Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika jestemjimmy w Hydepark

Gwiazdor

w Hydepark

114piorunów

Kiedy byłem w podstawówce, powszechne było mówienie "moja stara", "mój stary", "moi starzy" o swoich rodzicach.
Byłem małym bajtlem, który dopiero próbował zrozumieć rzeczywistość.

I tego akurat zrozumieć nie mogłem. Kochałem moją mamę, troszczyła się o mnie. Na dzień mamy robiłem dla niej laurki.
Ona zimą robiła dla mnie gorące kakao kiedy zmarzłem, robiła też takie kolorowe kanapeczki. Tato ciężko pracował, był i jest dla mnie wzorem odpowiedzialności i klasy. Mimo, że w domu się nie przelewało i mieszkaliśmy skromnie, to było bogactwo, którego bym na nic nie zamienił.

Jak mógłbym na podwórku mówić o Mamie "moja stara" i później spojrzeć jej w oczy?

Teraz przenoszę się do teraźniejszości.
Ogromnie kocham moje dzieci. Kiedy rodzi Ci się dziecko i widzisz je pierwszy raz, masz wrażenie, że znacie się od dawna. To Twój najlepszy przyjaciel. Do tego jest zupełnie niewinne i zdane na Ciebie. Z czasem staje się trochę niesforne, ale już razem żartujecie, bawicie się w zapasy, budowanie bazy, odkrywanie świata. Niesamowita przygoda, trwale zmienia człowieka.

I chodzę po necie, forach dla ojców, i widzę "kaszojad" albo co gorsza "gówniak". I nie pojmuję.

Mało, że nie licuje mi to z godnością tego małego człowieka, to jeszcze są to określenia, których używają ci, którzy gardzą rodzicielstwem. Uważają dzieci za gorsze wersje psieci, utrudnienie w zabawowym życiu piotrusia pana.
Każdy niech żyje jak chce, ale szacunek do własnych dzieci to absolutny grunt do tego, żeby poradziły sobie w dorosłym życiu.

I najgorszą robotę dla demografii robią paradoksalnie rodzice. Młodzi rodzice. W pracy tysiące razy słyszałem te egzaltacje i biadolenie, że dziecko trzeba odebrać, że znowu chore, że spać nie daje, itd. NIGDY nie słyszałem w pracy od młodego ojca zachwytu na tym, że ojcostwo to piękno warte trudu. Matki gadają dużo, więc może i coś pozytywnego. Wstawiają też obsesyjnie zdjęcia na FB, bo w jakiś sposób je to dowartościowuje. Ale ojcowie robią spory dysbalans w tym, jak pokazują ojcostwo.
Ojcostwo to genialna przygoda, będę o tym mówił. I zachęcam, warto.

Komentarze (78)

Gruba ryba0piorunów

@jestemjimmy mam dokladnie takie same przemyslenia. Ze starymi od podstawowki, z kaszojadami odkad pierwszy raz to uslyszalem.
No moze z ostatnim akapitem sie nie zgodzę. Narzekanie zwalibym na karb polskiej kultury, a zachwyty ze strony ojcow nie raz slyszalem. Pozdro

Debiutant0piorunów

W końcu konkrety na tym zlewaczalym portaliku

Lider4piorunów

o ile to razy za gowniaka przynajmniej sie z kims poszarpalem o to, ze powiedzial "twoja stara" o mojej mamie. teraz zartobliwie mowie tak czasami na moja ukochana i gowniak tez potrafie powiedziec na syna, ale to totalnie nie jest zwiazane z brakiem szacunku, bo kocham ich nad zycie. po prostu mam wiecej dystansu.

natomiast powiedziec na mame "stara" nie przejdzie mi nigdy przez gardlo, nawet zartobliwie. na ojca stary przejdzie (mowilem do niego per gruby) w duzej mierze dlatego, ze "stary" to kapitanj na statku, a moj stary byl starym 😉

Tytan2piorunów

@jestemjimmy

dla ojców, i widzę "kaszojad" albo co gorsza "gówniak". I nie pojmuję.

