Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

BrodimirSpecjalista

Dołączył/a:

  • 3 wpisów
  • 127 komentarzy
  • 0 obserwujących

GURU

w Hydepark

115piorunów

Bartłomiej Kubkowski pokonał 160 kilometrów przez zimny Bałtyk bez ani jednej przerwy i bez snu. Przeprawa trwała 56 godzin. Za piątym podejściem ustanowił historyczny rekord, zostając pierwszym człowiekiem, który przepłynął Bałtyk ze Szwecji do Polski.

Z powodu zimna, fal i skrajnego wyczerpania sportowiec zaczął mieć halucynacje. Gdy trafił do szpitala, był ledwo przytomny. Pierwszą rzeczą, o którą poprosił, były kotlety mielone i ogórki małosolne.

https://youtube.com/shorts/u20W6Aj2IIo?is=RglwrKqFEHjJbHkD

Pokaż więcej komentarzy (51)

Fanatyk

w Hydepark

93piorunów

Jako że odliczam ostatnie dni do urlopu, który tym razem niestety spędzę nad polskim morzem (niestety bo zimno), to powspominałam sobie swoje poprzednie wyjazdy, jeden szczególnie zapadł mi w pamięć 😅

Pisałam jakiś czas temu o starej pracy na miotle, że polecieli w c⁎⁎ja z kasą. Właśnie wtedy wydarzył się tamten urlopik, który jeszcze przed zamieszaniem z kasą miał być na totalnego biedaka, a wyszedł jeszcze bardziej xD

Był to też mój pierwszy 'dorosły' wyjazd nad morze, po wielu latach, więc mimo skromnych planów, byłam mega podjarana.

Podróż
To były jeszcze czasy, że booking.com nie istniał, albo nie miałam o nim pojęcia, więc w poszukiwaniu noclegu trzeba było przekopywać się po różnych stronach, na których ogłaszały się różne noclegownie. Potem trzeba było dzwonić wszędzie po kolei i pytać o wolne miejsca, przy okazji korygując często ceny bo 'uuuups zapomniało nam się zmienić', oczywiście cena zawsze szła w górę 😛
Problemem było też to, że załatwiałam te wakacje na tydzień przed wyjazdem, więc większość ośrodków była już pełna.
Ale udało się, znalazłam pole campingowe w pobliżu Mielna, gdzie wynajęłam przyczepkę dwuosobową dla siebie i swojej lepszej połówki. Wtedy nie mieliśmy jeszcze aut a nawet prawka, więc trzeba było jeszcze kupić bilety na pociung, gdzie udało się zarezerwować 2x brak gwarancji miejsca normalny.
Ogółem lubię jeździć pociągami, ale wtedy to był koszmar, spocony wagon, bez klimatyzacji, wypchany do granic możliwości grażynami, płaczącymi dziećmi i sebkami z muzyką z głośników. Ale jedziemy na wakajki jeeeeej!
Niestety pociągi do dziś mają tendencję do omijania mniejszych nadmorskich miejscowości, więc po wyjściu z pociągu, waląc jak menele, musieliśmy jeszcze złapać jakiś lokalny bus, który też zbyt blisko naszego campingu nie stawał xd

Camping
To był mój pierwszy raz na campingu 😅 oczywiście nie spodziewałam się hotelu*, szczególnie że kosztowało mnie to chyba 20 zeta za noc, no ale właściciele mogli się bardziej postarać xD teren w większości pokrywała trawa niemal do kolan, jedynie wydeptane ścieżki i miejsca pod namioty stały na płasko. Na cały camping były 2 kible i 2 prysznice, wszystko koedukacyjne, przed ciekawskimi spojrzeniami chroniły jedynie parawany. Fug spod grzyba nie sposób było dostrzec, mało kto używał po sobie mopa po załatwieniu czynności, więc szansa na utratę zębów była niezerowa. Kolejki do tego przybytku były najgorsze. Teren może i nie był zbyt duży, ale czasem już z irytacji oczekiwaniem olewałam to mycie, bo przecież mogę się wykąpać w morzu hehe.
Sama przyczepa to było zderzenie ze wczesnym PRLem, ale z całym inwentarzem minionego czasu i przerobionych lokatorów. W środku była stara kuchenka gazowa na butlę, parę dziurawych garnków i patelnia, która uratowała nam wyjazd. No i mały stolik z ławeczkami po obu stronach.
Łóżko niewygodne i ciasne, całą noc się tutlałam z jednej sprężyny na drugą, ale na wakacjach nie chodzi o to aby się wyspać, nie???
Jak na dwuosobówkę to w sumie nawet mi samej byłoby ciasno.
Robaki 🫣 były wszędzie, wieszaliśmy chleb na uchwytach szafek bo strach było na stole zostawić. Zakładam że miały w przyczepie jakieś siedlisko, bo nie wydaje mi się, że tyle ich z zewnątrz wchodziło. Ale nie ważne, wakacje, bawimy sieeee.

