
Wpis użytkownika Spleen w Hydepark
SpleenFenomen
41piorunówMoja pierwsza wyprawa do stolicy naszego pięknego kraju, miała miejsce jak miałem lat kilka - czyli pewnie gdzieś za Jaruzelskiego. Dla chłopca z ufajdanej gnojem i eternitem Polski B, to było coś! Szerokie ulice, tramwaje, dużo ludzi i każdy taki ważny, gdzieś idzie pośpiesznym krokiem, pomniki i tak wiele, wiele samochodów! Podczas wizyty w zoo na własne oczy można było zobaczyć słonia lub niedźwiedzia polarnego - obrazy znane wyłącznie z książek.
Ale najbardziej spektakularnym wydarzeniem dla takie smyka było zupełnie co innego. Do dziś pamiętam jak mi dosłownie eksplodował mózg, kiedy zobaczyłem przed sobą schody ruchome na dworcu centralnym. Poczułem się wtedy, że obcuję z technologią przyszłości. Oto człowiek ujarzmił męczącą potrzebę wspinania się po betonowych stopniach i elementem dnia codziennego stało się coś, czego mój umysł do tej pory nie dopuszczał do siebie nawet w najbardziej fantazyjnych snach. Stajesz w miejscu, a świat wokół przesuwa się sam, by przeteleportować cię kawałek dalej. Pozwolili mi się przejechać ze dwa razy, przy czym podczas kolejnego kursu już starałem się robić znudzoną minę, że niby to w moim przypadku już jakaś rutyna i nie robi to na mnie wielkiego wrażenia, choć serce z podniecenia nadal waliło jak oszalałe.
Jako szkrab, prawdopodobnie mógłbym cały wyjazd spędzić na tym dworcu, jeżdżąc w kółko góra i dół, a tu trzeba było iść pod jakąś głupią kolumnę albo do jakiejś łazienki, bo ktoś uznał, że to jest ciekawsze niż namacalne science-fiction w czystej postaci.
Komentarze (11)
kiedy zobaczyłem przed sobą schody ruchome na dworcu centralnym. Poczułem się wtedy, że obcuję z technologią przyszłości.
A co miałeś szczęście i przypadkiem działały akurat?
Nie pamiętam że one bez przerwy nie działały.
@Spleen ja pamiętam szkolenie z wchodzenia na schody ruchome xD no ale jak słyszałem historię od strony kuzynostwa, że ktoś tam nie ogarnął, przewrócił się i spadł na kuzynkę i musiał być szyta no to w sumie poważna sprawa była
@Spleen tak, to była taka czarna wołga w wersji soft. Jak nie zrobisz odpowiednio kroku, to schody ruchome ci nogę wciągną.
@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz no wiadomo, oraz przestrogi, że wchodząc i schodząc trzeba zachować szczególną ostrożność, bo maszyna może wciągnąć tam człowieka przez te szpary
@dziad_saksonski wybudował je jakiś kochanek ruskiej carycy z Niemiec. Puścił też pawie, co czuć do dzisiaj
@Spleen zdjęcie rzeczywiście wygląda bardzo futurystycznie
@Spleen do Warszawy pierwszy raz przyjechałem chyba w 2003-2004. Taki byłem światowiec 😉 Natomiast schody ruchome miałem bliżej mojego rodzinnego miasta, bo w Opolu. W domu Domu Handlowym Opolanin były. To są schody, które pamiętam z późnych lat 80. jako zjawisko niesamowite. Jak byłem z mamą w Opolu w drodze do babci na wieś, to obowiązkowym punktem był Opolanin i przejażdżka schodami. Czasami mama musiała lecieć na łeb na szyję ze mną uczepionym jej ręki, bym przed odjazdem autobusu przejechał się schodami.
@FoxtrotLima na pewno tam, bo to były jedyne ruchome schody w Opolu w tamtym czasie. Swoją drogą nie przypominam sobie bym jako dziecko odwiedzał to miejsce w innym celu 😉
@WatluszPierwszy też pierwszy raz przejechałem się ruchomymi schodami w Opolu, prawdopodobnie w Opolaninie właśnie w okolicach '92.
@Spleen o panie, opisales niemal dokladnie rowniez moja pierwsza podroz do stolycy, nic dziwnego, ze obecni warszawiacy wyobrazaja sobie zycie poza warszawa jako ciagla walke o jedzenie i odganianie sie kijem przed banda bezpanskich psow xD