Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika Alawar w Dyskusje

Fanatyk

w Dyskusje

11piorunów

Macie jakiś pomysł jak się tego pozbyć lub stłumić. Praca nie wchodzi w grę. Bo pracuję nawet na kacu.

Ziomek żeby przestać robił sobie zabieg(wszywka) żeby nie pić przez rok. Już 3 raz sobie ten zabieg robi. Ja też tak muszę? Bo jestem przegrany w innych oczach.

To jest tak rozjebany system że nie wiem co napisać co dobre co złe.

J⁎⁎ać po mnie .

ps

Myślałem o słoneczniku nie pomaga.

Komentarze (35)

Kompan0piorunów

@Alawar pracowałem w firmie która produkowała wszywki Difulciram - dawniej znany jako Esperal.

Zarząd Polpharma zlikwidował zakład przy ulicy Barskiej, nie przeniesiono produkcji do innych zakładów grupy Polpharma.

To samo spotkało alergików i ampułkostrzykawki z adrenaliną 1ml - nie przenieśli produkcji z Karolkowej do innych zakładów.

jak masz alergię na jad owadów to możesz sobie kupić ampułkostrzykawkę francuską za 300 zeta

Fanatyk1piorunów

No to siup ostatnie piwko! Trzymajcie kciuki.

edit

Dzisiaj jak się ogarnę to wam wszystko pokaże. Nie będę oszukiwał. Dobranoc.

Fanatyk0piorunów

Płacz człowieka bierze. Pierwszy raz to robię. Będę wam pisał 1 2 3 4.... Bo nie chcę łazić gdzieś po ośrodkach. Jestem nieszkodliwy ale szkodliwy dla siebie bo widzę jak inni na mnie patrzą.

Spróbuję.

Fanatyk1piorunów

@Alawar

widzę jak inni na mnie patrzą

to bez znaczenia. ważne co sam myślisz, ale tego się nie dowiesz, bo myślisz ale o browarze.

Fanatyk1piorunów
Już 3 raz sobie ten zabieg robi.

ja miałem 4. teraz już nie muszę. no ale trochę to trwało.

Fanatyk0piorunów

Odpowiem wam jutro po trzeźwemu. Nie wiedziałem że aż tak jara was ten temat. Dobranoc.:smirk:

Fenomen4piorunów

@Alawar musisz przestawić głowę, czy dasz radę sam, czy ktoś Cię przekona, czy coś Cię przekona, czy terapia, tego Ci nie powiem. Ale tam musi przeskoczyć zapadka że tu trucizna. No i niestety, zero, ani łyczka, ani piwka. Ja się boję że się złamie po takim strzale dlatego unikam okazji. Z papierosami obiecywałem sobie cygaro na rocznicę ale nigdy się nie odważyłem i 16 lat chyba mija. Alko prawie 3 lata.

Mnie przekonał prof. Urbanik, Rutkowski i znajomi tzw. wysokofunkcjonujący alkoholicy, tym jak żyją.

Fanatyk0piorunów

Nie już nie chce przepraszam za

Fanatyk0piorunów

@MementoMori To nie tak Krzywdy nikomu nie robię. Ale wiecznie ktoś coś ma do mnie problem że jestem ten zły, chyba (ten bezużyteczny) ludzie nie ogarniają że mogę tak żyć.

Fenomen3piorunów

@Alawar słuchaj! I zapisz sobie tę widomość, bo jutro zapomnisz, a musisz ją odtworzyć, aby zrozumieć co trzeba zrobić, aby przestać pić na samym początku. Przestać pić jutro. Od razu. Bez zastanawiania. Bez oszukiwania siebie. Bez wymówek. Musisz być głodny, żeby zrozumieć, że źle robisz. Nie rób tak zwanego "klina" jutro. Wytrzynaj. Będzie boleć. Nie wychodź z domu, jeśli możesz. Walcz...

Gruba ryba2piorunów

@npnptcn może i tak bywa, ale chwilę żyje w tym kraju i tutaj zażywanie czegokolwiek ogólnodostępnego i otumaniąjacego - bez uciekania od rzeczywistości i problemów bardziej kojarzy mi się ze zwykłym ćpaniem - nie z chorobą alkoholową.

Prawdopodobnie jestem niesprawiedliwy.

Fanatyk0piorunów

@Eber U mnie to trochę inaczej wygląda. Przykład wychleje coś chujowego i mam 0 alko przez 3 dni. Inni się leczą tym czym się struli.

Osobistość2piorunów

@Heheszki tu akurat różnie ludzie mają. Mi osobiście nigdy picie się dobrze nie kojarzyło, ani przed niczym w niego nie uciekałem. Po prostu się uzależniłem, bo to przyjemny stan. Dopiero powroty do rzeczywistości bolą. Niemniej nie zdarzyło mi się zazdrościć nawalonemu. Sam fakt bycia nabitym nigdy mnie nie pociągał, bardziej rausz. Więc długo się trzymało rausz, tylko dawki rosły, aż do utraty pozornej kontroli.

