Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

vriesKompan

Dołączył/a:

  • 11 wpisów
  • 26 komentarzy
  • 2 obserwujących

Koneser

w animedyskusja

21piorunów

#anime #animedyskusja

Dorohedoro

Dorohedoro to tytuł rzadko spotykany jak na anime, w wielu aspektach bardzo odmienny od tego do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Stawia na całkowicie odjechany setting, totalnie pokręcone wydarzenia i bohaterów jak jeden mąż zasługujących na krzesło elektryczne. Sama bajka to psychodeliczny trip pełen krwawej jatki, bezsensownej przemocy oraz czystego sadyzmu wprost wpisanego w świat przedstawiony. Ba, znęcanie, poniewieranie i mordowanie słabszych to podstawowe filary egzystencji, na których opiera się życie.

Anime ma szeroki wachlarz postaci, ale ciężko tutaj wyłonić kogokolwiek jako jasno zdefiniowanego głównego bohatera. Nie jest to też żadnego rodzaju bohater grupowy. Ta bajka to raczej migawka ze splątania losów kilkunastu chorych pojebów. Nie ma tutaj absolutnie nikogo, o kim można by powiedzieć, że jest to bohater pozytywny. Gdzieś bodajże w piątym odcinku, ostatnia osoba, która mogła by się zbliżyć do takiego miana z zimną krwią i wyrachowaniem morduje człowieka w napadzie rabunkowym. A same postacie są po prostu świetne, dalekie od jakichkolwiek szablonów, w których można by ich zaszufladkować.

Seans jest fantastyczny od pierwszego do ostatniego odcinka, kolejne kawałeczki układanki, przedstawiane na zmianę z perspektyw różnych bohaterów... pewnie teraz spodziewaliście się, że napiszę iż składają się w jedną całość, a tu takiego wała. Te kawałeczki to fragmenty mięsa, szarej materii z mózgów i flaków rozbryzgujących się po ścianach, doskonale komplementujące obrzydliwość całej serii. Fabuła dotycząca dochodzenia kto rzucił czar na jedną z postaci brnie co prawda powolutku do przodu, ale to tylko pretekst to taplania się w wylewającej się z ekranu niegodziwości. Akcji jest dużo, jatka cały czas, nie ma chwili by się nudzić.

Bajka nie ma żadnej konkluzji i kończy się tylko domknięciem jednego wątku, co z automatu pcha widzą w stronę mangi i ja właśnie tam się wkrótce udaje. Wspaniały seans, zapraszam do oglądania.

https://www.youtube.com/watch?v=QH3xIN6Xskk

Pokaż więcej komentarzy (8)

Koneser

w animedyskusja

6piorunów

#anime #animedyskusja

"Ippon" again!

Na początku sezonu, nie wiem czy tutaj, czy na wykopie, ktoś się skarżył że w tym kwartale nie ma co oglądać. Szybko zerknąłem na rankingi popularności, zobaczyłem co jest na szarym końcu i napisałem "dupnij se Mou Ippon!, kto wie, może odkryjesz czarnego konia sezonu?" Kimże bym był, gdybym sam nie stosował się do rad, które daje innym? O ironio, dupnąłem se Mou Ippon! i odkryłem czarnego konia sezonu...

Historia rozpoczyna się ostatnim występem dwóch koleżanek na turnieju w gimnazjum. Sanae po długim pojedynku zostaje pokonana, a Michi wręcz rozniesiona w drobny mak i upokorzona przez swoją rywalkę. Obie właściwie w ten sposób kończą swoją sportową karierę, pierwsza obiecała rodzicom, że w nowej szkole skupi się na nauce, druga uroczyście deklaruje, że czasy liceum przeznaczy na uganianie się za chłopakami. Ich plany ulegają rewizji, gdy w nowej szkole trafiają na dziewczynę, która zdemolowała Michi podczas turnieju.

Największą zaletą tego tytułu jest to, że możesz c⁎⁎ja się znać na judo i nadal z przyjemnością obejrzeć. Powiem więcej, jako zadeklarowany antyfan sportówek byłem nawet umiarkowanie podekscytowany (no pedo) zawodniczkami rozsmarowującymi się po tatami w trakcie pojedynków. Jak to zazwyczaj bywa, druga składowa to mix slice of life/CGDCT, który okazał się bardzo przyjemny w odbiorze. Dziewczęta utrzymują między sobą relacje bez zbędnego nadęcia i wspierają się wzajemnie, ale też robią sobie psikusy i nie wykazują żadnego kija w d⁎⁎ie, z którego można by stworzyć jakąś zbędną dramę. Jest przesympatycznie. Nie ma tutaj właściwie nic do czego mógłbym się prz⁎⁎⁎⁎⁎⁎olić, no może fakt, że czasami animacja ma gorsze momenty i prezentuje widzowi gadające głowy na nieruchomych tłach, ale to chyba przez to, że ktoś oszczędzał budżet na sceny akcji.

To nie jest tytuł kryminalnie niedoceniany, on jest wręcz genocydalnie niedoceniany, biorąc pod uwagę ledwo cztery tysiące ocen na MALu. Zamiast kolejnego gówno isekaia puść se kolego dziewczynki szarpiące się za ubranka, zdrowszy będziesz.

https://streamable.com/gh3lj6

Pokaż więcej komentarzy (4)

Koneser

w animedyskusja

8piorunów

#anime #animedyskusja

Tomo-chan Is a Girl!

Kwartał zakończony, więc można się już brać za świeżo zakończone serie. Jako pierwsza na ruszt trafia Tomo-chan. Ale grillowanka w tym przypadku nie będzie. W końcu to jeszcze nie sezon.

Anime zaczyna się, gdy tytułowa tombojka wyznaje miłość swojemu koledze z dzieciństwa. Ten odpowiada "stara, też Cię loffciam, zawsze byłaś równiacha, pozdro 600, żółwik". Po konsultacji przyczyn swojej porażki z najlepszą koleżanką, dochodzą do konsensusu, że Tomo potrzebuje się zmienić. Przestać ubierać się jak chłopak, drżeć japę, tłuc facetów i pytać przypadkowych ludzi czy mają jakiś problem. Punktem wyjściowym serii jest zorientowanie na transformację - trzeba z chłopczycy zrobić prawdziwą kobietę. Będzie ciężko, a gwarancje na sukces żadne.

Jeżeli chodzi o sam gatunek jest to szkolny romcom, który choć z grubsza pracuje w schematycznych ramach jakie mu z tego powodu przypadły, to unika znacznej części wad z tego powodu wynikających. Przede wszystkim mamy tutaj jasno rozpisane pairingi i widz nie jest baitowany na jakieś trójkąty i inne wielokąty generujące żenującej jakości dramę z której i tak nie wyniknie nic. Drugą sprawą jest praktycznie brak typowych dla takich tytułów męczących i grafomańskich nieporozumień, że ktoś kogoś z kim zobaczył on mnie już pewnie nie kocha, chlip chlip. Nie jesteśmy przesadnie męczeni nieprawdopodobnymi zbiegami okoliczności, a większość akcji to bezpośrednie konsekwencje czynów bohaterów. Nie znaczy to, że wszystko idzie jak z płatka, bohaterowie pieczołowicie sabotują wzajemnie wysiłki drugiej strony, a często nawet i swoje. Całe szczęście są tego świadomi i potrafią usiąść i zapłakać nad swoim debilizmem, nadając sobie trochę wiarygodności i kolorków.

