nietzscheGruba ryba
23piorunówKos (common blackbird)
#antymeme #antymemy #memy #heheszki #humorobrazkowy

Dołączył/a:
nietzscheGruba ryba
23piorunówKos (common blackbird)
#antymeme #antymemy #memy #heheszki #humorobrazkowy

myoniwyFanatyk
68piorunów#konstruktorelektrykamator
Dobra, wyjątkowy tysięczny wpis dodany, teraz można zacząć spamować.
A trochę się tego nazbierało. Będzie z 10 wpisów na bidę.
Od czego by tu zacząć?
Ooo, już wiem, #codziennabrylalodu dobiegła końca.
Wrzucałem film na YT, może ktoś widział, większość pewnie nie.
To daję link i tu:
https://www.youtube.com/shorts/0hcvrHKGeY0
Jak projekt startował to zbierałem głosy do kiedy wytrzyma.
Tu jest lista obstawiających z datami.
Więc akcję wygrywa @entropy_ chociaż machnął się ledwie o tydzień.
Niestety nie będzie zimnego drinka na urodziny, cóż, może za rok się uda.

myoniwyFanatyk
151piorunówRówno w południe.
Dawno się nie odzywałem, a było to spowodowane wieloma względami. Np tym że jest to mój tysięczny wpis, więc musi być wyjątkowy.
Parafrazując cytat z filmu Wrrrr.
- Znacie mój kanał na YT, Inżynier bez tytułu?
- Znamy!
- Fajny, nie?
- Tak, panie inżynierze bez tytułu.
No to poczyniłem kroki by móc w przyszłości zmienić nazwę kanału.
Czy warto było? Nie wiem, choć się domyślam.

MerkuryFenomen
127piorunówDzisiaj 601 rocznica śmierci Jana Husa na stosie w Konstancji!
Poza tym mam urodziny i wciąż zaniżam średnią wieku na Hejto.
#urodziny

LubiepatrzecGURU
13piorunówJaki byście kupili samochód, gdybyście musieli jeździć nim przez następne 15 lat? Zero ograniczeń ale musi uwzględniać każdy możliwy scenariusz życiowy.

Cori01Osobistość
57piorunówPREZENT DLA SZEFA BEZ OKAZJI
Nigdy nie sądziłam, że doczekam się takiej pracy w której pracownicy sami bez okazji chcą dać prezent dla swojego przełożonego bez okazji, tak po prostu w podzięce za bycie normalnym i ludzkim czlowiekiem, który nie dojeżdża pracowników a ich wspiera i rozumie. Dzisiaj wpadła taka propozycja od jednej z koleżanek żeby zrobić taką zbiórkę i pierwsza moja myśl nie była "o niech już nie przesadzają" tylko "o kurcze czemu ja na to wcześniej nie wpadłam" . Niestety tak nas życie kształtuje że gdzie nie była to przełożony zawsze miał niezła odklejke, byli oczywiście w porządku, których nawet lubiłam, ale jakaś odklejka zawsze była, która sprawiała, że nie było tego połączenia i zrozumienia na linii pracodawca - pracownik.

boogieLider
77piorunówW centrum Edinburga były jakieś pojazdy wojskowe. Nie wiem dlaczego. Mam nadzieję, że to nie pokaz co brytyjska armia posiada :)
Wszystko było na chodzie :) Samo przyjechało.

GazelkaFarelkaGURU
41piorunówŻaluzje wszystkie ustawione, wentylacja zmniejszona do minimum, klima ustawiona na delikatne chłodzenie, 26 stopni w domu. Lniana sukienka założona. Piniądz z nieba leci, jedzie klima, zmywarka, pranie jedno po drugim. Zakupy zrobione. Można nie wyłazic cały dzień, do wieczora. Wczorajszy chłodnik dla uwagi. Izotonik ze śmietany XD

