Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika WatluszPierwszy w Hydepark

Fanatyk

w Hydepark

188piorunów

Miniony Sylwester był kolejnym, którego spędziłem bezalkoholowo. Siedzieliśmy z żoną i znajoymi i nikt nie pił. Fajnie. Żona wyliczyła, że minęło jej trzy lata bez alko. Ja... nie wiem. Nie liczę tego, ale to już kilka lat. Czy nie picie ma jakieś plusy? Pewnie mógłbym wyliczać. Jednak naszła mnie pewne refleksja. Kolega z którym siedzieliśmy sobie przy sylwestrowym stole zadał mi ciekawe pytanie "czy tęsknisz za czymś, co było związane z piciem?". No i tak... tęsknię. Chlanie dawało mi pewność siebie. Oczywiście, jako osobie chorej na depresję alko mocno odpalało mi objawy, ale nauczyłem się łapać moment w którym stawałem się królem świata. To była krótka chwila. Piłem głównie piwo i granica trzech czy czterech piw była magiczna. Nagle, do chwili większego upicia się, stawałem się pewnym siebie gościem. Rozmawiałem z facetami, zagadywałem do kobiet i o dziwo budziłem zainteresowanie tych osób i wchodziłem w relacje jak nóż w ciepłe masło. Jak tak patrzę wstecz, to widzę, że większość długoterminowych i ważnych dla mnie relacji zawarłem przy alkoholu. Nie poznałbym mojej żony bez alko. Jestem introwertykiem i zawsze miałem niskie poczucie własnej wartości ale kilka piw i magicznie podszedłem do nieznanych mi dziewczyn i zagadałem do tej, która mi się najbardziej podobała. w liceum pierwszą poważną dziewczynę poznałem w pubie i oczywiście w stanie lekkiego upojenia. Mój najlepszy kumpel, to gość z poprzedniej pracy z którym w relację wszedłem na "piwku po pracy". W zasadzie wszyscy kumple których mam, to ludzie z którymi połączyła mnie impreza i picie. Swoją drogą wszyscy poza jednym już nie piją.

To taka poranna refleksja z d⁎⁎y. Jakoś dużo o tym myślałem i postanowiłem się uzewnętrznić.

Komentarze (64)

Osobistość1piorunów

@WatluszPierwszy Ja tesknie za stanem rozluźnienia. Ciągle jestem spięty, ciągle się martwię pracą, przyszłością, kredytem itd itp. Wieczorami 1000 myśli na sekunde mi wierci czerep. Jak tylko coś mnie przebudzi w nocy to od nowa CPU na 120%. Jak tylko się obudzę, siadam do pracy i mózg na wiecznym cugu aż do uśnięcia.
Jedyny moment gdzie 'nie myślę' to jak biegam/pływam - no ale nie jestem forest gump, nie mogę biec przez całe stany.

Piwko jedno lub dwa pozwalało mi się wyczillować, na chwile rozluźnić i spowolnić umysł 😒

Tytan1piorunów

w ogóle w naszym społeczeństwie po⁎⁎⁎⁎ne jest to ze piwo po pracy to coś normalnego a zaproponuj komuś luźną dyszkę tempem 6:00 to cię wyśmieją albo powiedzą żeś po⁎⁎⁎⁎ny ... dlatego łatwiej nawiązać relację przy alkoholu

Fanatyk0piorunów

Czy ja wiem. Ja nie myślę o alko jako coś co muszę. Czasami to nawet po prostu mi się nie chce a czasami jestem samochodem. Ot jest okazja to pije ale nie lubię się też źle czuć więc pije nie dużo raczej ograniczam się o 0,25 wypite to sobie może już daruj. Lubię też smak piwka choć postanowiłem że bardziej może poszukam zerówek. Nawet niektóre mi posmakowaly.

Fenomen1piorunów

@WatluszPierwszy Też mało piję, lub nawet wcale. W tym roku na urodzinach mojej mamy był szampan bezalkoholowy, smakował tak samo jak alkoholowy. W związku z tym na Sylwestra już wznieśliśmy toast nealko.

Jest coraz więcej kraftowych piw bezalkoholowych, niektóre są bardzo udane (Miłosław) i ciągle pojawiają się nowe. Moi koledzy też odstawili alkohol. Wygląda na to, że trzeźwość staje się modna.

