Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#zwyczajepolskie

Gruba ryba

w Terra incognita

18piorunów

Lud krakowski i jego zwyczaje, fragment książki z roku 1830.

"Co do ślubnych obrządków: we czwartek ojciec lub starszy krewny idzie z młodzieńcem do chaty jego ulubionej w oświadczyny niosąc z sobą wódkę. Dziewczyna chowa się za piec lub ucieka do sąsiadów. Swat prosi o użyczenie kieliszka. Gdy ojciec dziewczyny rozkazuje, a matka ochoczo i prędko podaje kubek, jest to znakiem życzliwych myśli; jeśli kieliszka na pozór tylko troskliwie szuka i znaleźć go nie może, oznacza to, że z tej swadźby nic nie będzie. Po spełnieniu zdrowia swat z niechcenia jakoby zapytuje się o córkę; matka ją przywodzi. On wychwalając, że przyjemna i hoża, znajdując, że dobra byłaby z niej żona i gospodyni, pełny kubek do wychylenia jej podaje. Dziewczyna wzbrania się, wyprasza, wypija nareszcie kilka kropel. Wtenczas życzenia młodzieńca swat oświadcza, prosi o rękę córki. Po niejakim oporze i wahaniu się dziewczyna zezwala i rodzice. Narzeczony daje na zapowiedzi, kupuje wedle upodobania podarunek jaki weselny młoduchnie albo chustkę na szyję, w którą zawija kilka złotych. Tą chustką swat przy stosownej oracyi wiąże ręce państwa młodych. Tak się odbywają zaręczyny.

Na dachu tego domu, gdzie się wesele ma odbywać, chorągiewka powiewa. Skoro dzień przeznaczony do ślubu nadejdzie, drużbowie i druhny z muzyką chodzą od chaty do chaty zapraszając w imieniu państwa młodych gości do kościoła. Po wejściu do mieszkania i odbytem zleceniu muzyka grać zaczyna. Obecni choć raz przetańcowawszy dalej idą, z podobnymże obrzędem zapraszają innych sąsiadów. Tymczasem pannę młodą pozostałe druhny ubierają do ślubu, zasadzają na dzieży, rozplatają warkocze, stroją w kwiaty i wstążki.

Gdy się zgromadzą krewni i goście oczekując panny młodej, cała drużyna śpiewa:

A wychodźże, bo już czas!
Wdziewaj spódnicę w siwny pas
Jużci ja się wybrała
We swoje chusty, com miała
Teraz dudarzu, teraz graj
Niejednemu jej będzie żal
Teraz dudarzu, teraz brzmij
Niechaj krakowskie pole grzmi
A wychodźże za progi
Padnij matuli do nogi
Pobłogosławże mi matko moja
Bo już ja idę do kościoła
Pobłogosławże mi ręką swoją
Niechże ja idę z wolą twoją
Na krakowskiej dziedzinie
Stoi jabłonka w dolinie
Pod nią dziewczyna siadała
Złoty warkocz czesała
O mój warkoczyku złocisty
Urosłżeś ci mi rzęsisty
Urosłżeś ci mi po mój pas 
Na mojej matki ciężki płacz

Młoduchna rzuca się do nóg rodzicom; wśród szlochów i łkania ściska ich stopy. Rodzice błogosławią córkę; wtem starosta wzywa do kościoła. Młoduchna z druhnami i muzyką jedzie na wózkach, które otaczają: pan młody, starosta, drużbowie na przybranych koniach, z czubami na głowie; każdy z nich trzyma bat w jednej, a chorągiewkę w drugiej ręce. Zabytek to dawnych Słowian zwyczaju, gdzie każdy zbrojno stawał na obrzęd weselny. Po drodze młodzież czasem rozpala stosy z chrustu; przez nie drużbowie końmi przesadzają.

Wracających z kościoła na progu chaty spotykają z chlebem i solą; gospodarz na państwa młodych i całą drużynę sypie owies; chwytają go i potem zasiewają. Starosta w chacie wita nowożeńców, mówi oracyą o obowiązkach stanu, kończy okrzykiem "Niech żyją państwo młodzi", co wszyscy powtarzają. Dają obiad, potem starsi wiekiem gospodarze, dalej młodzież, muszą przetańczyć wolnego czyli polskiego, mazura i krakowiaka; i to się zowie taniec jeden.

Nadchodzi czas oczepin; swacha kładzie pannie młodej czepiec; wtenczas śpiewają znaną powszechnie pieśń o chmielu. Tańce i uczta do późnej nocy kończą weselny obrządek.

GURU

w Kultura

10piorunów

Białystok – ślady wielokulturowości na Podlasiu

Białystok, serce Podlasia, to prawdziwy tygiel kulturowy. Miasto, gdzie historia żydowska, prawosławna i katolicka splatają się w harmonijną całość. Spacerując po jego ulicach, można dostrzec liczne ślady tej wielokulturowości, od architektury po lokalne festiwale. Białystok, stolica

GURU

w Wiadomości Polska

13piorunów

Palmowanie, pogrzeb śledzia i święconki w baliach. Wielkanoc na staropolskiej wsi

Tradycje wielkanocne podlegały na przestrzeni lat zmianom. Jedne z nich kontynuujemy do dziś, inne zostały zupełnie zapomniane. Wciąż mamy palmę, święcimy pożywienie i malujemy jajka. Zapominamy jednak o tym, żeby przebujać się na szczęście i dać dzieciom do połknięcia kotkę z

GURU

w Historia

4piorunów

Ekspert: wigilijnym hitem za hrabiego Potockiego był jarmuż z kasztanami pieczonymi w cukrowej glazurze

