KredafredaGruba ryba
335piorunówCreepsinhoPraktykant
Dołączył/a:
- 0 wpisów
- 22 komentarzy
- 0 obserwujących
w__wWirtuoz
18piorunówObiecany post trochę późno, ale na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że jestem obecnie bardzo zajęty w związku z nadchodzącą przeprowadzką.
Bez dalszego wstępu przejdę do rzeczy!
Dzień pierwszy.
Do nowego miejsca zamieszkania przyjechałem w poprzednią niedzielę, zostawiając swoją rodzinę 200km za sobą, aby przez nadchodzący miesiąc widywać się z nią co weekend.
Przyjechałem wczesnym wieczorem, by na spokojnie wypakować rzeczy, przespacerować się po nowej okolicy i wyspanym przyjść do pracy.
Z nieznanych mi powodów, które nazwałbym stresem, nie umiałem wystarczająco wcześnie zasnąć i poniedziałek powitałem delikatnie niewyspany.
Mimo wszystko do nowego miejsca pracy dotarłem punktualnie, mijając się ze swoim nowym szefem w piętrowym garażu naszego biurowca.
Pierwszą rzeczą która mnie zaskoczyła, był fakt, że firma zdążyła już się przenieść do nowego, większego biura (w trakcie rozmowy rekrutacyjnej dowiedziałem się że planowana jest przeprowadzka, ale ta miała odbyć się dopiero kilka tygodni po moim dołączeniu do firmy), drugą rzeczą był cały sprzęt którego zdjęcie mogliście zobaczyć w poprzednim poście i śniadanie, które szef przywiózł z pobliskiej piekarni.
Naprawdę fajne uczucie dostać całkowicie nowy sprzęt , czy kilka słuchawek i myszy do przetestowania i wybrania czego się chce (czego nie widać na zdjęciu).
Oczywiście nie obeszło się bez porannej kawy, zrobienia zdjęcia stanowiska na pamiątkę i do pochwalenia się, a dopiero na samym końcu do odpakowywania i włączania sprzętu.
Moim pierwszym zadaniem było oczywiście przygotowanie stanowiska i sprzętu - wgranie aktualizacji, pościąganie rzeczy potrzebnych w pracy i sama konfiguracja, czy nawet dodanie stopki do służbowego maila.
Tego dnia byłem praktycznie sam z szefem, więc na luzie gadaliśmy na najróżniejsze tematy gdy w tle leciały aktualizacje.
W większości rzeczy towarzyszyła mi dokumentacja dostarczona przez firmę, która tłumaczyła krok po kroku jak wykonać większość rzeczy - przy okazji dostałem zadanie udokumentowania dodawania podpisu na iPhonie, na potrzeby wdrażania mniej technicznych pracowników do innych działów w przyszłości.
Gdzieś w międzyczasie wpadła druga i trzecia kawa, a do nich dodatkowo ciasto, które przywiozłem ze sobą na wkupienie się w łaski pozostałych członków ekipy.
Gdzieś w trakcie rozmowy i samych planów związanych z przeprowadzką, po tym jak zapytałem o dzień wolnego aby móc lepiej ogarnąć przeprowadzkę, mój szef rzucił mi nagle dodatkowe 2 dni urlopu (w Niemczech nie ma przepisu prawnego, który gwarantuje dodatkowe wolne z powodu przeprowadzki) na poczet przeprowadzki - później dogadałem się na jeden dzień wolnego przed samą przeprowadzką i wcześniejsze wyjścia z pracy w piątki co tydzień w pierwszym miesiącu, abym mógł szybciej zobaczyć się z rodziną.
Na koniec dnia udało się praktycznie wszystko poinstalować i skonfigurować, a przy pozostałym czasie omówiliśmy moje kolejne zadanie, po czym wpadła żona szefa zajmująca się biurem, pogadaliśmy przez chwilę i tym sposobem zakończyliśmy pierwszy dzień mojej przygody w IT.