Fanatyk3piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Autorytet4piorunów

https://youtu.be/aOwmt39L2IQ?si=vP_P57zgV9qTKjL9

Tutaj ładnie to wyjaśnili, na Kurzgezagt. Oczywiście pokazują wszystkie negatywy, ale jednak alkohol pełni funkcję socjalną od wieków. Jedyny plus chyba jaki możesz wyliczyć, to zacieśnianie więzi :grinning: Sam lubię sobie czasem wypić w gronie rodziny czy przyjaciół. Jakkolwiek przesada jest zła, i słabo wspominam studenckie popijawy do upadłego, tak jednak coś w tym jest xD

Alcohol is AMAZINGAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Kosmonauta2piorunów

Z alkoholem mam dokładnie tak jak ty, lub na przykład z papierosami - fajnie było wyjść w pracy i pogadać sam na sam z innym palaczem można było zacieśnić więzi czy ostudzić nerwy na papierosku :grinning:

Gruba ryba1piorunów

@WatluszPierwszy ciekawa refleksja. Czyli w zasadzie gdybys alkohol odrzucil juz na poczatku, bo przeciez to zlo albo gdyby byl nielegalny to teraz bylbys rasowym piwniczakiem. Podziękuj Panu Arabowi co wymyslil al-kohol

Fanatyk3piorunów

Piję może raz na kwartał 2-3 piwa/drinki. Najgorsze jest wnikanie innych ludzi dlaczego się nie pije, jest to na tyle męczące że odpuściłem wyjścia z niektórymi grupami osób. Chciałbym aby w społeczeństwo wszedł nawyk że nachalne namawianie i dopytywanie o powody nie picia jest po prostu nieeleganckie.

Kompan1piorunów

Pewność siebie jako odwaga - przychodzi z praktyką. I da sie bez alkoholowego katalizatora. Prawdziwa pewność siebie to bycie blisko ze swoimi emocjami, potrzebami, wartościami i nie ma tak dużo wspólnego z potocznym krzywym rozumieniem tego pojęcia. Ma się wtedy ugruntowanie w sobie nawet jak sie ma trudniejszy czas.

Fenomen1piorunów

Ja mam mocno mieszane uczucia, bo też nie pije od kilku miesięcy, ale wśród znajomych jestem w tym jedyny i nie dość że obchodzę się smakiem, co jeszcze nie jest takie złe, to jeszcze muszę odpierać namowy I tłumaczyć się czemu nie pije i czy aby nie jestem chory albo pie⁎⁎⁎⁎⁎iety. Gdyby nie jakiś wewnętrzny przymus to zamknalbym sie w domu z kotami i wie wychodził wcale, bo wyjścia "na piwo" tracą sens, a jakieś bardziej zakrapiane imprezy to już w ogóle.

Lider7piorunów

@WatluszPierwszy Myślę że dużo nie tracisz. Ja też zrobiłem sobie cały zeszły rok bez alko i jakiegoś braku nie czułem. A zimne piwko to można bezalkoholowe wypić i też jest gitara.

Sylwester też bez alkoholu w tym roku, pierwszy od dawna, ale tu akurat miałem problemy żołądkowe, więc trudno oceniać.

GURU1piorunów

Po czteropaku jestem dusza towarzystwa, bez czteropaka jestem wulkanem energii dla siebie:rolling_on_the_floor_laughing:.

Mistrz20piorunów

@WatluszPierwszy Ponad 6 lat bez alko here. Rozmawialiśmy wczoraj z Nietrzymryjskim o tym, jak fajnie nam się udaje świętować Sylwestra ze znajomymi na trzeźwo, bo większość po prostu tego alko nie potrzebuje, żeby miło spędzić czas wspólnie. Rano pełna kulturka, wszyscy wstają bez trudności, nieco zmęczeni tylko późnym siedzeniem. Zero burd, zero przypałów.
Dla kontrastu, byliśmy ostatnio u nowych znajomych na imprezie, i jako jedyni trzeźwi obserwowaliśmy zmianę sytuacji z godziny na godzinę. Ludzie, z którymi przyjemnie się gadało, po dwóch godzinach byli już nieznośni. A my byliśmy w szoku, bo tak odzwyczailiśmy się od pijącego towarzystwa.

Fenomen9piorunów

@WatluszPierwszy ja odstawiłem alkohol prawie całkiem nieco ponad pół roku temu. Od tamtej pory wypiłem łącznie może z 6 drinków, w tym jednego w sylwestra. I doszło do etapu, że wylałem połowę, bo mój organizm dosłownie odrzucał alkohol. To co jeszcze jakiś czas temu bardzo mi smakowało, nagle smakować przestało i zdałem sobie sprawę, że kompletnie mi tego nie potrzeba do życia. Ale nie zamierzam być 100% abstynentem i pewnie raz na jakiś czas wypiję sobie piwo czy słabego drinka dla towarzystwa. Poza tym - lepiej się żyje bez bycia najebusem, kac morderca już nie istnieje.

