Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika AdelbertVonBimberstein w Hydepark

Lider

w Hydepark

121piorunów

Dłuższy czas zamierzałem się do napisania tego wpisu o tak zwanej diecie- dlatego, że czasami pytacie.

DIETA- CZYLI "NIE-DIETA"
Wielu ludzi pyta mnie: „Na jakiej jesteś diecie? Jaki rodzaj diety masz? Przyślij mi jakąś rozpisaną.” Generalnie- nie jestem na żadnej diecie w takim pospolitym, powszechnych ale błędnym ujęciu. Dieta to ogólnie rzecz mówiąc pewien sposób żywienia. Może być dieta dobra, zła, niskowęglowodanowa, niskotłuszczowa, wysokotłuszczowa, może być keto, paleo- różne są diety.
Jeżeli myślisz o diecie jako o czymś tutaj, na teraz, aby schudnąć, nabrać może lepszej sylwetki i skończyć z nią, to takim myśleniem skazujesz się na porażkę. Skoro dieta to sposób żywienia, to musisz traktować ją holistycznie, jako całość. Musisz zbudować swoje nawyki i dietę tak, aby móc trzymać się jej całe życie. To, że dzisiaj przejdziesz na przykład na żywienie, w którym są tylko warzywa, obetniesz 1000 kalorii, może 1500, schudniesz- super. Ale przy okazji stracisz też masę mięśniową. Pytanie brzmi- czy będziesz trzymać się tej diety całe życie? Odpowiedź jest prosta- nie.
PIERWSZE ZMIANY
Ja wyszedłem z założenia, żeby obciąć węglowodany- ale nie całkiem. I to był u mnie największy problem- słodkie i słone przekąski, pełne cukrów. Dodałem za to białko i zdrowe tłuszcze. Nowe zalecenia Polskiego Towarzystwa Żywieniowego mówią o tym, aby do 40% zapotrzebowania kalorycznego pochodziło ze zdrowych tłuszczów. Takich jak oliwa, awokado, tłuste ryby, tłuszcze z mięsa, nabiału, jajek.
Oczywiście- wszystko to, co piszę, dotyczy osób zdrowych. Ty możesz mieć chore nerki, wątrobę, cukrzycę. Możesz potrzebować więcej lub mniej tłuszczów, węglowodanów. Jedno moje zdanie zostaje- większość populacji spożywa zbyt dużo węglowodanów względem trybu życia. Duża ich ilość w pewnym stopniu prowadzi do insulinooporności i finalnie cukrzycy, magazynowania tkanki tłuszczowej otrzewnej, mgły mózgowej (nadpodaż węglowonów zwiększa poziom homocysteiny, której wysokie stężenia korelują z pogorszeniem funkcji poznawczych, demencją, chorobą Alzheimera, zwiększa ryzyko depresji!). To nie dotyczy sportowców, bo skoro jesteś w stanie spalić węglowodany tu i teraz, nie stanowią one dla ciebie problemu.

