Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

PatalizatorZawodowiec

Dołączył/a:

  • 27 wpisów
  • 100 komentarzy
  • 0 obserwujących

Zawodowiec

w Sztafeta

33piorunów

21 976,57 + 101,79 = 22 078,36
8 krwiobieg Warszawa ultramaraton 100 km
No nie powiem, łatwo nie było, tym bardziej, że treningowo dałem przysłowiowej d⁎⁎y i im bliżej było biegu tym bardziej się obijałem xD W maju przebiegłem mniej km niż na krwiobiegu. Miałem trzymać michę, a ostatecznie zameldowałem się z wynikiem startowym 90,5 kg :D Do tego buty praktycznie wytypowałem w okolicach 2 tygodni przed biegiem... Generalnie myślałem, że pobiegnę w asicsach dynablast 3, w nich w sumie biegałem ostatnio najwięcej, ale okazało się, że kostki uciekają mi do środka i że tak powiem było to czuć. W między czasie kupiłem też sobie kamizelkę inov8 i zaskoczony jakością i wykonaniem stwierdziłem, że jak znajdę jakieś buty na promocji to też je wypróbuje i padło na invo8 ultratrail g280. Buty niczego sobie, ale ostatecznie są jednak za długie i zauważyłem, że mogą mi obcierać piętę.
No i byłem w d⁎⁎ie 2 tygodnie przed biegiem z myślą, że zaraz jadę kupić kipruny w których przebiegnę maks 40 km xD przed wydarzeniem. Ostatecznie do tego nie doszło bo miałem w rotacji jeszcze jedne buty, które wypadły gdzieś w lutym bo miałem wrażenie, że są za krótkie i strasznie twarde, a mowa tu o Altra Via Olympus. Zapomniałem dodać, że jestem, a w sumie byłem, ale możliwe, że znowu będę "szurem" butowym. Wiecie, naturalne bieganie, born to run, jesteśmy stworzeni do biegania, stopa powinna pracować itd, to przez buty są kontuzje :) itp. itd. Takie wtrącenie żebyście wiedzieli z kim macie doczynienia ;) Więc wcześniej zdarzało mi się biegać w butach typu barefoot jak np xero mesa trail 2 (462km), vff kso evo(279km). Kso evo są jakby najbardziej "ekstermistyczne" i na raz najwięcej przebiegłem w nich pół maraton, ale to było, a potem tak jakoś wyszło, że była promocja i kupiłem hoki, to potem asicsy, gdzieś na szybkie trasy adidaski, i w sumie przestałem biegać regularnie, a właściwie wcale w barefootach. Jednak do chodzenia bardzo mi przypadły do gustu i z nich nie rezygnowałem, i cały czas w nich chodziłem, i chodzę, i każemu polecam. Także duży paragraf o butach, ale musiałem to wyklepać żeby nie było, że jestem upośledzony i wybrałem altry z 0 dropem na 100 km, gdzie przebiegłem w nich łącznie 125 km. Ostatecznie na bieg zabrałem altry, inov8 i saguaro (nie woda tylko buty).

Bieg zaczynał się o 19:00 i składał się z 20 pętli po 5 km. Był tam jakiś most i jakieś zabudowania związane z olimpijczykami. Sama trasa była w miarę ok, początek przebiegał przez łąkę, potem wbiegało się w drzewka i wypadało się na utwardzoną ścieżkę w parku, tutaj trasa prowadziła przez około kilometr z lekkim nachyleniem (kapnąłem się dopiero później, ale wtedy to się wydawało jak ogromna góra xD). Gdzies tam wymyślili sobie stromy, krótki zbieg z korzeniami do innej ścieżki, która prowadziła wzdłuż i blisko Wisły. Tutaj był mniej więcej przedział od 2-4 km część z małymi kamyczkami, a część przez taki fajny mokry uklepany piasek, coś jak glina, ale nie do końca, chyba najlepiej wspominam tę część. Koło tego 4 km był jakiś beach bar, więc z daleka było słychać że jeszcze trochę i koniec pętli :) Imprezka trwała chyba do 3-4 z tego co pamiętam bo jak było już jasno to nikogo nie było. W samej imprezowni była górka, której chyba ani razu nie przebiegłem i chyba dobrze. Po wzniesiesieniu był dobry kawałek biegania po chodniku, który przechodził w utwardzoną ścieżkę w parku z początku. Znowu wbiegamy w "drzewka" chociaż tutaj też często było wchodzone bo mini wzniesienie. Wypadamy z drzewek na kawałek łąki, na której był wyjeżdzony ślad i prosto w dmuchanego przyjaciela.