DeykunLider
69piorunów
Ten_koles_od_bialego_psaGruba ryba
229piorunówRok temu w moją firmową Pandę a.d 2013 której przebieg zbliżał się do odległości Ziemia - Księżyc wjechał z podporzadkowanej staruszek w Porsche. Oczywiscie prawo bogatych ludzi nie tyka więc odmówił przyjęcia mandatu i argumentował że Panda miała niesprawne oświetlenie więc jej nie mógł dojrzeć. Wydał zaliczkę na biegłego 2815zł który stwierdził iż żarówki ulegly uszkodzeniu wraz z lampą w czasie wypadku ale nie wykazują przepalenia żarników.
Dziś doręczono mi wyrok, z posiadanej wiedzy wiem że nie będzie odwołania bo im się nie chce, więc mogę wyruszyć na batalię z PZU które stwierdzilo iż za skasowaną Pandę należy się 3350zł i 880zl za wrak mimo iż wartość rynkowa nie skorodowanej sztuki oscylowała w granicach 12k-15k
Uwielbiam tą zabawę z ubezpieczalniami ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
Liczę że na chama wyrwę 15-20 k doliczając utratę dochodu za brak auta XD

@Ten_koles_od_bialego_psa masakra
mmm,pzu i link4- dziadostwo do spodu.
Widze,ze spolka matka przejela standardy spolki corki
PrzylecialWiekszySamolotOsobistość
41piorunówmoje własne działkowe zaraz będą jedzone ze śmietaną sklepową #truskawki #rodos #ogrodnictwo #ogrodkidzialkowe #dzialeczka