Chcesz ogarnąć patologię?
Po co?

"Gówno w głowie - gówno w słowie"

Gruba ryba1piorunów

Na Ślōnsku "stara/staro" to sie godo na małżonke, a "stary" to je mąż ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Mocarz3piorunów

@jestemjimmy Gówniak i kaszojad to normalne określenia na gówniaki i kaszojady, które świetnie oddają ich pozycje w społeczeństwie. Jeśli cię to bulwersuje to jesteś nadwrażliwy

Fenomen0piorunów

Trzeba z dystansem podchodzić do takich tekstów. Jak powiem do kolegi " ty c⁎⁎ju" to nie znaczy, że go nie lubię tylko się droczymy. Jeden mój znajomy mówi na innych geje, mimo, że są hetero i nikt nie ma z tym problemu.

Kompan0piorunów

Jesteś normalnym rodzicem. Tacy są zajęci rodziną i ogarnianem około domowym. Narzekacze siedzą w necie bo olewają rodzinę mając na to czas

Koneser0piorunów

Dla mnie mówienie „starzy” na moich rodziców było ważnym elementem ściągania ich z piedestału. Mówię „stara” na moją żonę i jest to zabawne, słowo „stary” nikogo nie uraża i jest żartobliwe. Miałem z tym ogromny problem, ale moim zdaniem warto przez to przejść żeby nabrać dystansu i przestać traktować rodzica jak Boga, a zacząć jak zwykłego człowieka. Oczywiście, można powiedzieć „moja stara” na różne sposoby, takie który nie mają krzty szacunku, oraz takie które są z uśmiechem pod nosem. Osobiście u mnie to była zdrowa reakcja na wychowanie w dużym dystansie (mówię do moich rodziców w trzeciej osobie bo tak mnie nauczyli). Szanuję niemniej podejście oparte na szacunku. Życzę żeby Twoje dzieci nie zafundowały Ci rollercoastera jak będą burzyć swoje ściany i wybierać w życiu swoje społeczne normy :)

Fenomen0piorunów

a ja lubie zajmowac sie dziecmi, prawie zawsze nazywam czyjes dziecko "kaszojadem" i planuje adoptowac jakies w przyszlosci, awaria matrixa?

i mysle, ze jeszcze lepiej swiadczy o rodzicu wlasnie adopcja, anizeli rodzenie kolejnego dziecka na swiat.

Gruba ryba7piorunów

@jestemjimmy Uważam, że obecnie dzieci są traktowane z dużo większym szacunkiem i troską, niż w czasach mojego dzieciństwa. Relacje między ludźmi były wtedy bardzo przemocowe. Podobnie jak niektórzy nazywali rodziców "moim starymi", sami byli przez nich nazywani "gówniarzami" albo mówiło się "dzieci-śmieci", "dzieci i ryby głosu nie mają".
Dzieci to coś niesamowitego, relacje z nimi zmieniają postrzeganie świata, otwierają oczy na wiele rzeczy. Ale nie ma obowiązku ich rodzenia i wychowywania (to znaczy w Polsce jest), jeśli ktoś chce zamiast tego rozwijać karierę, znajomości czy zwiedzanie świata, to też ok.
Ciekawe tylko że takie rozkminy mają tylko młodzi ludzie rasy białej, natomiast ludzie o ciemniejszych odcieniach skóry radośnie płodzą potomstwo

Kosmonauta4piorunów

@jestemjimmy Mówienie "stary/stara" "gówniak/kaszojad" nie ma nic wspólnego z brakiem szacunku, zwykły slang czy nowomowa, przynajmniej u mnie. A łączenie demografii z tym, że anetka czy zbyszek z biura narzeka na dzieci to już kompletna odklejka. Serio myślisz, że ktoś decydując się na dziecko lub jego brak bierze takie rzeczy pod uwagę? xD

GURU2piorunów

@jestemjimmy z jednej strony cię rozumiem i zgadzam się, z drugiej moje potomstwo mówi na mnie El Starro i mamy z tego bekę.