Jeżeli chodzi o support to moja kochana żona karmiła i pocieszała mnie przez cały bieg :) Bez niej było by naprawdę ciężko. Z rzeczy, które się sprawdziły to elektrolity w tabletkach (co prawda ciężko to potwierdzić, ale nie miałem nawet mini maluśkiego skurcza więc), makarony w zupach (później przez banany, żele, cole, iso jest tak przesłodzone życie, że makaronik w pomidorowej to ładnie odkręca), rozgazowana cola, banany. Co się nie sprawdziło- gacie po tacie hehe. Tak sobie wymyśliłem, że begnę w gaciach typu cottonworld i prawie przez pół biegu chciałem wbiec do lasu by je porzucić, ale ograniczyłem się od częstego poprawiania ;d (zapadł taki wybór bo przy dłuższych biegach bokserki się jakby zwijają na nogach w pachwiny i są tego samego "kształtu" i uznałem, że te będą lepsze- nie były). Jeżeli będziecie kiedyś takie coś biegać to weźcie ze 3 LEKKIE czołówki bo ja miałem dwie, jedną z action leciutką i jedną od chińczka ciężką. Jak ta z action była nieodczuwalna- póki się nie rozładowała na trasie hehe... a ten chińczyk był strasznie ciężki i niewygodny, ale jak się odpalił to gościu co biegł przedemną to myślał, że go ktoś na długich chce rozjechać ;), więc moja propozycja to 3 naładowane tanie czołówki z action.

