
Wpis użytkownika madhouze w Hydepark
madhouzeAutorytet
8piorunówJestem ciekaw Waszej opinii.
Moja partnerka odziedziczyła po rodzicach dom w stanie surowym (jak na zdjęciu), stojący na niewielkiej działce ok. 750 m². Mimo że od wielu lat nie jest wykończony, był regularnie doglądany przez jej ojca. Dach jest szczelny, budynek jest zadbany i nic nie zarosło.
Nieruchomość znajduje się w obrębie miasta powiatowego, około 45 minut jazdy od stacji metra w Warszawie.
Od kilku lat mieszkamy w Wielkiej Brytanii, ale coraz bardziej czujemy zmęczenie emigracją i zaczynamy zastanawiać się nad przyszłością. Sam nie wiem, która droga byłaby najrozsądniejsza.
Rozważamy kilka opcji:
- sprzedać nieruchomość, zamknąć ten rozdział i związać przyszłość z emigracją,
- wykończyć dom i za kilka lat wrócić do Polski,
- przebudować go (jeśli byłoby to możliwe) na bliźniak lub dwa niezależne lokale i przeznaczyć na wynajem,
- zostawić go w obecnym stanie jeszcze przez kilka lat i wrócić do tematu później.
A może widzicie jeszcze jakieś rozwiązanie, którego nie biorę pod uwagę?
Chętnie poznam Wasze doświadczenia i argumenty, zarówno za pozostaniem na emigracji, jak i za powrotem do Polski.
Komentarze (31)
Zanim podejmiesz decyzję, sprawdź realną wartość tego domu w obecnych cenach rynkowych. Dom w stanie surowym to zamrożony kapitał, który może tracić na wartości przez koszty utrzymania i inflację materiałów. Jeśli myślicie o wynajmie, to przeróbka na dwa lokale brzmi sensownie, ale najpierw upewnij się w urzędzie miasta, czy warunki zabudowy na to pozwalają. Przy porównywaniu opcji powrotu do Polski, sprawdzałem ostatnio seeki.eu, bo mają fajne zestawienia danych o rynku, co pomaga ogarnąć temat.
@madhouze Jestem na etapie budowy własnego domu więc wypowiem się z tej perspektywy.
Fundamenty, ściany i dach to tylko część kosztów ALE naprawdę ogrom pracy i załatwiania. Gdy masz już gotowy "szkielet", doprowadzone media, załatwione papiery to jest to ogromne ułatwienie względem startu od zera. Weź jednak pod uwagę potrzebę doprowadzenia tej budowy do obecnych standardów:
* Fundamenty raczej będą wymagały odkopania, wykonania/odnowienia hydroizolacji i ocieplenia.
* Pokrycie dachu do wymiany (tam jest eternit?) - włączając w to membranę/papę bo po tylu latach na pewno szlag ją trafił.
* Doprowadzenie mediów już do samego domu też wymaga weryfikacji - po tylu latach na słońcu i mrozie elementy z plastiku mogą być w fatalnym stanie
Ja bym kontynuował budowę ale to dosyć ciężka decyzja. Najlepiej chyba wziąć jakiegoś fachowca architekta/kierownika budowy/ogarniętego budowlańca i zapłacić mu za przygotowanie zestawienia potrzebnych prac (i kosztorysów) do doprowadzenia tej budowy do stanu deweloperskiego.
Pamiętaj też, że po trzech latach braku aktywności na budowie, wygasa pozwolenie na budowę więc to też trzeba odnowić (można to zlecić architektowi).
Sprzedać i ulokować kasę w cel, którego jesteście pewni lub inwestować w etf do momentu gdy taki cel się pojawi
jesli masz wolną kase to wykończ i wynajmij
a jesli zdecydujecie sie kiedys wracac to bedziecie miec juz wtedy gotowy przyczulek do powrotu
nawet jesli nie jako miejsce docelowe do konca zycia to tymczasowo az cos ogarniecie lepszego
@madhouze Ten dom nie jest nic wart z perspektywy pieniędzy, które jeszcze tam trzeba włożyć. Niezależnie od tego, czy chcesz zostać za granicą czy wrócić do Polski - nie pakuj się w to.
Ludzie widzą ściany i dach i wydaje im się, że "to już prawie gotowy dom, tylko okna wstawić i wykończyć".
Podczas gdy prawda jest taka, że to co tu stoi, to nie jest nawet 1/3 kosztu doprowadzenia tego do stanu deweloperskiego. Jest dużo mniej, ponieważ pewne rzeczy już są przestarzałe i trzeba je zmieniać i przerabiać.