Jak ze swojej strony nie mogę zrozumieć jak na swoją laskę można mówić świnia, chociaż sam mówiłem d⁎⁎a za młodu.

Osobistość3piorunów

@jestemjimmy Też raczej nigdy nie używałem zwrotów "mój stary", "moja stara" mówiąc o rodzicach. Dziś natomiast niesamowicie kłuje mnie w uszy mówienie tak o swoich partnerach. To jakaś dziwna moda i mam wrażenie, że niektórzy na siłę wciskają to w konwersacje "moja stara z twoją starą coś tam" mówiąc o żonach/dziewczynach.
Mam wrażenie, że kiedyś można było takie słowa o partnerce usłyszeć tylko od patusa, dziś niestety bardzo dużo moich rówieśników (lvl 31 here) mówi tak o swoich dziewczynach. Ja nie wyobrażam sobie tak mówić o swojej żonie, a żeby nie było to też nigdy nie robię w drugą stronę, czyli nie zdrabniam czy nie mówię o niej, że moja jakaś żabcia/myszka i inne pedovibe`y opowiadając o niej xD

Lider1piorunów
Ojcostwo to genialna przygoda, będę o tym mówił. I zachęcam, warto.

@jestemjimmy do pierwszego pojawienia się problemów. Domyślnie w tym kraju nie masz co liczyć na opiekę nad dzieckiem ani opiekę naprzemienną.

Fenomen9piorunów

@jestemjimmy a ja Ci powiem, ze fajnie, ze jestes szczesliwym ojcem, ale pamietaj tez, ze mozesz to zachowac dla siebie 😉 sa ludzie, ktorych ani Twoje ani zadno inne rodzicielstwo nie interesuje. I pamietaj rowniez zlota zasade, ktora tutaj tez ludzie uskuteczniaja, w szczegolnosci do starszych, ze na szacunek trzeba sobie zasluzyc, wiec czemu wobec dzieciakow mialoby to dzialac inaczej? (Oczywiscie pisze to przesmiewczo)

Gruba ryba8piorunów

Komentarz usunięty

Gruba ryba24piorunów

Takie narzekanie i naśmiewanie to zwyczajnie wentyl. Jesteśmy dorośli, ale w nas też kotłują się emocje, a tych negatywnych trochę jednak się zbiera przy opiece nad dziećmi - bo przy nich trzeba zachować spokój, nie można sobie pozwolić na wybuchy ani wrzaski (a przynajmniej wypadałoby sobie nie pozwalać). Jeśli nie masz gdzie tych emocji zrzucić, to po prostu zjadają Cię od środka. A tak, spotkasz się z osobami, które znają temat, ponarzekacie wspólnie, pośmiejecie się, trochę jak z naprawami samochodów. Dostaniesz nie tylko zrozumienie, ale też wyrzucisz z siebie trochę jadu. Imho nie ma w tym niczego złego, a również nie dyskredytuje to w żadnym stopniu Twojej miłości do dziecka. Mimo, że sam o swoich dziewczynach nie mówiłem nigdy "gówniak" ani "kaszojad", to też nie uważam tego za coś złego - no chyba, że ktoś mówi tak do swoich dzieci bezpośrednio albo w ich towarzystwie.

Gruba ryba16piorunów

@jestemjimmy nie wiem z czego to wynika, ale o moich rodzicach nie mogłem nigdy mówić "stara" "stary".

