Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

PanPaweuDrugiWirtuoz

Dołączył/a:

  • 13 wpisów
  • 709 komentarzy
  • 2 obserwujących

GURU

w Koty

26piorunów

Zabawne że prawie każda miaubestia ma jakąś własną, unikalną schizę, która odróżnia ją od innych.

Ten konkretny tucznik trzody mrucznej ma codzienną, poranną tradycję:
Każdego ranka muszę zrobić mu na krześle karuzelę , co wprost uwielbia.
Potem czeka aż usiądę ubrany do biurka (sam się nauczył, żeby pazurkami nie podrapać), po czym wskakuje na kolana i wtula się, mrucząc, aż mu woda leci z nosa.

#koty

Czy twojemu kotowi leci z nosa kiedy się wtula?

  • tak24%
  • nie76%

68 głosów

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Hydepark

202piorunów

Dzisiaj jest światowy dzień zdrowia psychicznego.
Redaktor Mazurek w Rmf w rozmowie z psychologiem:

* Mówi się że nasze babcie nie miały depresji
* Dawniej role były jasno wydzielone, była praca w polu itp
* No, czyli dzisiaj mamy depresję bo mamy dobrobyt i za dużo wolnego czasu.

Pozdrawiam wszystkich którym tak dobrze się wiedzie że wychodowali sobie depresję.

Trzymajcie się tam :*

#depresja

Pokaż więcej komentarzy (71)

Fanatyk

w Hydepark

86piorunów

Majonez Kielecki obchodzi swoje 65 urodziny. Od początku jest produkowany bez konserwantów, zagęszczaczy, aromatów i barwników. Na podstawie składu i receptury Majonezu Kieleckiego została opracowana Polska Norma określająca majonez. Produkt posiada znak jakości Q oraz znak „Żywność atestowana”.

Ten kolega (nie pamiętam nicku), który obrażał Majonez Kielecki to widać, że się nie zna, bo to jest produkt narodowy z piękną historią, która wyznaczała trendy w branży.

#gownowpis #majonez

Pokaż więcej komentarzy (90)

GURU

w Ciekawostki

371piorunów

Zaraz obok mojego bloku stoi szkoła podstawowa. Od ponad roku widuję, jak jedna Ukrainka popyla ze swoim synkiem do tej szkoły codziennie go odprowadzając rano i odbierając popołudniu. Ma taki rytuał, że, jak go odprowadzi, to siada na ławce obok mojego bloku, zakłada słuchawki i z kimś gada na video. Nie wiem, z kim, ale domyślam się, że z rodziną (może z mężem, lub swoim facetem) nie wnikam. I dzisiaj wracając ze sklepu, zobaczyłem ją z synkiem. I ten chłopak był w Polskim mundurze Harcerskim (bo przy szkole jest drużyna) I mi się tak miło zrobiło. Że jednak można się integrować. Jednak można znaleźć swoje miejsce na obcej ziemi, jeśli tylko ludzie są normalni i wszyscy możemy być po prostu ludźmi. Nie wiem czemu to teraz piszę, ale trochę
#feels #ciekawostki #ukraina #polska ale chyba jednak trochę #gownowpis

Pokaż więcej komentarzy (59)

Gruba ryba

w Ciekawostki

111piorunów

Chodź opowiem Ci o afantazji!

Ludzki umysł jest niesamowity, a dla mnie ogromnym szokiem było odkrycie, że mój nie działa tak, jak u większości ludzi. Wszystko zaczęło się od obejrzenia ekranizacji powieści, którą przeczytała moja żona. W trakcie seansu padło z jej strony stwierdzenie: „aktor nie pasuje do tej roli, nie tak widziałam go w wyobraźni”. Bardzo mnie zaciekawiło, że jak to widziała? Nie wyobrażała, tylko widziała? W trakcie dyskusji padły z mojej strony pytania:

- Jak czytasz to widzisz postacie i scenerię?
- Co? Odtwarzasz sobie w głowie „film” w trakcie czytania książki?
- Ale to można widzieć obrazy w swojej głowie?
- Jak zamkniesz oczy i przypomnisz sobie dom rodzinny to go widzisz?

