.

Twórca

w Gównowpis

5piorunów

Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.

Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?

Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne.

Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.

Wirtuoz1piorunów

attention whoring na maxa

Gwiazdor0piorunów

Co się stało? :disappointed:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Mocarz

w Dead Poets Society

8piorunów

Czas rozruszać kącik poetycki. Jak zapowiedziałem szanownemu @Havelock_Vetinari, zamieszczam kolejną porcję mojej wątpliwej jakości twóczości sprzed kilkunastu lat.

CHINY

Ludzie mówią w swej bezmyślnej paplaninie
Że Wielki Mur widać z kosmosu
Choć nigdy w kosmosie nieważko nie pływali
Bardziej pożyteczne byłoby dla nich
Gdyby skupili się na tym
Co każdego dnia
Bardziej z konieczności niż chęci
Oglądają na własne oczy
Niech patrzą na te bawełniane podkoszulki
Te klapki w których taplają się w brodzikach
I te woki w których doprowadzają ważywa do bycia ciepłymi
My przecież codziennie oglądamy Chiny
Wciąż mamy przed gałami Zakazane Miasta
Otoczone Wielkimi Murami
Otulone podległością Tybetu
I zraszane ulewnymi deszczami Czerwonych Książeczek
O Wielka Biała Piramido
Bądź nam świadkiem rewolucji kulturalnych
Zachodzących w naszych przytulnych mieszkankach
Urządzonych zgodnie z regułami feng-shui

Mocarz

w Dead Poets Society

14piorunów

Kiedy przeczytałem wiersz autorstwa @Havelock_Vetinari, postanowiłem odszukać i zamieścić wiersze, które sam kiedyś napisałem. Są one napisane w dość dziwacznym stylu, bez rymów i niezbyt na poważnie. Traktowałem to po prostu jak zabawę słowem i w taki sposób polecam to też Wam potraktować. Tym bardziej, że napisałem to kilkanaście lat temu. Oto przykład:

MARS

O kamienna Twarzo
Coś na widok sondy Viking łezkę uroniła
O tym rdzawym pyle z którego się wyłaniasz
Będę teraz rozprawiać
Zaśpiewam pieśń na jego cześć
A duch mój będzie zagłębiał się w Valles Marineris
I jednocześnie wspinał na Olympus Mons
O Marsie
Tyś czerwieńszy od kapturka pewnej dziewczynki
Której wilk niegdyś zjadł babcię
Jakże mam opiewać tę Twoją rumianość
Kiedy braknie mi słów
Wiecznie zawstydzony Patronie Kairu
Co upajasz się krwią rozlaną w ziemskich wojnach
Dobrze Ci radzę
Zachowaj trzeźwość
Bo zgubisz Fobosa zdobnego kraterem Stickney
A Jonathan Swift będzie musiał podnieść się z grobu
I poprawić Podróże Gullivera

Osobistość2piorunów

@tymszafa Potrzebne hejtonoco - rated X, z czerwonym kwadratem w prawym górnym rogu załączane kiedy dzieci idą spać

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Dead Poets Society

16piorunów

Dobra, fakty są takie.
Od 5 lat nic nie pisałem.
Na podstawie doświadczeń bliskich znajomych napisałem po 5 latach coś nowego.
Chyba nie powinienem trzymać tego w czeluściach dysku.
Przeczytajcie.

Znów uciekam w głąb siebie
W głusze, duszę swą uduszę w sobie 
Jak słowa obłędne, tak bardzo mi wierne 
niewypowiedziane, zatracone w Tobie
Czas stracił jakiekolwiek znaczenie 
Wciąż gorączkowo szukam Ciebie
Bez powodzenia jak gwiazd na zachmurzonym niebie
Oszukując wciąż siebie
choć w myślach bez przekonania tłumacze sobie
Że znów będzie pięknie jak wcześniej
Przeszłość.. umarła z tęsknoty zbyt młodo, za wcześnie
Z nadzieją bezczelnie spoglądam załzawionymi oczami
Na przyszłość, która w Twoich dłoniach więdnie
Nędznie dogorywa, w tym całym obłędzie
Wciąż mi Ciebie za mało 
Znów Tobie mnie zabrakło
W tym pędzie wciąż niemoc ściska mi gardło
To co istniało, już dawno przepadło
W mroczne czeluści czarnej dziury 
Uczucie tak wyjątkowe rozdarte wpadło
Czy doceniać było warto? Zawsze. 
Czy kochać było warto? Bezwzględnie. 
Co by nie było, miało to sens, przez Nas nadaną ogromną wartość
i choć to było tak dawno, to wciąż tkwi w tej baśni
uczucia tak wyjątkowe, jak letnie poranki
W prawdzie, w bólu, w rozpaczy 
zakwitły piękne róże z ostrymi kolcami
które mojej miłości palce głęboko ranią
Popatrz jak łzy z krwią zmieniają barwę
I choć ciągle myśli o Tobie mnie mamią
Obawiam się tego co się nagle stanie 
Że to pożegnanie, zrodzone zostało na kłamstwie
Ostatni dotyk, będzie jak sól w otwartej ranie
Trucizną zmieszaną z nicością w lekarstwie
Choć wszystko na marne,  to żyje jedyna ostatnia nadziei iskierka ta
Oto Defekt psujący idealną tafle szkła
pęknięcia ujawniającą druga stronę naszych prawd
My, rozpadłe kawałeczki naszych win
Już nigdy nie będziemy stanowić całości nas

Fenomen3piorunów

@tymszafa Każda obrazuję piękno działania ludzkiego umysłu. To jest.. coś niesamowitego.

Pokaż więcej komentarzy (18)