- pozwolenie na budowę - po tylu latach pewnie trzeba robić od nowa, wygasa po 3 latach od ostatniego wpisu w dzienniku budowy, pewnie cała papierologia znowu od nowa
- dach - eternit - do wymiany, nie wiadomo w jakim stanie więźba ale na pewno pokrycie jest do zrobienia całkowicie od nowa - membrana, blacha/dachówka, obróbki kominów itp.
- fundamenty - pewnie do odkopania i izolacji od nowa
- dalej koszty tak jak w przypadku budowy domu czyli okna, drzwi, ocieplenie ścian, podłóg i dachu, elewacja, tynki, wylewki, instalacja elektryczna, grzewcza, wentylacja - to jest 2/3 kosztów.
Podsumowując, roboty i pieniędzy praktycznie tyle samo, co stawiałbyś nowy dom całkowicie od nowa - ale w nowym domu przynajmniej masz zrobione wszystko z nowymi standardami, ustawne, pomieszczenia o normalnej wysokości, a nie jakieś podpiwniczenia gdzie człowiek co ma 1,90 m wzrostu szoruje grzywką po suficie.
@madhouze Ze sztuką sprzed 30 lat...
@GazelkaFarelka Dom nie ma nawet wylanego wieńca, powinien być żelbetowy wieniec.
Akurat tam jest zrobione wszystko zgodnie ze sztuką. Jest podwójny mur, dlatego tak wygląda
@madhouze Serio, zanim podejmiecie jakąkolwiek decyzję na tak dużą kwotę, poodwiedzajcie różnych ludzi w ich domach - w starych, w nowych i wyróbcie sobie zdanie. U nas sporo znajomych było "na wycieczce", zresztą sami też od znajomych i rodziny się nasłuchaliśmy, odwiedzając ich w domach, oglądając co mają w chatach, łącznie z kotłowniami, schowkami, spiżarkami :D
Jak się nie jest w tematach budowlanych, to łatwo wejść na minę, bo nie zdaje się sobie sprawy, jak duży postęp w budowie domów się dokonał przez ostatnie ~30 lat. I że ściany i dach to nie jest już "prawie gotowy dom" a dopiero jego najtańszy początek.
My mamy dwie pary znajomych, co wrócili do Polski z UK przed paru laty i wyremontowali sobie stare domy, jedni i drudzy mówią wprost "drugi raz już bym tego nie robił i bym się budował".
@GazelkaFarelka sporo konkretów do przemyślenia - dziękuję :smiley:
@madhouze Cegły "suporek" mają 24 cm, parter ma 10 poziomów cegieł czyli 240 cm. Odlicz strop, odlicz ocieplenie podłogi, wylewki, płytki, odlicz podwieszany sufit, zostanie ci w najlepszym przypadku jakieś 210 cm wysokości. Dzisiejszy standard współcześnie budowanych domów to minimum to 260 cm, a większość ludzi robi jeszcze wyższe.
Nie pakowałbyś dzisiaj kilkudziesięciu tysięcy w remont i detailing skody favorit z lat '90 - tylko kupił sobie współczesne auto w podobnej cenie - dlaczego chcesz pakować kilkaset tysięcy w taki dom?
@Tomekku No, można wykończyć panelami po 50 zł/m2 a można panelami po 200 zł/m2, ja zakładam tą pierwszą opcję, czyli robisz schludnie do zamieszkania, bez ekstrawagancji. Jak op chciałby wykańczać płytkami sprowadzanymi z Włoch i złotymi kranami jak u @bartek555 to tym bardziej nie ma co się pakować w starą chatę na malutkiej działeczce. Większość wystroju chaty robią wysokie sufity i duże okna, robienie drogiego wykończenia i wysokiego połysku w pomieszczeniach o wysokości 2,20 m i malutkich okienkach mija się z sensem.
@madhouze To możecie sprzedać i kupić w innym miejscu. Jakbyście za to dostali nie wiem, 250k (działka plus to co stoi) to już macie na inną większą działkę kawałek dalej i stan zero plus ściany nowego domu.
@madhouze Mówię ci jak jest, bo w moich okolicach sporo takich domów stoi. Przepisy PRL pozwalały na dom jednorodzinny o powierzchni mieszkalnej maksymalnie 110 m2. Stąd budowanie takiej dodatkowej kondygnacji, która formalnie jest piwnicą, bo nie ma wymaganej wtedy wysokości 2,20 m. Ludzie to potem przebudowywali na mieszkalne, ale jest strasznie klaustrofobicznie w środku. Nisko jak w piwnicy i małe okna jak w piwnicy.