a swojskiej nie masz?>
stąd wyszły te pyszne czerwone sk⁎⁎⁎⁎syny i już widzę że czają się kolejne
Cori01Osobistość
88piorunówBEZ PRACY NIE MA KOŁACZY
part 13 - kelnerka w kawiarnii
2018
Jak tylko zostałam zatrudniona jako kelnerka od razu humor i motywacja sie poprawiła. Dojazd do pracy był dwa razy krótszy w porównaniu do poprzedniego miejsca pracy i zmiany były 12h więc miałam dzięki temu więcej wolnego. Początek był super, była to kawiarnia prawie przy rynku, więc na brak klientów nie było co narzekać. Powiedzmy, że sama kawiarnia starała się udawać taka lepszą, burżujską więc nie odbyło się od tego, że jak nie było co robic to kelnerki musiały stać na baczność przy ladzie. Na tamten moment uważałam to za coś normalnego. Aktualnie jest to dla mnie absurd - choć z drugiej strony to rozumiem w takim miejscu kelnerka jest najbardziej widoczna i sama najlepiej widzi salę, więc tak najłatwiej jest zobaczyć czy jakiś gość nie potrzebuje obsługi. Absurd był wtedy kiedy kompletnie nikogo nie było, a i tak trzeba było stać na baczność.
Szybko przekonałam się, że praca w kawiarnii jako kelnerka nie jest zbyt dochodowym biznesem xd znaczy nie dla kelnerki. Kto normalny zostawia napiwek do kawy i ciastka? Raczej mało kto to robił. Trochę to demotywowalo bo stawka była podstawowa, o ile dobrze pamiętam albo trochę wyższa niz najniższa krajowa, a trzeba było się spinać i dużo stresować...
Sama praca nie była trudna, trudne było to, że było to siedlisko żmij... W żadnej innej pracy jaką miałam wcześniej czy później nie trafiłam na takie zbiorowisko fałszywych i chamskich ludzi. Oczywiście pracowały tam same laski ... W pewnym momencie, aż mi głupio było pytać się o coś jak czegoś nie wiedziałam bo dostawałam opierdol za dosłownie wszystko. Nikt mnie tam nie lubił( tak po prostu dla zasady, nie znali mnie, a ja też im nic złego nie zrobiłam), a tym bardziej nikt mnie tam nie szanował. Ale akurat kasy na tamten okres potrzebowałam bardzo, więc pozwoliłam się gnoic dla paru zlociszczy.
Pamiętam sytuacje, jak została zatrudniona jakaś koleżanką jednej z kelnerek. Nie pamiętam o co dokładnie chodziło, ale popełniła ona jakiś poważny błąd przy nabijaniu zamówienia, doszlo do tego że nie wiadomo za co w zasadzie kto miał zapłacić. Akurat ten rejon sali należał do tej nowej dziewczyny. Kto dostał opierdol? Ja, poniewaz gdy kierowniczka zmiany zapytała się czyja to sprawa, nowa powiedziała że moja, ponieważ już zdążyła się dowiedzieć że nikt mnie tam nie lubi i uznała mnie za idealnego kozła ofiarnego. Czy się broniłam? Nie. Domyślałam się, że moje dni raczej już są tam policzone, jedyne co zrobiłam to patrzyłam z pogardą na nową, która uciekała wzrokiem gdzieś po sali byle na mnie nie spojrzeć.
Ogólnie zjebki dostawałam nawet za to, że pracuję xd dostałam polecenie posprzątania rozlanego soku przez dziecko na piętrze, poszłam ogarnęłam, a laska do mnie drze ryja, że ludzie czekają na sali i czemu do nich nie podchodzę.
Najbardziej zjebana była jedna z baristek, uważała się za jakąś alfę i omege. Jak się dowiedziała, że studiowalam Mikrobiologie to zaczęła jechać po moim kierunku, że ludzie po nim to debile, zero wiedzy, niczego was tam nie uczą itp laska studiowała Diagnostykę więc czuła się zagrożona przez Mikrobiologów, którzy mogli by jej zabrać i tak marnie płatną pracę xd ogólnie też potrafila mi prosto w oczy powiedzieć że jestem głupia. Współczuję każdemu kto ma z nią aktualnie do czynnienia w swojej karierze zawodowej - tacy ludzie się nie zmieniają. Jest to typ ludzi, ktorzy nie lubią kogoś dla samej idei nielubienia i leczenia swoich kompleksów, po przez obrażanie innych.
Nie pamiętam jak długo tam pracowałam chyba 2 miesiące. Oczywiście zostałam zwolniona i jak zostałam zwolniona to się popłakałam i kierowniczka wykazała odrobinę empatii i dała mi opcje pracy tam jeszcze dwa tygodnie żebym mogła sobie poszukać czegoś innego w międzyczasie. Myślę, że jakieś tam dobre serce w niej było, ale też laska była znerwicowana i mimo, że się znała na swojej robocie to tym jak jej nerwy wpływały na atmosferę totalnie psuło prace tam. Z nią akurat miałam najmniej do czynienia więc też ciężko mi się o niej wypowiedzieć.
Generalnie było to dość zabawne, że ta kawiarnia raczej miała klimat miejsca z klasą, a kelnerki odzywały się do siebie jak jakieś patusy, darły mordę i przeklinaly, myśląc, że tego nie słychać xd pamiętam kiedyś wpadli do kawiarni moi znajomi i powiedziali to samo, że kelnerki to jakaś masakra, powiedziałam im tylko, że wiem i że przykro że musieli na to patrzeć. Później w sumie mowili mi, że dobrze, że już tam nie pracuje.
Oczywiście punkt widzenia moich współpracowników mógł być inny na moją osobę. Ja uważam, że zawsze robiłam swoje i nie uciekałam od zajęć czy obowiązków jak to robiły niektóre dziewczyny. Już pomijam fakt, że większość z nich co chwilę chodziła na fajkę.
Podsumowując: ta praca dała mi do myślenia jedno. Nigdy nie dawaj sobą pamiatac, żadne pieniądze nie są tego warte i wkurw mnie tylko bierze na myśl, że tak się ludzie w pracy traktują. Nie jestem nieskazitelna też gorszy nastrój potrafi ograniczać moją cierpliwość, to co jednak uważam za słuszne to autorefleksja. Nie chce żeby ktoś przeze czuł się gorzej w pracy, a jeżeli tak się czuję to staram się poprawić w swoim zachowaniu i wyciągać wnioski. Na tamten moment mojego życia byłam kłębkiem stresu i niestety nie umiałam się przeciwstawić żmijkom, a przez kolejna dwa lata było tylko gorzej w tej kwestii 😒