Sam pomysł biegu zaszczepił we mnie ojciec kolegi (61l), którego próbowałem pokonać już jakiś czas, a udało się to podczas pół maratonu mikołajkowego 8 grudnia 2024. W trakcie, zanim mu odjechałem uzgodniliśmy, że biegniemy 100 km w czerwcu. Biegliśmy razem mniej więcej do 45 km. Na początku miałem o 10 bpm większę tęto, ale po jakimś czasie się zrównaliśmy. Było trochę gadania, humory były dobre. Właśnie gdzieś przy tym 40-45 km, mój współzawodnik zaczął łapać się za udo, przechodząc do tekstów typu "biegnę do 60 i kończę bo będzie kontuzja, a ja do pracy", by następnie porobić trochę "gallowaya", ostatecznie zostawiając mnie trasie nie oglądając się za siebie :D. No nie powiem, trochę zwolniłem, nawet nie jestem w stanie przywołać w pamięci co dokładnie było, czy nogi mnie już zaczeły boleć, czy brakowało prądu? Pamiętam, że ciężko się było zmusić do wysiłku... niby biegłem, ale to nie było to samo, nie mogłem jakby się tak odepchnąć, a górki wydawały się 2 razy większe. Nie pomagał mrok, chociaż wydaje mi się, że i tak było w miarę jasno. Ostatecznie jeden z największych kryzysów przyszedł około 60 km. Byłem już pusty, wszystkie ścięgna naokoło kolana i w kolanie dawały o sobie znać, a stopy się skończyły. Nie mogłem postawić nogi bez ogromnego bólu, każdy krok powodował zwątpenie, że będzie on zakończony sukcesem. Na końcu pętli- jak już do niej dotrwałem po kurwieniu na siebie po co ja tu jestem zmieniłem buty na inov8, co powiedzmy odjeło może w najlepszym wypadku 1/4 bólu. W tej pętli podjełem decyzję, że jeżeli następne buty nic nie poprawią to rezygnuję, bo jeszcze chwila i będę już tylko chodził. No i tu wchodzą całe na biało, a właściwie na szaro- pamiętajcie nie kupujcie białych butów, nigdy! Buty z amazona o nazwie wodzianki saguaro. Są to buty typu barefoot, czyli w sumie takie zwykłe trampki kupione z amazona bo są tanie i dobre. W momencie gdy pozbyłem się pianki spod stóp ból odstąpił i mogłem sobie powoli człapać. Miałem już kiedyś podobny przypadek gdy robiłem challenge Gogginsa (przez 48 godzin biegałem około 7km co 4 godziny- mniej więcej 2 maratony), wtedy też mniej więcej w połowie zaczęło mnie boleć ścięgno podeszwowe i zmiana na płaskie twarde buty temu zaradziła- normalnie ulga, że hej. Kurde widzicie warto robić różne rzeczy, nie wiadomo kiedy się przyda doświadczenie przy jeszcze innych różych rzeczach. Co prawda nogi dalej mnie bolały, ale już nie w taki aktywny sposób, wtedy miałem wrażenie jakby mi ktoś walił w stopy z bejsbola, a teraz po prostu jakby ktoś przypalił mi zapalniczką ścięgna i zostawił żeby wyschły. To dało mi nadzieje, miałem dłuższe odcinki biegowe, łatwiej mi się było zmusić. Pobiegnij do tego krzaczka, o udało się to pobiegnij jeszcze do tamtego. Ostatnie pętle były ciężkie co w sumie widać na przedostatnim przebiegu, który był najwolniejszy. Dodajmy do tego, że biegłem już trochę ponad 13 godzin i nastał nowy piękny ciepły dzień. Moje wyczerpanie zaczeło się już chyba uzewnętrzniać bo żona uznała, że będzie mi towarzyszyć bo się o mnie boi i takim sposobem sama zrobiła jeszcze 10 km. Doszło do tego, że nie wyrobiłem się w regulaminowym czasie, ale ze względu na to że było mało uczestników i część odpadła, zapadła decyzja, że każdy kto dobiegnie będzie miał zaliczone. Tym samym nastała ostatnia pętla, którą chyba prawie w całości przebiegłem, a nawet wydaje mi się, że najszybsze zarejestrowane tempo było przed metą :)

Na pewno brawa należą się 1 miejscu Pani Patrycji, która dwa tygodnie wcześniej pobiła rekord świata w biegu na 48 h, mając za sobą walkę z nowotworem!
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Gruba ryba4piorunów

@Patalizator Szaleńcze!!! Gratulacje!

GURU2piorunów

Mega 👏👏👏👏. Dobry support wiele ułatwia przy ultra i można się bardziej skupić na robieniu swojej roboty 😁😁😁.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Zawodowiec

w Sztafeta

13piorunów

14 095,54 + 163,17 = 14 258,71

Wrzucam żeby miesiąc nie przepadł. Miałem trochę przerwy z lenistwa i przeprowadzki ale udało się zrobić sensowny przebieg w końcu. Mam już zamysł na trening na ten rok i lecimy. Udało się dzisiaj w promce kupić Hoka mach 5, więc będzie w czym biegać szybsze treningi :D

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/sztafeta/

Inspirator0piorunów

co to za apka z wynikami?

Pokaż więcej komentarzy (3)

Zawodowiec

w Hydepark

3piorunów

25 873,99+91= 25964,99
Eh, nie tak miało być. Choroby i jeszcze raz choroby, ale udało się zrobić na koniec tygodnia 50km i chyba wiem już jak biegać 😂😅 mam nadzieję, że listopad będzie lepszy bo hrv wskazuje dobre wyniki bez żadnych adaptogenów :) niestety dzisiaj dzień Dionizosa, mam nadzieję, że jutro będzie karno naprawcze wybieganie. Został miesiąc do pół maratonu z ojcem kolegi który w następnym roku skończy 60 lat, ostatnia szansa żeby go pokonać i nie zasłaniał się wiekiem xd