Dzień drugi... i cała reszta.
Drugiego dnia, z samego rana pogadaliśmy przy porannej kawie na temat mojego zadania, a następnie wziąłem się za myślenie, czytanie i diagramy UML, o których w trakcie studiów myślałem, że mi się więcej nie przydadzą.
Moje zadanie polegało na wstępnym zaprojektowaniu bazy danych dla nowego projektu i przygotowaniu wstępnej dokumentacji w postaci opisu i diagramu.
Po godzinie dołączył do nas drugi programista, z którym zamieniłem kilka słów, aby po chwili dołączył się szef, który poinformował mnie, że w okolicach południa pokażę im swoje wypociny.
Wybiła godzina dwunasta w południe. Zaprezentowałem swój diagram i wyjaśniłem swój pomysł, a potem zaczęła się dyskusja, która pozwoliła mi zrozumieć dlaczego wstępne projektowanie jest takie ważne.
Nastąpiła istna burza mózgów, w trakcie której mój pomysł został uzupełniony o dodatkowe uwagi, a po której wziąłem się do przerobienia mojego diagramu, uzupełnienia opisu tekstowego i wrzuceniu kilku tabel. Na sam koniec dnia założyliśmy repozytorium dla projektu, pogadaliśmy o moim kolejnym zadaniem i ponownie odwiedziła nas szefowa (która normalnie jest tylko z doskoku w biurze). Tak minął dzień drugi.
Trzeciego, czwartego i piątego dnia (w zasadzie tylko do wczesnego południa) dopieszczałem ponownie diagram i pisałem swój pierwszy kod w pracy. W trakcie prac oczywiście ciągle zasięgałem pomocy swoich kolegów - mojego szefa (na potrzeby dalszych wpisów będę nazywał go C.) i drugiego programisty (ten z kolei będzie B.), którzy jasno tłumaczyli mi co należy zrobić.
Co zabawne, nie do końca zrozumiałem jedno polecenie (ciągle uczę się języka, a teraz mam możliwość rozszerzenia swojego słownictwa) i sam sobie skomplikowałem pracę dorabiając już logikę do kodu, kiedy tylko wstępnie miałem wybrać potrzebne metody, a które ponownie mieliśmy wspólnie zweryfikować.
W piątek z rana zostałem zapytany, czy uda mi się dowieźć moje zadanie do końca - na co szczerze dałem 50% szans (ciągle wspomagałem się różnymi źródłami z neta), a ponownie koło południa pchałem zadanie na zdalne repozytorium.
Ciut po 12 odbyliśmy wycieczkę do piekarni, gdzie zaopatrzyliśmy się w prowiant na przerwę - na koszt mojego pracodawcy, który dodatkowo kupił dla każdego coś słodkiego, a po samej przerwie do biura wpadła ponownie szefowa, abyśmy mogli wszyscy wspólnie odbyć rozmowę podsumowującą pierwszy tydzień.
Drobna runda feedbacku, którą musiałem zacząć, byłem pytany o moje wrażenia, o rzeczy które można poprawić aby polepszyć wdrażanie nowych pracowników w przyszłości, czy o ocenę trudności zadanie które mi przydzielono.
Z drugiej strony otrzymałem bardzo pozytywne słowa, zauważono że nie wykonałem jednego polecenia zgodnie z wytycznymi.
Sama rozmowa zakończyła się pozytywnie, a ja o 14 wyszedłem z pracy, aby zebrać swoje graty z mieszkania i wrócić do swojej rodziny, a na koniec dnia dostałem między innymi wiadomość #picrel
P.S.
Już nie będę kombinować z formatowaniem, ale 3. dnia po pracy skoczyłem jeszcze z szefem odebrać stół i ławy do naszego "kąta socjalnego", które potem po mojej propozycji złożyliśmy, aby zakończyć wszystko po godzinie 20:00 xD Po wszystkim zamówiliśmy pizzę i zostałem zaproszony do C., a na swoje mieszkanie wróciłem krótko przed 22:30.