Ehh za dobra z ciebie duszyczka jak bym zaraz ku⁎⁎⁎⁎zony powyjasnial jak mozna funkcjonowac nacodzien plywajac w az takiej ilosci negatywnych emocji, ja to chyba jakis po⁎⁎⁎⁎ny bo zawsze staram sie byc chociaz neutralny, nawet w stosunku do ludzi ktorych nie lubie, przeciez jutro i tak trzeba wstac i isc do pracy i sie z nimi widziec. Studenckie roboty mialem zawsze z super osobami w moim wieku zawsze vibik czesc z nich do tej pory utrzymoje kontakt, moze to byly wlasnie mcdonlads jakies sklepy, moze placili prawie nic ale nigdy nie doprowadzono mnie tam do lez.
@Cori01 wkurwiłem się jak to czytałem
WagabundowyTytan
178piorunów313 313 + 1 396 = 314 709
Trans Balkan Race
1400km
30 000m przewyższeń.
82% dróg nieutwardzonych.
Start we włoskim Triestrze, następnie Słowenia, Bośnia, Chorwacja i meta przy zatoce Kotorskiej w Czarnogórze.
Chciałem jechać "sportowo", czyli jak najszybciej. Do spania miałem tylko folię NRC i śpiwór.
Szło bardzo fajnie, w okolicach 400km byłem nawet chwilę na drugim miejscu. Finalnie na 1050km będąc bodajże na 8 czy 9 pozycji byłem mocno zajechany a kolano dokuczało na tyle, że decyduję się na 18h postój aby je "podreperować".
Kolano działało dobrze przy "normalnym" pedałowaniu, ale ból wywoływało stawanie na pedały, wchodzenie i schodzenie z roweru/techniczne odcinki gdzie nogi latały na boki.
Spałem w lesie na trawie przy drodze, na kempingu, 3x pod dachem i raz na stole wiaty turystycznej w górach.
Trasa zrobiła mi lobotomię mózgu, wszystko mi się zlało i potrzebuję jeszcze trochę czasu aż to sobie poukładam w głowie.
Widziałem, że oznaczaliście mnie we wpisach i kibicowaliście. Dziękuję.
Finalnie do mety dojeżdżam z czasem 6d 9h 54m na 17 pozycji.
Nie spodziewałem się, że będzie tak cholernie trudno.
*
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