Mielno
Nie byłam tam wcześniej, a nadmorskie miejscowości, które poznałam za dziecka zapamiętałam jako urocze.
Mielno niestety nie spełniło moich oczekiwań co do polskiego morza.
Ale panie, kto to wiedzioł, nie czytalimy, zapłacili, tera trzeba udawać, że jest za⁎⁎⁎⁎ście 😍
Zacznę od tego, że na mapie nasz camping wcale nie wydawał się tak daleko. Ale kiedy wypełniliśmy plecaki kocami i trunkami i udaliśmy się w dziewiczą podróż na plażę, okazało się że droga ciągnie się w nieskończoność, a jeszcze trzeba wrócić. I tak dzień w dzień.
Były jakieś autobusy, ale nie dość że według rozkładu jeździły bardzo rzadko (2x dzienne?) to tak na prawdę nie jeździły wcale, chyba że akurat byliśmy już w połowie trasy z autobuta to potrafił nas minąć radosny autobus. Rozkład? Jaki rozkład? Tak na prawdę jedyny autobus, który nie zawiódł przez cały wyjazd był ten, którym przyjechaliśmy z Koszalina. Co niestety później miało swoje smutne konsekwencje.
Niezawodny but zaprowadził nas w końcu do Mielna 👀 a na miejscu, festiwal spierdolenia. Zewsząd dochodzące umcyk umcyk, drące mordę seby, wkurwione karki, wszędzie syf kiła i mogiła. My ubrani na metali, wtedy jeszcze za sam wygląd szło dostać wpierdol, nie było ulic pełnych alternatywek, do których na dziś dzień wszyscy są przyzwyczajeni, więc cichaczem przemknęliśmy przez to miasto potencjalnej śmierci i... w końcu! Szum fal, ptaków darcie japy I ten charakterystyczny zapach gnijącego glona 😍
Ale, jak już mym oczom ukazała się plaża, byłam rozczarowana, nie wiem już który raz na tym wyjeździe. Piasek nie był biały, ani nawet żółty, taki w kolorze sraki z powtykanymi gdzieniegdzie flaszkami i chusteczkami nawilżanymi. Zaraz obok konkurujące ze sobą biczbary, który zrobi największy hałas. Plaża żałośnie wąska. Stężenie ludzi na metr kwadratowy gorsze niż w lidlu na promocji karpia. Wszędzie patologia, krzyk i nieprzyjazne mordy.
Ja słyszałam w późniejszym czasie, że Mielno to taka letnia imprezownia i na spokój nie ma tam co liczyć, na tamten moment podpisałbym się pod tym wszystkimi ręcyma, ciekawe jak tam jest teraz? Od tamtego czasu moja noga tam nie postała i z lepszą połówką do dziś nie szczędzimy wrednych komentarzy na to miejsce xD
Ale uj, bawiiiimy sieeee.
Trzeba było odejść kawałek od głównych wejść, aby znaleźć w miarę spokojne miejsce na rozbicie kocyka. Morze też mnie nie zachwyciło, nie było przejrzyste a temperatura w nim wykręcała mi kości, ale c⁎⁎j, zapłacone, trzeba korzystać. Niestety nie tylko tenperatura wody była niska. Przez cały, calutki wyjazd piździło jak cholera. Wiatr był taki, że urywał głowę. A w tym czasie we wrocku 30 stopni, trzeba było zostać w domu xD

