Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika macgajster w Psychologia

Gruba ryba

w Psychologia

69piorunów

Wyzyskiwanie

Dopiero kilka dni temu zdałem sobie z tego sprawę w kategorii emocjonalnej/uczuciowej. Wcześniej wiedziałem na logikę, ale trudno było mi konkretnie wskazać o co chodzi.

Ano, jeden z rodziców ma duże ciśnienie żeby mieć niewolników, jak najwięcej, jak najlepiej przykładających się do narzucanej roli. Często chce żeby wyręczyć go przy jakichś pierdach (ostatnio przegrywanie zdjęć z telefonu na komputer), których jemu nie chce się robić.

Jak to wyzyskiwanie wygląda?
„Ja nie umiem, pomóż mi”, bardzo proste, trzeba przecież pomagać, nie wolno odmówić rodzicowi. Problem polega na tym, że to pomaganie ma z góry określoną formę i rozwiązanie. Mam się zająć tematem zgodnie z wytycznymi, posłusznie wykonać polecenie.
Problem zdiagnozowałem w prosty sposób – chciałem przy okazji przegrywania wykonać szkolenie, bo przecież być chłopkiem od zgrywania plików, to takie średnie zajęcie. Wyobrażacie sobie wołanie o pomoc przy każdym pliku do zgrania?
Spotkałem się z oporem, aktywnym i upartym. Koniec końców padło „teraz to już nie chcę” i… foch. Dostałem informacją „zły_syn.exe”, zaczęło się sapanie, wyjście do drugiego pokoju, „ciche dni”, generalnie karanie pasywną agresją, manipulacja emocjonalna.

Z mojej strony zauważyłem strach i lęk przed… odrzuceniem. Nie spełniłem pokładanych wymagań, a do tego sprzeciwiłem się, dostałem chłostę mentalną. Nie pierwszy z resztą raz, bo skoro odczuwam ten strach i nawet nie pamiętam skąd, to musi on być zakorzeniony jeszcze przed jako-tako funkcjonującą pamięcią zdarzeń – w głębokim dzieciństwie.

Z takiej relacji wynika parentyfikacja (temat na przyszły wpis, odwrócenie ról w rodzinie), zablokowanie mnie w nie w pełni rozwiniętym dorosłym (nie ma na to miejsca, trzeba ciągle uważać i pomagać), przewlekły stres (nawet teraz czuję jak spiąłem mięśnie brwi i głowa zaczęła boleć), a dodatkowo najważniejsza sprawa:
NIE przeżyłem buntu nastolatka. Po prostu nie i tyle.

Wpływ na brak buntu miało też wychowanie na grzecznego, miłego, niezawadzającego, przydatnego. W ten oto sposób stałem się narzędziem zamiast być człowiekiem.

Komentarze (35)

Autorytet2piorunów

@macgajster fajne spopstrzeżenia, bardzoi pozytywne, że to zauważasz i analizujesz. Niestety wiele osób nie widzi takich szantaży i manipulacji/pasywnej agresji w swoim otoczeniu i cierpią...

Gruba ryba6piorunów

@macgajster
>NIE przeżyłem buntu nastolatka. Po prostu nie i tyle.

O to tak samo jak ja. Moi rodzice wiecznie się kłócili o byle gówno. Robili fochy i sobie po złości więc zamiast skupić się na byciu głupim nastolatkiem to musiałem skakać wokół nich aby było dobrze xD

Gruba ryba0piorunów

@Roszak widać im to odpowiada. Mogą również mieć zaburzony obraz związku, przez co nie widzą innych rozwiązań.

A jak się z tym czujesz? Odczuwasz te ich kłótnie na sobie, czy mentalnie odciąłeś się od ich stylu?