Gruba ryba3piorunów

@Eber Przecież facet napisał że jest alkusem funkcjonującym, z pracą - więc pewnie chla wieczorami i leci bez klinów (poza weekendami)....

@npnptcn "alkoholizm to ciągłe zdrowienie"

W mojej opinii alkoholizm to ciągłe użeranie z potrzebą wypicia czegokolwiek. Ciągła walka. Gdy słyszysz syk otwieranego piwa - myślisz jakby było miło mieć je w gardle, gdy widzisz nawalonego nieporadnego ziomka, choć to wbrew naturze - zazdrościsz mu.

Bo alkohol kojarzy się z odcięciem od rzeczywistości. Której nienawidzimy bo czujemy się w niej niezrozumieni i bezsprawczy. I to nie mija po dwóch miesiącach, ani po pół roku. Roku nie przetrwałem, ale jestem pewny, że i tak zawsze będę alkoholikiem. Trzeba nabrać charakteru lub poddać się do reszty, innej opcji nie ma. Wszywka trochę pomaga.

Osobistość1piorunów

@Eber większość alkusów potrafi w dzień, potrafi w tydzień, nieraz i dwa, po których mówi sobie, że "zobacz, 14 dni nie piłem, nie mam problemu" i idzie w długą 😉 Oczyszczenie głowy to przynajmniej rok. To długa i przewlekła walka, aby jedyne co osiągnąć, to trzeźwość umysłu, którą można zatopić jednorazowym wyskokiem i kolejnym ciągiem, zaprzepaszczającym cały trud.

Dlatego właśnie osoby bez nałogu nie zrozumieją. Alkoholizm to nie kac. To nie klin. Alkoholizm to ciągłe "zdrowienie" i gdy już poczujesz się dobrze, bo się podleczyłeś, to pierwsza myśl w głowie "co by tu dzisiaj".

Działanie tego jest dziwne i nieintuicyjne. A prawdziwa walka to wcale nie jest kac, to nie jest przerwanie ciągu. To się zdarza każdemu. Prawdziwym wyzwaniem jest o tym chociaż na chwilę zapomnieć. Dopiero jak przeżyjesz dzień, w którym ani razu nie wpadła myśl o alko, a półki w sklepie z piwem omijasz tak naturalnie jak te z psim żarciem, bo nie masz psa - to pierwsza oznaka, że coś się zmieniło. Pojedyncze stopy nie robią absolutnie nic, bo zdecydowana większość alkoholików żyje od ciągu do ciągu. Więc potrafią przestać. Nieraz samo życie czy zdrowie wymusi. Pozostaje pytanie tylko na jak długo i z czasem te okresy są coraz krótsze. Są oczywiście też alkoholicy codzienni, czy wieczorowi, ale ci bardzo szybko lądują na aucie, bo nie są w stanie funkcjonować na dłuższą metę. Upomną się najprędzej finanse 😉

Osobistość10piorunów

@Alawar Wielokrotnie się o tym wypowiadałem, z tobą też o tym gadałem.

Długo byłem funkcjonalnym alkoholikiem, ale w końcu przestawałem nim być i się zaczynałem topić. Prób wyjścia z problemu było mnóstwo, wiem jak to jest.

Niemniej po pierwsze potrzeba czasu, a po drugie absolutnego przekonania.

Więc jak wyglądała moja droga do trzeźwości? Poszedłem po wszywkę. Dała mi spokój na rok i wystarczyło. Mimo silnego przekonania o chęci rzucenia, to jeszcze mniej więcej w 5 miesiący "odliczałem sobie" i googlowałem, kiedy najwcześniej da radę się napić, żeby było okej. To jest właśnie łeb alkusa. To jest uzależnienie.

Głowa zaczęła mi puszczać dopiero gdzieś tak po 8 miesiącach i wtedy dopiero ten mój rozsądek zaczął działać powyżej nałogu, który zszedł na dalszy plan. I później to już kwestia przyzwyczajenia i wyrobiona niechęć.

Minęły 4 lata bez niczego i co ciekawe, zdarzyło mi się napić. Na samym Hejtopiwie walnąłem 4 piwa. Okazuje się, że nie do końca jest się takim alkusem śmieciem całe życie, bo nie mając "ciśnienia" od organizmu na wypicie, nie piłem i nie piję nadal xd Nawet mi to uświadomiło, że nic fajnego i lepiej bez.

Niemniej wszywka jest tylko wszywką. Bo jak widzisz, mi łeb puścił dopiero po ośmiu miesiącach, pimimo SKRAJNEGO nastawienia na zmiany i antyalkoholową krucjatę. Nadal mnie kusiło, nadal gdybym jej nie miał - poszedłbym i kupił. Pozwoliła więc przetrwać po prostu przyzwyczajenia i to zwykłe ciśnienie organizmu, które wygrywa ze zdrowym rozsądkiem, jak to nałóg.