Jedzonko
Jak już wspominałam, nasz budżet był niewiele wyższy niż dniówka chińczyka w fabryce azbestu.
Ale hej, są wakacje, trzeba zaszaleć, rybka i frytasy z suruwą nęcily zapaszkami.
Wybraliśmy się do niewyglądającejnadrogą knajpy z fiszem. Menu nie wyglądało przyjaźnie dla naszego portfela, ale była szansa po tym wyżyć. Niestety kiedy doszło co do czego, to na nasze szczęście zostaliśmy poinformowani jeszcze przed zamówieniem (tak, byliśmy debilami), że podane ceny są za 100g i tak na prawdę nie stać na na zeżarcie tej cholernej ryby xD
Skończyło się na wizycie w jakiejś lipnej pitcerii, margerita i sos czosnkowy, na bogato.
I było to nasze pierwsze i ostatnie jedzenie wychodne. Poza tym gotowaliśmy sobie na tej starej kuchence i pordzewiałych naczyniach, ale bardzo szybko nasze posiłki stawały się coraz bardziej biedne xD wspominałam wcześniej o tym, że patelnia uratowała nam wyjazd. A to dlatego, bo mieliśmy coraz mniejsze pole do popisu w okolicznej biedronce I w końcu zaczęliśmy się żywić jedynie tostami z serkiem topionym xD ale paaanie, co to były za tosty, pryma sort. Usmażone na patelni, z tym serkiem na którego myśl się teraz wzdrygam, bo podgrzany przyklejał się do podniebienia jak po⁎⁎⁎⁎ny.

Rozrywki
Oczywiście mogliśmy zapomnieć o czymkolwiek za co się płaci, więc uskutecznialiśmy spacery po plaży na przemian z leżeniem plackiem.
Czas umilało nam zioło, którego wtedy paliliśmy sporo (pewnie dlatego nie mieliśmy kasy hahaha). Ale fajnie było na plaży w nocy wypalić gibona i patrzeć w czerń. Miałam wtedy wrażenie, że zaraz przyjdzie wielka fala i mnie wciągnie do morza xDD
A co do zjaranych historii, to po nocach bałam się chodzić do kibla campingowego xD trzeba było przejść cały teren a wokół było ciemno jak cholera i z każdej strony dochodziły dźwięki grasujących zwierząt. Raz, kiedy nie wytrzymałam i zdecydowałam się ruszyć, to na powrocie zaczęło za mną biec jakieś zwierzę, tak było, nie zmyślam 😂 do przyczepy nie wbiegłam tylko wpadłam na pełnej k⁎⁎⁎ie razem z drzwiami xD

I tak to się żyło na tych wakajkach. Oczywiście minęły szybko i już trzeba było myśleć o powrocie na miotłę.

Powrót
Mówiłam że autobusy miały rozkład co najwyżej w d⁎⁎ie? A z buta na dworzec koszaliński nie było szans. Stało się co stać się musiało, gruz nie przyjechał, a czas do odjazdu pociągu zszedł na minus. Dojechaliśmy w końcu do Koszalina jakimś busem, który zatrzymał się na naszym przystanku, choć nawet nie było go na rozkładzie. Potem czekało nas kolejne kilka godzin czekania na następny pociąg, w którym oczywiście trzeba było ogarnąć bilety, na szczęście konduktor był łaskawy i częściowo uznał nasz stary bilet, dzięki czemu dopłata mieściła się w naszym awaryjnym budżecie.

Moje kolejne wyjazdy nad polskie morze nie były już tak ekscytujące, choć dwa z nich z powodu towarzyszy wyprawy stały się niezapomniane, ale to zbyt świeży temat aby o nich opowiadać xD
Tym razem też pewnie będzie zabawnie (a tak na prawdę to nie) z powodu potencjalnego towarzystwa 🤡
Od lat zawsze jak jadę nad morze, to w pierwszy dzień jem rybę z frytami na pamiątkę tej jednej, pamiętnej, której zjeść nie było mi dane xD
Tak więc już w najbliższy poniedziałek rybka wjedzie na bogato, a wy spodziewajcie się pogorszenia pogody nad morzem, bo zawsze przypadkiem pakuję do plecaka zimno i deszcz 😛

Dla uwiarygodnienia tej pięknej przygody załączam fotki z jednego z wejść na plażę i swoje zza przyczepowej kuchenki xD

Pokaż więcej komentarzy (50)

Osobistość

w Gry

29piorunów

Jako, że na Hejto jest sporo starych ludzi to może kogoś zainteresuje. Za niecałą godzinę startuje LoL Classic. Na ostatniej fali popularności wszelkich "klasycznych" wersji różnych popularnych gier Riot postanowił zrobić nowy gamemode który ma symulować experience starego Lolka.