Specjalista3piorunów

@SzubiDubiDU w któryś piękny dzień w wieku 17 lat, kiedy to koło godziny 7 rano standardowo zaczęła się taka kłótnia między moimi rodzicami dostałem takiego wkurwa, że wpadłem do nich piętro niżej i przywitałem pytaniem: CZY WAS KURWA NIE POPIERDOLIŁO? TAK SIĘ NIE DA ŻYĆ! CODZIENNIE KŁÓTNIA O CH...UJ WIE CO!

Jednak da się żyć bo żyją tak do dzisiaj...

Gruba ryba3piorunów

Nie musisz przechodzić buntu nastolatka jak wieku 15 lat powiedziałeś Jareckim „No to nara!” ¯\\(ツ)

No, ale to był (nie)świadomy wybór, który mnie całkiem dobrze ulepił.

Fanatyk3piorunów

Kurde, trochę się utożsamiam, bo też zawsze byłem grzeczny itp, nie miałem buntu nastolatka. A buntowałem się... na studiach i po studiach. W zasadzie dopiero niedawno przestałem tak jakby.

Gruba ryba10piorunów

Dobra, w sobotę idziemy pić za garażem @PanNiepoprawny. I weźmiesz ćmocha fajka. Bunt czas zacząć.

Gruba ryba8piorunów

@macgajster ale wiesz za garażem, jak rasowy gagatek.
Nie spoko, nie będę Cię zmuszać wiadomo, ale łyka piwka zero to weźmiesz co? Zrobimy sobie pranie mózgu że to Warka Strong. XDD

GURU7piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba6piorunów

@Belzebub ja się kiedyś postawiłem Jareckiemu a jak mu zabrakło logicznych argumentumów to wystartował do
mnie z łapami… i już już chciał mi sprzedać liścia, ale warknąłem „- NO DALEJ! SPRÓBUJ KURWA!”, a że już pakernia była grana i trochę boksowałem jako nastolatek to obsrał gacie i się wycofał.

Pomogło…przynajmniej na kilka ładnych lat. 🙃

Fanatyk16piorunów

@macgajster Mój ojciec wypisz wymaluj.

Zrób mi to i to bo ja nie umiem.

A jak odmowie bo nie mam czasu albo powiem że pokaże jak to sam sobie zrobić, to lecą (tu wiązanka słów powszechnie uznanych za obraźliwe) i foch.

Gruba ryba1piorunów

@KonioNT to nie jest wyszukana forma agresji powodująca problemy później. Takiej osoby po prostu się nienawidzi i tyle. Można ubolewać jedynie nad maniem dysfunkcyjnej rodziny, ale to kwestia pogodzenia się z faktem

Fanatyk7piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba0piorunów

@korfos słowo klucz

Ja tak mam i wydają się normalne

Każdy jest w jakiś sposób inny, ma inne doświadczenia, inne życie. Super, jeśli w przemyśleniach życiowych sobie radzisz. Swoim komentarzem jednak wyśmiałeś moje próby radzenia sobie i uzewnętrzniania oraz docenienie tego przez @onpanopticon

Gruba ryba5piorunów

@onpanopticon u mnie niestety takie nauczanie nie zniechęca. Na jeden - dwa dni jest "spokój", ale z fochem. Dalej wszystko wraca do "normy" i powtarzamy kółko.

Moim celem jest pozbyć się tych wyrytych we mnie nawyków, które nie pozwalają mi żyć jak człowiekowi. Wchodzę w role, w które nie chcę wchodzić (w pracy i prywatnie), znajduję ludzi w podobny sposób wykorzystujących mnie i nie jestem w stanie się im skutecznie sprzeciwić (moja była miała podobny zestaw cech i skończyło się to dla mnie źle).

W ciągu ostatnich 7 lat miałem dwa duże zjazdy psychiczne (jeden po byłej, jeden po izoteku). Przy różnych, negatywnych, wyuczonych cechach spodziewam się, że prawdopodobieństwo powtórki jest duże, a im dalej w życie tym częściej. Nie chcę tego, a później tracenia roku na doprowadzenie siebie do jako takiego stanu używalności.