KALORIE- CAŁA TAJEMNICA
Przypuśćmy, że masz taki cel jak ja miałem- schudnąć. Co musisz zrobić? Czy musisz jeść więcej ciemnego pieczywa? Więcej twarogu? Więcej mięsa, białka?
Nie.
Tak naprawdę musisz jeść mniej kalorii.
Nie ma tu magii. Nie ma magicznego środka, magicznego dania, które nagle zrobi robotę. Po prostu musi zgadzać się bilans kaloryczny. Jesz za dużo kalorii- tyjesz. Jesz mniej kalorii niż spalasz- chudniesz. Proste. Pierwsza zasada termodynamiki musi być zachowana.
Oprócz ilości kalorii ważna jest też ich jakość. Można zjeść 300 kalorii mniej niż potrzebujesz i mogą to być tylko produkty z McDonalda- czyli głównie węglowodany i tłuszcze trans, czyli nic wartościowego; ale możesz też zjeść posiłek o tej samej kaloryczności, a bogaty w warzywa i objętościowo duży. Da ci sytość na długo, a jednocześnie nie „zapycha” organizmu pustą energią.
Bo chudnąć chcesz być zdrowy, a nie tylko chudy.
Nie chcesz tylko tracić tłuszczu. Z tłuszczem schodzi woda, więc spadają kilogramy, ale nie tylko o to chodzi. To przyjemny efekt psychologiczny- spadające cyferki, pierwsze dwucyfrowe wskazanie; pierwsze 8xkg, 7xkg, ale kiedyś trzeba będzie zmienić podejście i z tej redukcji wyjść.
Dlatego też, musisz też chronić masę mięśniową, bo to właśnie ona sprawia, że twoja przemiana metaboliczna wzrasta. Im więcej mięśni, tym więcej kalorii możesz zjeść, a i tak utrzymasz wagę. Dlatego zdrowy deficyt kaloryczny to 300–500 kalorii dziennie. Więcej- i tracisz mięśnie, niezależnie od tego, czy jesteś mężczyzną, czy kobietą.
Dlatego też trening siłowy, sport ma sens nie tylko jako spalacz- ale jako budulec dobrych nawyków, masy mięśniowej dla estetycznej sylwetki i zmian metabolicznych, które pomogą wyrwać się z błędnego koła: mam dużo tłuszczu -> nabieram tłuszczu (w przypadku mężczyzn, bo ten temat zbadałem, jest w organizmie mechanizm biochemiczny, który sprawia, że po przekroczeniu pewnej bariery ilości zbędnej tkanki tłuszczowej, wymaga to dużo pracy aby się z niego wydostać).
Być może będzie taki moment, w którym dojdziesz do limitu i ludzie zaczną mówić: „Stary, jedz więcej, zaczynasz słabo wyglądać”. I to może być sygnał, że straciłeś zbyt dużo mięśni względem tłuszczu i wody. Zaczynasz wyglądać na chorego. Wtedy warto pomyśleć o dodaniu białka, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, i poprawie treningu.
Jeżeli jednak uczciwie będziesz się stosował do rozsądnych założeń: sport, odpowiedni ilość białka i tłuszczy, powoli acz sukcesywnie spadająca waga, objętość talii, pojawiający się zarys mięśni- to ich nie słuchaj. Grubasy wokół ciebie będą starały za wszelką cenę ciągnąć cię w dół, abyś pozostał w ich bagnie.

LICZENIE KALORII
Jak osiągnąć deficyt kaloryczny? Są dwie szkoły. Jedna- mniej jeść. Druga- więcej się ruszać. Złoty środek to znaleźć SWÓJ balans.
Żeby mniej jeść, musisz chociaż na tydzień, dwa zacząć ważyć swoje posiłki. TO MOJA DROGA I WG NIEJ MUSISZ.
Brzmi to okropnie? Na początku może, ale da się do tego przyzwyczaić. Z czasem zaczyna to przypominać grę.
Czy będziesz musiał ważyć jedzenie całe życie? Prawdopodobnie nie. Wystarczy jakiś czas, potem złapiesz metodę. Nauczysz się, ile mniej więcej waży porcja ziemniaków, mięsa, ile mają kalorii. Nauczysz się też jeść takie posiłki, które cię sycą, ale nie sprawiają, że jesteś przejedzony.

GŁÓD
Dopóki uczysz się kontrolować jedzenie, zaprzyjaźnij się z uczuciem głodu- to normalny stan człowieka.
Żyjemy w świecie nadpodaży jedzenia, pierwszy raz homo sapiens ma go więcej niż potrzebuje, a nasze ciało i mózg nie są do tego przystosowane ewolucyjnie. Głowa zawsze będzie ci podpowiadać: „Zjedz teraz, na zapas, później nie będzie”. Musisz więc polubić to uczucie głodu. Zrozumieć, że przez większość doby będzie ono z tobą. Polecam przespać ten moment, wypij szklankę albo dwie wody- nawodnienie to kluczowa sprawa!- i zadbaj o sen- również główny bohater odchudzania. Oszukaj mózg czymś, co ma objętość, a mało kalorii: gotowany kalafior, ogórki kiszone, skyr, twaróg. Słodkie przekąski i sosy zamień na ich wersje fit. Totalnie zrezygnuj ze słodzonych napojów- nie pij soków owocowych! To zagęszczony cukier z owoców. Lepiej zjeść owoc bogaty w błonnik- przyjaciel twojego zdrowia jelit.
Naucz się delektować jedzeniem- nagle warzywa zaczną mieć smak, słodycz i teksturę.