Myślę, że to jeden z najdłuższych postów które zagoszczę pod tagiem #wwprogramujewniemczech . Nie spodziewam się, aby praca i wydarzenia w okół niej były na tyle ekscytujące, ale gdyby kogoś interesował temat samej emigracji do Niemiec, zaczęcia od dosłownego zera, "zejścia pod kreskę", to z chęcią opowiem o samej emigracji, czy odpowiem na pytania gdyby się jakieś pojawiły.
Dzięki za miły odbiór ostatniego posta i zainteresowanie!
#nieprogramowanie #emigracja #niemcy

SUQ-MADIQAutorytet
40piorunów#przekrojenarysunkach #statki #rysowanie #ciekawostki
Titanic, autor i rok nieznany

BadmanekInspirator
101piorunówPijcie ze mną kompot, za chwilę zostanę ojcem 😊

MichumiGruba ryba
155piorunów
Robie_fikolkiGwiazdor
319piorunówZbyt długo pracowałem w jednej robocie. Jak w pastach w typowym Januszexie. No i odezwał się kumpel że szukają kogoś na support dla szwajcarskiego klienta do korpo. Mój angielski jeśli chodzi o czytanie i słuchanie oceniam szczerze na dosyć dobry, ale "mówiony" trochę zardzewiał bo się nie używało na codzień. Kij tam. Wysyłałem CV. Podczas rekrutacji nie bałem się sprawdzania mojej wiedzy technicznej itd. tylko tej rozmowy po angielsku. A gdy przyszedł drugi etap rekrutacji i rozmowa z osobami technicznymi po angielsku to totalnie się rozblokowałem. Luźna gadka o niczym i o wszystkim. Serio pierwszy raz w życiu na luzie gadałem sobie po angielsku z kimś. No i po rozmowie pomyślałem tylko "Spoko się gadało. Nie zrobiłem z siebie idioty. Nawet jak nie dostanę tej roboty to chyba najgorzej nie wypadłem". No i tydzień później dostałem info że klient ze Szwajcarii zaakceptował moją kandydaturę. Także do końca czerwca jestem na wypowiedzeniu, a od lipca nowe wyzwania. Po co to piszę? A no po to że trzeba ryzykować i w siebie wierzyć. Ja nie wierzyłem przez mój angielski, a jednak gdy zadzwonili z HR z info jak zostałem oceniony to mój angielski określili jako "bardzo dobry" (sam bym wcześniej ocenił jako słabo komunikatywny). Także ryzykujecie, a ja żałuję że nie ryzykowałem wcześniej.
scorpGruba ryba
100piorunów_Chwilę zbierałem się do stworzenia tego wpisu – w końcu zdecydowałem, że zrobię wrzutkę. Może kogoś zmotywuje to do działania. Chcę opisać w jaki sposób udało mi się zrzucić prawie 30kg w pół roku i podzielić się swoimi spostrzeżeniami /doświadczeniami w tym temacie._
Historia zaczyna się klasycznie – za dużo przekąsek, mniej ruchu po ukończeniu studiów, praca biurowa i człowiek będący jak dotąd zawsze szczupły wchodzi na wagę i zauważa że złapał prawie 100kg 😉 Do tego paskudny nałóg w postaci palenia fajek niczym smok i jaki mamy rezultat? Ano taki, że wejście na czwarte piętro po schodach jest nie lada wyzwaniem.
Zupełnie przypadkiem, trafiłem w tamtym czasie na podcast Joe Rogana z Davidem Gogginsem i coś w mojej głowie dosłownie się przestawiło. Z dnia na dzień rzuciłem palenie papierosów i stwierdziłem, że muszę coś ze sobą zrobić. No i zaczęła się praca nad samym sobą.