GURU5piorunów

ehh

skąd ja to znam

wyobraźcie sobie, że ta introwertyczna i mrukliwa rzaba była kiedyś duszą towarzystwa

a wystarczyło ją podlać olkoholem :upside_down_face:

Gruba ryba8piorunów

@WatluszPierwszy ja miałem podobną historię z piciem. Ale już dawno się nie wstawiłem. Ostatni raz to na integracji w robocie kilka lat temu i to też nie jakoś bardzo.

Ale co chcę powiedzieć, to że nie do końca rozumiem abstynencję. Tzn. wiem co to i szanuję ludzkie wybory, ale nie widzę powodu by się w 100% odcinać. Ja sobie lubię wypić jednego czy dwa browarki rocznie gdzies na mieście, lampkę wina z żoną wieczorem, szklankę whisky z teściem w jego urodziny, albo sporadycznie drinka wieczorem - dla smaku. Ale na imprezach nie piję, łeb mam na tyle mocny, że wszystko co powyższe nawet nie wywołuje u mnie odczuwalnego działania, co najwyzej odpręża wieczorem.

No i teraz pytanie, czy jestem pijący, czy niepijący?

Gruba ryba3piorunów

@Wrzoo możliwe. Chociaż sam kiedyś chlałem jak pojebany, ocierając się o rasowy alkoholizm. Głównie na imprezach się szalało, a w liceum i akademiku było tego multum. Ale jak tylko zauważyłem że na trzeźwo i bez zapasu alko robię się agresywny to mi zapaliło czerwoną lampkę i się ograniczałem. Nie całkowicie, ale do stopnia kontroli.

Faktycznie, zapomnial wół jak cielęciem był. A ci co teraz się bawią w teatotalera to pewnie odgrywają mnie sprzed 20 lat...

Eh ta dzisiejsza młodzież...

Mistrz10piorunów

@plemnik_w_piwie Nie rozumiesz, bo potrafisz po 1-2 piwach powiedzieć "stop". Ludzie, którzy odcinają się od alko, często nie umieją powiedzieć sobie "koniec picia na dziś".

Gruba ryba9piorunów

@WatluszPierwszy Jest taka, rzecz. Piwo smakuje lepiej te alkoholowe. Fakt. Obecne browary bezalko są rewelacyjne, ale z porównaniem do z alko mimo wszystko to nie do końca to. A jako że smak piwa bardzo lubię to nie jestem abstynentem. Lubię się napić różnych piw rzemieślniczych. Chociaż sylwka też spędziłem bezalkoholowo.

Nigdy nie miałem jakiegoś większego efektu po alko, oprócz tego śmiesznego szumienia. Nie znam uczucia supermena, otwarcia się na ludzi, zagadywania z powodu alko. Zawsze mnie zastanawiało na kogo to tak działa. Ciekawe czy to jakaś kwestia genetyczna? Czy mój introwertyk jest silniejszy niż alkohol?

Kosmonauta0piorunów

@Tomekku Za mała dawka?

( ͡° ͜ʖ ͡°)

Kosmonauta2piorunów

@Tomekku @WatluszPierwszy organizm zawsze daje sygnał, że coś lepiej smakuje, jak się od tego uzależnienimy. Tak samo jest z kofeiną.

Jak tylko macie tak, że kiedy czujecie pragnienie i pierwsze o czym myślicie to piwo/kawa/energetyk, to jest to właśnie objaw uzależnienia, choćby lekkiego.

Fanatyk3piorunów

@Tomekku Mnie najbardziej zdziwiło, że alko jest w pierwszej grupie czynników rakotwórczych.

Gruba ryba3piorunów

@ZohanTSW Obstawiam, że to może wychodzić ze statystyk. Różnica raka też ma spore znaczenie w tej kwestii, ale ogólnie rak to rak. Więc to tylko to na ile jest rakotwórczy pewno można porównać.

Fanatyk4piorunów

@ZohanTSW gdzieś czytałem, że niby każda ilość szkodzi. Natomiast nie bronię tej teorii, bo nie pamiętam żadnych naukowych argumentów w tym temacie. Wiem natomiast, że wszystkie badania udowadniają, że alkohol jest kancerogenny i jest doskonałym wyzwalaczem dla objawów depresji.