RUCH I DROBNE ZMIANY
Więcej się ruszać- nie oznacza od razu czterogodzinnej wyprawy rowerowej czy zarzynania się na siłowni. Królem spalania kalorii jest CHODZENIE.
Codzienne decyzje- nie jadę 800 metrów do sklepu samochodem, tylko idę pieszo. Takie wybory sprawiają, że twoja pula kalorii rośnie, a początek redukcji jest łatwiejszy, bo możesz zjeść więcej.
Teraz robię około 10–12 godzin kardio w tygodniu, a z siłownią to około 15 godzin. Czy tak było od początku? Nie. Zaczynałem od roweru, bo przez kontuzję pięty nie mogłem biegać. To był strzał w dziesiątkę.
Raz, dwa razy w tygodniu, pełne zaangażowanie, spalanie po 1500–2000 kalorii- nawet w posiłki po treningu, nie uzupełnisz wszystkich brakujących kalorii (zakładając pewną, minimalną uwagę). W połączeniu z kontrolą jedzenia- miesiąc po miesiącu spadała waga.
Z czasem kondycja rosła, więc mogłem dokładać ruchu. I przychodzi taki moment, że kiedy chcesz budować mięśnie i masz więcej kalorii do zjedzenia- czasami nie wiesz, co jeszcze położyć na talerzu.
To fajne uczucie, ale wymaga ogromu pracy.

Pułapki i konsekwencja
Najgorszą rzeczą na redukcji jest głodzenie się. Deficyt 300–500 kalorii dziennie i konsekwencja to klucz.
Potknięcia będą- to wojna. Możesz przegrać bitwę, ale jutro poprawić się i iść dalej. Uczciwość wobec siebie jest tu najważniejsza.
Mimo wszystko- i tak dopadnie cię głód.
Dlatego "diety" zakładające jedzenie 800–1000 kalorii dziennie (u mężczyźny) to droga donikąd. To dramat dla organizmu. Lepiej policzyć swoje zapotrzebowanie w kalkulatorze ( https://legionathletics.com/calorie-calculator/ polecam ten i wybrać cel slow, maksymalnie wstrzelić się gdzieś pomiędzy slow/moderate) i trzymać się rozsądnych liczb.
Głodzenie się to najprostsza droga do efektu jojo. 80–90% ludzi, którzy stosują krótkoterminowe diety, wraca do wyjściowej wagi albo jeszcze ją przebija. Dlaczego? Bo nie budują nawyków, a głodzenie niszczy homeostazę hormonalną, zwiększa apetyt, spowalnia podstawę metaboliczną i kończy się na jojo.
Sukces to zmiana krok po kroku- mniej kalorii, duże objętościowo posiłki, sycące, niskokaloryczne, dużo warzyw. Chodzi nie tylko o to, żeby schudnąć, ale żeby schudnąć zdrowo.