Jak starego? Teoretycznie są to okolice sezonu 3 ale w praktyce jest to bardziej taki remix różnych elementów które gracze zapamiętali najbardziej. Tak więc będzie wiele skilli i itemów których nie było już w grze w tym momencie. Ja się osobiście jaram bo to własnie w sezonie 3 zacząłem grać w tę grę i gram w nią nieprzerwanie do teraz. Btw cały event miał się zacząć o 17:00 ale jako, że to jest Riot to klasycznie im coś nie działa i przesunięto premierę na 20:00 xDD.

Tutaj można poczytać więcej info, przywrócić swoje stare konto oraz pobrać grę: https://www.leagueoflegends.com/pl-pl/classic/

Zamierzasz wrócić do LoLa z okazji premiery trybu Classic?

  • Tak3% (6 głosów)
  • Nie30% (59 głosów)
  • Gram cały czas3% (5 głosów)
  • Nigdy nie grałem i nie zamierzam (dobra decyzja)59% (116 głosów)
  • Sprawdzam5% (9 głosów)

195 głosów

Pokaż więcej komentarzy (20)

Inspirator

w Dyskusje

12piorunów

Mrugacie światłami innym kierowcom po minięciu mobilnej kontroli prędkości?

Z jednej strony bardzo męczy mnie obecna kultura (a raczej jej brak) jazdy. Wydaje mi się, że ludzie coraz mniej kierują się zasadami zdrowego rozsądku na drodze, czego winnym są moim zdaniem m.in. zmniejszona liczba kontroli drogowych. Uważam, że skoro ktoś łamie przepisy drogowe, to należy mu się kara. Dzielimy tę samą drogą i swoją bezmyślnością taka osoba naraża mnie i innych uczestników ruchu na niebezpieczeństwo.

Z drugiej strony po to są fotoradary oznakowane, aby działać prewencyjnie. Więc mrugnięcie samochodom z naprzeciwka sprawi, że kierowca zwolni i być może zwiększy to na odcinku kontroli bezpieczeństwo.

Gdy byłem mały myślałem, że mruganie to kultura drogowa. Dzisiaj nie mrugam nigdy.

Jakie jest wasze zdanie?

Pokaż więcej komentarzy (19)

Osobistość

w Hydepark

46piorunów

W zeszłym roku miałem trochę lepszą formę rowerową niż mam teraz, więc z kumplem wybraliśmy się na imprezę pt. Rajdy dla frajdy z myślą, że skoro ma to być pseudowyścig amatorów to będzie czilowe kręcenie w okolicach 30-35kmh i oglądanie widoczków. Błąd. Był ogień od samego początku, srogie tempo i ciśnięcie momentami po 50-60 kmh w peletonie (przynajmniej póki starczyło siły). A czemu o tym wspominam, otóż w sobotę wybrałem się na tor Poznań, nie ogarnąłem jednak że impreza to Time Attack Cup a nie jakiś pierwszy lepszy track day xD

Jeśli chodzi o moje doświadczenia torowe, to są one mizerne. Na żywo kilka sesji na torze Uć (który tak naprawdę nie jest nawet torem tylko "Ośrodkiem doskonalenia jazdy"), trochę na torze Modlin no i simracingowe śmiganie po komputerowym torze Poznań z koleżką w luźne wieczory. Muszę przyznać, że wirtualny tor Poznań bardzo nam siadł i jednym z motoryzacyjnych celów na ten rok było zaliczyć tam sesję na żywo. No i oto przypadkiem w środę patrzę - Tor Poznań. Sobota. Jeżdżą. Ziom, kupujemy? Kupujemy. No to kupiliśmy.