Wtedy odkryłem, że mój umysł jest ślepy! Zamknięcie oczu i próba wyobrażenia sobie czegokolwiek albo przywołania obrazu z pamięci kończy się ciemnością. Nic! Nie mam możliwości „zobaczenia” czegokolwiek w moim umyśle.

Afantazja to ciekawe zjawisko, w którym umysł nie jest w stanie „widzieć” mentalnych obrazów. Pojęcie wprowadzono w 2015 roku, choć zjawisko to zostało opisane już w 1880 roku. Szacuje się, że pełna afantazja (mój przypadek) dotyka około 1% populacji. Jestem wyjątkowy!

A jak to wpływa na moje funkcjonowanie?
- Praktycznie nie miewam snów. W ciągu ostatnich 10 lat miałem z cztery sny, które pamiętałem po przebudzeniu i mogłem opowiedzieć mojej żonie.
- Przeżywanie przeszłych wspomnień nie działa u mnie jak u innych. Wspomnienia to dla mnie po prostu zbiór metadanych, bez obrazów.
- Mam tendencję do preferowania treści wizualnych, choć kilka lat temu wróciłem do czytania książek :books:.

A jak to wygląda u was?

#ciekawostki #afantazja #umysl

Gdy zamykam oczy i próbuję sobie wyobrazić jabłko, to...

  • Brak obrazu, „wiem” tylko, że myślę o jabłku13%
  • Obraz jest niewyraźny i niejasny21%
  • Widzę umiarkowanie realistyczny i żywy obraz jabłka30%
  • Widzę bardzo realistyczny obraz jabłka36%

506 głosów

Pokaż więcej komentarzy (90)

Fanatyk

w Hydepark

24piorunów

Kolejny dzien wycieczki ze znajomymi. Grają w jakąś alkogre ("autobus"). A ja tym czasem spierdolilem i sie zamknąłem w pokoju bo nie pije, i mam po całym dniu dość interakcji. Teraz chce pobyć sam, posłuchać muzyki, iść w kime i wstać o 8 rano.

Nie po to płaciłem ciężką kase żeby pamiętać rzyganie do zlewu po grze w beerponga tanim winem zamiast piwa i darcie ryja. Wypiłem 150ml peroni do obiadu i jestem w całkiem dobrym nastroju. Inny znajomy 3 dzień kupuje sześciopak. Na dzisiaj mi starczy #alkohol . I tak to właśnie jest z #autyzm w sytuacjach społecznych.

Jeszcze sie dzisiaj pokłóciłem bo dla nich matematyka i statystyka to voodoo, i ich zdaniem nie ma odniesienia do rzeczywistości. Ehhh, lubie ich ale po kilku godzinach mam dość
#gownowpis

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Książki

25piorunów

Tytuł: Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
Autor: Dorota Masłowska
Kategoria: literatura piękna
Ocena: 7/10

#bookmeter

>_Ja na to bym chciał coś odpowiedzieć, żeby się odpierdolił, gdyż łyknąć sobie na zszargane nerwy nervosolu z panadolem to nie jest jeszcze żaden grzech, cobym się z niego miał spowiadać na Sądzie Ostatecznym przed wujkiem Lewym, co to też bezgrzeszny nie jest w tej kwestii, gdyż sam sobie lubi ostrzej prz⁎⁎⁎⁎⁎⁎olić._

Dowiedziałem się ostatnio, że afera mnie ominęła. Dwadzieścia lat temu z okładem to było, bo w roku 2002. W tym to roku 2002 pani Dorota Masłowska, osiemnastolatka wówczas, wydała książkę Wojna, i właśnie wokół tej książki się rzeczona afera rozkręciła. Ja w roku 2002 miałem czternaście lat i nie zajmowałem się wtedy takimi pierdołami jak czytanie książek, od tego to tylko oczy się psują. Dzisiaj jestem sporo starszy i trochę mądrzejszy i wiem, że to nieprawda. Od czytania książek nie psują się oczy. Od czytania książek psuje się w głowie.