Fanatyk4piorunów

@Tomekku lol, WHO klasyfikuje alkohol jako czynnik rakotwórczy grupy 1 tak samo jak azbest czy tytoń XD

Alkohol jest tak szkodliwy jak azbest - brzmi strasznie

Azbest jest tak szkodliwy jak alkohol - xD

Gruba ryba3piorunów
Fanatyk3piorunów

@Tomekku pewnie odpowiedź jak każda brzmi "to zależy" (od twojej diety, wyspania, trybu życia, predyspozycji etc), czy organizm zdąży się oczyścić ze skutków picia alkoholu, ale podejrzewam że w ciągu miesiąca się jednak oczyści xD

A czy zdrowiu szkodzi nawet taka ilość to chyba nie ma na to badań

Gruba ryba4piorunów

@WatluszPierwszy u mnie to kwestia może mieszanek chmielu, plus alkohol? Nie wiem, ciężko się wypowiedzieć. To nie tak ogólnie że piwo zero dla mnie jest fuj. Taki Miłosław IPA Bezalko jest sztos czy tam Mini Maxi od Pinty. Ale porównując np Foresta alko i bez no to jednak wersja z alko wygrywa.

@ZohanTSW bywało tak, że nie piłem alko przez 3-4 mc, ale dalej piwko z alko lepiej mi smakowało, po prostu tak mam, inna sprawa to 1 czy max 2 piwa raz na 2-3 tyg to też nie zbrodnia i obstawiam że nie ma jakiegoś bardzo negatywnego wpływu na mój organizm, sen itp. Bo fakty są takie, każda ilość alko ma negatywny wpływ na organizm. Mam tego świadomość.

Fanatyk3piorunów

@ZohanTSW ja mam odwrotnie. Zawsze piłem głównie piwo i zerówki nie wchodzą mi kompletnie. Natomiast jakoś sama mi przeszła chęć poczucia smaku zimnego browarka, więc nie mam z tym problemu.

Fanatyk8piorunów

@Tomekku fun fact - 9 miesięcy zupełnie bez alko, za to piłem zerówki i teraz uważam że smak alkoholu psuje smak piwa. To samo działa na różne drinki, np Cuba Libre które uwielbiałem jest obecnie beznadziejne przez smak alkoholu. Także teraz jestem już ponad miesiąc od ostatniego chyba piwa i nie piję alkoholu bo mi nie smakuje xD zerówki są dużo lepsze

Fanatyk2piorunów

@Tomekku Z tym piwem 0% to prawda. Jakiś czas po odstawieniu alkoholu chciałem pić piwa bezalkoholowe. Niestety, ale są po prostu ch...we. Nie smakują mi.

Fanatyk13piorunów

,,Klej społeczny"

Myślisz, że Twoje życie potoczyłoby się inaczej bez niego? A może szybciej byś zaczął brać leki na depresję, może najpierw doraźnie byś zaczął łykać benzodiazepiny, które ,,otworzyły" by Cię lepiej niż alkohol?

Rozumiem ten wpis jako takie sentymentalne spojrzenie na życie, ale jeżeli miałeś naprawdę poważny problem z alko, to nie trać czujności, bo takie ,,romantyzowanie" to prosta droga do nawrotu.

Fanatyk4piorunów

@Byk swoją drogą do niedawna zawsze mówiłem, że nigdy nie maiłem problemu z alkoholem. Niestety jakiś czas temu sporo poczytałem i wychodzi na to, że nie jest to do końca prawda. Niemniej mija już kilka dobrych lat na trzeźwo i jakoś mnie w tym czasie nie ciągnęło do napojów wyskokowych a wręcz z roku an rok pogłębia mi się niechęć do picia i towarzystwa osób pijących.

Kilka tygodni temu byłem na urodzinach kumpla, takich z przytupem, i widzących tych wszystkich pijanych myślałem tylko "dobrze, że to nie ja tak wyglądam/mówię/zachowuję się".

Fanatyk3piorunów

@WatluszPierwszy czyli dobrze zrozumiałem ten wpis 😉

Fanatyk11piorunów

@Byk Ja nie romantyzuję. Jako osoba, która czynnie leczy się z depresji wiem, że alko w ogólnym rozrachunku nie dawało mi niczego dobrego. Ten wpis to taka luźna refleksja, potok myśli.

Jako ktoś, kto miał pierwsze poważne myśli samobójcze po alkoholu jestem bardzo daleki od romantyzowania tej używki.