Po tym jak kasa poszła zacząłem sprawdzać coś więcej o samej imprezie na jaką się zapisaliśmy. No i szybko okazało się, że nie jest to jakaś tam zwykła imprezka żeby poganiać autem tylko Time Attack Cup czyli właśnie zawody dla amatorów - no ale już huk, zapłacone. Ale im dłużej patrzyłem na listę startową, tym gorzej to wyglądało xD Duża część aut porobiona na 400 i więcej koni, wszyscy na slickach/semislickach no i patrząc po niektórych nazwiskach albo ich czasach widać że nie są to niedzielni /czy tam sobotni/ kierowcy. No ale ponownie - huk, zapłacone xD

Auto, którym pojechałem to kombi xD w postaci starego Mercedes AMG C63, praktycznie wszystko w aucie jest seryjne oraz ma założone drogowe opony, nie semislicki - natomiast nawet w fabrycznej formie jest dość szybkie (ponad 500 kuni) i sztywno zestrojone więc obawiałem się głównie przegrzewającego się oleju (regularny problem w tych samochodach, dokupiłem akcesoryjną chłodnicę ale jakoś nie było czasu założyć) no i oczywiście czynnik ludzki w postaci kierowcy-leszcza xD

Jak wygląda sama impreza na torze? Ludzie są podzieleni na pięć grup, od najszybszej do najwolniejszej, ja trafiłem do przedostatniej co chyba było dobrym wyborem. Sesja trwa około 15 minut, w ciągu których da się zrobić 6-7 okrążeń. Potem grupa zjeżdża i jej miejsce zajmuje kolejna, więc sesja trafia się co około godzinę-półtorej. Z jednej strony trochę mało, z drugiej szybka jazda po torze jest dość wyczerpująca zarówno dla kierowcy-amatora jak i auta, więc może to i lepiej - tym bardziej, że usterki wśród zawodników były całkiem częste i sporo aut zjeżdżało w trakcie z toru lub wręcz było ściąganych lawetą. Moja pierwsza sesja trwała całe dwa okrążenia i skończyła się czerwoną flagą po tym jak jeden kierowca obrócił auto na zakręcie przy wyprzedzaniu innych po wewnętrznej, drugi złapał gumę a trzeci jakąś usterkę techniczną. Na szczęście potem było już lepiej.

Jak wygląda kontakt z szybkim torem, dla osoby która nie miała z tym wcześniej doświadczenia poza śmiganiem na symulatorze? Muszę przyznań, że simracing naprawdę NIEŹLE potrafi przygotować do jazdy. Nitkę miałem z grubsza obcykaną, tor znałem, orientacyjne prędkości w zakrętach również. Natomiast, to czego symulator nie odda to przygotowanie "psychiczne" - odczucia z siedzenia przed monitorem vs w fotelu z aucie lecącym momentami w okolicach 200kmh wraz ze wszystkimi konsekwencjami ewentualnych błędów wchodzą trochę na głowę. Przy czym wydawało mi się, że jadę szybko ale dopiero po obejrzeniu filmików widzę jak się srałem - hamowania duuuużo za wcześniej, prędkości za niskie. Drugim stresującym czynnikiem była dla mnie obecność innych ludzi na torze xD wyprzedzanie gdy jadą za wolno lub bycie wyprzedzanym samemu - tak naprawdę każdy taki manewr powoduje pogorszenie czasu i trzeba mieć albo farta albo jeździć sporo szybciej niż ja aktualnie żeby być w stanie przejeżdżać czyste kółka. Co ciekawe też, jeżeli chodzi o samą jazdę uważam, że symulator jest sporo trudniejszy od prawdziwego auta, rzeczywistość pozwala dużo szybciej, łatwiej i dokładniej wyczuć zachowanie samochodu i opon, stwarza jednak dodatkowe ryzyka, jak inni użytkownicy lub przypadkowo wylane na torze płyny zostawione przez inne pojazdy.

Na sobotę miałem dwa cele - nie rozjebać auta i zejść z czasem okrążenia poniżej dwóch minut. Drugiego nie udało się osiągnąć (zabrakło 3 sekund, dla porównania na symulatorze dość łatwo siadało mi 1:56), ale pierwszy - i może ważniejszy - już tak. Niestety, nie wszyscy mieli tyle szczęścia - pechowo, na ostatnim kółku ostatniej sesji rozlany na torze olej spowodował wypadniecie z toru dwóch aut i ich dość istotne uszkodzenie. Ogólnie wypad oceniam megadobrze, myślę że wizyta na szybkim torze dla każdego fana motoryzacji to punkt obowiązkowy. Jedyny problem jaki mam to wrażenie, że amatorski sport jest trochę zbyt poważny. Czy dotyczy to rowerów czy motosportu czy pewnie dowolnej innej dyscypliny, trafiają się ludzi którzy traktują to wydarzenie jakby było zawodami o tytuł mistrza kosmosu. Albo to ja mam zbyt wyjebane.