@Wagabundowy nie do pomyślenia taki dystans. Szczęka opada
@Wagabundowy Niesamowite. Chciałbym zapaść się pod ziemie z moją "wycieczką" 160KM i może z 800m przewyższeń :DD
CybulionLider
86piorunówPo ulubionej baristce dzis do grona ulubionych dolacza aptekarka (pani magister lat 27). Otoż skonczylo mi sie jedno lekarstwo - sertalina - no i klops bo dzien przerwy rowna sie zjazd jak zejście z heleny. Mowie pojde, szczerbato sie usmiechne. Uderzam do niej a ona "a bral u nas pan to kiedyś?" No nie, bo jeszcze nie wiedziałem zescie najtansi... No ja nie wiem .
Wyrazilem skruche, uznalem wlasny debilizm, mowie jej okej rozumiem ze na ssri pani mi nie wystawi, ide pod koldre czekac na najgorsze...
A ona "jak wejdzie panu recepta to widze pana osobiscie u mnie. Wystawiam teraz panu recepte ma pan bonusowa paczke ale haczyk jest taki ze za 100%".
Cudowna kobieta. A na dodatek ładna i miła.
#cybulionjestszalony
Rozmowa o lekach,hejto to jednak jest naprawde geriatryczny portalik
@Cybulion ja rozumiem że była miła, ale nie musiałeś od razu jej stalkować
Cori01Osobistość
101piorunówBEZ PRACY NIE MA KOŁACZY
Part 4 - sprzątaczka w podstawówce.
Przyznam, że ta praca odbiła się bardzo na moim zdrowiu psychicznym, ponieważ było to pierwsze bardzo mocne zderzenie z rzeczywistością.
Mój tata był na mnie bardzo zły, że nie poszłam na studia więc kazał mi od razu po szkole iść do jakiej kolwiek pracy. W tym przypadku padło na pracę sprzątaczki w podstawówce w której jako dziecko się uczyłam, była to dodatkowa trauma bo musiałam się zmierzyć ze wszystkimi nauczycielkami, które mnie niespecjalnie lubiły i znów mijać je na szkolnym korytarzu, a wychodząc z tej szkoły myślałam że już nie będę musiała więcej na nie patrzeć. To znaczy nie wszystkie mnie nie lubiły ale byłam dość trudnym dzieckiem choć z dobrymi ocenami, więc to mnie trochę ratowalo w ich oczach.
Jakiś czas temu jeden z użytkowników dodał wpis o tym jak jedna ze sprzątaczek spowodowała płacz u jej koleżanki z klasy X lat temu. No to ja płakałam przez sprzątaczki z podstawówki jako dziecko i jako dorosła już osoba.
Praca z bardzo wrednymi ludźmi była dla mnie szokiem, że jak można być dla siebie tak nie miłym kiedy jedzie się na tym samym wózku? Tzn nie wszystkie były wredne, ale żadna nie stanęła nigdy po mojej stronie jak trzecia się na mnie wyrzywala i tylko szukała powodu żeby się na mnie wydrzeć i się "przyjebac". Realnie dostawałam bólu brzucha ze stresu jak byłam z nią na zmianie. Praca miała też beznadziejne godziny pracy - cały miesiąc od 12-20, prócz jednego tygodnia, który był od 7-15. Przyznam, że nie wiem jak sobie ludzie radzą pracując z takim grafikiem, równocześnie wychowując dzieci... Ja miałam ten komfort, że mieszkałam z rodzicami więc o obiady i inne takie nie musiałam się martwić.