Będziesz w Polsce, to sobie tam wejdź do środka i zobacz. Jak da radę, to odwiedźcie znajomych czy rodzinę, którzy tak mieszkają. Serio, mam znajomych co sobie takie stare domy odremontowali, byłam nie raz w takim domu to wiem jak to wygląda. Odwiedź sobie też dla porównania jakichś znajomych, co mają całkiem nowy dom.
Popatrz sobie nawet na tym zdjęciu, jaka jest wysokość parterowej kondygnacji w tym nowszym domu obok po prawej.
Dom nie ma nawet wylanego wieńca, powinien być żelbetowy wieniec, na którym opiera się swoim ciężarem dach. Dojdzie obciążenie ociepleniem, podwieszanym sufitem. Wcześniej czy później zacznie się rozłazić i pękać. Więźba dachowa opiera się na cegłach. Trzeba to będzie wszystko ściągać albo podcinać żeby przeszło ocieplenie. Owszem, możesz olać i zrobić chujowo, no ale robisz dla siebie i pakujesz w to co najmniej pół miliona, więc raczej szkoda robić jak dla obcego, na odpierdol.
@GazelkaFarelka Mam wrażenie że to zbyt optymistyczne wyliczenia. Kalkulacje też trzeba wykonać do regionu. Drożej rejony Wawy, taniej na zadupiu. Sami cały czas się wykańczamy i worek bez dna. No ale też nie idziemy za bardzo na kompromisy, a to znów generuje koszty.
@madhouze jak ze stanem pozwolenia? Bo skoro lata 90 a tam od wieków jest tylko koszone. Wiesz coś o tym?
Ogólnie tak jak mówi @GazelkaFarelka ja bym się w to nie pchał.
@GazelkaFarelka działki w tym miejscu kosztuja 130-140/m². To dom zabudowy w latach 90., nie w PRL, więc nie wiem czy tam te same zasady obowiązywały. Mam ciężki orzech do zgryzienia...
@Tomekku Nie no bez przesady, nie zakładam jakiegoś wyposażenia i wykończenia na bogato, powiedzmy normalny standard, panele i płytki z marketu, meble z IKEA, część prac wykonywane samodzielnie czy z pomocą teścia.
Op z tego wyliczenia poniżej ma tylko ściany i dach, gdzie dach jest częściowo do wymiany (pokrycie), więc ma de facto jakieś ~100k w tym co na zdjęciu widać że stoi, a dołożyć jeszcze do zamieszkania musi jeszcze jakieś 500k
Koszt budowy małego domu do 100 m² w 2026 roku – aktualne ceny i poradyWprowadzenie Średni koszt budowy domu w Polsce wynosi obecnie około 5000–6500 zł za m².Oznacza to, że budowa domu o powierzchni 100 m² może kosztować:400Zbuduj sam domSerio, wpakujecie tam jeszcze 400-500 k z meblami i wykończeniem
Widzę, że nawet skromny budżet zakładasz. Same instalacje itp. skoro nie są na miejscu to do wszystkiego trzeba fachowców. Na moje krzywe oko to może nawet pod 1kk podchodzić.
@madhouze No to jest tam piwnica, ta pierwsza kondygnacja. Tam na pewno nie ma 2,60 m wysokości zgodnie ze współczesnymi standardami, tylko jest niżej, mniej niż 2,20 m (standard PRL). To było budowane tak, żeby obchodzić przepisy w PRL, które zabraniały większego metrażu. Więc formalnie jest to "piwnica" a nie przestrzeń mieszkalna, bo jest niższa i nie spełnia norm dla powierzchni mieszkalnej. Oczywiście ludzie przerabiają sobie to na pomieszczenia mieszkalne, ale komfort tych pomieszczeń jest słaby ze względu na wysokość. Jest nisko i klaustrofobicznie, jak w piwnicy.
A ta stolarka co jest magazynowana to też już nie ma nic wspólnego ze współczesnymi trójszybowymi, energooszczędnymi oknami.
Serio, wpakujecie tam jeszcze 400-500 k z meblami i wykończeniem i będziecie nadal mieszkali w starej chałupie, z niskim sufitem, małymi okienkami i nieustawnymi pomieszczeniami. I będzie wam tylko żal dupę ściskał jak do kogoś wejdziecie do nowego domu. Nie raz słyszałam od ludzi, że drugi raz to by się jednak budowali od nowa.