PRO TIPY
Nie mogę więc nikomu rozpisać gotowej diety, posiłek po posiłku. Każdy musi znaleźć własne rozwiązania. Co mogę polecić?
* ograniczenie pieczywa
* kontrolę dodawanych tłuszczów (kupiłem dozownik typu spray na olej, jedno, dwa, trzy psiknięcia to 20-40 kcal; porównywalnie nalanie "kropli" z butelki na patelnię to już łyżka- około 80-100 kcal.
* mniej smażenia, więcej pieczenia (frytki z piekarnika-nie z oleju, pieczeń zamiast kotletów)
* rezygnację z masła na kanapki i z sosów, majonezów- poszukaj wersji fit, albo takiego sosu, który będzie miał 150-180 kcal i używaj go z ROZWAGĄ
* CZYTANIE ETYKIET i to uważne
* najlepszy tłuszcz według mnie- oliwa z oliwek
* zrezygnuj z jedzenia na mieście i zamawianych potraw na rzecz gotowania w domu- podziękuje ci zarówno zdrowie jak i portfel.
* nie KUPUJ przekąsek. Decyzję, czy będziesz gruby, szczupły, zdrowy czy nie, podejmujesz W SKLEPIE (nie idź na zakupy głodny). Łatwiej jest raz wykazać się siłą woli- nie sięgając po coś na półkę sklepową- niż potem dziesiątki razy walczyć z pokusami w domu- wiedząc, że na stole, w szafce w kuchni albo w lodówce czeka coś, co cię w końcu pokona. Ludzie z najsilniejszą wolą, wcale nie mają jej najsilniejszej, ale dokonują takich wyborów, aby nie musieć jej testować.
* ZREZYGNUJ z płynnych kalorii: cole z cukrem zamień na wariant bez cukru, soki to zagęszczony cukier z owoców- nie ma w nich nic zdrowego- zjedz po prostu owoc.
* psychologicznie ważne: nazwij swój problem. Stań przed lustrem i wyartykułuj: JESTEM GRUBASEM, ZJEBAŁEM, ALE ZAWALCZĘ O SIEBIE, NIE BĘDĘ GRUBASEM.
Dzisiaj już tak o sobie nie myślę. Teraz wiem i mówię: jestem sportowcem, jestem zdrowy, jestem samiec T (twaroży)!
Narzędzia- zainstaluj Fitatu albo inną aplikację do liczenia kalorii. Kup wagę kuchenną. Waż każdy posiłek. Skanuj kody kreskowe produktów. Dodawaj własne przepisy. Dopiero z czasem, gdy się nauczysz, możesz przejść na szacowanie „na oko”.
Dodaj do wszystkiego ruch, ale taki, który lubisz.
Spacery, rower, siłownia- nie ma znaczenia. Ważne, żebyś mógł robić to całe życie. I nie słuchaj influencerów, że musisz wstać o piątej rano i ćwiczyć na czczo. Jeśli lubisz biec z pełnym brzuchem- proszę bardzo. Jeśli wolisz spacer wieczorem- proszę bardzo.

Zrób sobie zdjęcie- dzisiaj. Gdy czujesz, że wyglądasz najgorzej. Dokumentowanie swojej drogi jest ważne- dla monitoringu postępów i obiektywnej oceny zmian. Bo, gdy zaczniesz, obiecuję ci, że może przyjść taki moment, że waga nie będzie odpowiednim wyznacznikiem- a ja dzisiaj żałuję, że nie mam porównania, gdy byłem największym tucznikiem. Na zdjęciu poniżej ważę już 99kg (zaczynałem od ok. 108kg).

Brak czasu na ruch? Znaczy, że musisz z czegoś zrezygnować. Z seriali, filmów, scrollowania social mediów. To rozwala ci system dopaminowy, odbiera energię i siłę na rzeczy naprawdę istotne- zadbanie o jedyną sprawę pozostającą z tobą od początku do końca- o własne ciało.

Komentarze (84)

Lider3piorunów

@AdelbertVonBimberstein
> zaprzyjaźnij się z uczuciem głodu - to normalny stan człowieka

Teraz już wiem skąd kojarzę ten wąs

Inspirator1piorunów

@AdelbertVonBimberstein @AdelbertVonBimbersteindenerwują mnie te kalkulatory, mając 40% tłuszczu mam mniejsze zapotrzebowanie kaloryczne niż sportowa sylwetka o tej samej wadze - czyli 3000kcal. Nie ma gdzieś kalkulatora który uwzględniałby tkankę tłuszczową?