Zawodowiec

w Sztafeta

22piorunów

28 090,59 = 28 090,59

Dodaje zaległy lipiec w formie zdjęć i bez przebiegu bo po prostu chciałem się pochwalić 😅 . Na wstępnie chciałem pozdrowić Krakusów, bo byłem w delegacji na jedną noc i przebiegłem się wzdłuż Wisły (kurde na początku byłem trochę zniechęcony bo nikt mi nie odmachiwał :melting_face: , ale ostatecznie było bardzo fajnie. Możliwe, że 17.07 widzieliście typka co biega w butach z wystającymi palcami :zany_face: .
Druga część lipca to fantastyczny wyjazd do Budapesztu na f1, gdzie udało się też coś podreptać przez miasto. Jeżeli ktoś tam nie był to polecam. Pomimo, że u nas też są fajne miasta, starówki itd. to jednak Budapeszt zjada niestety wg mnie nasze miasta na miękko.

Jako, że były to biegi wyjazdowe, zabrałem najlżejsze buty jakie mam, czyli KSO EVO (prawie jak skarpeta) i odpowiednio poleciałem:
Kraków: 10,6km
Budapeszt: 10,5km i 11,7km

W komentarzu jakieś zdjęcia bo łatwiej dodać na pół przez PC i telefon.
#sztafeta

Gruba ryba2piorunów

@Patalizator Bardzo fajny post! Super zdjęcia!

BTW, czo ten papaj...

Pokaż więcej komentarzy (6)

Zawodowiec

w Sztafeta

26piorunów

27 986,79 + 5,70 + 11,80 + 3,50 + 5,90 + 5,50 + 5,80 + 6,00 + 5,70 + 10,30 + 21,40 + 8,10 + 4,80 + 1,20 + 8,10 = 28 090,59

Wrzucam cały wrzesień. Większość to ostatnie treningi przed maratonem. Ostatnie 3 biegi to kolejno: 3,5 km, sprawdzenie czy wszystko działa po maratonie (było średnio, coś mnie kuło w dwójce). 11,8 km to niby trening z garmina na beztlenowe interwały (jakoś 4 dni po maratonie), tempo wyznaczone na 4:30 i było całkiem przyjemnie, pomiędzy seriami nie zwalniałem do tętna tylko biegłem w tętnie 155-165 co od teraz będę praktykował jako mój easy run, aż do półmaratonu w grudniu. Dzisiejsze 5,7 to bieg z psem, który też był w miarę szybki jak na nasze nie tak bardzo dynamiczne duo (psiur lubi wąchać, plus dodatkowo miał chyba jakiś gorszy dzień i ciągnął się za mną).

Kurde fajnie się tak biega nie będąc ograniczanym przez cyferki z zegarka :) przypominają mi się stare dobre biegi z gimnazjum/liceum przez moje mazurskie tereny, gdzie się po prostu cisnęło od samopoczucia.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/sztafeta/

Zawodowiec

w Sztafeta

30piorunów

27 335,09+42,60= 27 377,69

To i ja dorzucę swój pierwszy maraton.

Biegłem razem z bratem, który teoretycznie powinien wg garmina przebiec na 3:50, ale założyliśmy sobie, że po prostu biegniemy żeby ukończyć. Jak się zapisywałem to wpisałem siebie na 5:00 i tak zaczęliśmy bieg. Ostatecznie wyprzedziliśmy PM na 4:30 dosyć szybko i tak biegliśmy większość trasy (chociaż pod koniec nas trochę wyprzedzili, ale udało się przebiec na 4:25). Pierwsze 13km poszło ok, ale pomimo soft flasków wypełnionych miodem nagle miałem wyższe tętno i gorsze tempo i wtedy wszedł on, cały na żółto BANAN 🍌. Zjadłem jeden kawałek i ożyłem (w między czasie brat mi uciekł i straciłem go z oczu, na szczęście bananowa moc pomogła go dogonić). Takim sposobem przez cały bieg zjadłem chyba 3 banany, kostkę cukru i około 200g miodu w soft flaskach. Z rzeczy mniej przyjemnych widziałem jak ratownik na motorze potrącił rowerzystę, który nie wiem po co się pchał na teren biegu. Jakiegoś biegacza przykrytego folią (jeśli to czytasz to mam nadzieję, że nic Ci nie jest). No i na koniec prawie bym wyłożył się w tunelu xd potknąłem się o kostkę i jak wylądowałem drugą nogą to momentalnie łydka mi zaczęła pulsować zwiastując skurcz, ale jak zacząłem normalnie biec to na szczęście przeszło, inaczej musiałbym ostatnie metry iść, a tak resztkami sił wyprzedziłem mnóstwo osób :D a jeszcze od mniej więcej 33-35 km musiałem zdjąć pas bo pomimo doboru pod rozmiar zaciska się tak, że myślałem że mnie zaraz przetnie w pół. Możliwe, że 4 flaski to jednak za dużo na niego i będzie trzeba zainteresować się żelami sis. Najgorszy chyba był 38 i 40 kilometr plus końcówka pod tytułem gdzie są k⁎⁎wa te balony 🎈.
Ostatecznie jestem zadowolony bo pobiegłem szybciej o 7 minut niż to co przewidywał Garmin, a zazwyczaj było w drugą stronę i skończyłem z wynikiem 4:25:10 netto.(z przerwą na tojka z siku). No i ze 2 przerwy po 30s bo było ciężko w nogi i od słońca 😅.