I poniżej lista rzeczy, które umożliwiły mi osiągnięcie celu. Oczywiście wszystko o czym piszę ma charakter subiektywny. Nie mam wykształcenia dietetyka i nie byłem przez nikogo prowadzony. Do wszystkiego dochodziłem sam na własną rękę, więc jeśli się w czymś mylę – to z góry przepraszam i proszę o naprostowanie.
* Absolutna podstawa – zakup wagi kuchennej. Ważenie wszystkiego i liczenie kalorii w aplikacji – ja liczyłem w Fitatu. Założyłem sobie nieprzekraczalny deficyt 1000kcal dziennie – zależało mi na tym żeby nie spalić razem z tkanką tłuszczową większości mięśni. Wraz z postępami, jak już byłem w okolicach 80kg to zmniejszyłem deficyt na około 500 kcal. (Im mniejszy body fat, tym ciało chętniej sięga po mięśnie w celu dostarczenia energii na deficycie – stąd mniejszy deficyt w późniejszym etapie).
* Ważenie się codziennie, za każdym razem w tych samych warunkach, czyli rano, już po porannej toalecie. Chwilę zajęło mi dojście do tego, że waga dynamicznie się zmienia i jednego ranka możesz ważyć mniej, a drugiego więcej i żeby się tym nie przejmować. Jeśli utrzymujesz deficyt to chudniesz, zmienia się tylko zawartość wody w organizmie, ewentualnie nosisz więcej w jelitach danego dnia więc waga wskaże większą wartość. Codzienne ważenie pokazywało mi jasny trend, w jakim kierunku idzie waga. Do „dzienniczka” trafiała mediana ze wszystkich z 7 pomiarów w przeciągu tygodnia.
* Nie przyjmowałem kalorii w formie płynnej – całkowite odstawienie soków, alkoholu, napojów słodzonych, cukru.
* W każdym posiłku jadłem jakieś warzywa lub owoce (z uwagi na obecność sycącego błonnika) + 25g białka. To mi zostało do tej pory i to jest podstawa tego jak konstruuję swoje posiłki.
* Zwiększenie podaży białka do 1,8g na kilogram masy ciała – w celu zachowania jak największej ilości mięśni.
* Regularne pory przyjmowania posiłków.
* Regularny, zdrowy sen – czyli chodzenie spać o tej samej porze codziennie i spanie co najmniej 8h.
* Kroki! Nabijanie jak największej ilości kroków w ciągu dnia. Prosty przelicznik – 1000 kroków = 30 kcal spalonych. Mało, ale jak przy każdej możliwej okazji się chodzi to tych kroków się nazbiera w ciągu dnia. Do tej pory jak na coś czekam, to nigdy nie stoję w miejscu. Zawsze jestem w ruchu 😉
* Oprócz codziennych sesji kardio w postaci skakanki, codziennie ćwiczyłem oporowo. Nigdy nie wykonywałem ćwiczeń na dużych obciążeniach – zbudowałem sobie małą siłownię w garażu przy domu i nie chciałem wydawać dużej ilości pieniędzy na zbędne mi wyposażenie. Tłukłem dużo powtórzeń w każdym ćwiczeniu. Bardzo polubiłem metodę ćwiczenia w supersetach, z małymi przerwami pomiędzy nimi.
_Wyposażenie mojej przydomowej siłowni:_
_2x Hantla 15kg_
_1x sztanga, razem z obciążeniem waga 50kg_
_Drążek do podciągania_
_Taśmy oporowe_
_Kettlebell 16kg domowej roboty, później doszedł zakup cięższego – o wadze 24kg_
_Stojak do robienia dipów własnej roboty_
Jak widać biednie, ale coś tam mogłem się poruszać. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
I odnośnie samej diety:
1. Jedyną rzeczą jaką kontrolowałem był podaż kalorii i białka.
2. Tłuszczami i węglami żonglowałem, w zależności od tego na co miałem ochotę danego dnia. Jednak częściej jadłem więcej węgli z uwagi na to że bardzo lubię owoce, tłuszcze ograniczałem do minimum (moim źródłem tłuszczu był tylko łosoś, orzechy, awokado).