Zaś o mojej curce nie mam problemu mówić "gówniak" "bąbelek" "kaszojad". Kocham ją bardzo i jest wyjątkowa, a te określenia chyba odbieram po prostu pozytywnie, mimo, że w sumie są prawdziwe bo "gówniak" i "kaszojad" z niczego się nie bierze xD

GURU6piorunów

@jestemjimmy
"Zgredzi to są starzy, a starzy to są jarzy
Moi jarzy są ze sobą lat prawie trzydzieści
Poznali się na studiach w
Jakimś innym mieście
Potem ja się urodziłem, trochę w domu pobyłem
Skończyłem siedem lat, do szkoły ruszyłem
W szkole jak to w szkole - raz lepiej
Raz gorzej
Jedno co wiadomo było - nie mam uzdolnień
W naukach ścisłych tata se wymyślił:
'Politechnika będzie miejscem twym'
Bo w życiu to jest tak, że raz biorą
A raz dają
Ale zgredzi to kompletnie już nic nie kumają
Bo w życiu to jest tak"

Ludzie zakładają w życiu różne maski, młodzież co rusz tworzy nowy slang żeby mieć 'coś swojego' i namiastkę przynależności do jakiejś grupy.

W drugą stronę - rodzice na graupach posługując się kaszojadami i gówniakami, też po prostu w pewien sposób odreagowują czy też dają upust emocjom - nie muszą przecież wcale tak myśleć o swoich dzieciach - jak jadę autem to też niektórych kierowców pod nosem wyzywam mimo, że nic takiego nie zrobili i nawet ich nie znam :stuck_out_tongue_winking_eye:

Przygodami z dzieckiem lubię się 'chwalić' i raczej staram nie narzekać, ale to chyba kwestia pewnej świadomości (lub jej braku), że dziecko to jednak poważne zobowiązanie i jeśli chcesz je wychowywać, a nie tylko mieć no to trzeba się poświęcać - jedni z tego 'poświęcenia' potrafią czerpać radość - inni nie.

W drugą stronę też nie ma co zakłąmywać rzeczywistości bo życie nie jest czarnobiałe i nawet najbardziej kochany purchlaczek moze najspokojniejszego rodzica wyprowadzić z równowagi :grinning:

Fanatyk8piorunów

@jestemjimmy w innych bańkach zyjemy. Z moich obserwacji, od kobiet często słyszę przeróżne biadolenia na wszystko, za to od ojców małych dzieci niejednokrotnie spotkałem się z wylewnym zachwytem nad pięknem rodzicielstwa.

Gruba ryba4piorunów

Sprowadzanie na ten świat kolejnej świadomej istoty jest najgorszą zbrodnią jaką może zrobić człowiek. Może stąd wynika to czego nie rozumiesz, uważasz że zrobienie dziecka, bycie rodzicem, to coś dobrego, pozytywnego, gdy jest to coś złego i okrutnego. Większość ludzi podświadomie to rozumie, być może stąd takie słownictwo.

Sum1piorunów

@HolQ Nie mówię nic o poddawaniu się. Rób, na co masz ochotę. Ale naprawdę dla nikogo nie ma żadnego znaczenia, czy coś robisz, czy nie. Twoje życie nie ma sensu, ale możesz sobie sam go poszukać :smiley: I tak zaraz umrzesz, ale to jest git.

Gruba ryba0piorunów

@Orzech a w kwestii bycia kowalem własnego losu chodziło mi o to, że w duzym stopniu od Ciebie będzie zależeć, czy będziesz czerpał radość z życia, czy nie.

Gruba ryba0piorunów

@Orzech wspilczuje Ci takiego podejscia do zycia :smiley: . Gdybym myslal w podobny sposob to nigdy nie przezwyciezylbym problemów, które miałem i może życie wyglądałoby jak koszmar. No bo przecież po co walczyć o poprawę swojej sytuacji? Lepiej się poddać, bo walka nie ma sensu. To właśnie jest tego typu podejście :upside_down_face:

Autorytet0piorunów

@Bylina_Rdestu Nie wiem czy twój komentarz czy kogokolwiek, co dali like komentarzowi, który dosłownie pisze komuś, żeby się zabił, a no najlepiej wysadził jako postulat filozoficzny. Nie mogę brać was poważnie.

Jeśli to dla was jest ten super logicznie wyszlifowany filozoficzny postulat. To nie jest to smutne, tylko Trochę Pojebane.