Filmik z przejazdu:

https://youtu.be/IggZiq6_gKk

Pokaż więcej komentarzy (25)

Gwiazdor

w Hydepark

59piorunów

Od poczatku maja zebrałem się w sobie i postanowiłem wejść w moje upragnione hobby.

Od kilku lat latał mi po głowie (hehe) dron. Z racji tego, że fizyka lotu nie jest mi obca postanowiłem zacząć od wysoko postawionej poprzeczki i mój pierwszy w zyciu dron to wyścigowe fpv.

Po długim resarchu i godzinach czytania/oglądania poradników udało mi się wszystko skompletować i i ile chcialem pierwszego zbudować samemu to jednak postawiłem na gotową konstrukcję. Zrobiłem wymagane uprawnienia i wykupiłem OC. Oczywiście jestem dorosły i po rozpakowaniu i wgraniu wszystkich niezbędnych rzeczy (taki dron z pudełka wymaga wgrania mu wielu rzeczy) uznałem, że najmadrzej jest poćwiczyć na symulatorze. Oczywiście, że nie wytrzymałem i od razu poszedłem polatać po dokladnie 0 minutach spędzonych na ćwiczeniu.

Pierwszy lot to była bardziej walka z super czułym sterowaniem niż coś co można nazwać kontrolowanym lotem jednak przewidziałem to i odbył się na ogromnej polanie bez możliwości rozbicia się o coś innego niż trawę.

Generalnie wyszło lepiej niż sądziłem i już po dwóch tygodniach latania nauczyłem się kontroli ktora pozwalała na latanie pomiędzy drzewami z prędkością + - 80kmh i wykonywanie prostych sztuczek.

Wiem ja wyglada te hobby i od poczatku się zastanawiałem kiedy będę musiał kupić lutownica do większej naprawy.

Teraz przechodzimy do sedna:

Wystarczyło 3.5 tygodnia xD

Z własnej głupoty pomyliłem guziki w efekcie czego wyłączyłem go na wysokości 80m bez możliwości włączenia lotu. OCZYWIŚCIE, była piękna pogoda aż do momentu zgubienia drona w szczerym polu i złapała mnie burza.

Teraz mam spalonego drona, jednak zaraz jadę do paczkomatu po lutownicę.

Trzymajcie kciuki bo to bedzie moje pierwsze lutowanie.

Morał jest taki, że nie ma co się załamywać porażkami i pamiętajcie który guzik to wyłącznik

Pokaż więcej komentarzy (26)

Lider

w Hydepark

81piorunów

Choć era serwisów streamingowych miała być końcem piractwa, zjawisko to przeżywa obecnie renesans. Rozdrobnienie rynku na kilkanaście różnych subskrypcji sprawiło, że użytkownicy coraz częściej wracają do nieoficjalnych źródeł, aby uzyskać dostęp do ulubionych treści w jednym miejscu. Dyskusja o piractwie nie jest już tylko czarno-biała i dotyka kwestii dostępności, cen oraz praw własności cyfrowej.

Argumenty „za” lub przyczyny zjawiska:

Dostępność treści:* Piractwo często pozwala na obejrzenie produkcji, które nie są dostępne w danym regionie ze względu na licencje geograficzne.

Ochrona dziedzictwa:* Wiele starych filmów i seriali znika z oficjalnych platform (tzw. content purge). Nieoficjalne archiwa bywają jedynym miejscem, gdzie można je jeszcze znaleźć.

Aspekt ekonomiczny:* Przy rosnących cenach wielu subskrypcji (Netflix, Disney+, HBO itp.), piractwo staje się darmową alternatywą dla osób o niższych dochodach.

Zagrożenia i straty:

Straty dla twórców:* Brak wpływów z biletów czy subskrypcji uderza nie tylko w wielkie studia, ale też w niszowych twórców i ekipy techniczne.

Bezpieczeństwo cyfrowe:* Korzystanie z serwisów z torrentami lub nielegalnym streamingiem naraża użytkowników na złośliwe oprogramowanie (wirusy, ransomware).