To był wigilijny hit – jarmuż z kasztanami. Jarmuż był podsmażany, a kasztany pieczone w glazurze z cukru trzcinowego, który był wówczas bardzo drogi - odpowiedział PAP dr hab. Jarosław Dumanowski, historyk, profesor UMK Centrum Dziedzictwa Kulinarnego, na pytanie, co nasi przodkowie

GURU

w Historia

3piorunów

Jarmarki bożonarodzeniowe, tradycja, która sięga czasów średniowiecza

Tradycja organizowania jarmarków bożonarodzeniowych sięga średniowiecza. To wówczas w krajach niemieckojęzycznych zaczęły się odbywać pierwsze targi. Były jednodniowe, mieszkańcy zaopatrywali się na nich w mięso - powiedział PAP Michał Świercz, kustosz z Muzeum Archeologicznego i

GURU

w Ciekawostki

22piorunów

POLTERABEND (Polter, Butelki, Wybijanki)- znacie? Obchodzicie? Uczestniczyliście? A może organizowaliście? :smiley:

Ja byłem w sobotę i znów spotkałem gości, którzy pierwszy raz uczestniczyli w takim wydarzeniu :grinning:

Polterabend (Polter) – zwyczaj polegający na tłuczeniu szkła i porcelany przed domem rodzinnym narzeczonej w tzw. wigilię ślubu.

Zwyczaj ten zachował się aż do dziś, praktykowany szczególnie w okolicach KaszubKociewiaŻuław WiślanychCzeczewa, a także na Górnym ŚląskuZiemi chełmińskiejKujawach oraz Poznańskiem – zarówno na wsiach, jak i w dużych miastach. (wiki nie wyszczególnia, ale na Ziemi Lubawskiej również znany i praktykowany zwyczaj)

W przeddzień ślubu (czyli zazwyczaj w piątek wieczorem) bądź coraz częściej tydzień wcześniej, przed domem panny młodej zbiera się – bez osobnych zaproszeń – rodzina, przyjaciele, znajomi oraz sąsiedzi, którzy nie są zaproszeni na wesele i tłuką porcelanę, stare talerze, kubki, umywalki, butelki (na Śląsku, w przeciwieństwie do Wielkopolski, nie tłucze się naczyń szklanych ani fajansowych, gdyż to ma przynosić pecha, a na Ziemi Lubawskiej są to też czasem telewizory kineskopowe, zwykłe słoiki czy nawet szklane bongo ( ͡° ͜ʖ ͡°) ) przed drzwiami wejściowymi, na progu lub na specjalnie przygotowanym w tym celu kamieniu.

Panna młoda powinna posprzątać rozbitą porcelanę, a pan młody częstuje przybyłych gości wódką. Do alkoholu podawane jest jedzenie, często rozstawia się tzw. szwedzki stół. Przyszłym młodym składane są życzenia, niekiedy grana jest muzyka, a spotkanie przeciąga się do późnych godzin nocnych.

Wywodzi się z obrzędów ślubnych, praktykowanych w kulturze niemieckojęzycznej, szczególnie miast hanzeatyckich (niem. polter – hałas i abend – wieczór).

Jest znany też w Austrii, Danii i Szwajcarii. Według tradycji ludowej tłuczenie szkła miało symbolizować pożegnanie przeszłości, dawnego życia, zerwanie dotychczasowych więzów rodzinnych i przyjacielskich, stanowiło rytuał przejścia do nowego stanu społecznego i rodzinnego narzeczonej. Prócz tego, spełniało również funkcje apotropaiczne, czyli wierzono, że hałasy odpędzają złe duchy, zapewniając w ten sposób szczęście przyszłemu małżeństwu.

Na imprezie tego typu pojawia się więcej osób niż na weselu i wypijają więcej wódki, w krótszym czasie ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

Generalnie za małolata zaliczaliśmy z kumplami wszystkie okoliczne 'butelki' (jak zwykło się u nas mówić) bo wódkę leją nawet nieznajomym i z reguły kończyło się to szybkimi zgonami (bo choć nikt nie wyprosi to jednak chce się szybko pozbyć przypadkowych osób i leje im w plastiki po pół kubka wódki) :stuck_out_tongue_winking_eye:

To pewnie jeden z powodów przez które stronię teraz od mocnych alkoholi ¯\\(ツ)

    

Czy byłeś kiedyś na POLTERABENDZIE?

  • Jeszcze jak! Jeżdżę za nimi po całej gminie!28%
  • Pierwsze słyszę!72%

72 głosów

Lider1piorunów

@zuchtomek u nas się po prostu polter mówiło 😉

Osobistość3piorunów

@zuchtomek Mam wrażenie, że ostatnimi laty ten zwyczaj się nieco ucywilizował. Mniej wódy, czasami osobna impreza w wynajętym namiocie tydzień przed weselem, aby sąsiedzi mogli skorzystać. Niemniej tradycja ciągle żywa. Ale pamiętam, że jeszcze 30 lat temu, zwłaszcza na wsiach zlatywali się wszyscy okoliczni alkoholicy na darmowe chlanie. I rzeczywiście potrafili ze starym kineskopem przyjść. Niejedna panna młoda do drugiej w nocy z miotłą latała, a niejeden pan młody przysięgał na ciężkim kacu. W blokach za dzieciaka też biegaliśmy tłuc słoiki, cukierki nam za to dawali. Dzisiaj taka akcja na klatkach schodowych pewnie by nie przeszła, bo obecnie nawet pralka po 22.00 sąsiadom przeszkadza, a kiedyś hałaśliwy polter to był powód do cudnej integracji lokatorów.

Pokaż więcej komentarzy (21)