Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

BilitDebiutant

Dołączył/a:

  • 0 wpisów
  • 3 komentarzy
  • 0 obserwujących

Lider

w Wiadomości Polska

352piorunów

Dzień dobry.

Pamiętacie jeszcze niedawną sprawę dyrektora szkoły zawieszonego przez kuratorium za ochronę uczennicy przed przemocą w domu?[1]

Otóż uprzejmie donoszę, że w innej szkole na Podkarpaciu (po skargach dzieci) dyrektorka zgłosiła księdza za niewłaściwe dotykanie dzieci min. po udach i pośladkach.

W odpowiedzi na to wieś przyszła pod szkołę z taczkami, żeby ją wywieźć, zabrali jej telefon, skakali po aucie, nie pozwalali odjechać. Rodzice dzieci uwierzyli księdzu a nie własnemu potomstwu. Twierdzą, że „księża zawsze macali”.

Po wszystkim dyrektorka zrezygnowała z pracy w tej szkole. Ksiądz natomiast został.

Świeckie państwo prawa, które chroni dzieci.

   

Pokaż więcej komentarzy (34)

Twórca

w Hydepark

14piorunów

Dostalem podwyżkę najmu. +33%

i nie jest to niezgodne z prawem bo umowa na tok przedłużana co roku. Jak się nie podoba to nara.

Zaliczki na media? 800 zł miesięcznie…

centralne ogrzewanie – 226,28 zł/GJ (było 69 zł)

Ciepła woda – 68,00 zł/m3 (było 32 zł).

Zapytacie czemu tak drogo? Putinflacja - gaz zdrożał. A realnie wiadomo - cena już spadła ale zmienimy jak się obłowionym jak obajtek.

Koszt mieszkania właśnie mi wzrósł o 1/3

a reszta kosztów jak sami czujecie w portfelu po zakupach też nie mała.

Wszystkie mieszkania w okolicy kosztują tak samo.

kredytu nie dostanę bo nie mam wkładubani zdolności. Ale na mieszkanie w wynajmie to już z 10 lat mnie musi być stać.

Rodzice nigdy mi nic nie dali. Nie byłem ustawiony.

Pracuję żeby egzystować. Egzystuję żeby pracować.

Co ja mam teraz robić? Z czego jeszcze zrezygnować żeby jakoś rodzinę utrzymać? Drugi etat wziąć? Jedna osoba z moich znajomych już tak robi.

poratujcie radą albo chociaż dobrym słowem bo czuje się jakbym miał zaraz zostać wywalony na bruk.

  

Twórca0piorunów

@Bilit chociaż tysiąc więcej. Ale wiem że za rok przecież będzie gorzej. Zarabiam powyżej średniej krajowej. Mieszkam w okolicach stolicy. Ale brak mieszkania powoduje że bezsensownie ląduję kasę w najem. Alternatywy nie ma bo nawet najmniejsze kawalerki będą kosztować podobnie albo „oszczędzę„ tysiaka przez rok a sytuacja będzie dokładnie taka sama bo nie mam gwarancji że jak się przeprowadzę to nie dostanę podwyżki za 2 msc.
Nie masz gotówki - źle. Masz - niewiele lepiej. Poziom życia leci na ryj z prędkością TGV.
Nie mam pojęcia jak wiążą koniec z końcem ludzie ze średnią krajową. Przecież wszyscy mają jakiś najem albo kredyt i mają te same problemy.
Urzeka mnie kiełbasa wyborcza z kredytami 2%-0%
Zdecydowanie mieszkanie prawem a nie towarem.
Mieć swój kąt w który wiesz że jak będziesz nawet żarł chleb ze smalcem to będzie Twój daje nadzieję że kiedyś będzie lepiej.

Twórca0piorunów

@Drathir Duże miasto. Wątpię że ktoś gdzieś w obecnych czasach zapłaci mi więcej. Dobiłam do górnej granicy w mojej branży. Musiałbym chyba zostać mitycznym IT z pensją 15k na łapę żeby się kasą nie musieć przejmować przez następne lata

Pokaż więcej komentarzy (18)

Kosmonauta

w Hydepark

232piorunów

Mój ojciec umiera.

Od kilku tygodni leżał w szpitalu. Dzisiaj siostra mi przekazała, że zdiagnozowano u niego raka jelita, pobrano mu też wycinki z kilku miejsc, bo możliwe, że rak zaatakował też inne organy. Lekarze mówią, że jest bardzo źle i konsylium ma zdecydować, czy jest szansa na operację. Ojciec jest przytomny, ale bardzo słaby i nieświadomy swojej diagnozy.