Ale w głowie może popsuć się nie tylko od czytania książek, przyczyny psucia się w głowie mogą być różne. Może to być na przykład mieszkanie w czasie ostatniego przełomu wieków na którymś z polskich blokowisk. Albo zażywanie amfetaminy. Albo jedno i drugie jednocześnie, bo oba czynniki są ze sobą dość blisko powiązane. I właśnie na tych dwóch czynnikach wyrośli bohaterowie _Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną_.

Bełkot narracyjny, strumień świadomości, narkotyczna huśtawka fizjologiczno-emocjonalna i od czasu do czasu lekki gwałt na polskiej deklinacji – takie określenia jako pierwsze przychodzą mi do głowy, kiedy myślę o tej książce po jej przeczytaniu. I sam się sobie dziwię, bo jednak mi się podobało. Nie ze względu na treść, tej znowu nie ma aż tak wiele (choć znalazłoby się i coś, co od biedy można nawet nazwać intrygą), ot jeden w zasadzie dzień w małym miasteczku, choć – fakt – dzień wyjątkowy. To w końcu Dzień Bez Ruska. I narkotyczny rajd głównego bohatera i narratora w jednej osobie, Andrzeja Robakoskiego, zwanego Siwym. Świetnie oddana była przez autorkę jego chybotliwa osobowość, to popadanie w przesadne stany emocjonalne na skutek rozgrywających się wydarzeń albo jego wyobrażeń na temat rozgrywających się wydarzeń. Momentalna podróż od miłości do nienawiści, od ekstazy do załamania była u niego nawet nie na porządku dziennym, ale wręcz na porządku godzinowym.

_Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną_ została nazwana te ponad dwadzieścia lat temu, kiedy wybuchła afera, która mnie ominęła „pierwszą polską powieścią dresiarską”. Nie wiem czy miał to być zarzut czy też próba definicji nowego gatunku literackiego, ale z terminem „powieść dresiarska” w przypadku tej książki zgodziłbym się w całej rozciągłości. Bo Andrzej Robakoski nie tylko był dla mnie zupełnie wiarygodny jako postać – w czasie lektury przypominałem sobie naszego klasowego podstawkówkowo-gimnazjalnego arcydresa i pasowało mi to wszystko do niego tak, jakby o nim była mowa – ale też język, jakim napisana jest powieść pozwalał wczuć się całkowicie w to, co było nim opisane. Nie mówiąc już o tym, że ten język, mało elegancki, wypaczony i dziwny też przypominał mi Marcina (tego arcydresa, tak miał na imię) – on też układał, kiedy naszła go wena, długie, barwne zdania okraszone od czasu do czasu skomplikowanymi wyrazami (rzadko użytymi poprawnie, co prawda), które do tych zdań się zupełnie nie nadawały i nie pasowały, co nadawało tym zdaniom jakąś komiczność, a jednocześnie, pomijając momentami ich zupełny brak sensu, sprawiało, że brzmiały ciekawie. To samo dzieje się u pani Masłowskiej, choć tutaj wierzę, że było to zrobione celowo i świadomie, bo wydaje mi się, że już wtedy autorka językiem posługiwać umiała się sprawnie. A to, jak jej _Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną_ jest, tak mi się wydaje, efektem wspaniałego słuchu literackiego.

