
Wpis użytkownika enron w Sztafeta
enronGruba ryba
25piorunów38 360,12 + 5,02 + 23,71 + 11,44 + 8,28 + 23,17 = 38 431,74
A uzbierało się w sumie trochę. Leń niby nadal trzyma, ale coś tam staram się powalczyć.
Jeszcze tego samego dnia co ostatni wpis poleciałem na siłkę. Niby nie miałem sił i ochoty, ale powoli się rozkręciłem i zrobiłem sobie najpierw solidną rozgrzewkę (w 500m od 10 do 15 km/h) i potem na przemian 250m 15 i 100m 12,5 km/h. Wykresy w komentarzu, bo nawet ładne wyszły 😁
Następnego dnia wyszło zabawnie. Rano nie mogłem biegać, bo miałem wczesny wyjazd na działkę żeby dyskutować z Lasami Państwowymi, czy moja działka jest leśna czy nie :face_with_rolling_eyes: więc byłem generalnie nastawiony na to, żeby polecieć sobie na osiedlowe podbiegi. Ale jak już wróciłem do domu, to napisałem do jednej koleżanki, do drugiej i tak jakoś potem wyszło, że poleciała nas nawet zdrowa gromadka :face_holding_back_tears: Jakoś tak wyszło, że z koleżankami się odłączyłem od grupy bo lecieliśmy trochę szybciej - i tak fajnie się biegło, że zupełnie straciliśmy poczucie czasu i odległości. Gdzieś tam między jedną a drugą pauzą zapomniałem odpauzować i diabli wzięli 2 km, ale co tam :zany_face: Potem odprowadziłem... w sumie odbiegłem - jedną koleżankę, potem drugą i doleciałem do domu. Ze skromnego parokilometrowego wypadu zrobiło się prawie 24 km - przy okazji czeski papaton xD więc taguję z lekkim naciąganiem #2137
Potem był piątunio, jakoś mało pary miałem po poprzednim wieczorze więc skończyło się na 11 km. Jeszcze gorzej było w sobotę - zaspałem, bo młody mnie wezwał do usypiania, przez co wybiegłem tak późno że tylko poleciałem na szybkie zakupy do biedry i mięsnego, a że obok jest parkrun to postanowiłem dołączyć. Za węgłem 11. listopada, więc pożyczyłem od kolegi flagę i tenże parkrun przeleciałem sobie z flagą - fajnie było! Poleciałem na luzie, ale potem jakoś instynktownie przyspieszyłem - chyba trochę nie umiem się powstrzymać, gdy słyszę tuż za sobą pościg xD Dzięki podbiegom zwiększyłem przewagę i zakończyłem na 10. pozycji z w sumie przyzwoitym czasem 22:26 :upside_down_face: Wróciłem do domu objuczony jak wielbłąd, dobrze że chodzę na siłkę bo by mi ręce odpadły xD ale wyszło łącznie ciut ponad 8 km.
A dzisiaj musiałem sobie odbić wczorajszego króćca i poleciałem na Rynek :heart_eyes: Po drodze wpadłem do jedynej czynnej biedry na Dworcu Głównym, gdzie zrobiłem małe zakupy (dziś na wieczór mam przygotowane śledziki, więc cytrynę trza było kupić), zgarnąłem jeszcze parę obwarzanków i wróciłem spokojnie do domu. Fajnie wyszło, kolejny czeski papaton, w tempie 5:16/km więc ujdzie w tłumie.
I byłoby super, ale coś sobie słabo nogę jedną rozmasowałem i napieprza mnie jak cholera. Jak wrócę do Krakowa, to biorę się za rolowanie bo trzeba coś jutro pobiegać z rana 😅
To na tyle, miłego popołudnia... a nie, wieczoru! ❤️
Komentarze (4)
I na koniec Enron zakupowo-narodowy 🙂
jak by kiedyś @enron przyszedł na #hejtopiwo to byśmy go nie poznali bez tego uśmieszku. 😛
Tu środowe interwały na elektrycznym szatanie. Jak zwykle bilans prawa/lewa rozjebany jak Hitler pod Stalingradem xD