Mam jeszcze zaległe biegi z tego miesiąca i w sumie z poprzedniego, ale sierpień wyrzucę tylko jako foto relacje bo zamuliłem

No i nie piłem kawy od miesiąca, dzisiaj wypiłem jedną i energetyka i nie mogę zasnąć xd nogi też nie pomagają :/

A no i brat ostatecznie przebiegł szybciej jedynie o 4 sekundy 😎

#sztafeta #bieganie

Kosmonauta1piorunów

@Patalizator piękna sprawa! szacuneczek! 👏

Osobistość1piorunów

Cudownie, gratulacje!!! \\o/

Pokaż więcej komentarzy (15)

Zawodowiec

w Sztafeta

18piorunów

17 950,48 + 21,38 = 17 971,86

Papaton najlepszy na kaca. Nie wiem jak to się stało, że przestrzeliłem, czuję się trochę oszukany przez garmina xD ale i tak jest szczęście bo tylko wcisnąłem zakończ trening i się wyłączył. Bieg z oczywistych powodów był taki sobie chociaż pierwsze kilometry dawały dużo radości, padał przyjemny deszczyk i jeszcze pewnie miałem %%. Pod koniec trochę zaczęła boleć głowa, ale trzeba było się spiąć. Dawno nie biegałem z muzyką, nawet specjalnie nie dokładałem do garmina bo przestałem słuchać muzyki w trakcie biegu, ale dzisiaj było super. Cały bieg towarzyszył mi piesek i mały zasraniec może był trochę zmęczony, ale myślę, że mógłby dzisiaj spokojnie drugie tyle polatać ;) Biegłem około 3 h więc lipa straszna xD

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/sztafeta/

Osobistość1piorunów

@Patalizator Gratsy elegancko! I łącze się w bólu, jak wczoraj przestrzeliłem identycznie, to żal d⁎⁎e ścisnął mocno. Niesamowite, ze piesek dal rade :grinning:

Zawodowiec

w Sztafeta

10piorunów

17 549,22 + 4,60 + 6,50 + 3,70 + 4,50 + 7,80 + 5,20 + 6,50 + 4,70 + 6,70 + 5,40 + 7,60 + 5,30 + 12,00 = 17 629,72

Jestem leniem. Cały miesiąc w jednym wpisie, obiecuję poprawę :). Noga trochę odżyła więc powoli robię dystanse. W maju udało się przebiec 16 km na raz w butach z palcami więc nie najgorzej. W czerwcu wpadł nowy rekord na 10 km i uaktualnienie progu mleczanowego! To już drugi skok w ciągu miesiąca, plus VO2max urosło o 2 pkt od maja. Znowu zacząłem chodzić na siłownię, może coś to pomoże przy bieganiu, oby tylko nie było kontuzji i nogi już nie rosły :P

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/sztafeta/

Zawodowiec

w Sztafeta

16piorunów

10 797,61+ 7,88= 10805,49

Test nogi bo już jest coraz lepiej, ale pod koniec dalej coś nie hulało, a i tak część była przechodzona z pieskiem. No nic, fizjo jest ustawiony na następny czwartek i zobaczymy co powie. Na razie chyba na pewno wykluczyłem łąkotkę, dzisiaj ból pojawił się na końcu kości strzałkowej...