Jak już decydujecie się na wjebanie kwoty rzędu pół miliona w jakieś miejsce na ziemi, to niech to będzie chociaż jakaś fajna, duża działka i kompletnie nowy dom - taki jak wam się podoba, z takim układem, ilością pokojów, oknami, wysokością sufitów taka jak powinna być, ocieplony i zaizolowany wg współczesnych standardów.
@GazelkaFarelka to ten ze zdjęcia. Stolarka jest magazynowana, bo pewnie do tej pory już by nic z niej nie zostało
@madhouze To nie jest ten na zdjęciu?
@GazelkaFarelka nieustawne potworki z PRL z ni to piwnicą ni pełnoprawnym piętrem.
To dom z katalogu, z lat 90. Nie ma piwnicy.
@GazelkaFarelka niby jest też cała stolarka do tego nowa. Więźba jest zdrowa. Teściu już przepisał wszystko na córkę, a między nami do ustalenia. Ciężko będzie kupić coś takiego w rozsądnych pieniądzach w tej chwili, a ciężko raczej będzie sprzedać to rozsądnie również. A gdzieś trzeba żyć.
I last but not least, czy teściu zamierza wam to podarować zanim zaczniecie cokolwiek robić - wam obojgu do majątku wspólnego, a nie tylko swojej córce? Bo żeby też finanie nie wyszło tak, że włożysz z żoną w to wszystko 500k a nawet nei będzie twoje ani nawet twojej żony i jak teściowi się zejdzie, to zostanie do podziału na jego żonę, twoją żonę i jej rodzeństwo...
Na waszym miejscu sprzedałabym to (skoro to w środku miasta powiatowego to może ktoś się skusi), kupiła za to większą działkę gdzieś kawałek dalej (macie auta, i tak planujecie dojeżdżać, więc was 2-3 kilometry nie zbawią) i tam sobie postawiła jakiś domek nawet 70 m2 na zgłoszenie. Wyjdzie taniej to zbudować i wykończyć i bardziej komfortowo urządzić oraz mieszkać niż te nieustawne potworki z PRL z ni to piwnicą ni pełnoprawnym piętrem.
- sprzedać nieruchomość, zamknąć ten rozdział i związać przyszłość z emigracją,
- wykończyć dom i za kilka lat wrócić do Polski,
No, to wy się najpierw musicie zdecydować, czy chcecie wracać.
Natomiast w Polsce wynajem domów to jest chyba martwy rynek. Jak ktoś chce mieszkać w domu i go stać, to sobie kupi ruderę i ew. przebuduje, albo zbuduje własny po swojemu.
@madhouze u mnie we wsi tez 3 czy 4 domy sa wynajmowane a to tylko z tej czesci co znam
@madhouze jeśli nawet, to zostaje wam problem doprowadzenia tego do stanu "wynajmowalności". Czyli, jak pisze @GazelkaFarelka, zrobienie praktycznie wszystkiego.
@MostlyRenegade moja rodzicielka wynajmuje dom od wielu lat i to na wsi za całkiem niezłe pieniądze, więc nie do końca jest martwy
@madhouze pytanie, czy chcecie mieszkać w tym rejonie jak wrócicie? Czy może być gdziekolwiek w Polsce? Ogólnie to postawić stan surowy otwarty to nie jakiś mega problem ani koszt. Jak z pozwoleniami skoro to tyle lat już stoi? Jak z sąsiadami? Jednak 750m2 to maławo, opcja pod bliźniak nie wydaje się najgorsza ale... nie ma was na miejscu to nie ułatwia procesu.
@Tomekku w miarę wygodnie można dostać się do stolicy, a wiadomo, że tam jest spory rynek pracy. Chcielibyśmy być bliżej znajomych i rodziny, bo tu nawet nie mamy z kim kota zostawić, żeby gdzieś wyjechać.
Ojciec różowego, deklarował chęć wzięcia na siebie części odpowiedzialności, a ja mam elastyczną pracę, więc zawsze mógłbym latać do Polski na poszczególne etapy.
Sprzedać
Bo jak was nie ma to nikt się nie będzie za was o to troszczył .. chyba że wrócicie ale jak finansowe macie zarabiać tutaj grosze to nie warto
@TyGrySSek troszczy się teściu cały czas. Trzeba też brać pod uwagę, że w UK żyjemy na wynajmie, w miejscu z bardzo trudną ekonomią. Brak stabilności i własnego miejsca, jest równie obciążająca, co mniejsze, ale bardziej przewidywalne zarobki. Moglibyśmy też zamieszkać u mnie na wsi, jeszcze bliżej Warszawy, a to ewentualnie wynająć...nie wiem. Ciężkie życie...