Lider1piorunów

@AdelbertVonBimberstein
> mniej smażenia, więcej pieczenia (frytki z piekarnika-nie z oleju, pieczeń zamiast kotletów)
No dobra, chyba właśnie mnie namówiłeś na tego erfrajera. xd

Zawodowiec0piorunów

Komentarz usunięty

Fanatyk5piorunów

@AdelbertVonBimberstein Do protipów dodam:
-rozwiedź się i oddaj dzieci do adopcji xD - bliscy to największy sabotażysta twoich wszystkich starań. Możesz mówić, prosić żeby nie piec ciasta na weekend, żeby nie kupować je⁎⁎⁎⁎ch słodyczy, czipsów czy lodów. Wszystko c⁎⁎j. Postawi tego sernika na stole i "jedz, czemu nie chcesz?", "tyle się napracowałam a ty nawet nie spróbujesz", "pomóż bo zjem to sama i będę gruba", "jak mi nie pomożesz to będzie trzeba wyrzucić". Ileż takich bitew staczam za każdym razem gdy się odchudzam to głowa mała.

Lider0piorunów

Tldr?

Fanatyk5piorunów

@AdelbertVonBimberstein +1. Bardzo dobry wpis.
imo warto jeszcze dodać, że po odejściu od coli na rzecz koli zero, następnym krokiem powinna być woda - cola zero i ogólnie gazowane napoje zero to straszny syf ( ͠° ͟ʖ ͡°)

Gruba ryba0piorunów

Ehh wojna, niestety dla namiaru kg wakacje czy imprezy to wunderwafe i co się uda przesunąć front to te robią kontratak.

Gruba ryba5piorunów

> Jesz za dużo kalorii- tyjesz. Jesz mniej kalorii niż spalasz- chudniesz.

Kropka.

Żadne hormony ani tarczyce nie złamią podstawowych zasad fizyki. Nie będziesz perpetum mobile.

Osobistość2piorunów

@GazelkaFarelka Tak. W rodzinie brak, ale mama ma łuszczycę, czyli też autoimmunologiczne ;v

Osobistość2piorunów

@GazelkaFarelka AI mówi: "„De novo” to łaciński termin używany w medycynie. Oznacza „nowo rozpoznane”, czyli że cukrzyca typu 1 została zdiagnozowana u Ciebie (lub pacjenta) po raz pierwszy, a nie jest to np. kontynuacja wcześniej znanej choroby."
Tak myślałem, że o to chodzi, ale nie byłem pewien :smiley:

GURU0piorunów

@HmmJakiWybracNick Tak "jestem młody, szczupły, aktywny, jaka cukrzyca" to typowe. Podczas gdy ta szczupłość i "dobra przemiana materii" to zasługa niedoborów insuliny i spuszczanie nadmiarowych kalorii z cukru przez nerki.

De novo czyli jakaś genetyczna mutacja?

Osobistość2piorunów

@GazelkaFarelka Nie, w wieku 23 lat, 7 lat temu.
Co ciekawe, rok przed diagnozą na wyrywkowych badaniach w galerii handlowej wyszedł mi cukier 134. Dziewczyna sprawdzająca mi cukier, powiedziała że jest powyżej normy i żeby udać się najlepiej do lekarza na dokładniejsze sprawdzenie. Zbagatelizowałem to, bo jak to w takim wieku, przy w miarę zdrowej diecie, zero nałogów i regularnej aktywności fizycznej jakaś cukrzyca. A jednak rok później trafiłem do szpitala z cukrem 527.

Fenomen5piorunów

Dobry wpis. Właśnie jestem na redukcji o te 300-500 kcal plus post przerywany 8h na posiłki. Dodatkowo konieczny obojętnie jaki ruch, ale codziennie. Wszystko do wytrzymania. Śniadanie odkładam na jak najpóźniej, kawa pomaga w tłumieniu głodu (rada Lotka). Czasami jak bilans jest za bardzo na minus to czuję to jako zmiękczenie i wiem że trzeba coś więcej zjeść. Po półtora miesiąca 2kg mniej. Cel jest żeby spaść z 86 na 78 i pozbyć się bebzona. Zobaczymy. A i dobra waga co pokazuje procent tkanki tłuszczowej pomaga.
Co do przekąsek to na razie nie umiem zrezygnować, ale paczka paluszków potrafi mi wystarczyć na tydzień więc chyba nie jest źle.