#bieganie #sztafeta #biegajzhejto

Zawodowiec

w Sztafeta

17piorunów

9655,95+15,5= 9671,45
Połowa czasu z psem, druga połowa samemu. Jakoś mnie to zmęczyło strasznie. Tętno na moje oko było o 10 za wysokie niż zazwyczaj, a i tak chciało się szybciej biec. Jak już biegłem sam dziwnie się czułem w nodze i teraz czasami jak mnie złapie po zewnętrznej stronie to tak jakby mi ktoś low kicka sprzedał xd trzeba zrobić jakieś rozciąganko. Myślę, że to może być przez zastosowanie taśm i muszę się zastanowić czy warto z nich korzystać.

#bieganie #sztafeta #biegajzhejto

Gruba ryba0piorunów

@Patalizator po prostu trzeba z nich umiejętnie korzystać 😉 Czyli jak? Nie wiem, nie znam się i nie stosuję

Mocarz0piorunów

brzmi jak mało wody, jak rano rusze na rower to mam zawsze tętno wyjebane

Pokaż więcej komentarzy (6)

Zawodowiec

w Sztafeta

14piorunów

9 309,76+10,83=9320,59
Po przerwie świątecznej nogi mówiły tak! A kolana i Achillesy nie 😅 jakoś po 40 minutach się unormowało i można było trochę pobiegać (wtedy też odstawiłem dogo do domu). Wciąż trzeba pracować nad techniką bo dalej nie mam pojęcia jak biegać 😀
#sztafeta #bieganie #biegajzhejto

Zawodowiec

w Sztafeta

17piorunów

8 329,30 + 6,52 + 6,46 + 6,46 + 7,07 + 7,11 + 7,61 + 7,07 + 7,58 + 7,73 + 7,35 + 6,77 + 7,74 = 8 414,77

Podsumowanie weekendu z wyzwaniem Gogginsa 4x4x48. Wyzwanie polega na przebiegnięciu 4 mil co 4 godziny przez 48 godzin. Zakładałem bieganie w drugiej strefie, żeby się nie zniszczyć i ukończyć wyzwanie i mieć jak największe korzyści z drugie strefy. Przez pierwsze 3 biegi trzymałem się 4 mil, ale potem sobie przeliczyłem, że mało co zabraknie do przebiegnięcia dwóch maratonów to trochę zwiększyłem. Łatwo nie było, ale nie było też tak trudno jak się spodziewałem, że będzie :D O mały włos odpadł bym o 0:00 drugiego dnia bo po obudzeniu zasnąłem xD. Na szczęście chyba mocno chciałem to skończyć bo obudziłem się o 1 chyba przez deszcz i poszedłem biegać. Przy 4 biegach towarzyszył mi pieseł, więc 4 najgorsze czasy należą do niego :). O dziwo przy 6 biegu zmieniłem buty na minimalistyczne bo stopa zaczęła mnie boleć od samego włożenia altra rivera i tak przeklepałem koło 50 km w butach z 10 mm podeszwy licząc z wkładkami. Zakładałem, że minimalistyczne buty zmiotą mnie z planszy, ale już się chyba dostosowałem, właściwie już tylko w nich biegam bo jest super wygodnie.

Zegarek pokazuje na chwilę obecną 46 godzin regeneracji, ale jutro już chyba jadę do pracy rowerem i może coś pobiegam jak zwykle w drugiej strefie.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/sztafeta/

Zawodowiec2piorunów

@mozgogrdyczka kluczowe na pewno jest rozciąganie 😅 i mocno pomogła mi yoga nidra, pomimo skończonego biegu na zimnym i mokrym spałem jak dzidziuś w 5 min 😂 no i banany, zjadłem chyba 2 kg xD

Pokaż więcej komentarzy (4)