Dobrze wypadły tutaj postacie i ich wzajemne interakcje. Tomo dumnie prezentuje swoje ADHD i piłuje mordę w niebogłosy (aż VA czasem chrypnie) otwierając drzwi razem z futryną, jej najlepsza kumpela to przebiegła i wyrachowana zimna sucz o złotym serduszku, a love interest to całkowicie zbałamucony przez wysyłanie mieszanych sygnałów chłop, który nie wie jak wejść w związek z kimś, z kim jeszcze wczoraj okładał się sztachetami. Jest jeszcze Carol, ale Carol to kosmitka i nie wymaga więcej komentarza. Dyskusje są zazwyczaj konkretne, bez pierdolenia o d⁎⁎ie maryni i całkiem zabawne, bo bohaterowie nie szczędzą sobie uszczypliwości, ale humor nie ogranicza się tylko do tego. Gagi potrafią podkręcić skalę i tempo do takiego stopnia, że okazjonalnie kwikłem ze śmiechu.

Bardzo przyjemnie mi się oglądało tę leciutką serię, było świeżo i bez tego zmęczenia, które występuje gdy ogląda się trzysetny szkolny romcom w swojej mangozjebskiej karierze. Polecanko.

https://www.youtube.com/watch?v=_GejF4V-FE0&t=1s

Pokaż więcej komentarzy (7)

Kompan

w animedyskusja

7piorunów

#animedyskusja

Zrobiłem sobie przerwę od Gundamów i obejrzałem serię, co do której miałem spore obawy:

Yojouhan Time Machine Blues

https://myanimelist.net/anime/49590/Yojouhan_Time_Machine_Blues

Tytuł to kontynuacja Yojouhan Shinwa Taikei (Tatami Galaxy), bardzo dobrej serii reżyserowanej ponad dekadę temu przez Yuasę. Jak po dekadzie autor pierwowzoru robi kontynuację zamkniętej historii, a studio robi ekranizację tej kontynuacji bez reżysera odpowiedzialnego za pierwowzór i jeszcze mamy oklepany motyw podróży w czasie, to nasuwa mi się jedno: odcinanie kuponów. W tym wypadku jednak widziałem większy potencjał niż w wypadku kontynuacji FLCL, których nie mam zamiaru oglądać.

Czy nowa seria jest równie dobra jak oryginał? Nie.

Zacznijmy od fabuły. Jest robiona odwal. W tym sensie, że oryginał może nie był super wymyślny, ale był ok. Motywy z Wehikułu Czasu widziałem już wielokrotnie. Problem z nowym tytułem jest też taki, że w oryginale czerpaliśmy przyjemność patrząc się na cierpienia MC, który wiedziony złymi emocjami popełniał życiowe błędy. Tu ten sam MC jest jakby zbyt kompetentny. Nadal mamy historię romantyczną, nadal mamy grupę ciekawych postaci, dość zwariowaną akcję, ale jest to bardziej oklepane. Same tempo prowadzenia akcji jest też wolniejsze. Widać to od razu, bo nie ma problemów z czytaniem napisów (ten kto widział Tatami Galaxy, rozumie o co chodzi).

Natsume Shingo nie jest Yuasą. Kiedyś wydawało mi się, że styl Yuasy jest zbyt chaotyczny, że jakby jego animacje były bardziej standardowe, to efekt końcowy byłby lepszy. Teraz widzę moje założenia w akcji i widzę też swój błąd. Ten chaos Yuasy jest częścią kolorytu tej serii i bez niego całość traci na charakterze. Natsume Shingo też stara się wrzucać eksperymentalne wstawki, ale jest ich relatywnie mało.

Na serię nie potrafię patrzeć jak na oddzielne dzieło, ale jak na taki DLC do oryginału. Nie do końca udany dodatek. Czy jest bardzo źle? Nie. Jest to nadal kompetentny miniserial. Problem polega na tym, że od openingu przez wykonanie, fabułę po ending, wszystko w oryginale jest lepsze. Trzeba jednak powiedzieć, że poprzeczka była bardzo wysoko, więc porażka dodatku nie powinna być szczególnie szokująca. Osobiście jednak wolałbym kolejny spinoff, jak „Yoru wa Mijikashi Aruke yo Otome”, niż taką bezcelową kontynuację.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Kompan

w animedyskusja

6piorunów

#animedyskusja

Turn A Gundam

https://myanimelist.net/anime/95/Turn_A_Gundam

Tym razem mamy Gundama, od którego odpadłem pierwotnie przy pierwszym epie. Powodem tego jest fakt, że jest to chyba najbardziej niezwykły Gundam.

Niezwykły, bo ma bardzo niestandardową konstrukcję. Zacznijmy od rzeczy najistotniejszej: settingu. Mamy stare dobre uniwersum UC, ale takie nie do końca. Ludzkość ostatecznie postanowiła zrobić sobie kuku na dobre. Zaszaleli tak, że ludzkość cofnęła się w rozwoju do paleolitu. Koloniści na księżycu za to zrobili XD i poszli spać. Trudno bez zasobów planety utrzymywać dużą populację kolonii i sen kriogeniczny jest jakimś rozwiązaniem. Ostatecznie wraz z upływem czasu postanowili wrócić na planetę, wysyłając uprzednio zwiad. Ziemianie tymczasem osiągnęli poziom technologiczny podobny do początku XX wieku.

Dla ułatwienia przyjmijmy, że mieszkańcy Ziemi to Ziemniaki, a Księżyca, to Mooniaki.

Naszym bohaterem będzie Louran, taki Mooniakowy zwiadowca. Oficjalnie najbardziej zniewieściały pilot Gundam w historii. Ma ksywkę Laura i przebiera się w sukienki. Jest jedynym pilotem Gundama, który ma dobry powód, by być pacyfistą. Z jednej strony jest Mooniakiem, z drugiej już trochę przyzwyczaił się do Ziemi i mu się Ziemia podoba. Innymi słowy, wojna pomiędzy stronami mu nie odpowiada. Wojna to też słowo na wyrost. Ziemniaki nie są w stanie wytworzyć broni, by załatwić kolegów z księżyca (a bardzo by chcieli). Mooniaki z drugiej strony uważają, że mordowanie praktycznie bezbronnych mieszkańców Ziemi przy użyciu mechów to barbarzyństwo i tak się nie godzi. Jednak księżycowi bracia przedstawiają dość imperialistyczne podejście do powrotu na Ziemie: „My tu teraz wrócimy z 10mln ludzi. Jak wam się nie podoba, to tu są lufy naszych mechów”. Obie strony mają elementy społeczne, które bardzo wojny chcą i 2/3 historii będziemy podziwiać działania zaczepne pomiędzy nimi. Te są w ogóle możliwe, bo Ziemniaki wykopali sobie przysypane przez upływ czasu mechy (w tym Gundama). Pal licho, że elektronika w nich powinna się rozłożyć.

Mechy: No bida straszna. Jedynym fajnym mechem tej serii jestAMX-109 Kapool, ale to jest jeden z tych morskich mechów robionych dla beki. Dostaje nawet czerwoną wersję ultimate na końcu serii.

Designy postaci: niekiedy postaci wydają się dość dziwne. Szczególnie jak są kolorowe (w sensie koloru skóry). Zasadniczo jest ok.

Same postaci: Core postaci jest ok. Knuje knują. Pacyfiści nie są totalnymi idiotami w tej serii. Ze zwolennikami wojny jest już różnie, bo niektórzy naprawdę spieszą się bardzo by spotkać się ze stwórcą. Antagoniści często zachowują się dziwnie i ogólnie postaci trzecioplanowe często nie dopisują. Znowu, zasadniczo jest ok. Nawet Laura nie jest jakoś bardzo irytujący.

Seria oprócz ciekawego settingu wprowadza jeszcze parę ciekawych zabiegów fabularnych. Bohaterowie będą ukrywać tożsamość, zamieniać się miejscami itp. Fabularnie trzyma się to kupy. Problem tej serii polega na tym, że te ograniczone działania wojskowe są mało efektowne. Ogólnie walki mechów w tej serii są słabe. Dopiero końcówka przynosi pożądaną odmianę. Problem polega na tym, że seria ma 50 epizodów i te parę epizodów to mało. Moim zdaniem całość jest rozwleczona i można by to skrócić o 10 epów.

Podsumowując: Gundam to tytuł, który przeniósł mecha w realia wojenne i ta jego iteracja jest całkiem przyzwoitym wojennym sf. Z drugiej strony jest to bardzo kiepski serial akcji i jeśli tego szukamy w anime, to tu tego jest mało. Powtórzę się, zasadniczo jest ok.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Kompan

w animedyskusja

6piorunów

Ten sezon jest tak marny, że nadrabiam backlog. Wyszła mi z tego ściana tekstu.

Gundam Reconguista in G

https://myanimelist.net/anime/23259/Gundam__G_no_Reconguista

Tytuł znany z tego, że wzięli do niego po latach przerwy „Kill them all” Tomino, ale przede wszystkim z mema „I’m a genius! Oh no!”. Nie bez powodu.

To jest jedyny Gundam, który zaliczył u mnie swego czasu dropa. Nie takiego jednoodcinkowego, że „nie chce mi się tego zaczynać”, ale dropa gdzieś w połowie serii. Z zasady jednak Gunam musi być obejrzany (poza tym isekajem), więc ostatecznie skończyłem. No i mam mieszane uczucia.

Zacznijmy od Gundamowych kryteriów oceny:

Czy mechy są fajne? Tu powinno być „tak”, bo to Gundam. Niestety sam Gundam jest beznadziejny. Do tego dodali mu całą masę plecaczków, by sprzedać modele, a które nie robią jakieś super wrażenia. To był ostatni Gundam, gdzie szli w coś takiego (Seed był popularyzatorem takiej zagrywki). Na początku spora cześć mechów ogólnie była mało ciekawa. Szczególnie mechy, które rozkładają ręce i nogi do latania i spomiędzy tych nóg strzelają rakietami. Kto to wymyślił? To Gundam, nie komiks Go Nagaia, gdzie mechy strzelają cyckami. Seria rozkręca się w drugiej połowie i wtedy faktycznie dostajemy ciekawe modele. Musze przyznać, że minigun z piłą mechaniczną stylizowaną na bagnet jest przesadą jaką mi się w designach podoba. Niestety mechy czasem są trochę zbyt przekombinowane i choreografia walki nimi zostawia wiele do życzenia. A może zwyczajnie jestem rozpieszczony Thunderboltem i Unicornem?

Czy panienki są ładne? Projekty w tym anime lata temu wydawały mi się dziwne. Po latach wiem dlaczego. To jest nawiązanie stylistyczne do tytułów lat 80-tych. Przy czym nie do końca do Gundamów, ale też do innych tytułów takich jak Orguss, Southen Cross czy Mospeda. Mam mieszane uczucia. Byłem bardziej przyzwyczajony do bardziej nowoczesnych i szczegółowych postaci z Unicorna. No i muszę przyznać, że na początku mi się nie podobały, a później zmieniłem zdanie. Mają coś w sobie, choć na pierwszy rzut oka są nieszczególne.

Fabuła? Znak zapytania zamierzony. To najgłupsza przekombinowana wersja Gundama ever. Obejrzałem i bardzo szybko doszedłem do wniosku, ze nie wiem o co postaciom biega i nie bardzo mnie to obchodzi. Frakcji jest chyba z 5 i każda ma jakieś dziwne pseudoreligijne przekonania i interesy. Gówno/10 za fabułę.

Postaci. Postaci może i nie są najładniejsze, ale przynajmniej są nieciekawe. Główny MC to idiota i simp. Walczy w mechu, bo mu się laska podoba. Później dochodzi do wniosku, że fajnie byłoby nie zabijać ludzi i jak strzela to komentuje za każdym razem: „Ojejeju, obym nikogo tym razem nie zabił”. Debil. Początkowy antagonista to komuch. W wojsku interesuje go przede wszystkim zabijanie burżujów i z takim podejściem podchodzi do każdego konfliktu.

Panienki w większości to tragedia. Jedna ma focha, inne są chorobliwie zazdrosne („może przestaniesz tak patrzyć na tą lafiryndy jak zmasakruję moim mechem pół armii przeciwnika”).Najgorsza jest jednak panienka, która doznała traumy w połączeniu z zaburzeniami osobowości i przez to zachowuje się przez pół serii jak dwulatka. Nawet w tej kupie gówna znaleźć można diament. Obiekt mema: Klim Nick jest szalenie sympatyczną postacią. Mem go dobrze zresztą ilustruje. Klim jest samozwańczym geniuszem i pyszałkiem. Z drugiej strony, w przeciwieństwie do podobnych postaci, nie jest niekompetentny i widzi wartość swoich współpracowników. Jest też wytrawnym podrywaczem:

„Jak zdobędziemy General Tower, to Mick Jack będzie waszą królową! A zgadnijcie kto będzie królem?” i rzuca głupimi hasełkami „Latam zwinnie jak motylek, jednak kąsam jak pszczoła!” itp. Nie ukrywam, że ze swoim zachowaniem wisi nad nim ciągły deathflag.

Postaci dostają pairingi. Niektórzy młodsi piloci dostali bardziej dojrzałe partnerki. Wymiana zdań pomiędzy Klimem a Mick wygląda następująco:

<Klim>Banda idiotów! Wysyłają przeciw nam zaledwie parę MS.

<Mick>Niekoniecznie, zwyczajnie to elita i są pewni swoich umiejętności.

<Mick po zestrzeleniu Mecha sekundę później> A jednak idioci! Przylecieli tu jak ćmy do świecy!

<Klim po rozwaleniu pozostałej dwójki>Jestem geniuszem! (standardowo)

FUN. Pairingi to czysty fanserwis i z tych związków tak naprawdę mało wynika.

Podsumowując: G-Reco to słaby Gundam, jeden z najsłabszych. W dół ciągnie go nieciekawa fabuła, tacy sobie bohaterowie i marny design Gundama. Nie pomaga fakt, że Tomino chyba bierze leki i prawie nikt tu nie ginie. Ma to swoje momenty, ale nie widzę większego powodu by móc to polecić, bo jak ktoś jest hardcorowym Gundamowcem, to i tak obejrzy.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Koneser

w animedyskusja

11piorunów

#anime #animedyskusja

FLCL Progressive

Regres. Tytuł naśladujący wybrane elementy oryginału, całkiem sprawnie nawet, ale zgrabnie omijający to, co uczyniło FLCL kultowym. Tam mieliśmy totalny clusterfuck spinający się cieniutką nitką, która pozwoliła widzowi dojść do wniosku, że to jednak w sumie miało jakiś sens. Progressive to jest weird shit for the sake of weird shit, dzieją się dziwne rzeczy, wszystko znika z pulpitu i dzieją się rzeczy niestworzone. Po co? A bo tak ma być, szef tak kazał zrobić. Zrobiliśmy podobne, to co się typie czepiasz. Zewnętrzna otoczka się niby zgadza, slapstick jest i coś nawet od czasu do czasu zatrybi, ale gdy obejdziemy go od tyłu to tylko zobaczymy podpórkę podtrzymującą fasadowy front. FLCL kleił się na słowo honoru, był non-stop o krok od potknięcia się i wyjebania. Za doprowadzenie tego brejkdensa do finiszu należą się owacje na stojąco. Progressive od pierwszej minuty daje jasny sygnał, że w tych zawodach zadowala go pamiątkowy dyplom za uczestnictwo.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Koneser

w animedyskusja

8piorunów

#anime #animedyskusja

Fooly Cooly, Furi Kuri

Jeszcze nie zdecydowałem czy to eksperymentalny, awangardowy teledysk rockowy, czy symulacja jak by wyglądało coming of age gdyby stary dosypywał ci LSD do płatków śniadaniowych. Niezależnie od ostatecznego werdyktu - wspaniała zabawa prosto od Triggera, który jeszcze nie był Triggerem.

https://www.youtube.com/watch?v=lyvZddP9WHM&t=3s

Pokaż więcej komentarzy (4)

Koneser

w animedyskusja

9piorunów

#anime #animedyskusja

Restaurant to Another World

Restauracja Nekoya w soboty jest nieczynna. Przynajmniej tak wszyscy myślą, bo za zamkniętymi drzwiami załoga pracuje w pocie czoła by obsłużyć gości. Ale nie tych co zwykle wchodzą frontowymi drzwiami. Raz w tygodniu do Nekoi można trafić przez magiczne portale porozrzucane w różnych światach. Korzysta z nich przeróżna klientela - od potężnych władców, poprzez nie-ludzi typu elfy czy jaszczury, a kończąc na magicznych stworach. Nie dyskryminuje się tu nikogo - każdy ma prawo zjeść dobrego kebaba. Błogą codzienność (cotygodniość?) lokalu przerywa nocny włam, podczas którego bezdomna demonica opędzlowała co jej w ręce wpadło i usnęła. Gdy właściciel znalazł ją śpiącą na podłodze, zamiast spacyfikować wałkiem do ciasta, zaproponował jej fuchę kelnerki. Do zespołu dołączy jeszcze 35688-letnia smoczyca, ale to troszeczkę później.

Od czego by tu zacząć? Od klienteli może. Mamy stałych bywalców, którzy dosłownie siedzą jak na szpilkach przez cały tydzień, by w końcu pojawiły się drzwi, za którymi nawpierdalają się swoich ulubionych dań aż po kurek. Mamy też klientów przypadkowych, którzy napotykają się na drzwi po raz pierwszy i skosztowawszy przepysznego jedzenia, raz dwa zostają stałymi bywalcami, co umożliwi im nawpierdalanie się ich ulubionych dań aż po kurek. Rinse-repeat. To wszystko co mamy w tej bajce. Dwu-trzy-czterominutowe wprowadzenia nowych postaci, które trafiają do restauracji, zamawiają coś do jedzenia i zachwycają się tym przez kolejne kilka minut, rozwodzącą się nad mieszanką smaków, konsystencją, teksturą i właściwościami zapachowymi swojego posiłku. Regularnie mają też jakieś objawienia/wspomnienia z dzieciństwa/błogie ekstazy wynikające z konsumpcji nieziemsko pysznych dań.

Nazwijcie mnie niedoceniającym żarciowych iyashikeiów gburem, ale to dla mnie zdecydowanie za mało. Po kilku odcinkach ten schemat mnie zwyczajnie znużył, gloryfikacja schabowego rozhisteryzowanym głosem stała się dla mnie nieatrakcyjna. Nie żeby oczekiwał jakieś akcji czy dramy, ale chociażby jakiejś interesującej interakcji pomiędzy postaciami. A wszystko co dostajemy do zestawik luźnych backstory o klientach, typu Janusz nigdy nie jadł szpinaku. Anime miało świetną okazje by dzięki zróżnicowanym postaciom klientów wprowadzić interesującą różnorodność, ale w ogóle tego nie wykorzystało. Każdy odcinek oprócz pierwszego był dla mnie właściwie identyczny, nie ważne czy klientem jest akurat elfia weganka, smoczyca, robinson cruzoe, dwóch kransoludów czy jaszczuroludź. Obejrzenie więcej niż 4-5 odcinków niestety mija się z celem. Dla waszej wygody poniżej całe anime skompresowane do mniej więcej półtorej minuty.

https://www.youtube.com/watch?v=MLkNYbXrb6Q

Pokaż więcej komentarzy (2)

Inspirator

w animedyskusja

4piorunów

Ogólnie to lubię bajki z , a że już chwilę nic nie oglądałem, to chciałbym poprosić o jakąś propozycję.

Mala itp. mam już dawno nieaktualne, więc wymienię co mi się bardziej lub mniej podobało. Kolejność bez znaczenia i możliwe, że jakiś tytuł pominąłem.

Bajki, które mi podeszły:

* Code Geass
* Evangeliony
* Patlabor
* A.D. Police
* Full Metal Panic
* Macrossy
* Sidonia no Kishi
* Bokura no
* Isekai no Seikishi Monogatari
* Robotics;Notes
* Armored Trooper Votoms
* Gundamy
* Heavy Object
* Sidonia
* RahXephon
* Heroic Age
* Rakuen Tsuihou
* Bubblegum Crisis
* Break Blade
* Blue Gender
* Genocyber
* Soukihei MD Geist

Bajki, które mi nie podeszły:

* Darling in the FranXX
* Gurren Lagann
* Kuromukuro
* Suisei no Gargantia
* SSSS.Gridman
* Knight's & Magic
* Aldnoah.Zero
* Kakumeiki Valvrave
* SSSS.Dynazenon
* Gargantia
* Kyoukai Senki
* Gunbuster

#anime #animedyskusja

Inspirator0piorunów

@kinasato Takie coś to już prędzej. Chyba nawet coś podobnego, ale baardzo starego oglądałem (albo czytałem), bo pamiętam tę postać z tymi "antenami" z tylu głowy.

Koneser1piorunów

@Dissociated Bardzo możliwe, to adaptacja całkiem popularnej klasycznej mangi Masamune Shirow`a z lat 80. Była też stara OVA z tamtego okresu, ale nie jest zbyt dobra.

Z takich serii potencjalnie wartych uwagi przychodzi mi jeszcze na myśl Gasaraki, ale to raczej specyficzny tytuł. Polityka, intryga, korporacyjne spiski, etc. Wedle zasady chcesz pokonać przeciwnika, rozwal mu parę mechów. Chcesz go zniszczyć - załóż kartel technologiczny, który wywoła krach jego akcji na giełdzie. Wspomniany przy tym wcześniej FLAG, który jest dość trudny w odbiorze to szkolna wycieczka.

https://www.youtube.com/watch?v=jWXBug4B8BA

Gasaraki-OpeningYouTube
Pokaż więcej komentarzy (20)

Inspirator

w animedyskusja

6piorunów

#animedyskusja (również #anime na próbę, cynk od @SailorMoon jakoby cenzurę zdjęto)

Nieróbstwo w robocie przyszło mi umilać sobie ostatnio przy szwarnej OVA z 1994 - 801 TTS Airbats, albo Aozora Shoujo-tai. @kinasato swojego czasu gadał, że jest nienaturalnie ucięta - metryka mi podpowiada, że jest po prostu aż tak krótka, zresztą umówmy się - w dostatecznie realistycznym serialu o japońskich siłach samoobrony zwyczajnie nie ma aż tak wiele materiału, bo to harcerze. I tym razem oglądamy eskadrę akrobatyczną lotnictwa, tytułową taktyczną 801, która składa się z odpadów z innych jednostek. Tj. - mamy i karne zesłanie, i problemy z charakterem, i licencję pilota znalezioną w czipsach, ale to wciąż eskadra lotnicza, więc ktoś im musi te fruwadła reperować. Nasz bohater, Isurugi, młody inżynier o przerażających niedostatkach w osobowości.

Serial jest dostatecznie realistyczny, czyli - nikt tu nie lata i nie strzela z laserów do Chińczyków i kosmitów, tylko latają w pokazach akrobatycznych sobie dziewuszki. Niemal cała kadra latająca to baby, a sama seria miejscami bardzo mocno abstrahuje od lotniczego kontekstu, stanowiąc po prostu kromkę życia, raczej rachitycznie zakorzenioną w miejscu pracy. Gros formuły wypełniają godne rechotu romantyczne starania dwóch dziewcząt o knagę Isurugiego, i to chyba najbardziej realistyczny element tej bajki - było nie było, lotnictwo to też mundurówka.

Jest naprawdę ładnie i nie sposób się czepiać formy, zaś treść to po prostu sympatycznie niezborne hece. Ewidentnie nie było tu nieograniczonego budżetu, ale wcale nie podcina to nijak skrzydeł serialkowi. Prowadzi jednak do podziwu godnej oszczędności środków - w odcinku-retrospekcji aktorzy podkładający postacie wtedy nieobecne na ekranie po prostu wcielają się w postacie z retrospekcji, i to wszystko świetnie wpisuje się w daleko idącą umowność całego tego widowiska. Amelia Jäger to najlepsza dziewuszka, co zostało potwierdzone naukowo. Cała seria dostępna jest na YouTube z listy poniżej.

https://www.youtube.com/watch?v=Q6NwnLOUGtI&list=PLmWSpSS_VIZphskZWNbciBawyhYb9ixpe

Inspirator2piorunów

@bereavement opierdzielające się mangozjeby są najbardziej uciśnioną grupą społeczną

Koneser0piorunów

@tobaccotobacco straszna musi być ta robota, skoro zamiast niej wolisz yugo oglądać

Pokaż więcej komentarzy (8)

Koneser

w animedyskusja

10piorunów

#anime #animedyskusja

Yugo the Negotiator

Yugo to niezwykle utalentowany negocjator mający na koncie niezliczoną ilość sukcesów. Osiąga swoje cele nie przy użyciu siły czy przemocy, ale dzięki swojemu gruntownemu przygotowaniu, błyskotliwemu umysłowi oraz charyzmie. No pomysł nawet ciekawy. A jak z wykonaniem? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Akcja tej serii rozpoczyna się od wizyty młodej dziewczyny w biurze naszego bohatera. Jej ojca porwali Pakistańscy jihadyści i po zawalonej pierwszej rundzie negocjacji, tylko on jest w stanie go uratować. Yugo zgadza się, ale podkreśla, że jego misja musi być utrzymana w absolutnej tajemnicy. Po lądowaniu w Pakistanie, nasz bohater wsiada do taksówki, zagaduje go kierowca :

- Czy jest pan turystą?

- Nieeee... przyjechałem tutaj negocjować - odpowiada dzielny Yugo.

Ja pi⁎⁎⁎⁎le...

Zaprawdę powiadam wam, nie skończył się nawet pierwszy odcinek, a chłop zdążył zdemaskować się jeszcze raz. Takich kwiatków w tej serii jest mnóstwo, a 150% powaga z jaką baja jest zrealizowana daje nieodparte wrażenie nadętej bufoniady. Gdy najgłupsze farmazony serwowane są jako wiedza tajemna, widzowi przestaje nawet popcorn smakować. Hilarity ensues.

Anime próbuje bardzo mocno zakorzenić się w realiach Pakistanu oraz Rosji, bo w tych krajach dzieje się akcja dwóch historii przybliżonych widzowi. Chce przedstawić obraz brudny i nieocenzurowany - niewolnictwo, prostytucja, narkotyki, morderstwa, gwałty. Tylko problem polega na tym, że te wszystkie wizje zostały zrealizowane co najwyżej na podstawie czyichś niespecjalnie dobrze osadzonych w rzeczywistości przypuszczeń, jak to niby wygląda. Efekt jest niezwykle pokraczny i bardzo trudny w oglądaniu. Głównie przez ślamazarny pacing, który dosłownie zabija tę serię i uniemożliwia obejrzenia jej nawet jako kalejdoskopu grafomańskich potknięć.

Jako ciekawostkę podam, że wątek rosyjski i pakistański zostały zrealizowane przez dwa różne studia. Zmienia się wszystko, od designu postaci i palety kolorów po reżyserię. Oba studia spartoliły robotę koncertowo, ale jeżeli już musiałbym wskazać, to pierwszy arc pakistański jest odrobinę mniej zły.

Niestety, nie dałem rady wytrzymać do końca, ale jeżeli ktoś jest na tyle niespełna rozumu, żeby to jednak obejrzeć, to polecam z fantastycznym angielskim dubem xD

https://www.youtube.com/watch?v=gQNsK1NJ6Ls

Koneser0piorunów

@tobaccotobacco Zetsuen no Tempest też szybko kasuj, póki jeszcze nikt nie widział

Inspirator3piorunów

@kinasato wiesz kto powiedział "oglądaj gówno gdy krew się leje"?

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w animedyskusja

1piorunów

Dobra, mam za dużo czasu i stwierdziłem, że dobrze będzie się czasami całkowicie odmóżdżyć. Stąd pytanie - który tasiemiec jest wart obejrzenia? (inb4 żaden, więc przynajmniej który z nich jest najmniej gówniany?) #animedyskusja

Który tasiemiec jest wart obejrzenia?

  • Dragon Ball23%
  • Inny25%
  • Naruto18%
  • One Piece16%
  • Bleach18%

44 głosów

Osobistość0piorunów

@GniezSenpai Halo, trollowanie też powinno mieć jakieś granice!

Koneser1piorunów

@dev Gintama albo Bleach. Z Gintamy polecam zaczac od 3 odcinka. 2 pierwsze to okres czasu przedstawiajacy wydarzenia z niedalekiej nieokreslonej dokladnie przyszlosci, ale calkowicie nieistotne. Nie znamy za bardzo bohaterow i w sumie po tych 2 odcinkach dalem sobie spokoj z seria, a dalem jej nastepna szanse dopiero jakies pol roku pozniej.

Pokaż więcej komentarzy (24)

Koneser

w animedyskusja

21piorunów

#anime #animedyskusja

Do It Yourself!!

Do It Yourself przemknęło przez ostatni sezon raczej bez większego echa, ponieważ wszyscy byli zajęci oglądaniem piły mechanicznej. Takie już są koleje losu, pomimo tego, że w tej bajce rżnięcia jest wcale niewiele mniej.

Yua, główna bohaterka tej historii, od wczesnego dzieciństwa uwielbiała razem ze swoją sąsiadką bawić się w majsterkowanie. Niestety, zazwyczaj kończyło się to jakimś urazem, klejeniem plastrów, bandażowaniem i okazjonalną wizytą na SORze. Jej zatroskana matka, bojąc się o zdrowie córki, postanowiła pochować wszelkie narzędzia i ukierunkować ją w stronę sztuk artystycznych, obdarowując ją świecówkami by mogła malując rozwijać swą wyobraźnie. Yua owe kredki zeżarła. Wtedy wszyscy zdali sobie sprawę, że problem nie ogranicza się do machania młotkiem i jest bardziej globalny, a nasza bohaterka jest zwyczajną rozkojarzoną fajtłapą i trzeba ją chronić właściwie przed wszystkim, by nie zrobiła sobie krzywdy. Fast forward do czasów licealnych. Sąsiadka dostała się do najlepszej szkoły technicznej w okolicy, a nasza bohaterka pechowo, jak zwykle, do podrzędnego liceum obok. Tam natyka się na szkolny klub majsterkowicza i odżywają wspomnienia.

Jako wypadkową tych wszystkich wydarzeń, dostajemy anime o grupie dziewcząt zajmującą się robótkami ręcznymi, wykończeniówką, a nawet pełnoprawnymi robotami budowlanymi. W ruch idą nie tylko pędzie, młotki i piły, ale także wiertarki, wkrętarki, wyżynarki, szlifierki kątowe i inne sprzęty zazwyczaj nie kojarzące się jednoznacznie z CGDCT. Jednak DIY nie jest wyłącznie materiałem dokumentującym pracę fizoli, albowiem mamy tu też szczyptę nowoczesnych technologii. Zanim coś się zbuduje, trzeba to zaprojektować, np przy pomocy CAD.

O ile dziewczęta robią różne rzeczy, i te rzeczy niewątpliwie są cute, to ja jednak wrzuciłbym tę bajkę do innego koszyka, takiego z napisem iyashikei. Bardzo ważnym elementem DYI jest aspekt "leczniczy" dla głównej bohaterki, która naprawia zerwane więzi, a także dla widza, który pod kocykiem ogląda sobie to wszystko sącząc kakałko i chłonąc ciepełko. Jest spokojnie, nieśpiesznie, bez większych emocji, przewidywalnie i bardzo sympatycznie. Jest w pyte.

Kompan2piorunów

@kinasato Gdy w tamtym roku trafiłem na trailer w którym pojawiły się duże DIY wiedziałem, że muszę to zobaczyć. Spodziewałem się więcej DIY w DIY ale i tak bardzo fajnie się oglądało tą serie, zresztą świetnie poprawia samopoczucie.

BTW czytam tę recenzję drugi raz i chyba przerzucę się na przeglądanie hejto jako pierwsze bo trochę k⁎⁎wa zwątpiłem.

Koneser3piorunów

@Krole

> trochę k⁎⁎wa zwątpiłem

No ja przyznam, że zgłupiałem, różne chińskie bajki się oglądało i różnie podchodziły do takich tematów, ale nie przyszło mi do głowy, że ktoś może dopatrywać się kurwików w oczach w bajce gdzie dziewczę specjalnej troski wbija gwoździe w deski.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Koneser

w animedyskusja

21piorunów

#anime #animedyskusja

How Heavy Are the Dumbbells You Lift?

Na wstępie musimy ustalić pewną rzecz - niby CGDCT ecchi, ale to nie jest czysto coomerski tytuł, na jaki wygląda. Oczywiście jest to jeden z elementów mających na celu baitowanie widowni, ale mamy tutaj znacznie więcej ciekawej zawartości. Fanserwis w postaci wysportowanych fit tombojek jest tylko dodatkiem, a nie celem samym w sobie. A cel jest naprawdę szlachetny - pokazać widzowi, że odrobina aktywności fizycznej może być naprawdę dobrą zabawą. I to pokazać w taki sposób, by nie zrobił sobie krzywdy.

Lwią część swojego czasu antenowego seria poświęca na element edukacyjny. Szanowny Pan Trener, przy pomocy asystujących mu dziewcząt, prezentuje szeroki zakres ćwiczeń. Możemy się dowiedzieć jak je wykonywać prawidłowo, czego się wystrzegać, na jakie partie mięśni dane ćwiczenie ma wpływ, etc. Zaprawdę powiadam wam, rady i instrukcje tutaj pokazane są w 100% legit (przynajmniej w tym zakresie, w którym ja się orientuje). Czas pomiędzy kolejnymi lekcjami wypełniany jest perypetiami aspirujących atletek w postaci sympatycznej, pozytywnej komedyjki. Anime jest ładne, dopracowane, i nie widać na pierwszy rzut oka, żeby kulało pod jakimkolwiek względem. Nawet jeżeli czasem jest mniej śmiesznie niż bardziej, to lekkoduszny charakter serii bez większego wysiłku przepchnie widza do następnego ciekawszego fragmentu. Tytuł nie ma jakiegoś konkretnego ciągu fabularnego, więc bardziej nadaje się do oglądania typu jeden/dwa odcinki raz na jakiś czas, niż jednym ciągiem.

Anime ma też bangerski OP, ale chyba każdy go już zna, bo swego czasu robił w internetach furorę.

https://www.youtube.com/watch?v=7cw8QfovoGo

Kompan1piorunów

@kinasato Dobre anime. Jak patrze na tłumaczenie mangi, to jest obecnie na 19 tomie (bardzo możliwe, że równo z japońską wersją). Dla mnie jest to kosmos wyciągać tyle materiału z tego tematu. Poza tym jest trochę nawiązań, do sagi Kengen pisanej przez tego samego autora (którą mogę polecić tylko w wersji mangowej, bo CG z anime wypala oczy).

Pokaż więcej komentarzy (10)

Koneser

w animedyskusja

7piorunów

#anime #animedyskusja #koneserslabychbajek

https://myanimelist.net/anime/35968/Wotaku_ni_Koi_wa_Muzukashii

Wotakoi: Love is Hard for Otaku

Mam kosmiczną wręcz słabość do tytułów, które nieironicznie jarają się mangozjebstwem, gdzie jest to motyw przewodni i główna tematyka serii. W sensie robi mi się słabo, jak je oglądam. Przyznaje się bez bicia - absolutnie nie rozumiem podniecania się figurkami, dostawania wylewu na widok cosplaya czy ekscytacji wynikającej z powodu obcowania z limitowaną edycją jakiejś mangi. Ktoś powie, że jestem stary grzybem i nie rozumiem prawdziwej pasjii... może i tak jest, ale w przypadku Wotakoi zdecydowanie nie pomagają zachowania postaci przejaskrawione do n-tej potęgi. Bohaterowie uważają się za coś w rodzaju sekretnego bractwa, elitarnego klubu otaku, o którym nikt nie może się dowiedzieć. Gdyby ktokolwiek usłyszał o ich zainteresowaniach, była by to katastrofa ogromnego kalibru, dlatego ukrywają się przed normikami. Popadają w histerię z powodu byle gówna, drą japy bez wyraźnego powodu i gibają się na huśtawkach emocjonalnych z powodu jakiejś gry albo mangi, jakby jutra nie było. Bardzo źle to się ogląda w kontekście tytułu, gdzie postacie mają 25+ lat, a seria sili się na utrzymanie otoczki względnego realizmu. Dodatkowo, wiele nawiązań jest po prostu wymuszone i zwyczajnie nie pasuje. Na przykład dwóch typów rozmawia dlaczego jego dziewczyna się do jednego z nich nie odzywa:

- Pokłóciłeś się z nią, że Cię tak unika?

- Nieeee...

- To co się stało?

- A skąd mam wiedzieć, jestem słaby w gry typu dating sim.

(╯°□°)╯︵ ┻━┻

Wotakoi było dla mnie przepotężnym zawodem, tym większym, że mnóstwo osób poleca je jako bardzo dobre anime. Było po prostu... męczące. Jest to na wskroś nerdowskie anime stojące na głowie by przypodobać się geekom. Zdecydowanie nie moja para kaloszy.

Inspirator1piorunów

@vries ależ wotakoi to babski wish fulfillment pisany w tonie hello fellow nerds

Kompan3piorunów

@tobaccotobacco Zgadzam się. Ale który romans czy komedia romantyczna nie jest robiona w tonie wish fulfillment? Sam tytuł sugeruje, że jest to tytuł nerdowski. Wotaku to japońskie nerdowskie określenie na otaku dla ludzi, według których określenie otaku jest zbyt normickie. Nie może być zatem mowy o zaskoczeniu tematyką (w każdym razie w JP, bo na zachodzie pewnie większość osób nie wie, o co chodzi z tym "W" na początku).

Pokaż więcej komentarzy (6)

Kompan

w animedyskusja

5piorunów

X – zbiorcze narzekanie na film, tv-kę i mangę w ramach rewatchu

https://myanimelist.net/anime/155/X_1999

https://myanimelist.net/anime/156/X

https://myanimelist.net/manga/27/X

Kiedyś byłem na panelu konwentowym o mangach Shoujo. Myślałem, że przecież to niemożliwe, by były tam tylko romanse i komedie romantyczne i chciałem się przekonać, że faktycznie są tam różnorodne fabularnie tytuły. Były tylko romanse i komedie romantyczne.

Dlatego w pewnym sensie nabieram szacunku dla grupy CLAMP za to, że robiła różne rzeczy wykraczające poza oklepane gatunki ramach komiksów dla tej grupy demograficznej. X to battle royalle shoujo. Shoujo jako podgatunek polega na tym, że patrzymy na bohaterów i nie bardzo rozumiemy ich motywacji z powodu wykorzystania kobiecej logiki. No i mamy bizoninę w dużej ilości. O dziwo nie ma za to wiele gejozy.

Nasz główny bohater Kamui jest superesperem z charakterem gimbusa z poprawczaka. No i reszta bohaterów ma go przekonać, że warto byłoby uratować świat, co idzie dość opornie. Świat będziemy ratować poprzez nawalanie się po mordach osób identyfikujących się jako Smoki Ziemi i Nieba. Prosto i przejrzyście.

Ok, czas na mięsko.

Film reżyserował Rintaro a TV-kę Kawajiri. To tak jakby dać romansidło reżyserować Rodrigezowi i Tarantino.

Film wygląda rewelacyjnie. Efekty wykorzystywania różnego typu mocy wyglądają obłędnie. To była połowa lat 90-tych, a wciąż efekty wykorzystania wody i błyskawic z pierwszej walki są dla mnie nie do doścignięcia. Na potrzeby filmowe i telewizyjne całkiem udanie zaadaptowane całkiem różnorodne mangowe projekty postaci. Z drugiej strony nieszczególnie pociągająca fabuła oryginału jest w filmie dodatkowo pocięta (Rintaro np. z jednej postaci zrobił dwie), bo w momencie kręcenia manga nie była na odpowiednim etapie. Film jest przez to mocno chaotyczny.

TV-ka wizualnie wygląda gorzej (aczkolwiek Kawajiri to weteran, więc tragedii nie ma i w momencie wydania była to topka), ale z drugiej strony jest w miarę zamkniętą opowieścią. Manga za to nie jest, bo magazyn, w którym X się ukazywał, został skasowany i historia umarła w wydawniczej czarnej dziurze. W porównaniu z filmem TV-ce dochodzi więcej gadki szmatki o przeznaczeniu. Całość się jakby lepiej spina, pomimo niektórych głupich zagrywek bohaterów. Manga rozbudowuje te motywy dalej i dodaje rozdwojenia jaźni i jeszcze głupsze popisy naszych wybrańców.

Czy zatem warto? O ile mamy tolerancję dla nie niedorozwiniętych bohaterów i chcemy zobaczyć jak wygląda Battle Royalle dla nastolatek, to może być ciekawy wybór. Na pewno nie jest to żadne dzieło obowiązkowe.

https://www.youtube.com/watch?v=P5egpHvBj7c

Kompan1piorunów

@kinasato W komiksie są jakieś nawiązania do wcześniejszej mangi, ale nie za istotne. Może w TV-ce i filmie też coś jest, ale nie zauważyłem. Nie jest tak jak z xxxHolic, które zmusiło mnie do przeczytania okropnego szajsu jakim jest Tsubasa Chronicle, bo jest masa istotnych nawiązań.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Koneser

w animedyskusja

22piorunów

#animedyskusja

Daily Lives of High School Boys

Jest to tytuł na wskroś chłopski. O chłopcach dla chłopców. Dziewczęta też w nim występują, ale są częścią zupełnie innego świata, jakby były z innej planety. Nasi bohaterowie patrzą na nie trochę jak na zwierzęta w zoo, a i zachowują się przy tym jak gdyby szturchali kijkiem egzotyczną jaszczurkę, nie mogąc się na dziwić jak taki stwór w ogóle żyje i jest w stanie chodzić po ziemi. Nie wynika to w żaden sposób z ich uprzedzeń, nieśmiałości czy braku pewności. To czysta wykalkulowana ostrożność, albowiem postacie żeńskie w tej bajce są... niepowtarzalne.

Anime bardzo dobrze radzi sobie z humorem. Jest to głównie żart gadany i sytuacyjny, szaleństw czysto abstrakcyjnych jest stosunkowo niedużo, ale za to niektóre nieporozumienia potrafią odjechać w czyste szaleństwo. Takie przyziemne i całkowicie zrozumiałe, ale jednak szaleństwo. Szczególnie urzekło mnie baitowanie na utarte schematy, by z zaskoczenia pokazać widzowi faka i powiedzieć, "nie tym razem., kolego". Ogrooomny plus za to. Mamy też wspaniały literacki running joke z Yassan, ciągnący się przez całą serię. Co by tu nie mówić - darłem łacha na głos regularnie non stop. Na nieszczęście dla tego tytułu, pierwszy odcinek jest zdecydowanie najsłabszy, ale absolutnie nie wolno się tym zrażać. Przegapić to cudo to byłby grzech.

Bajka od razu przyniosła mi na myśl jedną z moich ulubionych komedii, mianowicie wspominane przeze mnie kiedyś na wykopie Wasteful Days of High School Girls. Zbieżność nazw raczej przypadkowa, ale zabawa równie przednia.

https://myanimelist.net/anime/11843/Danshi_Koukousei_no_Nichijou

Kompan2piorunów

@kinasato kiedyś oglądałem, wiem że fragmentami było dość zabawne, choć chyba nie aż tak bardzo bo za wiele już nie pamiętam.

Kompan2piorunów

@kinasato Boomerska komedia, gdzie stary człowiek ma wspominać jakiej wspaniałej młodości nie miał, ale mógł mieć. 10/10

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Anime

8piorunów

Czytał ktoś z Was ?

Przeczytalem w zeszłym roku, jest niby plotka, że autor ma zacząć dalej pisać w tym roku. Ale minęło już osiem lat od ostatniego chapter i mam obawy, że będzie powtórka z #berserk

#manga #anime

Kompan0piorunów

@Rycerz-R Nie ma się co łudzić.

Osobistość0piorunów

@Kamry Też mi przeszkadza, brać się za jakiekolwiek dzieło, bez zakończenie, jednak vagabond to uczta dla oka i duszy. Dodatkowo, jest znane historyczne zakończenie historii, wiec można sobie dopowiedzieć, przynajmniej ja tak zrobiłem.
Za vagabond chwyciłem dlatego, że wiele razy widziałem je w zestawieniu z Berserkiem, którego uwielbiam.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Kompan

w animedyskusja

7piorunów

#animedyskusja #anime

Nie podoba mi się obecny sezon. Jak ktoś nie chce oglądać Farmland Sagi, kontynuacji i romcomów, to ma trochę przechlapane.

Osobiście prawdopodobnie obejrzę:

Trigun – żebym mógł hejtować remake.

Ooyukiumi no Kaina - fabułę wymyślił Tsutomu Nihei. Problem z Niheiem polega na tym, że nie potrafi wymyślać fabuł, ale robi fajne settingi. Tak właśnie jest z tym anime, gdzie mamy morze śniegu, wielkie drzewa i jakąś powłokę rozpostartą na nich. W tych warunkach żyją resztki społeczeństwa. Niestety wszystkie postaci czasem zachowują się trochę jakby miały dodatkowy chromosom. Poligon Pictures, więc wszystko w dość słabym 3d, ale przynajmniej tła są dobre. Już trochę się przy tym męczę.

Osobiście mam nadzieję, że Nihei wróci do NSE (uniwersum Blame), a nie będzie zajmował się tworzeniem nowych potworków.

Hikari no Ou – robione na podstawie książki. Prawdopodobnie nawet nie na podstawie LN, tylko zwykłej książki fantasy bez obrazków dla niedorozwojów spod znaku M&A. Inna sprawa, że Japończycy często uskuteczniają straszną grafomanię w swojej literaturze, więc nie jest to jakieś wielkie wyróżnienie. Anime zwróciło moją uwagę, bo scenariusz robi Mamoru Oshi. Nie ukrywam, że ostatnie dobre anime zrobił 25 lat temu, ale jest tam jakimś gwarantem, że będzie to mniejszy crap niż zwykle.

Fabuła jest taka se. Jakikolwiek ogień z powodów nieznanych jest zabójczy dla ludzi. Nie tak jak obecnie, tylko wystarczy znaleźć się w jego pobliżu, by dokonał się samozapłon. Ludzkość kompensuje to jakąś chemiczno-magiczną alternatywą, ale wychodzi to słabo. No i mamy Łowcę Ognia z dużym sierpem (którego zadania są niewyjaśnione), który umiera broniąc dziewczynki przed stworem. Zostawia po sobie psa. Teraz dziewczynka musi zwrócić psa łowcom i z tego tytułu podąża do stolicy. Fabuła nie jest jakoś zachwycająca. Pierwszy odcinek to kupa gadania. Moim zdaniem gadanie wypada lepiej niż założenia fabularne świata. Postaci są jak na razie konkretne. Anime jest dość brzydkie, ale nie jakoś super odpychające (projekty postaci są realistyczne i stosunkowo ładne). Jak ktoś chce fantasy bez jakiejś szczególnej nawalanki, to jest to dobry wybór. Raczej obejrzę do końca.

Kompan4piorunów

@tobaccotobacco mm, ja też lubiłem pana pułkownika w mars red ale nie na tyle żeby wyobrażać siebie w scenach yaoi

Kompan1piorunów

@vries Nier ma to do siebie że, trzeba obejrzeć, ale dlaczego, nie powiem, to część tego co w Nierze jest fajne ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ogólnie EP2 bardzo ładnie oddaje ogólny klimat Niera, szczególnie początkowa scena z robocikami.
Jedna z tych rzeczy, w następnym odcinku ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
@Cytryndor_104 troszeczkę odchodzą, ale dobrze jest, ja chce wincyj!

Pokaż więcej komentarzy (12)