3. 4-5 posiłków dziennie. Zawsze o tych samych porach dnia.
4. Jadłem wszystko, czasem na obiad był kebab czy pizza. Nie odmawiałem sobie niczego – byle tylko było to wliczone w zapotrzebowanie kaloryczne.
5. Jako że od zawsze miałem ciągutki do słodkich smaków to cukier zastąpiłem słodzikami.
6. Bardzo pomagała mi kofeina. Przyjmowana w postaci kawy lub napojów energetycznych (bez cukru). Przyjmowanie kofeiny z zasadą, aby nie przekraczać dziennej rekomendacji max 400mg kofeiny dziennie. Jedna kawa z dwóch łyżeczek to szacunkowo 200mg kofeiny. Jeden energetyk (500ml) to szacunkowo 200mg kofeiny.
A co tam u mnie teraz? Gra muzyka! Wagę trzymam w ryzach, jakoś strasznie się przy tym nie starając. Wiele nawyków żywieniowych z okresu diety ze mną zostało. Od cukru odszedłem na stałe, zostałem przy słodzikach. Kalorii już nie liczę, bo przez pół roku redukcji zdążyłem nauczyć się ‘na oko’ co ile ma. Skończyłem redukcję na wadze 69kg, po tym świadomie przybrałem do 75kg żeby się czuć jak człowiek. 😉 Skakankę ograniczyłem i przerzuciłem się inną formę kardio - #bieganie . (Przy okazji pozdrawiam gorąco tag #sztafeta ❤️ !) Bieganie jest dla mnie priorytetem, ograniczyłem więc trening oporowy. Ćwiczę dalej oporowo, ale dużo mniej niż przedtem.
W komentarzu podrzucę jeszcze moje pomiary wagi z aplikacji Fitatu – jak widać pierwszy pomiar jest z 9 maja 2021, a ostatni z 19 grudnia 2021. Od 19 grudnia do marca 2022 wchodziłem na pułap 75kg i do tej pory go już trzymam. Plan jest utrzymać tę wagę jak najdłużej!
Trochę się rozpisałem, ale mam nadzieję że komuś to pomoże w swojej wędrówce. A może i nawet będzie tą iskrą, którą ja także otrzymałem od kogoś innego. Jeśli dotarłeś do samego końca z czytaniem – dziękuję Ci za swój poświęcony czas. 😊
Na fotkach z lewej - okolica 100kg i z prawej 72kg. Mam jakieś fotki z pułapu 69kg, ale ta zdjęcia żylastych rąk na pompie - ta waga to już była przesada. Znajomi zaczynali mi mówić, że wyglądam jakbym był na coś chory... Więc pokazuję foto jak wyglądam jak człowiek rozumny. I sory za trochę uwalone lusterko ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

@scorp gratulacje! kilka pytań: w jakim jesteś wieku? pracowałeś normalnie w tym czasie? zmotywował Cię tylko stan Twojej formy (a raczej jej braku)? jak z życiem towarzyskim czy zwykłym odpoczynkiem w takim trybie?
rainGruba ryba
23piorunówNie bardzo dziś chciało mi się iść na siłownię. Więcej nawet - gdy wczoraj kładłam się spać, to już zaczęłam się prawie że martwić, że dziś jest dzień nóg. :stuck_out_tongue_winking_eye: Nie wiem, co jest takiego w ćwiczeniach nóg, że chyba ciężko byłoby znaleźć kogoś, kto je lubi.
Trening wyszedł trochę bardziej lajtowy niż zwykle, bo znów miałam problemy ze snem, spałam tak może 4-5 godzin i ogólnie czułam się trochę rozbita. No i chciałam wcześniej go skończyć, bo potem wybierałam się do fryzjera. :smiley:
W MC nie zwiększałam ciężaru, ale dodałam po 2 powtórzenia w serii. Zamiast bardzo nielubianych przeze mnie przysiadów bułgarskich (które zabierają też sporo czasu), zrobiłam 3 serie zakroków. Też ich nie lubię, ale trochę mniej. 😛 No i ucięłam jedno ćwiczenie na brzuch, zostawiając allahy.