Lider2piorunów

@DKK ja za dzieciaka tez nie jadalem sniadan, teraz jak wstaje to pierwsze o czym mysle to ZREEEC

Lider2piorunów

@DKK a to ja obecnie mam podobnie bo pierwszy posiłek jem tak 9-10 jak wrócę z przedszkola (dzieci zawiozę), a jem w normalny dzień koło 19-20, chyba, że wypada wieczorne kardio to zdarza się na dobicie kcal coś opitolić.
I to jest wygodny protokół bo przesypiasz największy głód.

Fenomen5piorunów

@bartek555 Może być. Jeszcze pamiętam za dzieciaka nie jadałem śniadań więc do niejedzenia o tej porze dnia łatwo się przyzwyczaiłem. Pierwszy posiłek o 12, ostatni o 20, co jest plusem takim, że zasypiam na lekko głodnego, a nie z pełnym bebzonem co mi nie służyło. W sumie to tak samo przyszło, ale też podobno wspomaga odchudzanie.

Lider2piorunów

@DKK pasuje ci ten post przerywany? Jest jakis konkretny powod dlaczego go stosujesz? Bo jesli masz tak naly deficyt jak mowisz i czujesz taki glod w ciagu dnia to masz zle ulozona diete.

Fenomen3piorunów

@fisti Zapytaj mój słownik w tel.

Autorytet2piorunów

@DKK jak to jest czuć zmiękczenie?

Kosmonauta6piorunów

Tldr: kup airflyer

Fanatyk8piorunów

@bartek555 ja swego czasu prowadziłem dyskusje na ten temat z jednym morsem na PW na vikopie. Odkąd zaczął morsować, to poprawił wyniki cukru we krwi, do tego stopnia że przestał brać metforminę (a był cukrzykiem). Dodatkowo załagodził skutki łuszczycy, a wcześniej żadne leki i szampony, czy inne mydła (nie pamiętam już jakiego typu) mu nie pomagały.

Zaintrygowany tematem zacząłem szperać po Lancecie oraz NCBI i faktycznie trochę badań było na ten temat i w większości zauważyli jakąś korelację względem prób kontrolnych.

Tutaj w artykule przytoczonym przez Ciebie nawet wspominają o odporności na choroby - nie chodzi tutaj o bezpośrednią tarczę na zarazki, ale o to że człowiek przyzwyczajony do zimnego tak bardzo nie reaguje na to, jak jesienią czy zimą wychodzi na dwór. Może się ubrać w lekką kurtkę i się nie przegrzeje, ani nie zmarznie, a co za tym idzie nie wymęczy (nie osłabi) organizmu.

W artykule autor wspomina też o tym, że pozytywne skutki morsowanka nie odnotowano natychmiast, czy na dzień-dwa, ale ok. 12h po kontakcie z zimną wodą. Mniej więcej w podobnym czasie zaczyna się czuć obecność kwasu mlekowego (zakwasy) w organizmie. Więc w sumie zrobisz trening po południu, wieczorem bierzesz prysznic, a rano mniejsze zakwasy :smiley:

Wiadomo, morsowanko nie jest dla każdego (przy niektórych chorobach się nie zaleca) i nie ma co się pchać w zimną wodę bez przygotowań i asekuracji innych, ale sam zauważyłem pozytywy zimnych prysznicy.

Lider1piorunów
Fanatyk6piorunów

@AdelbertVonBimberstein taki rozgrzany na śnieg? Brrr... To już za duża różnica temperatur. Zimą łatwiej jest wejść do zimnej wody, niż latem nagrzanym do Bałtyku. Mniejszy szok termiczny.

