@Jestem_bart to przyznaję rację, to że nie zgadzam się z postulatami Śpiewaka nie oznacza, że nie zgadzam się z jego argumentacją. Byłoby dobrze, gdyby ludzie pili mniej i warto do tego dążyć, ale cena wolności, jak by jej nie definiować, jest dla mnie ceną, której nigdy nie chcę płacić. I mówię to nie w obronie swojej, bo ostatni raz kupowałem alkohol po 23 chyba w zeszłym roku i to było jakieś wino żeby z dziewczyną sobie do filmu wypić, a na stacji benzynowej alkohol kupowałem jeszcze dawniej.
Co do argumentu zarobku na kampanii to nie do końca się mogę zgodzić - kampania przeciwko paleniu papierosów, która zaczęła się już chyba w latach '90 od paska na billboardach reklamujących fajki nie była na rękę nikomu z sektora prywatnego, tylko państwu. Z alkoholem będzie tak samo, jeśli sami nie zadbamy o kampanie społeczne w tym aspekcie, w końcu za nas zrobi to Unia. Kwestia tylko żeby to były kampanie społeczne i edukacja, a nie zakazy i prohibicja, a niestety obawiam się, że skończy się tym drugim, bo ludzie tacy jak Śpiewak mają niestety w dzisiejszych czasach siłę przebicia większą niż liberałowie (czy tym bardziej libertarianie). Ja należę do tych ostatnich, staram się zachować rozsądek i równowagę w poglądach i nie popadać w szaleństwo, jak to robią choćby konfederaci, ale zakazy, ograniczenia i ogólnie pojęte zaciskanie kagańca na mordzie w imię rzekomego dobra wspólnego działa na mnie jak płachta na byka.
Mimo wszystko dzięki za materiał, ciekawie się go słuchało (przesłuchałem całość), niestety z tymi ludźmi jest mi nie po drodze, tym bardziej że padło tam kilka słów, które zbudowały we mnie przekonanie, że goście zaproszeni do programu, mimo swojej progresywnej "cool" pozy, są zwolennikami narkotykowej prohibicji, a do tego jeszcze Śpiewak zdaje się bronić prohibicji w USA z początku XX wieku co już dla mnie jest kuriozum totalnym - podniósł argument, że przyczyniła się do spadku spożycia alkoholu jednocześnie twierdząc, że to niepopularna opinia i stara się tego nie mówić żeby nie być wykluczonym z dyskusji. No tak, to może, stosując równię pochyłą, którą goście programu zdają się lubić co pokazali swoim wywodem o heroinie w Żabce, powiedzmy że eksterminacja alkoholików też przyczyniłaby się do spadku spożycia alkoholu, może dążmy do tego? I jeszcze niech głodni zjedzą bezrobotnych.
Przy okazji gratuluję udanego dążenia do abstynencji - ja też do tego dojrzewam. Już znacząco ograniczyłem spożycie w swoim przypadku i zamierzam ten trend podtrzymywać. W swoim przypadku skupiam się na przyczynach, dla których sięgałem po ten alkohol (choć według obecnych kryteriów społecznych nie jest to dużo, nawet psycholog mi kiedyś powiedziała że to znacząco poniżej standardów uznawanych za problem), a nie na skutkach. Mam ochotę na piwo to kupuję sobie piwo, natomiast ostatnio zacząłem zadawać sobie pytanie "dlaczego mam ochotę na to piwo?". Okazuje się, że próby odpowiedzi prowadzą do ciekawych rozważań, które pchają mnie w kierunku ogólnej poprawy jakości swojego życia, a rezygnacja z tego piwa jest tylko jednym ze skutków. I to jest droga, której życzę całemu społeczeństwu.