Siostra i ja mieszkamy w UK, rodzice w Polsce. Siostra leci do kraju za trzy tygodnie, prawdopodobnie zobaczyć go po raz ostatni.

Ja nie chcę lecieć i nie mam ochoty go widzieć.

Ojciec, od kiedy pamiętam, miał całą swoją rodzinę w d⁎⁎ie. Własną żonę poniżał i żerował na jej naiwności. Pił ostro, czasem codziennie, wracał zaszczany i/lub pobity do domu bez pieniędzy i gdyby nie wsparcie siostry mojej matki, to nawet na opłaty byśmy nie mięli. Chodziliśmy w połatanych, a czasem dziurawych ciuchach do szkoły i byliśmy ofiarą żartów, bo on musiał mieć na wódkę. Spłodził czwórkę dzieciaków, ale nie zajmował się żadnym, miał na nas kompletnie wywalone. Mieliśmy zakaz zawracania mu głowy, nawet jak nic nie robił, bo on chciał mieć święty spokój. Jeden z moich starszych braci wykorzystywał tę jego obojętność, aby gnębić fizycznie i psychicznie mnie i siostrę, która była najmłodsza, bo wiedział, że pozostanie bezkarny. Przez to nad całym dzieciństwem wisi mi taki cień bycia codziennie poniżanym nawet w najbardziej błahych sytuacjach przez mojego brata.

Ten kompletny brak zainteresowania odbił się na nas wszystkich - brat wyrósł na bardzo aroganckiego typa, który albo siedział za jakieś pomniejsze wykroczenia, albo imał się półlegalnych interesów. Teraz siedzi w Wietnamie, gdzie właściwie zbiegł, bo w kilku innych krajach policja chętnie chciała by mu zadać trochę pytań. Siostra też się w życiu szarpała, miała próby samobójcze, próbowała zostać zakonnicą, chociaż jej ostatecznie udało się ustatkować i wiedzie spokojne życie na emigracji. Ja przeszedłem kilka terapii, mam zdiagnozowany syndrom DDA i problemy z budowaniem bliskości, ale emigracja dała mi ten dystans potrzebny, żeby mozolnie zbudować normalny związek, relacje międzyludzkie i jestem zadowolony ze swojej pracy.

Ostatni raz w Polsce byłem cztery lata temu, musiałem załatwić sprawy notarialne. Nie widziałem się z rodzicami prawie trzy lata. Pamiętam do dzisiaj tę scenę, kiedy zapukałem do rodzinnego domu. Ojciec otworzył mi drzwi, znużonym głosem powiedział: "A, to ty." i poszedł dalej oglądać telewizję...

Teraz więc, gdy on tam dożywa swoich ostatnich dni, nie czuję takiej odpowiedzialności, żeby przyjeżdżać do niego. Nie uważam, żeby sprawdził się jako rodzic, nie przykładał się do swojej roli ani trochę, dbał tylko o swoją wygodę i własne zachcianki i wydaje mi się, że kiedy on umrze, ja nie będę żałował tej decyzji.

Rozmawiałem o tym z moją dziewczyną i ona też uważa, że jeśli nie będzie mnie to prześladowało później, nie powinienem jechać. Ale wciąż muszę to z siebie komuś wyrzucić, a nie bardzo mam gdzie, więc chętnie posłucham waszych opinii.

   

Wirtuoz1piorunów

@Felidiusz Nie dziękuj, nie ma za co. Niestety jest nas, takich po przejściach, całkiem sporo. Trzeba się wspierać i jeżeli mój komentarz choć trochę pomógł, to jest mi lepiej na serduchu.

Wirtuoz2piorunów

@mshl nie jest za późno. Ja z jednej strony pragnęłam bliskości, a nie potrafiłam się przytulić nawet do przyjaciółki. Związki niszczyłam, bo jak zaczynało zależeć, to natychmiast szukałam sytuacji konfliktowych. Zawsze byłam duszą towarzystwa ze sporą ilością znajomych, ale tak naprawdę wszystkich trzymałam na dystans i byłam strasznie samotna. Do tego zmarnowałam wiele lat, bo nie wiedziałam w czym tkwi problem, ale jak już zaczęłam nad sobą świadomie pracować, to życie stało się jakieś łatwiejsze i przyjemniejsze. Tak więc, da się, sporo stresu żeby się przełamać, ale da się :smiley: Poszukaj terapii. Powodzenia, trzymam kciuki aby wszystko się poukładało.

Pokaż więcej komentarzy (85)