Stres jaki wiązał się z tą pracą przełożył się na to, że robiłam wszystko, żeby zmienić ta pracę, co udało mi się zrobić i dostać staż w urzędzie miejskim za połowę stawki jaką miałam na etacie, ale nawet za darmo bym poszła do tego urzędu byle nie siedzieć w tym toksycznym miejscu. Kiedy powiedziałam do dyrektora szkoły, że nie chce przedłużać umowy po okresie próbnym on się mnie zapytał "dlaczego" jedno wielkie XD. Niestety byłam zbyt duża pipa, żeby wyrzucić z siebie gorzkie żale, więc powiedziałam że dostałam lepszą pracę i tyle.
Mimo toksycznej atmosfery w pracy było kilka bardzo pozytywnych plusów tego kołchozu. Pierwszy z nich to to, że do pracy miałam 5 min na piechotę :smiley: drugi że większość czasu nie musiałam w sumie mieć żadnego kontaktu z współpracownikami. Każdy miał swój dział do posprzątania i nasze drogi się nie krzyżowały. Mogłam sobie słychać muzyki na słuchawkach bo z nikim nie musiałam rozmawiać. Więc wykorzystałam to do słuchania audiobooków. Dzięki tej pracy trafiłam na słuchowisko opowiadań wiedźmińskich, które sprawiały że przenosiłam się do innego świata podczas tych nudnych obowiązków. Poznalam twórczości Lema, Ach jaki "niezwyciężony" ma cudowny klimat. Słuchałam też słuchowiska komiksu The Walking Dead - również niesamowity klimat.
Przyznam trochę w tej pracy "cwaniakowalam", wykonywałam wszystkie swoje obowiązki, ale robiłam je jak najszybciej, a potem siadałam w klasie i resztę pozostałego czasu wykorzystywałam na naukę angielskiego. Normalnie jak ktoś cię w pracy ciągle obserwuje i mimo że już zrobiłeś co do ciebie należy to "szef" szuka ci kolejnego obowiązku bo co tak będziesz się obijał. Tutaj tego nie było więc robienie czegoś szybciej po prostu się dla mnie opłacało i nie musiałam udawać że pracuje, żeby ktoś ci czasem dodatkowych zajęć nie wrzucił.
W jakiś sposób czasem wracam myślami to tej pracy. Bo coby o niej nie mówić lubiłam ten klimat, jak szkoła była całkowicie pusta, za oknami mrok, a ja w słuchawkach na uszach słuchałam świetnych opowieści równocześnie machając mopem.
Dodatkowym plusem było to, że w trakcie pracy jak jeszcze były dzieciaki w szkole, te mnie polubiły więc pomagały mi sprzątać klasy. Więc miałam takich swoich małych pomagierow :relaxed: eh wzrusza mnie to wspomnienie bo niektóre dzieciaki na prawdę są super i aż się robi cieplutko na serduszku, tym że mają w sobie jeszcze empatię i ciepło, z którego często dorośli są już wypaleni.
Z koszmarów tej pracy był fakt, że w tej szkole było więcej karaluchów niż dzieciaków xd było to nawet zabawne, jak wchodziłam do klasy w której było już ciemno i zapalam światło to wszystkie karaluszki szybko uciekały i się chowały w różnych zakamarkach. Pewnego dnia za mocno uderzyłam miotła w listwę przy podłogową, ta się odkleiła, a na niej i pod nią, był karaluch na karaluchu. Nigdy na raz nie widziałam tyle robactwa. Również chodziło ono po jedzeniu w kanciapie więc też nigdy tam nie trzymałam jedzenia poza lodówką.
Podsumowując - ciężka praca fizyczna, ale ma swoje zalety, gdyby nie niska płaca i godziny pracy to nie byłoby takie złe stanowisko - pomijam w tym toksyczna atmosferę, ale to nie powinno mieć miejsca w żadnym zakładzie pracy.