Jakość i stabilność:* Nieoficjalne źródła często oferują gorszą jakość obrazu, błędne napisy lub nagłe przerwy w działaniu serwisu.

Jaki jest Twój stosunek do piractwa filmów i seriali?

  • Piracę bez wyrzutów sumienia (bo streaming jest za drogi/rozproszony).48% (258 głosów)
  • Piracę tylko wtedy, gdy filmu nie ma w legalnej ofercie.25% (137 głosów)
  • Kiedyś piraciłem, teraz korzystam tylko z VOD/kina.14% (77 głosów)
  • Nigdy nie piracę, to dla mnie kradzież.2% (10 głosów)
  • Chcę tylko zobaczyć wyniki.11% (59 głosów)

541 głosów

Pokaż więcej komentarzy (106)

Gruba ryba

w Fotografia analogowa

25piorunów

No szlag by to... Kręcę się po Bakalarskiej, specjalnie zabrałem ze sobą pentaxa z wysokoczułą kliszą. I co? Źle ją założyłem. Dobrze że się zorientowałem, po siedmiu zdjęciach, że korbka naciągu idzie coś za lekko. Niestety przekręciłem kilka razy naciągiem powrotnym, bo chciałem sprawdzić... i cały film wrócił do kasetki. Jak to teraz wyciągnąć? Chyba będę musiał pójść do labu. W każdym razie zdjęć już dzisiaj nie porobię, bo nie wziąłem ze sobą zapasu filmów. A 7 zdjęć które zrobiłem pozostanie tylko w mojej wyobraźni. Tak to jest ze starymi analogowymi aparatami, raczej z ich niedbałą obsługą.
i trochę , bo cały spacer zmarnowany.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Osobistość

w Jedzenie

37piorunów

Śniadanie do oceny: Włoskie panini Saltimbocca, jajko, bekon, cheddar, sałata lodowa, majonez i przecier z włoskich pomidorków San Marzano 😁

Neapolitańska kanapka saltimbocca (dosłownie: skok do buzi, hop do buzi) to wydłużona kromka, po podgrzaniu miękka w środku i chrupiąca na zewnątrz*. Jest zrobiona z ciasta na pizzę i może być nadziewana ulubionymi składnikami.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Gry

32piorunów

Właśnie skończyłem Clair Obscure: Expedtion 33. Gra niecodzienna. Oglądając trailery myślałem, że turowy system walki szybko mnie znudzi będzie powtarzalny. Jednak są dodatki aby być bardziej zaangażowanym podczas niej dzięki parowaniu czy unikaniu ciosów. Do tego każdy przeciwnik ma inne okno czasowe, w którym unik czy parowanie zadziała więc wiele razy uczyłem się przeciwnika zanim udało mi sie go pokonać.

Sam świat również inny - nie jest to typowy open world ze znacznikami jak np. w Ubisoft - mamy motywacje aby eksplorować, dowiadywać się nowych rzeczy na temat świata, co jak i dlaczego. Mamy chęci szukać również dziennków poprzednich ekspedycji aby dowiedzieć się o świecie więcej.

Teraz to za co gra jest świetna - muzyka, fabuła i wizualia świata. (od tego momentu mogą być wysokopoziomowe spoilery)

Muzyka - absolutne arcydzieło, polecam 8h soundtracku włączyć na spotify czy YT. Również każda postać ma swój dedykowany motyw. Byłem w szoku jak dowiedziałem się, że jest to pierwsze dzieło kompozytora i do tego tak młodego.

Wizualia świata - jak na motyw przewodni malarski przystało - światy od siebie się różnią, dużo abstrakcji. Sam UI gry również w taki sposób potraktowany, czy wybór ataku i ruch kamery. Po prostu trzeba w to zagrać i poczuć.

Fabuła - koncept świata w świecie, powiązanie Maele i Alici, samej malarki - wchłonęło mnie to natychmiastowo. Do tego końcowy motyw, trauma rodzinna, a na końcu sam wybór i moralnie ciężki.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Ciekawostki

88piorunów

Chyba najbardziej urocze zdjęcie pajączka w historii :spider: Mały pająk z rodziny skakunowatych krótko po wykluciu, sfotografowany w 2009 roku przez Scotta Thompsona. Małe skakuny są pod względem rozmiarów miniaturowe, często nie większe od muszki owocówki - w miarę jak rosną, przechodzą przez serię linień, aż w końcu osiągają rozmiary osobników dorosłych.