Niemniej później do głosu dochodzi już rozsądek i własna głowa. Potem jesteś z tym już sam i to jak na to patrzysz. Jak nie pożegnałeś się z tematem to pomimo wszywki wrócisz, jak większość ludzi, po kolejną i kolejną. Niemniej jeśli masz silne przekonanie zerwania i będziesz w nim trwał, a nie tylko na kacu sobie roisz - to jest całkiem proste.

Wszywka jest stygmatyzowana, bo brzmi źle i wydaje się zarezerwowana dla żuli. Nie jest tak. W poczekalni spotkałem tylko jednego gościa którego telepało, bo w robocie dali mu wymóg, wszywka albo zwolnienie. Reszta wyglądała na zadbanych i normalnych ludzi, którzy się pogubili, albo po prostu walą wszywkę, żeby nie mieć wyboru i się nie zastanawiać.

Osobiście bez niej - nie zerwałbym z nałogiem i mówię to z pełnym przekonaniem.

Fanatyk1piorunów
@npnptcn Wszywka jest stygmatyzowana, bo brzmi źle i wydaje się zarezerwowana dla żuli.

żaden żul nie wyda z własnej woli osiem stów na wszywkę, jak ma za to miesiąc picia. stygmat pochodzi z czasów głębokiego peerelu, gdzie państwo przymusowo zaszywało alkoholików.

Mimo silnego przekonania o chęci rzucenia, to jeszcze mniej więcej w 5 miesiący "odliczałem sobie" i googlowałem, kiedy najwcześniej da radę się napić, żeby było okej. To jest właśnie łeb alkusa. To jest uzależnienie.

oj tak. ja tak miałem jeszcze przy drugiej wszywce.

Osobiście bez niej - nie zerwałbym z nałogiem i mówię to z pełnym przekonaniem.

same here.

Gruba ryba4piorunów

Pomysł mam taki, że zapisałem się na 15.09. na kolejną wszywkę. To będzie moja czwarta. Może nawet piąta - trzeba by zajrzeć na plecy bo nie przestrzegałem terminów, a dwie ostatnie były ewidentnie lewe co podejrzewałem i mi pasowało. Tym razem nie pod łopatkę a w pośladek. Wróciłem do pierwszego chirurga któremu ufam, że wprowadzi mi pod skórę co należy. Na to trzeba poczekać bo w Polsce esperal jest naprawdę trudno dostępny, stąd taka data.
A wiesz co się dzieje @Alawar gdy wypijasz wódę gdy masz pod skórą to co należy? Czujesz się po setce jak po tygodniu chlania na pustyni, a nawet gorzej-wypada pójść na pogotowie. Osobiście jestem zdeterminowany "i c⁎⁎j".

Fanatyk1piorunów

@Heheszki najlepiej jak w UK zaszywałem, też prosiłem czy mogę zobaczyc jak odpakowuje, nie robił problemu. to ten doktor, Polak, widział że jestem jeszcze na lekkim kacu, kazał tylko papier podpisać że nic nie piłem 48h wcześniej, bratu kazał jeszcze patrzeć i się śmiał jak zakładał i po zaszyciu kazał mi zostać i "poczekać na papiery". a wcześniej widziałem że tam z bratem coś gadają, szuje xD

jak już zacząłem puchnąć to się śmiali, że gorąco w tym UK, aż się niektórzy czerwoni robią xD bo przecież nie od wszywki, skoro nie piłem nic od tygodnia, a przecież bym nie kłamał :smiley:

Gruba ryba1piorunów

@voy.Wu u mnie raz upuścił tabletkę na podłogę i udawał że nic się nie stało. Gdy go zapytałem czy otworzy przez to kolejne opakowanie - bo jednak przy mojej wadze ta jedna sztuka ma znaczenie - stwierdził żebym się nie kręcił bo mu przeszkadzam, a poza tym ma otwartą drugą na takie wypadki. I też zakrywał etykietę szkiełka które szybko wywalił do śmieci. Najgorzej, że kolejny raz też wybrałem u niego - dla papieru i placebo.

Fanatyk1piorunów
@Heheszki dwie ostatnie były ewidentnie lewe co podejrzewałem i mi pasowało

raz miałem lewą, jeszcze jak typiare poprosiłem żeby mi pokazała co mi zaszywa to zasłaniała palcem etykietę, a tabletką mi tak tylko migneła.

Tym razem nie pod łopatkę a w pośladek.

wszystkie miałem w pośladek, bo widziałem kiedyś jak typ sobie próbował nożem wygrzebać. ziomek mu to później wyciągnął a tak to 6 kółek w półdupek i nie musisz nawet o piciu mysleć, bo nawet ogórka kiszonego nie zjesz xD

GURU6piorunów

Przerabiałem problem uzależnienia u bliskiej mi osoby.

Niestety, musisz samemu dojrzeć do tego by rzucic to gówno.
Jak znienawidzisz całego siebie, to wtedy terapia.
Ponoć kwas dobrze resetuje mózg i pomaga pozbyć się nałogów.