Ta afera, która mnie ominęła dotyczyła wówczas właśnie tej książki. Nie dość, że na rynku ukazało się coś nowego – nie w kwestii tytułu, ale stylu, tematyki i tak dalej, to jeszcze wyniosło na literackie salony, zdominowane wówczas przez mędrców – _czyli_ _mężczyzn w marynarkach i okularach (oczy zniszczone od studiowania ksiąg) –_ nastolatkę. I jedno i drugie nie wszystkim się podobało. Czytałem wydanie jubileuszowe tej książki, pochodzące z roku 2022 i opatrzne wstępem napisanym z tej okazji przez autorkę. Ciekawie, choć niestety krótko i szczątkowo, wspomina tę aferę, która mnie ominęła. I teraz nie wiem, czy powinienem żałować, że przeszło to wszystko wtedy obok mnie (albo ja obok tego – zależy jak patrzeć, ruch jest przecież względny), czy cieszyć się, że zabrałem się za _Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną_ dopiero teraz. Bo zastanawiam się jak odebrałbym ją ja czternastoletni. Ile bym zrozumiał z tego, co się w niej działo i z tego, co działo się wtedy wokół niej. I choć mam w tej sprawie kilka koncepcji, to żadna nie wydaje się być nie tylko pewną, ale nawet wiodącą.

Pokaż więcej komentarzy (29)

Gruba ryba

w Hydepark

36piorunów

Witajcie Sportowe Świry, jak co miesiąc lecimy z podsumowaniem naszych starań zarejestrowaanych z #garmin 😉

Nasza grupka nieznacznie się powiększyła (o 2 osoby), jest nas 72!!

Kroki zarejestrowało 49 osób, a najwięcej:

1. @scorp - 698,397
2. @Trypsyna - 631,090
3. @enron - 627,509

#bieganie #sztafeta #biegajzhejto zachęciło 30 osób, a najwicej km przebiegli:

1. @scorp - 402.4 km
2. @enron - 320.7 km
3. @Trypsyna - 275.1 km

#rowerowyrownik #kolarstwo - 35 śmiałków, najwięcej nakręcili:

1. @pluszowy_zergling -1,582.1 km
2. Jakub Rola - 1,487.4 km
3. Michał Czubkowski - 1,329.9 km

#ksiezycowyspacer również 30 uczestników, najdalsze spacery zrobili:

1. Radkie - 217.7 km
2. @bacteria - 152.7 km
3. @izopropanol - 133.3 km

#plywanie jedynie 10 chętnych, najlepszy:

1. @wonsz - 35,000 m
2. @Mjelon - 5,341 m
3. @Pigachu - 3,342 m

Wszystkim biorącym udział w zabawie serdecznie gratuluję wyników;)
Nowe wyzwania, wrześniowe są już dostępne, powodzenia i widzimy się za miesiąć 😉

Lider6piorunów

@wonsz plyneles z maroka do hiszpanii?

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Hydepark

55piorunów

Szczęście to jest tylko odpowiednia proporcja związków chemicznych w mózgu, które pewne sytuacje podwyższają, a inne obniżają. Avicii i inni artyści mieli sławę, pieniądze, fajne życie, ale trochę zbłądzili i się zajebali. Ktoś, gdzieś na świecie żyje w fatalnych warunkach, a ogarnia go niesamowite szczęście i chęć do życia jak dostanie coś ciepłego do żarcia. Dlatego nigdy nikomu w psychicznym kryzysie nie można mówić, że pierdolisz i masz za dobrze. Bo to tak nie działa. Niby oczywiste, ale warto o tym pamiętać.

#przemyslenia

Fenomen2piorunów

@evilonep mmmmm, tryptamina z dodatkiem -OH

Sum1piorunów

Och, świecie burz i gwałtów:
Dni, kiedy twoich kształtów
W swój całun szarobury
Nie otulały chmury
I mgły, kiedy w ogóle
Olśniewającą kulę
Słońca dostrzec się dało —
Tych dni było tak mało,
Że nie wiem, skąd właściwie
Wziął mi się i czym żywię
Mój zmysł ciepła i światła.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

21piorunów

Hehehe, komentujący myśleli, ze jak napisza w poście, że skoro chcemy podnieść akcyze i zakazać fajek, to powinniśmy również chcieć podnieść akcyze na wóde, a to będzie dla nich najmocniejszy argument

Widzicie mirki z wykopu, tu na hejto właśnie tego chcemy, nie?