Gruba ryba18piorunów

@WatluszPierwszy ja bym powiedział, ze u mnie jest zupełnie odwrotnie, tzn sporo w tym prawdy, ze po alko łatwiej się zagaduje, ale u mnie było to tylko w celach rozrywkowych, taka dusza towarzystwa. Obecnie 2 lata bez alko i dopiero teraz widzę, jaką zbudowało mi to pewność siebie w takich... "Powaznych" rzeczach. Nie boje się myśleć o wielkich planach i co najważniejsze w mig idzie ich realizacja, a nie odkladanie wszystkiego na później, czekając na dobry moment. Bez alko mam też dużo większą motywację i systematyczność w treningach sportowch, co tez z pewnością przeklada się posrednio na pewność siebie. Natomiast tęsknię za czymś innym, za kacem. Nie takim kacem mordercą, ale kacem, gdzie kończyło się imprezę u kogoś, wstawało rano, otwieralo piwo i spokojnie można było pogadac, pośmiać się, czas płyną wolno. Albo rano w niedziele brało się znajomego i szło na spacer w poszukiwaniu otwartego sklepu po browary. Lubiłem trasie chwile przymusowego wyciszenia;)

Gruba ryba0piorunów

@Madius dokladnie, na trzeźwo jakos szkoda czasu na takie slow mo;)

Twórca2piorunów

@nxo Też tęsknię za tym spowolnieniem myśli jakie miałem na kacu. Ból i strata całego dnia po piciu, to jeden z powodów odstawienia alko ale ten tryb zwolnienia w mózgu to coś za czym tęsknię.

Fanatyk8piorunów

@ZohanTSW Same here mate. Kac to okropne zło i koszt imprezy. Zawsze bardzo źle go znosiłem. Często byłem wyłączony nawet nie przez jeden a przez dwa dni.

Gruba ryba2piorunów

@ZohanTSW ja właśnie do niego nie dopuszczalem, oczywiście po takich porankach, trzeba było odespac, wiec i tak cały dzień psu w dupe był, tez marnowalem dużo czasu i też po części to mnie motywowało, żeby rzucić, niemniej te "spokojne" poranki lubiłem. Teraz, np w niedziele rzadko idę na spacer, częściej biegam, jakiś trening siłowy, cos w ten deseń. Brakuje mi takiego okresu zwolnienia, szkoda mi czasu na nic nie robienie, a skacowany jakos to sobie usprawiedliwialem :/

Fanatyk19piorunów

@nxo ciekawe, dla mnie kac to jeden z większych motywatorów żeby nie pić - wieczorna atmosfera kosztuje cały następny dzień. Te imprezy do rana to może fajnie się wspomina, ale ich koszt był nie do zniesienia dla mnie.

Fanatyk17piorunów

Czyli pewnie alkohol ucinał ci szerokość obrazu sytuacji, a ty nie zauważając żadnych zagrożeń stawałeś się pewny siebie i wykorzystałeś to ;)

Mistrz32piorunów

@WatluszPierwszy też mi się tak wydawało, w końcu kto nie jest mistrzem parkietu gdy się najebie, kto nie jest nieśmiertelny gdy jest na⁎⁎⁎⁎ny itp.

Ale jednak ja nigdy nie byłem bardziej pewny siebie niż jak nie pije. Może to jest związane z poukładaniem sobie w głowie? Może że zdrowszym trybem życia? Nie wiem

No bo jednak tam gdzie naprawdę jest Ci potrzebna pewność siebie pijany być nie możesz. Nie pójdziesz na jakiś egzamin pod wpływem, nie dasz wywiadu w TV pod wpływem, nie pójdziesz na rozmowę kwalifikacyjną pod wpływem itp.

Picie po prostu upośledza, zamiast dawać realną pewność siebie

Fanatyk2piorunów

@JackDaniels Nick zobowiązuje 😅

Gruba ryba4piorunów

@cebulaZrosolu tak, alkohol upośledza, ale również u niektórych kompleksy i niepewność siebie, wiec nawet jak ktoś jest wtedy nieco głupszy to wychodzi niby na plus, tym bardziej że swojego "ja" na trzeźwo nigdy nie pokazuje, więc nie wszyscy mają porównanie. Oczywiście mowa o małych dawkach alko, nie jak ktoś zaczyna belkotać i odwalać jakiś szajs to wtedy to jest właśnie już "najebanie". Rozmowa kwalifikacyjna po lufie "na odwagę? No nie powiem, z raz się może zdarzyło 😆

GURU20piorunów

@cebulaZrosolu Poza tym pewnie musiałby ktoś ciebie nagrać, czy rzeczywiście obiektywnie patrząc, pod wpływem jesteś taki fajny, jak ci się wydaje, wyluzowany, wygadany, pewny siebie i błyskotliwy XD

Chociaż tak naprawdę to wiemy jak jest i dlatego właśnie nie chodzimy najebani na rozmowy kwalifikacyjne :zany_face:

Fanatyk36piorunów

@WatluszPierwszy w sumie to mam identyczne doświadczenia. I końcówka też jest podobna, większość u mnie już nie pije.

NICZEGO NIE ŻAŁUJE xDD