Dla mnie jest smutne jak widzę przypadki, gdzie babeczka w UK urodziła dziecko, któremu odchodziła skóra i 24h musi być pod opieką, w ciągłym bólu dożyje może 20 lat. miała rzadką chorobę, lekarz powiedział, że jak będą mieli kolejne i ryzyko jest 60%, że będzie miała to samo.

No i mieli drugie i skazali siebie i je przy okazji na kolejne na 20 lat cierpienia. Nikt tego jej nie mógł zabronić. Brak nawet prawa do Eutanazji gdzie człowiek może w razie czego uciec z padołu, które zaserwowali mu Inni.

Dla mnie to jest k*rwa smutne, dla innych najwidoczniej komentarze na hejto SMUCĄ.

Sum1piorunów

@HolQ Po co się cieszyć i doceniać to co się ma? Przecież to nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Idiotyczny argument z odbieraniem sobie życia btw, ale jak ktoś ma ochotę to czemu nie. I tak jego życie, podobnie jak nikogo, nie ma żadnego sensu ani znaczenia :smiley:

"Każdy jest kowalem własnego losu" to tak fałszywe powiedzonko, że aż mi witki opadają. Nie zrozumiałeś istoty - po co grać czyimś życiem, gdy można tego nie robić i zamiast tego poprawić życie kogoś, kto już został zmuszony istnieć?

Gruba ryba0piorunów

@Orzech "Nie trzeba brać co jest. Kto Ci każe?" - masz rację, nikt nie każe. Takim tokiem rozumowania najlepszym rozwiązaniem jest sobie odebrać życie, zamiast cieszyć się i doceniać to co się ma.

"A potencjalne spierdolenie komuś życia zamiast np. adopcji - okrutne". - ale jaka masz pewność że ten ktoś będzie miał spierdolone życie? Bo jego ojciec/matka tak miała? Każdy jest kowalem własnego losu

Sum1piorunów

@Bylina_Rdestu Czemu? IMO dobrze pisze.

@HolQ Nie trzeba brać co jest. Kto Ci każe? A potencjalne spierdolenie komuś życia zamiast np. adopcji - okrutne.

@DiscoKhan Wyminales odpowiedź, szkoda. Chyba nie rozumiesz tego, że mówimy o osobach które już są vs o osobach które mogą sobie chillowac w nicości.

Sum2piorunów

@PlastikowySmith Twoje deliberacje na temat płodzenia dzieci to jedna ze smutniejszych rzeczy jakie czytałem na hejto.

Ale i tak szacun że podjąłeś próbę uzasadnienia swojego zdania. Chociaż dla mnie nie ma w tym krzty logiki co generalnie jak dla mnie sprowadza się do takiego defensywnego bajania bez ładu i składu.

Autorytet0piorunów

@DiscoKhan Empatia to umiejętność wczuwania się w emocje, myśli i perspektywy innych osób. Jak może być emocją odpowiedzialną za chęć posiadania dziecka?

Mówimy o argumentach czy szalonych decyzjach ludzi. Równie dobrze możesz mnie zapytać jak Antynatalizm sprawi, że ćpunka na heroinie nie będzie miała 10 dziecka z rzędu.

Nie. Ja twierdzę, że odnośnie przykładu, który podałeś to nie odwołuje się do tego, bo Cały czas mówimy o ludziach, którzy już tu są istnieją ! Co innego jak ktoś nie istnieje.

Możemy grać na liczbach. Jeśli są dwie planety i 100 miliardów ludzi do zasiedlenia i podziału. Jedna to planeta cierpienia, każdy tam rodzi się i żyje będąc torturowanym, w totalnej agonii, a druga to planeta super radości każdy tam żyje w pełni szczęścia. Na tej podstawie jaki procent usprawiedliwiać będzie egzystencję życia na drugiej. 20% radosnych do 80% torturowanych. Będzie Ok? 50/50 %? Kiedy byś powiedział Basta, a może 100% torturowanych i 0% szczęśliwych. Jaki masz matematyczny próg, który określi tą górną granicę radości i cierpienia?