C⁎⁎j alkoholowi w oko! Prawda hejto?
#ankietykredafreda
#alkoholizm

w sprawie alkoholu

  • trzeba podnieść akcyze, tak by 0.5l kosztowalo 50zl21%
  • trzeba ograniczac alkohol na stacjach19%
  • trzeba zakazac sprzedazy picollo, by oduczyć dzieci celebrowania szampanem8%
  • wszystkie 3 na tak27%
  • jestem przeciwny, piwo to moje paliwo25%

657 głosów

Mocarz1piorunów

Moim zdaniem legalny alkohol ma sens WTEDY I TYLKO WTEDY, gdy legalna jest marihuana i inne tzw. miękkie narkotyki. Dla mnie są trzy logiczne wyjścia: 1. I jednego, i drugiego zakazać. 2. I na jedno, i na drugie zezwolić. 3. Zalegalizować marihuanę i miękkie narkotyki, ale zakazać bądź ostro ograniczyć alkohol, bo według większości badań jest bardziej szkodliwy. A wersję z zakazaną maryhą i legalną wódą wywalić na śmietnik historii.

Kosmonauta3piorunów

@Kredafreda chciałbym zobaczyć przepis regulujący sprzedaż piccolo. Ja to widzę tak:
>Surowo zabrania się wznoszenia toastów na wszelkich imprezach okolicznościowych z wykorzystaniem oranżady gazowanej rozlewanej z opakowań szklanych w pojemnościach 0,5 oraz 0,7L.
Kij tam, że bez porównania więcej szkody powoduje cola i inne napoje spożywane na co dzień. Jak widzę spierdolixów, którzy popierają zakaz sprzedaży piwa bezalkoholowego nieletnim, to ręce opadają. Pomysły rodem z zakazem całowania przed 18tką, bo wyrośnie pedofil, zakaz używania noża, bo ktoś zostanie mordercą, albo zakaz używania zapałek, bo będzie podpalaczem.
Zamiast pokazywać, że bez alkoholu da się żyć i piwo bezalkoholowe, czy piccolo też jest spoko, to później młodzież pije alkohol po kryjomu, bo zakazany owoc smakuje najlepiej

Pokaż więcej komentarzy (101)

Mistrz

w Hydepark

31piorunów

Dostałem na receptę (a raczej sam sobie wybrałem) odmianę, która nazywa się "lemon cheesecake" i serio pachnie sernikiem cytrynowym XD nawet moja kobita przyznała xd

#narkotykizawszespoko #hejtojointclub

Gruba ryba3piorunów

@maximilianan trzeba brać na receptę najmocniejsze co jest, i se można pomieszać z darmowym CBD. Ja to kupiłem 10g i na kilka miesięcy stykło.

Lider2piorunów

@maximilianan mi tam trawa nie podchodzi ale za to Psilocybe columbiana to był strzał w 10.
Następny chcę spróbować Golden Teacher.

Pokaż więcej komentarzy (57)

Lider

w Hydepark

49piorunów

Czy chodzisz na kawę/herbatę do kawiarni tak sobie? (nie jest to randka, nie jesteś w podróży, nie spotykasz się ze znajomym, którego widzisz rzadko itd)

Czy chodzisz na kawę?

  • tak20%
  • nie80%

728 głosów

Osobistość0piorunów

Nie zażywam narkotyków miękkich takich jak kofeina więc w temacie trudno mi się wypowiadać. Aczkolwiek jak ktoś ćpa kofeinę to w sumie fajnie mieć jakieś miejsce gdzie można spotkać innych zażywających. Myślę że jednak chyba taniej i łatwiej zażywać narkotyki w domu nie więc to może być powodem.

Inspirator1piorunów

Tylko Przyjaciół było stać na ciągłe przesiadywanie w kawiarni.

Pokaż więcej komentarzy (110)