@Cori01 świetnie się czyta tą serię! Też miałam etap sprzątania, jako nastolatka pomagałam matce na zmianach popołudniowych przy sprzataniu basenu. Było ok póki nie trafiłam na znajomych ze szkoły w tym mojego ówczesnego crusha - eh na szczęście stare czasy 😉
Ale mi wspomnienia odblokowalas, moją ulubioną pracą przed tą, którą mam obecnie, było właśnie sprzątanie, zahaczyłam nawet kilka takich miejsc przed ukończeniem edukacji, bo już wtedy wiedziałam że nie nadaję się na żadne produkcje ani do sklepów
A tak poza tym bardzo fajna historia, mogę pociągnąć tag jak już skończysz swoje wrzuty? 😅
dradrian_zwierachsGruba ryba
53piorunówPrawie i Sprawiedliwi wysłali do nas posła na sejm? xD dzisiejsze konto. Ciekawe jak gęstę będzie nadawał.
Hejto, Hejto rośniesz na znaczeniu skoro im się tu kogoś opłaca przysyłać;) wiadomix, że to pewnie konto prowadzone przez trola mateckiego.

@dradrian_zwierachs Podładuj telefon.
( ͡~ ͜ʖ ͡°)
@dradrian_zwierachs kto to jest Paweł kubota?
hejtoanonimInspirator
124piorunówPo kilku miesiącach żona wkoncu przyznała mi rację że ma depresję. Początkowo przypuszczałem romans ale z biegiem czasu to wykluczyłem.
Całymi dniami siedzi w pokoju i gapi się w telefon, ma brak chęci do zrobienia czegokolwiek w domu, jest cieżko, cierpi psychicznie, jej samoocena spadła kilometr poniżej dan i dwóch metrów mułu
Jedyne co przynosi jej lekką ulgę to samotny wyjazd w góry na kikla dni, po powrocie ma natychmiastowy zjazd samopoczucia.
Raz w tygodniu ma nieco lepszy dzień i można z nią logiczniej porozmawiać, coś sie dowiedzieć i posłuchać jak się czuje lecz takich okazji do normalnej rozmowy jest mało.
Brzydzi się mną; przestała nosić obrączke uważa że już nie jesteśmy razem i mnie nie kocha lecz rozwodu nie chce, wielokrotnie powtarza abym znalazł sobie nową żonę. Męczą ją dzieci, meczy ją moja osoba, męczy ją brak pracy mimo iż ma możliwość podjęcia takowej praktycznie natychmiastowo w kilku miejscach lecz bardzo wybrzydza.
Przyczyna depresji jest wielowarstwowa i wg mnie sięga spraw związanych jeszcze z latami młodzieęczymi.
Za swoją depresje obwinia mnie i uważa że jedynym ratunkiem dla niej jest "ucieczka" , zostawic mnie z dziećmi i się wyprowadzić, najlepiej gdzieś daleko, podjąć nową prace i sie w niej "utopic" #pracoholizm
Czynnikiem ktory uaktywnił to wszystko była rezygnacja z dotychczasowej pracy (na moją prośbę aby odpoczęła pół roku) stąd też wg niej jestem głownym winowajcą obecnej sytuacji i stąd frustracją na mnie.
Nie mam pomysłu jak namówić ją na spotkanie ze specjalistą aby zaczęła terapie, jest totalnie zablokowana na możliwosc leczenia a o przyjmowaniu jakichkolwiek pigułek nie chce słuchać, uważa że poradzi sobie sama.
Podsunąłem dwie książki jak radzić sobie z depresją i nawet je przeczytała.
Nie ma swoich przyjaciół stąd tez nie ma z kim pogadać, zaproponowałem jej rozmowe z moim przyjacielem ktory przechodził dwa epizody depresji lecz odmówiła.
Była próba wspolnego wyjazdu wakacyjnego, taka forma odskoczni lecz nic to nie pomogło.
Wzięła ode mnie kartke z numerem infolinie dla ludzi z depresją i o dziwno nie wyrzucila jej od razu tylko nosi w portfelu.
Przypuszczam że samotna wyprowadzka by jej dobrze zrobiła lecz boje sie iż tak już zostanie na stałe bo uzna że jej sie poprawiło i tak musi zostać.
Przed obecną sytuacją mieliśmy normalne życie, bez kłótni bez kredytu, na swoim, bez stresu w pełnym zdrowiu z dużą poduszką finansową na kilka lat. Znamy się od zawsze i dobrze nam razem było (przynajmniej w moim odczuciu) , w związku od 12 lat.
Nie wiem co robić dalej, nie oczekuje sugestii, chciałem się tylko wyżalić.
---
Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
#anonimowehejtowyznania #hejtoanonim
Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @fonfi
Oceń ze swojej perspektywy, które z przedstawionych proponowanych działań będą najlepsze z Waszej perspektywy i zrób ,,coś".
Graj kartą ,,dzieci", zaangażuj jej rodzinę.
Twój wpis, to już wołanie o pomoc z Twojej strony, czyli sytuacja jest już bardzo poważna i zaraz skończy się status qou.
