Wpis użytkownika TRPEnjoyer w Hydepark
TRPEnjoyerOsobistość
3piorunów#kredythipoteczny #zwiazki #nieruchomosci
Tu są starz... dorośli ludzie, to pewnie będzie wiele doświadczenia nawet z autopsji.
Zastanawiam się, jeśli jeden partner wprowadza się do drugiego, który ma kredyt hipoteczny na lokum, to jest jakiś inny sensowny sposób dzielenia się kosztami życia niż rachunki/czynsz na pół (mniej więcej), a kredyt jest w 100% spłacany przez jedną osobę i ona zachowuje później 100% własności?
Komentarze (18)
Patrzysz na to nie tylko ze swojej strony ale także jej.
Koszta: media, żywność, luksusy, fun, czynsz.
To be fair (ale nie musisz być, bo obliczanie faktycznych kosztów to czas a czas to pieniądz) możesz podzielić media i żywność 50-50 a z czasem dostosować wg własnego uznania.
Luksusy, każdy w swoim zakresie ale jeśli np ona kupuje nowy stół ale wrzuca stary to nowy jest juz 100% twój,bo nikt się potem nie pędzie pieprzył z podziałami kosztów. Zaznaczasz jak masz zasady i tyle na temat.
Fun, organizujesz ty. Wyjścia itp. Koszt wg uznania. Jeśli ona ugotuje, upiecze itd. Koszt mozesz wziac na siebie. Ja w "fun" nie wliczam kolacji w restauracjach, ale drinki juz wliczam (nawiązuje do podziału który był przez stulecia, kobieta przynosi jedzenie na stół) .
Koszt mieszkania. Niezależnie czy to czynsz czy kredyt, ona mieszkając z tobą, nie płaci za mieszkanie gdzieś indziej. Tak więc płaci tobie.
Jeśli jesteś ustawiony i placisz 20tys za rate 1000m², to Nie oczekujesz równego podziały. Ale w każdym normalnym przypadku nawiązujesz to ceny wynajmu jaki ona sama by placila za np kawalerkę. Ponadto robisz wywiad jak mieszkała wczesniej (może dzielła kawalerkę z koleżanką) i myślisz.
Bierzesz także pod uwagę, ze to jak mieszkała wczesniej nie ma znaczenia bo teraz zaczyna normalne życie i nowe realia sa takie a nie inne.
Ponadto : generalnie nie powinna nawet wiedzieć ze masz mieszkanie na własność z kredytem (ja mam zasadę ze w ogóle malo o sobie i to jest dobra zasada, bo kobieta to nie twój kolega do zwierzeń i poważnych dyskusji), najprawdopodobniej jest tam i tak tylko na chwilę im wieksza inwestycja w ciebie tym mniejsze odpierdalanie szajau, jeśli płaci nic to koszt odejścia jest dokładnie taki sam.
Aha i wyżej widzę dyskusje nt małżeństwa. Hehe. Hehe. He. Najpierw panów poprosze o przyjście na spotkania anonimOwych rozwodnikow.
Teoretyczne za sensowne możnaby uznać dzielenie rachunku/czynszu na pół oraz dzielenie na pół części odsetkowej kredytu lub jej części.
Tylko do tego trzebaby znajomości finansów o którą trudno.
Więc tradycyjnie raczej jest podział czynszu/rachunków na pół.
Najlepiej w takiej sytuacji swoje mieszkanie wynająć komuś i iść razem z partnerką na wynajem, w innym przypadku czułbym się frajerem fundujacym komuś dach nad głową - chyba że miałbym bardzo małe mieszkanie kupione z myślą bym mieszkał w nim tylko ja typu kawalerka/małe dwa pokoje, to okej, kupiłem je typowo pod swoje potrzeby nie przepłacajac a dyskomfort związany ze wspólnym mieszkaniem na małym metrażu to też pewna cena.
Ale jak facet kupuje 3 pokojowe, płaci poteżne raty, później wprowadza mu się babka, płaci mu połowę rachunków i czynszu, z czego facet tej gotówki nie widzi na oczy bo ona w spłate wlicza to że wymienia mu (dobre) meble na takie jakie ona chce i dekoruje mieszkanie, kupuję zbędne pierdoły których facet by sam sobie nie kupił - to taki facet jest dla mnie beciakiem.
100% raty płatne przez kredytobiorcę, bo on zostanie właścicielem. Rachunki płatne protekcjonalnie do zarobków.
@TRPEnjoyer to trzeba na spokojnie poszukać ile kosztuje wynajem mieszkań w okolicy i ile kosztują usługi seksualne w okolicy i jedno odjąć od drugiego, zależy co kto oferuje i wyjdzie kwota.
jeżeli ktoś chce uczestniczyć w jakiejś własności no to musi płacić
@TRPEnjoyer generalnie to każdy żyje jak chce :smiley: I różne ludzie mają układy. Ale z zasady to tak, osoba z kredytem lepiej jak ogarnia go samemu bo inaczej to sprawy się mocno mogą pokomplikować w rozliczeniach, szczególnie jak ktoś się do nich przykłada. A jak finalnie para się hajtnie to w sumie jeden c⁎⁎j kto co płacił wcześniej 😉
@Enzo nie jestem pewien czy zyskuje prawa do nieruchomosci, ale zyskuje do pieniedzy, ktore byly wplacone tak jak mowisz
@bartek555 Co przed ślubem to jego tylko w momencie że kupił za gotówkę albo spłacił kredyt. Jeżeli ktoś kupił na kredyt przed ślubem to w trakcie trwania związku małżeńskiego wszystkie płacone raty idą z tak zwanego budżetu wspólnego więc małżonek zyskuje też jakieś prawa do nieruchomości.
@emdet sle teraz to troche dyskryminujesz gejow 😉
@bartek555 Jeden chuj w kontekście wspólnego życia. Formalnie jest tak jak piszesz 😉
@emdet nie jeden chuj, bo wszystko co nabyte przed slubem jest kazdej osoby, chyba ze wlacza to do wspolnosci malzenskiej
Właściciel lokalu( czyli ten ktory wzial kredyt) splaca raty do banku,a rachunki na pol.
I tak jako wlasciciel jestes ile do przodu.
A oczekiwac,ze ktos nam bliski bedzie nam za frajer splacal kredyt to jest xD
@TRPEnjoyer u nas było tak że ja płaciłem kredyt a ona rachunki, w sumie i tak miał taniej o X niż jakiekolwiek mieszkanie czy pokój na mieście.
@TRPEnjoyer nie ma
Spiszcie akt notarialny i za kazda zlotowke dorzucenia sie do kredytu niech partner/ka zyskuje udzialy w lokalu xD
@TRPEnjoyer chcesz dorzucać się do kredytu i być potem współwłaścicielką?
@TRPEnjoyer pisałeś kiedyś w trybie żeńskim... kredyt osobno, rachunki i reszta na pól...
@pol-scot jestem singlem, singielką mogę zostać dopiero jak będę chciał przejść na wcześniejszą emeryturę ( ͡° ͜ʖ ͡°) pytam hipotetycznie