Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

ApaturiaFanatyk

Dołączył/a:

  • 811 wpisów
  • 1440 komentarzy
  • 43 obserwujących
HydeparkShiiiieeeet Różne, niezależne badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych (m.in. przez instytuty takie jak Pew
Fanatyk0piorunów

@Opornik Czy ja wiem...? Jeśli ktoś np. pracuje w toksycznym środowisku, gdzie jest traktowany jak zasób do wyciśnięcia, jak potencjalny rywal lub jak żywa piłeczka antystresowa, na której wyładowuje się frustrację, to generuje długoterminowy stres i taki stres oddziałuje na człowieka w większej skali niż "tylko" przez te osiem godzin dziennie, przez które jest w pracy. Podobnie z sytuacjami domowymi: jeśli relacje rodzinne czy partnerskie są toksyczne, generują silny, długoterminowy stres, który mocno pogarsza jakość życia i rzutuje na przyszłość.

W przeszłości ludzie często nie mieli wyjścia i nawet jeśli funkcjonowanie w społeczeństwie na określonych zasadach wiązało się z długoterminowym cierpieniem, alternatywa (przeciwstawienie się, próba wymuszenia zmian, odejście) drastycznie obniżała ich szanse na przetrwanie i to w sensie mocno dosłownym. No i większości ludzi od małego był zaszczepiany światopogląd, który miał utrzymywać określony porządek społeczny.

Współcześnie często odkrywamy, że nie zawsze musimy się męczyć podtrzymywaniem relacji, jeśli przysparza nam to stresu i cierpienia. Mocno się też zróżnicowaliśmy. Mamy większą swobodę autoekspresji i chociaż coraz trudniej nam znaleźć "swoje plemię", to jednak często wolimy go szukać niż zaciskać zęby i za wszelką cenę dostosowywać się do ludzi, którzy co prawda są pod ręką, ale nie czujemy się wśród nich dobrze.

Boty to taki kuszący substytut: zamiast szukać "swojego plemienia", skrojony na miarę bot załatwia sprawę i jest łatwo dostępnym zapychaczem. To podobny poziom relacji parasocjalnych co wkręcanie się w jednostronne więzi emocjonalne z twórcami contentu w internetach, z aktorami czy z celebrytami, albo nawet z postaciami fikcyjnymi w ramach fandomów. Tam wszędzie działa ten sam mechanizm, boty po prostu lepiej symulują złudzenie znajomości i bliskości. To nie jest nic nowego, to wszystko już było.

I żeby nie było, w czasach sprzed internetów też istniały takie "zamienniki" do tworzenia jednostronnych więzi emocjonalnych, z których ludzie bardzo chętnie korzystali. W naszym kręgu kulturowym to zwykle były postacie religijne - święci, Maryja, Jezus. Tylko zachowania z tym związane: modlitwy stylizowane na rozmowy, kolekcjonowanie i trzymanie blisko określonych wizerunków, poświęcanie czasu na podtrzymanie "relacji" było wpisane w przejawy religijności osobistej i społecznie akceptowalne.

Fanatyk6piorunów

@Opornik Jak dla mnie to zjawisko z kategorii "jak bardzo trzeba znęcać się nad ssakiem społecznym, żeby zaczął unikać interakcji społecznych..."

Może i jesteśmy stworzeniami społecznymi, ale to zawsze działało na zasadzie, że korzyści, które przynosiło nam bycie częścią społeczności, przewyższały koszty. Zyskiwało się np. ochronę przed drapieżnikami, ochronę przed wrogami, większe szanse na powodzenie w polowaniu dzięki współpracy grupy, większy zasób wiedzy przekazywanej młodszym pokoleniom, większe szanse na znalezienie partnerki lub partnera, opiekę nad dziećmi dzieloną między większą liczbę dorosłych, wsparcie grupy w razie choroby lub problemów i tak dalej.

Ale to zawsze wiązało się z kosztami - coś za coś. A koszty życia w społeczności to na przykład zwiększona konkurencja i rywalizacja o zasoby, jeśli akurat nie wystarcza ich dla wszystkich, rywalizacja o lepszą pozycję, nieustanny "nadzór" grupy i konieczność dostosowywania się, ponoszenie kary za zachowania uznawane przez grupę za nieakceptowalne i związany z tym wszystkim stres.

Jeśli interakcje społeczne z takich czy innych powodów generują nam więcej kosztów, więcej stresu i negatywnych emocji niż zysków i emocji pozytywnych... cóż, rachunek wydaje się prosty.

CiekawostkiW przeciwieństwie do małych żurawi, małe czaple nie są równomiernie pokryte puszkiem i nie zawsze wyglądają
Fanatyk4piorunów

@dzangyl Niekoniecznie, w paru poprzednich wpisach wrzucałam przykłady tych bardziej uroczych 😉

Tak ogólnie to pisklęta zagniazdowników są z zasady urocze i puszyste - czyli np. kaczęta i pisklęta wielu innych ptaków wodnych, kurczęta i pisklęta innych ptaków grzebiących, większość piskląt siewkowych. Wykluwają się na późniejszym etapie rozwoju, bo muszą szybko opuścić gniazdo i szybko się usamodzielnić, więc wydają się bardziej "dorobione" niż pisklęta gniazdowników.

HydeparkCo można w życiu zrobić, ale tylko (dokładnie) jeden raz? #hejtolineanyway
Fanatyk7piorunów

Przejść ząbkowanie?

Fanatyk1piorunów

@Umpolung Heh, wyrosły i to niestety tak, że teraz powinien je obejrzeć chirurg 😉 Ale nie pamiętam, żebym czuła jakiś dyskomfort, kiedy się wycinały, jakoś bardzo powoli to szło i pewnego dnia po prostu się pojawiły nad dziąsłem. Ząbkowanie u malucha to chyba zupełnie inna kategoria doświadczenia.

Fanatyk1piorunów

@Umpolung Heh, wyrosły i to niestety tak, że teraz powinien je obejrzeć chirurg 😉 Ale nie pamiętam, żebym czuła jakiś dyskomfort, kiedy się wycinały, jakoś bardzo powoli to szło i pewnego dnia po prostu się pojawiły nad dziąsłem. Ząbkowanie u malucha to chyba zupełnie inna kategoria doświadczenia.

HydeparkTake małe #diy Zrobiłem drzwi razem z futryną do starego pomieszczenia gospodarczego w którym trzymam rowery i inne
Fanatyk0piorunów

@SST82 Wyglądają fajnie, ale nie będą zimą przymarzać?

Fanatyk1piorunów

@SST82 A to spoko :smiley: Mam podobnie skonstruowane drzwi do komórki i jak żadnego roku nie było z nimi większych problemów, tak w czasie ostatniej zimy przy większych mrozach przymarzały do progu na amen.

Autorytet1piorunów

@Apaturia Raczej nie powinny. Wiszą z 10cm nad ziemią, do tego nie dolegają szczelnie do futryny.

A nawet jak by przymarzły, to zimą nie planuję wyjmować rowerów :grinning:

Fanatyk1piorunów

@SST82 A to spoko :smiley: Mam podobnie skonstruowane drzwi do komórki i jak żadnego roku nie było z nimi większych problemów, tak w czasie ostatniej zimy przy większych mrozach przymarzały do progu na amen.