@hejtoanonim nie wiem dokładnie co tam się dzieje ale ten wpis wygląda jak preludium do tragedii. I nie będę dawał rad bo nie wiem co poradzić. Ja miałem depresję ale moim celem było wyjście z depresji i staniecie na nogi i miałem wrażenie że wszystko jest przeciwko mnie xD a tutaj sytuacja jest inna. Praca to nie jest życiową tragedia, to jest coś co zawsze można zmienić i nie można tego traktować jako proliorytet. Już samo myślenie o tym że praca może być wyjściem z problemu świadczy o tym że jest coś nie tak. Do tego wyraźnie kobieta Cię odrąca, a czy jest to wynik depresji? Bo z tego co mówisz to z jej depresją walczysz teraz ty. A co zrobisz jeśli się okaże że odejście od Ciebie to była mimo wszystko świadoma decyzja, ty jej pomożesz a ona i tak odejdzie? A może jest tak że faktycznie to wina depresji i ona teraz jest faktycznie w strasznym stanie psychicznym i potrzebuje pomocy? Nie wiem, nie potrafię pomóc, nie wiem co bym zrobił na twoim miejscu. Wiem że ja wygrzebałem się ze swojego dołu, ale sytuacja była inna... Ja nigdy nikogo nie obwiniałem za przyczynę swoich problemów...
m_hKosmonauta
14piorunówBędę w tym roku stawiać pergole nar tarasem. Taras jest skierowany na południe. Chciałbym zrobić ją "ażurową": listwa 5cm, przerwa 5cm, listwa 5cm, przerwa 5cm itd.
Sama konstrukcja będzie stalowa tylko właśnie nie wiem z czego wykonać tę listwy: modrzew syberyjski, świerk?
Czy jest tutaj ktoś kto może mi doradzić w tej kwestii?
@m_h modrzew syberyjski, a nawet nasz europejski dłużej wytrzyma
> Chciałbym zrobić ją "ażurową": listwa 5cm, przerwa 5cm, listwa 5cm, przerwa 5cm itd.
Żeby przepuszczała słońce na taras jak będzie palić najmocniej i blokować światło w mieszkaniu jak będzie niżej? Sprytne, ale przynajmniej deszczu nie zatrzyma.
WatluszPierwszyFanatyk
150piorunów#gownowpis #rodzina i zdecydowanie #zalesie
Powiem Wam Tosie i Tomki, że się wczoraj wku...iłem. Kilka dni temu zacząłem na serio planować nasz rodzinny urlop. Ogarnąłem jakie są ceny biletów, gdzie można by się wybrać, jakie są atrakcje w konkretnych miejscach. Z uśmiechem miałem zamiar przedstawić swoje projekty małżonce oraz dzieciakom. Rzadko chwalę sam siebie, ale w tym roku to było tip-top. Wiedziałem co, gdzie, kiedy, jak, gdzie morze, gdzie góry, gdzie miasto, gdzie muzea i inne atrakcje. Aż tu nagle moja żona wypaliła, że ona rozmawiała ze swoimi rodzicami i może byśmy w tym roku pojechali z nimi... Otóż moi teściowie jeżdżą od kilku lat na wakacje z siostrą mojej żony i jej synem, ale ona w tym roku ma jakąś masakrę w robocie i nie planuje urlopu na lato. Cały mój misterny plan poszedł więc w piz...u. Przepraszam, ale z moimi teściami nie mam zamiaru nigdzie jechać. Po prostu "panie Areczku, tak to nie". Teściowa jest spoko, ale miewa humory a ja nie mam zamiaru patrzeć jak moja żona tylko zerka na to czy mamusia ma zadowoloną minkę i nasłuchuje czy akurat nie wzdycha. Teść, to niby typowy dobry chłop, ale ma mental Janusza i szczerze mówiąc, to jesteśmy na zupełnie różnych biegunach i nigdy się do końca nie dogadywaliśmy. W większej dawce niż 48 godzin oni są dla mnie maksymalnie męczący. Postawiłem weto, twarde - jeśli wakacje z teściami, to beze mnie. No i mamy impas w domu.
@WatluszPierwszy daj spokój. Wytrzymasz i zrobisz to dla żony. Taki jest urok rodziny. Zawsze ktoś coś pi⁎⁎⁎⁎li i trzeba go wytrzymać. Tak griswoldowie są prawdziwi. A tak wogóle to swoich rodziców też powinienes wziąć. Nawet jak im się nie będzie podobać to i tak będą chcieli po porstu pobyc trochę z tobą choć ci tego nigdy nie powiedza
Jeśli ktoś marzy o jakichś związkach, to niech bierze również takie problemy pod uwagę.
jajkosadzoneGURU
86piorunówTo jest specyfikacja gdzies z przelomu wiekow- komp za 6000 zl xd
Na dzisiejsze to jest jakies 40-50 000 zl( minimalna krajowa w 2000 to bylo 700 zl brutto).
A ludzie narzekaja na dzisiejsze #pcmasterrace i ceny podzespolow
#komputery #lata90

Pamiętam do dziś moją pierwszą konfigurację PC, rok coś koło 2001: Celeron 433 MHz ale większość czasu chodził podkręcony na 541🙂 płyta Abit, 3dfx VooDoo 3 2000, Segate 13GB tylko nie Barracuda a ten w wersji 5400 obr., monitor Belinea 17. Robotę robiła karta VooDoo bo miała już ten mityczny akcelerator i Driver hulał.
@jajkosadzone po prostu niektóre ceny z d⁎⁎y.
W 2000 monitor 17 to mi rodzice kupili za 700 przeceniony z 1000.
I nie przypominam sobie, żeby windows 98 kosztował 450zł xD