Dla mnie silownia to czarna magia. Chodzę tam od niespełna tygodnia. Nigdy w życiu tam nie byłem i robię wszystko na czuja. Fbw znafcy z internetów polecali i tego się trzymam. Ale jak sobie po pejsbuku albo u nas na tagu podczytuje ten wasz żargon to czuje się jakbym wrócił do szkoły i uczył się języka obcego 🙄 wszystko trzeba googlac. A o diecie, makro i liczeniu kalorii to nawet nie myślę.
@rain co to za apka?
rainGruba ryba
12piorunówTrening zrobiony. We wszystkich ćwiczeniach dorzuciłam te 2-2.5 kg (no w prostowaniu na ławce rzymskiej tylko + 0.5 kg, ale tu boję się szarżować, bo nie ufam temu ćwiczeniu, no i mam chory kręgosłup), oprócz suwnicy i wykroków - w obu przypadkach stosowane obciążenie jest dla mnie wymagające - szczególnie te 2x16 kg w wykrokach jakoś mnie dobija.:expressionless: Dziś napiszę temu "mojemu" trenerowi, że hmm to jednak nie do końca to, o co mi chodziło we współpracy i że rezygnuję. Mam zresztą dobry pretekst - ktoś mi uszkodził auto na parkingu i wylądowało u blacharza-lakiernika. A to trochę kosztuje, nawet jeśli uszkodzenie nie jest bardzo duże.
Zastanawiałam się nad tym, żeby Was bardziej zacząć wykorzystywać. Już tłumaczę: jakoś tak motywująco działa na mnie to, że wrzucam sobie tutaj te 3 razy w tygodniu relację z treningu. A że jest to screen z apki, w której zawsze uczciwie wpisuję liczbę serii i obciążenie, bo przecież muszę wiedzieć na następnym treningu ile zrobiłam w poprzednim, nie ma tu opcji na manipulacje. Owszem - chodziłam na siłownię regularnie jeszcze zanim zaczęłam tu wstawiać relacje, myślę, że chodziło też o to, że po prostu co miesiąc z konta schodzi mi opłata za karnet, więc nie chcę by się marnowała, ale np. kiedy pojechałam na parę dni do rodziców na święta wielkanocne to "zwyczajnie" bym olała ćwiczenia, ale myśl o tym, że może jednak ktoś się zainteresuje tym, że czemu nie wstawiam screena, spowodowała to, że także w domowych warunkach robiłam treningi. Krótko mówiąc - presja społeczna to czasem dobre narzędzie. 😅
Ale do rzeczy: zupełnie padła mi samokontrola jeśli chodzi o jedzenie. I wstydzę się tego. Nie chcę wnikać czemu tak się stało, chcę po prostu wrócić na właściwe tory. Stąd też pomyślałam, że zacznę znów ważyć się codziennie i będę raz w tygodniu wstawiać screena z apki Huaweia ze średnią tygodniową mojej wagi. Wagę też mam Huaweia i ona automatycznie przesyła odczyt do apki, więc też nie będzie opcji na oszukiwanie. Może w ten sposób wreszcie się ogarnę. 😒
Dla wszystkich miłośników apek: Strong.

@rain Na każdego działają inne bodźce do motywacji, jeżeli Tobie pomaga w tym hejto to spoko 😉 rok temu miałem podobnie z rowerem. Ah.. co do jedzenia to jednak większość osób lubi jeść i ostatnio trochę mnie bawi, że dawniej ludzie się obawiali, że zjedzą za mało/nie będą mieć co jeść a aktualnie człowiek robi sobie wyrzuty sumienia jak zje za dużo :smiley: coś czuję, że psychodietetyka będzie bardzo popularnym biznesem w niedalekiej przyszłości.
Ugułem to po wczorajszym treningu bardzo bolały mnie kolana (na szczęście w drugiej połowie dnia ból minął) i plecy w odcinku lędźwiowym. Na tyle, że nie bardzo mogłam siedzieć przed komputerem, więc jestem do tyłu z pracą. Dziś jest trochę lepiej, tzn. dalej bolą, ale mniej i chyba znów nie będę mogła wysiedzieć przy biurku. Fck this sht, nie mogę sobie pozwolić na takie przestoje. 😒
QuakeGruba ryba
60piorunów
Mmmm, zupa ze śmieci. Moja ulubiona :)
GanderKompan
4piorunówW niedzielny wieczór przeglądając OLX, znalazłem kilka ofert maszyn używanych (tokarki, frezarki) do uzdrowienia, stopień prac różny od przywracania danych maszynowych, przez regenerację mechaniki albo wymianę napędów. No i naszły mnie pewne przemyślenia, swoją drogą jak co niedzielę - chyba założę nowy tag weekendowemysli. Zastanawia mnie czy ktoś może zajmuje się odnawianiem starszych maszyn albo przywracaniem ich do życia. Od zawsze jestem gdzieś związany z budową maszyn, przemysłem. Wiem, że wszystko wiąże się z dbaniem o spełnienie dyrektyw maszynowych oraz wszystkich zagadnień związanych z bezpieczeństwem. Zastanawiam się jak by to wyglądało jako własna działalność, czy ludzie nadal szukają wśród używanych czy może obecnie bardziej opłacają się leasingi lub nowe chińskie maszyny. Zachęcam wszystkich z branż - CNC, budowy maszyn itd do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami. Jak zapotrzebowanie na usługi CNC, robotyzacje, integrację?
a okazyjnie powiem, żeby Wam sił w nadchodzącym tygodniu nie zabrakło
> Jak zapotrzebowanie na usługi CNC, robotyzacje, integrację?
@Gander duże, choć i tak musisz mieć operatora do maszyny. Dziś jest to guzikowy, który podaje materiał, i naciska przycisk.
> ludzie nadal szukają wśród używanych
@Gander oczywiście
> obecnie bardziej opłacają się leasingi
@Gander zależy od firmy
> nowe chińskie maszyny
@Gander takie maszyny nie są złe, jak zapłacisz odpowiednią kwotę. Tych tańszych to nawet nie ma co rozważać, chyba że do domu. Bo jak masz łoże wysokości 20-30 cm z żeliwa, a reszta to stalowa ramka, to stabilność takiej maszyny kiepska jest.
@Gander pamiętam, że mieszkając jeszcze w Polsce parę lat temu, w jednym z przygranicznych województw, mieliśmy na wojewódzkie miasto tylko jednego gościa, który ogarniał starsze maszyny i ich naprawę w razie awarii. Więc wydaje mi się, że zapotrzebowanie jest Zawsze. Jeśli oczywiście jest się dobrym w swoim fachu.
FoxingtonFenomen
43piorunówSiemanko nocna, pewnie jesteście ciekawi co dzisiaj na tapecie :thinking_face: (jak nie to i tak wam pokażę :yum:) Robię dzisiaj uchwyty (rączki) do peryskopów łodzi podwodnych. Zamówienie o samej Kriegsmarine:de: 😉
Życzę Wszystkim miłej nocki :v:

Komentarz usunięty przez moderatora
@Foxington pamiętaj o sabotażu. Kiedyś wdrażałem produkcję wałów napędowych do MB dla niemieckiej Bundeswehry. Zjebalismy chyba z 11 z 50 szt. Zawsze to 11 potencjalnie uszkodzonych w wyniku akcji sabotażowej pojazdów "wroga"
Barabarabasz7312Gruba ryba
135piorunów
O jak rykłem w głos 😅
Suodka_MoniaGruba ryba
7piorunówJest coś piękniejszego niż śpiew ptaków o poranku?
@Suodka_Monia u mnie skrzeczą mewy, jak po⁎⁎⁎⁎ne
@Suodka_Monia to zalezy czy chodzi ci o ten czas kiedy pijesz juz kawe/herbate czy o 4.20 jak dzis, kiedy te skurczybyki mnie obudzily
JesteDiplodokieGruba ryba
3piorunówTudududududdududududududu.
Pani Hania to jest jednak fachowiec.

Nic mną tak nie gibie jak Pani Hania. Od pół roku mniej więcej katuje non stop. Buka to mój ulubiony kawałek zdecydowanie
jarezzGruba ryba
85piorunówPierwsze moje życzenia na #wielkanoc , które składam tutaj.
Mir.... Wróć... Tomki, Kasię (z d⁎⁎y to jest i nie wiem, kto to wymyślił ale wstydź się)... Hejto userzy życzę Wam przede wszystkim zdrowia.
Jak zdrowie dopisuje, to reszta już sama przyjdzie. Dobrej pracy, dużo kasy też nikomu nie będę żałować.
Zdrowie, Fajna praca i hajsy som. Na koniec życzę znalezienia, tej pasującej do Ciebie, drugiej połowy. Życie wtedy jest łatwiejsze i przyjemniejsze od tego, które smai mielibyście spędzać.
Z fartem moi drodzy.
Komentarz usunięty przez moderatora
Nawzajem
copowierybaKompan
0piorunówhttps://mypolitics.pl/results/643224fb814c620007f919c7
Już wypity zrobiłem se test, nie mam pojęcia co to jest socjalliberalizm, jakoś mnie pociesza wynik że żadna partia nie odpowiada moim poglądom... No ale myśle że żaden test nie uwzględnia tego ze wszystko jest tak zmienne że nawet 1000 pytań nie da odpowiedzi :smiley: pozdrawiam, nie mam na kogo głosować, pusty głos znaczy nieważny, każdy dostanie x :smiley: a się jeszcze wiosna nie skonczyła, gdzie tam do jesienii....
A zrobiłem z ciekawości. I też wyszło, że żadna partia nie odpowiada moim poglądom. I niby jestem liberalistą xd
Akinori456Gwiazdor
7piorunówPowiem Wam że mam powoli dość i faktycznie dam wypowiedzenie z pracy... Mówiąc, tłumacząc coś komuś, to nie wiedziałem że trzeba tyle włożyć w coś takiego wysiłku, a i tak j⁎⁎⁎na ameba społeczna z ilorazem mniejszym od ziemniaka robi po swojemu...
Mam serdecznie dość... 😠 :pensive:
@Akinori456 rzucaj to w pisdu jesli masz ambicje; a jezeli jestes leniwy, to nie bierz tej roboty na powaznie
¯\\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
AryoGURU
647piorunówRosyjski kierowca tira napotkał na trasie w kierunku Drezna (zapewne jadące do Polski, a potem zobaczy się) ciężarówki z Bradleyami i w związku z tym przeszedł załamanie nerwowe.
mirror: https://streamable.com/j3zn6n
Ten filmik nie niesie ze sobą żadnej wartości oprócz rozrywkowej
#aryocontent #niemcy #wojna #rosja

@Hasti Nie wszystko jedzie na Ukrainę. Część amerykańskiego sprzętu stacjonuje na wschodniej polskiej granicy, żeby Polacy czuli się bezpiecznie i niezagrożeni przez groźby Rosjan
@Aryo abramsa w trójmiejskie widziałem na obwodnicy
WalenciakowaGURU
37piorunówWczoraj w nocy ruskie trafili w turecki statek handlowy Tuzla stojący w Chersoniu (Ukraina).
@Creepsinho sam se eksplodował.
@Walenciakowa nie zarzucam kłamstwa, ale filmik ze streamable pokazujący płonący statek + swój własny opis to jednak news i źródło z d⁎⁎y jak na "wiaodmości świat"