Pomimo tego i tak podejdziesz do tematu używając standardowych Aksjomatów, bo już masz życie. Ale jakbyś wiedział, że w najbliższym czasie masz bilet na jedną z tych dwóch planet Losowo, to totalnie, zmieniłoby ocenę dopuszczanej rozbieżności, oceny poziomu ryzyka.

Oceniasz z punktu obserwatora. Matka co urodziła dziecko, które potem wysłali obozu koncentracyjnego. Pewnie by się wstrzymała gdyby widziała co nastąpi.

Czy wtedy była by moralnie zła decyzja gdyby wiedziała? Oczywiście.

Jedyne co chroni randomową osobę, przed taką oceną, to fakt ignorancji, że przyszłości nie znamy. Ale jakiś % i stopień ryzyka możemy ocenić.

Gruba ryba2piorunów

@RogerThat mi też jest przykro, że nie urodziłem się jako syn milionera. Niestety większość ludzi na świecie nie miała takiego szczęścia.
Trzeba brać to co jest i tyle. Skoro jedynie w jaki sposób postrzegasz pracę to strata czasu to znaczy, że jest chujowa i robisz coś w czym się nie odnajdujesz.
Sprowadzenie mini-człowieka na świat z góry określasz jako najgorsze co można zrobić, bo zakladasz, że też będzie miało przejebane i będzie nieszczęśliwe. Nie masz pojęcia jak życie tej osoby się potoczy i czy też będzie cierpieć, czy straci poczucie sensu jak Ty. Życzę Ci, żeby kiedyś udało Ci się zmienić nastawienie. Pozdrawiam

Osobistość1piorunów

@dzangyl zbrodnią przeciwko komu/czemu? Rozwiń myśl bo bardzo chętnie przeczytam co takiego zbrodniczego jest w spłodzeniu dziecka.

Fanatyk0piorunów

@HolQ nawet w lepszych okresach nie zapominam, że najlepsze lata życia spędzam głównie w pracy. Itd, nawet mi się nie chce odpalać.

Gruba ryba2piorunów

@Orzech nie za bardzo jest co odpisywać, bo właśnie niewiele wyjaśnił, przekierował rozmowę na wygodniejsze dla siebie tory zamiast dać bezpośrednią odpowiedź.

@PlastikowySmith ale empatia i tak dalej, ja to wszystko rozumiem, instynktowana rzecz. Ale z czego wynika, że instynkt empatii jest w jednym miejscu akceptowany, a jak ta sama empatia skłoni kogoś do chęci do posiadania dzieci to już powinno się ją tłumić. Jaki proces logiczny za tym stoi, jak w sposób racjonalny antynatalizm to tłumaczy?

Zaś język matematyki to jest dosłownie pofstawa filozofii, to jest tylko model podstawowych pojęć i absolutnie pojęcia o filozofii nie masz jeżeli twierdzisz, że to nie jest język filozofa. Filozofia głównie opiera się na logice i jej językiem jest współcześnie zapisywana. Zaś do systemu moralnego po prostu oprócz tej matematyki przypisuje się, że akcja X ma wartość Y co wynika z takiej linii rozumowania. I mi się właśnie o zdradzenie tej linii rozumowania się zasadniczo rozchodzi. Czemu w antynataliźmie robienie dzieci jest widziane jako bezwzględnie złe - czy rzeczywiście jest bezwzględnie złe itp,

Bo jeżeli argumentacja jest tego rodzaju, że żyj wedle instynktów i emocji, wedle wcześniejszej moralności poza sprawą robienie dzieci. Zaś sprawa ronienia dzieci to jest dogmat którego tłumaczyć nie trzeba, tak jest i basta, nie musi to z niczego wynikać, z żadnej mornej logiki - bo jest zasada ograniczonego cierpienia ale ta zasada wedle dogmatu tylko w tej jednej sytuacji robienia dzieci jest stosowana a poza tym ta zasada jest nieważna.