Na drugim zdjęciu dorosły skakun z tego samego gatunku.

tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

220piorunów

Przypomniało mi się. To była akcja :smiley: (nie, nie miałem)

Specjalista3piorunów

Jeszcze dokupywałem jak spadało 😆

KUPUJ JAK LEJE SIĘ KREW

Na szczęście się nie zniechęciłem, kolejne inwestycje w krypto były już bardziej trafne

Pokaż więcej komentarzy (58)

Lider

w Hydepark

169piorunów

pierwszy raz z życiu jem w

bułka z kurczakiem, cola i frytki

współczuję każdemu kto się tym odżywia

Osobistość1piorunów

@Half_NEET_Half_Amazing A no jak pierwszy raz spróbowałem to miałem podobne odczucia. To było parę lat temu. Ja ogólnie praktycznie nie jadam takich fastfoodów bo to jest totalne gówno, dosłownie rzadziej niż raz na rok. Ale czasem się zdarzało i jak już to zawsze to był McDonald. Może nie zdrowe, no ale smakowo ok. Raz się zdarzyło, ze Mc miał jakąś awarię i nie sprzedawali przez chwile to poszedłem do KFC obok i to był taki zawód że ja nie mogę xD.

Pokaż więcej komentarzy (81)

Zawodowiec

w Hydepark

145piorunów

Ponieważ sporo siedzę w AI, pomyślałem, że mógłbym dzielić się wskazówkami, jak efektywniej korzystać z modeli językowych (LLM). Jeśli jest zainteresowanie, to zróbmy ankietę.

Na początek mam technikę Blank Page Prompt (BPP), czyli „prompt z pustą kartką”. Zamiast dawać modelowi od razu gotowy, szczegółowy schemat, budujesz pełen kontekst w trakcie rozmowy, na podstawie jego odpowiedzi. To daje lepsze rezultaty, bo pozwala AI precyzyjniej dostosować się do Twoich potrzeb.

Przykład

Zamiast (gotowy prompt): „Napisz post o tym, jak AI zmieni rynek pracy, uwzględniając zawody kreatywne i techniczne, w 10 punktach i używając języka formalnego”.

Lepiej (metodą BPP):
Ty: „Jakie są największe wyzwania związane z integracją AI w biznesie?”
AI: „Etyka, bezpieczeństwo danych, brak specjalistów…”
Ty: „Rozwiń temat braku wykwalifikowanych specjalistów. Podaj przykłady zawodów.”
AI: „Wzrośnie zapotrzebowanie na inżynierów promptów, specjalistów od AI governance…”

W ten sposób stopniowo budujesz kontekst (i możesz dowiedzieć się czegoś nowego), zamiast rzucać wszystko naraz.

Pisać czy nie pisać?

  • tak87% (346 głosów)
  • nie13% (51 głosów)

396 głosów

Fanatyk0piorunów

Warto jednak pamiętać że odpowiedź to będzie uśrednienie wszystkiego. Niekoniecznie zawsze o to nam chodzi. Mam jednak wrażenie że na razie wszyscy idą w to na slepo

Pokaż więcej komentarzy (47)

Sum

w Dyskusje

74piorunów

Siemka, czy tylko ja po zrobieniu tostów ustawiam jej w konstrukcje tak aby nie zaparzyły się, by nie zmiękły w oczekiwaniu na swoją kolej?
Oczywiście do tego jedyny prawilny sos :)

czy robisz testowe konstrukcje ?

  • Tak21% (64 głosy)
  • Nie68% (207 głosów)
  • sprawdzam11% (33 głosy)

304 głosów

Gruba ryba1piorunów

@EmPfLiX zgaduje że większość osób odpowie "Nie" ponieważ są zwierzętami którym nie przeszkadza zaparzenie tosta i jedzenie tego miękkiego gówna

Dla mnie minimum to jest położenie na podkładce która zapewnia obieg powietrza :partying_face:

Specjalista1piorunów

Muszę spróbować, do tej pory po prostu obracałem je 1 do 2 razy podczas stygnięcia co kilkanaście sekund kładąc za każdym razem na niezaparowaną część talerza

Pokaż więcej komentarzy (39)