Jak redukują przyrosty (chyba że jajek w mosznie xD)? Czemu? Zimno redukuje stany zapalne, a jak ćwiczysz ostro to właśnie robisz mikro-uszkodzenia mięśni, które się regenerują mocniejsze. Zimno powinno przyspieszać regenerację O.o

Ja żarłem berberynę i brałem lodowate kąpiele - pomogło mi to zrzucić ponad 10kg bez ćwiczeń, bo jestem leniem 😛

Lider2piorunów

@Atexor jeżeli ćwiczysz siłowo to lodowate kąpiele ujemnie wpływają na przyrosty i... Ja po prostu ich nie lubię. Nie rób czegoś na siłę bo na dłuższą metę nie zadziała.
Za to lubię zimą saunę i hop natrzeć się śniegiem. Zupełnie inne doznania.

Fanatyk8piorunów

@AdelbertVonBimberstein w sumie dozownik na olej już masz co tak spryska. To bardzo popularny przyrząd wśród airfryowców. Cieszymy się, że zrobiłeś już ten pierwszy kroczek 😛

Poza tym wartościowy wpis. Ja bym dodał jeszcze jedną małą rzecz - lodowate kąpiele. Po prostu spłukujesz się zimną wodą. Na początku szok, ale bardzo pozytywnie to wpływa na zdrowie, wzmacnia odporność i potęguje spalanie cukrów.

Fanatyk9piorunów

@AdelbertVonBimberstein - prawie nie jem twarogu a schudłem i trzymam wagę. Do tego wagowo zamieniłem sporo tłuszczu w ciele na mięśnie w ciągu zaledwie 3 miesięcy.
Jaka dieta mi w tym pomogła? Dieta zwie sie Zmiana nawyków żywieniowych (i ruch) 😆
Zmiany które wprowadziłem dla ciekawych:
* Nie jem słodyczy oraz chipsów - zamiast tego jak mam ochotę snackować to jem owoce (jakiekolwiek są lub na jakiekolwiek mam ochotę), warzywa (marchewka, seler naciowy) lub mieszankę orzechów (z i bez rodzynek)
* Nie piję nic słodzonego - żadnych napojów gazowanych ani słodzonej herbaty (kawę całkiem odstawiłem a gazowanych i tak nigdy nie piłem)
* Nie piję alkoholu (bo go i tak nie piłem 😉)
* Unikam smażonego - a jak smażę to na małej ilości tłuszczu zwierzęcego
* Używam - na przykład do majonezu, sosów i sałatek - wysokiej jakości tłuszczy roślinnych, których nie poddaję obróbce termicznej - zwłaszcza w wysokich temperaturach
* Unikam wysoko przetworzonej żywności i jedzenia na wynos
* Robię 25-30 minut ćwiczeń siłowych dzienne 5 dni w tygodniu
* Chodzę na spacery lub uprawiam power walk na 4km trasie (przez wakacje regularnie - teraz trochę rzadziej)

GURU12piorunów

> Brak czasu na ruch? Znaczy, że musisz z czegoś zrezygnować. Z seriali, filmów, scrollowania social mediów.
Powtarzam podobnie znajomym jak pytają kiedy Ty masz czas na biegu, rower i góry😁.

Lider3piorunów

@jakibytulogin jasne, że jest. I jak komuś to pasuje to niech to robi. Dobrze dla niego. Ważne żeby znaleźć aktywność która się podoba i będzie można ją robić stale. Rower stacjonarny, bieżnia i seriale/filmy? Go for that!

Gruba ryba5piorunów

w sumie to jest parę opcji na ruch przy oglądaniu seriali

Gruba ryba9piorunów

Aż sobie wypije Twoje zdrowie.
Wiem, że z cukrem, ale mam wyjebane, bo pyszny sk⁎⁎⁎⁎syn, a cukier i tak spalę.

Fanatyk5piorunów

Wyciąg dla mnie: jak twaróg to bez chlebka a pączusie są be.

Gruba ryba4piorunów

Bardzo fajny wpis

Gruba ryba7piorunów

> Jeżeli myślisz o diecie jako o czymś tutaj, na teraz, aby schudnąć, nabrać może lepszej sylwetki i skończyć z nią, to takim myśleniem skazujesz się na porażkę.
Ooo, to to.