Ale filozofia i matematyka to są prawie bliźniacze dziedziny, tak było za Pitagorasa i tak jest obecnie. Po prostu logikę efektywniej się matematyką zapisuje niż słowami jak ktoś się tym zajmuje na poważnie i naprawdę dużo czasu na to poświęca.

Gruba ryba1piorunów

@RogerThat dla mnie takie podejście i takie stwierdzenia śmierdza trochę depresją albo w najlepszym wypadku jakimś ciężkim okresem w życiu.

Fanatyk0piorunów

@DiscoKhan z Afryką się już nie odnoszę, bo to żart był. Ale pierwszej części nie rozumiem w ogóle.

Autorytet1piorunów

@DiscoKhan No właśnie, to Twoje spojrzenie na rachunek życia, to jest takie analityczno proste pozbawione empatii to jest problem nie filozofia.

Jeśli ktoś ma rodzinę, bliskich znajomych, którzy mają Ok życie, a typ się zabija. To niszczy też ich doświadczenie, dodaje im do życia cierpienia na wiele lat.

Nóż w oko, a uderzenie się w stopę to dwie różne spektrum cierpienia.

Skoro więc tutaj już jest to może nie mieć dzieci, a jednocześnie sprawić, że życie dla innych stanie się lepsze. Może adoptować dziecko, działać na rzecz ludzi, zwierząt, którzy już tu są.

Życie powinno się kontrolować w miarę możliwości. Skoro jesteśmy jedynym gatunkiem, który ma sporą kontrolę nad kształtowaniem tego doświadczenia, zarówno ludzi jak i zwierząt. To powinniśmy podejmować realistyczne kroki, by te cierpienie minimalizować.

Eutanazja za zgodą, lub uświadamianie ludzi żeby nie mieli dzieci jak istnieje spore ryzyko choroby genetycznej. Czy chociażby żeby nie bzykali się z bliskimi z rodziny, co w wielu kulturach dalej istnieje.

Do dobre kroki by zacząć.

Gruba ryba0piorunów

@RogerThat no ale skoro życie to ból to co to za logiczna różnica między ograniczeniem tego cierpienia jak ktoś to cierpienie będzie ograniczać? Z czego się to rozróżnienie bierze poza zwyczajnymi konwensami, tak na logikę?

Do tego z Afryką to nikogo nie trzeba przekonywać u nas, nie ma po co takich rzeczy głosić po polsku, bo jeszcze zanim internet się pojawił to Polska się populacyjnie już kurczyła. To się lepiej nauczyć jakiegoś języka afrykańskiego i tam wieść głosić, bo tak to nie ma to za bardzo sensu. Jakby wśród oddanych hinduistów promować wegetarianizm - tych to już nie trzeba przekonywać.

Osobistość6piorunów

@jestemjimmy o ile sformułowania tj. "stary" czy "kaszojad" wydają mi się niezbyt pogardliwe, o tyle bardziej zastanowiło mnie co napisałeś na końcu - o rodzicach, którzy tylko narzekają na swoje dzieci.
Miałem taki moment w życiu, kiedy przez takie obserwacje miałem trochę problem z pomysłem na posiadanie własnych. Faktycznie ciężko usłyszeć coś dobrego (chociaż bywa), ale to może nasza polska natura, że skoro narzekamy na wszystko, to narzekamy też i na dzieci?

GURU31piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba31piorunów

@jestemjimmy tl;dr dla postronnych
op narzeka że idioci są głośniejsi od normalnych ludzi

Fanatyk37piorunów

@jestemjimmy - a Twoje dzieci to już nastolatki? Jak nie to życzę powodzenia w otwieraniu się na nowe emocje i w odkrywaniu w sobie pokładów cierpliwości i zrozumienia dla drugiego człowieka :rolling_on_the_floor_laughing: