Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika ColonelSanders w Sztafeta

Kosmonauta

w Sztafeta

18piorunów

13 073,01 + 22,00 = 13 095,01

A co mi tam, też sobie dodam od razu po treningu.

Koledzy ze czy macie jakieś sprawdzone sposoby na bezpańskie psy w trakcie Biegania? Dzisiaj aż dwa razy zostałem zaatakowany i ratowałem się szybką ucieczką. Co najlepiej, gaz pieprzowy? Paralizator? Z kopa, czy może ugryzie w nogę?

Edit: to nawet nie były bezpańskie psy. Jeden miał smycz, a drugi wyskoczył z posesji. Dzwonić wtedy na policję?

Nie lubię psów, więc wszystkie skuteczne sposoby mile widziane.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/sztafeta/

Komentarze (3)

Osobistość1piorunów

Psy na sam dźwięk odpalonego paralizatora uciekają jak głupie. Chociaż najprościej tak jak @enron napisał, pokazać dominację i zacząć biec w stronę psiura. Kiedyś wyskoczyl na mnie jeden (na wsi psy biegające bez właścicieli to plaga), jak tak zrobiłem drąc przy tym ryja to ten podkulił ogon i spieprzal piszcząc że strachu. Czasami wystarczy się zatrzymać i schylić tak jakbyś próbował podnieść kamień z ziemi, też uciekają bo wyczuwają że jakiś pocisk może je zaraz trafić w durny łeb.

Gruba ryba2piorunów

@ColonelSanders ja miałem nawet dość nieprzyjemną przygodę z jednym pieskiem na smyczy, lata temu tu opisaną. Od tego czasu psów nie ignoruję tylko obserwuję.
Te na smyczy - jak są łagodne to nie ma problemu, jak zaś są dożarte to właściciel widząc biegacza sam przyciągnie psa do siebie - no chyba że to jakiś psychol, to na to nie poradzisz.
Rada nr 1: bądź bardzo dobrze słyszalny, daj się zauważyć - żebyś nie zaskoczył psa ani właściciela. To wyeliminuje 99% problemów z psami przy ludziach.
A co do tych wybiegających z posesji, to zmiana kursu na ofensywny z reguły szybko studzi zapędy takich zawadiaków. No i praktycznie zawsze jak się zatrzymasz, to pies odpuści.

Pieprze, paralizatory - olej. Raz na ruski rok będziesz miał sytuację jakiegoś zagrożenia, a jeśli nie będziesz miał sprzętu cały czas w dłoni, gotowego do użycia, to mała szansa że zdążysz użyć. Mnie ugryzł w rękę wilczur, którego mijałem - trwało to ułamek sekundy, ledwo zdążyłem odwrócić głowę w jego kierunku. Żeby mieć szansę użyć pieprzu, to musiałbyś widzieć z daleka psa szarżującego na siebie. A taki dożarty to chyba i tak się nie zatrzyma przez pieprz 😉

Powodzenia, miłego biegania i jak najmniej przygód z psami! 😎

Wirtuoz2piorunów

Ja najczęściej przechodzę do marszu, to się psy uspokajają, obszczekują mnie z odległości, a że większość tych co wylatuje z posesji ma jakiś „zasięg” - nie oddała się od tej swojej otwartej bramy za daleko, więc w końcu się odpieprzają. Kopać się boję, a gazem pewnie bym siebie znokautowała nie psa, więc wybieram pokój.